zdrada

07.05.06, 21:40
siedzę nad dwoma horoskopami pary, która wydawala się bardzo szczęśliwa...
idealnie dobrana pod wzgledem seksualnym: kobieta ma stellium we lwie:
slońce, księżyc, mars, wenus, jowisz i pluton - na to stellium a dokladnie na
jej wenus naklada się męska wenus i męski pluton. Szaleństwo totalne... co
prawda do tego wszystkiego kobiecy saturn robi kwadrat ze skorpiona.
On ma slońce i merkurego w pierwszych stopniach raka, marsa w bliźniętach i
księżyc niby w początkowych stopniach barana, chociaż jest taki jakiś rybi...
moze jednak pomylil godzinę urodzena, bo nie pasuje mi u niego rak na
ascendencie.
Facet pokryjomu zdradzil swoją 100% lwicę, twierdząc, ze brak mu treści
psychiczno-duchowych. Ona go nazywa tchurzem i zdrajcą, ponieważ zrobil
wszystko za jej plecami i nie chcial się do niczego przyznać. Próbuję ich
pogodzić. Tlumaczę jej, żeby wybaczyla i dala mu trochę swobody. Ona mu nie
ufa. Istny węzel gordyjski.
W tranzytach teraz mają do tego stellium we lwie opozycję neptuna i saturn
sunie w tym kierunku.
Zastanawiam się, czy taka ilość osobistych planet we lwie kobiety, nie jest
miażdżąca nawet dla męskiej wenus z plutonem, w końcu facet to rak. Mam
wrażenie, ze facet trochę się dusi.
    • romy_sznajder Re: zdrada 07.05.06, 21:55
      > Mam
      > wrażenie, ze facet trochę się dusi.

      Taaa. I poszedł zaczerpnąć oddechu gdzie indziejwink Nie usprawiedliwialabym faceta.
      No ale co do meritum, czyli pogodzenia... zrobic nalezy chyba cos, co wzbudzi
      lwi szacunek, a tresci o duszeniu szacunku nie budza. Raczej politowanie. Nie
      tedy...

      > Tlumaczę jej, żeby wybaczyla i dala mu trochę swobody.

      Ja bym raczej probowala docenic wielka wspanialomyslnosc, ze jeszcze chce jej
      sie o tym rozmawiac. Po tym co jej zrobil. Kurcze, nie trzeba byc Lwica, zeby
      nie ufac chodzacemu na boki.

      > Facet pokryjomu zdradzil swoją 100% lwicę, twierdząc, ze brak mu treści
      > psychiczno-duchowych.

      rozumiem, ze zdradzil fizyczniesmile)))? coz, intelektem nie blysnal.. dla ducha
      mogl posluchac opery.

      p.s. jak sie zdradza jawnie? jawna zdrada to nie zdrada, tylko zerwanie lub
      kontrakt, umowa.
      • romy_sznajder Re: zdrada 07.05.06, 22:00
        no i nie napisalam najwazniejszego. niech sie kaja, rzuca na kolana, blaga o
        wybaczenie, a nie posyla mediatorow. sarna, nie tlumacz faceta! tak nie wolno.
        jak juz kobiety zaczna usprawiedliwiac meskie skoki w bok, to swiat zejdzie do
        reszty na psy. rozumiem, ze przemawia przez Ciebie racza solidalnosc, ale
        apeluje do Twojej Wenus i ascendentu. I Merkuregosmile)))) to facetowi trzeba
        poukladac w glowie, ze zrobil bardzo nieladnie, nieetycznie i niemoralnie. a
        tlumaczy sie idiotycznie.
        • sarna34 Re: zdrada 07.05.06, 22:10
          romy_sznajder napisała:

          > no i nie napisalam najwazniejszego. niech sie kaja, rzuca na kolana, blaga o
          > wybaczenie, a nie posyla mediatorow. sarna, nie tlumacz faceta! tak nie wolno.
          > jak juz kobiety zaczna usprawiedliwiac meskie skoki w bok, to swiat zejdzie do
          > reszty na psy. rozumiem, ze przemawia przez Ciebie racza solidalnosc, ale
          > apeluje do Twojej Wenus i ascendentu. I Merkuregosmile)))) to facetowi trzeba
          > poukladac w glowie, ze zrobil bardzo nieladnie, nieetycznie i niemoralnie. a
          > tlumaczy sie idiotycznie.

          Facet jest takim dużym chlopczykiem, który teraz winę zrzuca na artystkę, że on
          taki biedny, a baby się na niego rzucają.
          • romy_sznajder Re: zdrada 07.05.06, 22:12
            > baby się na niego rzucają.

            i duszą!!
      • sarna34 Re: zdrada 07.05.06, 22:08
        Staram się z nią bardzo delkatnie rozmawiać. Z tego co ona mówi, to najbardziej
        zabolalą ją jego klamstwo i pokrętne tlumaczenia. Uważala, ze tworzą świetną
        parę, a on od paru miesięcy fascynowal się drugą, traktowal jak egzotyczny
        kwiat, nazywając mgielką. Do swojej lwicy nigdy tak nie mówil. Ta druga ma dużo
        wody w horoskopie. Zaznaczam, ze tej drugiej nic nie wspomnial o swoim związku
        z lwicą.
        On jest bardzo uzdolnionym artystą. Robi świetne grafiki, rysuje, maluje, a
        także pisze. Lwica nie posiada jakiś szczególnych talentów artystycznych, choć
        zawsze jemu dopinguje i interesuje się jego twórczością. Ta druga jest ze
        środowiska artystycznego, malarka itp.
        Lwicę chyba zabolalo, ze on zainteresowal się artystką a nie damą jak ona.
        Myślę, ze się pogodzą, bo lwica z tego związku czerpie też korzyści materialne.
        Namawiam ją, żeby o wszystkim zapomniala.
        • romy_sznajder Re: zdrada 07.05.06, 22:10
          > Ta druga ma dużo
          wody w horoskopie. Zaznaczam, ze tej drugiej nic nie wspomnial o swoim związku
          z lwicą.

