Uran uderzyl z "grubej rury"

06.04.06, 17:52
Uran już nie siedzi cicho sad((

Znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji. Dziś rano dopadła mnie nagle przykra
wiadomość. Ojciec Wojtka M. z mojej klasy, której jestem wychowawcą, nagle
zmarł rano. W czym tkwi problem? W tym, że ten ojciec bardzo się interesował
nauką syna w LO. Bywał u mnie w szkole i opowiadał, że sobie nie umie
poradzić z Michałem. Rzeczywiście ma zbyt słabe oceny na swoje możliwości,
zdarzają się mu także wagary.
Lubię Wojtka, choć jest trudny, zamknięty, nieufny i hardy. Posiada duże
zdolności artystyczne. Próbowałam z niego wyciągnąć, skąd biorą się te
wszystkie problemy. Nie chciał o tym mówić. Odrzucił też pomoc psychologa.
Dziś, po tej tragedii, dopiero wyszły na światło dzienne pewne ukrywane
sprawy. Głównym problemem Wojtka był ojciec, straszny tyran rodzinny i
alkoholik. Wojtek i jego matka mieli bardzo skomplikowane życie domowe.
Chłopak nigdy nie ujawnił, że doświadczał przemocy rodzinnej. Dowiedziałam
się wszystkiego od dziewczyny Wojtka, Anety. Wojtek przyszedł dziś do szkoły,
płakał jak małe dziecko, chociaż ma 17 lat. Prosił, żeby się nad nim nie
litować. To on rano znalazł ojca w piwnicy już nieżywego. Ze skrawków
informacji wywnioskowałam, ze prawdopodobnie upił się i zachłysną się
własnymi wymiocinami.
Moja klasa zmobilizowała się i załatwiła wszystkie formalności: wiązankę,
autokar na pogrzeb itp. Pogrzeb jest w sobotę o 12.30 Pojedziemy wszyscy.
Szkoda mi Wojtka. Boję się, że sobie nie poradzi w szkole. BRAK MI SŁÓW.
    • sarna34 Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 17:55
      Jest mi ciężko. Nastąpila zmiana moich wyobrażeń na pewne sprawy. Uczyć nie
      jest trudno, o sto razy trudniej wychowywać.
      • moris6 Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 19:08
        sarna34 napisała:

        > Uczyć nie jest trudno, o sto razy trudniej wychowywać.
        Ta myśl bardzo mi sie spodobała.
        Odnośnie Wojtka mysle, że czuje sie winny...
        Moris
    • arcoiris1 Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 19:26
      Sarna, mysle, ze to nie Uran stoi za tym wydarzeniem, chyba że bardzo jest
      powiązany z Twoim zyciem zawodowym, sprawdziłabym raczej Księzyc/Merkurego.
      Chyba, że to wydarzenie przewartosciuje kompletnie Twoje podejście do
      ludzi/nauczania/szkoły/wychowawstwa młodziezy ale to dopiero oceni "historia" i
      szersza perspektywa po upływie jakiegos czasu. Wiem, że zycie na gorąco to
      Uran, ale mysle, że efelty jego działan mozna ocenic po czasie, mimo ze Uran to
      zazwyczaj pełny sponton.
      • sarna34 Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 19:46
        Zastanawialam się, co przynioslo to zdarzenie. Rzeczywiście, to chyba nie uran,
        lecz saturn. Wychowawstwo tej klasy dostalam, gdzy saturna mialam na
        ascendencie. Klasa raczej dość trudna wychowawczo. Na drodze malych
        kroczków, "drążenia" wychowawczego widzę efekty mojej pracy. Klasa się zmienia,
        ucznowie przestają klamać, oszukoiwać itp. Trudno bylo do nich dotrzeć,
        przelamać ich.
        Teraz saturn powrócil na miejsce, gdzie byl w momencie kiedy otrzymalam
        wychowawstwo.
        Co niesie ze sobą to dzisiejsze tragiczne wydarzenie:
        - napewno spore przewartościowanie dla mnie jako nauczyciela;
        - integrację klasy;
        - krok ku doroslości;
        - odpowiedzialność za uczucia i przeżycia drugiego czlowieka;
        - mój stosunek do Wojtka zmieni się, będę musiala mu pomóc.
        • sarna34 Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 19:51
          Sory za "napewno", nie zauważylam, ze tak poszlo wink
          • hattric Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 19:59
            A dla Wojtka trzymaj uśmiech i pogodę ducha. To dla wszystkich zaraźliwesmile
            H.
        • hattric Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 19:57
          Czyli jednak Uran, bo pisałaś, że wlazł Ci do IX domu (jeśli dobrze pamiętam).
          Dom dziewiąty jest domem nauki wyższej i światopogladu. Jeżelidobrze pamiętam,
          to mówiłem, iż w tej sferze może nastąpić przewartościowanie i zmiany.
          Współczuję, bo teraz masz Wojtka na głowie i jego dalszą edukację. Jeżeli ojciec
          był tyranem, to może się jakoś otrząśnie z tego, ale ktoś bedzie musiał zadbać o
          jego chodzenie do szkoły i proces nauczania-uczenia się.
          Datę jego ur. musisz mieć w dzienniku. Godz. ur. do ustalenia. Spróbuj go rzucić
          na koło i poszukać form pomocy dla niego.
          Przykre, ale zawsze nas najbardziej zmieniają tragiczne doświadczenia.
          Ale się treraz nie załamuj i nie bierz wszystkiego na swoje barki!
          pomoc pomocą, a trzeźwy umysł trzeźwym umysłem!
          Pozdrawiam i życzę lepszych dni!
          H.
          • sarna34 Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 20:09
            Trudne doświadczenie. Przewartościowanie, zdecydowanie tak. Nagle zobaczylam
            uczniów, jakby od innej strony.
            Dziś odbylam rozmowę z Wojtkiem. Powiedzial, ze teraz najważniejsza jest mama.
            Będzie chodzić do szkoly, zrobi to dla matki.
            • hattric Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 20:20
              sarna34 napisała:

              > Trudne doświadczenie. Przewartościowanie, zdecydowanie tak. Nagle zobaczylam
              > uczniów, jakby od innej strony.
              > Dziś odbylam rozmowę z Wojtkiem. Powiedzial, ze teraz najważniejsza jest mama.
              > Będzie chodzić do szkoly, zrobi to dla matki.
              Rozumiem. Teraz masz dwie rzeczy: tę tragiczną i te weselszą, bo pewnie kontakt
              z uczniami jeszcze się polepszy, czego Ci życzę z całego serca. Powoli, drobnymi
              krokami jak to robiłaś - bedziesz teraz musiała uczynić Wojtkowi edukację taką,
              by mógł zacząć uczyć się dla siebie. Nie mówiąc mu o tym jesteś w stanie to
              osiągnąć przy współpracy innych mądrych nauczycieli z Twojkej szkoły. Nie będzie
              to w ciągu 3 dni i sama o tym wiesz. Ale jego uczenie się dla Matki nie potrwa
              długo, a uczenie się dla siebie moze trwać (i powinno!) całe życie. Może bedzie
              Ci wdzięczny, choć na wdzięczność nie zawsze możemy liczyć...
              Otrząśnij się i zobacz, że słońce świeci i może ta cała historia da niezłe
              rezultaty dla całej Waszej społeczności...
              Keep smiling!
              H.
              • sarna34 Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 20:42
                DZięki!

                Przez ten dramat przechodzę wraz ze spolecznoscią uczniów. Wspólnie udzwigniemy
                trudności.
                Z Wojtkiem będę pracować. Wierzę, ze uda mi się.
                • hattric Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 20:50
                  sarna34 napisała:

                  > DZięki!
                  >
                  > Przez ten dramat przechodzę wraz ze spolecznoscią uczniów. Wspólnie udzwigniemy
                  >
                  > trudności.
                  > Z Wojtkiem będę pracować. Wierzę, ze uda mi się.
                  Tak trzymaj i skończ dramat!
                  Tak będzie dla Ciebie lepiej i dla Wojtka i klasy też!
                  I to od poniedziałku! Teraz i tak dramat górą!
                  Bedzie dobrze!
                  H.
    • anahella Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 06.04.06, 22:49
      To bardzo przykre. Nigdy nie wiem co powiedziec w takich sytuacjachsad
    • dori7 Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 07.04.06, 10:15
      Sarno, nie jestem pewna, czy powinnas zakladac takie watki. Jestes na forum
      znana z imienia i nazwiska, a takze swojej artystycznej dzialalnosci - a nuz
      sie okaze, ze ktos ze znajomych biednego dzieciaka podczytuje Twoje watki
      (uczniowie niekiedy uwielbiaja tropic internetowe zycie swoich nauczycieli) i
      przez to dowie sie o sprawach, ktore byly Ci powierzane w zaufaniu do Twojej
      dyskrecji, albo ktorych sie domyslilas jako osoba starsza od nich i bardziej
      doswiadczona.

      A sama historia - straszna sad(
    • aarvedui Re: Uran uderzyl z "grubej rury" 07.04.06, 10:41
      rozumiem ze tą tragedię przezywasz osobiscie,stąd opis sytuacji wyjasiniasz
      przez tranzyty do własnego radiku
      ..ale czy nie profesjonalniej byłoby sprawdzić sam radiks Wojtka,Ojca,i
      podobne,zeby bardziej sprawdzić jak On to przezywa-i jakiego typu doswiadczenia
      to są (moze plutoniczne,moze saturniczne,neptuniczne...etc)
      wtedy sens takiego wątku byłby większy-bo mozna dowiedziec sie jakiego typu
      "leczenie" zastosować wobec Wojtka,zamiast skupiac sie na -mimo wszystko
      lzejszej- Twojej sytuacji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja