lisenne
03.05.06, 01:29
Nie do końca moralne, ponieważ wiąże się ze złamaniem przysięgi małżeńskiej.
Nasz znajomy hajtnął się we wrześniu 2003, po kilku latach znajomości na
odległość. Wydawałoby się happy end, jako że młodzi na dodatek zamieszkali we
własnej willi, mama pomogła obojgu znaleźć pracę...
Tymczasem mamy rok 2006, nasz znajomy zdążył oddalić się od żony i wiele
wskazuje na to, że uczucie - z jego strony - zupełnie wygasło.
Na dodatek pojawiła się "ta trzecia", która od 1,5 roku wydaje mu się być
miłością jego życia. Zamężna (mąż-prawie alkoholik), z 2 dzieci.
Znali się dużo wcześniej, zawsze mu się podobała. Gdyby wiedział,
że "trzecia" będzie kiedyś "skłonna", nie brałby ślubu z obecną żoną.
Zerknęłam na horoskopy całej trójki i chciałabym zapytać o zdanie tutaj
zaglądających fachowców, jako że sama nie mam za wiele doświadczenia.
Jak myślicie-czy to "tylko" przejściowy kryzys małżeński?
Czy może jednak "ta trzecia" faktycznie do niego idealnie pasuje?
Z którą z nich "powinien" być, stworzyłby lepszy związek?
Dla wzrokowców, lubiących mieć kółko przed sobą:
Mąż: 17.05.1982 04:20
Żona: 20.08.1981 około 00:00
"Ta trzecia": 14.11.1976, godzina niestety nieznana

(proponuję nie przekreślać z góry "trzeciej", jedynie ze względu na różnicę
wieku. Ja sama jestem starsza od mojego Lubego o kilka lat, a tworzymy bardzo
udaną parę od ponad 4 lat).
A oto moje, mam nadzieję, że w miarę poprawne wnioski:
Wydaje mi się, że małżonków połączyła głównie znacząca wzajemna atrakcyjność
seksualna: koniunkcja Wenus (jej) i Marsa (jego). Może też sekstyl jego Urana
z jej Wenus?
Występuje także dość bliska koniunkcja Wenus (jego) i Księżyca (jej).
Sekstyl Marsa i trygon jej Wenus do jego Słońca.
Troszkę luźna koniunkcja jego Wenus z jej Księżycem.
Na co dzień jednak namiętność wygasła. Mało tego, wieje chłodem. Być może
daje się im we znaki "bodaj najgorszy ze wszystkich wzajemnych aspektów", jak
pisał mistrz Szuman - czyli kwadratura Saturna (jego) do Marsa (jej) oraz
opozycja jego Saturna do jej Księżyca.
Na dodatek wspomniany mąż reaguje uczuleniowo na swą żonę, jak sam mówi, byle
głupota doprowadza go do szału - astrologicznie to chyba ma coś wspólnego z
kwadraturą jego Plutona do jej Marsa. Natomiast patrząc na nich w realu z
boku, wydaje się, że facet już po prostu babeczki nie chce, znudziła mu się i
pozbyłby się jej najchętniej pod byle pretekstem.
Zresztą po co on, spokojny flegmatyk z tendencjami do melancholii ma się
starać o względy u dość wymagającej, cholerycznej żonki. Ta trzecia okazuje
mu "za nic" akceptację, zrozumienie, jest pogodniejsza, cieplejsza.
Oczywiście na co dzień pewnie i w niej zobaczyłby wady, niemniej patrząc na
ich horoskop porównawczy rzuca się w oczy:
-mają ładną koniunkcję Jowisza (jej) i Słoneczka (jego).
-opozycje Słońc - spotkałam się z opinią, że opozycje budzą przyciąganie jak
dwa bieguny magnesów. Coś w tym jest.
-ścisły trygonik jego Wenus do jej Księżyca (wzajemne ajlowju, wiadomo

-stabilizujący "na dłużej" trygonik pomiędzy Wenus a Saturnem i sekstyl
Saturnów oraz Saturna z Księżycem,
-Sekstyl jego Jowisza do jej Wenus,
-romantyczny trygonik pomiędzy Wenus i Neptunem, a w drugą stronę - luźna
koniunkcja pomiędzy tymże Neptunem i Wenus.
-trygon jego Marsa z jej Jowiszem,
-luźny sekstyl Marsów, hehe, luźna koniunkcja jego Urana z jej Marsem, nie
wnikam, jak muszą na siebie działać ;P
W kontaktowym mąż i żona mają Urana na descendencie. Czy to czasem nie
wskazuje na tendencje do rozpadu związku?
Osobiście wydaje mi się, że nawet jeżeli coś z tą trzecią wyjdzie, (coś wisi
w powietrzu, plany rozwodu u "męża" i "trzeciej"), to jej z czasem na co
dzień też będzie miał dosyć. "Trzecia" jest obrotną i zaradną kobietą,
prowadzi własną działalność, nawet dochodową. Wymaga wiele od siebie, więc
pewnie i od innych też. Myślę, że na co dzień goniłaby naszego znajomego
(lubiącego nie raz odpocząć w ciszy, pograć na komputerze...) do roboty
tak samo, jak i obecna żona.
Czekam na Wasze wnioski i wypowiedzi.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.