          i ona ucierpi najbardziej. wspolczuje.
          • sarna34 Re: zdrada 07.05.06, 22:17
            Prawda jest taka, że facet jest jakiś taki niedojrzaly, mimo swojego wieku. Nie
            umie się przyznać otwarcie: stalo się, zrobilem źle. Psy wiesza na tej drugiej.
            Gdybym to ja byla na miejscu tej lwicy, rzucilaby go. Dla mnie jest zbyt
            chwiejny, nie daje poczucia pewności i bezpieczeństwa. Lwica twierdzi, ze
            bardzo go kocha. Jest jej trudno, lecz stara się wewnętrznie wybaczyć mu. Godzę
            ich ze względu na nią, dla niego to nie kiwnęlabym palcem.
            • romy_sznajder Re: zdrada 07.05.06, 22:20
              > Gdybym to ja byla na miejscu tej lwicy, rzucilaby go.

              wiec wlasnie. docen jej wspanialomyslnosc. i lew bedzie syty i zwiazek caly.
    • anahella Re: zdrada 08.05.06, 01:30
      Hm... chcesz namowic kobiete ze stellum w Lwie by o wszystkim zapomniala?
      • sarna34 Re: zdrada 08.05.06, 08:29
        anahella napisała:

        > Hm... chcesz namowic kobiete ze stellum w Lwie by o wszystkim zapomniala?
        >

        A nie da się? Szkoda mi ich. Tworzyli świetną parę. A dlaczego on to zrobil?
        Nie wiem.
        • dori7 Re: zdrada 08.05.06, 09:25
          sarna34 napisała:

          > A nie da się?

          Ojojoj...
          A jak wyobrazasz sobie lwice przechodzaca do porzadku dziennego nad faktem, ze
          jej towarzysz zycia upokorzyl ja, oklamal i osmieszyl, a do tego jeszcze o
          calej sprawie wiedza znajomi i wtracaja swoje nosy, zapewne gadajac uzawziecie
          o calej sprawie za plecami z zapalem godnym lepszej sprawy?
          • sarna34 Re: zdrada 08.05.06, 12:06
            dori7 napisała:

            > sarna34 napisała:
            >
            > > A nie da się?
            >
            > Ojojoj...
            > A jak wyobrazasz sobie lwice przechodzaca do porzadku dziennego nad faktem,
            ze
            > jej towarzysz zycia upokorzyl ja, oklamal i osmieszyl, a do tego jeszcze o
            > calej sprawie wiedza znajomi i wtracaja swoje nosy, zapewne gadajac
            uzawziecie
            > o calej sprawie za plecami z zapalem godnym lepszej sprawy?

            Kurcze, trudna sprawa. On próbuje się korzyć. Już blaga o przebaczenie, może to
            coś pomoże.
            • romy_sznajder Re: zdrada 08.05.06, 12:27
              niech jej utwor zadedykuje. najlepiej niech umiesci w tytule 'przepraszam,
              najwspanialsza, ze okazalem sie cie niegodny'. albo najlepiej tryptyk. 'jak
              bardzo musisz cierpiec...?', 'popelnilem blad zycia, glupiec ze mnie', 'czy mi
              kiedys wybaczysz?'. dobrze byloby, gdyby te utwory staly sie znane, dochodowe i
              wymusily koniecznosc publicznej promocyjnej ich egzegezy.
              • lockaps Re: zdrada 08.05.06, 12:36
                hm do mnie jako wodnika wogóle by takie cos nie przemówiło, uznałabym że sie
                ten pan naśmiewa czy cos w tym stylu hehe no ale wodnik to nie lew smile chociaz
                jako asc lwiatko czasem zdarza mi sie jakies patetyczne teksty wygłaszaćsmile
              • kasia-asia1 Re: zdrada 08.05.06, 13:31
                !!!romy_sznajder napisała:

                > niech jej utwor zadedykuje. najlepiej niech umiesci w tytule 'przepraszam,
                > najwspanialsza, ze okazalem sie cie niegodny'. albo najlepiej tryptyk. 'jak
                > bardzo musisz cierpiec...?', 'popelnilem blad zycia, glupiec ze mnie', 'czy mi
                > kiedys wybaczysz?'. dobrze byloby, gdyby te utwory staly sie znane, dochodowe
                i
                > wymusily koniecznosc publicznej promocyjnej ich egzegezy.


                Święta rada Romy!!!! jedynie godna Lwicy forma (ewentualnych)
                przeprosin !!!


                --------------------------------------------------------------------------------

                Copyright © Agora SA˙•˙O nas˙•˙Reklama˙•˙Ochrona prywatności˙•˙Mapa
                serwisuPoleć stronę znajomym | Zgłoś problem lub błąd

                --------------------------------------------------------------------------------

                • romy_sznajder Re: zdrada 08.05.06, 14:17
                  kasia-asia1 napisała:

                  > !!!

                  smile)
              • sarna34 Re: zdrada 08.05.06, 14:05
                romy_sznajder napisała:

                > niech jej utwor zadedykuje. najlepiej niech umiesci w tytule 'przepraszam,
                > najwspanialsza, ze okazalem sie cie niegodny'. albo najlepiej tryptyk. 'jak
                > bardzo musisz cierpiec...?', 'popelnilem blad zycia, glupiec ze mnie', 'czy mi
                > kiedys wybaczysz?'. dobrze byloby, gdyby te utwory staly sie znane, dochodowe
                i
                > wymusily koniecznosc publicznej promocyjnej ich egzegezy.

                Nie jestem pewna, czy uda się rakowi, w taki sposób przeprosić lwicę. Lwica
                zazwyczaj podchodzila bardzo krytycznie do jego pasji artystycznych, raczej je
                wyśmiewala, mówiąc mu, ze woli faceta w lóżku niż artystę w księgarni.
                Ta druga natpmiast zachwycala się twórczością raka, bo rzeczywiście jest bardzo
                uzdolniony. Też podobają mi się jego prace. Wydaje mi się, że on nie wierzy w
                swoje możliwości twórcze.
                • romy_sznajder Re: zdrada 08.05.06, 14:13
                  o masz, przeciez to nie chodzi o jego sztuke, tylko o lwie wyczucie dramatu i
                  bycia bohaterka wydarzenia. astrologicznie podchodze.

                  > zazwyczaj podchodzila bardzo krytycznie do jego pasji artystycznych,

                  a byly o niej? do niej? dla niej?
    • kasia-asia1 Re: zdrada 08.05.06, 13:24
      Jak zdradził to boli. I już. Lwicę boli jeszcze bardziej,bo jej duma, jej
      wyjątkowość, szacunek(przede wszystkim) wszystko zdeptane.I pewnie wybaczać już
      nie ma ochoty.Czasem ludzie muszą się rozstać, choć z zewnątrz wszystkim
      wydaje się to niepojęte, że taka para... taka para... Jak nie ma dzieci, to
      może serce boli, ale tylko jedno.
      A po za tym, prawda, w takich historiach, leży jak zwykle pośrodku, bez
      nagrobka.
      • sarna34 Re: zdrada 08.05.06, 13:59
        Lwica ze swoim rakiem nie są malżeństwem, nie mają dzieci. Ona dla niego
        zostawila męża, kochającego męża. Wypomina mu, ze tak wiele dla tego raka
        zrobila. Teraz prowadzi śledztwo, drobiazgowe śledztwo. Nie moze zrozumieć,
        dlaczego on tej drugiej wodnej, z dużą ilością neptuna, powiedzial przez parę
        miesiecy więcej niż jej przez trzy lata.
        Wydaje mi się, ze lwica wybaczy, bo nie ma specjalnego wyboru. Popalila za sobą
        wszystkie mosty.
        Jedynie, co wydaje mi się glupie, to wydzwanianie do tej wodnej i ciągnięcie ją
        za język. Trochę to przypomina policyjne przesluchanie.
        Rak nie przeprosl tej drugiej za oszustwo, schowal glowę w piasek i zwala na
        nią winę. Wodna znalazla się w przykrej sytuacji.
        • kasia-asia1 Re: zdrada 09.05.06, 10:28
          No cóż, Lwica jak przystało na ognisty znak, przede wszystkim działa-"Teraz
          prowadzi śledztwo, drobiazgowe śledztwo". Ale powiedzmy sobie szczerze,że ogień
          i woda, to nie jest dobre połączenie. Ona miała go w w głębi duszy za
          rozmarzonego ciamajdę, a Lwica pewnie wg niego była zbyt"inwazyjna". Ten Wenus
          z Plutonem, erotyczno- obsesyjny bardzo, ale być może Rakowi Neptuna zabrakło,
          niedocenienia jego artystycznej duszy itp. Ito było ważniejsze niż jakiś tam
          Pluton, który okazał się zbyt duszny. A Lwica poczuła, ze jej porzucenie męża,
          dramatyczne bardzo, okazało w gruncie rzeczy niczym co Rak mógłby docenić i
          nagrodzić wieczną wiernością. Amen.
          • sarna34 Re: zdrada 09.05.06, 15:05
            kasia-asia1 napisała:

            > No cóż, Lwica jak przystało na ognisty znak, przede wszystkim działa-"Teraz
            > prowadzi śledztwo, drobiazgowe śledztwo". Ale powiedzmy sobie szczerze,że
            ogień
            >
            > i woda, to nie jest dobre połączenie. Ona miała go w w głębi duszy za
            > rozmarzonego ciamajdę, a Lwica pewnie wg niego była zbyt"inwazyjna". Ten
            Wenus
            > z Plutonem, erotyczno- obsesyjny bardzo, ale być może Rakowi Neptuna
            zabrakło,
            > niedocenienia jego artystycznej duszy itp. Ito było ważniejsze niż jakiś tam
            > Pluton, który okazał się zbyt duszny. A Lwica poczuła, ze jej porzucenie
            męża,
            > dramatyczne bardzo, okazało w gruncie rzeczy niczym co Rak mógłby docenić i
            > nagrodzić wieczną wiernością. Amen.

            Spędzilam sporo czasu nad horoskopami obojgu. U kobiety jest przerażająco dużo
            ognia. Wszystkie planety osobiste są we lwie, blisko siebie.... wylamuje się
            jedynie merkury, bo w pannie i saturn w skorpionie, który tworzy kwadrat dojej
            stellium. Nie licząc saturna, nic innego nie ma we wodzie, brak jej też
            powietrza. Ma bardzo siną osobowość, zaborczą i trochę przytlaczającą.
            Przypomina trochę carycę Katarzynę. Raka zupelnie zdominowala, mówila mu co ma
            jeść, jak się ubrać, z kim przyjaźnić i gdzie bywać. Jego twórczość traktuje
            jako rzecz zbędną. Nie dostrzega jego talentu. Nie chwali go i nie wspiera go w
            tej dziedzinie.
            On w raku ma slońce, merkurego, a w rybach księżyc. Jest introwertykiem. Lwica
            musiasla wiele rzeczy z niego wyciągać silą.
            Druga kobieta, ma silnie obsadzony żywiol wody, ale ma też ziemię, powietrze i
            ogień. Równomiernie rozlożony. Jest spokojniejsza i delkatniejsza, bardzo
            neptuniczna... romasntyczka do kwadratu. Rak oszukal ją, nie powiedzial, że w
            jego życiu jest lwica.
            Rak przy lwicy truchlerje, przypomina strusia chowającego glowę w piasek. Lwica
            jest coraz mocniej wściekla, wyzywa go od "męskiej prostytutki". Nie sadze, że
            odejdzie. Nie bardzo ma dokad, ale życie umili mu tak, ze facetowi odechce się
            żyć. Obawiam się najgorszego. Facet może nawet myśleć o samobójstwie.
            W tej wzajemnej walce, nikt nie pamieta o tej drugiej kobiecie. Ona też ma
            uczucia. Czuje się zeszmacona.
            • romy_sznajder Re: zdrada 09.05.06, 15:14
              > Obawiam się najgorszego. Facet może nawet myśleć o samobójstwie.

              uporczywie trzymasz strone faceta. wspólczujesz, tłumaczysz, dramatyzujesz.
              jesli mu sie podobalo takie sterowanie, to znaczy ze sie dobrali. a zrobil
              swinstwo i koniec. jesli z tego powodu mialby ze soba skonczyc, to bylby to
              dowod na jego miekkie ego. mysle jednak, ze wiecej tu jest literatury, niz
              faktycznych ich relacji. sloneczne raki nie sa mimozami. bywaja agresywne i
              msciwe. a lwy bywaja wspanialomyslne.

              o co chodzi w tym watku? powstaje powiesc, czy naprawde chodzi o pogodzenie tych
              ludzi na drodze astrologii?

              czy ta romantyczka neptuniczka to Ty, albo jakas znajoma?
              • sarna34 Re: zdrada 09.05.06, 16:39
                > czy ta romantyczka neptuniczka to Ty, albo jakas znajoma

                otarlam się o tą osobę, lubię jej dziela, odpowiada mi mentalnie to co tworzy

                jest mi jesj autentycznie szkoda
            • anahella Re: zdrada 09.05.06, 21:30
              Sarna, przepraszam bardzo ale....
              > Obawiam się najgorszego. Facet może nawet myśleć o samobójstwie.

              Sraty taty pierdaty, ze sie wyraze w malo poetycki sposob.
              Nie trzeba byc astrologiem zeby wiedziec, ze samobojstwo to zwykly szataz. A
              szantaz jest "be".
              Lwica szantazowana samobojstwem to Lwica rozwscieczona. Lepiej zeby takich
              sztuczek z nia nie probowal.

              > W tej wzajemnej walce, nikt nie pamieta o tej drugiej kobiecie. Ona też ma
              > uczucia. Czuje się zeszmacona.

              Nie widze powodow, dla ktorych zdradzona kobieta ma sie rozczulac nad rywalka.
              Ok, rywalka zostala oszukana, zal mi jej, bo nie ona pierwsza i nie ostatnia,
              ale przynajmniej na przyszlosc bedzie madrzejsza.

              Sa pewne sygnaly, ktore mowia, ze mezczyzna jest zonaty/w zwiazku i jesli
              kochanka nie jest egzaltowana dwudziestka, to powinna je zauwazyc i rozwazyc.
              Jesli to kobieta dojrzala, to swoja wiedze na temat zwiazkow damsko-meskich ma,
              a symptomy "skoku w bok" sa widoczne.
    • arcoiris1 Re: zdrada 09.05.06, 15:27
      Dlaczego kobiety zawsze musza faceta niańczyc, podcierac mu tyłek, oj
      biedaczek, zdradził pod wpływem chwili, bo tak jakoś mu sie ten malutki
      spomiędzy nóg wymsknął?? Sarna, otrzeżwiej kobieto. Zdradził- do widzenia. A
      jak juz rozpatrywac ewentualny powrót, to najpierw urządzic takiemu
      Armaggeddon, przeczołgac go żeby wiedział że takich rzeczy sie nie robi. Jakie
      samobójstwo??? Buahhahha. Czym Ty sie martwisz? Wsadzic umiał? Umiał. dobrze
      sobie zrobił? Zrobił. Swój fun miał. Wiec teraz niech sie zachowa jak facet,
      przez duże F. To on ma prosic o wybaczenie i truchlec że koniec końców zostanie
      sam.

      Poza tym, kobieta z takim silnym Lwem da sobie z nim rade, i tego jej zycze. To
      że on jest Rakiem i ma biedaczek tyle Wody, takie wrażliwiątko, to akurat ta
      kobieta powinna miec gleboko w D.
    • arcoiris1 Re: zdrada 09.05.06, 15:34
      A jeszcze te ględzenie o tym że ona go nie rozumie bo on jest wielkim artystą
      (nazwisko- jestem na biezaco z poezja i literaturą, zobaczmy czy mi sie
      chociażby o uszy obiło), pisze wiersze, maluje, i "bógwico" i wrazliwy taki sie
      na urodził chłopina, natomiast Lwica inwazyjna, zaborcza, czytaj mniej
      artystyczna, mniej wrazliwa to w ogole mnie minuje jak wietnamskie pole. Koles
      ewidentnie dosłownie i w przenosni dal D. a wy go tu jeszce tlumaczycie. to on
      sie powienien tłumaczyc i przede wszystkim zdecydowac, bo jeśt juś duzi, CZEGO
      chce.

      Seks to bardzo pierwotna sprawa, mało mająca wspolnego z bajdurzeniem posród
      gwiazd nad brzegiem morza i neptunicznymi zwidami rodem z bajek.
      • kasia-asia1 Re: zdrada 09.05.06, 15:43
        big_grinDDDDD.Macie rację, sama zaczęłam go tłumaczyć. Anahello, za takie teksty jak
        piszą tu dziewczyny, uwielbiam Twoje forum. Pa, pa.
        • janina62 Re: zdrada 09.05.06, 16:01
          Lwica jest najczęściej bardzo lojalną osobą; wcale nie zniży się do poziomu
          skorpioniastej roznamietnionej reakcji, nie uruchomi kaskady nienawisci, nie
          rozsieje gromkiej zemsty; bo tak naprawde nie uzależnia się od nikogo, sama
          grzeje się swoim światłem ; szlachetnośc, godność i dobre mniemanie o samej
          sobie może jedynie wyzwolić w niej lekceważenie dla partnera nie panującego nad
          swoimi namiętnościami, pogardę, odrzucenie ; i tyle....; tak naprawde Lwicy nie
          można zdradzić w powszechnym znaczeniu tego słowa; zawsze będzie ponadto;pozdr
          • bawolek Re: zdrada 09.05.06, 16:06
            wybaczcie dziewczyny ale ja chyba tez bym z taką silną lwicą nie wytrzymał i to
            nie dlatego, ze ona celowo coś tam bo to rzeczywiście nie lwie ale te ciągłe
            dramtyzowanie sytuacji, poza królewny - patrzcie i podziwiajcie, to ciągłe
            domaganie się adoracji i podziwu. I podkrełanie jaka to ja jestem wspaniała. Oj
            Lew to nie dla mnie...Nie wiem jak inni to wytrzymują...
            • arcoiris1 Re: zdrada 09.05.06, 16:09
              Bawołku. To co własnie napisales psychologia nazywa projekcją cienia. Zgadzam
              sie natomiast calościowo z wypowiedzia Janiny.
              • aarvedui Re: zdrada 09.05.06, 20:37
                arcoiris1 napisała:

                > Bawołku. To co własnie napisales psychologia nazywa projekcją cienia.

                ;D

                sugeruję wszystkim wiecej dystansu.lwom i lwicom zwłaszcza ;]
              • dori7 Re: zdrada 09.05.06, 21:10
                Arcoiris, uwielbiam Twoje teksty! smile)))))
            • romy_sznajder Re: zdrada 09.05.06, 16:31


              > wybaczcie dziewczyny ale ja chyba tez bym z taką silną lwicą nie wytrzymał

              ja wybaczamwink
              sek w tym, ze widzialy galy, co lapy braly.
              wzial, byl, zakochal sie. zwiazal sie. zaczal sie dusic. oszukiwal, zdradzil....
          • arcoiris1 Re: zdrada 09.05.06, 16:11
            Nic dodac nic ując, do żadnego słowa z Twojej wypowiedzi. Jako Lew moge to
            ocenić. wink
            • sarna34 Re: zdrada 09.05.06, 16:55
              Nie mam tak silnie obsadzonego lwa, bo tylko ascendent i merkury, ale nie
              zostalabym z takim facetem. Odemnie na odchodnym dostalby jeszcze w "gębę", a
              potem z podniesioną glową wyszlabym w siną dal.
              Nie jestem aż tak wspanialomyślna jak rasowy lew, bo moja racza natura
              zemścilaby się na nim.
              Dziękuję wszystkim za dyskusję. Już się nie mieszam, niech swoje sprawy
              rozwiązują sami.
              W czerwcu spotkam się z panią lwicą na plotki, więc pewnie poznam final sprawy.
              Jeszcze raz dzięki.
              • pani.jazz Re: zdrada 09.05.06, 21:02
                (Przepraszam, Sarno, ze na Twoj post odpowiadam, ale jest na samym dole, a ja do wszystkich, wiec... smile)

                Drogie panie, wydaje mi sie, ze za bardzo do siebie bierzecie cala te sytuacje. Nie chodzi tu o to, by szkalowac ktorekolwiek z dwojga czy trojga, tylko, zeby zastanowic sie nad sytuacja, w ktorej sie znalezli. Spojrzmy na nia od strony astro-obiektywnej.

