sarna34
07.05.06, 21:40
siedzę nad dwoma horoskopami pary, która wydawala się bardzo szczęśliwa...
idealnie dobrana pod wzgledem seksualnym: kobieta ma stellium we lwie:
slońce, księżyc, mars, wenus, jowisz i pluton - na to stellium a dokladnie na
jej wenus naklada się męska wenus i męski pluton. Szaleństwo totalne... co
prawda do tego wszystkiego kobiecy saturn robi kwadrat ze skorpiona.
On ma slońce i merkurego w pierwszych stopniach raka, marsa w bliźniętach i
księżyc niby w początkowych stopniach barana, chociaż jest taki jakiś rybi...
moze jednak pomylil godzinę urodzena, bo nie pasuje mi u niego rak na
ascendencie.
Facet pokryjomu zdradzil swoją 100% lwicę, twierdząc, ze brak mu treści
psychiczno-duchowych. Ona go nazywa tchurzem i zdrajcą, ponieważ zrobil
wszystko za jej plecami i nie chcial się do niczego przyznać. Próbuję ich
pogodzić. Tlumaczę jej, żeby wybaczyla i dala mu trochę swobody. Ona mu nie
ufa. Istny węzel gordyjski.
W tranzytach teraz mają do tego stellium we lwie opozycję neptuna i saturn
sunie w tym kierunku.
Zastanawiam się, czy taka ilość osobistych planet we lwie kobiety, nie jest
miażdżąca nawet dla męskiej wenus z plutonem, w końcu facet to rak. Mam
wrażenie, ze facet trochę się dusi.