Peter Orban - znakomity, szokujacy

18.09.06, 21:33
Witam, duzo przemyslen naszlo mnie po jego ksiazce ASTROLOGIA JAKO TERAPIA. W
zasadzie teorie mam 2: albo facet wie co glosi albo zapedzil sie w obszar
bliski bajce jak bolek i lolek. Ale chyba to pierwsze.

Co o tym sadzicie? W zasadzie ksiazka traktuje o winie i powrotowi do niej
czyli zjednoczeniu sie z (wlasnym) wezem. Opisy ascendentow genialne, cos
bulgovcze pod powierzchnia rzeczywiscie nie kazdy bedzie mogl scierpiec co
Orban tam na wymyslal. Ja akurat asc strzelec podobnie jak autor, podobno
winien jestem prawienia kazan i manipulacji dla wlasnych korzysci - pewno dla
zabicia wlasnej proznosci ? smile) A inne ascendenty: koziorozec, ryby, bliznieta
- naprawde mozna sie zalamac tym co on tam napisal a chyba chyba chyba..... ma
racje!!!!!!!!!!!!!!!

Mam takie zasadnicze pytanie do Was: skoro ascendent obecny jest niejako
wskaznikiem (odkupieniem) poprzedniej winy czy sadzicie wobec tego ze
1) obecny ascendent to poprzednie slonce
2) obecny ascendent to poprzednie mc (spaprane)
3) obecny ascendent to nastepny znak (badz opozycyjny) do poprzedniego slonca,
ascendentu
    • aarvedui Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 18.09.06, 21:55
      nie czytalem książki...dlatego bardzo chetnie się wypowiem wink

      rozumiem ze autor analizuje sobie te "winy ascendentów" według własnej
      intuicji? percepcji? analizy? emocji? jak on to ubiera? to po pierwsze.

      czy to jest podejscie scisle karmiczne?
      przyznam ze spotkalem sie juz z wieloma pogladami,m.in ze ascendent to cechy
      ktore musimy rozwinac w zyciu. ksiezyc to wibracje poprzedniej inkarnacji a
      slonce to najlepszy srodek zeby dojsc do wyrazania ascendentu.

      z roznych powodów - nie wiem na ile to sie sprawdza wink
    • dori7 Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 19.09.06, 11:34
      trigga74 napisała:

      > Co o tym sadzicie? W zasadzie ksiazka traktuje o winie i powrotowi do niej
      > czyli zjednoczeniu sie z (wlasnym) wezem. Opisy ascendentow genialne, cos
      > bulgovcze pod powierzchnia rzeczywiscie nie kazdy bedzie mogl scierpiec co
      > Orban tam na wymyslal. Ja akurat asc strzelec podobnie jak autor, podobno
      > winien jestem prawienia kazan i manipulacji dla wlasnych korzysci - pewno dla
      > zabicia wlasnej proznosci ? smile) A inne ascendenty: koziorozec, ryby, bliznieta
      > - naprawde mozna sie zalamac tym co on tam napisal a chyba chyba chyba..... ma
      > racje!!!!!!!!!!!!!!!

      Przyznam szczerze - nie doczytalam tej ksiazki do konca. Wyjatkowo zle mi sie
      ja czytalo, i to bynajmniej nie dlatego, ze wywolala we mnie jakies stany
      psychozy i zgorszenia. Znudzila mnie i zmeczyla suspicious Odbieram ja jako chaotyczny
      belkot, a ze mam na polce w kolejce za duzo ciekawszych i o niebo lepiej
      napisanych lektur, wiec darowalam sobie dalsze wysilki.

      > Mam takie zasadnicze pytanie do Was: skoro ascendent obecny jest niejako
      > wskaznikiem (odkupieniem) poprzedniej winy czy sadzicie wobec tego ze
      > 1) obecny ascendent to poprzednie slonce
      > 2) obecny ascendent to poprzednie mc (spaprane)
      > 3) obecny ascendent to nastepny znak (badz opozycyjny) do poprzedniego slonca,
      > ascendentu

      Ale jakie to ma wlasciwie znaczenie? Wazne, ze obecnie jest ascendentem. Poza
      tym, wszelkie proby badania horoskopu poprzedniego wcielenia to z zalozenia
      tylko gdybanie, gdyz sa nie do sprawdzenia.
    • lzygan Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 19.09.06, 22:06
      Ja akurat ją czytam, ale już widzę, że Orban, stara się tutaj łączyć religię
      chrześcijańską z astrologią. Mówi, jak nie uświadomisz sobie, a dokładniej, jak
      nie wmówisz sobie, że to ty jesteś grzeszny - winny, u niego - to w ogóle nie
      masz co się brać za astrologię, nie mówiąc już o pracy jako astrolog. Tak samo,
      jak w naszej ukochanej religii, najpierw należy sobie uświadomić, że jest się
      grzesznikiem, a potem można się zabrać za pracę nad samym sobą.

      Ta wina pasuje mi do czegoś w rodzaju karmy w buddyźmie, też ciagle powraca i
      żeby prawidłowo żyć, należy najpierw uświadomić sobie jej istotę, potem możemy
      zabrać się za jej przepracowywanie.

      Książka wywołuje kontrowersję, bo Orban cały czas wmawia nam i to dosyć
      nachalnie, że to my jesteśmy wszystkiemu, co nas spotyka winni, nikt inny, nie
      każdemu to odpowiada i pasuje. Dla mnie to takie trochę podejście psychicznego
      masochisty.

      Książka jest przegadana, Orban sam mówi - pewnie się dziwicie, czemu tyle już
      napisałem i nic nie mówię o astrologii. Wymaga dużej cierpliwośći i
      samozaparcia. Na pewno można ją polecić wszelkiego rodzaju teologom, żeby
      uświadomić im czym jest astrologia i sam horoskop, bo inaczej dalej będą
      uznawali to za dzieło szatana.

      Apropos ASC-ów w tej książce, rzeczywiście podłamać się można, dlatego ksiązka
      ta nie wskazana jest dla nadwrażliwych - a mój akurat nie za bardzo pasuje do
      opisu z tej książki.
    • queenmaya Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 20.09.06, 01:13
      Przeczytałam jej króciutką recenzję w księgarni internetowej, przespałam się z
      tym i rano miałam pewność, że jej nie kupię.
      Jak widzę - nie pomyliłam się.
      • anahella Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 20.09.06, 18:13
        queenmaya napisała:

        > Przeczytałam jej króciutką recenzję w księgarni internetowej, przespałam się z
        > tym i rano miałam pewność, że jej nie kupię.

        Ja kupilam - nie dlatego ze uznalam to za swietna pozycje po recenzji, tylko
        dlatego ze jestem nalogowym kupowaczem ksiazeksmile Na razie nie mialam czasu sie
        za nia wziac na powaznie. Poczytalam sobie w autobusie wyrwane fragmenty, dosc
        mezczaca lektura, ale chwilami mnie zaciekawila.

        > Jak widzę - nie pomyliłam się.

        Ale jesli chcesz miec 100 procent pewnosci, to z checia Ci pozyczesmile
        • queenmaya Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 23.09.06, 11:32
          Ech, pewnie też ulegnę nałogowi kupowania sad
          • trigga74 Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 25.09.06, 09:03
            Izygan - Twoj ascendent nie bardzo do Ciebie pasuje? znaczy praca u podstaw tego
            co porusza ta ksiazka jest wymaganasmile Troche czasu i przyznasz sie sama przed
            soba ze facet ma nosa jak malo kto!

            Calosciowo patrzac na wnioski tej lektury ujalbym je tak:

            "Projekcjo wroc do mnie, badz moim kochanym oswojonym wezem. Nie chce juz dluzej
            zyc w nieswiadomosci i bajce, w ktorej jestem jaki jestem (czyli cacy,
            swietny)tylko dlatego ze wszystko co mnie boli widze na zewnatrz."

            2. Ludzie rekami i nogami moga sie opierac przyjeciu tez tej ksiazki jak i
            oswojeniu "wlasnego weza" bo jest to po prostu wygodne: tu i teraz. I byc moze
            jest tak wygodnie od dziesiatkow inkarnacji ?
            • pani.jazz Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 25.09.06, 09:56
              A moze ludzie cenia w sobie po prostu umiejetnosc samodzielnego myslenia? Znaja swoje ciemne i jasne strony i nie potrzebuja, by ktos inny za nich decydowal, jakie one sa? Moze potrafia, po latach praktyki w swiecie ezoterycznym, rozpoznac nawiedzonego wszechwiedzacego? Moze sa juz dosc roziwnieci, by nie przyjmowac kazdego slowa napisanego w ksiazce/wypowiedzianego przez autorytet jako swojej opinii?

              Tak sobie tylko spekuluje.

              Pozdrawiam,
              pani.jazz
            • neptus Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 25.09.06, 13:21
              A może po prostu ludzie nie lubią, kiedy im sie wciska wyssaną z palca ciemnotę
              o poprzednich i przyszłych wcieleniach? Co do mnie, to niezaleznie od tego, czy
              reinkarnacja istnieje, czy nie, mam teraz przed i za soba jedno jedyne zycie i
              zamiast zwalac na jakieś tam niesprawdzalne wcielenia, wolę je przezyc
              najlepiej, jak potrafię i biorę za nie pełną odpowiedzialność. Czy autor ma
              ciągłość pamięci o swoich wcieleniach? Skąd może wiedzieć o moich? Doznał
              nawiedzenia? Przepraszam, ale jakbym szukała nawiedzonych, to znajdę ich do
              obrzydzenia w kazdej brukowej gazecie.
            • lzygan Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 25.09.06, 13:36
              > Izygan - Twoj ascendent nie bardzo do Ciebie pasuje? znaczy praca u podstaw teg
              > o
              > co porusza ta ksiazka jest wymaganasmile Troche czasu i przyznasz sie sama przed
              > soba ze facet ma nosa jak malo kto!

              Na pewno coś w tym co napisał Orban jest, ale jak zwykle kiedy opisuje się tylko
              np. Asc, nie do końca. Nie można bowiem, na podstawie samego Asc wyrokować tego
              wszystkiego co on. Z wieloma rzeczami się zgadzam, ale z wieloma nie, bo mają tu
              jeszcze wpływ inne elementy horoskopu, które to co Orban napisał o Asc, zmieniają.

              Twoje punkty można przyjąć, ale tylko wtedy jeśli potraktuje się treść tej
              książki bezkrytycznie i założy, że to całkowita prawda i koniec, kropka. To co
              napisałem wcześniej - tak postępuje się m.in. w religii katolickiej, tworzy się
              dogmaty, które są stałe i niepodważalne. Tej książce jest do tego bardzo blisko.
              On zresztą pisze w takim tonie, chyba wręcz nawet pisze, że nie można tak
              naprawdę zajmować się astrologią, jeśli nie zaakceptuje się w sobie do samego
              końca tej winy, którą najlepiej widać poprzez położenie Asc.
              • iokepine Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 25.09.06, 14:03
                lzygan napisał:

                > On zresztą pisze w takim tonie, chyba wręcz nawet pisze, że nie można tak
                > naprawdę zajmować się astrologią, jeśli nie zaakceptuje się w sobie do samego
                > końca tej winy, którą najlepiej widać poprzez położenie Asc.
                >

                Matko i córko! Niech sobie autor sam w sobie winy szuka, zamiast projektować ją
                an innychuncertain Jakoś po trzeczytaniu tak katlickiej treści nie mam ochoty na
                lekturę tego dzieła.
                • queenmaya Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 26.09.06, 01:19
                  iokepine napisała:

                  > Matko i córko! Niech sobie autor sam w sobie winy szuka, zamiast projektować ją
                  > an innychuncertain Jakoś po trzeczytaniu tak katlickiej treści nie mam ochoty na
                  > lekturę tego dzieła.

                  Ooo, jak to? To autor jest katolikiem? W takim razie jego wina polega na tym, że
                  zajmuje się astrologią. A za to z całą pewnością będzie się smażył w piekle. W
                  następnym wcieleniu tongue_out
                  • dori7 Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 26.09.06, 11:58
                    queenmaya napisała:

                    > Ooo, jak to? To autor jest katolikiem? W takim razie jego wina polega na tym,
                    > że
                    > zajmuje się astrologią. A za to z całą pewnością będzie się smażył w piekle. W
                    > następnym wcieleniu tongue_out

                    Nie wiem, czy jest katolikiem, ale rzeczywiscie grzmi jak ksiadz z ambony, i to
                    w dodatku ksiadz, ktory nie uwazal w semianrium na lekcjach retoryki tongue_out
                  • am98 Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 30.09.06, 13:46
                    Ja również jestem katoliczką i interesuję się astrologią.

                    I jak rozumiem klienci astrologów to sami ateiści, albo wierzący, którzy przed
                    spotkaniem z astrologiem chowają gorączkowo "oznaki" wiary do kieszeni...?
                    • neptus Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 30.09.06, 19:08
                      Ten kościół zabrania interesowania się astrologią. Czyli to metoda Panu Bogu
                      swieczkę, a Diabłu ogarek...
    • bogdanka12 Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 26.09.06, 10:27
      Łopatologiczna i bardzo pomysłowa w sposobie zastosowania
      porównań i metafor forma przekazania podstaw astrologii.Polecam początkujacym
      bo bardzo ułatwia zapamiętanie podstawowych reguł.Super!!

      • dori7 Re: Peter Orban - znakomity, szokujacy 26.09.06, 11:55
        bogdanka12 napisała:

        > Łopatologiczna i bardzo pomysłowa w sposobie zastosowania
        > porównań i metafor forma przekazania podstaw astrologii.Polecam początkujacym
        > bo bardzo ułatwia zapamiętanie podstawowych reguł.Super!!

        Nie wiem, czy super - pomyslowe metafory ulatwiajace zapamietanie zasad to
        jedno (choc mnie sie ja wyjatkowo zle czytalo), ale przeslanie tej ksiazki to
        drugie. Poczatkujacy zazwyczaj robia ten blad, ze wchlaniaja wszystko, jak
        leci, wierzac autorom ksiazek na slowo, dopiero pozniej zaczynaja sie
        krytycznie ustosunkowywac do zebranej wiedzy (albo i nie). A jesli ktos zaraz
        na poczatku wchlonie to cale bajanie o winie i karze w poprzednich i nastepnych
        wcieleniach, to duze szanse, ze sam sie wystraszy, a potem bedzie straszyl
        innych, albo tez zniecheci sie do astrologii, bo uzna, ze widac na tym ona
        polega i zupelnie mu to nie pasuje.

        Naprawde - dla poczatkuajcych nie ma jak Homo Zodiacus Weresa. Barwnie napisana
        ksiazka, zabawna, a jednoczesnie pelna wiedzy, ale bez zadecia. Jesli ktos
        poczyta sobie o Piotrusiu Panie jako archetypowych Bliznietach, o Tomku
        Sawyerze i Papkinie jako Lwach, o Ani z Zielonego Wzgorza i Maryli jako parze
        Ryby-Panna, to do konca zycia zapamieta smile)
    • trigga74 Re: Peter Orban - jazz,neptus 30.09.06, 02:54
      drogie Panie skad ta pycha.jeden gomulka juz mowi w imieniu narodu co i jak jest wlasciwe.chyba nie czytalyscie tej ksiazki.nie ma tam slowa bajan o reinkarnacji a jest rewolucyjnie o asc. jest duzo podstaw i duzo zaawansowania. to co piszecie to moze wlasny ogon do zjedzenia wlasnie? zadne zabobony i brak wlasnego myslenia-troszke pokory zamiast tonu protekcji,pustej jak garnek
      • rigel79 Re: Peter Orban - jazz,neptus 30.09.06, 03:38
        Masz ważną pocztę do Ciebie dotyczącą tego wątku...
        • trigga74 Re: Peter Orban - jazz,neptus 30.09.06, 10:46
          na razie nic nie doszlo?

