anahella
18.04.03, 01:08
Zanim sie poloze (tym razem juz naprawde, bo pora pozna) to zarzuce temat
Patrze na wypowiedzi ashanti i mysle ze te jej pierwsze wywody astrologiczne
sprawiaja jej wielka radosc: zgadza sie ashanti?
Jak ja 2 lata temu zaczynalam swoja przygode z astrologia to nie umialam
wymienic w kolejnosci znakow zodiaku, nie wiedzialam jaka planeta jest
wladcaja jakiego znaku a jak probowalam wyliczyc planety naszego ukladu to
zawsze cos gubilam

(oczywiscie gubilam zawsze Neptuna - w koncu on jest od
macenia).
Kazda lekcja u Margot to bylo swieto. To byl specjalny dzien, na ktory
czekalam dwa tygodnie. Kurierzy znali na pamiec moj adres, bo nosili paczki
ze studia w Bialymstoku a ja do nocy siedzilaam i lykalam kolejne
Konaszewskie i Pronaye. Jak brakowalo kasy to odmawialam sobie roznych
przyjemnosci ale na ksiazki o astrologii musialo byc. Kazdy nowy temat byl
niczym kawal miesa, w ktory wgryzalam sie z radoscia.
A jak wy zaczynaliscie? Tez taka euforia?
Pozdrawiam i juz naprawde ide spac