Dodaj do ulubionych

Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytajcie;)

07.06.06, 22:27
Coś mi leży na sercu, a więc piszę. Więcej takich wątków nie będę poruszał -
więc darujcie mi podwójnie moją prowokację. Bardzo lubię to forum, dużo się
tutaj dowiaduję, uczę, spoglądam na pewne ciekawe wypowiedzi, ba! - wyraziste
poglądy.
Ale do rzeczy. Otóż, chciałbym się z Wami zastanowić na temat zachowawczości
wśród astrologów. Słowo to wyraża pewną niechęć, ignorancję, albo i złość
wobec bardziej szczegółowej analizy horoskopu. Tj. bardziej indywidualnych
zdarzeń, możliwych wypadków, albo konkretnych cech ( zdrowie, psychika,
itp. ) konkretnego człowieka. "Zachowawczość" nigdy nie powie, że w ta a ta
osoba może mieć np jakąś chorobę, w jakimś czasie ktoś jej umrze, albo ma w
horoskopie ciężką dewiację seksualną. Zamiast tego, woli się "zabezpieczyć"
wolną wolą, uogólnianiem spraw, rozgałęzianiem drogi życiowej na dużą ilość
możliwości. Z jednej strony rozumiem to stanowisko - jest nacechowane
optymistyczną wiarę w wolną wolę człowieka, unika "etykietek", daje jakiś
większy wachlarz szans. Albo - co najważniejsze - unika
mechanizmu "samosprawdzającej się przepowiedni" i pozostawia moralną i
egzystencjalną wolę decydowaniu o własnym życiu człowiekowi.
Jednakże pomyślałem sobie, że "unik zachowawczości" może być również
motywowany nie tylko szczytnymi celami. Im więcej wiadomości z zewnątrz
dotyczących Mistrzów Astrologii otrzymuję, tym bardziej wierzę w to, iż
jednak - można nie być zachowawczym. Spójrzcie choćby na P. Zawadzkiego, czy
P. Weresa - troszeczkę zetknąłem się z ich "Astrologią" ( przez duże A ) i
zauważyłem, że potrafią - tak - potrafią ! - przewidzieć i zaobserwować
ważne - szczegółowe cechy jednostki, albo ważnego wydarzenia. Czy to rzecz
etyczna, czy nieetyczna - nie wiem, nie mi ferować wyroki ( już widzę jak
część osób zatrzyma się na tym wątkuwink ). Jednakże skłania mnie to ku temu,
by stwierdzić, że Astrologia przez duże A nie jest jedynie mapą życia, ale i
bywa drogowskazem, z widocznymi drogami.
W powodzi wielu wypowiedzi próbuję odnaleźć wiele pytań i odpowiedzi
starających się uchwycić jeden wątek, który sprowadzałby "kawałek radixowego
tortu" do mądrej analogii. I udaje Wam się to ! Skądinąd powstaje jednak
mądra konkluzja - za pomocą kawałka tortu ( paru aspektów ) nie damy rady
ocenić, jak naprawdę to wszystko wygląda. Ale - gdy mamy do czynienia z CAŁYM
radixem - sytuacja się zmienia - czyż nie ? Nie ma już analogii, nie ma
już "gdybania", ale jest już indywidualny, konkretny horoskop. I w tym
wypadku najlepsi są w stanie określić całkiem ważne szczegóły ( np
prawdopodobne małżeństwo, dzieci, brak ojca/matki, poważne choroby, nawet
samobójstwa ! ).
Konkluzja na koniec tych wywodów jest taka - nie
podzielałbym "humanistycznego" optymizmu astrologicznego w los człowieka. A
co za tym stoi, nie podzielałbym "zachowawczych" opinii na temat pojedynczych
horoskopów. Niestety, parafrazując Sheakspeara - "najlepsi astrologowie są w
stanie przewidzieć szczegóły o których nie śniłoby się na Ziemi najlepszym
filozofom". A pewnego rodzaju unikanie szczególniejszych wypowiedzi, na rzecz
ogólnikowych, wyraża... pewną bezradność, a nawet niewiedzę niektórych. Ba ! -
każdy ma do tego prawo, nie zamierzam nikogo oskarżać, ani atakować, hmm...
z moim poziomem w tej chwili nie mam czego tutaj szukać wobec wielu osób,
które "żyją" z astrologii. Ale czy jednak w stwierdzeniu, że nie mówienie o
szczegółach jest równoznaczne z pewną niewiedzą, nie ma ziarna prawdy ?
Pozdrawiam i dziękuję za przydługą wypowiedź, która mogła się tu ukazać smile.
Make peace, not war wink
Obserwuj wątek
      • anahella Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 08.06.06, 00:24
        Ok, to jak wytrzezwiejesz, napisz resume z tego elaboratu, bo ja na razie, z
        ponizszego fragmentu wyciagnelam jeden wniosek:

        *****
        Otóż, chciałbym się z Wami zastanowić na temat zachowawczości
        wśród astrologów. Słowo to wyraża pewną niechęć, ignorancję, albo i złość
        wobec bardziej szczegółowej analizy horoskopu. Tj. bardziej indywidualnych
        zdarzeń, możliwych wypadków, albo konkretnych cech ( zdrowie, psychika,
        itp. ) konkretnego człowieka. "Zachowawczość" nigdy nie powie, że w ta a ta
        osoba może mieć np jakąś chorobę, w jakimś czasie ktoś jej umrze, albo ma w
        horoskopie ciężką dewiację seksualną.
        *****

        domyslam sie, ze to odpowiedz na moj post, w ktorym usilowalam Ci wyjasnic, ze
        nie ma jednolitych aspektow na pewne cechy.

        Astrologia to nie matematyka:
        W matematyce rownania sa proste:

        2 + 6 = 8 i 8 - 2 = 6 oraz 8 - 6 = 2

        i wezmy tu inny przyklad, np. zwiazany z kulinariami:

        jajka + maka + mleko + drozdze + bakalie = keks

        sprobuj powyzsze rownanie przeksztalcic matematycznie na:

        keks - jajka - maka - mleko - bakalie = drozdze.

        Moge podeslac Ci swiezo upieczony keks, a Ty mi zwrocisz paczke drozdzy?

        Podobnie jest z astrologia:

        planeta + znak + dom + aspekt(y) = cecha.

        To rownanie, podobnie jak w przypadku ciasta dziala tylko w jedna strone.
        Natura ludzka jest zbyt skomplikowana, by opisac ja za pomoca prostego rownania,
        o wiele bardziej zlozona niz receptura na keks czy inne lakocie.

        Jaki stad wniosek?
        Astrologia sluzy do interpretowania horoskopow, a nie do dobierania horoskopow
        do interpretacji.

        Na pocieszenie dodam, ze taki stan jest stanem przechodnim, o ile robi sie
        inerpretacje. To sie przechodzi jak swinke czy odre. Jesli nie masz mozliwosci
        sprawdzenia sie - pojdz na jakies warsztaty: tam zobaczysz jak profesjonalisci
        to robia, spotkasz ludzi poczatkujacych sredniozaawansowanych jak i starych
        wyjadaczy.

        To, co Ty nazywasz zachowawczoscia - ja nazywam odpowiedzialnoscia.
        Niejednokrotnie wysylalam kogos na badania, albo sugerowalam zostawic dobrze
        zapowiadajaca sie kochanke. Ale robilam to wtedy, gdy moglam wziac
        odpowiedzialnosc za moje slowa. Ludzie sluchali lub nie, ale potem dzwonili i
        mowili: "bez ciebie nie przyszloby mi do glowy, zeby isc do lekarza" albo
        "mialas racje, kochanka mnie okradla, ale zona teraz nie chce ze mna gadac".
        Tylko ze ja spedzalam iles czasu nad kazdym kolkiem, i robialam analize, a nie
        synteze.

        Chyba nie myslisz, ze astrolog patrzy na horoskop, widzi Plutona jadacego na
        Ksiezyc i mowi: "oooo, zona albo matka Panu/i umrze"?
        • rigel79 Vs. anahella :) 08.06.06, 00:40
          Hmm... tylko zastanawia mnie parę przykładów, np Pan Weres który przewidział
          WTC, Pan Zawadzki który wyraźnie i z pokorą pisze w "Wyroczni" bodajże ( jeśli
          to pilne, mogę poszukać ), że można pewnym sceptykom powiedzieć pewne szczegóły
          z ich życia, niekoniecznie z poczucia pychy, ale z racji profesjonalizmu
          astrologa i ich zaskoczyć niesamowitą dokładnością. Albo też wróćmy do
          czasów "zamierzchłych" - czyli - "dawno i nieprawda" - chociażby Willam Lilly i
          przepowiedziany pożar Londynu, czy Nostradamus. Czy to również są równania
          matematyczne typu bezy- keks ? Niekoniecznie. I czy osoby te są
          nieodpowiedzialne, albo bawią się w matematyczne łamigłówki ? Myślę, że też
          niekoniecznie ! Czy zatem termin "zachowawczość" oznacza na pewno
          odpowiedzialność, a nie pewną niewiedzę zasłanianą tzw. "wartrościami" ?
          Pozdrawiam !
          • aarvedui Do przemyślenia :) 08.06.06, 01:08
            "Młody nowicjusz,po rozpoczęciu nowicjatu nalegał na spotkanie z opatem w bardzo
            ważnej sprawie natury duchowej.Kiedy uzyskał widzenie,z wielką powagą wygłosił:
            - Ojcze,brat Ambroży powinien mnie uczyć,a tymczsem nie chce odpowiedzieć mi na
            ważne pytanie,ktore przyszło mi do głowy.Zresztą wydaje mi sie że sprawa ta jest
            bagatelizowana przez Ojców Kościoła!
            - Nic nie jest bagatelizowane.Odpowiem Ci na Twoje pytanie.Zadaj je proszę.
            - Chodzi o to,na czym stał Bóg,kiedy stwarzał ziemię.Brat Ambrozy najpierw
            powiedział,że być moze unosił sie w powietrzu,albo stał na chmurze lub też na
            gwiazdach.Ale przecież musiał na czymś stać zanim stworzył tamte rzeczy!
            Opat przymknął powieki,przesunął palcami po paciorkach rózańca.Spojrzał na
            nowicjusza,widząc narastajacy goracy entuzjazm a w oczach błysk tryumfu.
            - Tak...kiedy osiągniesz już taką doskonałość,kiedy będziesz potrafił stworzyć
            świat,wtedy będziesz mógł dokłądnie pojąć jak to się robi,albowiem Bóg daje nam
            zrozumienie wedle naszej wiary i potrzeb.Jałowe spekulacje to nie tylko
            pycha,ale i strata czasu,który mógłby być wykorzystany pożyteczniej.Jednak
            powiem Ci ze znajde czas na Twoje pytanie,kiedy powiesz mi zę zakończyłęś
            wszystkie swoje duchowe i fizyczne obowiązki,i pomogłeś ostatniej duszy obok
            Ciebie która potrzebowała pomocy."
          • anahella Re: Vs. anahella :) 08.06.06, 01:26
            Weres i Zawadzki: to osoby z wielka wiedza. Trudno mi sie do nich rownac.

            Leon Zawadzki
            Nie bylam nigdy na zadnym wykladzie Zawadzkiego, czytalam go niewiele, wiec jego
            warsztat jest mi obcy. Ariadne przeczytalam - istotnie byl tam jakis epizod
            dotyczacy butow klienta. Zawadzki nie wiedzial ze klient w wieku ilus lat kupil
            jakies buty, po czym dopasowal do tego horoskop klienta. Wyraznie pisze, ze mial
            kolko przed nosem i taki fakt wyinterpretowal. Klient przyniosl mu skladniki i
            wyszedl z ciastem, a nie przyniosl ciasta i wyszedl ze skladnikami.

            Leszek Weres
            Kiedys na wykladzie, opowiadal o horoskopie swojego syna, dokladniej o
            zagrozeniu zdrowia (a moze zycia?). Powiedzial cos takiego: gdy moj syn mial
            tyle_a_tyle zdarzylo sie to_i_to, po czym wyjasnil to cytujac caly lub prawie
            caly horoskop i tranzyty. Wzial pod uwage calosc horoskopu urodzeniowego i
            calosc tranzytowego.

            Obaj, wyzej wymienieni maja swoj warsztat. Wypracowany przez lata, przez wiele
            setek a moze i tysiecy interpretacji. Prawdopodobnie znalezienie astmy w
            horoskopie mlodej dziewczyny zajeloby im pol minuty, mi zajelo kilka godzin.
            Sadzisz, ze oni dopasowuja interpretacje do horoskopow? Watpie, bo gdyby tak
            bylo, to nie uczyliby zrozumienia zodiaku tylko sprzedawali opisane aspektami
            cechy.

            Nie wiem na jakiej zasadzie zostal przepowiedziany pozar Londynu, nie wiem jak
            dzialal Nostradamus. Ale z tego co wiem to obaj wymienieni przez Ciebie polscy
            astrolodzy robia interpretacje horoskopow - konkretnych kosmogramow. Weres nad
            horoskopem Stanow Zjednoczonych siedzial. Wierze, ze zna kolko USA na pamiec,
            znal nadchodzace tranzyty i polaczyl fakt, ze op. Saturn/Pluton siedzi na
            horyzoncie Stanow. Znam pare osob z takim samym horyzontem jak maja Stany
            Zjednoczone - zadne dwie wieze im sie na glowe nie zwalily w tym czasie.
            Opozycja podlaczyla sie im pod horoskopy osobiste i wywolala inne wydarzenia.

            Nie sugeruje ze ktos jest nieodpowiedzialny, bo cos przewidzial -
            nadinterpretujesz moje slowa. Jaki to ma zwiazek z tym co pisze?

            Umiejetna prognoza z pycha nie ma nic wspolnego. Wprost przeciwnie: dobra
            prognoza to pokora przed klientem i jego motywacjami. Astrolog jest od tego aby
            te ostatnie znalezc, powiazac ze soba i ustalic przyszle wydarzenia w rytmie
            tranzytow i innych technik prognostycznych. Pycha jest wtedy, gdy astrolog
            sugeruje, ze wlada zyciem klienta. To zupelnie inny temat.

            Mialam okazje zobaczyc przy pracy Michaila Lewina. Sadze, ze dorobek ma podobny
            do wymienionych przez Ciebie polskich astrologow. Istotnie, dzialal tak, jakby w
            glowie mial sterty regulek - takie sprawial wrazenie. Najpierw rzucal jaka WH ma
            ceche, a potem zmudnie tlumaczyl jak do tego doszedl. Gdyby nie tlumaczyl,
            calosc interpretacji zajelaby mu moze z pol godziny. Z wyjasnieniami trwalo to
            kilkanascie godzin. Kazda cecha dotykala prawie calego kolka, wiec nie mial
            gotowej formulki na ceche. Mial wiedze i praktyke, ale wydawalo sie ze dziala
            jak zaprogramowany automat.

            Zatem zeby powiedziec komus: "jutro kupisz sobie lody pistacjowe marki X" trzeba
            wiedzy i praktyki, wiedzy i praktyki, wiedzy i praktyki.
                • rigel79 Re: Vs. anahella :) 08.06.06, 01:44
                  No, mówiąc o kalectwie, traktuję tą przypadłość jak najbardziej serio. I
                  patrząc na tę parę osób, które spotkałem w życiu, myślałem: dlaczego los tak
                  chciał, jaki cel ich czeka w życiu, jaką pracę wyznaczyła "Góra" dla ich
                  dusz... Pytanie o kalectwo bardziej wypłynęło z mojego poczucia
                  niesprawiedliwości ( cóż - zdarza się ! ), aniżeli zabawy w "szukanie
                  składników".
        • am98 Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 08.06.06, 02:00
          rigel79 napisał:

          Oj, na to trzeba mieć wiele pieniędzy, rozterek i pychy, by wysyłać do kilku
          astrologów pytania o jakiś interesujący aspekt smile. "Co dobre, a co złe" -
          odwieczny dylemat wierzących w coś ponad siebie smile. Pozdrawiam.

          Ok. Anyway...
          Więc inaczej: spróbuj w takim razie przeprowadzić experyment astrologiczny.
          Najlepiej przy tranzycie ciężkiej planety, a nalepiej Jowisza i Saturna. W
          trakcie tranzytu Jowisza dodawaj sobie na maxa, a później przy Saturnie
          zobaczysz, czego Ci ewentualnie ubywa i w jakich dziedzinach.
          Przy Uranie mogłabym powiedzieć jedno: spodziewaj się niespodziewanego.
          Najlepiej jednak - nie pragnij niczego.
    • arcoiris1 Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 08.06.06, 12:58
      Tak sobie myślę, że sa astrologowie, którzy widzą starsznie duzo w horoskopie,
      potrafią zrobic porządną rektyfikację opierając sie na wydarzeniach i nie boją
      sie prognoz. Astrologia zachowawcza jak to nazwałes Ty a Anahella
      odpowiedzialnościa- oboje wyraziliście to samo innymi słowy. Zachowawcza - bo
      nie wiem, nie jestem pewny, moja wiedza jest zbyt mała zeby wysnuć i wygłosic,
      dajmy na to radykalny osąd, nie narazając sie na szok albo w przypadku pudła-
      na osmieszenie, odpowiedzialność- za klienta, za to jak on zareaguje na newsa,
      za jego rownowage psychiczną. czytałam kiedys o klientce, kórej wrózka
      przepowiedziała smierc męza w ciagu dwóch lat. Biedak kichnał a ona cała w
      stresie.

      Słowo do pana Omniscientes Aarvedui- wiem, powinna mi sie podobac Twoja
      przypowiastka, bo w sumie jest i fajna.
      Ale jakos tak mnie Twoja mentorska poza deko na nerwy działa (Twój Strzelec
      wychodzi tu z Ciebie jak w pysk strzelił a ja Strzelca w nadmiarze nie trawię.)
      Zrozumiałabym, jeżeli byłbys Weresem albo Al-Birunim conajmniej, ale nie jestes
      i raczej nie będziesz. Czytając Cię Aarvedui nieustannie mam wrażenie, ze
      wszystkich pouczasz podśmichując sie pod nosem. Natomiast merytorycznych,
      ciekawych wypowiedzi w typie jakim serwuje Anahella, Moris, All2 czy niekiedy
      PP- u Ciebie jak na lekarstwo.
      Wiec, proszę, podziel się swoją wielka wiedza z nami początkującymi--> jak ja,
      Rigel, Bawołek i wielu innych, podziel sie nią tak jak Moris na przykład, ale
      zarazem prośba- podaj ją w postaci czytelnej papki a nie zawiłego
      filozofującego elaboratu w którym trudno sie połapac.

      pozdrawiam
      • aarvedui arcoiris 08.06.06, 18:52
        teoretycznie najlepiej by było na priv.
        ale skoro sama poruszasz publicznie...

        Twoje zacietrzewienie wywołuje u mnie sporo śmiechu i rozbawienia smile
        nie znam jego powodów ale ja ne zmuszam nikogo do czytania moich
        postów,pozbawionych,jak twierdzisz,tresci merytorycznej.

        po co więc czytasz coś,co nie ma w sobie treści? lubisz sobie podnosić
        adrenalinkę? masochizm to czy co? wink

        w tym miejscu widzę staje mi przed oczami Młodzież Wszechpolska,która zarzekajac
        sie jak bardzo nienawidzi gejów wie o gejach wiecej niz niejeden homoseksualista ;]

        ostrożnie mogę stwierdzic ze oceniasz dyskusje za bardzo osobiscie.a treśc
        postów nie jest sama dla Ciebie wyznacznikiem tylko jej autor.
        jak zauważyłaś oba teksty były w cytatach.celowo nie przytoczyłem ich autorów,
        z powodu powyżej.
        nad sama treścią moze jeszcze raz przemyśl sobie,może teraz w inny sposób -
        zamiast szukać różnic,w czym cechujesz,poszukaj podobieństw.
        niby łatwe - a jak zmienia postrzeganie smile

        pozdrawiam
        • arcoiris1 Re: arcoiris 08.06.06, 19:12
          nie jestem zacietrzewiona, nie lubię po prostu mentorstwa i jakiegos takiego
          popatrywania z góry na młodszych kolegów a to u Ciebie dość czeste, nie tylko w
          tym watku. Najzwyczajniej w świecie mnie dojechała Twoja przypowiastka mimo, ze
          nie była skierowana do mnie ale do Rigel79. Trafiam na Twoje posty poniewaz mam
          w zwyczaju rozwijac wszystkie watki naraz. Nad treścią nie muszę ponownie
          mysleć, mam w końcu specjalizację z literatury i symboliki, podobnie jak
          niewazne czy Ty byłbys ich autorem czy rzecz jest w cytatach. Natomiast forma w
          jakiej ją podajesz budzi moja niechęć.
          • aarvedui Re: arcoiris 08.06.06, 20:25
            no i Forma jaką nadałem Cytatowi tak Cię zdenerwowała? big_grin

            wiesz - słowa i mysli dzieja się w ludziach.ja nie mam intencji wywyzszac się
            nad nikogo.skoro tak to interpretujesz i nadal mimo wszystko mnie czytasz -
            cóż,masz problem,ponieważ Tobie to przeszkadza.
            mnie nie,trzymam sie swojej "wodnikowej" wizji i mam nadzieje ze Ci ktorym sie
            ona nie podoba nie będa sie starali na siłe jej zmienic. bo sie nie dam wink

            cytat odnosił sie do tego - ze w miare praktyki zrozumienie pewnych spraw
            przychodzi samo,niektóre zrozumiałe są dopiero po pewnym czasie - nie wcześniej.
            dlatego najlepiej zająć sie odpowiadaniem na pytania które sie rozumie i są "w
            zasiegu".i tak jest ich dość.
            czy bardzo specjalistyczne wykształcenie i nos nie podpowiedziały Ci także do
            jakich filozofii się odwołuję? jesli tak,to moze jednak jest to personalne
            zacietrzewienie którego nie rozumiem?

            EOT z mojej strony.wodnikowego dystansu na który ochodczo sie powołujesz - życzę
            • arcoiris1 Re: arcoiris 08.06.06, 20:59
              Zostańmy przy: ja nie mam intencji wywyzszac sie nas nikogo. Nie ma sensu,
              żebysmy dalej ciagnęli te dyskusję. Pewne rzeczy można przekazac po prostu
              miło, sympatycznie, przyjaznie, albo nie- to tyle a propos formy.
              miłego wieczoru
      • hattric Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 08.06.06, 21:21
        arcoiris1 napisała:

        [...]
        > Ale jakos tak mnie Twoja mentorska poza deko na nerwy działa (Twój Strzelec
        > wychodzi tu z Ciebie jak w pysk strzelił a ja Strzelca w nadmiarze nie trawię.)
        [...]

        >
        > pozdrawiam

        Inteligentna to Ty jesteś, ale Strzelce Ci w nadmiarze nie mogą odpowiadać, boś
        Lwica słoneczna i kto tu jest królem zwierząt? Hmmmm.... Niestety Strzelec jest
        rządzony przez Jowisza a zatem nieco ma powiekszone: albo watrobe albo Ja. To
        tak z powodu tej pompki powiększającej nazywanej inaczej Zeusem. Dlatego różnie
        to z nami Strzelcami bywasmile Lew natomiast woli swoją dumę i królewskość i dawać
        po łapach błaznomsmile
        Jowisz czasem jest kapryśny, a zatem Strzelec ma kaprys, ale i humor! Trochę
        mniej dramatyzowania Lwiego, a więcej humoru Strzeleckiego moja Drogasmile
        Poza tym nie tylko ta osoba ma coś z mentora. Tu raczej wszyscy mają coś z tej
        maścismile
        A poza tym asc. w... Chciałoby się rozdawać prawa? Nieprawdaż?
        A wypowiedzi filozoficzno-niezrozumiałe niektórych tu piszących bardziej ranią
        moją prostotę i jowialność niż Twoja Lwia duma i ciepło Twego sercasmile
        Z pozdrowieniami
        H.
        • arcoiris1 ;-) 08.06.06, 21:44
          Witaj Grzesiu wink

          Twoja Wenus w.... i na......a wiec Strzelec Strzelcowi nierówny wink
          Poza tym mój drogi- oboje mamy trygon Słonca do Jowisza w Ogniu

          ps.-jestes pewny, ze to moj Asc? ja bym raczej stawiała własnie na
          ten "królewski trygon" tongue_out hmmm. A moze mój dom 9?

          w kazdym razie pozdrawiam serdecznie serdecznie, raczką machając wink)
      • anahella Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 02:41
        arcoiris1 napisała:

        > Astrologia zachowawcza jak to nazwałes Ty a Anahella
        > odpowiedzialnościa- oboje wyraziliście to samo innymi słowy.

        Wybacz, ale sie nie zgadzam: jest zasadnicza roznica miedzy slowem "zachowawczy"
        a "odpowiedzialny".

        Cytuje za slownikiem:

        zachowawczy (Wilga)
        przym. IIb 1. ‘mający za zadanie zachowanie, utrzymanie czegoś’ 2. ‘silnie
        związany z tradycją lub istniejącym stanem; unikający zmian; będący członkiem
        partii konserwatywnej’

        odpowiedzialny (Wilga)
        przym. Ia, ~ni, ~niejszy 1. ‘postępujący tak, by nie wywołać złych, przykrych
        dla kogoś skutków; rzetelny, rozsądny, gotowy ponieść konsekwencje swoich
        czynów’ 2. ‘mający jakieś zadanie, obowiązek (najczęściej strzeżenia kogoś,
        czegoś, czuwania nad kimś, czymś itp.) i rozliczany z jego wykonania’ 3.
        ‘odpowiadający za jakiś czyn, występek, zaniedbanie itp; ponoszący
        odpowiedzialność’ 4. ‘obciążający dużą odpowiedzialnością (w zn. 1.), wymagający
        wysokich kwalifikacji; poważny, ważny’


        W skrocie: zachowawczy - nie idzie na gleboka wode, bo sie boi. Odpowiedzialny,
        czyli taki, ktory boi sie robic glupoty.

        Postanowilam wiec sie zachowac nieodpowiedzialnie, i powiem Wam jakie uklady
        byly w roznych przykrych zdarzeniach z mojego zycia i moich bliskich (w
        tranzytach):

        Smierc ojca: kwadratura Saturna do marsa, kon. Saturna do Slonca.
        Smierc matki: kwadratura Saturna do Wenus, kwinkunks Urana do Wenus.
        Smierc dziecka: Neptun na Marsie, now w kwadraturze do Saturna
        Smierc rodzenstwa: Uran na Marsie
        Smierc WH: jak wyzej
        Pozar domu (dziecko WH przez kilka lat na psychoterapii): Uran w kwinkunksie do
        Ksiezyca
        Wypadek samochodowy (WH i jego zona wyladowali w szpitalu, wiele miesiecy
        rehabilitacji): pelnia w kwadraturze do Neptuna, kwinkunks ksiezyca do Wenus.
        Wywalenie z pracy: Neptun w kwadraturze do Ksiezyca.

        A teraz zapraszam wielce odwaznych astrologow, do przesledzenia swoich i
        bliskich kolek. Przypominam, ze miejsce na cmentarzu jest drogie, wiec juz dzis
        radzilabym wziac kredyt w banku.

        Zadowoleni? Mysle ze czesc wielce oswieconych i odwaznych adeptow astrologii
        bedzie zachwycona. Nagada glupot rodzinie i znajomym, bo przeciez ludnosc
        pracujaca miast i wsi uwielbia sie bac.

        Wyobrazam sobie, ze szanowny autor watku bedzie czul sie teraz madrzejszy od
        najmadrzejszych. I gratuluje, bo posiadl wiedze bez zagladania w *calosc
        horoskopu*. Ale rozumiem, ze pewni ludzie nie potrzebuja robic interpretacji,
        zagladac w kolka, stawiac sobie pytan, rozumiec. Wystarczy, ze ktos na forum cos
        napisze.
        • rigel79 Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 09:20
          A co byś powiedziała, gdybym ci rzekł, że pewna astrologiczna sława parę dni
          temu przepowiedziała możliwe trzy terminy samobójstwa bliskiej mi osoby ???
          Powstaje dylemat - co wolno, a czego nie wolno. Czy powiedziała, by uchronić
          poprzez prowokację, czy uczyniła błąd ??
          I na pytaniach natury moralnej, a nie "zachowawczej" radzę się skupić, bo nie
          wolno tego utożsamiać. Sugerujesz jeszcze ,że większa wiedza i znajomość
          tragicznych wydarzeń wiąże się z pokusą nieodpowiedzialnego zachowania
          astrologa. Nie - ja dostrzegam tą "nieodpowiedzialność" w hipokryzji która boi
          się powiedzieć - tak, to jest możliwe, a nie humanistyczne dywagacje
          typu: "masz wolną wolę", "wszystkim się to może zdarzyć, ale nie Tobie", "myśl
          pozytywnie, a nic złego się nie stanie", itp.
          Nie "onanizuję" się intelektualnie, widząc tragizm losu, ale nie lubię
          uogólniania wszystkiego pod płaszczyk "savoir vivre'u" obyczajowego. Co
          jednocześnie nie oznacza, że wszystko wolno powiedzieć.
          Pozdrawiam wink
          PS. I proszę jeśli masz taką wolę, o odniesienie się do pierwszego akapitu, nie
          muszę tego chyba wyjaśniać... ? ( Mnie też w życiu dotknęło wiele tragedii -
          czwórka zmarłego rodzeństwa choćby... nie kontynuuję tematu... )
          • neptus Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 10:59
            rigel79 napisał:

            > A co byś powiedziała, gdybym ci rzekł, że pewna astrologiczna sława parę dni
            > temu przepowiedziała możliwe trzy terminy samobójstwa bliskiej mi osoby ???

            To jest dopuszczalne tylko w jednym przypadku - gdy chodzi o zapobieżenie
            nieszczęściu.
            NIGDY nie jest to fakt, któżna orzekać ale PRAWDOPODOBIEŃSTO. A to jest ogromna
            różnica.
            Powtarzam to do znudzenia. Wymienione przez Anahellę tranzyty Saturna każdy
            osoba przechodzi w zyciu wielokrotnie. Ludzie umieraja także na "beneficznych"
            tranzytach Jowisza i Wenus. Kazdy układ musi być rozpatrywany z uwzględnieniem
            znajomości dotychczasowego życia człowieka, jego aktualnego wieku, stanu
            zdrowia, kondycji psychicznej, jego bieżącej sytuacji zyciowej, kolejności
            nastepowania tranzytow, szczegółowej analizy horoskopu natalnego i mnóstwa
            innych czynników. Zawsze jest możliwość, ze jakieś fakty z wywiadu zostały
            przemilczane, że nie znamy pełnego obrazu, w jakich warunkach przebiega
            tranzyt. Dlatego tez wyrokowanie faktów jest nieodpowiedzialne.
            Nieodpowiedzialna prognoza może być jedyną przyczyną zejścia własciciela
            horoskopu, a to jest zbrodnia, ktora powinna być ścigana prawnie. Takie
            prognozy może stawiać tylko ktoś równie nieodpowiedzialny, jak niedouczony
            dyskutant, ktory usiłuje "poprawiać" astrologię po pijanemu.
        • moris6 Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 11:37
          > Wyobrazam sobie, ze szanowny autor watku bedzie czul sie teraz madrzejszy od
          > najmadrzejszych. I gratuluje, bo posiadl wiedze bez zagladania w *calosc
          > horoskopu*. Ale rozumiem, ze pewni ludzie nie potrzebuja robic interpretacji,
          > zagladac w kolka, stawiac sobie pytan, rozumiec. Wystarczy, ze ktos na forum cos
          > napisze.

          Nie odebrałem treści rigel79 w taki sposób jak ty. Nie sądze aby Rigel chodziło
          w tym wątku o nieodpowiedzialną interpretację na podstawie fragmentarycznych
          danych. Rozumiem co miała na myśli
          i w wielu miejscach podzielam jej zdanie.

          Wiec jeżeli dobrze zrozumiałem Rigel brakuje konkretnych wniosków jakie powinny
          paść interpretując całość horoskopu. Bo to chyba jest oczywiste dla każdego
          poczatkującego, ze z fragmentów które tu tak często padają nie można zrobić nic,
          prócz dywagacji typu: może to a może tamto.

          Inną sprawą jest czy forum na to pozwala i czy jest to właściwe miejsce i na ten
          temat można dyskutować. Sądzę że jest to możliwe w pewnym zakresie. Obiektem
          ćwiczeń mogą to być osoby sprawują publiczne funkcje. Można również dla cwiczeń
          brać konkretne wydarzenia i próbować swoich sił, nie narażając się na
          śmiesznosć, której tak często boi się początkujący, ale i również doświadczony
          astrolog. Ten właśnie strach Rigel nazywa zachowawczością lub zachowawczą
          astrologią, która jest sposobem na zajmowanie się astrologią w sposób
          "bezpieczny" aby nie utracić raz wypracowanego autorytetu i w tym znazceniu
          pasuje to do słownikowego znaczenia tego słowa.

          Żółnierz za nim zostanie wysłany do walki, jest trenowany i ćwiczony. Uczy się
          strzelac w bezpiecznym miejscu tj. na strzelnicy. Mam propozycje jeżeli forum to
          wg anahelli nie spełnia założeń strzelnicy, co też po części rozumiem, ponieważ
          jest publiczne, zalóżmy wobec tego forum zamkniete dla tych którzy chcą sie
          uczyć, gdzie mogą popełniac błedy i nie być narazeni na śmieszność.

          moris
          • anahella Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 13:59
            moris6 napisał:

            > Nie odebrałem treści rigel79 w taki sposób jak ty. Nie sądze aby Rigel
            > chodziło
            > w tym wątku o nieodpowiedzialną interpretację na podstawie fragmentarycznych
            > danych.

            Domyslam sie ze caly ten watek to odpowiedz na moj post z watku:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=43193753

            Jesli ktos doszukuje sie apspektow odpowiedzialnych za cos, czyli szuka ukladow,
            ktore potem bedzie dopasowywal do horoskopow, to nigdy astrologii sie nie
            nauczy. Kazda cecha nie jest wartoscia jednoskladnikowa. A w zacytowanym watku
            czlowiek pyta o kalectwo. Boze widzisz i nie grzmisz!!!!!!! Autor wrzucil
            kalectwo do jednego worka, i nawet nie chcialo mu sie podzielic na zaburzenia
            funkcjonowania poszczegolnych czesci ciala. Przeciez kazda czesc ciala to w
            horoskopie inne pasmo!
            Lenistwo, lenistwo i jeszcze raz lenistwo. I w momencie, gdy wyjasnam, ze rozne
            schorzenia biora sie z innych przyczyn - odbija pileczke sugerujac
            zachowawczosc. Przeciez kazdy astrolog, ktory robi horoskopy wie, ze nie
            dopasowuje sie aspektow do horoskopu, tylko patrzy sie na horoskopy i wysnuwa
            wnioski.

            Podalam Ci Moris kiedys moje dane na priv. Jesli je jeszcze masz to zerknij i
            powiedz jak tam sa opisane moje odwieczne klopoty z lewa kostka stopy. Czy
            wezmiesz pod uwage tylko i wylacznie Neptuna w kwadraturze do Wenus, czy
            bedziesz szukal tego w calym horoskopie? Czy inne uklady nie maja z tym nic
            wspolnego?
            Idac dalej: gdy widzisz w horoskopie kw. Neptuna do Wenus, nawet przy tej samej
            domifikacji co u mnie, powiesz klientowi, ze cale zycie bedzie sie zmagal ze
            zwichnieciami kostek? Wierze ze nie, bo czytam Twoje wypowiedzi i na tej
            podstawie uwazam, ze jestes astrologiem myslacym, a nie automatem.