          Gdy przeczytalem wiekszosc odpowiedzi od - skadinad - madrych dyskutantow, to
          szczeka opada. potem trudno sie dziwic ze odbic9ie narodu w posatci 2 kaczek
          jest tak samo madre.

          Po pierwsze w tej ksiazce o podstawach jest ale TEZ jest a nie TYLKO a po drugie
          ksiazka wnosi sporo tego czego prawie nikt inny nie poruszal. Tak wiec mozemy
          zastosowac wyjscia 2: a) negowac, wysmiewac, sceptycznie odnosic sie z gory,
          co ma tutaj miejsce. Na mysl przychodzi idealna kalka prezesa Jaroslawa i calej
          zadymy jaka nakrecaja b)pomyslec samemu, zaryzykowac rozwazenie czegos co moze
          jest dziwne, nieznane, nie przyjmujac tego bekrytycznie ale Z UWAGA. Po prostu z
          uwaga.

          I naprawde ten styl odpowiedzi przesmiewczy, sceptyczny idealnie wpisuje sie w
          to co Orban w ksiazce poruszyl. PROJEKCJA

          Niech ktos powie poslowi Wierzejskiemu ze jest homosexualista - reakcja do
          przewidzenia.Jest tak zaparty w swym wyparciu ze gotow zabic. Wystarczy rzucic
          co nieco o reinkarnacji czy winie - choc te wyrwane z kontekstu - nie stanowia
          znowu sedna tej ksiazki a reakcja jaka jest kazdy widzi. Zastanowcie sie co
          wygadujecie omnibusy i rado starco-medrcow skostnialych jak ascendent w koziorozcusmile
          • pani.jazz Re: Peter Orban - jazz,neptus 30.09.06, 12:17
            To moze inaczej.
            Przegladalam te ksiazke dosc uwaznie, jak kazda pozycje o astrologii, ktora wpada w moje rece. Potem odstawilam ja na polke. To po prostu nie moja filozofia. Dlugie lata pracowalam nad tym, by nie obwiniac sie o wszystko, co mi sie przydarza i nauczylam sie, ze zwyczajnie wiecej juz nie musze. Ot, nauczylam sie dystansu, spokoju, lagodnosci, pokory i czerpania radosci ze swojego zycia. Zaliczam do tego rowniez samodzielne myslenie. To mnie w zupelnosci zadowala i bynajmniej nie przeszkadza dalszemu rozwojowi - takiemu, u ktorego podstaw leza pozytywy. Rozwoj wywodzacy sie z negatywnego podejscia do zycia, swiata i siebie niczemu nie sluzy. A w kazdym razie niczemu dobremu.
            Dlatego uwazam, ze warto myslec i patrzec krytycznie. Pokora w tym nie przeszkadza.

            Pozdrawiam,
            pani.jazz
            • trigga74 Re: Peter Orban - jazz,neptus 30.09.06, 12:48
              Zgoda, wszystko rozumiem. Chodzi jednak o cos innego, choc roznica na pozor moze
              jest blaha. Orban w tej ksiazce siegnal glebiej niz nasza codzienna "zapadka,
              zawor bezpieczenstwa". Tak jak Ty piszesz - pogodzenie, spokoj, pogoda,
              nie-patrzenie na negatywna strone zycia itd. niezupelnie oddaja to co
              najbardziej docenilem u Orbana i co chyba tez jest jego mysla przewodnia. To nie
              jest kwestia inrowertzymu/ekstrawertyzmu czyli kolokwialnie "wina we mnie" vs.
              "wina poza mna" nie chodzi o niezmacony spokoj i pozytywne myslenie zbudowane
              wlasnie na fundamencie wyparcia i projekcji tak mocnej ze rzeczywiscie odrzuca
              sie od siebie i nawet nie przyjmuje do wiadomosci "ciemnej strony zycia".

              Tutaj chodzi o powrot do siebie, do swojej zwierzecej natury, do instynktu i
              pychy jakimi naznaczeni jestesmy wszyscy.

              Czy kazdy znas ma smialosc powiedziec o sobie "tak jestem (bywam) ch...m, lubie
              wykorzystywac ludzi, czasem nic i nikt sie dla mnie nie liczy, potrafie byc zly,
              potrafie celowo zadawac bol?" To jest sedno. a wiesz dlaczego? bo po
              przeczytaniu tych slow wielu z nas parsknie, prychnie, wybieli siebie samych
              automatycznie a mnie nazwie idiota. I tutaj wlasnie jest ogon weza. Z pokora
              kazdy z nas musi do niego wrocic i czerpac radosc z tego, ze nawet ten "-" ta
              gorsza czy bardziej parszywa strona nas samych, jest nami i nie ma tutaj innego
              wyjscia! Podobalo mi sie ze autor do siebie tez podchodzi ironicznie i opisujac
              swoj ASC nie ucieka przed sarkazmem dotyczacym jego samego. I to ze w wielu
              miejscach jasno pisze ze nie zalezy mu na zadnych dowodach i przekonywaniu, ze
              to co napisale po prostu napisal i tak jest a jesli ktos ma watpliwosci to jego
              sprawa smile Naprawde pod plaszczem prostych rzeczy jak MC, kolko, 12 domow ktore
              Orban tam objasnia kryje sie spora klasa i naprowadzenie na dosc wazny element
              astrologii.

              • trigga74 Re: ASC Panna 30.09.06, 15:01
                ...Swietoszkowatosc, kompletna sterylność duszy i otoczenia, obluda polegajaca
                na wypraniu siebie i otoczenia z zycia i zastapieniu rzekomym porzadkiem, ladem
                i skladem. Taka osoba podnosi firanki i nie nie zaslania okien zeby - Bron Boze
                - ktos nie pomyslal ze tam w srodku cos jest nie tak. Porzadek, schemacik,
                szkielko i oko na pokaz. SWIETOSZKOWATOŚĆ - tak mniej wiecej wine tego
                Ascendentu opisuje P.Orban.
                Czy cos w tym jest? Kto ma niech pomysli smile
                • pani.jazz Re: ASC Panna 30.09.06, 15:52
                  trigga74 napisała:
                  (...)
                  > Czy cos w tym jest? Kto ma niech pomysli smile

                  Plytkie i chybione. I prosze, oszczedz mi wyparcia i projekcji.
                  Nawolujesz innych do pokory - znajdz ja najpierw w sobie, i to nie tylko wobec tych, ktorych uznajesz na autorytety, ale i wobec kazdego. Warto szanowac wolna wole i odmienne zdanie. Zauwaz, ze Ciebie nikt nie przekonuje, zebys Orbana wyrzucila - my tylko mowimy, ze nam sie nie podoba. A przeciez wszyscy mamy prawo do samodzielnego podejmowania decyzji.

                  Pozdrawiam,
                  p.j
                  • trigga74 Re: ASC Panna 30.09.06, 16:00
                    oh co sie stalo? skadze reakcja takowa? ja nikogo nie nawoluje, mowie swoje,
                    moze dlatego ze nikt do niczego nie jest mnie w stanie przekonac wiec z moimi
                    opiniami takze mozna robci co sie komu podoba, ja wiem swoje i to jest
                    najwazniejszesmile
                    Nic nie wpieram, niczego nie wymagam, klade nacisk tam gdzie uwazam ze sa dobrze
                    brzmiace nuty i tyle. A rzeczywiscie opis tego ASC to jakas pomylka, w ogole nie
                    wiadomo o co chodzi, inne jakies trafne, przebadalem najblizsze otoczenie,
                    przyjaciol, poobserwowalem i dziala. Panna nie dziala, za sterylna widac hahaha
                    • neptus Re: ASC Panna 30.09.06, 19:12
                      Ty uważasz to za głębokie, kto inny za głębokie dno. Astrolog ma pomagac
                      ludziom, a nie wpędzać ich w urojone poczucie winy. To jest, moim zdaniem,
                      książka szkodliwa.
                      Wszystko Ci działa oprócz Panny? Łatwo jest wciskac winy innym, sobie to juz
                      nie?
          • dori7 Re: Peter Orban - jazz,neptus 01.10.06, 09:58
            A wiesz, czego ja nie lubie?

            Wmawiania ludziom, ze jesli komus nie podoba sie ta ksiazka, to na pewno
            dlatego, ze ma projekcje i jest zaklamanym, malo bystrym osobnikiem, ktory nie
            potrafi rozpoznac i z uwielbieniem przyjac zawartych w niej "madrosci".

            Wyobraz sobie wiec, ze ja sporo ksiazek astrologicznych w zyciu przeczytalam. I
            jakos nie mam problemu ze zrozumieniem i krytycznym odniesieniem do siebie
            tego, co pisza np. Liz Greene i Howard Sasportas, ktorzy czesto penetruja
            polcieniste lub nawet calkowicie mroczne zakamarki ludzkiej duszy. Tylko ze w
            porownaniu z nimi Orban pisze zle, chaotycznie i bez wdzieku, a przede
            wszystkim nie ma dla mnie nic ciekawego i godnego przemyslenia do powiedzenia.
            To nie Donna Cunningham, ktorej ksiazke polknelam w jeden wieczor i od miesiecy
            cytuje, wertuje, ciagle znajdujac nowy punkt wyjscia do rozwazan, ani tez Noel
            Tyl, ktorego czytam w tempie kilka stron na dzien, bo tyle wystarczy, bym miala
            glowe pelna nowych zagadnien do przemyslenia.

            Ty masz skojarzenia z postaciami ze sceny politycznej, a ja z Gombrowiczem i
            profesorem Bladaczka. Tylko patrzec, jak kazesz nam zanotowac: "Juliusz
            Slowacki to wielki poeta. Kochamy Juliusza Slowackiego i zachwycamy sie jego
            poezjami", eee, pardon: "Peter Orban to wielki astrolog. Kochamy Petera Orbana
            i zachwycamy sie jego ksiazka". LOL.
            • lwi2 Re: Peter Orban - jazz,neptus 01.10.06, 11:58

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=8479497&a=43792122
              • arcoiris1 Re: Peter Orban - jazz,neptus 01.10.06, 13:16
                własnie, kojarzyło mi sie że Piotr Piotrowski ja gorąco polecał.

                Przeglądałam ja w księgarni. Wydaje mi sie ciekawa bo traktuje wlasnie o
                negatywach ludzkiej duszy i stara sie to wytłumaczyc astrologią. O projekcji i
                wyparciu cały czas pisze też Liz Greene- aż do znudzenia, ale ona to robi w
                delikatnej, dyplomatycznej formie a Orban wali prosto z mostu, celowo mam
                wrazenie wyolbrzymiając zagadnienia jakie porusza. Jasne chyba, że nie nalezy
                brac dosłownie tego co tam pisze i przypisywac sobie wszystkich negatywnych
                cech, ale może warto zastanowic sie i wyciągnąc syntezę. Nie rozumiem, skąd ten
                caly szum.... Bo chyba można tutaj podyskutowac o róznych książkach, dobrych,
                złych, kontrowersyjnych i poprawnych politycznie, tfnn, astrologicznie????????
                bez narażania sie na jakis osobiste wycieczki w stylu "wciskaj wine sam sobie
                jeśli ci sie podoba? bo dla mnie to jest płykie i niedorzeczne" Nie chodzi o
                to, żeby zyc z poczuciem winy jak jacys cierpietnicy ale o to, żeby zdawać
                sobie sprawę że jestesmy wszyscy ludzmi i w każdym z nas istnieje ciemna strona
                Księżyca, sacrum i profanum. Orban skupia się w tej książce wyłącznie na niej i
                to dosadnie.

                A Wina, winy, grzeszki?

                Kazdy ją ma, a jak nie, to niech pierwszy rzuci kamień, parafrazujac.

                • piotrowski_piotr Re: Peter Orban - jazz,neptus 04.10.06, 03:56
                  arcoiris1 napisała:

                  > własnie, kojarzyło mi sie że Piotr Piotrowski ja gorąco polecał.


                  PP. I nadal zachęcam do jej przeczytania.

                  Jestem zdumiony, że najbardziej krytyczne opinie na temat tej książki są
                  formułowane przez osoby, które jej nie przeczytały i nawet nie zamierzają jej
                  przeczytać.

                  Peter Orban to znakomity niemiecki astrolog. Kiedyś zrobiła na mnie duże
                  wrażenie jego książka o Plutonie (która po polsku pewnie nigdy się nie ukaże).
                  Orban w bardzo niestandardowy sposób obchodzi się z astrologiczną materią. Tym
                  niemniej uważam, że jego rozważania w „Astrologii jako terapii” świetnie wpisują
                  się w takie rozumienie zodiaku jako zbioru symbolicznych form, które kiedyś
                  zaprezentował Leszek Weres w swoim „Homo Zodiacus”. Ktoś, kto ceni „Homo
                  Zodiacus”, powinien również być usatysfakcjonowany książką „Astrologia jako
                  terapia”.

                  To, co prezentuje Orban, to najwyższych lotów przykład wplecenia symbolizmu
                  astrologicznego w kombinacje biblijno-kulturowo-terapeutycznych rozważań i
                  zarazem bardzo szczególnego, wielowątkowego ciągu symbolicznych skojarzeń na
                  temat winy i zodiaku.

                  Owszem, ta książka pewnie nie jest ani dla początkujących, ani dla tych, którzy
                  w astrologii szukają gotowych formułek do natychmiastowego zastosowania. Ta
                  książka bowiem uczy myślenia astrologicznego i wzbogacenia go o kontekst
                  kulturowy. Żeby zrozumieć, co autor pisze, trzeba nie tylko siły intelektu, ale
                  i wyobraźni, a może przede wszystkim odwagi, by skonfrontować się z tym, co
                  Orban nazywa Kłamstwem i Winą.

                  Jest oczywiste, że przedstawione w niej zagadnienia mogą budzić kontrowersje, bo
                  chyba po to zresztą została ona napisana i chyba właśnie ci najbardziej oburzeni
                  powinni tej książce poświęcić więcej czasu.

                  Pamiętam nie tak dawne żale wielu osób, które ubolewały na tym forum, że w
                  Polsce już od dłuższego czasu nie ukazują się żadne wartościowe książki
                  astrologiczne. Teraz, kiedy taką książkę można kupić, okazuje się, że dla wielu
                  jest ona nie do przyjęcia. A szkoda, bo to pozycja, z której można się wiele
                  nauczyć nie tylko o astrologii, ale również o sobie, albo mieć przynajmniej
                  pouczającą rozrywkę intelektualną.

                  Piotr Piotrowski
                  • iokepine Re: czy wzbudzanie poczucia winy to terapia? 04.10.06, 16:27
                    Na takie dictum aż się przejdę do księgarni i przejrzę książkę Orbana.

                    Osobiście nie pociąga mnie wplatanie w astrologię historii biblijnych, ale co
                    kto lubi, wolę mity sumeryjskie, egipskie, greckie, rzymskie. W koncu Neptun
                    nazywa sie Nepun, a nie Lewiatantongue_out

                    Na razie nadal jednak podtrzymuję swoją opinię co do zachwytu Triggi - wg mnie
                    astrologia jako narzędzie moze służyć do różnych celów, natomiast wplatanie
                    motywu grzechu pierworodnego, czy też pierwotnej winy ASCendentalnej to nie tyle
                    pure astrologia, co astrologia chrześcijańska.

                    I nie będzie to miało efektu terapeutycznego, tylko efekt deprecjonujacy dla
                    osoby, która przychodzi do nas po pomoc. Nie oszukujmy się - wieszość klientów,
                    to osoby, któym coś w życiu dolega, albo czegoś brakuje i szukają pomocy.
                    Dobijanie ich opowieściami o winie jest moim zdaniem co najmniej niewłaściwe.

                    A takie właśnie treści znajduję w wypowiedzi Triggi, która oceniajac ASC
                    znajomych, u wszystkich znalazła dowody ich winy, tylko nie u siebie.
                    (Belka i oko, ehh) Umniejszać jest tak łatwo.

                    Nawet jeśli winę pierwotną zdefiniować wedle nomenklatury jungowskiej jako cień,
                    to do opisu archetypu cienia o wiele bardziej pasuje dom XII, niż ASC.

                    Rozumiem pańskie zdanie, ponieważ w interpretacji Chirona w swojej ksiażce sięga
                    Pan do podobej warstwy znaczeniowej. Katolikom to może nawet odpowiadać,
                    ponieważ jest to znajomy im język i nastrój. Nie można jednak sprowadzać do
                    tego caej astrologiismile
                    • iokepine Re: czy wzbudzanie poczucia winy to terapia? 04.10.06, 16:43
                      Innymi słowy w tym toppicu bardziej niz sama ksiażka, interesuje mnie postawa
                      uczestników dyskusji jako ludzi, astrologów, terapeutów. Do czego używamy tego
                      cudownego narzędzia, jakim jest astrologia? Do pomagania innym, czy do
                      pogrążania ich? Do tego, żeby się wywyższać o wytykać innym ich "winy", czy do
                      tego, by więcej rozumieć i coś z tą wiedzą robić?

                      Dla mnie naczelną w tej chwili wartością jest akceptacja, która rodzi sie z
                      samoakceptacji. Taki jest mój cel jako terapeuty - człowiek ma sie poczuć lepiej
                      ze sobą i nabrać przekonania, ze nawet jeśli działąją w nim różne trudne siły,
                      to jest z nimi w stanie zrobić coś dobrego i ułożyc sobie życie - jeśli będzie
                      nad soba pracował, myślał i dbał o siebie.

                      Gadanie o winie jako czymś odkrywczym w naszym kraju, zdominowanym przez kulturę
                      zbudowaną w cieniu krzyża, uważam za śmieszne. Oczywiście tego typu filozofie
                      łatwo zyskują popularność, gdyż padają na podatny grunt.
                      • ascenth Re: czy wzbudzanie poczucia winy to terapia? 22.10.06, 18:20
                        Nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał pograżać klientow i rzucać w nich
                        informacjami, których nie są w stanie przyjąć. Tak jak psycholog nie epatuje
                        pacjentow konstruktami teoretycznymi, ale na podstawie tych teorii stawia
                        diagnozę. Każdy wyczuwa ile może przekazać klientowi - tak mi sie wydaje...
                        Chyba nikt nie przeczy, że merytorycznie Orban powala precyzją spostrzeżen. Może
                        mam szczególnie rozwinieta samoswiadomość , ale opis ascendentu w Wodniku wcale
                        mnie nie zdziwił - zszokowało mnie jedynie, ze ktoś tak poprostu opublikowal
                        moje tajemnicesmile)
                        Kościoły omijam szerokim łukiem od wielu lat i nie utożsamiam się z "kultura
                        zbudowaną w cieniu krzyża" (dobre sformulowaniesmile, jednak trudno zaprzeczać ze w
                        tej kulturze się wychowałam i nie ma sensu sobie wmawiać, że te archetypy mnie
                        nie dotyczą.
                        Samoakceptacja terapeuty buduje sie też na samoswiadomości własnych , czasem
                        niefajnych, cech.
                    • piotrowski_piotr Re: czy wzbudzanie poczucia winy to terapia? 04.10.06, 17:13
                      iokepine napisała:


                      >
                      > Na razie nadal jednak podtrzymuję swoją opinię co do zachwytu Triggi - wg mnie
                      > astrologia jako narzędzie moze służyć do różnych celów, natomiast wplatanie
                      > motywu grzechu pierworodnego, czy też pierwotnej winy ASCendentalnej to nie tyl
                      > e
                      > pure astrologia, co astrologia chrześcijańska.

                      PP. To nie ma nic wspólnego z astrologią chrześcijańską, którą na polskim
                      gruncie uprawiał dawno temu Niemojewski. To są dwie zupełnie różne sprawy.
                      Orbanowi chodziło o pokazanie pierwotnej Winy i zilustrowania jej motywem
                      biblijno-kulturowym potraktowanym jako swoiste wyobrażenie archetypowe.


                      >
                      > I nie będzie to miało efektu terapeutycznego, tylko efekt deprecjonujacy dla
                      > osoby, która przychodzi do nas po pomoc. Nie oszukujmy się - wieszość klientów,
                      > to osoby, któym coś w życiu dolega, albo czegoś brakuje i szukają pomocy.
                      > Dobijanie ich opowieściami o winie jest moim zdaniem co najmniej niewłaściwe.


                      PP. Nikt nie każe Pani opowiadać klientom o pierwotnej winie i cytować książki
                      Orbana, która - moim zdaniem - bardziej adresowana jest do astrologów niż do ich
                      klientów. W tej Orbanowskiej terapii chodzi o wywołanie szoku, oburzenia, bo
                      tylko w ten sposób można poruszyć w nas te archaiczne pokłady winy, które
                      zalegają w głębokich warstwach zbiorowej psyche.
                      Jeszcze raz podkreślam: to nie jest książka dla kogoś, kto szuka w astrologii
                      gotowych recept czy formułek do natychmiastowego zastosowania. Jeśli tak jej
                      użyje, to rzeczywiście może sobie zrobić krzywdę.


                      >
                      > A takie właśnie treści znajduję w wypowiedzi Triggi, która oceniajac ASC
                      > znajomych, u wszystkich znalazła dowody ich winy, tylko nie u siebie.
                      > (Belka i oko, ehh) Umniejszać jest tak łatwo.


                      PP. To jest problem Trigge, a nie książki Orbana, której celem nie było przecież
                      umniejszanie ludzi. Jeśli ktoś tak to odczytuje, to może powinien sobie dać
                      spokój z astrologią, albo przynajmniej z tekstami, które przekraczają jego
                      możliwości abstrahowania.

                      >
                      > Rozumiem pańskie zdanie, ponieważ w interpretacji Chirona w swojej ksiażce sięg
                      > a
                      > Pan do podobej warstwy znaczeniowej. Katolikom to może nawet odpowiadać,
                      > ponieważ jest to znajomy im język i nastrój. Nie można jednak sprowadzać do
                      > tego caej astrologiismile


                      PP. A kto sprowadza do tego całą astrologię? Jeśli nawet w mojej książce
                      „Przesłanie Chirona” wspominam o Chrystusie-Chironie, to przecież nie mam na
                      myśli Chrystusa historycznego, lecz archetypowego.

                      Astrologia uczy myślenia holistycznego i pewnej szczególnej konstatacji, która
                      opiera się nie tylko na racjonalnym wnioskowaniu, lecz także na pewnej logice
                      symbolu, który jest wielowartościowy i zarazem obrazujący wewnętrzną
                      sprzeczność. Astrologia wymaga od jej adeptów pokonywania progów abstrakcji i
                      posługiwania się szerszymi kategoriami, a nie tylko konkretnymi szczegółowymi
                      przypadkami. To, że część osób sięgających po astrologię jest z takich czy
                      innych względów sfrustrowana, to jeszcze nie znaczy, że książki Petera Orbana
                      należy wyrzucić na śmietnik.

                      Nie jestem jednak ani rzecznikiem Orbana, ani rzecznikiem jego polskiego wydawcy
                      i każdy z tą książką zrobi, co zechce. Dla mnie osobiście jest ona fascynująca,
                      jak zresztą każda inna astrologiczna książka tego autora.

                      Piotr Piotrowski




                      • trigga74 Re: czy wzbudzanie poczucia winy to terapia? 07.10.06, 20:29
                        Piotrze P., widze ze wartosc tej ksiazki doceniamy wspolnie.apropos wielkiego sceptycyzmu,megalomanii i pogardy prezentowanej tu przez 2 osoby a znanej mi dobrze z tego forum,powiem tak. analogia z PIS i wodzem uderzajaca! nikt i nic nie przekona ze smiesznosc i pycha tycza ich samych. 'astrolog jako wciskacz winy' hah-o tych perlach ta ksiazka. jam asc.strzelec i bije sie w piers za te tendencj
                        • rigel79 Re: czy wzbudzanie poczucia winy to terapia? 07.10.06, 20:30
                          Z całym szacunkiem dla Ciebie trigga - przesada smile

                          Pozdrawiam
                        • aarvedui Re: czy wzbudzanie poczucia winy to terapia? 07.10.06, 23:14
                          trigga74 napisała:
                          jam asc.strzelec

                          RE:
                          no to już wszystko jasne ;P
                        • anahella Re: czy wzbudzanie poczucia winy to terapia? 08.10.06, 02:49
                          Porownanie z wodzem chyba przesadzone. Odnosze wrazenie, ze czytasz emocjami.
                        • neptus Re: czy wzbudzanie poczucia winy to terapia? 22.10.06, 19:32
                          Widzę trigga, że oceniasz ludzi tak samo jak to juz pokazałaś w recenzji
                          książki, wg ideologii miłościwie panującego "kto nie ze mna, ten jest w
                          Układzie". Może wysoko zajdziesz w karierze politycznej ale niech nas Kosmos
                          chroni od takich astrologów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja