Psychologia astrologa

24.02.06, 11:10
Wybitny polski astrolog pan Leon Zawadzki ,nie bez kozery ,pisze w swoich
ksiązkach o BHP astrologa, będąc u niego na zajęciach, jak pisze w
ulotce ,należy powstrzymać się od picia alkoholu, palenia , o trawce nie
wspominając, nie należy jeść mięsa itd.Jego zdaniem uprawianie astrologii
nawet hobbystycznie wymaga stanu równowagi psychicznej. Dotykamy ,
analizując radix, potęznych energetycznych sił.A jednak oosby, które
astrologii nie znaja, vide cytowane w innym wątku wypowiedzi o szatańskich
praktykach,sądzą,ze ktoś kto interesuje się astrologią to osoba z poważnymi
zaburzeniami emocji, psychiki, może nawet "opętana"? Jeszcze nie w ramach
Stowarzyszenia lecz w ramach tego szacownego Forum obrońmy sie trochę.Nie
chodzi o to by się tłumaczyć lecz by na Forum napisać może o tym jak
znajomosc astrologii POZYTYWNIE zmienia psychikę, jak porządkuje wewnętrzny
świat, jak pozwala dostrzec w świecie i we Wszechświecie, rytm cykl, harmonię
i Stwórcę !!Pozwala byc pomocnym, może nie "strasząc" hermetycznym językiem
lecz podpowiadajac delikatnie, nawet znajomym niektóre rozwiązania wynikające
z tranzytów. Ja mogę rzec jedno: astrologia była i jest dla mnie fascynującym
przeżyciem psychologiczno-filozoficzno-duchowym i zmieniła moją psychikę
znacząco na lepsze.Wpłynęła pozytywnie na moje próby wewnętrznego rozwoju,
jako "hobby" bo profesjonalistą nie jestem, dała dużo fascynujących chwil,
pasjonującyh obserwacji i refleksji. Pozwoliła mi poprzez synastrię, lepiej
moze niż kontakt z psychoterapeutą, przeanalizować i dostrzec źródła
konfliktów i istotę moich realcji z bliskim otoczeniem.Jestem wychowana w
wierze katolickiej i astrologia w moim przypadku "wkomponowała się" bez
bolesnego dysonansu poznawczego, wszak uczono mnie,ze to Bóg stworzył
Słońce, Księzyc i wszystkie gwiazdy.Jest w Ewangelii takie znaczące
stwierdzenie:"po owocach ich poznacie".Osobiście , publicznie, we własnym
imieniu, stwierdzam,że owoce posługiwania się przeze mnie astrologią są dla
mojej psychiki tylko DOBRE , nie szkodzą mi, wzmacniają.Dlatego niestraszne
mi przestrogi o szatańskim jej rodowodzie!!!!Zupełnie inną , bolesną kwestią
jest fakt, że przeciętnemu człowiekowi astrologia kojarzy sie tylko z
gazetowym horoskopem ((((( i dlatego nie wierzę,że
etykietkę "oszołoma", "opętanego", grzesznika itd uda sie łatwo odkleić(((
    • romy_sznajder Re: Psychologia astrologa 24.02.06, 11:42
      fajny manifest i optymistyczny, ale mam dwie uwagi

      > znajomosc astrologii /.../ pozwala dostrzec w świecie i we Wszechświecie, rytm
      cykl, harmonię
      > i Stwórcę !!

      Stwórce?! porzadek świata to co innego, niz sila sprawcza. dopuszczanie
      istnienia "Stworcy" to myslenie przyczynowo - skutkowe, odwrotnosc astrologii.
      astrologia nawiazuje raczej do starochinskiego synchronizmu.

      > przeciętnemu człowiekowi astrologia kojarzy sie tylko z
      > gazetowym horoskopem ((((( i dlatego nie wierzę,że
      > etykietkę "oszołoma", "opętanego", grzesznika itd uda sie łatwo odkleić(((

      to wynika raczej ze spolecznej nauki kosciola, ktora ma astrologow za
      grzesznikow i astrologie potepia.
    • all2 Re: Psychologia astrologa 24.02.06, 12:25
      Gronisiu, jest dużo racji w tym co piszesz i na pewno na tym forum znajdzie się sporo osób, które traktują astrologię podobnie jak Ty i równie dużo na niej zyskały. Z drugiej strony to nie tak, że astrologia nie może zaszkodzić. Może i sama znam osoby, którym do horoskopu nie chcę zaglądać nawet gdy o to proszą, bo wiem, że cokolwiek powiem, tak czy inaczej obrócą to przeciwko sobie. Wszystko może być szkodliwe, i astrologia, i tarot, i telewizja, i samochody, i jedzenie, bo to tylko narzędzia. Myślenie może być szkodliwe i wyobraźnia, i emocje. Zyjemy w bardzo niebezpiecznym świecie smile Trygonem Słońca do Jowisza też można sobie zaszkodzić smile Jedne z tych narzędzi łatwiej jest opanować, inne trudniej, ale każde ma swoje BHP. Nie wszystko jest dobre dla każdego i astrologia też nie dla wszystkich jest dobra. Ja się nie śmieję z egzorcyzmów ani z osób, które zetknęły się z czymś, co je przerosło, czytałam historie Jana Suligi i wiele innych podobnych i do głowy mi nie przychodzi z tego kpić. Jest ogień który grzeje i ogień który niszczy, i jest to ten sam ogień. A klucz zawsze jest w nas i tak naprawdę dopiero w praniu się przekonujemy, gdzie mamy te własne granice bezpieczeństwa. Ale każdy jest odpowiedzialny za siebie, każdy sam to musi ocenić i sam poniesie konsekwencje. Ale na tym polega życie. Kościół kat. wyklinając astrologię, tarot i wszystko inne jak leci, aż do harekrisznowców i jogi, zachowuje się jak nadopiekuńcza matka, która nie pozwala dziecku nauczyć się chodzić, bo jeszcze weźmie i nogi połamie, więc najlepiej to niech całe życie siedzi w kojcu. Mnie to osobiście nie odpowiada ale też i specjalnie nie przeszkadza, jeśli ktoś się na to łapie to może rzeczywiście lepiej niech w tym kojcu siedzi, choć wyrządza tym sobie jeszcze większą krzywdę. Ale każdy decyduje za siebie i nie widzę powodu, żeby astrologia miała się stawać taką samą nadopiekuńczą matką tylko od drugiej strony, i wszystkich na siłę nawracać na swoje jedynie słuszne myślenie. W sumie takie artykuły to niezłe sito przesiewowe. Te osoby, które przeczytanie czegoś takiego powstrzyma od zajmowania się astrologią, tak czy inaczej lepiej niech się nią nie zajmują, bo ani astrologia z nich nie będzie miała pożytku, ani one z astrologii. Najwyżej mogą dołączyć do grona tych, co to dostają stanów lękowych, bo zobaczyły w swoim horoskopie Saturna czy Plutona. Więc po co? smile
      • gronisia All2 znów serdeczne dzięki za ten 24.02.06, 14:07
        wywazony i mądry tekst!Nic doadać nic ująć, trafiasz w samo sedno
        sprawy.Sądzę,ze taka dyskusja jest konieczna w czasach nieprawdopodobnego
        przepływu info wszelkiej maści.Info leczy i zabija.Kiedyś astrolog mógł w
        zaciszu badać niebianskie uklady , dziś ma prawo i obowiązek wlączać się w nurt
        zycia społecznego, też go dotyczy wszystko co się wokól dzieje.Ponadto twoje
        uwagi są abrdzo cenen dla osób, które dopiero zechcą się zinteresowac
        astrologią!! Z wyrazami uznania!!
      • alekxis7 Re: Psychologia astrologa 24.02.06, 15:55
        Kosciół katolicki " wyklina " wszystko co
        może "obalic" doktryny kościoła.
        Straszenie jest bardzo przydatne żeby ślepo wierzyc w to że
        tylko kościół ma receptę na życie wieczne. Dla mnie
        poszukiwania w innych dziedzinach nauki nie są naganne..
        • xxero Re: Psychologia astrologa 24.02.06, 22:09
          niestety samemu sobie psychologiem byc nie moza. psychoterapeuci i psycholodzy
          takze sami chodza do innych aby uzyskac porade i utrzymac dystans.
          Wszystko co napisane to prawda. Pragne jednak zwrocic uwage na pewna rzecz:
          Niezaleznie od tego w co sie zaglebiasz (a dyscypliny jak astrologia, tarot,
          wrozbiarstwo takze psychologia..szczegolnie!)powoduje to "polaryzacje" profitow.
          Z jednej strony wiesz coraz wiecej, glebiej, widzisz skomplikowane rzeczy i
          zaleznosci, nastepnie czesto miesza sie z uczuciem chaosu, pytaniem sibie samego
          "a po co mi to wszystko" i powrotem przynajmniej czasowym do normalnego slizgu
          po powierzchnii zycia. Jednak racjonalizm nie jest tym za co sie go powszechnie
          uwaza i pod plaszczykiem "racjonalizmu" czesto kryje sie zaklamanie, splycenie
          umyslowe, zycie w kategoriach pracy, lozka, snu, lazienki i zalatwiania
          "racjonalnych spraw". Przeciez 99% do astrologii czy psychologii podchodzi po
          macoszemu i sa sklonni traktowac te dyscypliny jako dziwactwa (mowiac ladnie).
          Kierujac sie takim pedem stada czlowiek miewa okresy gdy troszke porzuca
          zaglebianie sie w tajniki na rzecz codziennego zycia, jednak - jak sie domyslam
          dotyczy to wszystkich tu na forum - cyklicznie wraca do zglebiania nauk
          tajemnych. Dla niektorych to zawod i zrodlo utrzymania. Niemniej jednak uwazam
          ze granica jest dosyc plynna i zbytnie zaglebianie sie w takie rzeczy kosztem
          wlasnie codziennego zycia moze prowadzic do zaburzen psychicznych. Przynajmniej
          takich ktore z punktu widzenia srodowiska i spoleczenstwa moga za takie uchodzic.
          • uranika Re: Psychologia astrologa 24.02.06, 23:56
            xxero napisała:
            > ze granica jest dosyc plynna i zbytnie zaglebianie sie w takie rzeczy kosztem
            > wlasnie codziennego zycia moze prowadzic do zaburzen psychicznych.

            Absolutnie wg.mnie-racja.
            Od jakiegoś już czasu mamy dostęp do literatury rodzimej i obcych
            przekładów z zakresu określmy umownie-wiedzy tajemnej.
            Wszyscy wiemy z włsnego doświadczenia,że szczególnie ludzie
            młodzi z wypiekami na twarzy pochłaniają takie książki.
            Przyjmują bezkrytycznie,jak pewniki i czują,że za chwilę
            znajdą sposób na ułożenie sobie życia wg.wyczytanych regułek.
            Na szczęście młodość domaga się wyżycia na innych polach,
            a czas i dystans nauczy pokory,bardzo w tej wiedzy przydatnej.

            • gronisia Re: Psychologia astrologa 25.02.06, 00:08
              XXero -jakie kryterium zanurzenia? )) jak głęboko jest bezpiecznie? )) Dwa
              radixy w miesiącu? Nie śledzić tranzytów?))) Astrologia jak każda ulubiona
              praca lub ukochane hobby moze być tylko pasją lub miłością życia a tej się nie
              dawkuje!!Uranika ma rację, szeroki dostęp do wileu publikacji sprawia,ż e
              przestaje to byc wiedza tajemna i może bardzo zaszkodzić pogłebaijac
              zaburzenai, które już są!!! Wracam do BHP i wspomnianej już czystości wręcz
              fizjologicznej, ona jest ważna w każdym zawodzie, w ktorym mamy do czynienia z
              ludźmi.W zdrowym ciele zdrowy duch , to wciąz aktualne, nie chciałabym by mi
              ktos tłumaczyl radix paląc papierosa czy popijając winko))).Inna rzecz to brak
              MISTRZA, niedoświadczeni sami "z przepisu" zaglądają w cudze radixy. A tu
              starszy kucharz powinien uczyc "gotowania". Trochę się tu na forum uczymy i
              chwała Mistrzom , którzy tu bywają , za to !!!
              • xxero Re: Psychologia astrologa 25.02.06, 13:47
                a wlasnie - mistrozm. Nie da sie ukryc ze bywaja tutaj dwie mistrzynie.
                Bliznieta i Skorpion - asc i slonce jednej pani i odwrotnie u drugiej.
                Niewatpliwie sie znaja dobrze. Jednak w odniesieniu do nich i nie tylko
                zastanowila mnie czesto spotykana w bliskich zwiazkach przyjacielskich,
                biznesowych, rodzinnych sytuacja polaryzacji ASC i slonca wlasnie w taki sposob:
                to co u jednego ASC u drugiego slonce i na odwrot. Sprawdzilem sporo znanych mi
                rodzenstw, par, znajomych, wujkow, ciotek itp. i czesto to wystepuje
Pełna wersja