            Nie chodzi tutaj tylko o ciezkie wydarzenia: kiedys byla podobna awantura w
            watku o ludziach dodajacych innym skrzydel. Gdy napisalam, ze takich ludzi
            nalezy szukac we wlasnym horoskopie, to autorka sie oburzyla ze nie chce jej
            przekazac wiedzy.

            Ja tylko na glos sie pytam: skad sie bierze cala rzesza ludzi, ktora broni sie
            przed poznaniem natury znakow i planet? Dlaczego wiele osob z forum interpretuje
            tak: Saturn - zle, Jowisz - dobrze, Pluton - seks, Wenus - malzenstwo, Neptun -
            nachtnienie artystyczne. Dlaczego nie odrozniaja pojecia archetypu od
            poszczegolnego przypadku?

            > Wiec jeżeli dobrze zrozumiałem Rigel brakuje konkretnych wniosków
            > jakie powinny
            > paść interpretując całość horoskopu. Bo to chyba jest oczywiste dla każdego
            > poczatkującego, ze z fragmentów które tu tak często padają nie można
            > zrobić nic
            > prócz dywagacji typu: może to a może tamto.

            Dlatego poczatkujacy powienien kolecjonowac kolka i szukac cech w nich, a nie
            szukac na forum ukladow i dopasowywac je do kosmogramow.

            > Inną sprawą jest czy forum na to pozwala i czy jest to właściwe miejsce
            > i na ten
            > temat można dyskutować. Sądzę że jest to możliwe w pewnym zakresie. Obiektem
            > ćwiczeń mogą to być osoby sprawują publiczne funkcje.

            I o to chodzi!!!! Mam w bazie dane znanego narkomana? Nie wiem, ale chce
            wiedziec, jakie uklady (w tym konkretnym horoskopie) mowia o uzaleznieniu od
            narkotykow? Wrzucam je na forum i zadaje pytanie: "czy planeta X w aspekcie Y do
            planety Z ma w tym przypadku znaczenie?" Pozostali wrzucaja sobie kolka do
            swoich programow i wypowiadaja sie.

            > nie narażając się na
            > śmiesznosć, której tak często boi się początkujący, ale i również doświadczony
            > astrolog. Ten właśnie strach Rigel nazywa zachowawczością lub zachowawczą
            > astrologią, która jest sposobem na zajmowanie się astrologią w sposób
            > "bezpieczny" aby nie utracić raz wypracowanego autorytetu i w tym znazceniu
            > pasuje to do słownikowego znaczenia tego słowa.

            Nie, nie nie!!! W pierwszym poscie tego watku zostalo napisane:

            "Otóż, chciałbym się z Wami zastanowić na temat zachowawczości
            wśród astrologów. Słowo to wyraża pewną niechęć, ignorancję, albo i złość
            wobec bardziej szczegółowej analizy horoskopu."

            Autor zada gotowych interpretacji, a nie chce uczestniczyc w jej powstaniu,
            nawet jako bierny sluchacz.

            > Mam propozycje jeżeli forum t o
            > wg anahelli nie spełnia założeń strzelnicy, co też po części rozumiem, ponieważ
            > jest publiczne, zalóżmy wobec tego forum zamkniete dla tych którzy chcą sie
            > uczyć, gdzie mogą popełniac błedy i nie być narazeni na śmieszność.

            Jako wlasciciel loginu mozesz takie forum zalozyc, spokojnie je tutaj mozesz
            zareklamowac.
            Chociaz moim zdaniem to forum, na ktorym teraz piszemy spelnia warunki
            strzelnicy, tylko, na litosc boska, strzelajmy do tarczy a nie do chmur.

            Jest normalne, ze poczatkujacy szukaja najkrotszej drogi. Ja, Ty i wiele innych
            tez to przeszlismy i szybko sie przekonalismy, ze najkrotsza droga to ta ciut
            bardziej skomplikowana niz sie na poczatku wydaje. Dlatego nie rozumiem
            oburzenia poczatkujacych, gdy mowi sie im "nie tedy droga", bo gdy ja zadawalam
            podobne pytania mojej pierwszej nauczycielce, i ona mi odpowiadala to samo - nie
            oburzalam sie, nie twierdzilam, ze cos przede mna ukrywa tylko drazylam temat.
            Ona kierowala mnie a ja zadawalam pytania, na ktore jako nauczyciel astrologii
            mogla odpowiedziec. Z rozmow z moimi znajomymi astrologami wynika ze nie
            jestem wyjatkiem.
        • arcoiris1 Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 12:21
          Anahello,

          to co miałam na myśli wyjasnia Moris w swoim poście do Ciebie.

          To jest własnie ta zachowawczość o ktorej pisze Rigel, i którą ja rowniez
          określiłam w swoim poście jako pewna rezerwa, badanie terenu, własnych sił,
          żeby nie narazic sie na smieszność w razie pudła. Wynika ona najcześciej z
          braku wiedzy/praktyki. Skupiamy sie wtedy bardziej na opisie cech osoby, robiąc
          taki psychologiczny portret cech raczej niż samych wydarzeń, które mogą
          nastapic na danych tranzytach/dyrekcjach. A wiec zachowawczy astrolog powie
          przykładowo: jestes optymistyczny, pociagaja cie takie i smiakie kobiety,
          możesz byc uzdolniony jezykowo, Twoim problemem moze byc nadmierna
          emocjnalność, duzo podrózujesz i lubisz to, lubisz sztukę i ludzi, chciałbys
          osognac to i tamto, miewasz problemy w związkach, uciekasz od nich/traktujesz
          je zbyt idealistycznie. Natomiast nie powie: W pazdzierniku tego roku będziesz
          miał operacje wyrostka robaczkowego. Bo takie rzczy to nieliczni potrafią.
          • rigel79 Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 12:23
            Właśnie - można pewne rzeczy wiedzieć, a nie zasłaniać się w każdym przypadku
            kurtyną "zachowawczości". Co nie oznacza, że najlepsi nawet mają mówić o
            wszystkim, bo etyka astrologa zobowiązuje. Najważniejsze to wyważone
            proporcje. wink
          • piotrowski_piotr Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 13:34
            arcoiris1 napisała:

            PP. W innym wątku się dowiedziałem, że astrologia wydarzeniowa jest astrologią
            zachowawczą. Teraz się się dowiaduję, że również astrologia urodzeniowa i
            interpretowanie horoskopu radix jest zachowawcze.

            Najpierw oczekuje się od astrologii, żeby spełniała kryteria nowoczesnej
            psychologii humanistycznej i skupiała się na pogłębionej analizie potencjałów
            człowieka, a później się oczekuje, żeby astrolog przestał być zachowawczy i
            zaczął mówić, kiedy będę mieć operację wyrostka robaczkowego.

            Jaka jest w tym logika?

            Piotr Piotrowski



            > Anahello,
            >
            > to co miałam na myśli wyjasnia Moris w swoim poście do Ciebie.
            >
            > To jest własnie ta zachowawczość o ktorej pisze Rigel, i którą ja rowniez
            > określiłam w swoim poście jako pewna rezerwa, badanie terenu, własnych sił,
            > żeby nie narazic sie na smieszność w razie pudła. Wynika ona najcześciej z
            > braku wiedzy/praktyki. Skupiamy sie wtedy bardziej na opisie cech osoby, robiąc
            >
            > taki psychologiczny portret cech raczej niż samych wydarzeń, które mogą
            > nastapic na danych tranzytach/dyrekcjach. A wiec zachowawczy astrolog powie
            > przykładowo: jestes optymistyczny, pociagaja cie takie i smiakie kobiety,
            > możesz byc uzdolniony jezykowo, Twoim problemem moze byc nadmierna
            > emocjnalność, duzo podrózujesz i lubisz to, lubisz sztukę i ludzi, chciałbys
            > osognac to i tamto, miewasz problemy w związkach, uciekasz od nich/traktujesz
            > je zbyt idealistycznie. Natomiast nie powie: W pazdzierniku tego roku będziesz
            >
            > miał operacje wyrostka robaczkowego. Bo takie rzczy to nieliczni potrafią.
            • rigel79 Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 14:00
              Zgadzam się ze wszystkim Panie Piotrze, pod warunkiem, że prawdziwe jest
              założenie, iż psychologia humianistyczna z potencjałami człowieka i mówienie o
              szczegółach ( takich jak np wyrostek ) są dwiema perspektywami, których nie
              można ze sobą pogodzić. Czyli - albo humanizm, albo "nie-humanizm" ( rozumiany
              jako ryzykowna interpretacja jakiejś ważnej rzeczy z przyszłości, z wszystkimi
              tego typu konsekwencjami ). Albo ogień, albo woda... A może jednak zupa ?
              • piotrowski_piotr Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 14:43
                rigel79 napisał:

                > Zgadzam się ze wszystkim Panie Piotrze, pod warunkiem, że prawdziwe jest
                > założenie, iż psychologia humianistyczna z potencjałami człowieka i mówienie o
                > szczegółach ( takich jak np wyrostek ) są dwiema perspektywami, których nie
                > można ze sobą pogodzić.
                Czyli - albo humanizm, albo "nie-humanizm" ( rozumiany
                > jako ryzykowna interpretacja jakiejś ważnej rzeczy z przyszłości, z wszystkimi
                > tego typu konsekwencjami ). Albo ogień, albo woda... A może jednak zupa ?

                PP. To sprawa bardziej złożona, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Jak będę
                miał więcej czasu, to może kiedyś coś o tym napiszę.
                Generalnie humanizm w astrologii nie jest przeciwstawiany "nie-humanizowi",
                tylko astrologii XIX i XX wiecznej kształtowanej przez nurty pozytywistyczne,
                neopozytywistyczne i empiriokrytycyzm (Pronay, Prengel i in.).

                A w tej dyskuji się oczekuje, żeby astrologia była i humanistyczna, i
                pozytywistczna zarazem. To są oczekiwania sprzeczne, nielogiczne, a więc nie do
                spełnienia.

                Piotr Piotrowski

              • dafne04 Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen - do rigel79 09.06.06, 22:03
                rigel79 napisał:

                "Albo ogień, albo woda... A może jednak zupa ?"

                Witamsmile. Nie sądzę, aby Twoje pytanie było pozbawione sensu - wszak wiele
                bardziej beznadziejnych, wątków tu się pojawiało i ich autorzy nie byli tak
                ostro krytykowani. Zakładam, że forum jest rownież dla tych,którzy chcą się
                czegoś nauczyć, mają wątpliwości, etc.i czasami sprowokują. Moim zdaniem zupa
                jest realnasmile. Podobnie jak Moris, skorzystałam kiedyś z porady jednej z dwóch
                wymienionych przez Ciebie sław. Prognoza sprawdziła się w 80%.Zakładam,, że do
                astrologa chadza się częściej, gdy ma się jednak kryzys i oczekuje się
                konkretnej odpowiedzi, pocieszenia (niektórzy), pomocy w wytyczaniu własnej
                drogi. I prawdziwy astrolog prawdopodobnie widzi, czy problem jest wydumany,
                czy naprawdę fundamentalny. Zaraz niektórzy powiedzą, że wszystko jest względne
                i dla niektórych problemem są pryszcze i zgodzę się z tym, ale nie do końca, bo
                jednak z wiekiem, w skali ogólnej ważne są duch i zdrowe ciało, umiejść dawania
                i otrzymywania miłości, pożywienie, odzienie,dach nad głową. Nawet
                najbardziej "klasyczny" Astrolog (przez duże "A")nie wysypie Ci z rękawa
                kalendarium wydarzeń , chociaż zapewne potrafi. Powie Ci tyle, ile udźwigniesz,
                a ile udźwigniesz wyczyta sobie z Twojego horoskopu.Powie Ci o wyrostku wtedy,
                o ile uzna, że jest to potrzebne, abyś zrozumiał siebie i złapał pion. A na
                pytanie "kiedy umrę?" odpowie: nie jestem Panem Bogiem, ale wtedy i wtedy
                zaistnieje p r a w d o b o d o b i e ń s t w o, że obniżą się Pana (Pani) siły
                witalne i coś się odezwie. Na pytanie "kiedy się zakocham" odpowie wtedy i
                wtedy zaistnieje taka okoliczność, ale zależy to od radiksu osoby którą się
                spotka. Jeśli będziesz niezadowolony,to w końcu wyśle Cię do wróżki. Tak więc
                sadzę, że nawet najbardziej biegły w prognozowaniu wydarzeń prawdziwy astrolog
                wykorzysta swoje umiejętności w sposób dla Ciebie konstruktywny. I to będzie
                jego "sito", niestety,nawet jeśli Cię to zirytuje.
                Pozdrawiam - "kto nie pyta, jest martwy".
            • moris6 Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 14:50
              piotrowski_piotr napisał:

              > arcoiris1 napisała:
              >
              > PP. W innym wątku się dowiedziałem, że astrologia wydarzeniowa jest astrologią
              > zachowawczą. Teraz się się dowiaduję, że również astrologia urodzeniowa i
              > interpretowanie horoskopu radix jest zachowawcze.

              Piotrze zamiast próby uporządkowania tematu powrzucałeś różne wyrwane fragmenty
              do jednego kociołka i wyszła z tego zupa kompletnie niestrawna.

              Oczywiście, że astrologia nie może byc zachowawcza, sama w sobie.
              Zachowczość jest cechą charakteru, która jest przenoszona na czynności które
              wykonujesz. Jeżeli ktoś jest zachowawczy (ostrożny) to zachowawczo prowadzi
              samochód, a na gruncie astrologii zachowawczo interpretuje i nie ważne w tym
              momencie czy interpretuje horoskop radix, horalny, wydarzeniowy czy jakikolwiek
              inny. "Astrologia zachowawcza" to skrót myślowy określający sposób interpretacji.

              moris
              • piotrowski_piotr Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 15:11
                moris6 napisał:

                >
                >
                > Piotrze zamiast próby uporządkowania tematu

                PP. A dlaczego ja mam ten temat porządkować? Przecież to nie ja go zacząłem.

                powrzucałeś różne wyrwane fragmenty
                > do jednego kociołka i wyszła z tego zupa kompletnie niestrawna.

                PP. NIczego nie powrzucałem, tylko skojarzyłem fakty.

                Piotr Piotrowski
            • arcoiris1 Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 14:58
              z całym szacunkiem dla Twojego dorobku Piotrze- kompletnie nie zrozumiałes
              mojej wypowiedzi a napisałam ją wręcz łopatologicznie.
              Wiec jeszcze raz:
              są astrolodzy tak swietni, byc może z innym dodatkowym darem, ktorzy potrafią
              powiedziec rzeczy tak szczegółowe dotyczace przeszłosci, terażniejszości lub
              przyszłości człowieka, że szczęka opada. Ale to wymaga ogromnej wiedzy
              astrologicznej i nie tylko, lat praktyki, tysiaca zintrepretowanych kółek,
              ogromnej intuicji, czasu, pasji, znajomości nie tylko astrologiii urodzeniowej
              ale tez medycznej, wydarzeniowej, elekcyjnej i wszelakich technik
              prognostycznych. Taki astrolog wie. Kwestia czy powie, i JAK to powie to
              kwestia etyki, ale wierzę że astrolog-erudyta jest elegancki i odpowiedzialny.
              Zachowawczość- to takie bardziej trzymanie sie w interpretacji znajomych
              szlaków, takich troche lajcikowych gdzie wiadomo, że nie popełni sie gafy i nie
              zrobi krzywdy, takie troszkę sobie generalizowanie i psychologizowanie li i
              jedynie - wynika ona z braku wiedzy najczęsciej. A zatem jest
              odpowiedzialnoscia zarazem bo taki astrolog powie tylko to, co uwaza że
              bezpiecznie może powiedziec.

              Troche mnie śmieszy natomiast kiedy astrolog zanim wypowie słowo od siebie
              przeprowadza długi wywiad środowiskowy i analizuje sytuacje klienta pod kazdym
              katem. Prawdę mówiąc, wolałabym psychologa z prawdziwego zdarzenia, z
              wykształceniem medycznym albo ramię przyjaciółki i butelkę wódki na otarcie łez
              gdy mam problem miłosno-zyciowy, tudziez dół. Nie tego oczekuje przeciętny
              klient ASTROLOGA, a ja dobrze pamiętam jak jeden z naszych forumowiczów Moris
              zinterpretował ciężki, życiowy problem mojej znajomej i jej horoskop w taki
              sposób że nadal zbieram szczękę z podłogi. NIE ZNAŁ JEJ SYTUACJI ZYCIOWEJ, CZY
              MA MEZA, KIM JEST Z ZAWODU, CZY JEST ZDROWA, CHORA, WYSOKA, NISKA, BRZYDKA,
              ŁADNA, GŁUPIA, WYKSZTAŁCONA Z DOKTORATEM CZY PO SZKOLE PODSTAWOWEJ, CZY JEST
              SIEROTĄ, BIEDNA CZY BOGATA. Nic nie wiedział o tym o czym pisze Neptus uwazajac
              że to konieczne do prawidłowej interperatacji- a to co mi powiedział o tamtym
              horoskopie i jej problemie brzmiało jakby ja znał od kołyski, a trafność jego
              opinii co do KONKRETNYCH WYDARZEŃ była porażająca. Oczywiście Neptus ma rację,
              sa osoby, ktore potrzebują takich informacji z pierwszej reki od klienta, żeby
              ruszyc do przodu z czymkolwiek, ale sa takie jak Moris, które sobie poradzą bez
              tego.

              I O TO WŁASNIE PYTA RIGEL W SWOIM POŚCIE. CZY OSOBA KTORA NIE MOWI RZECZY
              TYPU "W PONIEDZIALEK W GODZINACH PORANNYCH SPOTKASZ MIŁOŚĆ SWEGO ZYCIA NA NOWYM
              ŚWIECIE TUDZIEZ INNEJ MARSZAŁKOWSKIEJ" NIE ROBI TEGO, BO PO PROSTU NIE WIE i I
              NIE UMIE TAKICH RZECZY WYDEDUKOWAC, CZY NIE CHCE POWIEDZIEC Z PRZYCZYN
              ETYCZNYCH.

              Pytasz, najpierw sie oczekuje.. Hm. Wiesz jak ja to widze? Najpierw człowiek
              jest wyznawcą astrologii humanistyczno-psychologicznej bo ta jest najłatwiej
              dostepna i przyjazna uczniowi, a pozniej, po wielu, wielu latach pracy i
              praktyki zakładając że, ma prawdziwy talent to może zacząc mówic kiedy dany
              człowiek będzie miał wyciety wyrostek robaczkowy.



              • anahella Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 15:41
                arcoiris1 napisała:


                > są astrolodzy tak swietni, byc może z innym dodatkowym darem, ktorzy potrafią
                > powiedziec rzeczy tak szczegółowe dotyczace przeszłosci, terażniejszości lub
                > przyszłości człowieka, że szczęka opada.

                Mowisz wiec o astrologu-jasnowidzu. Tak samo jak ktos moze byc psychologiem i
                weterynarzem, albo marketingowcem i nauczycielem. To dwie rozne rzeczy, ale moga
                isc w parze.


                > Ale to wymaga ogromnej wiedzy
                > astrologicznej i nie tylko, lat praktyki, tysiaca zintrepretowanych kółek,
                > ogromnej intuicji, czasu, pasji, znajomości nie tylko astrologiii urodzeniowej
                > ale tez medycznej, wydarzeniowej, elekcyjnej i wszelakich technik
                > prognostycznych.

                No dobra, ale jaki to ma zwiazek z pierwszym postem? Autor watku domaga sie
                interpretacji i wyraza swoj zal ze ich nie dostaje. Jednoczesnie doklada
                przymiotniki do slowa "astrologia" - ktorych to polaczen nie zrozumialam i juz
                sami nie wiemy o co mu chodzilo. Sam zreszta przyznal, ze napisal to pod wplywem
                alkoholu.


                > to takie bardziej trzymanie sie w interpretacji znajomych
                > szlaków, takich troche lajcikowych gdzie wiadomo, że nie popełni sie
                > gafy i nie zrobi krzywdy

                Pomiedzy gafa a krzywda jest wielka roznica. Nie zgadzam sie na laczenie ich w
                jednym zdaniu. Gafe moge popelnic, gdy robie intepretacje osoby
                szescdziesiecioletniej i zwracam sie do niej per "ty". Krzywda to stwierdzenie:
                "pani jest stara i umrze w tym roku".

                > takie troszkę sobie generalizowanie i psychologizowanie li i
                > jedynie - wynika ona z braku wiedzy najczęsciej.

                Nie, nie nie i jeszcze raz nie!
                Wiesz u ilu swietnych astrologow sie uczylam, w ilu warsztatach uczestniczylam?
                Kazdy jak mantre powtarzal: czego nie ma w horoskopie urodzeniowym, nie bedzie
                tego w tranzytach. Nie zrobisz dobrze kolka urodzeniowego, to przy prognozie
                mozesz liczyc na innego rodzaju przekazy. Ale jasnowidztwo to nie astrologia.
                Czasem idzie w parze, ale nie musi. Jedno drugiemu nie musi przeszkadzac.


                > A zatem jest
                > odpowiedzialnoscia zarazem bo taki astrolog powie tylko to, co uwaza że
                > bezpiecznie może powiedziec.

                Bezpiecznie, czyli to, czego jest pewien. Potrafie powiedziec klietowi "nie
                jestem pewna, jednak poszlabym na badania pluc". Ale dopoki nie zobacze w kolku,
                ze tej osobie grozi rak pluc, to nie powiem.

                > Troche mnie śmieszy natomiast kiedy astrolog zanim wypowie słowo od siebie
                > przeprowadza długi wywiad środowiskowy i analizuje sytuacje klienta pod kazdym
                > katem.

                Bez przesady. Wywiad srodowiskowy to jedno, a analiza sytuacji to drugie.

                > I O TO WŁASNIE PYTA RIGEL W SWOIM POŚCIE. CZY OSOBA KTORA NIE MOWI RZECZY
                > TYPU "W PONIEDZIALEK W GODZINACH PORANNYCH SPOTKASZ MIŁOŚĆ SWEGO ZYCIA NA
                > NOWYM
                > ŚWIECIE TUDZIEZ INNEJ MARSZAŁKOWSKIEJ" NIE ROBI TEGO, BO PO PROSTU NIE WIE i I
                > NIE UMIE TAKICH RZECZY WYDEDUKOWAC, CZY NIE CHCE POWIEDZIEC Z PRZYCZYN
                > ETYCZNYCH.

                Autor watku domagal sie przemielonej papki - aspektow kalectwa w innym watku.
                Gdy zadalam mu stos pytan dodatkowych, aby pobudzic go do myslenia - obrazil
                sie, natrabil i wysmazyl post o niedouczonych, zlych i zachowawczych
                astrologach. Rozumiem, ze sam jest alfa i omega, i trafil na to forum jako
                ekspert a nie jeden z uczniow. Ja osobiscie czuje sie uczniem. Moze ciut
                bardziej zaawansowanym niz Rigel, ale nie widze powodu by komukolwiek sypac
                glpoty. Ja przeciez, do cholery nie wiem czego on nie wie. Nie mam pojecia czy
                on wie, ze kosci to Koziorozec, a hormony to Neptun. Moze wie, ale sie zaplatal
                w wypowiedzi, a moze nie wie i mysli ze jest aspekt kalectwa? Tylko co to za
                zdobywanie wiedzy - oskarzanie innych ze sa zli, zachowawczy i niedouczeni.

                > Pytasz, najpierw sie oczekuje.. Hm. Wiesz jak ja to widze? Najpierw człowiek
                > jest wyznawcą astrologii humanistyczno-psychologicznej bo ta jest najłatwiej
                > dostepna i przyjazna uczniowi, a pozniej, po wielu, wielu latach pracy i
                > praktyki zakładając że, ma prawdziwy talent to może zacząc mówic kiedy dany
                > człowiek będzie miał wyciety wyrostek robaczkowy.

                Podpisalabym sie pod tym fragmentem obiema rekami (umiem!tongue_out) i nogami (tego juz
                nie umiem, ale moge sie nauczycsuspicious) gdyby zmienic jedno wyrazenie:

                zamiast: "wyznawcą astrologii humanistyczno-psychologicznej"
                napisalabym: "adeptem astrologii urodzeniowej".

                • rigel79 A czy wasze wypowiedzi są "zachowawcze" ? 09.06.06, 16:18
                  Grasz nie fair Anahella, bo robisz mi nadinterpretację i rzucasz z rękawa ( aż
                  mnie to szokuje że z taką łatwością! ) tezy na temat mojej Pychy, Wiedzy,
                  złośliwości, itp. Zarzucając mi jednocześnie że oskarżam, mam żal, etc. Jak
                  jestem taki "Zły", albo "Złośliwy", możesz mi zrobić kółko dotyczące mojej
                  moralności i etyczności. Wtedy na podstawie swojej wiedzy możesz mnie oceniać,
                  a nawet wbijać szpilki w moją laleczkę vodoo.
                  PS. Ale ponieważ kółko "kosztuje", a dwa nie masz wcale zamiaru spoglądać na
                  taką Kreaturę jak ja, zatem - masz gdzieś moje kółko. I słusznie ! Ale
                  pamiętaj - ja nic nie mam do ukrycia. Co nie oznacza automatycznie, że uprawiam
                  nieetyczny ekshibicjonizm.
                  PS.2 Miłej żonglerki moją osobą, a czy ja żongluję, niech oceni ktoś
                  kompetentniejszy. Ego pokonało ciekawość sad
                  • anahella Re: A czy wasze wypowiedzi są "zachowawcze" ? 09.06.06, 16:45
                    rigel79 napisał:

                    > Grasz nie fair Anahella, bo robisz mi nadinterpretację i rzucasz z rękawa ( aż
                    > mnie to szokuje że z taką łatwością! ) tezy na temat mojej Pychy, Wiedzy,
                    > złośliwości

                    Nigdzie nie napisalam ze zzera Cie pycha, ze nie masz zadnej wiedzy i ze jestes
                    zlosliwy. Prosiabym o nie dopisywanie mi niczego.
              • piotrowski_piotr Astrologa humanistyczna i fatalizm astralny 10.06.06, 15:33
                arcoiris1 napisała:

                > z całym szacunkiem dla Twojego dorobku Piotrze- kompletnie nie zrozumiałes
                > mojej wypowiedzi a napisałam ją wręcz łopatologicznie.
                >


                Arcoiris, ja dokładnie rozumiem, o czym tu jest mowa, ale uważam, że problem
                jest źle sformułowany.

                Generalnie toczy się tu spór o coś takiego: "refleksja astrologa humanistycznego
                nad potencjałami człowieka kontra radykalna wypowiedź astrologa prognozującego z
                dokładnością programu telewizyjnego".

                Tyle, że ten pierwszy (astrolog humanistyczny) stoi na stanowisku, że horoskop
                urodzeniowy oraz prognostyczny to mapa potencjałów, które urodzony może, ale nie
                musi rozwijać. Dlatego przyszłość, choć jakoś ustalona, jest jedynie
                potencjalna. Człowiek jest wolny, ma wolną wolę, może dokonywać wolnych wyborów,
                a przyszłość leży w jego rękach. Leszek Weres (astrolog humanistyczny) często
                powtarza, że prognozowanie w astrologii polega na minimalizowaniu strat i
                maksymalizowaniu zysków. Innymi słowy, nie masz wpływu na to, na jakiej
                znajdujesz się drodze, ale masz wpływ na to, jak nią przejdziesz. A takie
                podejście mylnie nazywa się tu zachowawczym, w podtekście, że astrolog nie mówi
                konkretów, bo jest niedouczony. Tymczasem nie wynika to z niewiedzy, tylko z
                podejścia, że człowiek jest istotą rozumną, wolną i dążącą do samorealizacji
                (rozwoju), wobec czego nie da się ustalić żadnej radykalnej prognozy.

                Natomiast astrolog prognozujący z dokładnością programu telewizyjnego nie może
                jednocześnie zakładać, że istnieje wolna wola, bo wtedy jego radykalne prognozy
                byłby nic nie warte. Dla niego, jak i dla jego klientów, światem rządzi
                determinizm (fatalizm astralny), wszystko jest z góry ustalone, łącznie z tym,
                kiedy będę miał operację wyrostka robaczkowego (tak jakby w astrologii istniał
                algorytm na prognozowanie operacji wyrostka). I takie podejście jest przez
                niektórych uczestników tego forum wielce pożądane.

                Wiem, że neofici są rozczarowani tym, że współczesna astrologia rozprawia
                wyłącznie o potencjałach i pozostawia człowiekowi wolną rękę w sprawach, które
                go najbardziej nurtują, podczas gdy ten by oczekiwał konkretów w stylu: "Niech
                mi pan nie mówi, czy mam zdolności językowe, tylko niech mi Pan powie, kiedy się
                nauczę tego angielskiego".

                Ale jeśli oczekujesz, że astrolog powinien to zrobić, to rozumiem, że
                jednocześnie uważasz, że wszystko, co w życiu osiągnęłaś i co jeszcze możesz
                osiągnąć, nie jest Twoją zasługą, tylko zasługą gwiazd (fatalizmu astralny).

                Piotr Piotrowski
                • aarvedui uzupełnienie ;) 10.06.06, 16:39
                  całkowicie sie zgadzam - astrolog nie może przejmować odpowiedzialnosci za
                  klienta i jego życie...chociaż z punktu widzenia miłosci własnej oraz ekonomii
                  ideałem byłoby uzależniać swoich klientów za pomocą ścisłych prognoz odnoszących
                  sie do każdego wycinka..

                  ale w samej postawie astrologa humanistycznego jest jakis paradoks - najwiekszym
                  sukcesem astrologa jest tutaj przypadek że klient po 1 wizycie dalej radzi sobie
                  juz sam,wzbogacony o astrologiczną mapę której moze używać.

                  jednym z wniiosków "na skróty" mógłby być taki że idealnym swiatem wg astrologa
                  humanistycznego jest taki gdzie astrolog nie jest w ogóle potrzebny,bo ludzie
                  maja wystarczającą świadomosc siebie żeby optymalnie kierowac swoim życiem wink

                  ale to takie lekkie rozważania w ramach rozładowania wątku...smile
                    • anahella Re: uzupełnienie ;) 10.06.06, 17:16
                      Istotnie, jest to tam poruszone, ale po ilosci wpisow tam i tu widzisz, ze popyt
                      nie jest rowny z podaza.

                      Po lekturze wpisu Piotra mam dwa wnioski:

                      1. Astrologia promowana przez media nie jest tym samym co astrologia uprawiana
                      przez astrologow, stad rozminiecie sie oczekiwan klientow z tym, co astrolodzy
                      dzis oferuja.

                      2. Zacytuje Piotra:
                      "Wiem, że neofici są rozczarowani tym, że współczesna astrologia rozprawia
                      wyłącznie o potencjałach i pozostawia człowiekowi wolną rękę w sprawach, które
                      go najbardziej nurtują, podczas gdy ten by oczekiwał konkretów w stylu: "Niech
                      mi pan nie mówi, czy mam zdolności językowe, tylko niech mi Pan powie, kiedy się
                      nauczę tego angielskiego".

                      Od postawy z powyzszego cytatu do innej: "prosze mi powiedziec jak najlepiej, w
                      moim przypadku, uczyc sie angielskiego" droga daleka ale mozliwa, i wiele osob
                      ja pokonuje. Wierze w ludzi, i dlatego sadze, ze wiekszosc przez nia przechodzi.
                      • rigel79 Re: uzupełnienie, a i owszem ;) 10.06.06, 18:09
                        Napisałem w pierwszym poście: "pewnego rodzaju unikanie szczególniejszych
                        wypowiedzi, na rzecz ogólnikowych, wyraża... pewną bezradność, a nawet
                        niewiedzę niektórych. Ba ! - każdy ma do tego prawo, nie zamierzam nikogo
                        oskarżać, ani atakować, hmm... z moim poziomem w tej chwili nie mam czego tutaj
                        szukać wobec wielu osób, które "żyją" z astrologii. Ale czy jednak w
                        stwierdzeniu, że nie mówienie o szczegółach jest równoznaczne z pewną
                        niewiedzą, nie ma ziarna prawdy ?"
                        Czyż wątek ten nie przypomina trochę zabawy w głuchy telefon - chcemy
                        usłyszeć o tym, co chcemy, a nie o tym, czego nie chcemy. W konkluzji
                        stwierdziłem m.in., że niemówienie o szczegółach związane jest z pewną
                        niewiedzą, z zastrzeżeniem, że NIE JESTEM TEGO PEWNY, NIE ZAMIERZAM NIKOGO
                        ATAKOWAĆ i że może być w tym ziarno prawdy. Nie napisałem o tym, że ROZKAZUJĘ
                        postawić szczegółowy horoskop, że CI którzy nie stawiają szczegółowego, są OD
                        RAZU zachowawczy. I nie miałem poczucia ŻALU jak w jedym zdaniu napisała
                        P.Anahella, która sama się zezłościła na moją pewną nadinterpretację na jej
                        temat.
                        W moim wypowiedziach nie było SKRAJNOŚCI - uważam że... to a to... a w
                        podtekście jeśli się ze mną nie zgadzasz to jesteś ... TAKI SIAKI I OWAKI, albo
                        inne osoby są be.. bo myślą sobie tak, a tak. O NIKIM TAK NIE POWIEDZIAŁEM.
                        Dowiedziałem się O SOBIE paru NIEZBITYCH FAKTÓW ( o sobie rozumianym
                        jako "pewne osoby" ) - że oczekuję JUŻ GOTOWEJ RECEPTY, że nie darzę sympatią
                        astrologii humanistycznej, że jestem PIJAKIEM i osobą na pozimie jakiejś
                        sympatyczki Samoobrony.
                        Jednakże mój wątek został odebrany jako bełkotliwy JAD, mimo że nie było taką
                        intencją wprowadzanie tu jadu, ani złośliwości. Za to inne osoby, których wątki
                        można by tu było PRZYTOCZYĆ Z PIERWSZEJ RĘKI, zachowały się i
                        nieodpowiedzialnie i złośliwie wobec mnie ( i innych ). I jeszcze musiałem za
                        siebie, za nie, i za koklusz i gradobicie ( niczym PO ), przepraszać.
                        Mam nadzieję, że każdy wyciągnie z tej lekcji wnioski i nie będzie dwuznaczny
                        moralnie - niczym politycy - którzy z jednej strony mówią o uczciwości i
                        pewnych ZASADACH, a z drugiej robią to, czego nie powinni. A co gorsza wytykają
                        MOJĄ NIEETYCZNOŚĆ, zasłaniając swoją niedelikatność moim pijaństwem.
                        Ja ze swej strony dziękuję że mogłem wziąść udział w tym wątku, to było i jest
                        dla mnie bogate doświadczenie.

                        Dziękuję wszystkich co tu coś napisali, bez względu na ORIENTACJĘ, a zwłaszcza
                        tych, stojących ponad wszelką orientacją i nie bawiących się w spór, jaka osoba
                        ma rację, tylko ile możliwych opcji czy propozycji możemy spokojnie i
                        niezłośliwie rozważyć.
                        • anahella Re: uzupełnienie, a i owszem ;) 10.06.06, 20:15
                          Skoro juz alkohol wylecial z Ciebie, to moze powiesz krotkim, zolnierskim slowem
                          o co Ci chodzi? Ze sie nie znamy na astrologii, ze robimy kiepskie horoskopy i
                          dupy z nas a nie astrologowie?

                          Masz podstawy by tak sadzic? To napisz: Anahella jest kiepskim astrologiem, bo:
                          (i tu wymien swoje racje). Nawet nie zamierzam sie bronic, bo jakim jestem
                          astrologiem wiedza ci, ktorym zrobilam *kompletny* horoskop. To nie jest
                          targowisko astrologicznych dokonan, a astrolog nie ma prawa gadac na prawo i
                          lewo o swoich klientach. Jezeli uwazasz inaczej, to zrob kilka horoskopow,
                          poczekaj az sprawdzi Ci sie prognoza i o tym napisz. Nikt nie broni Ci tego zrobic.

                          Zacznij konkretny temat, albo kontynuuj inne, juz przez Ciebie rozpoczete, bo
                          poki co bijesz piane i zajmujesz sie ocena ludzi. A to jest forum o astrologii a
                          nie o astrologach. Zadziwiajace, ze musze o tym ciagle przypominac.

                          A przy okazji: pisanie wersalikami oznacza krzyk. Prosze nie uzywac tej formy.

                          I jeszcze jedno: zwroc uwage na pewne wyraznia, bo powtarzajac je troche sie
                          neglizujesz.
                        • piotrowski_piotr Re: uzupełnienie, a i owszem ;) 10.06.06, 21:09
                          rigel79 napisał:

                          > W konkluzji
                          > stwierdziłem m.in., że niemówienie o szczegółach związane jest z pewną
                          > niewiedzą, z zastrzeżeniem, że NIE JESTEM TEGO PEWNY, NIE ZAMIERZAM NIKOGO
                          > ATAKOWAĆ i że może być w tym ziarno prawdy.

                          PP. Rigel, wszystko zależy od tego, jakie szczegóły masz na myśli. Czy chodzi Ci
                          o szczegółową prognozę w stylu programu telewizyjnego, gdzie będziesz miał
                          podany dzień i godzinę, kiedy dostaniesz wysypkę, a kiedy zadzwoni do Ciebie
                          ciocia z Zabrza, lub - co gorsza - kiedy popełnisz samobójstwo, czy też chodzi
                          Ci o prognostyczną „mapę”, na której zaznaczone będą wszystkie góry, doliny,
                          mosty, rzeki, ulice itp., dzięki czemu klient zorientuje się, jak ma się ustawić
                          wobec życia, aby uniknąć porażek albo zyskać jak najwięcej.

                          A jeśli chodzi o samych astrologów, to chyba powinieneś mieć świadomość, że tak
                          jak w innych branżach tu również zdarzają się i profesjonaliści, i partacze.
                          Astrologowie pod względem formalnym niczym nie różnią się od dobrych i kiepskich
                          lekarzy, prawników, nauczycieli, malarzy czy hydraulików. To chyba banał
                          niewymagający dodatkowych wyjaśnień.

                          Piotr Piotrowski
                  • lwi2 Re: uzupełnienie ;) 11.06.06, 07:17

                    aarvedui:
                    "w samej postawie astrologa humanistycznego jest jakis paradoks - najwiekszym
                    sukcesem astrologa jest tutaj przypadek że klient po 1 wizycie dalej radzi sobie
                    juz sam,wzbogacony o astrologiczną mapę której moze używać.
                    jednym z wniiosków "na skróty" mógłby być taki że idealnym swiatem wg astrologa
                    humanistycznego jest taki gdzie astrolog nie jest w ogóle potrzebny,bo ludzie
                    maja wystarczającą świadomosc siebie żeby optymalnie kierowac swoim życiem wink"

                    Nobel się należy (Aarvedui).
                    Wygląda na to, że oczekiwanie przez klienta szczegółowych sprawdzających się
                    bez pudła prognoz, to problem tego klienta. Że inaczej nie potrafi kierować
                    swoim życiem. Pytanie, czy astrolog ma go wzmocnić, aby może jednak się
                    odważył, czy od siebie uzależnić, czyli serwować mu te szczegółowe prognozy.
                    CTUD się kłania tutaj, ciekawe czy pan Suliga, grzmiąc na wszystkich, odróżnia
                    metody astrologii humanistycznej od tej uzależniającej prognostycznej (???).
                    Pozdrawiam
                    Lwi
                    • kasia-asia1 Re: uzupełnienie ;) 11.06.06, 10:06
                      Lwi2 pisze:
                      Pytanie, czy astrolog ma go wzmocnić, aby może jednak się
                      > odważył, czy od siebie uzależnić, czyli serwować mu te szczegółowe prognozy.
                      > CTUD się kłania tutaj, ciekawe czy pan Suliga, grzmiąc na wszystkich,
                      odróżnia
                      > metody astrologii humanistycznej od tej uzależniającej prognostycznej (???).

                      To jest problem całej ezoteryki. Determinizm i uzależnienie każdego kroku od
                      odpowiedniego układu planet czy kart to potępia Kościól Kat. Zniesienie wolnej
                      woli, ubezwłasnowolnienie człowieka od odpowiedniej wróżby.

                      Moi nawiedzeni znajomi, pragnąc uratować moja pogubioną w ich mniemaniu dusze i
                      uratować ja przed ogniem piekielnym, umówili mnie kiedys na rozmowe z księdzem,
                      aby przekonał mnie o zgubnych skutkach astrologii.Oczywiscie poszłam na
                      rozmowe, bo choć nie jestem Pospieszalskim Janem, to uważam, ze warto
                      rozmawiac. Ksiądz całe szczęście nie był głupi i gdy wyłuszczylam mu zasady
                      astrologii humanistycznej, która zakłada wolną wolę człowieka, tylko wzruszył
                      obojętnie ramionami na moje hobby.
          • anahella Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 15:03
            Posluchaj: nie ma astrologii zachowawczej i niezachowawczej. Jest astrologia
            urodzeniowa i wydarzeniowa.

            Wydarzeniowa wyplywa z urodzeniowej. Jesli tej pierwszej nie znasz, to prognoza
            moze byc tylko dzielem przypadku.

            Bledow nie robi tylko ten, ktory nie robi nic. Nawet jesli bedziesz
            odpowiedzialna, rzetelna itp. kiedys zrobisz blad. Co z tym bledem zrobisz? To
            zalezy od Ciebie (Twojego horoskopu).

            Niezaleznie od Twojej reakcji zawsze znajdzie sie ktos w lozy przesmiewcow.
            Tylko co z tego? Od wysmiewania sie nikt jeszcze astrologii sie nie nauczyl, a
            od badania i zrozumienia swoich (i cudzych bledow) tylko wiedzy przybywa.

            Oczywiscie sa astrolodzy, ktorzy nie robia prognoz. Nie robia, bo nie musza. Nie
            ma prawa zmuszajacego astrologa do prognozy. Ale jesli biora za interpretacje
            pieniadze, to powinni to na wstepie zaznaczyc. Moi znajomi "urodzeniowcy" tak
            robia: informuja klienta, ze nie przepowiadaja przyszlosci. O dziwo - maja
            klientow, i to zadowolonych z uslugi.
              • anahella Re: Aspekty wstrzasajacych wydarzen 09.06.06, 15:43
                ok, uzywamy wielu skrotow myslowych, piszemy tu na forum "planety" - majac na
                mysli m.in. Slonce i Ksiezyc, piszemy "ciezkie planety" - a przeciez nie chodzi
                o mase planety.

                Tylko ze slowo "zachowawczy" sugeruje postawe astrologa a "urodzeniowy" nie.
                Dlatego sie tak oburzylam.
    • moris6 Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 08.06.06, 13:55
      rigel79 napisał:

      > Spójrzcie choćby na P. Zawadzkiego, czy
      > P. Weresa - troszeczkę zetknąłem się z ich "Astrologią" ( przez duże A ) i
      > zauważyłem, że potrafią - tak - potrafią ! - przewidzieć i zaobserwować
      > ważne - szczegółowe cechy jednostki,

      Rigel79 owszem można patrzeć na to co ktoś pisze w książkach i mówi na kursach
      ale nie wyciągaj z tego pochopnych wniosków smile Najlepiej jak sam sprawdzisz na
      sobie jak to jest z tym przewidywaniem, tzn. daj sobie zrobić horoskop i
      poczekaj czy to sie sprawdzi.
      U mnie wyglądało to tak.
      Jeden z w/w przez ciebie astrologów wykonał dla mnie interpretację, jako
      normalną płatną usługę. Było to 7 lat temu. Z całej interpretacji sprawdziła sie
      tylko jedna rzecz, mianowicie to, że moge zajmowac się astrologią. W
      interpretacji tej pojawił sie natomiast temat którego nie zamawiałem, bo mnie
      nie interesował, ale samo jego pojawienie się mogło wywołac problem. Tak więc
      przed odczytaniem żonie werdyktu, wyciąłem ten fragment. Pokazałem jej dopiero
      po 2 latach od przewidywanego terminu zaistnienia - jak można sie domyślac
      zdarzenie to nie zaistniało.

      Jak czytasz jakąś książke to przeważnie jest ona pasmem sukcesów ale do tej
      książki można by napisac 10 innych z opisem przypadków nietrafionych.

      moris
      • rigel79 Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 11:00
        No, uderz prowokacją, a polecą inwektywy... Niech tak będzie - mogę
        być "pijakiem", "żałosny", oraz "nn." cech. Sam tego chciałem... czyż nie ? Nie
        wstydzę się ani jednej mojej wypowiedzi, mogą być one pełne ludzkich błędów,
        ale jeśli ktoś sprowadza to do rynsztoka... to gratuluję mu jego Wielkości
        Sądzenia. Kończę ten nazbyt osobisty wątek ( w przeciwieństwie do pewnej
        mobileinmobile ) i przepraszam tych, których uraziłem. Inni nie muszą za nic
        przepraszać...
        PS. Tak - trzeba być zawsze trzeźwym, bo nawet jednorazowe pijaństwo to juz
        alkoholizm.
        • am98 Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 23:27
          rigel79 napisał:

          No, uderz prowokacją, a polecą inwektywy... Niech tak będzie - mogę
          być "pijakiem", "żałosny", oraz "nn." cech. Sam tego chciałem... czyż nie ? Nie
          wstydzę się ani jednej mojej wypowiedzi, mogą być one pełne ludzkich błędów,
          ale jeśli ktoś sprowadza to do rynsztoka... to gratuluję mu jego Wielkości
          Sądzenia. Kończę ten nazbyt osobisty wątek ( w przeciwieństwie do pewnej
          mobileinmobile ) i przepraszam tych, których uraziłem. Inni nie muszą za nic
          przepraszać...
          PS. Tak - trzeba być zawsze trzeźwym, bo nawet jednorazowe pijaństwo to juz
          alkoholizm.
          --------------------------------------------------------
          Rigel, niejeden kloszard, czy lump uliczny ma w sobie więcej prawdy niż nadęty
          profesor uczelni; a astrolog powinien, czy poprzez własne doświadczenia,
          (aczkolwiek trudno mi jest kogokolwiek do tego zmuszać wink), czy poprzez
          obserwacje sięgać przysłowiowego rynsztoka, albo bodaj bruku..., bo tam jest
          zawarte życie.
          Norwid - wypisz wymaluj wink
          Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
        • palilia Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 10.06.06, 12:43
          Nie uważam ,że poprzez swój smilealkoholizm /oby tak to wyglądało/ zrobiłeś coś
          nie tak.OTOZ - nosiłam się już dawno z zadaniem tego pytania!!!
          Czytając tutaj wypowiedzi właśnie ta myśl mi przyszła do głowy - że na tym
          forum żadna osoba nie jest niczego pewna ,wszystko to jest gdybanie ,bardzo
          zachowawcze i nie tak .....ja to nzw.na dwoje babka wróży a to chyba nie o to
          chodzi.
          Popieram i podpisuję się pod twoim pytaniemsmilei czytam odpowiedzi z ciekawością
          i ciągle mnie dziwi że jednak Weres i Zawadzki mówią pewnikami a tutaj nie !!!
          • anahella Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 10.06.06, 15:37
            palilia napisała:

            > Czytając tutaj wypowiedzi właśnie ta myśl mi przyszła do głowy - że na tym
            > forum żadna osoba nie jest niczego pewna ,wszystko to jest gdybanie

            Czy oczekujesz stuprocentowej pewnej odpowiedzi, bez obejrzenia calego kosmogramu?

            > i ciągle mnie dziwi że jednak Weres i Zawadzki mówią pewnikami a tutaj nie !!!

            Bo Weres jest jeden, Zawadzki tez jest jeden. Nie rozumiem przeciwstawiania
            astrologicznych slaw bywalcom tego forum. Chcesz powieziec ze sa ode mnie lepsi?
            to chyba zadna tajemnica, prawda? Jezeli jest gdzies na sieci miejsce, gdzie
            obaj udzielaja konsultacji, lub prowadza lekcje - poinformuj - forumowicze sie
            uciesza.

            Obaj maja swoje strony i do kazdego z nich mozesz sie zwrocic o interpretacje:

            www.weres.pl/
            www.logonia.org/
            To forum nie jest szkola. Nikt nie przychodzi tu jako nauczyciel. Istnieja
            internetowe szkoly astrologii np.

            www.taraka.pl/
            albo tu

            www.astrolabium.pl/
            Sa tez szkoly, do ktorych trzeba chodzic, i info o nich masz w watku o kursach.
          • koniunkcja Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 10.06.06, 23:27
            > Popieram i podpisuję się pod twoim pytaniemsmilei czytam odpowiedzi z ciekawością
            > i ciągle mnie dziwi że jednak Weres i Zawadzki mówią pewnikami a tutaj nie !!!

            Tylko w gościach mogę Wasze przesympatyczne Forum czytywać, ale podam Ci taki
            cytat pod rozwagę, abys się autorytetom przestała w pas kłaniać, zanim ich
            dobrze nie poznasz.

            "Najgrozniejsza jest jednak zapowiedź dyktatury wojskowej, która pojawia się na
            skutek krachu gospodarczego, finansowego oraz głodu, który zaskoczy Rosję w 1999
            roku, bez żadnej gotowo ci, aby temu problemowi sprostać. W scenariuszu wydarzeń
            wyraźnie widoczna jest zbrojna interwencja rosyjska zarówno na Bałkanach, jak i
            na Bliskim oraz Środkowym Wschodzie."

            Czas minął, konkret wydrukowany, historia się nie nagięła...

            Pzdr, Kon.
        • neptus Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 18:05
          Odniosłam sie jedynie do tytułu watku, nadal uwazam, ze 1. autor bredził jak
          mały kazio po duzym piwie, 2. wątek nie jest wart w ogóle dyskusji, bo na
          autorytatywnym tonem wypowiadane bzdury nie ma odpowiedzi.
          Astrologia to nie wróżenie z fusów. Wymaga wiedzy i praktyki. Komu sie to nie
          podoba, niech sie zajmie lepiej czymś innym. Na temat, co jest warta
          interpretacja horoskopu moze sie wypowiadac ten, kto o interpretowaniu
          horoskopów nie ma pojecia i nie chce sam sie tego uczyc.
          Wypowiedzi swiadczace o kompletnej ignorancji w temacie astrologia nadaja sie
          tylko do odeslania na kurs podstawowy.
          Anahela wykazuje swieta cierpliwosc wobec niektorych osob i podziwiam ja za to.
          Chetnie rozmawiam o astrologii i horoskopach ale na dyskusje z wypowiedziami na
          takim poziomie zal mi czasu. Jezeli ktos uwaza sie za eksperta, bo zna
          kolejnosc znakow zodiaku, to dyskusja jest zalosna.
          "Kto ma Marsa na ascendencie, bedzie miał szrame na twarzy i umrze młodo".
          Sa regułki tworzone w czasach, kiedy prawdziwa astrologia zostala zepchnieta do
          podziemia, a parali sie nia jedynie kuglarze i oszusci. Kto chce, niech z nich
          korzysta. Popatrz, kiedy Ci Mars przejdzie przez Satrurna, to pewnien znak, ze
          czeka Cie smierć. Nie wazne, ze taki tranzyt, wliczajac kwadratury, koniunkcje
          i opozycje zdarza sie co pol roku. Kto chce, niech sie w takie bzdury bawi.
          Zycze powodzenia. Ja juz przeszlam takich smiertelnych tranzytow mnostwo,
          dzieki temu, ze nie wierze takim przepowiadaczom. Jesli ograniczony lub
          złośliwy wrosugeruje tego dostatecznie mocno, jest szansa przeżycia.
          • arcoiris1 Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 19:08
            akurat na ostatnim tranzycie Marsa przez Saturna (koniunkcja) całkiem niedawno
            temu rzuciłam fajki wink wiec może ten tranzyt wydłuzył mi życie. Pisze o tym w
            wątku o nałogach.

            Neptusie, to co napisalas- zgadza sie, choć uwazam że zdrowo nadinterpretujecie
            wypowiedz Rigel79. No i kwestia formy, formy, formy na forum z Saturnem na
            Ascendencie, powinna być ważna- możesz myślec co chcesz, ale publicznie warto
            jest wyrazac sie elegancko (mój Księżyc w Wadze mi tak podpowiada) a nie rzucac
            sie od razu jak rottweiler do gardła. wink

            Z całą pewnością Rigel nie uwaza się za równego Wolandowi który, wymruczał
            przez zęby raz, dwa... olej rozlany, Merkury w drugim domu, Księzyc wzeszedł..
            sześć- nieszczęscie.. wieczór- siedem.... po czym radosnie oznajmił Berliozowi:
            wiem! Utna panu głowę! ani nie stosuje regułek typu Mars kwadrat Saturn-
            smierć, Pluton do Wenus- smierć kochanki, Jowisz do Wenus- wielka milosc. Nie o
            to mu chodziło, zadał całkiem dorzeczne pytania.. to jak ja je rozumiem,
            wyjasniłam wyzej w ktorymś z moich postów.
    • arcoiris1 Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 13:08
      "W powodzi wielu wypowiedzi próbuję odnaleźć wiele pytań i odpowiedzi
      starających się uchwycić jeden wątek, który sprowadzałby "kawałek radixowego
      tortu" do mądrej analogii. I udaje Wam się to ! Skądinąd powstaje jednak
      mądra konkluzja - za pomocą kawałka tortu ( paru aspektów ) nie damy rady
      ocenić, jak naprawdę to wszystko wygląda. Ale - gdy mamy do czynienia z CAŁYM
      radixem - sytuacja się zmienia - czyż nie ? Nie ma już analogii, nie ma
      już "gdybania", ale jest już indywidualny, konkretny horoskop."
      napisał Rigel.

      Mysle, że niektorzy powinni to jeszcze raz przeczytac, ze zrozumieniem.
      Zwłaszcza zdanie zaczynające sie od "skadinąd".
      • limetka77 Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 13:59
        Brawo Arcoiris! Brawo Rigel! Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i nie
        zamierzałam się w ogóle wypowiadać, ale teraz to już mnie poniosło. Rigel po
        prostu zdobył się na szczerość, napisał co myśli, a że nie było to zgodne z
        pogladami wielu osób na tym forum, to wymagało pewnej odwagi, którą należałoby
        podziwiać. Natomiast osoba, która posuwa się do nazywania kogoś żałosnym
        pijakiem, sama jest żałosna. A tak poza tym, to mam wrażenie, że ten forumowy
        Saturn na ascendencie wymknał się spod kontroli, a ściślej zaczął kontrolować
        wszystko, nie pozwalając na swobodną wymianę mysli. Strach czasem zadać
        pytanie, bo zaraz przyjdzie Ktoś, Kto Wie Lepiej i sprowadzi delikwenta do
        pionu, nazywając żałosnym pijakiem czy choćby odsyłając na trzecią lekcję kursu
        dla początkujących (to akurat przykład z innego miejsca w sieci, ale napisała
        to jedna z tutejszych forumowiczek). Apeluję - mniej autorytarnej surowości i
        skostnienia, więcej życzliwości, tolerancji, otwartości na inne poglądy i
        przede wszystkim elastyczności.
        • anahella Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 15:50
          Akurat Saturn i wymykanie sie spod kontroli to sprzeczne pojecia.

          Ciekawe, bo cala zadyma wziela sie w czasie, gdy ja czytam watki tylko z
          obowiazku, i rzadko sie wypowiadam. Neptus pojawia sie sporadycznie, All2 i
          Dori7 tez od przypadku do przypadku. Wiec o caly halas prosze nie miec pretensji
          do administratorow, tylko do tych, ktorzy dymia by dymic.

          O ile sobie przypominam, to mimo, ze nie odpowiadam na Twoje posty, nie
          zabraniam Ci tu zadawac zadnych pytan, chociaz generalnie Cie ignoruje. Zapewne
          wiesz dlaczego.
            • anahella Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 16:21
              Rozumiem, walnela mocno - ale jak ktos pisze po pijaku to mi go nie zal.
              Nie wiem czy sa tu stuprocentowi abstynenci na forum, wiec pewnie kazdy wie, ze
              po alkoholu jedyne co sie dobrze robi, to spi. Ja pare razy zagladalam po
              kielichu na forum, ale nigdy nie pisalam, bo mam szacunek dla Was wszystkich:
              nie bede zasmiecac Waszych umyslow pijackim belkotem.

              Powiem szczerze: w tej chwili zaluje ze w ogole weszlam do tej dyskusji,
              powinnam byla wczoraj ten watek wywalic, a na priv ochrznic autora, dzisiaj
              rano, bo mam nadzieje ze rano byl trzezwy - i poprosic o inne sformulowanie
              tematu dyskusji.

              Kazdy popelnia gafy, pisze niezrozumiale itp. To nie koniec swiata, jestesmy
              tylko ludzmi. Jednak za pisanie pod wplywem alkoholu nalezy sie nam magiczne
              slowo, ktore mam nadzieje, przejdzie autorowi przez gardlo.
          • limetka77 Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 16:15
            anahella napisała:

            > Akurat Saturn i wymykanie sie spod kontroli to sprzeczne pojecia.
            >

            Miałam na myśli to, że gdy kontrola wymknie się spod kontroli, bywa jej czasem
            za dużo.

            > O ile sobie przypominam, to mimo, ze nie odpowiadam na Twoje posty, nie
            > zabraniam Ci tu zadawac zadnych pytan, chociaz generalnie Cie ignoruje.
            Zapewne
            > wiesz dlaczego.
            >

            Przyznam, że nie mam pojęcia. Nie należę do osób, które się awanturują i nie
            pamiętam, bym się kiedyś komuś tutaj czymś naraziła.Chyba że sam fakt zadawania
            się z osobami, które nie sa tu mile widziane, jest jakimś przewinieniem...
            • anahella Re: Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytaj 09.06.06, 16:33
              limetka77 napisała:

              > Miałam na myśli to, że gdy kontrola wymknie się spod kontroli, bywa jej czasem
              > za dużo.

              Saturn ma do to siebie, ze najpierw dziala w nas, a potem na zewnatrz. Sama
              sobie narzucasz ograniczenia - jesli sie boisz zaczac temat. Nie przypominam
              sobie bym gdziekolwiek napisala ze temat jest glupi, nieprzydatny itp.
              Wprost przeciwnie - gdy widze ze ktos kombinuje w poprzek staram sie wyjasniac,
              ze to nie tedy droga.

              To co ja uprawiam nie jest jedyna sluszna droga - jest moja droga. chcesz nia
              isc? - Zapraszam. Nie chcesz? - Jest wiele innych drog. Forum jest skrzyzowaniem
              tych drog i dzieki nim istnieje.


              > Przyznam, że nie mam pojęcia.

              Odpowiedzialam na priv. Jesli chcesz moja odpowiedz upublicznic, nie bede sie
              sprzeciwiac.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka