Dodaj do ulubionych

Cykl Saturna - pierwszy obieg.

21.06.07, 04:17
Jak się objawił namacalnie - na zewnątrz, i nienamacalnie - wewnątrz. Kto
pamięta ?
Jak ktoś jeszcze chce, to może napisać jak mu się objawił Saturn na jednej z
czterech osi. To też bardzo cenna informacja.

P.S. Mam nadzieję, że mój Skorpion nie odstraszy od wątku smile smile smile. Dzięki
piękne za wkład w problem.
Obserwuj wątek
      • vestalinka Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 21.06.07, 11:44
        Mój Saturn jest niedaleko swojej urodzinowej pozycji (pierwszy obieg).Niestety
        jak na razie totalna katastrofa-nie mam pracy,same rozczarowania w
        miłości,ehhh...czuję się cholernie samotna,wszyscy znajomi zajęci są swoimi
        sprawami,czuję się jak na pustyni.Mam nadzieję,że Saturn niedługo odpuści(władca
        horoskopu,7 dom)
        • potrek Saturna - pierwszy obieg. VII dom. 23.06.07, 16:30
          Saturn jako władca horoskopu w VII domu jest w wywyższeniu podobnie jak w zanku
          Wagi.
          Jest to szczególnie trudna pozycja zwłaszcza w horoskopie kobiety. Po pierwsze
          może dlatego że często dopiero po pierwszym obiegu zaczynają się widoki na za
          mąż pójście choć nie jest to regułą. Z mojego doświadczenia a robiłem dość
          sporo horoskopów kobiet z taką lokalizacja Saturna, często zauważyłem u kobiet
          chęć oraz nie tylko chęć kontrolowania partnera, dodatkowo stawiają swoim
          partnerom bardzo wysoko poprzeczkę i nie jeden facet nie potrafi jej sprostać i
          często wychodzi chyłkiem przez okno. Często też takie kobiety najnormalniej w
          życiu lubią przebywać same w domu, i zbyt upierdliwy partner po którym trzeba
          posprzątać czy wyprać mu gacie lub skarpety z mety jest dyskwalifikowany.
          Kobieta z VII domowym Saturnem, porostu by go ( chłopa) zagoniła do roboty w
          domu a najlepiej do roboty i po za domem, gdyż jak wspomniałem na początku lubi
          własne lub wyselekcjonowane towarzystwo. Według mnie Saturn w jakimkolwiek domu
          horoskopowym nie mówi że tam będzie żle, on mówi że do problemu tego domu
          trzeba podejść poważnie i samemu nad tym pracować a nie do roboty zaprzęgać
          kogoś innego, licząc że on nam Saturn = tata, = dziadek, = mąż jego (Saturna)
          problemy ( lenistwa odnośnie przepracowania każdego domu w jakimkolwiek
          horoskopie gdzie Saturn się znajduje ) za nas pozałatwia.
          Jak kogoś z VII domowym Saturnem tym postem uraziłem to przepraszam, bo
          niebyło to moim zamiarem pisząc ten tekst.
          Pozdrawiam serdecznie potrek

          • vestalinka Re: Saturna - pierwszy obieg. VII dom. 23.06.07, 19:48
            Masz trochę racji,Potrek. Wyznaczam sporą poprzeczkę dla tzw.kandydatów,ale jak
            do tej pory na pierwszym miejscu było zwracanie uwagi na ich inteligencję i
            zachowanie,nie zaganiałam ich do roboty. Nawet czasem nie zwracałam przy wyborze
            uwagi na to czy np.pracująsmile
            Z tym zamążpójściem po pierwszym obiegu masz rację,nie jestem
            mężatką,"los"poniekąd tak chciał-tak się po prostu układało i mam wrażenie ,że
            nic nie miałam w tej kwestii do gadania,chociaż wychodziłam z siebie,żeby było
            ok między mną a partnerem.
            Partnerstwo i miłość są dla mnie najważniejszą sprawą pod słońcem i równocześnie
            najgorzej mi się w tym temacie układa.
            Ale mam jednocześnie nadzieję,że niedługo Saturn nieco zlituje się nade mną,w
            sumie mogę być mu wdzięczna np.za młody wygląd(dają mi 20 lat)-oby tak trwało
            jak najdłużej,bo w uczuciach zrobił mi długoletnią,bolesną posuchę.
            Zastanawiam się nad wpływem Marsa na swoim DSC,ale to już inny temat.
          • zocha.w Re: Saturna - pierwszy obieg. VII dom. 24.06.07, 12:08
            Mam Saturna ur. w 7 domu i w dużym stopniu zgadzam się z tym, co napisał o tym
            położeniu Potrek. U mnie nie sprawdziło się późne zamążpójście – wyszłam za mąż
            w wieku 22 lat, ale za to tuż po zakończeniu cyklu Saturna byłam znowu wolna.
            Saturn jest u mnie władcą Słońca i co zauważyłam – ważniejsze rzeczy działy się
            na aspektach Saturna do Słońca, a nie Saturna do siebie. Ale że z natury jestem
            obowiązkowa (chyba nawet do przesady), to gdy pojawiał się jakiś problem, nie
            odkładałam go na potem, tylko rozwiązywałam. Tak więc kolejne aspekty Saturna
            nie były dla mnie trudne. A nawet na tych trudnych aspektach dostawałam
            nagrody, o jakich nie marzyłam.
            Ale mogę tu przytoczyć wprost książkowy przykład działania aspektów Saturna u
            jednego mojego znajomego.
            Ma on Saturna w Wadze w koniunkcji z Neptunem w 6 domu. Czas u niego zupełnie
            nie istnieje, nie wie co to punktualność, dyscyplina. Tak się złożyło, że
            poznałam go, gdy Saturn tworzył u niego rozbieżną kwadraturę do siebie (z
            Koziorożca). Ponieważ było dla mnie zupełnie niepojęte, jak można tak żyć w
            ciągłym spóźnieniu, usiłowałam nauczyć go - mówiąc ogólnie – poszanowania
            czasu. Długo to trwało, ale bez najmniejszych efektów. W końcu uznałam to za
            przypadek beznadziejny i spasowałam. Człowiek ten miał wieczne problemy z
            pracą, ciągle miał pod górkę, jakiś czas był bez pracy. Krótko przed zbieżną
            kwadraturą Saturna wreszcie dostał pracę. I co? Trafił na szefową kobietę,
            która rozliczała go głównie z czasu. Ciągle mu zarzucała, że ze wszystkim się
            spóźnia. A ponieważ nie był tego nauczony, po roku dostał zwolnienie.
            I to jest właśnie ten książkowy przypadek. Na pierwszej kwadraturze Saturna,
            jeżeli pojawiają się problemy, to dotyczą na ogół sfery osobistej i człowiekowi
            trafia się jakaś lekcja, którą powinien sobie przyswoić, nauczyć się. Jeżeli
            nie zrobi tego, to na kwadraturze zbieżnej jest niejako „powtórka z rozrywki”,
            tylko że problem dotyczy już sfery zewnętrznej, publicznej.
            Potrek, 7-domowy Saturn u kobiet nie musi być trudny! Ja po prostu kocham
            Saturna. W pokoju na widocznym miejscu stoi u mnie jego piękne zdjęcie, które
            dostałam od córki, z jeszcze piękniejszymi saturnowymi życzeniami. No tak, ale
            ja do tego Koziorożec...
    • paulia Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 21.06.07, 13:19
      U mnie natalnie Saturn jest w 7 domu, 2 stopnie od desendentu i wlasnie zamyka swoj 1-szy cykl.
      Generalnie jak byl w 6 domu to moja praca byla naprawde syzysowa, ale ze dobrze pracowalam
      odnioslam zasluzony sukces. Poznej szybko mialo miejsce 1-sze przejscie tr. Saturna przez ur. Saturna
      i nic szczegolnego ale zaczelo sie jak zaczal retrogradowac. Znalazlam nowa prace w malej firmie i
      choc nie bylam do konca do niej przekonana to i tak ja wzielam I od razu zaczely sie schody, glownie z
      szefem, ktory okazal sie zwyklym oszustem i przez swoja niekompetencje wpakowal mnie w powazne
      problemy administracyjne z ktorych pomalu wychodze. Teraz szukam nowej pracy i jestem
      przeszczesliwa, ze juz tam nie pracuje, choc jeszcze sie po sadach pracy tulam. Juz niedlugo 2-ie
      przejscie i po strachu smile Przez ten caly okres wyizolowalam sie od swiata, ale teraz pomalu zaczyna
      mnie to uwierac jak na rasowego Blizniaka przystalo smile
    • laylek Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 21.06.07, 20:15
      Ostatni jestem w temacie bo nie dlugo bedzie mnie dotyczyl. Gdy saturn zamykal
      pierwszy cykl mojemu tacie ja przyszlam na swiat. We wrzesniu tego roku
      zakonczy u niego drugi cykl, a w tym dokladnie czasie moj saturn zakonczy
      pierwszy. Za tydzien wyjezdazam do Ameryki. Co mnie sie nasowa na mysl to to,
      ze saturn dal mojemu tacie dziecko ( pierwsze ) przy drugim cyklu mu je
      odbiera, a mnie zmieni miejsce zamieszkania, daleko, daleko z Polski. Bilety
      powrotne mamy pod koniec wakacji, decyzja jeszcze nie podjeta o pozostaniu.
      Wszystko okarze sie pod koniec sierpnia.
      Pozdrawiam
      • laylek Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 21.09.07, 04:03
        Saturn zatoczyl kolo, zamknal sie pierwszy cykl oraz zamkna sie
        pewien etap w moim zyciu. Nie wrocilismy do Polski, postanowilismy
        zostac tu w Ameryce i tu zaczac nasze zycie od nowa. Jest to dla
        mnie bardzo ciezki i trudny okres w zyciu.
        Pozdrawiam AL
    • laylek Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 21.06.07, 20:20
      Jezeli chodzi o przejscie saturna nad AS mojego syna. Przechodzil 3 razy, dwa
      razy sie cofajac. Za pierwszym razem przy scislej koniunkcji urodzila sie
      siostra, przy drugim przejsciu slub rodzicow, za trzecim razem byl to jego
      ostatni dzien w przedszkolu. Bardzo wazne dni w jego krotkim zyciu. Bylam
      zdumiona jak sprawdzilam te tranzyty smile
      pozdrawiam
    • milena78 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 22.06.07, 14:06
      pierwszy obieg trwa. ponieważ się troszkę Saturn cofał, męczy mnie już od
      października chyba i potrwa jeszcze ze dwa miesiące, bo dodatkowo przejdzie
      przez Ascendent. Ale cały czas liczę czas do końca. U mnie ogólnie bez żadnych
      dramatów, rozchwianie emocjonalne za to ogromne. Niby fizycznie i na zewnątrz w
      porządku, natomiast w środku się dzieje burza na przemian z totalną apatią.
      Ciągłe szukanie sensu (a może u mnie to akurat od Saturna niezależne..), ciągłe
      zderzenia z rzeczywistością. Niekoniecznie rozczarowania, ale takie trzeźwe
      spojrzenie na świat, który okazuje się inny niż w założeniach. Boli.
      W pracy w porządku (zdązyłam zmienić pół roku wcześniej), ale bez fajerwerków, w
      uczuciach klęskowato. Związki się rodzą i umierają rozczarowane.. Ot tyle w
      temacie.
    • hekatte Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 22.06.07, 22:01
      Kiedy Saturn zamknał cykl, zmieniło mi sie postrzeganie czasu, tzn. musiałam
      sie zacząć zastanawiac nad chronologią i co się wydarzyło w którym roku. Jakby
      nagle tych lat zrobiło sie bardzo dużosmile
      Tranzytujący Saturn na DSC spowodował u mnie nieodwracalne selekcjonowanie
      "przyjaciół", przejście z ilości towarzyskiej w jakość.
      • majax76 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 23.06.07, 13:15
        Jestem po pierwszym obiegu. Mój Saturn jest w 11 domu, w trygonie z Wenus i
        Neptunem,kwadratura ze Słońcem i Marsem. I to przejście dało mi mocno w
        kość.Czuję się jakaś taka stara i wypalona wewnętrznie,źle mi, nie umiem sobie
        za bardzo z tym poradzić, bo nakłada mi się na to moja skorpionowata nieufność
        i podejrzliwość. Moje małżeństwo sypie się jak domek z kart, w zasadzie już nie
        ma czego ratować. Dociera do mnie, że moja praca to nie jest to, co chciałabym
        robić w życiu. Pozytywną stroną jest to,że nauczyłam się tak realistycznie
        oceniać relacje, bez tej neptunowej mgły, która ciągnęła się za mną przez wiele
        ostatnich lat.
        Vestalinka trzymaj się, doskonale rozumiem, co to znaczy czuć się jak na
        pustyni.
        • potrek Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg i opozycje 23.06.07, 15:38
          Jestem już i po pierwszym obiegu oraz drugiej opozycji. Przed pierwszym
          domknięciem otworzyłem swoją firmę, która działa do dziś. Po koniuncji była
          kwadratura i robiłem pozytywny totalny remont w firmie ( łatwe to nie było bo i
          z kasy nie swojej) którą spłacałem ze 4 lata . Na pierwszej opozycji poszedłem
          do najwyżej notowanego liceum w Łodzi czyli jedynki im. Kopernika, na drugiej
          opozycji w czasie urlopu nawet mnie ściągnięto do roboty do Gdyni , ale cały
          czas do przodu w karierze myślałem oraz nadal myślę także o otwarciu drugiej
          firmy. Ogólnie kocham Saturna którego mam w koniuncji z MC w Wodniku smile
          dodatkowo jestem Słonecznym Koziorożcem.
          Ale ja sobie to tłumaczę że jestem po prostu pracoholikiem a takich Saturn
          faworyzujesmile
          Pozdrawiam potrek
    • sarna34 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 23.06.07, 22:27
      Kiedy kończył się mój pierwszy cykl Saturna, moje życie nie wyglądało dobrze.
      Okres poprzedzający koniec cyklu, czyli kilka lat, to raczej niespełnienie,
      marzenia w sferze jedynie marzeń. Sprawy zawodowe szły mi jak po grudzie, wielu
      rzeczy nie mogłam zrobić, choć starałam się, zazwyczaj bezskutecznie. Nie
      miałam pracy, ani absolutnie żadnych widoków na podniesienie swojego prestiżu
      społecznego, pragnęłam kształcić, ale i tego nie mogłam osiągnąć, choć tak
      bardzo chciałam. Zaczęłam już wtedy pisać, jednak nie miałam możliwości wyjścia
      na zewnątrz. Przypominało to mur z drzwiami zamkniętymi na trzy spusty.
      Uderzałam głową w ten mur i zero…żadnego odzewu, jedynie siniaki.
      I o dziwo, po zakończeniu tego cyklu… drzwi się otworzyły. Dostałam szansę,
      którą skrupulatnie wykorzystałam. Uzupełniłam wykształcenie i z roku na rok
      wspinałam się po drabinie, aż osiągnęłam dobrą i zgodną z moimi
      zainteresowaniami pracę, prestiż społeczny. Szybko awansowałam…. Zdobyłam taką
      pozycję, o której nawet nie marzyłam. Gdyby mi ktoś powiedział, przy pierwszym
      obiegu Saturna, że będę robić, to co robię, kazałabym mu się puknąć w czoło.
      Było to dla mnie zaskoczeniem, długo nie mogłam uwierzyć, że to stało się
      możliwe. Porównując pierwszy cykl, który przypominał gehennę … w drugim
      wszystko przychodziło mi łatwo, bardzo łatwo. Kiedy nastąpiła pierwsza
      kwadratura drugiego cyklu…otworzyły mi się kolejne drzwi i zaczęłam szybko
      robić karierę artystyczną… o której też nie marzyłam. Stwierdziłam, że cuda się
      zdarzają. Od kwadratury do opozycji udało mi się wydać cztery książki,
      publikować w większości najważniejszych pism literackich, poznać niesamowitych
      ludzi, zwiedzić ciekawe zakątki Polski, być na bardzo wielu imprezach
      artystycznych, wychodzić (o dziwo) bez strachu na scenę, mieć wrogów i
      przyjaciół… To bardzo dużo. Za co chylę głowę przed Saturnem, który wymaga ode
      mnie pracy i wysiłku. Jest na wierzchołku Palca Bożego.
      Saturn jest swego rodzaju dozorcą, który we właściwym momencie mojego rozwoju
      pozwala przekraczać „wielką wodę”.
      W tym momencie mam opozycję Saturna i wciąż zastanawiam się, jakie teraz
      otworzą się drzwi. Możliwe, że będą to drzwi do życia osobistego… dojrzałam do
      tego, więc może popuści mi w tym względzie.
      Trudne aspekty Saturna dają mi kopa do pójścia dalej. Nie zaniedbuję tych
      lekcji. Wszystko to co mi podsunął Saturn na początku i w trakcie drugiego
      obiegu, pielęgnuję i pomnażam, nie zostawiam niczego odłogiem. Saturn wymaga
      obowiązkowości i pracowitości + systematyczności. Mając marsa w pannie, nie
      jest to dla mnie aż takie trudne.
      • cytryna76 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 24.06.07, 00:22
        Zamknięcie pierwszego cyklu saturna wspominam jako czas "średniokoszmarny". Co
        prawda obroniłam wtedy doktorat - nie bez wysiłku - ale dodatkowo sprzyjał mi
        wtedy trygon Jowisza w 9 domu do urodzeniowego słońca.
        Poza moje życie przypominało jedno wielkie pobojowisko - beznadziejna praca,
        dużo poniżej moich kwalifikacji i za gorsze, totalna pustka w życiu osobistym,
        problemy rodzinne - słowem szło mi jak po grudzie. Nie widziałam wtedy żadnym
        perspektyw na zmianę, byłam sfrustrowana, wściekła na cały świat. Po raz
        pierwszy w życiu poczułam się staro i dojrzale zarazem. Zaczęłam mieć silną
        świadomość upływu czasu, bardzo trzeźno i realnie patrząc na świat.

        Jednak wkrótce po 3 i ostatniej koninkcji, gdy już starciłam wszelką nadzieję i
        pograżyłam się w apatii, dostałam wymarzoną pracę, która dosłownie spadła mi z
        nieba. Naturalnie pomógł w tym ponowny trygon Jowisza do szóstodomowego
        słońcasmile. Po raz pierwszy w życiu mi się naprawdę poszczęściło! Tyle, że na ten
        sukces musiałam solidnie zapracować.

        Tak się składa, że jak większość wypowiadających się w tym wątku mam saturna w
        7 domu. Saturn ciągle tu siedzi - już 2 rok. Myślę, że porównanie tego stanu
        do pobytu na pustyni jest w moim przypadku zbyt łagodne. Na pustyni od czasu
        do czasu zdarza sie bowiem oaza. Ja mam wrażenie, że od 2 lat przebywam na
        księżycu, i to bo wybuchu atomowym - ciemno, pusto, z dala od ludzi i
        jakichkolwiek śladów życiawink. Przy siódmodomowym saturnie moje kontakty z
        otoczeniem nigdy nie należały do łatwych, ale to, co się dzieje teraz przerosło
        moje najbardziej pesymistyczne wizje.
        Nagle odeszli ode mnie niemal wszyscy ludzie, nowi nie przybyli, toteż czuję
        się samotna jak palec. Z drugiej strony wcale nie pragnę kontaktów - na
        początku tranzytu buntowałam się, że ludzie znikają jakby się zapadali pod
        ziemię,a teraz zrobiłam się starsznie krytyczna i wybredna w relacjach. Ludzie
        drażnią mnie jak nigdy i wcale nie zależy mi na podtrzymywaniu kontaktów ze
        światem. Komórka mogłaby nie istnieć, zresztą i tak całymi dniami milczy jak
        zaklęta. Saturn nauczył mnie zyć w pojedynkę - zawsze byłam samodzielna, ale
        teraz bardziej skupiłam się na sobie, na swoich potrzebach, a nie na
        zadawalaniu innych i braniu pod uwagę ich opinii, jak to miałam w zywczaju do
        tej pory.
        Tylko w życiu osobistym katastrofa, a to akurat strasznie uwiera. Ostatnio brak
        faceta urósł do rangi największego życiowego problemu. Przestałam się
        oszukiwać, że lubię być singlem, ale perspektyw na związek też nie widać. Wręcz
        przeciwnie. Najgorsze jest to, że przy moim ogromnym 7 domu tranzyt potrwa
        jeszcze ponad rok (w sumie 3 lata). Choć wiem, ze jest mi to potrzebne i
        docenię poczciwego saturna po latach, nie mam pojęcia, jak ten rok
        przetrzymam.
    • all2 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 24.06.07, 02:43
      Jak większość poprzedników, mam Saturna w 7. Już dawno zauważyłam, że to
      położenie jakoś dziwnie sprzyja astrologii suspicious
      Przy zamykaniu pierwszego cyklu Saturn zafundował mi ok. 2-letnią kwarantannę od
      ludzi i związków. Zaczął już odrobinę wcześniej - od przejścia przez desc.
      Zmieniłam pracę, a właściwie sama mi się gładko zmieniła. (Sat jest władcą 6 d.)
      Wcześniej pracowałam z ludźmi, z dużymi ilościami ludzi, i w ruchu. Od wtedy -
      sama, w domu, w izolacji. Ludzi miałam wtedy powyżej uszu i było to wytchnienie.
      Związki: bezboleśnie, jednym ruchem zakończyłam bezsensowny związek - to było
      wielkie osiągnięcie, bo z kończeniem związków zawsze miałam problem. A potem
      nastąpiły 2 lata pustyni bez oaz. A na przejściu Sat z 7 do 8 d. wyszłam za mąż.
      Na czym dokładnie polegać ma drugi cykl, przekonałam się przy pierwszej
      kwadraturze i nie było to szczególnie przyjemne odkrycie.
      Jeszcze przejście przez MC - dowaliło mi długotrwałych obowiązków.
      Opozycja przede mną, zobaczymy.
      • invisible7 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 24.06.07, 10:15
        Mnie tez wkrótce czeka powrót Saturna. Na razie od jesieni ub. r. przeżywam
        tranzyt Saturna przez IC (obecnie trzecie przejście) - urodzeniowy Saturn też
        jest w IV, ale daleko od samego IC. Tranzyt jest tym poważniejszy, że dołącza
        się do niego opozycja Neptuna, który z kolei od paru miesięcy siedzi w okolicach
        mojego MC.

        Co się działo? Chyba nigdy nie doświadczyłam tylu skrajnych zdarzeń losowych w
        tak krótkim czasie - i to takich, na które nie miałam żadnego wpływu. Pierwsze
        przejście - niespodziewana wiadomość o śmierci ojca. Drugie - z dnia na dzień
        straciłam pracę, gdyż firma ogłosiła upadłość. Przy okazji wyszło na jaw wiele
        ciemnych sprawek i to, jak długo byliśmy oszukiwani przez byłych szefów - tak
        jakby Saturn bezlitośnie rozwiał neptuniczny kamuflaż ich oszustw. Ciekawe, że
        utratę pracy odebrałam wręcz jako uwolnienie. Tkwiłam w tej firmie kilka lat bez
        widoków na zmianę pracy - bo się bałam zaryzykować, bo bezrobocie i nic innego
        nie znajdę itp. i tkwiłabym jeszcze być może następne parę lat, narzekając na
        różne rzeczy, gdyby życie mnie nie zmusiło, by się ruszyć. W ciągu dwóch tygodni
        znalazłam inną pracę - też nie jest rewelacyjnie, ale pracuję z normalnymi
        ludźmi i nie mam poczucia, że ktoś mnie oszukuje. Trzecie przejście (w istotnym
        połączeniu z układami w aktualnym solariuszu i lunariuszu), bardzo niedawno,
        spowodowało rozwianie się kolejnej iluzji, tym razem natury uczuciowej. Nie
        rozwalił się związek, raczej nadzieje na związek - ale też, ku swojemu
        zdziwieniu stwierdziłam, że z dwojga złego wolę wiedzieć na czym stoję niż się
        bezpodstawnie łudzić.

        Jedna rzecz mnie w tym wszystkim bardzo zastanawia. Widzę, że ten podwójny
        tranzyt wprowadził pewną zmianę w moim sposobie myślenia i moich reakcjach.
        Kiedyś w panice uciekałam od wszelkiej przykrej prawdy, a jeśli rzeczywistość
        nie zgadzała się z moimi wyobrażeniami, nie chciałam absolutnie o tym wiedzieć -
        wolałam neptuniczne mydlenie oczu. Teraz ku swojemu zdumieniu stwierdziłam, że
        z dwojga złego wolę znać prawdę, jakakolwiek by nie była niż się oszukiwać albo
        być oszukiwaną. Do tej pory jestem zaskoczona, że tak spokojnie zareagowałam na
        rozczarowanie, które jeszcze np. dwa lata temu potrafiłabym przeżywać parę
        miesięcy smile
    • pani.jazz Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 24.06.07, 11:14
      Pierwszej kadratury i przejscia przez IC nie pamietam.

      Przejscie przez Desc dalo mi zmiane podejscia do kolezanek w szkole (podstawowke). Wczesniej zawsze walczylam o ich uznanie i przychylnosc, a po przejsciu Saturna przez Desc postanowilam je w koncu olac i okazalo sie, ze mam wokol strasznie fajnych kumpli-chlopakow.

      Opozycja to byl bardzo dziwny czas odciecia sie od rzeczywistosci i jakiegos trudnego dryfu w strone brzegu. Szczerze mowiac, mysle teraz, ze gdybym tam zostala, to pewnie trafilabym na dlugie lata na leczenie psychiatryczne.
      Przy opozycji poszlam tez do LO, nie bez trudow przy zdawaniu egzaminow.

      Na przejsciu przez MC zdawalam mature z duzymi sukcesami, jadac na opinii i leniac sie niemilosiernie.

      Teraz jestem w trakcie drugiej kwadratury. Podrzucilam w gore poprzeczke swoim znajomym, szczegolnie tym najblizszym, i sama nie wiem, kto na tym bardziej ucierpi wink. Dowiem sie, jak Sobie Saturn pojdzie stad, bo to dlugotrwaly proces.

      Pozdrawiam,
      pani.jazz
    • arcoiris1 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 24.06.07, 12:51
      Mam Saturna wł Asc w 7 domu w Raku. Na 1szym zamknięciu cyklu zaczęłam myślec o
      kupnie mieszkania, na drugim remontowałam mieszkanie, które dostałam po smierci
      członka rodziny (miałam juz zalatwiony kredyt, znalezione nowe lokum i w pon
      miałam podpisac umowę i wpłacic pieniądze a w sobotę zmarła moja babcia, tym
      samym zostawiając mi mieszkanie, które ojciec wiele lat temu przepisał na
      mnie). Jesli chodzi o uczucia i ludzi- odkąd wszedł do 7 domu w tranz- posucha
      i brak oaz. Zgadzam się z Potrkem- Saturn w 7 domu jest wymagający i stawia
      dość wysoko poprzeczke i ja tez ja tak stawiam, liczą się dla mnie najbardziej
      inteligencja i poczucie humoru, potem klasa, dobre serce i
      seksowność/seks/pożadanie, które rodzi mi się tylko i wyłącznie jeżeli czuję
      mentalnego linka z facetem. Jakoś trudno mi to wszystko znależć u jednego
      faceta, albo ja mam pecha. Dla mnie musi to byc mindmate i bedmate w jednej
      osobie i to tak na maxa.
      Przyzwyczajona jestem do mieszkania samej i nie wyobrażam sobie że mogłabym
      mieszkać z kimś kogo nie kocham, nie chce, kto mnie wkurza- a przeciez tyle
      małżeństw pozostaje ze sobą w takich stosunkach.

      Zawsze najbardziej sie zakochiwałam na aspektach saturna do wenus, na kwadracie
      straciłam prawie głowę. Jak mi zrobi kon w Pannie może cos z tego wyniknie
      znowu, chociaz wenus u mnie członkiem palca diabła w doborym towarzystwie
      Neptuna i jowisza wiec pewnie znowu bedzie to jakies bagno.

      Moj horoskop doskonale odzwierciedla horoskop osoby która zawsze bedzie samotna-
      saturn wł Asc w 7, Księzyc wł Dsc w kon z Plutonem w scisłym kwadracie do osi
      ASC/DSC, upadła retrowenus w Pannie w konfig palec diabła (kwadrat z Neptunem,
      półtorakwadrat do Jowisza), dobrze że chociaz Słońce mi się udało.
      • vestalinka Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 24.06.07, 14:08
        Ciekawą sprawą jest,że większość uczestniczących w tym wątku ma Saturna natalnie
        w 7 domu. Aktualnie przeżywam stan identyczny jak Cytryna i
        Arcoiris...Zastanawiam się czy domknięcie pierwszego obiegu właśnie w tym domu
        jest jednym z trudniejszych? Czuję się dokładnie tak,jakbym została zamknięta w
        pomieszczeniu bez drzwi i okien-mocuję się z tym stanem,podejmuję działania
        które spełzają na niczym. Moi znajomi pędzą do przodu milowymi krokami,a ja
        stoję w miejscu i nie wiem jak sobie pomóc.Teraz powoli odpuszczam i godzę się z
        tym stanem.Wszelkie związki i próby poszukiwania pracy na tym tranzycie
        rozsypują się w pył,zanim zdążą na dobre powstać.Arcoiris,ja też mam ASC w
        Koziorożcu,ale władca DSC-Księżyc jest natalnie w trygonie z Jowiszem.
        Bardzo nie chcę być samotną osobą,zawsze marzyłam o rodzinie.
        Mam nadzieję,że wkrótce coś ruszy do przodu,w lipcu mam domknięcie pierwszego
        obiegu i powoli Saturn zaczyna zmierzać ku końcówce 7 domu,uffff
      • cytryna76 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 24.06.07, 14:28
        Świetnie Cię rozumiem - doświadczam właściwie tega samego. Rzeczywiście saturn
        w 7 domu wysoko stawia poprzeczkę. Ja też wolę byc sama niż z kimś
        nieodpowiednim. Tymczasem los zsyła mi same beznadziejne typy, w dodatku dzieje
        się to raz na kilka lat. Tak naprawdę z żadnym z nich nie byłam blisko, zresztą
        patrząc z perspektywy z żadnym z nich miałam również prawa być szczęśliwa.

        Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że tranzyt saturna przez 7 dom w połowie swego
        pobytu niedawno przyniósł mi nową znajomość. Byłam przekonana, że to wreszcie
        ten, którego szukam - inteligentny, na poziomie, z poczuciem humoru,
        odpowiedzialny, w odpowiednim wieku itd, itp. Żaden z
        poprzednich "pseudofacetów" nie może się z nim równać. Tyle tylko, że gość
        poflirtował ze mną przez 3 miesiące i ... zwinął żagle, a ja znów zostałam sama
        i bez nadziei na jakikolwiek związek, zdołowana i załamana.
        Jedyny pozytywny aspekt to świadomość, że faceci, jakich szukam, w ogóle
        istnieją, na przekór opinii otoczenia, że "ja to czekam na nie wiadomo kogo".
        Pozdrawiam wszystkich posiadaczy siódmodomowego saturna!
        • vestalinka Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 24.06.07, 14:44
          Cytryna,coś niesamowitego! W połowie cyklu Saturna przez 7 dom również kogoś
          takiego poznałam:inteligentny,na poziomie,z poczuciem humoru,bardzo ciekawy. Po
          dwóch miesiącach naprawdę miłego przebywania razem jak gdyby nigdy nic zniknął
          nawet nie podając przyczyny.Napisał po dwóch tygodniach,że on nie chce
          zobowiązań,ma na nie jeszcze czas-chociaż do niczego go nie zmuszałam!
          Od dwóch miesięcy żyję wspomnieniem po nim i nie mogę patrzeć na facetów,zresztą
          aktualnie nikogo nie mam na oku.
          Jeśli chodzi o wybór faceta-ja po prostu wiem kogo szukam. Nikt nic mi nie musi
          podpowiadać. Mam swój typ i wiem jaki facet jest mi potrzebny.
          A że aktualnie nie wychodzi -trudno,poczekam,ale nie będę zmuszać się do bycia z
          kimś z kim najzwyczajniej nie chcęsmile

            • potrek Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 24.06.07, 23:12
              Zocha.w napisała : Potrek, 7-domowy Saturn u kobiet nie musi być trudny!

              Owszem nie musi ale często jest. Dużo łatwiej go jest zaakceptować gdy się o
              nim wie i jest się Astrologiem. Osoby liznąwszy nawet trochę tą dziedzinę
              wiedzy ( astrologia) b.często zaczynają
              nad Saturnem i resztą planet w swoim radixie pracować, rozwijać się, także
              duchowo. Często kobiety z VII domowym Saturnem są bardzo atrakcyjne, mimo wieku
              nadal wyglądają młodo no i się zastanawiają co ja w sobie mam że mi z facetami
              nie wychodzi ? Czy nie następuje flustracja? Saturn ( VII domu ) tym bardziej
              dobija gdyż mając go w horoskopie natalnym często wskazuję że taka osoba bardzo
              pragnie zrealizowania się w partnerstwie. A jak uczy mnie moje małe
              doświadczenie najłatwiej przychodzą do człowieka rzeczy których nie pragnie, a
              nie o które bardzo walczysmile Dodatkowo VII dom jest opozycyjny do domu I i
              według mnie tu tkwi haczyk . Pierwszy dom pokazuje samego człowieka, jego
              powodzenie i porażki które zawdzięcza tylko sobie. Opozycyjny Saturn do domu
              pierwszego ( nawet gdy dom pierwszy pusty) może dać przecenianie swej wartości
              lub równie dobrze niedocenianie jej. Też mam ikonę Św Onufrego ukazanego w
              jaskini z długą i siwą brodą i ja na niego patrzę jak na Saturna smile Na sam
              koniec dodam cytat z Ptolemeusza, żaden melefik nie jest meleficzny gdy nie ma
              nieharmonijnych aspektów z innymi planetami w horoskopie natalnym.
              Pozdrawiam serdecznie potrek

              • sarna34 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 25.06.07, 00:24
                Dziś uściśliła się opozycja Saturna do mojego natalnego i padła znajomość,
                która trwała 20 lat. Choć pierwsze sygnały ostrego kryzysu były widoczne od
                paru dni. Przez te dwadzieścia lat wydawało mi się, ze mam przyjaciela. To był
                mój punkt widzenia, a okazuje się, że miałam strażnika, który czuwał, żebym za
                daleko nie poszła swoją drogą. Na początku, przyznaję się, że ten pan był dla
                mnie pewnym wzorem, nauczycielem, mistrzem. Podziwiałam go, podpatrywałam i
                uczyłam się. Łączyły nas podobne zainteresowania, które z czasem przerodziły
                się w rywalizację, bo moja praca i zaangażowanie spowodowały, że
                dorównałam „mistrzowi” i potem przerosłam go. Zawsze byłam mu wdzięczna, więc
                nie zapominałam o nim, pomagałam mu, dzieliłam się tym, co miałam, aby on także
                wspinał się wyżej. Korzystał z moich informacji, choć nie zawsze był w stanie
                wykorzystać szansę, którą mu podsuwałam. W nim zaczął rodzić się gniew,
                zazdrość, zawiść, które ukrywał przede mną. ZA moimi plecami robił mi złą
                atmosferę, umniejszał wszystko, co robiłam, wyśmiewał się ze mnie, jako
                człowieka, kobiety. To była jakaś jego próba dowartościowywania się. Ja jednak
                zawsze mu to wybaczałam i puszczałam w niepamięć. To, że ta znajomość
                przetrwała 20 lat, zawdzięczamy chyba ścisłej kwadraturze naszych Saturnów.
                Jednak teraz, tranzyt Saturna dotknął ich i uaktywnił, co spowodowało kryzys.
                „Przyjaciel” zaczął mnie atakować, niszczyć sadystycznie moją wartość jako
                człowieka i kobiety. Deptać wszystko, co osiągnęłam, cynicznie i z pełnym
                okrucieństwem. Jego mars jest w kwadracie z moim słońcem. Stwierdziłam, że
                miarka przebrała się, że ta znajomość jest destrukcyjna. Nie sięgnęłam po
                wyzwiska i kalumnie jak to zrobił on, po prostu przecięłam tą znajomość.
                Stwierdziłam, że koniec. Wszystko się wypaliło, nie jest mi nawet smutno, lecz
                czuję niesmak. Jest tak, jak po wyrwaniu zęba. Znalazłam się na etapie
                zamknięcia tego rozdziału. Idę swoją drogą, inną drogą. Może to są te drzwi,
                które przede mną otwiera Saturn?
                • asu1 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 25.06.07, 15:43
                  Gdy w 2001 r. Saturn był juz w Bliżniętach -znak mojego urodzeniowego Saturna-
                  obroniłąm egzamin magisterski, gdy po dwóch latach przeleciał mi przez MC
                  (dokłądnie 0 stopni) dostałam nagle(w ciągu tygodnia) pracę w swoim zawodzie i
                  pracuję w niej do dzisiaj. Nie moge narzekać , uczył mnie mój Saturn i wlókł
                  przez studia (8lat) kazał powtarzać przedmioty , a na koniec dał pracę zwiazaną
                  z zamówieniami publicznymi - jedyna ustawa której nie potrafiłam zmóc na
                  studiach. Wniosek - mój Saturn ma poczucie humoru - może to ten trygon do
                  Urana, no i jest w IX domu czyli prawo prawo prawo, aż się nie nauczę. Teraz
                  mam kwadrat do Słońca i mam ciągoty do układania sobie życia, znowu myślę prawo
                  prawo prawo. Ponieważ chciałbym mieć wolność wyboru dziedziny, więc na wszelki
                  wypadek kolekcjonuję wszystkie ustawysmile i trzymam kciuki żeby mi sie chciało .
                  • neptus Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 27.06.07, 17:44
                    Dziewczę z 7-domowym Saturnem w kwadr. do Księzyca i trygonie do Wenus. W
                    momencie koniunkcji Saturn/Saturn wyszła za faceta z... opozycją Saturn/Saturn.
                    Jak dotąd wyprodukowali zgodnie z planem dwie śliczne i zdrowe dziewczynki. smile)
                    • sarna34 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 27.06.07, 19:20
                      neptus napisała:

                      > Dziewczę z 7-domowym Saturnem w kwadr. do Księzyca i trygonie do Wenus. W
                      > momencie koniunkcji Saturn/Saturn wyszła za faceta z... opozycją
                      Saturn/Saturn.
                      >
                      > Jak dotąd wyprodukowali zgodnie z planem dwie śliczne i zdrowe
                      dziewczynki. smile)

                      Na śmierć zapomniałam, że zaraz po pierwszym cyklu Saturna ( Saturn jest
                      patronem mojego VII domu), miałam faceta chętnego na męża. Był typowym
                      koziorożcem, starszym ode mnie o 9 lat. W miarę ustawionym, z dobrą pracą, z
                      domem, bez żadnych zobowiązał, niegłupi. Odrzuciłam go. Stwierdziłam, że jest
                      dla mnie za stary. Wolałam flirty i przygody. Nie miałam ochoty na wiązanie
                      się. Teraz sobie myślę, ze oblałam egzamin saturnowski.
                      Dziś inaczej podeszłabym do takiego faceta.
                      No cóż, jestem w podobnym punkcie, jak wtedy… Może tym razem nie obleję
                      egzaminu.


              • zocha.w Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 25.06.07, 16:08
                potrek napisał:

                > Często kobiety z VII domowym Saturnem są bardzo atrakcyjne, mimo wieku
                >
                > nadal wyglądają młodo...

                Potrek, polej jeszcze trochę miodku na 7-domowego Saturna! Zaskarbisz sobie
                dozgonną wdzięczność wszystkich posiadaczek takiego położenia. Pisz, pisz,
                czekamy na jeszcze!
                • arcoiris1 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 25.06.07, 16:17
                  polej Potrek, polej wink))

                  niech się saturnice 7domowe ucieszą wink
                  swoja drogą, jesli to prawda to co mówisz, to może poprzczka faktycznie za
                  wysoko i większość mężczyzn od razu pasuje LOLOLOLOL wink))))))))))))))))
                  wymagająca i atrakcyjna i młodo wygląda, niezależna, lubi mieszkać sama- nie
                  dam rady! hmmmmmm...ale może nie ma pieniedzy, ot nadzieja big_grinDDDDDDDDD

              • vestalinka Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 25.06.07, 19:12
                "żaden melefik nie jest meleficzny gdy nie ma
                nieharmonijnych aspektów z innymi planetami w horoskopie natalnym."

                Oby tak było,ale siódmodomowy Saturn z całą pewnością daje w kość,mam
                nadzieję,że po pierwszym obiegu naprawdę nieco odpuści.
                Zanim zaczęłam interesować się astrologią ( do której siłą magnetyczną
                przyciągnął mnie Uran na MC) bardzo często nie mogłam doczekać się,żeby minęła
                mi już pierwsza młodość ze względu na bardzo nieudane związki.Udane partnerstwo
                było i jest dla mnie priorytetem.
                Widocznie podświadomie wiedziałam,że po 30 będzie w tej sferze nieco lepiej. I
                teraz,zagłębiając się w swój radiks mam wyjaśnienie tych przeczuć.
                Jeśli chodzi o aspekty do natalnego Saturna:sekstyl z Księżycem,zerowy sekstyl z
                Jowiszem,sześciostopniowy trygon z Chironem. Mam nadzieję,że Saturn jest nieco
                "udobruchany"przez te aspekty i nie robi się bardziej meleficzny.
    • na_fe Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 25.06.07, 17:17
      I ja coś muszę dopisać w tym temacie, bo mam wrażenie , że planeta ta niebywale
      ważna jest w moim radixie...
      Może przez to, że działa mocno maleficznie: kwadrat Słońce, Merkury, opozycja
      Węzeł Pn. i Lilith, siedzi na szczycie Palca (VIIIh)., mając u podstawy
      Jowisza i Neptuna oraz wspomnianą wcześniej opozycję. Pozostaje w recepcji z WH-
      Plutonem (domowej) i we wzajemnej r. przy władztwie domów z Merkurym. Tworzy
      ścisły (bardzo) półkrzyż z WH.
      Na pociechę: pozostaje w trygonie z Wenus i sekstylu z Marsem.

      Zauważyłam, że tranzyty jego odczuwam baaardzo mocno, niestety raczej nie
      oszczędza. O ile aspekty do niego samego są raczej budujące i zwykle łączą się
      z moją edukacją czy zmianą roli życiowej, miejsca zamieszkania tak, czy
      inaczej, o tyle przejścia przez osie są d u ż o mniej radosne.

      Szczególnie AC/DC: na zerowej do Ascendentu przeżyłam, jak dotąd,
      najsmutniejszy dzień w moim życiu. Zewnętrznie sytuacja była ‘opanowana’ ale ze
      środka coś mi ubyło i niestety nie mogę tego odnaleźć, do dzisiaj. Na
      przejściu przez IC zaczęłam żyć w nowych warunkach: szkoła, mieszkanie,
      małżeństwo, dziecko. Wszystko bardzo szybko, w krótkim czasie.
      Tranzyt przez Descendent dał wielką szansę, która jednak okazała się początkiem
      końca mojego małżeństwa. Jakieś zawirowanie, zła ocena, niedojrzałość- sytuacja
      mnie przerosła, co się (z czasem) okazało. Być może dlatego, że wespół z
      Saturnem szedł i Jowisz. Jakiś huraoptymizm nie pozwolił mi zmierzyć się z
      realiami. Finał nastąpił, jak mogłoby być inaczej, na zerowej koniunkcji (x3)
      do pozycji urodzeniowej. Wtedy, musiałam tylko samą siebie poskładać, bo z
      reszty nie było co zbierać.
      Koniec I-go cyklu, to jednocześnie dopełnienie i dopisanie zakończenia do
      tranzytu ascendentowego. To wszystko elementy jednej układanki.

      Rozpoczęty II-gi buduje we mnie zupełnie inną ‘osobowość’. Krańcowo odmiennie,
      niż osoby piszące o swoim Saturnie w VIIh, nie szukam nikogo, nawet, w
      najśmielszych myślach, nie wyobrażam siebie w poważnym związku. Ostatnio nawet
      na niepoważne znajomości szkoda mi czasu. Przekonana jestem, że nie zaangażuję
      się prawdziwie, jeśli nie poczuję się b a r d z o silna a wiem, że to, może,
      nie stanie się nigdy...
      Wędrówkę Saturna przez 3-cią ćwiartkę doświadczam bardzo źle. świadomość,
      jedynie, przemijania tranzytu trzyma mnie przy nadziei. Dodatkowo, uściśla się,
      po raz trzeci już, kwadratura do Księżyca- strach się bać.
      Liczę dni, kiedy znów wejdzie na MC: na ostatniej zerowej poszłam do zerówki wink
      n_f
      • potrek Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 18:48
        By potrawa była smaczna trzeba dodać szczyptę soli. Przed poznaniem planet
        transsaturnicznych Saturn był strażnikiem ostatniej bramy, którą nazywali też
        drzwiami do Raju lub Piekła. Stąd może moje powiedzenie Saturn w VII domu,
        samotność do grobowej deski. Ale czy problem Saturna tak źle wygląda, uważam że
        nie. Kobiety w większości wypadków wychodzą za mąż w przedziale wiekowym 20 –
        26 lat. Dlaczego kobietą z Saturnem w VII domu to się często nie udaje? Ano
        dlatego że one źle szukają smile One szukają partnera Saturna z pozycją ,
        autorytetem , władzą ale w podobnym przedziale wiekowym jak swój i tu jest
        ambaras bo chłopcy o 3 – 5 lat starsi tych wymagań nie spełniają. Przypomina to
        ogłoszenie o pracę głupka biznesmena :

        Szukam sekretarki w wieku 25 lat , ładnej, zgrabnej, znającej 3 języki z dużym
        doświadczeniem zawodowym smile

        Nie oszukujmy się w takim wieku sekretarki to on nie znajdzie smile
        Ale wrócę do kobiecego Saturna w VII domu. Należy szukać partnera o minimum 7
        lat starszego a najlepiej o 14 lat. Jak sądzę wiele kobitek z forum się oburzy
        i zapyta?

        CO TAKIEGO STARCA ? Drogiego dziewczyny, ja powiem że owszem tak TAKIEGO STARCA
        = Saturn, a nawet dopowiem że z nim będziecie szczęśliwe smile Bo on już to będzie
        miał to czego szukacie , czyli powagę, autorytet, pieniądze a czasami i władzę.
        Pozdrawiam serdecznie potrek.

        • lwi2 Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 19:13
          Zamiast starca można sobie zafundować kamieniarza, rolnika lub innego geodetę,
          ewentualnie prostego budowlańca. Albo partnera który jest ciężarem, np.
          bezrobotny, chory, itd. Potrek o tyle ma rację z tym starcem, że to chyba
          najbardziej rozsądny wybór w takiej sytuacji.
          Lwi
          • neptus Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 29.06.07, 00:28
            lwi2 napisała:

            > Zamiast starca można sobie zafundować kamieniarza, rolnika lub innego
            geodetę,
            > ewentualnie prostego budowlańca. Albo partnera który jest ciężarem, np.
            > bezrobotny, chory, itd. Potrek o tyle ma rację z tym starcem, że to chyba
            > najbardziej rozsądny wybór w takiej sytuacji.
            > Lwi

            Lwi, jeszcze może być szlachetnie urodzony książę. smile)
        • hekatte Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 19:13
          potrek napisał:


          > Ale wrócę do kobiecego Saturna w VII domu. Należy szukać partnera o minimum 7
          > lat starszego a najlepiej o 14 lat. Jak sądzę wiele kobitek z forum się oburzy

          ? Skąd ci przyszło do głowy oburzenie??? 7-8 lat to optymalna roznica wiekusmile)
          Szczeniętom mówimy stanowcze NIE!smile
        • vestalinka Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 19:17
          Kurczę,w sumie może powinnam się skupić na nieco starszych ode mnie
          panach,ale...skutecznie mnie od tego odciąda Mars na DSC również w siódmym domu.
          Potrek,nie strasz,wszystkie kobiety z siódmodomowym Saturnem czeka samotność do
          grobowej deski? Znasz jakieś mężatki?
        • zocha.w Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 19:37
          potrek napisał:

          > Ale wrócę do kobiecego Saturna w VII domu. Należy szukać partnera o minimum 7
          > lat starszego a najlepiej o 14 lat.

          A mój były był młodszy...

          > Jak sądzę wiele kobitek z forum się oburzy
          > i zapyta?
          > CO TAKIEGO STARCA ? Drogiego dziewczyny, ja powiem że owszem tak TAKIEGO
          STARCA
          > = Saturn, a nawet dopowiem że z nim będziecie szczęśliwe smile Bo on już to
          będzie
          > miał to czego szukacie , czyli powagę, autorytet, pieniądze a czasami i
          władzę.

          Potrek, mam szukać o 14 lat starszego ode mnie?????? To mężczyźni mający tyle
          lat jeszcze żyją????????
          • potrek Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 20:01
            zocha.w napisała: Potrek, mam szukać o 14 lat starszego ode mnie?????? To
            mężczyźni mający tyle
            > lat jeszcze żyją????????


            Droga Zosi, tobie polecam tych o 7 – 14 lat młodszych. Ty już ze swojego
            Saturna poznałaś i polubiłaś. To w nagrodę Saturn daje dużo młodszychsmile
            Pozdrawiam serdecznie potrek
            • zocha.w Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 20:26
              potrek napisał:

              > Droga Zosi, tobie polecam tych o 7 – 14 lat młodszych. Ty już ze swojego
              > Saturna poznałaś i polubiłaś. To w nagrodę Saturn daje dużo młodszychsmile
              > Pozdrawiam serdecznie potrek

              No, ulżyło mi się. Bo już myślałam, że nie mam absolutnie żadnych szans. Ale
              skoro tak mówisz, a wierzę, że mówisz dobrze, to ..... hmmm..... hmmm....
              Fajnie będzie!
            • vestalinka Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 20:28
              Eeee,skoro w nagrodę daje młodszych to widocznie mnie nagradza. Często byłam z
              facetami młodszymi ode mnie o 2,3 lata,a teraz z wyglądem stanęłam na etapie
              rozpoczynającej studentki i zaczepiają mnie 5,6 lat młodsi.
              Mnie oczywiście nie bardzo to pasuje,chociaż pochlebia. Zauważyłam jedną
              rzecz-bardzo podobają mi się mężczyźni szczupli,wysocy i o mądrych,pełnych
              wyrazu oczach. Na te oczy zawsze zwracam szczególną uwagę.
              Kompletnie nie zwracam uwagi na ich pozycję społeczną,bardziej na wykształcenie
              i tytuły przeczytanych książek.
              • vestalinka Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 20:56
                Hmmm....pozostaje jeszcze tylko kwestia domów. Według Placidusa,Campanusa i
                kilku innych mam Saturna w 7 domu,ale według Kocha i Krusińskiego jest w ósmym.
                Nie bardzo więc wiem jak mam go traktować. Pytanie trochę poza tematem:który z
                systemów podziału domu sprawdza się Wam najbardziej?
                • asu1 Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 26.06.07, 08:07
                  apropos tego co puisałą vestalinka, mnie też zawsze zaczepiali młodsi, od mojej
                  17 az do 30(koniec 1 cyklu Saturna), bo potem skok o 23 lata do przodu (może to
                  uran tranzytujący Marsa) i znowu wiek absztyfikantów idzie w dół, ale nadal
                  podobam sie młodszym i to o wiele!! ciekawa jestem, dla odmiany smile, co w
                  horoskopie powoduje, ze przyciąga sie zainteresowanie małolatów? kto to ma i
                  wie o tym, ze akurat ten a nie inny aspekt tak wpływa?
          • paulia 7-domowy Saturn i zwiazki 25.06.07, 23:42
            W moim zyciu zawsze byli mezczyzni, choc jak pisalam wczesniej mam Saturna na DES w koniunkcji z
            Marsem. Nigdy nie narzekalam na samotnosc i brak zainteresowania. Na koncie jeden odwolany slub smile
            gdy Saturn byl w konunkcji z natalym Sloncem. Najlepsza decyzja w moim zyciu! Po tym zdarzeniu nie
            mam jak na razie ochoty na powtorke z rozrywki smile Daly mi w kosc wszystkie przedslubne
            przygotowania. Pozdrawiam wszystkie 7-domowe Saturny.
        • andgie Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 25.06.07, 22:49
          Opowiesc z mojego podworka: dziewczyna 20 lat , 7domowy Saturn, zwiazala sie
          facetem 11 lat starszym, spelniajacym wysokie wymagania, wyksztalcony, niezle
          sytuowany, inteligentny. Czesto mowil do niej "maluchu" i wypominal pozniej, ze
          nie ma poczucia humoru. To byla kleska, dziewczyna wyszla z tego zwiazku jako
          wrak. Co sprawilo, ze niby super facet dla niej, a jednak?...
        • arcoiris1 Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 26.06.07, 11:39
          14 lat to troche za dużo, chyba że seks jest dla kogos mało ważny. Ja mam 50
          lat on 64 - nie, no dzieki wielkie. Moja matka, bardzo temperamentna kobita,
          Koziorożec zreszta, mimo że ma młodszego o rok mojego ojca, zwierza mi sie że
          marzy o 40-latku wink)))))))
          Góra 7 lat starszy, absolutny max to 10 lat. Na starszych sie nie zgadzam mimo
          ich pozycji, doświadczenia, kasy, klasy i czego tam jeszcze! wink)))))bo nie chcę
          pózniej znosic jego męskich frustracji.
          • neptus Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 29.06.07, 00:36
            arcoiris1 napisała:

            > 14 lat to troche za dużo, chyba że seks jest dla kogos mało ważny. Ja mam 50
            > lat on 64 - nie, no dzieki wielkie. Moja matka, bardzo temperamentna kobita,
            > Koziorożec zreszta, mimo że ma młodszego o rok mojego ojca, zwierza mi sie że
            > marzy o 40-latku wink)))))))
            > Góra 7 lat starszy, absolutny max to 10 lat. Na starszych sie nie zgadzam
            mimo
            > ich pozycji, doświadczenia, kasy, klasy i czego tam jeszcze! wink)))))bo nie
            chcę
            >
            > pózniej znosic jego męskich frustracji.

            Nie przesadzaj z tym seksem. Nie każdy nieco starszy pan jest do niczego.
            Niektórzy spisują sie doskonale do 80-tki albo i dalej. smile)) Znam przypadki
            małżeństw ze znacznie większą rożnicą wieku (20 lat) i zapewniam Cię, ze nie są
            to białe małżeństwa pomimo trzydziestoparoletniego stażu. Trening czyni
            mistrza. suspicious
            • potrek Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 29.06.07, 05:49
              neptus napisała: > Nie przesadzaj z tym seksem. Nie każdy nieco starszy pan
              jest do niczego.
              > Niektórzy spisują sie doskonale do 80-tki albo i dalej. smile)) Znam przypadki
              > małżeństw ze znacznie większą rożnicą wieku (20 lat) i zapewniam Cię, ze nie

              >
              > to białe małżeństwa pomimo trzydziestoparoletniego stażu. Trening czyni
              > mistrza. suspicious

              Zgadzam się z toba w 100% smile i dodam od siebie : Narząd nie używany zanika smile
              bez względu na wiek u mężczyzny.
              • arcoiris1 Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 04.07.07, 13:48
                Pozwolę sie jednak nie zgodzic wink
                Zależy czego kobieta szuka. Jezeli oparcia, ojcopodobnego partnera to facet
                starszy 20 lat jest fajnym rozwiązaniem. Ale to bardzo duża róznica wieku tak
                czy siak. jak dla mnie 10 maks, no góra 15.

                Za miesiąc z małym hakiem kończę 32 lata. Nie wyobrażam sobie związać sie z
                kims w wieku 52.. Na przykład, nie wyobrażam sobie, że towarzyszył mi w ostatni
                weekend na open'erze każdej nocy do 6 rano w błocie po kolana skacząc na
                beastie boys. No... o to chodzi... a po powrocie do hotelu nie wiem czy dałby
                jeszcze radę na cokolwiek innego. wink))))))))) Nah... 20 lat to za duzo, inne
                doświadczenia, inne potrzeby, inne temperamenty, inne wychowanie..
                • romy_sznajder Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 04.07.07, 13:57
                  > 20 lat to za duzo, inne
                  > doświadczenia, inne potrzeby, inne temperamenty,

                  Arcoiris, pocztaj bio Romana Polanskiegowink Slonce w Lwie, Ksiezyco-Pluton w Raku
                  na MC, Mars w Wadze, ale na ascendencie, Jowiszo-Wenus w Pannie, temperament ze
                  mozna druzyny cale obdzielacwink zona mlodsza o.... iles lat: Slonce w Raku,
                  Ksiezyc w Lwie Urano-Pluton na MC i jest gitwink
                  nigdy nie mow nigdywink)
                  • neptus Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 04.07.07, 16:18
                    romy_sznajder napisała:

                    > > 20 lat to za duzo, inne
                    > > doświadczenia, inne potrzeby, inne temperamenty,
                    >
                    > Arcoiris, pocztaj bio Romana Polanskiegowink Slonce w Lwie, Ksiezyco-Pluton w
                    Rak
                    > u
                    > na MC, Mars w Wadze, ale na ascendencie, Jowiszo-Wenus w Pannie, temperament
                    ze
                    > mozna druzyny cale obdzielacwink zona mlodsza o.... iles lat: Slonce w Raku,
                    > Ksiezyc w Lwie Urano-Pluton na MC i jest gitwink
                    > nigdy nie mow nigdywink)

                    W drugą stronę Edith Piaff i Theo Sarapo. smile

                    Prócz Saturna kazdy ma jeszcze parę innych planet w horoskopie.
                • cytryna76 Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 04.07.07, 13:57
                  W pełni zgadzam się z Tobą, Arcoiris. Przy saturnie w VII domu owszem, szukam
                  faceta typu saturnowego, tj. wykształconego, odpowiedzialnego, statecznego, o
                  znaczącej pozycji społecznej, ale i jednocześnie starszego ode mnie nie więcej
                  niż 6 - 7 lat! Nie wyobrażam sobie związku z takim na przykład
                  piędziesięciolatkiem, choćby nie wiem jak był sprawny i atrakcyjny. Brrr!
                  • neptus Re: Koniec bajki o Saturnie w VII domu :). 04.07.07, 16:23
                    Kazdy ma jeszcze w horoskopie mnóstwo innych planet i aspektów prócz Saturna.
                    Ludzie z Saturnem w 7 domu szukają partnera-ojca ale niekoniecznie w wieku
                    ojca. Szukają kogoś, kto ma zapewnić stabilizację, punkt oparcia, wziąść na
                    siebie lwią część odpowiedzialności za związek. Czasem takim kimś wydaje sie
                    partner duzo starszy, czasem mądrzejszy, bardziej prominentny, a czasem
                    wystarczy tylko bardziej uparty i zdecydowany. Kazdemu wg potrzeb. wink
    • jaga07 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 26.06.07, 20:56
      U mnie pierwszy obieg saturna wywołał niesamowite wrażenie że zaczyna się
      bardzo fajne okres w moim życiu...przy tym towarzyszyło mi poczucie że wracam
      troche do zachowań kiedy byłam licealistką, odnosiłam sukcesy, byłam bardzo
      zadowolona z siebie, teraz poprostu "robie sobie dobrze", śmieje się, że tracę
      kontakt z ziemią, przy tym niestety zaniedbuje sprawy związane z pracą,
      kompletnie mnie to nie interesuje, mam tyle pieniędzy ile potrzebne jest mi na
      sprawianie sobie przyjemności(prowadze własną firmę)....trochę dziwnie u mnie
      ale może dlatego że jestem urodzeniowym koziorożcem a może dlatego że dodatkowo
      mam tranzyt węzła południowego na wenus (choć muszę przyznać że nie bardzo wiem
      jak to interpretować, może coś mi podpowiecie???) a poza tym nie mam rzadnych
      innych znaczących tranzytów!
      Pozdrawiamsmile
    • devine80 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 06.07.07, 08:16
      Witam

      A jak ktoś ma Saturna w 9 domu? To z czym ma problem? I do tego bardzo
      saturnowy horoskop., bo ten Saturn w trygonie ze Słóńcem i Ksiezycem w
      ziemskich znakach...
      Ja też będę miała niedługo domknięcie cyklu, co mnie strasznie przerażą. Mam
      wrażenie, ze nie spełniam oczekiwan. Nie jestem taka jak powinnam być, nie
      jestem taka jak współczesna kobieta, czyli nie mam super przystojnego, super
      bogatego i super dobrego faceta, noie mam super dzici (nawet dziecka ani nawet
      chęci na nie), nie mam super samochodu, super miłóści, super seksu, super
      ciuchów... Mam wpradzie super pracę (ale nie-super płatną).. I jestem taka
      sfrustrowana, ze nie jestem taka np. jak MAGDA M., która ma to wszytsko...
      Oczywiście wiem, ze to film - bajka i mocno przejaskarwiony, ale ja przed tym
      domknięciem cyklu mam właśnie takie obawy i nie wiem co z tym zrobić. Takie
      uczucie, ze cos przemija, a ja nie wiem jak temu przeciwdziłać. Przeraża mnie
      starość, zmarszczki, upływ czasu, to, ze jestem coraz starsza i nie mam tego
      wszytskiego. Że nie ma mnie kto przytulić, że nikt nie daje mi ciepła i nic
      nie zapowiada tego, że to się zmieni, a ja jestem coraz starsa, a ten czas tak
      szybko leci, już jest lato, potem wrzesień i znów kolejne Święta, pierwsze Boze
      Narodzenie bez Taty... Jestem przerażona tym cyklemm
      Anka
      4 maja 1980 Piła, godz. 22:35.
      • devine80 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 06.07.07, 08:19
        Witam

        A jak ktoś ma Saturna w 9 domu? To z czym ma problem? I do tego bardzo
        saturnowy horoskop., bo ten Saturn w trygonie ze Słóńcem i Ksiezycem w
        ziemskich znakach...
        Ja też będę miała niedługo domknięcie cyklu, co mnie strasznie przerażą. Mam
        wrażenie, ze nie spełniam oczekiwan. Nie jestem taka jak powinnam być, nie
        jestem taka jak współczesna kobieta, czyli nie mam super przystojnego, super
        bogatego i super dobrego faceta, noie mam super dzici (nawet dziecka ani nawet
        chęci na nie), nie mam super samochodu, super miłóści, super seksu, super
        ciuchów... Mam wpradzie super pracę (ale nie-super płatną).. I jestem taka
        sfrustrowana, ze nie jestem taka np. jak MAGDA M., która ma to wszytsko...
        Oczywiście wiem, ze to film - bajka i mocno przejaskarwiony, ale ja przed tym
        domknięciem cyklu mam właśnie takie obawy i nie wiem co z tym zrobić. Takie
        uczucie, ze cos przemija, a ja nie wiem jak temu przeciwdziłać. Przeraża mnie
        starość, zmarszczki, upływ czasu, to, ze jestem coraz starsza i nie mam tego
        wszytskiego. Że nie ma mnie kto przytulić, że nikt nie daje mi ciepła i nic
        nie zapowiada tego, że to się zmieni, a ja jestem coraz starsa, a ten czas tak
        szybko leci, już jest lato, potem wrzesień i znów kolejne Święta, pierwsze Boze
        Narodzenie bez Taty... Jestem przerażona tym cyklemm
        Anka
        4 maja 1980 Piła, godz. 22:35.


        • ggossia Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 06.07.07, 10:46
          devine80 napisała:

          Nie jestem taka jak powinnam być, nie
          > jestem taka jak współczesna kobieta, czyli nie mam super przystojnego, super
          > bogatego i super dobrego faceta, noie mam super dzici (nawet dziecka ani
          nawet
          > chęci na nie), nie mam super samochodu, super miłóści, super seksu, super
          > ciuchów...

          a od kiedy to trzeba miec wszystko super?! ;>
          • invisible7 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 06.07.07, 12:06
            No cóż, trudno nie słyszeć i nie czytać tego wszystkiego, co gadają i piszą w
            mediach, jak również trudno nie obserwować znajomych smile Gdy patrzy się na ludzi,
            którzy to mają, ciężko się czasem powstrzymać od myśli typu "coś musi być ze
            mną nie tak, skoro ja nie mam". Ja mam Saturna w IV domu i też się zbliża do
            końca pierwszego cyklu - i też mnie nieraz takie myśli dopadają. Ostatnio przed
            28 urodzinami po raz kolejny uświadomiłam sobie, że też nie mam prawie nic z
            tego, co w powszechnej świadomości utożsamiane jest z sukcesem życiowym. A
            szczególnie doskwiera mi samotność - znacznie bardziej niż niepewność sytuacji
            materialnej, bo z tym jakoś zawsze potrafię sobie poradzić. W pracy i finansach
            "zawsze było tak, że jakoś było i nie było tak, żeby jakoś nie było" wink
            Natomiast jeśli chodzi o związki i naprawdę bliskie relacje z ludźmi (bo
            koleżeńskie to mi nawet wychodzą), to ciągle mam poczucie, jakbym zderzała się z
            murem nie do przebicia.
        • sarna34 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 06.07.07, 19:13
          Odnoszę wrażenie, że bardzo, ale to bardzo użalasz się nad sobą. Siedzisz przed
          telewizorem, oglądasz te wszystkie płytkie seriale i oczekujesz, że wszystko
          spadnie Ci z nieba. Nie ma tak dobrze, i całe szczęście, bo wtedy byłyby nici z
          osobowym rozwojem.

          Nie masz nic? Masz dwie ręce i „wprawdzie super pracę (ale nie-super
          płatną)..”. Sukcesem jest i to bardzo dużym, że robisz to, co lubisz… a że nie
          jest super płatna, no cóż nikt od razu nie jest na samym szczycie. Jak się
          wykażesz, będziesz awansować. Zawód wybrałaś sobie sama, sama też podjęłaś
          decyzję, o zdobywaniu kwalifikacji. To chyba wynik, Twojego wyboru.
          Patrzę na swoim przykładzie. Na pierwszym cyklu, miałam jeszcze mniej niż Ty.
          Straciłam pracę i przez dwa lata, nie mogłam niczego znaleźć. Wzięłam się w
          garść, zakasałam rękawy i wszystko, krok po kroku zaczęło iść do przodu.
          Zdobyłam o wiele większe kwalifikacje, dzięki temu dobrą pracę, potem przyszedł
          awans po awansie, znalazłam też dodatkowy sposób zarabiania… Dla chcącego nie
          ma rzeczy nie możliwych, ale ważne jest psychiczne nastawienie, trzeba być
          przekonanym o przyszłym sukcesie. „Nie jestem taka jak powinnam być, nie
          jestem taka jak współczesna kobieta”, a która jest, bo nie sztuka być
          identyczną, jak kreuje reklama i telewizja, to tylko mit. Sztuką jest, być
          inną, niepowtarzalną, wyjść z tłumu. Piękna nie jest ta, która zrobiła sobie
          sztuczne piersi, wciąż siedzi u kosmetyczki, fryzjera, a nie przeczytała w
          życiu niczego prócz „Naj” czy „Oliwi”. Piękno wychodzi z wnętrza. Miałam taki
          przypadek, mój dobry kolega, bardzo mnie poniżył, nazwał brzydką i nieciekawą,
          o złym charakterze itp. , chociaż sam spotykał się z „blondynką”. PO
          zastanowieniu doszłam do wniosku, że boi się mnie, bo go pod pewnymi względami
          wyprzedziłam. Chciał mi dokopać, nie był w stanie inaczej, więc uderzył w to,
          co kobietę dotknie, każdą. Przyznaję się, że mnie zdołował. Dwa tygodnie
          później byłam na pewnej imprezie, na której podszedł do mnie elegancki,
          szpakowaty mężczyzna, mądry, doświadczony, na wysokim stanowisku, też twórca… i
          ten niezwykły mężczyzna powiedział mi, że w jego oczach jestem piękna i mądra.
          Docenił mój rozwój, bo sam także przechodził podobne etapy. Nie jestem dla
          niego zagrożeniem. I nagle mnie olśniło, że nie muszę być dla każdego. Ludzie,
          których wyprzedziłam pod jakimś względem, boją się mnie i zrobią wszystko, żeby
          mnie umniejszyć. Nie można podobać się każdemu, nawet nie ma takiej potrzeby.
          Doceni nas ktoś, na kogo zasługujemy. Mój kolega mnie poniżył, ale przy tym
          drugim mężczyźnie, sam rozmywa się i nie istnieje.
          „Nie mam super przystojnego, super bogatego i super dobrego faceta” – myślisz
          znów serialami. Przystojny, nie oznacza dobry. Odnoszę wrażenie, że
          reflektowałabyś na każdego, kto zwróciłby na Ciebie. Czy do szczęścia jest Ci
          potrzebny bawidamek, który zadzwoni kluczykami samochodu. Jeśli pragniesz
          przystojnego, bogatego i dobrego faceta, to odpowiedz sobie, co możesz mu dać w
          zamian. Z jakiego powodu powinien zainteresować się Tobą. Nie żyjemy w dobie
          Kopciuszków. Nie musisz wyglądać jak modelka, ale coś musisz zaoferować mu,
          choćby ciekawe hobby, radość życia. Tacy nie spadają z nieba. A czy na pewno
          jest Ci potrzeby aż tak przystojny, czy nie wystarczyłby dobry i umiejący
          utrzymać dom. Myślę, że tobie bardziej zależy na pokazaniu go znajomym,
          koleżankom czy rodzinie, niż na własnym szczęściu. A z drugiej strony, czy
          kobieta musi być nikim bez faceta, czasem nawet tak lepiej. Pomyśl o tych
          wszystkich kobietach, które pochopnie powychodziły za mąż. Można mieć męża,
          dzieci i być potwornie nieszczęśliwą. Pomyśl, że Twoja sytuacja jest stokroć
          lepsza. „Nie mam super samochodu, super miłości, super seksu, super
          ciuchów..”. No i co z tego? To ma być wyznacznikiem szczęścia? Samochód i
          ciuchy! Wybacz, ale żal mi Ciebie. To nie taka sztuka zapracować na samochód.
          Sama sobie zapracowałam na samochód, ale nie traktuję go, jako coś, co
          powoduje, iż mogę być lepsza od innych. Po prostu oszczędzam czas. Ciuchy?
          Można sobie samemu coś fajnego uszyć i nie będzie to gorsze, od markowych
          ciuchów. Sztuką jest inwestować w swój rozwój, to jest skarb. Dla mnie
          największym osiągnięciem nie jest samochód, mieszkanie czy ulubiona praca, ale
          to, iż wydałam cztery książki. To mnie wyróżnia, wyłuskuje z tłumu. To jest
          powód do dumy. Lata na to pracowałam i czuję się dumna. Nie mam faceta, męża,
          ale to nie znaczy, że się z nimi nie spotykam. Wszystkiego nie można mieć.
          Jednak, jeśli mieć męża, to niech będzie ten właściwy, a nie pierwszy lepszy.
          Jeśli nie trafia się ten właściwy, to lepiej zostać samotną. Czasem wymaga tego
          nasz rozwój.
          „I jestem taka sfrustrowana, ze nie jestem taka np. jak MAGDA M., która ma to
          wszystko... „
          dziewczyno przestań oglądać te durne seriale. Prawdziwy mężczyzna, nie pragnie,
          żeby jego dziewczyna czy żona wcielała się w bohaterki seriali. Weź dobrą
          książkę, zacznij zbierać znaczki albo wybierz się w góry na szlak. Możesz też
          popracować jako wolontariuszka, pomagać przy różnych akcjach, idź na studia
          podyplomowe, zapisz się na karate. Tam szybciej poznasz ciekawego faceta, niż
          przy telewizorze. Bywa tak, że nasze własne środowisko nie jest w stanie poznać
          się na nas, może być uprzedzone lub kierować się stereotypami. Czasem
          mężczyźni, których znamy, bywamy w ich towarzystwie, traktują nas jak
          powietrze, bo reprezentujemy coś innego niż oni, może ich przerastamy? Tak może
          być z Tobą. U siebie, nie zauważa Cię nawet przeciętny facet, a gdy wyjdziesz
          poza swój krąg, to dostrzeże Cię mężczyzna jak z bajki: przystojny, bogaty,
          dobry. Nie jest to wykluczone. Musisz tylko uwierzyć w siebie. Doświadczam tego
          na własnej skórze. Może źle szukasz, albo nie tam, gdzie powinnaś. Podkochujesz
          się w nieudacznikach, kalekach emocjonalnych, sadząc, że Cię wreszcie docenią.
          Nie…nie docenią. Doceni Cię ktoś inny… ktoś, przy którym, ci dotychczasowi mogą
          pozamiatać podłogę w przedpokoju. A potem będą sobie pluć w brodę, że Cię
          pomijali.

          „Oczywiście wiem, ze to film - bajka i mocno przejaskarwiony, ale ja przed tym
          domknięciem cyklu mam właśnie takie obawy i nie wiem co z tym zrobić. Takie
          uczucie, ze cos przemija, a ja nie wiem jak temu przeciwdziłać. Przeraża mnie
          starość, zmarszczki, upływ czasu, to, ze jestem coraz starsza i nie mam tego
          wszytskiego. Że nie ma mnie kto przytulić, że nikt nie daje mi ciepła i nic
          nie zapowiada tego, że to się zmieni, a ja jestem coraz starsa, a ten czas tak
          szybko leci, już jest lato..”

          Więc siedź i użalaj się dalej nad sobą. Wiesz, Tobie jest potrzebny taki mocny
          kopniak. Żaden facet nie lubi, gdy kobieta robi z siebie ofiarę losu, a Ty
          robisz… Jak nie przestaniesz, to rzeczywiście jesteś na świetnej drodze na
          zostanie „starą, zdziwaczałą panną” i tu nic nie pomoże rozpacz i łzy. Pokaż
          się wreszcie światu od najlepszej strony. Zaskocz go czymś. Bądź Panią swojego
          losu.

      • dori7 Jak mozna byc starym w wieku +/-30 lat??? :D 06.07.07, 23:56
        devine80 napisała:

        > Przeraża mnie starość, zmarszczki, upływ czasu, to, ze jestem coraz starsza i
        > nie mam tego wszytskiego.

        Rety, no przeciez ja jestem Twoja rowiesniczka, a na wazne spotkania musze wciaz
        robic makijaz postarzajacy i uwaznie dobierac ciuchy w ciemnych kolorach, zeby
        wygladac dojrzalej! Jaka starosc, jakie zmarszczki, jaki uplyw czasu?! big_grin
        • potrek Dla devine80 od potrka 07.07.07, 00:34
          Droga każdego człowieka

          Rabbi Ber z Radoszyc poprosił raz swego nauczyciela, Jasnowidza z
          Lublina: ,,Wskaż mi drogę służenia Bogu”. Cadyk odparł: ,,Nie można powiedzieć
          człowiekowi, jaką drogę powinien obrać. Bo jedna droga służenia Bogu wiedzie
          poprzez studia, druga poprzez modlitwę, inna przez posty, a jeszcze inna przez
          jedzenie. Każdy winien uważnie zbadać, ku jakiej drodze skłania się jego serce,
          a następnie poświęcić się jej ze wszystkich sił’’.
          Powyższa opowieść poucza nas przede wszystkim o tym, jaki ma być nasz stosunek
          do prawdziwej służby Bogu, którą przed nami pełnili inni. Mamy podziwiać i
          uczyć się z niej, lecz nie powinniśmy jej dokładnie naśladować. Wielkie i
          święte czyny innych służą nam za przykład, jako że pokazują w konkretny sposób,
          czym jest wielkość i świętość, lecz nie są wzorami, które można kopiować.
          Choćby nasze osiągnięcia były bardzo nieznaczne w porównaniu z dokonaniami
          naszych przodków, ich prawdziwa wartość tkwi w tym, że realizujemy je na swój
          sposób i własnym wysiłkiem.
          Pewien chasyd spytał raz Magida (Kaznodzieję) ze Złoczowa: ,,Mówi się nam, że
          każdy Izraelita ma obowiązek pytać: >> Kiedy moje prace staną się podobne do
          prac moich ojców –
          Abrahama, Izaaka i Jakuba?<< Jak to rozumieć? Jak możemy w ogóle ośmielać się
          myśleć, że zdołalibyśmy dokonać tego, co nasi ojcowie?”
          Rabbi wyjaśnił: ,,Podobnie jak nasi ojcowie ustanawiali nowe sposoby służenia i
          każdy z nich znajdował inny rodzaj służby, zgodny z jego charakterem: ten
          służenia miłością, ów surową sprawiedliwością, jeszcze inny pięknem – tak i
          każdy z nas na swój własny sposób powinien wprowadzać coś nowego nauki i służby
          bożej i czynić to, co jeszcze nie zostało zrobione”.
          Każda przychodząca na świat osoba przynosi ze sobą coś nowego, co nigdy
          przedtem nie istniało, coś oryginalnego i niepowtarzalnego. Każdy, kto należy
          do Izraela, ma obowiązek wiedzieć i brać pod uwagę to, że jest niepowtarzalny w
          świecie ze swym szczególnym charakterem i że nikogo takiego przed nim na
          świecie nie było, bo gdyby ktoś podobny wcześniej istniał, świat by go już nie
          potrzebował. Każdy człowiek jest nowym zjawiskiem w świecie i został powołany,
          by wypełnić swą jednorazowość na ziemi.
          Zaprawdę z tego właśnie powodu opóźnia się przyjście Mesjasza”.
          Najważniejszym celem każdego człowieka jest urzeczywistnienie jego unikalnych
          możliwości, tych których nigdy przedtem nie było i nigdy potem nie będzie, nie
          zaś potarzanie czegoś, co ktoś inny, choćby nawet największy, kiedyś już zrobił.
          Mądry rabbi Bunam, gdy był już stary i utracił wzrok, rzekł pewnego razu:,,
          Nie chciałbym zamienić się miejscami z naszym ojcem Abrahamem! Cóż by Bogu z
          tego przyszło, gdyby Abraham stał się ślepy jak Bunam a ślepy Bunam jak
          Abraham?’’.
          Tę samą myśl wyraził jeszcze dosadniej rabbi Zusja, który tuż przed śmiercią
          rzekł :,,W przyszłym świecie nie będą mnie pytaćsuspicious> Czemu nie byłeś Mojżeszem?
          <<
          Zapytają: >> Czemu nie byłeś Zsują?<<”
          Mamy zatem do czynienia z koncepcją opartą na założeniu, że ludzie są
          zasadniczo do siebie niepodobni, i która nie próbuje ich ujednolicić. Wszyscy
          ludzie mogą dotrzeć do Boga, ale każdy ma inną drogę. Wielka szansa rodzaju
          ludzkiego leży w tej właśnie n i e i d e n t y c z n o ś c i. osób, w
          zróżnicowani ich cech i skłonności. To, że Bóg jest wszechogarniający,
          przejawia się w nieskończonej ilości dróg, jakie do niego prowadzą, z których
          każda otwarta jest dla jakiegoś człowieka.
          Kiedy kilku uczniów pewnego zmarłego cadyka przybyło do Jasnowidza z Lublina i
          dziwiło się, że jego obyczaje są tak odmienne od nawyków ich nieżyjącego
          mistrza, ten zawołał:
          Cóż to byłby za Bóg, gdyby można mu było służyć tylko w jeden
          sposób!”
          Dzięki temu, że każdy człowiek ze swojego miejsca i w sposób określony przez
          jego własną naturę zdolny jest dotrzeć do Boga, cała ludzkość jako taka może do
          Niego dotrzeć poprzez mnogie wysiłki na wszystkich tych różnych drogach.
          Bóg nie mówi: ,,Ta droga prowadzi do mnie, a tamta nie”, lecz: ,,Cokolwiek
          czynisz, może być drogą do mnie, pod warunkiem że postępujesz w taki sposób, że
          to wiedzie do mnie”.
          Jednakże rzeczy, których może i powinna dokonać konkretna osoba, mogą być
          objawione jedynie jej samej. Dlatego, jak już mówiłem, badanie osiągnięć kogoś
          innego po to, by mu dorównać, nie miałoby najmniejszego sensu, gdyż człowiek
          zgubiłby po drodze to właśnie, do czego on i tyko on został powołany. Bal Szem
          * powiedział: Każdy człowiek powinien postępować zgodnie ze swoim
          >>szczeblem<<. Jeżeli czyni inaczej, jeśli zajmuje >>szczebel<< bliźniego i
          porzuca własny, nie posiądzie ani jednego ani drugiego”.
          Zatem droga, po której człowiek może dojść do Boga, jest mu objawiona jedynie
          poprzez poznanie samego siebie, poznanie swoich najważniejszych cech i
          skłonności. ,,Każdy nosi w sobie coś drogocenne, czego nie ma nikt inny”.
          Jednak owo drogocenne ,, coś” w człowieku zostaje mu objawione dopiero wtedy,
          gdy prawidłowo rozpozna swoje najsilniejsze uczucie, swoje najgłębsze
          pragnienie, to, co w nim samym porusza jego najgłębszą istotę.
          W wielu wypadkach człowiek zna to najsilniejsze uczucie jedynie w postaci
          jakiejś namiętności, „złego popędu”, który czyha, by go zwieść na manowce.
          Naturalną rzeczy koleją to najsilniejsze pragnienie, które człowiek próbuje
          zaspokoić, ochoczo zwraca się ku wszystkiemu, co tylko pojawia się na jego
          drodze.
          Dlatego również siła tego uczucia czy impuls, musi być od tego, co przypadkowe,
          do tego, co zasadnicze, od tego, co ,, względne, do tego, co absolutne.
          Wówczas człowiek odnajduje drogę. Pewien Cadyk powiedział kiedyś: ,,Pod koniec
          Księgi Elkezjastesa cztamy: >> Koniec mowy. Wszystkiego tego wysłuchawszy: Boga
          się bój <<.
          Za jakąkolwiek rzeczą podążać będziesz aż do końca, usłyszysz tam, u kresu, to
          jednosuspicious>Boga się bój!<< I to jedno jest wszystkim. Nie ma na świecie rzeczy,
          która nie pokazuje drogi do bojaźni bożej i do służenia Bogu. Wszystko jest
          przykazaniem”. Jednak w żadnym razie nie powinniśmy przebywając na ziemi,
          przyszło nam żyć, odwracać się od rzeczy i istnień, które spotykamy w drodze i
          które pociągają nasze serca. Mamy za zadanie, właśnie poprzez uświęcenie
          naszego związku z nim, zapoznać się ze wszystkim, co przejawia się w nich jako
          piękno, przyjemność, radość. Chasydyzm uczy, że radowanie się w świecie, jeżeli
          radujemy się całą naszą istotą, prowadzi do radowania się e Bogu.
          Jedno, co w opowieści o Jasnowidzu zdaje się temu przeczyć, to fakt, że
          wśród przykładów ,,dróg” znajdujemy nie tylko jedzenie, lecz również post. Lecz
          gdy rozważymy to w całym kontekście nauki chasydów, zrozumiemy, że choć
          oderwanie się od natury, porzucenie naturalnego trybu życia, może w wypadku
          niektórych ludzi być koniecznym punktem staru w ich drodze lub niezbędnym aktem
          odizolowania się w szczególnie ważnym momencie egzystencji, to jednak nigdy nie
          obejmuje całej drogi. Niektórzy ludzie muszą zacząć od postu poprzez ascezę
          mogą wyrwać się z niewoli świata, dokładnie przeszukać własne serce i osiągnąć
          ostateczną komunie z Absolutem.
          Lecz asceza nigdy nie powinna zawładnąć życiem człowieka. Człowiek może oderwać
          się od natury jedynie po to, by do niej wrócić i w uświęconym z nią kontakcie
          odnaleźć swą drogę do Boga.
          Biblijny fragment mówiący o spotkaniu Abrahama z trzema aniołami:,, I stał nad
          nimi pod drzewem, a oni jedli” Rabbi Szuja objaśnił w następujący sposób:
          człowiek stoi pod aniołami, gdyż wie coś, co jest im nie znane: że jedzenia
          może być uświęcone przez intencje jedzącego.
          Poprzez Abrahama nienawykli do jedzenia aniołowie uczestniczyli w intencji,
          poprzez którą patri
            • potrek Re: Dla devine80 od potrka 07.07.07, 18:13
              iokepine napisała:I co dalej Potrek? Ucieło tekst!

              Tak uciełk niestety sad Ale jest i dokończenie smile


              Biblijny fragment mówiący o spotkaniu Abrahama z trzema aniołami:,, I stał nad
              nimi pod drzewem, a oni jedli” Rabbi Szuja objaśnił w następujący sposób:
              człowiek stoi pod aniołami, gdyż wie coś, co jest im nie znane: że jedzenia
              może być uświęcone przez intencje jedzącego.
              Poprzez Abrahama nienawykli do jedzenia aniołowie uczestniczyli w intencji,
              poprzez którą patriarcha poświęcił jedzeni Bogu.
              Każda naturalna czynność, jeśli jest uświęcana, prowadzi do Boga; natura zaś
              potrzebuje Boga; natura zaś potrzebuję człowieka do tego, czego nie zdołałby
              dokonać żaden anioł – mianowicie do uświęcenia.
              *Tj. Pan Imienia (Bożego); tak nazywano założyciela chasydyzmu, Rabbiego
              Izraela Ben Eliezera ( 1700 – 1760 )
              Jest to drugi rozdział pt: Droga każdego człowieka z ksiązki Pt: Droga
              Człowieka według nauczania chasydów autor Marti Buber, który osobiście
              przepisałem.
              Pozdrawiam serdecznie Piotr Alexander Rydlewski J
          • zocha.w Re: Dla devine80 od potrka 07.07.07, 14:38
            Tekst Potrka doskonale uzupełnił wypowiedź Sarny.
            Od siebie dodam, że to, że ludzie przy końcu cyklu Saturna zastanawiają się nad
            swoim życiem, bardzo dobrze o nich świadczy, bo widać, że myślą. I nawet jeżeli
            ten bilans ich nie zadowala, to też dobrze, bo po przemyśleniach często
            następują czyny. Oby tak było zawsze! Jeżeli znajdujemy się w jakiejś trudnej
            sytuacji, to zawsze mamy przynajmniej dwa wyjścia – możemy coś zrobić, albo
            możemy nie robić nic (oglądanie seriali to chyba jednak nie jest robienie
            czegoś, przyznam, że nie oglądam żadnego i nie czuję się z tego powodu
            upośledzona, żyję swoim życiem i nie interesuje mnie wyobraźnia, często chora,
            scenarzystów). Należy postawić na działanie. Wyjść z domu, pogadać z kimś
            życzliwym, poradzić się, robić cokolwiek, ale nie siedzieć i nie użalać się nad
            sobą, że inni to mają lepiej. Bo nawet jeżeli zrobimy coś, co nam nie wyjdzie,
            to wyciągniemy wnioski i nabierzemy doświadczenia, a to już jest coś. To krok
            do przodu. Użalanie się nad sobą nie przyniesie nam żadnego nowego
            doświadczenia, żadnej nauki na przyszłość.
            Tuż po pierwszym cyklu Saturna (nie znałam wtedy astrologii) też znalazłam się
            na poważnym zakręcie życiowym. Użalałam się nad sobą, a jakże, ale trwało to
            bardzo krótko. Powiedziałam sobie – co, ja mam siedzieć i płakać? robić z
            siebie ofiarę losu? JA? Niedoczekanie. I właśnie – przede wszystkim nie
            siedziałam w domu. Zaczęłam bywać, poznawać nowych ludzi, uczyć się nowych
            rzeczy (w tym astrologii). I życie nabrało kolorów. Gdy patrzę teraz z
            perspektywy lat, to tamtych problemów nie zamieniłabym za żadne skarby na coś
            innego, niby lepszego. Zawsze powtarzam – nie siedzieć z założonymi rękami,
            tylko ruszać się! Każdy ruch jest lepszy od bezruchu, bo ruch to życie, a
            bezruch – śmierć (i dosłownie, i w przenośni).
            Wyszło to trochę jak kazanie cioci-kloci... Ale zapewniam, że intencje moje jak
            najlepsze...

      • hekatte Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 07.07.07, 14:13
        devine80 napisała:

        > ziemskich znakach...
        > Ja też będę miała niedługo domknięcie cyklu, co mnie strasznie przerażą. Mam
        > wrażenie, ze nie spełniam oczekiwan. Nie jestem taka jak powinnam być, nie
        > jestem taka jak współczesna kobieta, czyli nie mam super przystojnego, super
        > bogatego i super dobrego faceta, noie mam super dzici (nawet dziecka ani nawet
        > chęci na nie), nie mam super samochodu, super miłóści, super seksu, super
        > ciuchów...


        Ehh dzieciaku... Życie zaczyna sie po trzydzestce!smile A tymczasem wyrzuć
        telewizor albo przynajmniej odetnij sie od reklam i papkowatych seriali.
        Rozejrzyj się w realnym swiecie - czy kobiety mieszczące sie w tym społecznym
        standardzie są szczęsliwe?
        Jeśli masz urodzeniowo dobrze aspektowanego Saturna to im dalej "w czas" tym
        lepiejsmile)

      • neptus Do Devine80 07.07.07, 15:16
        Sarna wygarnęła Ci ostro, stała się tu Twoim Saturnem. wink Przeczytaj to, co
        napisała z uwagą i nie czuj się tym skrzywdzona, choc Cię to zapewne zabolało.
        Zamkniecie cyklu Saturna to zamknięcie pewnego okresu dojrzewania społecznego.
        Wchodzisz w nowy zyciowy etap, ktory wymaga, abys stała sie całkowicie dorosła
        i niezalezna, sama budowała od tej pory własne zycie.
        Kiedy sie zbliża do 30-tki nie mozna patrzeć na życie jak 15-latki. To, co
        nastolatkom daje fantazję i pcha ku nowym doświadczeniom, u osoby dorosłej jest
        niepoważne i hamuje jej rozwój.
        Bolesne doświadczenia, które czasem towarzyszą zakonczeniu cyklu, to "koło
        ratunkowe", szansa na to, aby człowiek wyciągnął dla siebie nauke i zmienił swo
        zycia.
        30-tka to najpiekniejszy okres w rozwoju człowieka. To ludzie jeszcze młodzi, a
        już dojrzali i samodzielni - przed nimi jest wszystko. Nie możesz ciągle być
        dzieckiem i czas to zrozumieć. Pomiędzy dzieciństwem a starością jest drugi
        cykl Saturna obejmujący ok. 30 lat dorosłego zycia dający najwiecej szans na
        realizowanie siebie wg własnych pomysłów. To czas tworzenia rodzin, zdobywania
        pozycji zawodowej, budowania własnego miejsca na Ziemi. Kiedys wydawano 12-
        latki za 30-letnich starych piernikow, a 18 lat to juz było skrajne
        staropanieństwo. Wówczas kolejne etapy zycia wyznał cykl Jowisza.
        Tylko, ze wtedy ludzie zyli srednio 30-40 lat, a człowiek po 40-tce to był
        niemal Matuzalem. Dzis okres dojrzewania do różnych ról społecznych jest
        znacznie dłuższy ale też człowiek zyje dwukrotnie dłużej i nawet w wieku lat 90
        wielu ludzi zachowuje pełna aktywność. Obecnie podstawowe stadia życia
        społecznego wyznacza cykl Saturna, a w przyszłości zapewne będzie to cykl Urana.
        Jesli przez prawie 30 lat zyłaś w stadium larwy i poczwarki, nowy cykl Saturna
        jest czasem, w którym czas rozpostrzeć skrzydełka i wylecieć ku słońcu jako
        dojrzały motyl. Dlaczego upierasz się na rolę motyla ćmy, która rozbija sie o
        ekran telewizora, a w końcu za Słońce bierze żarówkę i opala sobie skrzydełka?
        Leć w świat i ciesz się swoim barwnym życiem.
        • zocha.w Re: Do Devine80 07.07.07, 16:17
          neptus napisała:

          > Pomiędzy dzieciństwem a starością jest drugi
          > cykl Saturna obejmujący ok. 30 lat dorosłego zycia dający najwiecej szans na
          > realizowanie siebie wg własnych pomysłów.

          Wynika z Twojej wypowiedzi, że trzeci cykl Saturna to starość. No nie, pierwszy
          raz słyszę taką nazwę. Po drugim cyklu, życiu dorosłym, trzeci cykl to życie
          dojrzałe. Do starości to jeszcze ho, ho! Starość to czwarty cykl.
          • neptus Re: Do Devine80 07.07.07, 23:49
            Jestem skłonna się z Toba zgodzić. Przeciez pisałam, że przechodzimy z wolna do
            cykli uranicznych w zyciu! Po 80-tce już zaczynamy się starzeć.
      • arcoiris1 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 07.07.07, 16:53
        Devine, z Towjego postu przebija jakaś olbrzymia presja. Nie wiem kto lub co ja
        na Ciebie wywiera, rodzina, przyjaciele, środowisko, ale generalnie odrzuć ją.
        Podobnie jak wywal ze swojego słownika zwrot "super" w odniesieniu do tego co
        chciałabys osiągnąc. Jak bys tak wszystko "super" miała to zaryczałabys sie na
        smierć z nudów i zaczełabys z nich ćpac albo pić, albo iśc w tango jak na
        przykład Paris Hilton, ktora ma wszystko super- super kasę, super urodę, super
        sławę, super nazwisko, super facetów, super psa, super torebke, super fryzjera,
        super znajomych, super chatę i super ciuchy. I jest pustostanem maskarycznym,
        jak bęben. Ale jest super laską, co?

        Z rzeczy, o których piszesz jedno jest warte uwagi i checi- super uczucie i
        super seks, ale to mozna miec tylko jezeli mocno kochasz i ciało łączy się z
        umysłem. Wszystko inne super wywal do kosza.

        30 lat to zajefajny wiek. Za miesiąc kończę 32 i nie zamieniłabym się z żadną
        18-tka. Wiesz czemu? Bo jestem niezależna, skończyłam studia, ryłam na nich jak
        dziki osioł, nauczyłam się 5 języków, teraz mam prace od kilku lat i tylko
        dzieki sobie moja pensja w porównaniu od momentu kiedy ją zaczełam wzrosła o
        100 procent. 100 procent, i własnie dostałam kolejną podwyżkę, jako
        wyrózniający sie pracownik, mimo że potrafie dowlec sie do biura na 10 rano i
        nawet nie chce mi się ściemniac, ze auto sie zepsuło albo że mi żołądek rano
        wysiadł. Ale pracowałam na to kilka lat, więc moge sobie na to pozwolić- nikt
        mi nigdy nie pomógł.30 lat to boski wiek- masz niezlaezność, jestes atrakcyjna,
        świadoma siebie, masz mega jazdę na seks, wiesz co w nim lubisz, jestes nadal
        młoda!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i cały świat do Ciebie nalezy.
        Nie chciałabym byc teraz 20 latka mieszkająca nadal z rodzicami, bez kasy,
        doświadczenia jakie mam teraz jesli chodzi o ludzi i tak dalej.

        Magda M- najbardziej durny serial wszechczasów, tak durny jak najgorszy
        TeleDurniej pod tytułem Familiada. Wyłacz ten chory telewizor, lepiej puśc
        sobie zarąbistą składanke Best Disco Ever do dostania w Empiku. Ja własnie jej
        słucham i przypominaja mi się moje licelane czasy, z rozrzewnieniem o nich
        myślę, ale nie chciałabym do noch powrócic.

        Saturn w 9 domu, powinien być mądrym nauczycielem- posłuchaj go.



        • arcoiris1 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 07.07.07, 17:29
          i jeszcze jedno, macie w Pile Philipsa- dlaczego sie do nich nie zgłosisz? Bo
          jestes historykiem? Phi. Ja jestem filologiem po lieraturze, a widzisz zasuwam
          niekiedy na liniach montażowych w fabrykach samochodów w kamizelce odblaskowej
          i kasku jak Malinowski z 40-latka i intruuję panów jak mają obchodzić się z
          naszym produktem i jak pojeżdzać wózkiem widłowym, mój świat to Magazyn i linia
          montażowa, yeee-haa! wink)))))) I co? Kon by sie uśmiał, ja sama z siebie się
          smieję bo wyglądam w tym super wink stroju jak kretynka i jakby mi to ktoś
          jeszcze na studiach o tym powiedział to bym mu rzekła- puknij sie w łeb, bo
          chciałam robic doktorat z religii afrokaraibskich. Podobnie moja przyjaciółka,
          spec od marketingu w wielkiej firmie, jest polonistką. Wiec wal do tego
          Philipsa- fajna płaca jest najczęsciej w duzych firmach.
      • sarna34 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 07.07.07, 17:46
        Swoją wypowiedzią nie chciałam nikogo dotknąć. To są moje przemyślenia,
        przemyślenia połowy drugiego cyklu Saturna. Właśnie przeszedł mi trzeci raz w
        opozycji nad pozycją natalną. Saturn jest w moim życiu bardzo dostrzegalny i
        wciąż uczy, czasem bardzo boleśnie. Jestem przykładem „poczucia humoru losu”,
        bo jak nazwać sytuację, gdy patronem VII domu jest Saturn, choć sam leży w domu
        VIII na szczycie Palca Bożego mając u podstawy Słońce i marsa (planety te mówią
        przecież o partnerstwie). Pod tym względem Saturn daje mi niezłego kopa.
        Wydawałoby się, że to sytuacja patowa. Jednak, wierzę, że do przerobienia.
        Koniec pierwszego cyklu, prowokuje do przemyśleń. Mało, kto jest z siebie
        zadowolony. Przyczyn jest zazwyczaj wiele: nasze lenistwo, niezaradność i
        niedojrzałość życiowa, strach przed rzuceniem się w głęboką wodę, a nieraz
        przeszkody losowe. Bywa, że blokady te są konieczne, inaczej nie zmusilibyśmy
        się do działania i rozwoju.
        Wiem, że po pierwszym obiegu Saturna przeszłam do działania i te działania były
        słuszne, które zmieniły moje życie. Jednak oblałam egzamin, jeśli chodzi o
        sprawy partnerskie. Widocznie musiałam dostać jeszcze po łapkach. Odkryłam to
        właśnie teraz w połowie drugiego cyklu.
        Dla wszystkich VII domowych Saturnów, najważniejszy jest partner. Dlaczego to
        tak boli, bo nie możemy sobie wciąż uświadomić, co lub kto jest dla nas
        najważniejszy. Niby przeczuwamy, kogo chcielibyśmy, a jednak sięgamy po tych,
        którzy w niewielkim procencie odpowiadają temu, co Saturn uważa za najlepsze
        dla nas. Niby wiemy, że potrzebujemy eleganckich butów, a zarazem solidnych,
        które muszą wystarczyć na wiele sezonów, a jednak po przyjściu do sklepu
        wybieramy wszystkie, prócz tych, które są nam potrzebne. Owszem szpilki są
        piękne, ale na górskim szlaku, zrobią nam się odciski albo zwichniemy nogę,
        oczywiście wyrzucimy je z wielkimi pretensjami do sklepu, do firmy,
        sprzedawczyni, która nam je pakowała. A przecież to był nasz wybór, chociaż
        przechodziliśmy obok tych solidnych i eleganckich butów, ale zachłannie
        rzuciliśmy się na szpilki, bo tak pięknie błyszczały. To samo jest z wyborem
        mężczyzny. Dostajemy kopa od Saturna, bo źle wybieramy. Saturn chce dla nas
        dobrze, on nie podtyka nam wybrakowanego towaru, to my sami rzucamy się na
        buble i krzyczymy z rozpaczy. Saturn wymaga zastanowienia się i określenia,
        jaki potrzebny jest nam mężczyzna. VII domowe Saturny kierują się ku dojrzałym,
        mądrym i doświadczonym partnerom, takim, co już sporo osiągnęli i mają prestiż,
        władzę, którzy mogą czegoś nauczyć swoją młodszą o kilka lub kilkanaście lat
        młodszą partnerkę. Właśnie sobie uświadomiłam, że takiego partnera także
        potrzebuję. Jednak, żeby go dostać trzeba sobie na niego zapracować. Nie
        wierzmy, że taki facet, mądry i z pozycją , weźmie sobie pierwszą lepszą z
        brzegu. Nie wierzmy też w kolejny mit, że starsi panowie pragną wyłącznie ciała
        młodych i pięknych „blondynek”. Na jedną noc, pewnie tak, może na krótki
        romans, ale nie na dalsze życie. Taki mężczyzna jest wymagający. Kobieta musi
        być na wyższym poziomie rozwoju, musi się czymś wyróżniać z tłumu innych
        kobiet, inaczej będzie dla niego przezroczysta. Taki facet jest jak „Mercedes”,
        żeby go kupić długo się składa pieniądze.
        Dlaczego o tym piszę? Bo doświadczyłam czegoś takiego w ostatnich dniach na
        przejściu Saturna przez natalnego. Dostałam zaproszenie na imprezę
        podsumowującą konkurs literacki, który w temacie miał ekologię (stare drzewa).
        Jakoś mi to bardzo pasuje do Saturna. Dostałam na tym konkursie nagrodę.
        Pojechałam po jej odbiór. Impreza odbywała się w zabytkowym pałacu. I tam
        spotkałam, a może bardziej to on do mnie podszedł, mężczyznę niesamowitego,
        idealnie pasującego do powyższego opisu, który mnie wyłowił z tłumu innych
        kobiet. Jego oczy powiedziały mi wszystko. Zrozumiałam, że mnie dostrzegł
        właśnie ON, to wynik mojej ciężkiej pracy przez pół cyklu Saturna. Pomyślałam
        sobie, że Saturn dał mi promocję do następnej klasy. Mężczyzna ten patrzył na
        mnie i zachwycił się, nie ze względu na wygląd (to za mało), ale za to, kim się
        stałam. Wcześniej, nie znając go, wysłałam do niego jedną ze swoich książek.
        Wysłałam na instytucję (redakcję), ale trafiła do jego rąk, bo jest tam szefem.
        Zobaczyć uznanie w oczach takiego faceta, warto było pracować na to.
        • arcoiris1 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 08.07.07, 12:50
          VII domowe Saturny kierują się ku dojrzałym,
          >
          > mądrym i doświadczonym partnerom, takim, co już sporo osiągnęli i mają
          prestiż,
          >
          > władzę, którzy mogą czegoś nauczyć swoją młodszą o kilka lub kilkanaście lat
          > młodszą partnerkę. Właśnie sobie uświadomiłam, że takiego partnera także
          > potrzebuję. Jednak, żeby go dostać trzeba sobie na niego zapracować. Nie
          > wierzmy, że taki facet, mądry i z pozycją , weźmie sobie pierwszą lepszą z
          > brzegu. Nie wierzmy też w kolejny mit, że starsi panowie pragną wyłącznie
          ciała
          >
          > młodych i pięknych „blondynek”. Na jedną noc, pewnie tak, może na k
          > rótki
          > romans, ale nie na dalsze życie. Taki mężczyzna jest wymagający. Kobieta musi
          > być na wyższym poziomie rozwoju, musi się czymś wyróżniać z tłumu innych
          > kobiet, inaczej będzie dla niego przezroczysta. Taki facet jest jak „Merc
          > edes”,
          > żeby go kupić długo się składa pieniądze.


          Powiem Ci tak- im wiekszy pakiet kobieta posiada w swoim portfolio zalet tym
          większe prawdopodobieństwo że, zostanie sama i tym mniej facetów którzy się
          odważą podejśc, jest ich wtedy niewielu. To jest biologia a nie Saturn. Tak ja
          miłości dworskiej w średniowieczu- dama serca do kórej się wzdycha a ta z którą
          się rycerz żeni to dwie rózne sprawy. Facet MUSI się czuc opiekunem, musi się
          czuc superior wobec ciebie, niestety. Nie wybirze ciebie, bo wiecznie bedzie w
          stresie że ktos mu cie zabierze, ze jestes atrakcyjna wiec wielu innych
          interesujesz, ze może dziecko nie bedzie jego- to wszystko sie dzieje na
          poziomie podświadomym. To nie jest kwestia składania na mercedesa, jezeli sama
          nim jestes a wokół jeżdzą poobijane maluchy. Ciebie będzie pragnął ale zwiąże
          sie na stałe co najwyżej z seicento. I niestety, znam masę kolesi którzy wiążą
          sie młodymi blondynkami na swojej opoz Uran/Uran - facetów z pozycja, władzą,
          wykształconych. Dlaczego? No bo się czuja cudownie superior i mogą jej
          zaimponowac, nauczyc, ona NIE WYMAGA od nich.
        • arcoiris1 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 08.07.07, 13:03
          znam wielu fajnych męzczyzn, powiedzmy z wyższej półki, którzy pożenili sie z
          kobietami które ja nazywam na sówj własny uzytek drewnianymi królewnami, albo
          kobietami mega nietowarzyskimi, średnioatrakcyjnymi, wiecznie gderającymi,
          nieciekawymi. Mój cudowny brat byłby chyba najjaskrawszym przykładem- ożenił
          się z kobietą, która bije rekordy w kategorii antypatyczność- nigdy nie sie
          smieje, nie usmiecha, wiecznie zestresowana, nigdy nie na luzie, i trzyma go na
          smyczy że hej.

          Szczerze Ci życzę Sarna, żeby ten facet byl tym jednym z niewielu, którzy się
          nie będą bali. Bycie niezwykłą kobietą to niestety nie jest zaleta jeśli chcesz
          trwałego związku, tzn, bardzo niewielu mężczyzn sie odważy tego spróbowac. Są
          tacy, więc jesli on do nich nalezy, to bierz go wink
          • sarna34 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 08.07.07, 15:28
            arcoiris1 napisała:

            > znam wielu fajnych męzczyzn, powiedzmy z wyższej półki, którzy pożenili sie z
            > kobietami które ja nazywam na sówj własny uzytek drewnianymi królewnami, albo
            > kobietami mega nietowarzyskimi, średnioatrakcyjnymi, wiecznie gderającymi,
            > nieciekawymi. Mój cudowny brat byłby chyba najjaskrawszym przykładem- ożenił
            > się z kobietą, która bije rekordy w kategorii antypatyczność- nigdy nie sie
            > smieje, nie usmiecha, wiecznie zestresowana, nigdy nie na luzie, i trzyma go
            na
            >
            > smyczy że hej.
            >
            > Szczerze Ci życzę Sarna, żeby ten facet byl tym jednym z niewielu, którzy się
            > nie będą bali. Bycie niezwykłą kobietą to niestety nie jest zaleta jeśli
            chcesz
            >
            > trwałego związku, tzn, bardzo niewielu mężczyzn sie odważy tego spróbowac. Są
            > tacy, więc jesli on do nich nalezy, to bierz go wink

            arcoiris1, nie ciągnie mnie do facetów, których przewyższam czy są mi równi,
            oni boją się mnie, dlatego, częstokroć umniejszają moją wartość, nawet próbują
            poniżać, na co nigdy się nie godzę i potrafię powiedzieć im to w oczy.
            Pociągają mnie faceci, którzy zdecydowanie nade mną górują, którzy wiele
            osiągnęli (nie tylko materialnie ale przede wszystkim mentalnie). Potrzebuję
            opiekuna, nauczyciela, męskiego autorytetu, faceta do podziwiania. Nie mam nic
            przeciwko, żeby był ode mnie mądrzejszy. Zdaję sobie sprawę, ze tacy, to już
            dojrzali panowie. Zauważyłam, że ostatnio takich pociągam i nie mam nic
            przeciwko. Pewnie podświadomie wyczuwają moje potrzeby. Wyglądam, na co
            najmniej 10 lat mniej niż mam, więc to także ich kręci. Taki facet dla mnie
            jest jak "Mercedes". Gdyby tylko chciałby mnie, nie odmówiłabym mu. Potrzebuję
            wsparcia i pomocy w dalszym rozwoju.
            Jak trzeba, potrafię zagrać "słodką idiotkę" wink
              • sarna34 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg - A Saturn w 9 08.07.07, 16:28
                vestalinka napisała:

                > arcoiris1 napisała:
                >
                > "Wyglądam, na co
                > najmniej 10 lat mniej niż mam"
                >
                > A to chyba ascendentalna Koza się kłania-ja też tak mamsmileI to chyba na
                > szczęście,bo życie to całkowicie mam jeszcze nie ułożone...niestety

                Merkury i słońce na ascendencie
                • sagefighter Re: Cykl Saturna - A Saturn w I DOMU??? 10.07.07, 14:24
                  Witajcie!
                  Mi sie wlasnie zakonczyl jeden cykl saturna i musze powiedziec, ze wszystko
                  zaczyna sie zmieniac. Rozwiodlam sie, zmienilam miejsce zamieszkania, prace,
                  otoczenie. Ale jednoczesnie czuje sie niesamowicie samotna, brak jakichs
                  blikskich znajomych i kolezanek. Zawiodlam sie na wielu z nich przed
                  zakonczeniem cyklu saturna, na ludziach, z ktorymi bylam zwiazana i teraz mi
                  tylko pozostala nieufnosc.Ale na szczescie spotkalam swoja wielka milosc i to
                  troszke zrownowaza te osamotnienie.
                  Mam Saturna w I domu, ktory jest w Lwie. Co to moze oznaczac, jesli chodzi o
                  osobowosc?Czy zawsze bedzie mnie hamowal w dzialaniu? czy juz zawsze bedzie i
                  doskwieral ten saturn w I DOMU, jak w nim dziala? Czy ma tez jakies pozytywne
                  cechy?
                  Bo jak na razie z tego co przeczytalam to nic dobrego z mojego Saturna w I domu
                  nie wynika.
    • zocha.w Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 08.07.07, 22:50
      Czytając książkę (Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości”wink właśnie trafiłam na
      fragment, który pasuje do tego wątku (dużo tu o związkach). Skrzętnie
      przepisałam.
      ...
      Pytanie: Czemu popadamy w nałogową zależność od drugiego człowieka?
      Romantyczny związek miłosny jest tak silnym i powszechnie upragnionym
      przeżyciem, ponieważ zakochani mają wrażenie, że uwolnili się od głęboko
      zakorzenionego lęku, łaknienia, niedosytu i niedoskonałości – stanów, które są
      nieodłącznym elementem człowieczeństwa nieoświeconego, nieodkupionego. Mają one
      zarówno wymiar fizyczny, jak i psychiczny.
      W sferze fizycznej oczywiście daleko ci do pełni i nigdy jej nie osiągniesz:
      jesteś mężczyzną albo kobietą, czyli połową, a nie całością. Na tym poziomie
      tęsknota za pełnią – za powrotem do stanu jedni – przejawia się jako
      przyciąganie między męskością a kobiecością: to, że mężczyzna potrzebuje
      kobiety, a kobieta – mężczyzny. Jest to niemal niepohamowany pęd do połączenia
      z przeciwstawnym biegunem energetycznym. Ten fizyczny pęd ma swoje źródło w
      pragnieniu, żeby położyć kres dwoistości, odzyskać stan pełni. Na poziomie
      fizycznym najbliższe tego ideału jest zespolenie seksualne, toteż spośród
      wszystkich przeżyć, jakich może dostarczyć sfera fizyczna, właśnie ono sprawia
      ludziom najgłębszą satysfakcję. Ofiarowuje im jednak zaledwie przelotną wizję
      pełni, moment błogostanu. Dopóki bezwiednie traktujesz je jako narzędzie
      zbawienia, usiłujesz położyć kres dwoistości na poziomie form – to zaś jest
      niewykonalne. W efekcie ukazuje ci się kuszące mgnienie raju, ale nie dostajesz
      zezwolenia na stały w nim pobyt i lądujesz z powrotem w swoim osobnym ciele.
      Na poziomie psychicznym wrażenie niedosytu i niedoskonałości doskwiera jeszcze
      silniej niż na fizycznym. Dopóki utożsamiasz się z umysłem, twoje poczucie „ja”
      opiera się na zewnętrzności. Innymi słowy, swoje wyobrażenie o sobie czerpiesz
      ze spraw, które tak naprawdę nie mają nic wspólnego z tym, kim jesteś, takich
      jak rola społeczna, majątek, wygląd zewnętrzny, sukcesy i porażki, przekonania
      itd. To fałszywe, z umysłu zrodzona „ja”, czyli ego – kruche, niepewne siebie –
      szuka coraz to nowych rzeczy, z którymi mogłoby się utożsamić, bo tylko dzięki
      nim czuje, że istnieje. Nic jednak nie daje mu wystarczająco trwałego
      spełnienia. Wciąż dręczy je lęk, niedosyt i łaknienie.
      I oto nagle pojawia się zupełnie wyjątkowy związek. Wygląda na to, że
      rozwiązuje on wszelkie problemy ego i zaspokaja wszystkie jego potrzeby.
      Przynajmniej z początku tak się wydaje. Wszystko, na czym dotychczas opierałeś
      swoje poczucie „ja”, staje się stosunkowo mało istotne. Skupiasz się odtąd na
      jednym jedynym zjawisku, które zajęło miejsce wszystkich dawniejszych spraw,
      nadaje twojemu życiu sens, ty zaś właśnie przez jego pryzmat określasz swoją
      tożsamość. Zjawiskiem tym jest osoba, którą „kochasz”. Przestałeś być odrębną
      drobiną w obojętnym wszechświecie – przynajmniej na pozór. Twój świat ma teraz
      centrum: ukochana istotę. Fakt, że owo centrum mieści się na zewnątrz ciebie –
      czyli nadal czerpiesz spoza siebie wyobrażenie, kim jesteś – początkowo wydaje
      się błahy. Grunt, że ulotnił się tak typowy dla umysłu egotycznego, stale ci
      dotąd towarzyszący lęk, a wraz z nim wrażenie twojej własnej niedoskonałości,
      niedosytu i niespełnienia. Ale czy naprawdę ulotniły się, rozwiały? A może
      wciąż czają się pod cienką powłoką szczęścia?
      ...
      • arcoiris1 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 08.07.07, 23:01
        kochać umysłem to dla mnie najwyższy poziom miłości, jeżeli dołącza do tego
        ciało, to jestem wtedy w tunelu bo ciało plus umysł to dla mnie połaczenie
        najwyższe z mozliwych, sacrum z profnanum się tu styka. Raz tego doświadczyłam
        i było to bardzo wyczerpujące przeżycie, ale strasznie chciałabym tego znowu
        doświadczyc, nic się z tym nie może równać.
      • neptus Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 08.07.07, 23:21
        zocha.w napisała:

        > Czytając książkę (Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości”wink właśnie t
        > rafiłam na
        > fragment, który pasuje do tego wątku (dużo tu o związkach). Skrzętnie
        > przepisałam.

        Podziwiam, że chciało Ci sie tyle przepisywać ale fragment jest faktycznie
        swietny.
        Któż jest na tyle oświecony, by nie szukac w związkach dopełnienia siebie?
        Myslę, ze mieć pełną świadomość tego, co chcesz przez związek wypełnić, to już
        jest bardzo dużo.
        • brunchild_a Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 10.07.07, 07:19
          a mnie od września saturn wejdzie w koniunkcję z saturnem urodzeniowym w IX
          domu - czyli zakończenie pierwszego kółka. Śmiać się czy płakać? Jak do tej
          pory, w pracy czuję się blokowana i w
          ogóle... ale cóż się użalać nad sobą, trzeba żyć i pracować!
          • anbliss Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg. 18.08.07, 12:44
            własnie zaliczam pierwszy obieg saturna smile w pocie i znoju rodzi się
            nowa Ja ...nie powiem Persona na miare nowego kroju created by
            Saturn Pluton . 28 sierpnia sinobrody władac ograniczeń i formy
            zaliczy pozycje urodzeniową w moim natalnym radiks smile ( 0,17 panny 1
            dom) i ustawi sie po trygnie do wenus w koziorozcu smile DO tego
            wszystkiego dopadł mnie totalizm transformacyjny plutona ( aktualnie
            5 dom w strzelcu ) tam także na poletku ekspansji buszuje jowisz
            łaskocząc mojego marsa trygonem do asc( 15 ) w lwie i powerowej
            koniunkcji mars ksiezyc po kwadracie z uranem .Tygielek kotłujący
            nienasycenie , fronty działań zyciowych otwarte . Stygmat działania
            w akcji . Hm podam date moze mi zasugerujecie jak to sie skonczy
            hę... 28 .12 .1977 19 kraków

            devine odbierz poczte ...


            pozdrawiam przestrzennie,

            gg10260707
    • devine80 Re: Cykl Saturna - pierwszy obieg- 9 dom, Gdańsk i 14.07.07, 17:26
      Witajcie
      Spoko, ja nie oglądammm tych seriali, nie oglądam MSAGDY M>, bo jaktylko widze
      zapowiedzi to bierze mnie frustracja i nie oglądam.
      Wiesz co Sarna34, przeczytałam kilka razy Twoją wypowiedź, Ty masz rację! O
      Saturnie!!!!
      Wiesz, ja pracuję nad sobą, staram się przynajmniej. I też mialam podobnego
      kolegę, ktory mi powiedział, że jestem mało atrakcyjna. Powiedział to po tym,
      jak zrobiłam lepszą reklamę i promocję firmy od Niego... Później zobaczyłam na
      zdjęciu Jego dziewczynę, z która ma dziecko - wpadkę, nie wiadomo czy Jego
      zresztą i i przestałam sie przejmować Jego slowami, bo dziewczę nie było zbyt
      piekne... Jednak mnie na początku zdołował, anim doszlam do wniosku, zeby sie
      bujał.
      Ja apracuje w kulturze, robię sporo imprez, zresztą napisałam Ci @ na Gazetę,
      prywatną skrzynkę. Ostanio pytali sie mnie, czy mam czas na życie
      prywatne... No, czasmi mam, miewam. Moja praca polega na uśmiechaniu sie i
      przekonywaniu ludzi, do tego, zeby zrobili coś czego ja chce. Zeby zrobili to
      za darmo, w zamian za show, ktory ja im zrealizuję. Za możliwośc pokazania się
      w mediach, za moje tekstyo nich w gazetach, za moje słowa podkreslające ich
      wspanialość, bo przeciez oni tacy są, najlepsi i ja im to mówię. Moja praca
      jest zgodnie z moim asc - bardzo strzelcowata. Ja ją bardzo, bardzo lubię.
      Takaadrenalinka, emocję, ruch. A, ze jestem czasem zmęczona, to inna sprawa.
      Choć w pracy to ze mnie wlkan energii, ostanio jedna Pani zapytala: CIEKAWA
      JESTEM KIEDY SIĘ PANI SKOŃCZY TEN ZAPAŁ? A ja właczam moja koniunkcję Jowisz -
      Mars i lece dalej. Kiedyś kolega powiedzial mi, ze Jowsz w kwadraturze do asc
      (to ja, bo Joiwsz i Mars w Pannie), to tak jak Joiwsz na asc, tylko bardziej
      postrzelonewink.
      A z facetami w pracy... Pracuję w takiej instuytucji, ze emocje sa
      bardzo "koziorożcowate", faceci są różni, jestem w kadrze i jednen mój kolega
      powiedzał mi kiedyś, ze "faceci się mogą Ciebie bać", dlatego, ze reprezentuję
      kadrę... No nie wiem, jak powiedziłam, jestem w pracy bardzo postrzelona i
      optymistyczna. Poza tym też, choć jak dziła Saturn bywa różnie.
      Ale wzięłam sobie do serca rady zawarte tutaj u Sarny34. Oświadczam, ze mam 3
      tygodnowy urlop, który zamierzam wykorzystać. Nie mogłam sie zdecydować kiedy ,
      co i jak, chcialam go rozbuić na tygodnie i moze w pażdzierniku... Ale doszłam
      do wniosku, ze jest lato i musze wypoczać i to wypoczac aktywnie. Urloip
      planowany jest w dniach 6 - 24 sierpnia, faza Lwa na maxa! I jadę sobie do
      Gdańksa (będę tm na pewno 12 sierpnia, już mam nocleg w schronuksu), wcześniej
      chyba wpadnę do Poznania. I jeszcze o tym napisze na Forum, bo ja bym chciala
      się z Wami spotkać Moi Drodzuy! Iśc na kawkę i lody i pogadać o astrologii! A
      swietnie wyglądają osoby, które z otwartą buzią słuchją tego o czym rozmwiamy!
      Zaświadczam, bo już tak kilka razy miałam, ze kiedy rozmwialam z ludźmi o asc,
      dsc , osiach i tranytach baaardzo, ale to bardzo się "dziwowali", szczególnie
      w super szybkim trwmwaju Gdańsk - Sopot w marcu 2006!
      Tak więc skoro Saturn w 9 domu, trzeba ruszać w podróż! Aha uczę się intensynie
      angielskiego, mam przeczucie, ze mi się przyda wkrótce!
      Acroriss1 sprawdź pocztę.
      dzieki Sarna, jestes dla mnie wzorem, ale napisalam Ci o tym w @ i
      pewna "merkurowa" wizja juz się tworzy, ale narzzie sza!
      Pozdrawiam i do zobaczenia!

      a.;
      • vestalinka Re: Trzecia koniunkcja Saturna 18.08.07, 11:58
        Saturn niedawno po raz trzeci(i ostatni) przeszedł przez pozycję urodzeniową
        i...mam wrażenie,że coś ważnego zaczyna się dziać w sferze związków (Saturn jest
        w VII domu,władca horoskopu).Zauważyłam,że podczas dwóch pierwszych koniunkcji
        związki sypały się jak domki z kart,myślałam że i tym razem tak będzie,a jednak
        pomimo sprzeczek nic się nie rozwaliło,a wręcz utrwaliło.
        Zastanawiam się,czy to czasem nie takie ładne uwieńczenie tych moich wiecznych
        problemów miłosnych,rozstań...może Saturn odpuścił i wreszcie podaruje mi coś
        nad czym od dawna ciężko pracowałam?
        Aktualnie obok natalnego Saturna kręci się Wenus,teraz retrograduje,wspomnianego
        faceta poznałam podczas owej trzeciej koniunkcji Saturna i w momencie,gdy
        zbliżała się do niego Wenus.
        Ciekawa jestem czy zaowocuje to czymś trwałym...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka