sarna34
06.04.06, 17:52
Uran już nie siedzi cicho

((
Znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji. Dziś rano dopadła mnie nagle przykra
wiadomość. Ojciec Wojtka M. z mojej klasy, której jestem wychowawcą, nagle
zmarł rano. W czym tkwi problem? W tym, że ten ojciec bardzo się interesował
nauką syna w LO. Bywał u mnie w szkole i opowiadał, że sobie nie umie
poradzić z Michałem. Rzeczywiście ma zbyt słabe oceny na swoje możliwości,
zdarzają się mu także wagary.
Lubię Wojtka, choć jest trudny, zamknięty, nieufny i hardy. Posiada duże
zdolności artystyczne. Próbowałam z niego wyciągnąć, skąd biorą się te
wszystkie problemy. Nie chciał o tym mówić. Odrzucił też pomoc psychologa.
Dziś, po tej tragedii, dopiero wyszły na światło dzienne pewne ukrywane
sprawy. Głównym problemem Wojtka był ojciec, straszny tyran rodzinny i
alkoholik. Wojtek i jego matka mieli bardzo skomplikowane życie domowe.
Chłopak nigdy nie ujawnił, że doświadczał przemocy rodzinnej. Dowiedziałam
się wszystkiego od dziewczyny Wojtka, Anety. Wojtek przyszedł dziś do szkoły,
płakał jak małe dziecko, chociaż ma 17 lat. Prosił, żeby się nad nim nie
litować. To on rano znalazł ojca w piwnicy już nieżywego. Ze skrawków
informacji wywnioskowałam, ze prawdopodobnie upił się i zachłysną się
własnymi wymiocinami.
Moja klasa zmobilizowała się i załatwiła wszystkie formalności: wiązankę,
autokar na pogrzeb itp. Pogrzeb jest w sobotę o 12.30 Pojedziemy wszyscy.
Szkoda mi Wojtka. Boję się, że sobie nie poradzi w szkole. BRAK MI SŁÓW.