Dodaj do ulubionych

Kareta do wołu, czy wół do karety?

16.11.06, 21:37


Zetknęłam się ostatnio z dziwnym przypadkiem. Mężczyzna:
Słońce – byk
Merkury – byk
Księżyc – koziorożec
Mars – rak
Jowisz – panna

natomiast WENUS – bliźnięta
to jedyna planeta w znakach powietrznych

Moje pytanie? Czy taka bliźniacza Wenus może dojść do głosu w takim „ziemsko-
wodnym” facecie? Czy ona nie jest „kulą u nogi”? Za dużo ziemi, żeby ten
facet mógł flirtować czy uwodzić. Więc, co może zdziałać taka powietrzna
Wenus? Mogę się domyślać, że może wskazywać na typ kobiety, jakie mogą mu się
podobać. Wszechstronne, błyskotliwe. Lecz mars w raku czyni z niego trochę
nieśmiałego, a księżyc w koziorożcu może wskazywać na brak umiejętności
okazywania uczuć. Obawiam się, że mistrzem seksu, to on nie jest.
Bezsprzecznie, co mu wychodzi najlepiej, to pracoholizm.
Obserwuj wątek
    • janina62 Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 17.11.06, 09:34
      Witaj Sarenko
      myślę , ze to zbyt pochopny wniosek/że jak tyle ziemi to on juz taki święty...hehehe/Panowie z Marsem w Raku lubią męzatki i wódeczność...jedno napędza drugie w tym przypadku zwłaszcza że Mars podpiera sekstylami Słońce i Jowisza; Wenus może wcale nie jest osamotniona np.poprzez domy /zbadaj d.III,VII,XI/
      on nie będzie flirtował tak jak Lew płomiennie; raczej utajni nieco swoje działania, opracuje je w ciszy swoich szarych komórek ;ale przy odrobinie akceptacji okazanej wprost, w sytuacji "sam na sam"wszystko wyjawi i do perfekcji zorganizuje potencjalne schadzki; tak naprawde to lepiej żeby nie czynić z romansu "tajemnicy Poliszynela" a dyskrecja bywa w takich sytuacjach sprawą ważną/tutaj bym ostrzegła przed gadatliwą Wenys w Bliznietach/po alkoholu/;jesli chodzi o seksualność to wydaje mi się ze się grubo mylisz/może to być bardzo konkretny mężczyzna/ N.

    • dori7 Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 17.11.06, 10:32
      sarna34 napisała:

      > Zetknęłam się ostatnio z dziwnym przypadkiem. Mężczyzna:
      > Słońce – byk
      > Merkury – byk
      > Księżyc – koziorożec
      > Mars – rak
      > Jowisz – panna
      >
      > natomiast WENUS – bliźnięta
      > to jedyna planeta w znakach powietrznych
      >
      > Moje pytanie? Czy taka bliźniacza Wenus może dojść do głosu w takim „ziem
      > sko-wodnym” facecie? Czy ona nie jest „kulą u nogi”? Za dużo ziemi,
      > żeby ten facet mógł flirtować czy uwodzić.

      A to dlaczego? Bykiem rzadzi Wenus.

      Poza tym, w jego horoskopie masz wzajemna recepcje Wenus w Bliznietach-Merkury w
      Byku. To bardzo silny i ciekawy uklad, a nie zadna "kula u nogi". Zrob mu
      dokladna interpertacje horoskopu, musisz przyjrzec sie temu uwazniej, zeby
      ocenic, jak to dziala. Sile powietrza moze wzmocnic obsada domow powietrznych,
      liczne i mocne aspekty do Merkurego i tej Blizniaczej Wenus.

      Co do flirtu i uwodzenia - przy Ksiezycu w Koziorozcu moze miec nastawienie: "5
      minut flirtu, ciezki stan zakochania na 5 lat", lepiej uwazac :]
    • sarna34 Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 20.11.06, 19:19
      Wreszcie udało mi się zdobyć godzinę urodzenia.

      Ascendent – bliźnięta
      MC – wodnik

      wiec jednak sporo jest tego powietrza.

      Jednak ta bliźniacza Wenus wraz z byczym Słońcem znajduję się w 12 domu (stąd
      duża skrytość i tajemniczość, otoczenie mało o nim wie), natomiast byczy
      Merkury to dom 11 – bardzo inteligentny facet. Nauki ścisłe, ale sięga także do
      literatury pięknej, sztuki. Umysł wszechstronny.
      Do Wenus robi sekstyl uran z domu 3. Mars na wierzchołku 2 domu. Lubi pieniądze
      i sporo zarabia. Jowisz w końcówce 4 domu, w którym na początku jest pluton.
      Wielokrotne przeprowadzki.
      Księżyc w koziorożcu (7 dom) daje mu brak umiejętności wyrażania uczuć,
      zamknięty w sobie, po przejściach, żona zostawiła go dla innego faceta. Samotny
      od kilku lat. Pracoholizm i wytrzymałość fizyczną daje mu Saturn w 6 domu.
      Potrafi być zazdrosny.

      Dopiero teraz tak dokładnie przyjrzałam się horoskopowi porównawczemu, kurcze,
      ale dużo wspólnego mam z nim. Nie będę kłamać, facet zawsze podobał mi się, a
      ostatnio jeszcze bardziej. Jest duża chemia, a naddatek możemy sobie super
      pogadać, mamy podobne poglądy na elementarne sprawy.

      Oboje mamy w 12 domu słońce i Wenus, choć położone w różnych znakach. To chyba
      jakieś powinowactwo. Nasze słońca są w ścisłym sekstylu.
      Jego słońce jest w trygonie do mojego marsa w pannie, na który nakłada się
      ściśle jego Jowisz. Jowisz ten robi sekstyl do mojego słońca.
      Jego księżyc w koziorożcu stoi w opozycji do mojego raczego słońca. Jego mars
      nakłada się na moją Wenus, do której robi ścisły trygon jego Merkury.
      Mój księżyc jest w ścisłej koniunkcji z jego ascendentem, mój Jowisz robi do
      tego ascendentu sekstyl, a Saturn trygon. Jego uran jest w koniunkcji z moim
      ascendentem i Merkurym.
      Mój neptun robi opozycję do jego Merkurego.

      Czy do miłości wystarczą te aspekty?

        • sarna34 Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 21.11.06, 06:02
          neptus napisała:

          > Do tego, zeby sie w facecie zakochać starczy sam Księzyc na jego
          ascendencie. :
          > )
          > Jeśli nie ma jego Saturna lub Plutona w dynamicznych aspektach z Twoimi
          > swiatłami i asc, to wypróbuj to wszystko w naturze.

          Ale mój saturn robi kwadraturę do jego słońca, to pewnie stąd tyle lat
          zwlekałam, jeśli chodzi o tę znajomosć. Teraz tranzytowy saturn robi mi aspekt
          do urodzeniowego i zaczynam odkrywać tego faceta, zastanawiać się głębiej...
        • ntolo Saturn Pluton i Swiatła 28.11.06, 01:12
          To mam pytanie, czy coś w ogóle może zrównoważyć np kwadrat Plutona(M) do
          Słońca(K)(jedna strona), koniunkcja Plutona do Księżyca(M) i kwadrat Saturna do
          Księżyca(M) z drugiej strony? Jest sporo fajnych aspektów, w tym kilka
          podwójnych nelsonów, księzyce na Asc i Dsc i inne jeszczesmile, a może np kwestie
          rozwoju duchowego coś tu mogą ugrać?(zapewne, ale na ile wystarczą...)
          • neptus Re: Saturn Pluton i Swiatła 29.11.06, 02:27
            Pluton na Księżycu wywołuje silne emocje, pozytywne lub negatywne. Kwadratura
            do Słońca jest trudna ale czy w zyciu cokolwiek jest łatwe? A juz w
            szczegolności zapomnij o łatwych związkach. To trudne zadanie nawet przy bardzo
            sympatycznych powiązaniach. Cos takiego, jak idealny związek nie istnieje.
            Związki są m. in. po to, abyśmy sie musieli rozwijać i uczyc sztuki kompromisów.
      • makaryna Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 23.11.06, 00:30
        Uklad: opozycja Slonce/Ksiezyc na linii Rak/Koziorozec jest wspaniala smile)
        Mowiac prawde mowie z pozycjii mojego koziego Ksiezyca.... racze Slonce wspaniale trafia w moja
        chlodnawa dusze smile

        Znalam kiedys faceta z prawie identycznymi namiarami jak ten opisany przez Ciebie, tylko ze jego
        Ksiezyc siedzial na moim Sloncu w Wodniku.
        Byl wspanialy, oblecielismy wszystkie dyskoteki i knajpy w okolicy blizszej i dalszej. Tanczyl
        fantastycznie, gadalo nam sie jakbym znala go od zawsze, z gestem, mily, uprzejmy, opiekunczy,
        niemalze marzenie.... niestety jego raczy Mars mnie rozczarowal sad((
        Ale tak bylo w moim przypadku, a ja mam inny uklad w horoskopie niz TY i co nie "wspolgralo" ze
        mna, to nie znaczy, ze nie bedzie wspolgrac z kims innym... Poza tym mielismy kwadrat Wenus, a on
        ze swoim Sloncem wchodzil mi na Wielki Krzyz....
        Sprawdz sobie jeszcze Erosa(433) i Psyche (16)
        powodzenia smile
    • arcoiris1 Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 21.11.06, 22:50
      Bierz go.

      Saturnem sie nie przejmuj Sarna, chyba że masz 20 lat i stabilizacja Ci nie w
      głowie wink Księzyc na Asc faceta jest fajny, kon Mars/Wenus tez. wykrzystaj ją,
      zamiast sie zastanawiac. Idz z nim do łózka, mówiąc po polsku, wprost i bez
      ogródek.

      ZREALIZUJ te aspekty zamaist teoretyzowac. Dobry seks, a na taki sie niesie,
      zły nie jest. Dobry na krążenie- to bonus dla Lwow, ascendnetalnych i
      slonecznych.

      • sarna34 Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 21.11.06, 23:28
        arcoiris1 napisała:

        > Bierz go.
        >
        > Saturnem sie nie przejmuj Sarna, chyba że masz 20 lat i stabilizacja Ci nie w
        > głowie wink Księzyc na Asc faceta jest fajny, kon Mars/Wenus tez. wykrzystaj
        ją,
        > zamiast sie zastanawiac. Idz z nim do łózka, mówiąc po polsku, wprost i bez
        > ogródek.
        >
        > ZREALIZUJ te aspekty zamaist teoretyzowac. Dobry seks, a na taki sie niesie,
        > zły nie jest. Dobry na krążenie- to bonus dla Lwow, ascendnetalnych i
        > slonecznych.
        >

        Zaczęłam myśleć o stabilizacji. Męża i domu. Zapragnęłam tego wreszcie ... co z
        księżycem w bliźniętach nie jest łatwe. Ten facet jest poukładany i wszystko
        umie zrobić... mój mars
        w pannie cieszy się.

        Iskrzy między nami, jak sylwestrowe petardy. 24 listopada (w święto przejścia
        Jowisza do strzelca) oboje wyjeżdżamy na cały weekend, trafiły mi się dwie
        rewelacyjne imprezy artystyczne. Przejedziemy pół Polski. Co się zdarzy między
        nami, nie wiem... ale jestem otwarta. Przecież jowisz robić będzie mi trygon
        do ascendentu i merkurego.
        • sarna34 Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 29.11.06, 06:19
          neptus napisała:

          > No i masz jego realizację Księżyca w Koziorożcu. smile

          Jako właścicielka raczego słońca, jestem zdziwiona jego koziorożcowym
          księżycem.
          Nigdy nie byłam skąpa, zachłanna czy materialistycznie nastawiona do życia.
          Przeraża mnie jego wieczne gadanie o pieniądzach. Liczenie każdego grosika. Nie
          jest wcale taki "biedny", jak próbuje mi pokazać, ale to przecież słoneczny
          byk. Tłumaczył mi, ze pieniądze dają mu poczucie bezpieczeństwa.

          Ciekawe co się stanie, gdy ja także zacznę liczyć każdą złotówkę i skąpić na
          wszystkim?

          Na pewno nie dam się wykorzystywać. Coś mi się zdaje, że on liczy, iż to ja
          będę ponosić większe koszty naszej znajomości. To się grubo przeliczy. Aż taka
          naiwna nie jestem, żebym sponsorowała faceta. Aż cierpnie mi skóra, gdy pomyśle
          sobie, co on wykalkulował sobie.

          Lubię facetów z gestem, a nie dusigroszy. W tej dziedzinie wspaniałe są lwy.

        • makaryna Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 29.11.06, 07:18
          neptus napisała:

          > No i masz jego realizację Księżyca w Koziorożcu. smile


          Ooooo przepraszam bardzo !!!! smile
          Jako posiadaczka Ksiezyca w Koziorozcu musze stanowczo sie niezgodzic na to.
          Jestem zaprzeczeniem wszelkiego skapstwa ! Wrecz przeciwnie, moi najblizsi probuja temperowac
          moja rozrzutnosc smile Ale to moze "wina" Jowisza lubiacego dogodzic sobie i innym ?
      • eevvaa Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 29.11.06, 09:08
        sarna34 napisała:

        > Weekend udał się. Bawiłam się całkiem dobrze, choć facet ma za mało ognia.
        > Wiele rzeczy robi wolno, kalkuluje na każdym kroku, racjonalista i sknera do
        > kwadratu. Wiecznie mówił o pieniadzach, ze niby tak mało ma i na nic go nie
        > stać.
        Od skner trzymam się z daleka.wink
        Sarna, a może poczekaj na tego Jowisza w V domu? Ja też liczę na niego.Może mi
        jakąś piękną miłość ześle. Saturn pod koniec IV domu to może będzie dobrze?
        • sarna34 Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 29.11.06, 14:51
          eevvaa napisała:

          > sarna34 napisała:
          >
          > > Weekend udał się. Bawiłam się całkiem dobrze, choć facet ma za mało ognia
          > .
          > > Wiele rzeczy robi wolno, kalkuluje na każdym kroku, racjonalista i sknera
          > do
          > > kwadratu. Wiecznie mówił o pieniadzach, ze niby tak mało ma i na nic go n
          > ie
          > > stać.
          > Od skner trzymam się z daleka.wink
          > Sarna, a może poczekaj na tego Jowisza w V domu? Ja też liczę na niego.Może mi
          > jakąś piękną miłość ześle. Saturn pod koniec IV domu to może będzie dobrze?

          Jestem zaniepokojona tą znajomością. Bardzo nie lubię skner i dusigroszy.
          Oczywiście, za mało go znam, żeby wyciągać ostateczne wnioski, jednak nie
          spodobało mi się kilka rzeczy związanych z pieniędzmi. Pod tym względem mam
          inne podejście.

          Chociaż pozostałe rzeczy są fajne.

          Zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem on nie chce, żebym to ja ponosiła
          większe wydatki finansowe w tej znajomości. Sęk w tym, że może jestem
          rozrzutna, ale nie naiwna. Nie będę sponsorować faceta. Gdybym tak zrobiła, to
          byłabym ostatnią idiotką.
          Myślę, że on jest świadomy, iż w naszej znajomości, to on więcej zyskuje niż
          ja. Widzę, ze dać mu palec, chce wsiąść całą rękę.

          Liczę na Jowisza w V domu. Może spotkam kogoś innego.
          • neptus Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 29.11.06, 16:56
            Bardzo mi sie spodobała definicja idealnego związku: "to związek, w ktorym
            każde z partnerów ma poczucie, ze dostaje wiecej niz wkłada". Jezeli juz na
            początku masz poczucie braku równowagi w dawaniu i braniu, nie wchodź w to.
            Na pewno spotkasz kogoś innego.
            Każde doświadczenie, które czegos uczy, jest dobre. Zanim Jowisz wszedł do 5
            domu, otrzymałaś wskazówke, na co m.in. powinnaś zwracać uwagę nim się
            zaangazujesz. Czasem takie cechy są nieźle maskowane.
            • eevvaa Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 29.11.06, 18:58
              neptus napisała:

              > Bardzo mi sie spodobała definicja idealnego związku: "to związek, w ktorym
              > każde z partnerów ma poczucie, ze dostaje wiecej niz wkłada". Jezeli juz na
              > początku masz poczucie braku równowagi w dawaniu i braniu, nie wchodź w to.
              > Na pewno spotkasz kogoś innego.
              > Każde doświadczenie, które czegos uczy, jest dobre. Zanim Jowisz wszedł do 5
              > domu, otrzymałaś wskazówke, na co m.in. powinnaś zwracać uwagę nim się
              > zaangazujesz. Czasem takie cechy są nieźle maskowane.

              Neptus, jak zwykle trafnie podsumowała. Nawet widzę czego musiałam się nauczyć,
              gdy Jowisz był w czwartym domu.Teraz, gdy wejdzie do piątego na pewno nie będę
              naiwna i w gorącej wodzie kąpana.
          • eevvaa Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 29.11.06, 18:54
            sarna34 napisała:
            >Zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem on nie chce, żebym to ja ponosiła
            >większe wydatki finansowe w tej znajomości. Sęk w tym, że może jestem
            >rozrzutna, ale nie naiwna. Nie będę sponsorować faceta. Gdybym tak zrobiła, to
            >byłabym ostatnią idiotką.
            >Myślę, że on jest świadomy, iż w naszej znajomości, to on więcej zyskuje niż
            >ja. Widzę, ze dać mu palec, chce wsiąść całą rękę.

            >Liczę na Jowisza w V domu. Może spotkam kogoś innego.

            Może Raki są trochę naiwne, ale na pewno Raki z Asc w Lwie nie dadzą sobie wejść
            na głowę.Jeżeli masz wątpliwości,to może być nie ten.Trochę cierpliwości i może
            Jowisz w Strzelcu wynagrodzi.Trzymam kciuki.Ja też liczę na tego Jowiszawink
    • arcoiris1 Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 29.11.06, 19:33
      a u mnie wszedł do domu 11- co chwila kino, przedpremiery, bankiety, imprezy,
      znajomi, ale poniewaz jest to dom 11 to przyniósł tez jedno rozczarowanie co do
      bliskiego przyjaciela, zwłaszcza że natalnie siedzi mi w 3 a rządzi oprócz 11
      równiez 12. Naprawde, czasami nie chciałabym miec Wody w horoskopie, takim
      chyba łatwiej w zyciu, rozczarowania mniej bolą
      • neptus Re: Kareta do wołu, czy wół do karety? 29.11.06, 21:27
        arcoiris1 napisała:

        > Naprawde, czasami nie chciałabym miec Wody w horoskopie, takim
        > chyba łatwiej w zyciu, rozczarowania mniej bolą

        Bardziej. Bo bardziej chcemy ufać i bardziej chcemy znaleźć to uczucie, którego
        zabrakło po naszych narodzinach. Brak wody to nie brak uczuć ale niemożność
        zaspokojenia potrzeby ich otrzymania. Tacy ludzie często się opancerzają, bo
        odrzucenie boli i sprawiają wrażenie nieczułych. Ale to tylko pozoracja,
        ochrona przed zranieniem. W środku jest studnia bez dna, ktora jest w stanie
        wchłonąć każdą ilość wody.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka