trigga74
18.09.06, 21:33
Witam, duzo przemyslen naszlo mnie po jego ksiazce ASTROLOGIA JAKO TERAPIA. W
zasadzie teorie mam 2: albo facet wie co glosi albo zapedzil sie w obszar
bliski bajce jak bolek i lolek. Ale chyba to pierwsze.
Co o tym sadzicie? W zasadzie ksiazka traktuje o winie i powrotowi do niej
czyli zjednoczeniu sie z (wlasnym) wezem. Opisy ascendentow genialne, cos
bulgovcze pod powierzchnia rzeczywiscie nie kazdy bedzie mogl scierpiec co
Orban tam na wymyslal. Ja akurat asc strzelec podobnie jak autor, podobno
winien jestem prawienia kazan i manipulacji dla wlasnych korzysci - pewno dla
zabicia wlasnej proznosci ?

) A inne ascendenty: koziorozec, ryby, bliznieta
- naprawde mozna sie zalamac tym co on tam napisal a chyba chyba chyba..... ma
racje!!!!!!!!!!!!!!!
Mam takie zasadnicze pytanie do Was: skoro ascendent obecny jest niejako
wskaznikiem (odkupieniem) poprzedniej winy czy sadzicie wobec tego ze
1) obecny ascendent to poprzednie slonce
2) obecny ascendent to poprzednie mc (spaprane)
3) obecny ascendent to nastepny znak (badz opozycyjny) do poprzedniego slonca,
ascendentu