                Facet jest woda, artysta, wrazliwiec, a Sarna pisze, ze jednoczesnie niedojrzaly i ciamajda.
                Kobieta numer 1 jest ogien, energia, sila, a przy tym najwyrazniej despotka (co przy takim obsadzeniu Lwa nie dziwi), skoro faceta chciala na swoja modle sobie zaprojektowac. A, ze facet woda, czyli substancja bez formy, to dal sie wsadzic w ramy wyobrazenia Lwicy o nim.

                Podstawowym problemem tych dwoja jest, imo, niedobranie. Milosc moze i byla, motyle w brzuchu i pociag fizyczny przez te plutoniczne uklady - ale to nie wystarcza. To tylko na poczatek, wiemy przeciez.

                Kobieta, Lwica-zaborczyni, pewnie nie byla zadowolona z wodnego ciamajdy, w dodatku artysty, ktory moze nie ja malowal, nie o niej pisal, nie jej bebenka podbijal. Probowala wiec wsadzic go w swoje ramy idealu, jaki w nim kiedys zobaczyla - przeciez Lwica, przeciez ognista, przeciez na pewno tez cierpiala przez to, ze facet tak naprawde nie jest tym, za ktorego go miala.

                Wiadomo, ze jesli cos jest czyjas zyciowa pasja, to zle sie czuje, kiedy inny czlowiek, tym bardziej czlowiek bliski, to krytykuje i odmawia zainteresowania. Artysci maja to podkreslone, bo nadwrazliwcy i nie ma co tu dasow stroic, ze glupki i co to kogo obchodzi. Tak juz jest i koniec, choc zaden to przeciez powod do chwaly. Ale czlowieka nalezy szanowac, w tym wiec i jego pasje. Facet chcial, zeby jego ukochana kobiete cieszyla jego praca, a jej to zwisalo.

                I tu nastapilo zderzenie. Ogien w spotkaniu z woda syczy jak wsciekly gasior. Woda paruje, ogien gasnie, koniec. Jesli dobierac sie pod wzgledem uzupelniania zywiolow, to tak, zeby sie wzajemnie nie zniszczyc.

                Stad juz krotka droga do rozgladania sie za czyms bardziej satysfakcjonujacym, za skokiem w bok. Bylo kwestia czasu i/lub odpowiednich tranzytow, az ktores z nich wyskoczy z tego zwiazku i to z wielkim hukiem.

                Padlo na faceta. Facet zdradzil. Jego wina, zle zrobil. Ale powod jakis pewnie mial. Ta trzecia, jak bylo napisane, ma mocnego Neptuna - nie watpie, ze Neptun ow cos do roboty przy tej zdradzie. Ale bardziej, jak sadze, mialy tu znaczenie polaczenia woda-woda, co po zwiazku ogien-woda, musialo byc kojace. Facet wreszcie znalazl kobiete, ktora go wyslucha i nie sponiewiera. A, ze jest kretyn i te tez wycyckal, a teraz nie chce wykazac lojalnosci wobec zadnej z dwoch, to juz jego niedojrzalosc i klopot, niech sobie radzi.

                Lepiej byloby dla pierwotnej dwojki, zeby sie juz nie schodzili. Ona teraz chce sie zemscic, a on pozwoli sie wepchnac w jej schematy i moze nawet ja uglaska. Ale po jakims czasie sytuacja sie powtorzy. I tak w kolko macieju. Kwestie finansowe, ktore ich trzymaja razem to bajka zupelnie osobna, jesli ma miejsce milosc i zdrada. Pieniadze to rzecz nabyta, nie nia sie nalezy kierowac w sprawach uczuciowych, prawda?

                Pozdrawiam z pannowatego punktu widzenia smile
                pani(panna?).jazz
                • sarna34 Re: zdrada 09.05.06, 21:10
                  pani.jazz

                  dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Trafione w samo sedno.
                • aarvedui dzięki bogom! 10.05.06, 03:44
                  pani.jazz napisała:

                  >
                  > Pozdrawiam z pannowatego punktu widzenia smile
                  > pani(panna?).jazz

                  dzieki bogom - pojawiły się nareszcie jakeś głosy rozsądku po tych wszystkich
                  samosądach i rzucaniu pierzem i smołą ^^

                  poza tym - o czym my tu wlasciwie mówimy - jakieś hipotetyczne układy,jak
                  słusznie w uwadze am98 - "z brazylijskiej telenoweli"
                  a nie ma podstawowych rzeczy na która astrolog powinien zwrócić uwagę -
                  1)DANE
                  -gdzie są dane tych osób?jak ktos ma jakos sensownie pomóc astrologicznie
                  sugerując jakeis rozwiazanie to potrzebne są dane
                  2)OBIEKTYWIZM i DYSTANS
                  -troche tu tego zabrakło w tym wątku.no chyba ze to brazylijska telenowela jest
                  jednak a nie forum astrologiczne.-w takim razie - przepraszam gorąco ;]

                  pozdrawiam - z chłodną głową smile
                • dori7 Re: zdrada 12.05.06, 20:05
                  pani.jazz napisała:

                  > Facet jest woda,

                  No nie wiem, polemizowalabym - ladna mi woda, z Ksiezycem w Baranie i Wenus w
                  Lwie na Plutonie. Mars w Bliznietach tez jakis taki malo wodny, choc zdalnie
                  sterowany Merkurym w Raku, ale tenze z kolei pod opieka Ksiezyca w Baranie i
                  kolo sie zamyka.
                  No, ale nie bardzo gdziekolwiek zajedziemy z interpretacja bez danych i mozemy
                  sobie tylko pogdybac i ewentualnie popsioczyc tongue_out
                  • sarna34 Re: zdrada 12.05.06, 20:49
                    - ladna mi woda, z Ksiezycem w Baranie

                    księżyc w końcówce ryb,

                    już się pogodzili, lwica mu wspanialomyślnie wybaczyla, a on jej teraz "nieba"
                    uchyla... bije się w piersi i blaga na kolanach za "shańbiony" dom. Mówi, że
                    nie wie dlaczego to zrobil. Winę zrzuca na demona, który mu zćmil umysl.
                    Jak mówi, to glosem lwicy, żadne slowo nie pochodzi od niego. Jest jak echo. A
                    ta trzecia, poszla swoją drogą.
                    To chyba już koniec historii!
                    Danych nie będę wpisywać. Już nie jest to moja sprawa.
                    • dori7 Re: zdrada 13.05.06, 18:02
                      sarna34 napisała:

                      > - ladna mi woda, z Ksiezycem w Baranie
                      >
                      > księżyc w końcówce ryb,

                      W pierwszym poscie napisalas, ze w Baranie?
                      • sarna34 Re: zdrada 13.05.06, 18:48
                        To pomylka. Źle mialam podaną godzinę urodzenia: jednak ryby.
        • anahella Re: zdrada 09.05.06, 21:22
          kasia-asia1 napisała:

          > za takie teksty jak
          > piszą tu dziewczyny, uwielbiam Twoje forum. Pa, pa.

          wink Moze nazwac je "Forum silnych pan astrologow?"wink Eeee nie.... faceci by sie
          wykruszyli, a moze wprost przeciwnie? wink
    • am98 Nieastrologiczna uwaga 09.05.06, 23:17
      Dla mnie ten wątek to takie sruty druty, sorry..., ale mnie coś skręca i
      scyzoryk się otwiera.. taka podrzędna brazylijska telenowela. Czytam, owszem,
      ale szczerze mówiąc, nie wiem kto z kim i jak, nie wnikam..Byk z Baranem, Ryby
      z Panną?
      Ale...ale..jedna rzecz mnie, że tak powiem ujęła...mianowicie: pieniądze.
      Gdzieś tam między wierszami umknęły.
      Kochani, tam gdzie jest kasa tam nie ma miłości.
      Basta!
      • janina62 Re: Nieastrologiczna uwaga 12.05.06, 17:54
        mówienie o pieniądzach w tym przypadku wydaje mi sie nietrafione; obie strony sa
        mocno sobą zafascynowane; partnerów łączy silna więż i rzeczywiście warto by
        może zapytać o szczegóy dotyczące radixów/czyli układ domów/
        nie jest to wcale żadna telenowela brazylijska tylko "samo zycie";
        poza tym zdrada...cóż to właściwie jest? nie ma co dramatyzować; wcale się nie
        zdziwiłabym się gdyby ta pani Lew własnie teraz nabrała rozpędu do uczynków
        przypisywanych swojemu partnerowi; na tym polegałaby głównie jej zemsta za całą
        tę sytuację; pzdr
        • am98 Telenowela 12.05.06, 21:31
          janina62 napisała:

          nie jest to wcale żadna telenowela brazylijska tylko "samo zycie";

          Telenowela brazyliska to taki czeski film: niewiadomo kto kogo ....
          Bardzo prosze:

          "On jest bardzo uzdolnionym artystą. Robi świetne grafiki, rysuje, maluje, a
          także pisze. Lwica nie posiada jakiś szczególnych talentów artystycznych, choć
          zawsze jemu dopinguje i interesuje się jego twórczością. "

          i drugi wyjatek:

          "Nie jestem pewna, czy uda się rakowi, w taki sposób przeprosić lwicę. Lwica
          zazwyczaj podchodzila bardzo krytycznie do jego pasji artystycznych, raczej je
          wyśmiewala, mówiąc mu, ze woli faceta w lóżku niż artystę w księgarni".

          Wiec o co tutaj chodzi???

          -------------------------------------------
          Kolejne kwestie podniose nieco pozniej. Wlasnie wychodze z pracy.
          PZDR.





          • aarvedui Re: Telenowela 12.05.06, 21:47
            am98 napisała:

            > janina62 napisała:
            >
            > nie jest to wcale żadna telenowela brazylijska tylko "samo zycie";
            >
            > Telenowela brazyliska to taki czeski film: niewiadomo kto kogo ....
            > Bardzo prosze:
            >
            > "On jest bardzo uzdolnionym artystą. Robi świetne grafiki, rysuje, maluje, a
            > także pisze. Lwica nie posiada jakiś szczególnych talentów artystycznych, choć
            > zawsze jemu dopinguje i interesuje się jego twórczością. "
            >
            > i drugi wyjatek:
            >
            > "Nie jestem pewna, czy uda się rakowi, w taki sposób przeprosić lwicę. Lwica
            > zazwyczaj podchodzila bardzo krytycznie do jego pasji artystycznych, raczej je
            > wyśmiewala, mówiąc mu, ze woli faceta w lóżku niż artystę w księgarni".
            >
            > Wiec o co tutaj chodzi???

            RE:o,dokładnie...i jeszcze ten tajemniczy ton narracji w 3 osobie wink

            ja myślę ze ten temat dla dobra wspólnego można zamknąć.myśle tez ze pare osób
            sie ze mna zgodzi ;D
          • arcoiris1 Re: Telenowela 12.05.06, 22:17
            no faktycznie, brzmi troche jak w kamiennym kregu..
            hehehe.
          • anahella Re: Telenowela 14.05.06, 13:14
            am98 napisała:

            > Telenowela brazyliska to taki czeski film: niewiadomo kto kogo ....

            No nie, czeski film i telefowela, zarowno jako zwiazki frazeologiczne, a takze
            jako zjawisko filmowe to dwa rozne pojecia.

            Zresza wyrazenie "czeski film" nie pochodzi od czeskich seriali obyczajowych,
            ale od komedii, nadawnanych w TVP w latach 70. i 80. W porownaniu z wiekszoscia
            filmow emitowanych obecnie byly bardzo wysmakowane ale i zadziwiajace. Humor
            czeski charakteryzuje sie duza doza absurdu, czasem niezrozumialego dla Polakow,
            ale wszyscy zgodnym chorem twierdza ze jest zachwycajacy.
            • am98 Re: Telenowela 14.05.06, 23:12
              am98 napisała:

              Telenowela brazyliska to taki czeski film: niewiadomo kto kogo ....

              anahella napisała:


              No nie, czeski film i telefowela, zarowno jako zwiazki frazeologiczne, a takze
              jako zjawisko filmowe to dwa rozne pojecia.


              Z wyrażeniem "czeski film" mam jedno skojarzenie: zabili go i uciekł.
              Telenowela brazylijska (pierwsza) - "kamienny krąg" i inne określam na swój
              użytek "fijo mijo". Połączenie (absurdalne zresztą) czeskiego filmu i fijo mijo
              oddaje pewien specyficzny klimat tego wątku.

              A tak pozaastrologicznie: każdy dostrzegł, to co chciał: jeden wielką
              namiętność łączącą dwoje kochanków, inny: aspekt dumy (już nie tylko lwiej, ale
              kobiecej w ogóle), ktoś inny apelował o rozsądek forumowiczów, ktoś "wypiął
              się" na kobiety Lwy, mnie uderzyła natomiast opozycja "love for sale" (jest
              taka piękna piosenka w wyk. Elli Fitzegerald)) do miłości czystej, o której
              autorka tego wątku wspomniała owszem, ale dopiero w swojej czwartej wypowiedzi.
              Mieliśmy tutaj też oczywiście próby analiz astrologicznych oparte w pierwszym
              rzucie o nasze wyobrażenia o ludziach, tak sądzę.
              • all2 Re: Telenowela 14.05.06, 23:42
                ha. a za mną, nie wiem dlaczego, od dwóch dni chodzi myśl, żeby do tego wątku dokleić pewien tekst...
                dokleję link:
                lyrics.duble.com/lyrics/L/leonard-cohen-lyrics/leonard-cohen-sing-another-song-boys-lyrics.htm
                • anahella Re: Telenowela 14.05.06, 23:53
                  A Ty dzis jakas taka polinkowana jesteswink
                  Super sygnaturkasmile
                  • all2 Re: Telenowela 14.05.06, 23:57
                    anahella napisała:

                    > A Ty dzis jakas taka polinkowana jesteswink

                    streszczam się wink

                    > Super sygnaturkasmile

                    dzięki smile
              • anahella Off topic w kwestii filmowej 14.05.06, 23:52
                am98 napisała:

                > Z wyrażeniem "czeski film" mam jedno skojarzenie: zabili go i uciekł.

                No wlasnie chyba nie: "czeski film" oznacza sytuacje absurdalna, w ktorej moze
                sie zdarzyc wszystko, wlacznie z ludzmi wychodzacymi z umywalek (hm... co to byl
                za film?) Czeskim filmem mozna nazwac np. sytuacje, w ktorej po roku 89,
                komunisci, byli pezetpeerowcy, gesiego biegali do kosciola i pozwalali sie
                filmowac przy komunii. Czeskim filmem jest postawa Ryszarda Czarneckiego, bylego
                ministra w rzadzie Buzka (AWS), obecnie posla... Samoobrony. To sa sytuacje, na
                ktore reagujemy otwarta buzia i kilkuminutowym bezruchem: tak absurdalne, ze
                piec minut wczesniej nie bylibysmy w stanie sobie ich wyobrazic. Kto rok temu
                powiedzialby "wicepremier Lepper?", he?

                > Telenowela brazylijska
                Ja mowie: "wenezuelska" - ale pewnie o ten sam klimat chodzi: ckliwy i mocno
                zagmatwany, w ktorym po 15 latach odnajduje sie brat blizniak zaginiony w
                dziecinstwie.
                Historie z tego watku zaliczylabym raczej do Wenezueli a nie Czechsmile

                I tu absurd i tu, ale jakze inny. Absurd z czeskiego filmu jest wysmakowany,
                pobudza do myslenia, porusza szare komorki, dlatego wydarzenia okreslane
                "czeskim filmem" sa zaskakujace. Absurd z telenoweli jedzie po niskiej estetyce,
                ale jest prawdopodobny, wiec jest do przewidzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja