xxero
22.02.06, 13:54
Witajcie. Niekiedy trzeba ruszyc glowa, nabrac dystansu, dokonac syntezy i
rewaluacji wiedzy. Mniej czy bardziej zawsze mialem wrazenie ze logicznie
rzecz biorac w astrologii sa ogromne dziury, biale plamy, niejasnosci
zalepione zawsze tym samym klajstrem "archetyp, wierzenia, mity, kultura
wszystko przefiltrowaly" wiec tak musi byc i koniec. Jest to wrecz nagminne u
wszystkich autorow, rozniacych sie oczywiscie zasadniczo systemem podzialu
domow, twierdzen nt. wierzcholkow, znakow, znaczen, planet, wladztwa w znakach
itp.
I tylko nie wiadomo skad ale generalnie nowoczesna astrologia humanistyczna
dziala, harmoniczna rowniez, stosuje sie Placidusa, zodiak tropikalny i
koniec. Dziala, przynajmniej tak chcemy i tak to widzimy.
Moje pierwsza watpliwosc dotyczy bardzo podstawowych spraw. Byc moze wlasnie
dlatego sa one ochcoczo przyjmowane jako aksjomaty i klajstrowane tym co
wspomnialem powyzej. Jesli dobrze sie zastanowic nad znakami, ich znaczeniem,
znaczeniem planet itp. nie wiadomo juz do konca co z czego sie wywodzi.
Czy znaczenia planet przypisano im od znaczen znakow pod ich wladaniem czy
raczej planety jako "personifikacje" bostw byly najpierw i to od ich
charakterow i mitologii wywiazano ladne historie nt. znakow.
Dalej: 4 osie, 12 domow, 12 znakow, sprawa bardziej dla numerologii.
Co do 4 osi watpliwosci miec nie mozna i prawde mowiac najbardziej wierze
wlasnie w ASC, DSC,IC,MC poniewaz wszystko co pomiedzy nimi, interpretacja i
metody podzialow moga byc watpliwe. 4 osie, kiedys wystepowalo 8 domow czy pól
czyli po 2 na kazda cwiartke. Jest 12, bardzo ladnie brzmi o upadajacych,
wschodzacych o tezie, antytezie, syntezie itp. Zywioly, elementy sa po 3,4.
Wszystko jest "logicznie" sklecone w calosc o dualizm, przeciwienstwach,
uzupelnianiu byk-skorpion, lew-wodnik itd. wszyscy to znamy, to sa podstawy.
Jednak dlaczego nie ma tutaj jakiegos rownie sensownego klucza jak np. w
muzyce i wszystko nie opiera sie na wielokrotnoisci i potegach liczby 2? Dalo
by sie z cala pewnoscia wywiesc cala doktryne i nauke, podzielic wszystko wg
jedynie slusznych 2,4,8,16,32.... i dzialaloby, dzialaloby tak samo jak teraz.
Dalej, jesli zalozyc ze system 12 znakow, 12 etapow rozwoju czlowieka, sfer,
doswiadczen itp. ma jakas baze i odbicie w naturalnym rytmie przyrody,
srodowiska i jest wyrazem jednosci czlowieka z tym srodowiskiem i odbiciem
naturalnych rytmow..... Ladnie brzmi ze okolo 20 marca zodiak "staruje od
poczatku znakiem barana i potem lecimy znaczeniami, wierzeniami, wkladztwem
planet, przypisanymi do znakow domami. Spojrzmy jedynie jak zludne i falszywe
to jest, archetypy i mity nie zastapia zdrowego rozsadku niestety. Tutaj na
polnocnej polkoli rozwijala sie cywilizacja i nauka a nie w gaszczu Australii
czy poludniowej Afryki. Jak wiec tlumaczyc cala te misterie? Bo o ile jeszcze
poczatek z wiosna, baranem, marsem, I domem ma sens to juz dalej sa schody
wrecz drabina logiczna. Obecnie (juz mielismy)Wodnika, tu na polnocnej polkoli
jest to od zawsze mokry, nie-sloneczny, sniezny kawalek roku. Skad filozofia
wywodzaca takie znaczenia, wplatujaca w to Urana, XI dom....co gorsza
niektorzy sa sklonni twierdzic ze "wspolwladca" Wodnika jest...Saturn! Inne
autorytety nie przekonywaly nigdzie gorliwiej ze te 2 planety sa kompletnie
inne, nie maja nic wspolnego a wrecz przeciwstawne i ciezkie w kazdym
aspekcie. Dlaczego lew, V dom nie jest logicznie zwiazany z - de facto -
czerwcem, konkretnie 21 czyli najdluzszym dniem w roku, gdy slonce jest u nas
najwyzej? Przyjelo sie powtarzac o sierpniu, lwie, sloncu, wladztwie,
promieniowaniu tylko do rytmu przyrody na naszej polkoli po prostu jakos to
nie pasuje. Jak wytlumaczyc rdzennemu Aborygenowi cala ta symbolike gdy u
niego w sieprniu slonce nisko, chlod, daleko od lata i zenitu slonca i zawsze
tam tak bylo! Strzelec, pol czlowiek-pol zwierze, Jowisz, IX dom przepraszam
co to ma wspolnego z jakimkolwiek odbiciem natury listopadowo-grudniowej,
pelnej blota, skracajacego sie dnia, jesiennej chandry, spadajacych lisci....
Jowisz? ekspansja, wiara, hazard, Strzelec, idealy, ogien
.....listopad/grudzien. Takich rzeczy mozna logicznie myslac znalezc cale
mnostwo. Cala symbolika, nastepstwo znakow znaczen, powiedzmy ze jakos sie
trzyma, doktryny ezoteryczne, magiczne zawsze jakos sa w stanie wytlumaczyc
Baran-start, Byk-krzepnie, Bliznieta-kwiatki, pszczolki lataja, Raczek-znowu w
kierunku stabilizacji, Lew- itp.... Znaczenia planet i ich wladztwo rowniez
jest podejrzane. Bo o ile legendy i wierzenia oparte bylyby o przekaz sil nam
wyzszych (a tak chyba jest)to mozna zalozyc ze maja racje. Jesli jednak nie,
nie wiem czy mala, lekka, dosyc odlegla planetka jak MARS nie zostala zwiazana
znaczeniowo z Baranem, wiosna, startem bo tak jest latwo a jej czerwonosc
mogla byc natchnieniem dla zazywajacych peyotl magow i przez wieki utrwalila
sie jakos symbol OGNIA. Trzeba byc swiadomym ze byc moze ulegamy sugestii badz
autosugestii a sugerowanie spraw o ktorych pisze bedzie odebrane jako zamach
na swietosc. LIcze sie z tym ze ktos mnie tutaj ofurknie ale nie o to chodzi.
Ja doskonale znam wszystkie koncepcje u podstaw, tylko ze NIE SPOSOB niekiedy
zlepic ich w sensowna calosc a wiele autorytetow i szkol odwoluje sie do
kompletnie innych odniesien i zrodel.
Na koniec, Ksiezyc. Nie znalazlem nigdzie wyczerpujacej analizy braku
zgodnosci jego ampltudy ruchow z obrotami ziemi. Efekt jest taki ze pokonujac
dokladnie 360 st. w ciagu 27 dni i prawie 8 godzin, rok kalendarzowy zawiera w
sobie okolo 13,4 pelnego miesiaca ksiezycowego. Kazdy nastepujacy now, pelnia
jest z przesunieciem okolo 30 st. "do przodu" zodiaku, takze now po nowiu,
pelnia po pelni (nie zawsze oczywiscie) ale nastepuje z przesunieciem jednego
znaku do przodu. Jasne wiec ze pelnia widziana co 29 dni nie jest ta sama
pozycja ksizyca na tle zodiaku chcoc ksiezyc wyglada tak samo. Tomy cale
napisano o aspektach, uczuciowosci, naturze ksiezyca, o biegu jalowym tez.
Pelnie, sextyle, nowie opisane dokladnie. Kto mi powie gdzie rzeczowo i
dokladnie zanalizowane jest wlasnie to ze ksiezyc caly czas "wyprzedza" ziemie
i co wynika z tych 13/12 jak to sie ma do 12 domow, synchronicznosci, calego
systemu. Sprawe oczywiscie komplikuje przyjety kalendarz, latwiej byloby
startowac z danym rokiem wlasnie w okolicach 21 marca a nie 1 stycznia.
Uwazam ze wlasnie fakt ze kazdy skrajna faza ksiezyca jak now czy pelnia
wystepujaca co okolo 29 dni i nijak nie pokrywajaca sie z 27dni,7 godzin, 43
minuty jest niezwykle istotna. To obrazowo wygladaloby tak ze w systemie
rownych domow ksiezyc jest co miesiac o okolo 30 stopni do przodu wiec przy
czasie miedzy pelniami powienien znalezc sie w okolicach wierzcholka II domu a
nie ascendentu. Przypadek? Naprawde nie spotkalem sie nigdzie, na tym forum
takze z zagadnieniem jakie znaczenia niesie ta rozbieznosc.
Naprawde czasem warto wrocic do podstaw. I odezwie sie tu byc moze niejeden
twardoglowy glos rugajacy za "niedoinfromowanie". Tylko ze ja jestem
doinformowany i chyba przed zblizajaca sie wiosna zakielkowalo.....swiatly
czlowieku XXI wieku - co tak naprawde laczy maj-pazdziernik-VII
dom-zwiazki-wenus. albo lipiec-ksiezyc-IV dom, albo saturna-urana-luty-wodnika
i XI dom. Czy przypadkiem, z pokora i szacunkiem dla historii i wiedzy, nie
swita gdzies tam wizja ze takich systemow skojarzen, odniesien i "analogii"
moglismy sobie przez tysiaclecia wymyslec na peczki?