devine80
11.05.06, 09:04
Dzisiaj rano przeżyłam małe Oświecenie, a ponieważ każde uświadomienie musi
trochę boleć, to się otrząsam, jak zwykle szukając wyjścia.
Dziś rano ni z tego ni z owego, tak w rozmowie powiedziałam, że chciałabym
wyjechać zagranice, BO CHCE! Mama mówiła, że córka jej znajomej jedzie ze
swym chłopakiem, do swej kuzynki do Anglii. I ja mówię, że też chce jechać
kiedyś, a Ona na to, że mam sobie znaleźć prace tutaj i nie pozwoli mi
jechać, bo sobie nie poradzę, oszukaja mnie itp JA mowie, że moja inna
koleżanka pojechała na truskawki i co? Przywiezie ze sobą kasę, a Mama na to(
Bo było tak, że mama miała zadzwonić do Urzędu pracy i dowiedzieć się kiedy
są rozmowy w Toruniu, na które byłam już zapisana, bo ja tego dnia nie miałam
możliwości zadzwonienia, a mama, troszcząc się o mnie - wykreśliła mnie z
listy!!!! Próbowałam to odkręcić, ale się nie udało...) No i mama dziś mówi:
WYKREŚLIALM CIE, BO NIE CHICALM ABYS TAM JECHAŁA!!!! Mama dziś rano się
przyznała, a przedtem mówiła, że to nieumyślnie!!!!
Mój kolega powiedizł kiedyś:, ALE MASZ TOKSYCZNY DOMEK! Ja oczywiście mu nie
wierzyłam, bo ze mną jest tak, że jak ja mam jakiś pomysł i znajdę ludzi,
którzy w to uwierzą, to ja się temu potrafię poświecić bez reszty, jak wiem,
że jak ktoś we mnie wierzy, wierzy w to co robię, wierzy, że się uda, to się
udać musi!
Moja rodzina, z jednej strony daje mi jakieś poczucie miłości, ale z drugiej
mnie ogranicza. Jednocześnie oprócz chyba WAS, Drodzy Astro-Koleżanki i
Koledzy, to tak nie mam za bardzo, kogo... pytać o zdanie i szukać wsparcia.
Mam oczywiście kolezanki, ale one na ogół potrzebują mnie jak same nie wiedza
co robić...
I może, dlatego tak dobrze czułam się FUJISANIE w Gdańsku. Tam było tyle
wspaniałych ludzi z taką dobrą energię. Jak mi się wtedy chciało mięć mnóstwo
optymizmu, bo czułam, ze jakby, co to oni by mi psychicznie pomogli. Wtedy
wierzyłam, ze wszystko jest możliwe...
No właśnie. Już raz o tu pisałam, o ograniczeniach. Dziś mama
pwoiedzil, „Skąd Ty weźmiesz pieniądze na wyjazd? Bez stałej pracy? I co,
pojedziesz tam sama i wrócisz za chwilę... Do kogo Ty tam pojedziesz????
Ja myślałam, aby zorganizować coś przez Urząd Pracy, jak już jechać to może
tak, jak będzie mniej studentów, którzy wrócą na studia do swych państw,
czyli sierpień, wrzesień, bo teraz do 22 czerwca mam ten staż, potem siadam i
się intensywnienie uczę... Od lipca, muszę zacząć spłacać kredyt studenci,
300 zł miesięcznie... Wiec to jest kolejny powód, aby wyjechać i
zarobić...Tylko faktycznie największy problem z kasą... Ale, chyba większy
jest we mnie, bo jakoś tak psychicznie trochę ograniczają i chyba po
dziejszym uświadomieniu trzeba będzie z tym walczyć, ale to jest trudne, jak
się jest materialnie i finansowo (i chyba psychicznie, tak dwubiegunowo, jak
symbol Ryb, połączone, każda ciągnie w swoją stronę, z jednej strony
oparcie, a z drugiej ograniczenie, bo jak nie posłuchasz to marny Twój los)
uzależnionym od "prześladowców"
Niedawno postanowiłam, że będę DZIAŁAĆ, DZIŁAĆ, DZIŁAĆ! Bo skoro rozkręcę się
zagranicą, to muszę wierzyć, że będzie Ok?
Co nie?
Pomożecie mi psychicznie??????
Pomożecie, co nie?
Anka - Devine (4 maja 1980 Piła, godz. 22.35)