Dodaj do ulubionych

Wieczna dziewica z Lublina

31.08.07, 12:41
Czytałam ostatnio że jakaś pani w lubelskiej katedrze ślubowała
pozostać do śmierci dziewicą.Osoba ta nie jest zakonnicą,należy do
grona tzw.dziewic konsekrowanych.Są to właśnie kobiety które nie
będąc zakonnicami ślubują żyć w celibacie do końca życia.Ciekawa
jestem jakie układy w horoskopie urodzeniowym związane są z wyborem
takiego sposobu życia.
Obserwuj wątek
    • queenmaya Re: Wieczna dziewica z Lublina 31.08.07, 13:23
      Wybierz się do kościoła w jakieś wielkie święto, a zobaczysz im tam tłumy.
      Zasuszone, wiekowe staruszki w białych kiecuszkach proszone są o podejście do
      ołtarza, gdzie pląsają jako te nimfy niewinne. Nie bywam w kościele, więc kiedy
      się tam raz wybrałam i zobaczyłam ten cyrk, to po prostu padłam z wrażenia.
      Długo nie mogłam pojąć, o co tu chodzi, mimo że mi tłumaczono jak krowie na miedzy.

      Jeśli masz odwagę, to poproś taką dziewicę o dane do horoskopu, licz się jednak
      z tym, że cię, jako czarownicę i grzesznicę, ukamienują.
      • lezbobimbo Re: Wieczna dziewica z Lublina 31.08.07, 14:02
        queenmaya napisała:
        > Jeśli masz odwagę, to poproś taką dziewicę o dane do horoskopu,
        licz się jednak> z tym, że cię, jako czarownicę i grzesznicę,
        ukamienują.

        Moze aby uniknac kamieniowania nie mów dokladnie, po co Ci jej dane.
        Tylko powiedz, ze zbierasz bo masz hobby albo cos w tym stylu.

        Czy w takim horoskopie moglo by byc cos w Pannie, n.p. Saturn, Mars
        lub Pluton? Tudziez cos w Rybach.. i raczej niewiele w zywiole ognia
        i ziemi (oprócz Panny). Jak myslicie?
      • am98 Roztańczona starość 02.09.07, 22:59
        queenmaya napisała:

        Wybierz się do kościoła w jakieś wielkie święto, a zobaczysz im tam
        tłumy.Zasuszone, wiekowe staruszki w białych kiecuszkach proszone są o podejście
        do ołtarza, gdzie pląsają jako te nimfy niewinne. Nie bywam w kościele, więc
        kiedy się tam raz wybrałam i zobaczyłam ten cyrk, to po prostu padłam z wrażenia.
        Długo nie mogłam pojąć, o co tu chodzi, mimo że mi tłumaczono jak krowie na miedzy.

        A ja to bym chciała doczekać roztańczonej i rozśpiewanej starości, mimo śmiechu
        i drwin.

        Dziecięciem będąc, miałam sąsiada, żwawego staruszka, który mimo swego sędziwego
        wieku (92 lata) zaglądał sąsiadkom pod spódnice.
        Mogłabym teraz założyć wątek: "Starszy pan a może - jakie aspekty w natalu?"
        • arcoiris1 Re: Roztańczona starość 02.09.07, 23:28
          A ja to bym chciała doczekać roztańczonej i rozśpiewanej starości,
          mimo śmiechu
          > i drwin.
          >
          > Dziecięciem będąc, miałam sąsiada, żwawego staruszka, który mimo
          swego sędziweg
          > o
          > wieku (92 lata) zaglądał sąsiadkom pod spódnice.
          > Mogłabym teraz założyć wątek: "Starszy pan a może - jakie aspekty
          w natalu?"
          >
          ja też bym chciała!!!!!! nie moge się dziewiczo zakon-sekro-
          serwowac ale tanczyć do poznej starości bym chciala do upadłego wink
          mimo smichu chichu, drwin i zgorszonych spojrzen. Chciałabym miec
          jakąs pasję w tym wieku, zastrzyk energii smile Myślę podobnie, nie
          smieszy mnie wizja roztanczonych staruszek, tylko szkoda i żal
          ogarnia, że nie zaznaly jeszcze innego sportu wink
        • queenmaya Re: Roztańczona starość 03.09.07, 21:16
          am98 napisała:

          > queenmaya napisała:
          >
          > Wybierz się do kościoła w jakieś wielkie święto, a zobaczysz im tam
          > tłumy.Zasuszone, wiekowe staruszki w białych kiecuszkach proszone są o podejści
          > e
          > do ołtarza, gdzie pląsają jako te nimfy niewinne.

          > A ja to bym chciała doczekać roztańczonej i rozśpiewanej starości, mimo śmiechu
          > i drwin.

          Rzecz jasna, nie zaszokowały mnie pląsy, lecz raczej białe sukieneczki. O
          radosne życie raczej tych panienek nie posądzam, ale cóż, mogę sie mylić, jako
          że zbereźny Skorpion ze mnie i mam nieczyste myśli tongue_out
    • dori7 Re: Wieczna dziewica z Lublina 31.08.07, 17:38
      Mogla slubowac zachowanie dziewictwa, bo rzeczywiscie wierzyla, ze to pomoze w
      jej rozwoju duchowym czy tez poboznym zyciu. Mogla slubowac dla poklasku
      otoczenia. Mogla slubowac, bo nikt jej nie chcial i chciala sie dowartosciowac.
      Mogla slubowac, bo jest wyjatkowo temperamentna osoba i chciala w imie wiary
      zlozyc ofiare z czegos naprawde waznego. Mogla slubowac, bo byla molestowana w
      dziecinstwie i nienawidzi wszystkiego zwiazanego z seksem. Mogla slubowac, bo
      tak jej akurat strzelilo do glowy. Albo jej druga polowa zmarla/odeszla/zostala
      ksiedzem i pani postanowila nikogo w zyciu nie miec. Kompletnie roznych powodow
      jest mnostwo i ukladow w radiksie tez niemalo suspicious
        • queenmaya Re: Wieczna dziewica z Lublina 31.08.07, 18:44
          riobraavo napisała:

          > A możecie podać jakie to mogły by być aspekty? Albo chociaż spod
          > jakich znaków jest najwięcej zakonic/dziewic?

          Najprościej byłoby wybrać się do najbliższego klasztoru i przeprowadzić stosowne
          badania. Resztę napisała Dori - może być niezliczona ilość motywacji, a więc i
          czynników w horoskopie.
          Szukanie znaku właściwego dla dziewictwa to jak szukanie znaku, w którym jest
          najwięcej morderców, dresiarzy, homo itp. - było maglowane w tym forum do
          znudzenia i bez rezultatu.
    • first_jesienna Re: Wieczna dziewica z Lublina 31.08.07, 19:48
      Znam dziewczynę, która po maturze została katechetką i uczy już 16
      lat religii. Skończyła teplogię. Ma ścisłą koniunkcję jowisza z
      neptunem w końcówce skorpiona. Nie wyobraża sobie, że mogłaby robić
      coś innego.
      Nie jest dziewicą konsekrowaną. Ma męża, którego matka również jest
      po teologii. Jako ciekawostka, ów mąż ślubował, że do końca życia
      nie napije się alkoholu. Konsekwentnie przestrzega swoich ślubów i
      wspiera żonę katechetkę w religijności. Bardzo udane małżeństwo.

      • first_jesienna Re: Wieczna dziewica z Lublina 31.08.07, 19:58
        Inny przykład: zakonnica (matka przełożona), osoba bardzo
        energiczna, pełna ikry. Spełnia się w tej roli.
        Aspekty: ścisła koniunkcja węzłów, jowisza i neptunem w opozycji do
        słońca i merkurego, trygonie do marsa, sekstylu do saturna i
        kwadracie do urana. Księżyc w byku, wenus w rybach.
      • queenmaya Re: Wieczna dziewica z Lublina 01.09.07, 16:28
        neptus napisała:

        > Wystarczy jeden tranzyt Neptuna albo Urana i Silny Saturn, ktory
        > daje przerost ambicji i trudnosci z wycofaniem sie z
        > nieprzemyslanego pomyslu.

        Nie strasz mnie Neptusie... mam właśnie silny tranzyt Neptuna i silnego Saturna,
        Uran też mi tam coś wywija, ale choćbym chciała, to i tak dziewicą się nie
        stanę. Do klasztoru też się mam nadzieję nie wybierać. Gdyby mi to jednak wpadło
        do głowy, to liczę na ciebie, że mnie powstrzymasz wszelkimi dostępnymi
        metodami, nawet niedozwolonymi i drastycznymi smile
      • makaryna Re: Wieczna dziewica z Lublina 02.09.07, 10:50
        A mi sie wydaje, ze w urodzeniowym musi byc mocno podkreslony Pluton i Saturn , a
        pozniej jakas kombinacja twardych tranzytow do tych planet albo tych planet w
        towarzystwie Neptuna moga wywolac taka reakcje.
        Kiedys byl tu omawiany horoskop Ganndhiego. U niego byla podobna sytuacja:
        pozbawianie sie przyjemnosci fizycznych aby osiagnac pewna duchowosc...
        Wartoby bylo przesledzic jak to u niego bylo w momencie podjecia decyzji o celibacie.
        Z tego co pamietam, to byla sprawa kilkuletnich przemyslen, czyli dzialanie planet
        wolnych.
          • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 02.09.07, 12:39
            riobraavo napisała:

            > No właśnie jakie aspekty mogły by wpływać na taką postawę?

            Pytanie jest źle postawione. Mogą to być niemal każde aspekty, u
            każdego inne. Mozna pytać, jakie działają u konkretnej osoby, a te
            same aspekty u innej będą się realizować inaczej. O tym decyduje
            cały horoskop, tranzyty, które sprzyjaja lub nie pewnym decyzjom,
            środowisko, wykształcenie itd.
          • anahella Re: Wieczna dziewica z Lublina 04.09.07, 00:37
            Zaraz, sa dwa pojecia, ktorych nie nalezy mylic.

            Celibat - niewchodzenie w zwiazki malzenskie
            Czystosc seksualana - nieuprawianie seksu.

            W katolicyzmie ksieza slubuja celibat, mnisi wstrzemiezliwosc.
            Zatem ksiadz, ktory odbywa stosunki seksualne nie lamie zadnego prawa ludzkiego,
            a mnich-tak.

            Zastanawiam sie, jak ma sie do tego masturbacja. Nie mam pojecia.
            • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 04.09.07, 22:36
              Jak dla mnie, to jedno i drugie jest chore. Jest wbrew naturze.
              W przypadku Ghandiego to było coś innego. On niczego nie ślubował.
              Powstrzymywał się w określonym celu. Miał potężną seksualność i
              panując nad nią osiągał kontrolę nad sobą, jak fakir, który potrafi
              powstrzymać ruchy robaczkowe, czy zwolnić procesy życiowe. Chciał
              byc panem swoich instynktow i osiągnął to.
              W ogóle wszelkie przysięgi są bez sensu. To tak, jak katowana żona
              pijaka mówi, ze przysiegała przed ołtarzem i musi to znosić.
              Paranoja, a nie zasługa. Co innego swiadome osiąganie kontroli nad
              ciałem i umysłem, a co innego trzymanie sie słowa wypowiedzianego
              bez swiadomości, co człowieka w życiu spotka.
              Znacznie bardziej szanuje księdza, ktory zrzuca sutannę i zakłąda
              rodzinę, niz takiego, co opuszcza kobiete w ciąży, kościół płaci
              alimenty, a on mówi, ze przysięgał, teraz sobie odpokutuje grzech i
              głądko wymiguje sie od odpowiedzialności za własne dziecko i uczucia
              dziewczyny.
              • queenmaya Re: Wieczna dziewica z Lublina 05.09.07, 14:30
                Neptusie, a ilu ludzi na tym świecie żyje świadomie i wie, co robi? Świadome
                praktyki są wręcz źle widziane! To grzech!
                Większość przyjmuje na wiarę słowa różnych autorytetów, składa nieprzemyślane
                śluby i działa w stanie podobnym do hipnozy. Dzięki temu nie muszą czuć
                odpowiedzialności za swoje decyzje. Ktoś mądrzejszy im pokazał prawdę, więc mogą
                spać spokojnie. A co więcej ci ludzie mają poczucie, że są lepsi, bo coś tam
                poświęcili i za to dostaną nagrodę.
                Guzik dostaną, a nie nagrodę. Zapłatą jest uwikłanie się w trudną i głupią
                karmę, ale może o to właśnie chodzi, żeby ludzi więzić w tym Matrixie?
                • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 05.09.07, 20:28
                  Ano tak. Stajemy sie krajem wyznaniowym, a równoczesnie liczba
                  rozwodów rośnie.
                  www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4460222.html
                  Recepcja Uran/Neptun - pomieszanie Urana z Neptunem, Wodnika z
                  Rybami, coraz więcej "nawiedzonych" i coraz mniej ludzi w kościołach.
                  Prokościelny rząd wprowadził takie przepisy, że opłaca się brać
                  rozwody. suspicious
                • misss_w Re: Wieczna dziewica z Lublina 06.09.07, 19:14
                  Trochę to bez sensu – piszecie jakbyście w ogóle nie uznawali
                  kościoła i wszystkich księży, zakonników itd. wrzucali do jednego
                  worka.
                  Dla mnie przysięga na czystośc, czy wstąpienie do zakonu byłoby
                  niemożliwe bo to nie moja bajka, ale tak się składa że znam różne
                  środowiska religijne i katolickie i nie mogłabym tak tego upraszczac.
                  Nie wszyscy potrzebują koniecznie seksu do szczęścia, jest wiele
                  ludzi którzy chcą wyciszenia, obowiązków, poczucia bezpieczeństwa –
                  czego np. brakowało im w domu rodzinnym/
                  Może to dziwne, ale rozumiem trochę ideę celibatu lub przysięgi
                  czystości w kościele – w ten sposób ktoś decyduje się zupełnie
                  zrezygnować z pernej sfery życia aby całkowicie się poświęcic innej.
                  Nie da się niektórych rzeczy połączyc np. ksiądz ma własna rodzinę
                  i jednocześnie rozmawia w tysiącem ludzi czy spowiada ich. Czy ktoś
                  kto ma np. dzieci chciałby zajmowac się organizowaniem mszy,
                  wyjazdami na misję, budową kościoła i jeszcze być obcykanym z całą
                  biblią poświęcać całe dnie odprawiając msze, albo dając spowiedź? Na
                  moje wyczucie to nie da się połączyc życia seksualnego czy nawet
                  masturbacji z tym wszystkim.
                  Nie lubie religii, dla mnie to za nudne i nie pasuje mi, ale
                  nie uważam że to głupota pcha ludzi do takich przyrzeczeń- niektórzy
                  tego potrzebują.

                  >opuszcza kobiete w ciąży, kościół płaci
                  alimenty, a on mówi, ze przysięgał, teraz sobie odpokutuje grzech i
                  głądko wymiguje sie od odpowiedzialności za własne dziecko i uczucia
                  dziewczyny.

                  Bycie księdzem to „Gładkie wymigiwanie się od odpowiedzialności”???
                  nie powiedziałabym.

                  >Większość przyjmuje na wiarę słowa różnych autorytetów, składa
                  nieprzemyślane
                  śluby i działa w stanie podobnym do hipnozy. Dzięki temu nie muszą
                  czuć
                  odpowiedzialności za swoje decyzje. Ktoś mądrzejszy im pokazał
                  prawdę, więc mogą
                  spać spokojnie. A co więcej ci ludzie mają poczucie, że są lepsi, bo
                  coś tam
                  poświęcili i za to dostaną nagrodę.

                  Nie bronie kościoła (i nie chodzę) ale chodzi mi tylko o jakąś
                  prawdę a nie że jak to forum astrologiczne to kościół= G*** i
                  wszyscy rzucają jakimiś bezsensownymi stereotypami jak wyżej.
                  • paulia Re: Wieczna dziewica z Lublina 06.09.07, 19:35
                    Czy ktoś
                    > kto ma np. dzieci chciałby zajmowac się organizowaniem mszy,
                    > wyjazdami na misję, budową kościoła i jeszcze być obcykanym z całą
                    > biblią poświęcać całe dnie odprawiając msze, albo dając spowiedź?
                    Na
                    > moje wyczucie to nie da się połączyc życia seksualnego czy nawet
                    > masturbacji z tym wszystkim.

                    Malo nie oplulam ekranu!!!
                    To dopiero dobre. Co ma zycie seksualne i masturbacja do braku
                    czasu? Przeciez inni tez pracuja calymi dniami nie tylko ksieza ....
                    smile
                  • queenmaya Re: Wieczna dziewica z Lublina 06.09.07, 19:58
                    misss_w napisała:

                    > Nie wszyscy potrzebują koniecznie seksu do szczęścia, jest wiele
                    > ludzi którzy chcą wyciszenia, obowiązków, poczucia bezpieczeństwa –
                    > czego np. brakowało im w domu rodzinnym/

                    W takim przypadku zdecydowanie polecam psychoterapię w profesjonalnym ośrodku.
                    Celibat nie rozwiąże problemów psychologicznych, a raczej może je pogłębić.


                    > Nie da się niektórych rzeczy połączyc np. ksiądz ma własna rodzinę
                    > i jednocześnie rozmawia w tysiącem ludzi czy spowiada ich. Czy ktoś
                    > kto ma np. dzieci chciałby zajmowac się organizowaniem mszy,
                    > wyjazdami na misję, budową kościoła i jeszcze być obcykanym z całą
                    > biblią poświęcać całe dnie odprawiając msze, albo dając spowiedź?

                    A kto ci powiedział, że się nie da?
                    Mam kolegę, który jest pastorem. Ma żonę, dwóch synów oraz pracę zawodową, jak
                    każdy normalny mężczyzna. Jego pracą jest odprawianie mszy, wygłaszanie kazań,
                    organizowanie pielgrzymek i pilnowanie porządku w owczarni pańskiej.

                    Na
                    > moje wyczucie to nie da się połączyc życia seksualnego czy nawet
                    > masturbacji z tym wszystkim.

                    Nigdy nie słyszałam z ust mojego kolegi narzekania, że życie seksualne mu
                    przeszkadza w pracy duszpasterskiej, wręcz przeciwnie. Jest zachwycony, że może
                    służyć Bogu, nie wyrzekając się ciepła rodzinnego. Natomiast co do masturbacji,
                    to mam wrażenie, że życie małżeńskie jej zapobiega, hehehe, a celibat jakby
                    przeciwnie.
              • makaryna Re: Wieczna dziewica z Lublina 07.09.07, 00:02
                neptus napisała:

                > Jak dla mnie, to jedno i drugie jest chore. Jest wbrew naturze.
                > W przypadku Ghandiego to było coś innego. On niczego nie ślubował.
                > Powstrzymywał się w określonym celu.

                A dla mnie to akurat to samo: osiegniecie jakis tam duchowych/"wyzszych" wartosci
                kosztem fizycznosci. Ja ofiaruje/wyrzekne sie czegos co mi sprawia lub powinno
                sprawiac przyjemnosc , a w zamian dostane nagrode: okreslony stan duchowy/
                umyslu/opanowania/dostapie swietosci. I czy to jest chrzescijanstwo, islam, buddyzm,
                hinduizm, czy co tam jeszcze, to o to samo w sumie chodzi: wiara, ze w zamiast za
                fizycznosc mozna otrzymac duchowosc, a raczej : minusowa fizycznosc = podwojna
                duchowosc. Gandhi akurat sie z tego schematu wcale nie wylamuje. Czy to werbalnie
                slubowal czy nie, to nie ma znaczenia, to ten sam wzor tylko, ze osadzony w innej
                kulturze i na innym poziomie intelektualnym + podloze polityczno/ideologiczne. W
                koncu byl czlowiekiem wyksztalconym i jego swiadomosci nie mozna porownywac ze
                swiadomoscia babci od moherowych beretow. Ale i jemu i tym kobietom o to samo w
                gruncie chodzilo.
                • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 07.09.07, 00:46
                  makaryna napisała:

                  > W
                  > koncu byl czlowiekiem wyksztalconym i jego swiadomosci nie mozna
                  porownywac ze
                  > swiadomoscia babci od moherowych beretow. Ale i jemu i tym
                  kobietom o to samo w
                  >
                  > gruncie chodzilo.

                  Żartujesz sobie?
                  • makaryna Re: Wieczna dziewica z Lublina 07.09.07, 06:31
                    neptus napisała:
                    > Żartujesz sobie?
                    >



                    Nie, nie zartuje.....
                    Oczywiscie, Gandhi, wielkim czlowiekiem byl i wcale temu nie przecze. Mial swoj cel
                    polityczny, ktory doprowadzil do konca. Niemniej jezeli wyodrebnic tylko i wylacznie
                    jego powstrzymywanie sie od seksu ( nie bede tu dyskutowac na ile moze byc to
                    propaganda, a na ile prawda), to dzialal wedlug tego samego schematu co wyzej
                    omawiane kobiety. Dla mnie np. jest porownywalny guru godzinami mruczacy swoje
                    mantry i kobiety w kosciolach klepiace rozance. I jednym i drugim chodzi o
                    wprowadzenie sie w rodzaj ekstazy....
                    To samo jest z powstrzymywaniem sie od seksu: zwiekszenie sily duchowej. Oczywiscie
                    teoretycznie, bo czy to wychodzi czy nie, to juz inna bajka....
                    • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 07.09.07, 12:52
                      Jest ogromna różnica między człowiekiem starającym sie swiadomie
                      zapanować nad swoim nadmiernie silnym temperamentem seksualnym, a
                      zimną, nienawistną, nigdy seksualnie nie rozbudzoną babą, ktora
                      uważa seks za cos brudnego i nie umie strawić, ze ktoś może mieć z
                      tego przyjemność (por. pies ogrodnika).
                      Jest takze ogromna różnica między śpiewaniem mantr z wkłądaniem w
                      nie energii i swiadomym uczestniczeniem w obrządkach religijnych, a
                      bezmyslnym klepaniem zdrowasiek i chodzeniem do kościoła "bo tak
                      trzeba". Dewotek i dewotokuje w zadnej religii ale ludzie
                      autentycznie uduchowieni sa na lekarstwo.
                      Policz, ile dewota w moherze robi dla ludzi, a ile przeciwko
                      ludziom. Hgandi dla ludzi poświęcił zycie, głodował i walczył o ich
                      prawa. Mohery najchetniej by wymordowały wszystkich. Ekstaze to
                      przeżywaja, jak się sąsiadowi co złego przytrafi.
                      • na_fe Re: Wieczna dziewica z Lublina 08.09.07, 01:36
                        > Jest takze ogromna różnica między śpiewaniem mantr z wkłądaniem w
                        > nie energii i swiadomym uczestniczeniem w obrządkach religijnych, a
                        > bezmyslnym klepaniem zdrowasiek i chodzeniem do kościoła "bo tak
                        > trzeba". Dewotek i dewotokuje w zadnej religii ale ludzie
                        > autentycznie uduchowieni sa na lekarstwo.


                        to tak, jakby oczekiwać, że wszyscy, którzy poszli do podstawówki będą w
                        przyszłości naukowcami. oprócz pewnych widocznych oczywistości zewnętrznych,
                        ludzie także różnicują się możliwościami i grupują ograniczeniami, nie wiem, czy
                        można miec im to za złe, tym bardziej, że zwykle pozostaje bez wpływu.
                        ryzykowne wydaje mi się wartościowanie czyjegoś zaangażowania religijnego, w
                        dodatku w porównaniu z innym. to skrajnie subiektywne, krańcowo też
                        nieweryfikowalne.

                        przy ludziach rozwiniętych duchowo jest cieplutko, czemu



                        ' by ich nie
                        doceniać? 'gorzej z "mniejszymi"-
                        naprawdę trudno wygrzebać w sobie trochę z pokładów miłości, pokory,
                        zrozumienia i współczucia wobec tych "obcych" również. i nie warto, chyba,
                        patrzeć na ich motywacje , to
                        nie ten kierunek.

                        klawiatura mi padła,
                        nf

    • arcoiris1 Re: Celibat 07.09.07, 10:33
      tak sobie myśle, że idea celibatu/wstrzemięzliwości a zatem wybór
      singlowania na całe zycie jest zły, z gruntu. Pomijając wszelkie
      duchowości, oświecenia i inne mistycyzmy typu Ghandi (ilu jest ich
      na świecie?)- czlowiek nie powinien byc sam. Nic, żadne pieniądze i
      zaszczyty nie zastąpią bliskości z drugim człowiekiem, w tym seksu.
      To jest instynkt, poza instynktem przezycia, najsilniejszy, i
      dotyczy on wszystkich- księzy tez. Celibat został wprowadzony po
      to,żeby majatki duchownych zostawały w KK, a nie były dziedziczone
      przez rodzinę i dzieci. Ślubowanie czystości seksualnej przez całe
      zycie to dla mnie to samo co wyczyny średniowiecznych świetych typu
      Szymon Słupnik, którego zasługą jest spedzenie 30 tu lat na słupie
      (?!) oraz taka jedna, nie pamietam jak miała na imię, która lizała
      rany trędowatych, osobliwa zasługa i perwersja, dzisiaj pewnie
      leczylby ją psychiatra albo byłaby w ośrodku, razem z Szymonem.
      Podobnie, ślubowanie, przysieganie czystosci seksualnej to jak
      slubowanie- nie bede jadł wiecej niz raz na tydzień. Niczemu to nie
      służy. Nie wierze w żadną rozwijająca sie od tego duchowość,
      podejrzewam natomiast że biorą sie z tego obsesje (vide Inkwizycja),
      alkoholizm, problemy z psychiką, poczucie samotności. Wielu księzy
      ma problem z alkoholem i wcale sie nie dziwie, bo cała parafia nie
      zastąpi tej jednej jedynej osoby.

      bo fajnie jest byc sobie singlem w wieku lat 30-40, kiedy jest się
      zdrowym, ma sie pieniądze, urodę, czas, siły i energię żeby
      wychodzic, bywac, podróżowac i całe życie przed sobą. W wieku lat 60
      i w góre już nie- wtedy samotność jest najgorsza. Nie ma nikogo, kto
      by ci pomógł, pogadał, odwiedził, pograł w karty (chyba że pani z
      opieki socjalnej albo opłacony student).
      • neptus Re: Celibat 07.09.07, 13:03
        Unikanie partnerstwa jest zawsze związane z jakimiś kompleksami,
        lękami albo zwykłym wygodnictwem. Kiedy takie slubowanie składa 18-
        letnia dziewczyna, czy chłopak, nie zdaje jeszcze sobie sprawy z
        tego, co robi i na co siebie skazuje. Trwanie w bezsensownym
        cierpieniu zawsze jest chore, a do tego zacheca religia katolicka.
        Czym to sie rozni od fanatyzmu islamskiego?
        Wczoraj siedziałam dłuzszy czas naprzeciwko starej zakonnicy w
        szarym ubranku. Patrzyłam na ta twarz i usiłowałąm doszukać sie w
        niej czegos ciepłego, ludzkiego. Nie doszukałam się - nienawiść,
        złość, a wzrok polował na ofiarę, ktorej dało by się jakoś
        dopieprzyć. I gdzie tu duchowość?
        • arcoiris1 Re: Celibat 07.09.07, 14:40
          no własnie.. nigdzie. Ja na przykład obserwuję kilka pań - singli
          pod 50tke - roztyte, zawzięte wredoty, słuzbistki, zimne i
          nienawistne albo zdziwaczałe do tego stopnia, że chyba tylko Uran by
          zrozumiał. samotność, leki i brak seksu, rzuciłyby się na każdego,
          juz bez wybrzydzania winki tylko wtedy, jak którys okaże im odrobinę
          zainteresowania wydają się "ludzkie" i ocieplone. Takie sa skutki
          celibatu wink
          No bo ile mozna siedziec samemu w chacie i spac samemu w łózku? I
          albo cos z tym robisz albo gorzkniejesz i robisz sie agresywny wobec
          świata- niezrealizowany Mars.
          • na_fe Re: Celibat 08.09.07, 02:03
            arcoiris1 napisała:

            > no własnie.. nigdzie. Ja na przykład obserwuję kilka pań - singli
            > pod 50tke - roztyte, zawzięte wredoty, słuzbistki, zimne i
            > nienawistne albo zdziwaczałe do tego stopnia, że chyba tylko Uran by
            > zrozumiał. samotność, leki i brak seksu, rzuciłyby się na każdego,
            > juz bez wybrzydzania winki tylko wtedy, jak którys okaże im odrobinę
            > zainteresowania wydają się "ludzkie" i ocieplone. Takie sa skutki
            > celibatu wink
            > No bo ile mozna siedziec samemu w chacie i spac samemu w łózku? I
            > albo cos z tym robisz albo gorzkniejesz i robisz sie agresywny wobec
            > świata- niezrealizowany Mars.

            obserwujesz, oceniasz a opis godny Trociowej.
            nf
              • lis222 Re: Celibat 09.09.07, 09:18
                arcoiris1 napisała:

                > Mam prawo obserwować i oceniać to co mi sie podoba i wyciagać
                > wnioski, czy się to tobie podoba czy nie.
                -----------------------------------------------------------------------
                Ale gdzie tolerancja dla ludzkiej inności ? Każdy człowiek jest niepowtarzalnym
                bytem i ma prawo odbierać świat i odczuwać go po swojemu.
                • arcoiris1 Re: Celibat 09.09.07, 13:30
                  a co ma z tym wspólnego tolerancja? Tobie się wszystko na świecie
                  podoba albo co najwyżej jestes na wszystko obojetna? To, że człowiek
                  cos toleruje nie oznacza że mu się to podoba albo że jest tego
                  czegoś zwolennikiem. Oczywiście że kazdy człowiek jest samodzielnym
                  bytem i ma prawo odbierac świat po swojemu. Jezeli bedzie sie to
                  kłócic drastycznie z moim światopoglądem rezultat bedzie taki że ta
                  osoba bedzie mi obojętna i raczej nie wejdzie do kregu moich
                  przyjaciół przez wzgląd na zbyt małą ilośc punktów stycznych. Ot
                  wniosek.
          • invisible7 Re: Celibat 24.09.07, 23:07
            arcoiris1 napisała:

            > no własnie.. nigdzie. Ja na przykład obserwuję kilka pań - singli
            > pod 50tke - roztyte, zawzięte wredoty, słuzbistki, zimne i
            > nienawistne albo zdziwaczałe do tego stopnia, że chyba tylko Uran by
            > zrozumiał. samotność, leki i brak seksu, rzuciłyby się na każdego,
            > juz bez wybrzydzania winki tylko wtedy, jak którys okaże im odrobinę
            > zainteresowania wydają się "ludzkie" i ocieplone. Takie sa skutki
            > celibatu wink
            > No bo ile mozna siedziec samemu w chacie i spac samemu w łózku? I
            > albo cos z tym robisz albo gorzkniejesz i robisz sie agresywny wobec
            > świata- niezrealizowany Mars.

            Nie rozumiem takiego sposobu myślenia. Czy każdy, absolutnie KAŻDY na tym
            świecie musi uprawiać seks? Mohery moherami, ale wydaje mi się, że potrzebna
            jest pewna tolerancja wobec osób, które zachowują się inaczej niż wszechobecny
            schemat. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że istnieje jakaś presja posiadania
            życia seksualnego i potrzeb seksualnych - a jeśli ktoś tego nie robi, to coś
            jest z nim nie tak, robi się zgorzkniały i ogólnie na mózg mu pada. Tymczasem są
            osoby, którym to nie jest do szczęscia potrzebne albo nie chcą tego robić z
            róznych powodów. Jeden tłumaczy to przyczynami duchowymi czy ideologicznymi, a
            inny, jak już wczesniej wspomniała Dori7, nie znosi wszystkiego co związane z
            seksem, bo np. był molestowany. I wydaje mi się, że agresję, zgorzknienie,
            zdziwaczenie czy "moherowatość" można owszem tłumaczyć samotnością, ale nie
            należy z góry zakładać "Bo jej brakuje seksu i zazdrości wszystkim, którzy go
            mają".
        • arcoiris1 Re: Celibat- wkurza mnie niezmiernie 07.09.07, 14:59
          W ogóle, wkurza mnie nazywanie nieuprawiania seksu 'czystością'
          jakby seks był brudny, znowu ta nomenklatura katolicka. Czysta to
          jest osoba co sie regularnie myje, nie bierze łapówek i dragów i ma
          spokojne sumienie, nietargane stresem i wyrzutami.
        • queenmaya Re: Celibat 07.09.07, 15:26
          No i o to właśnie chodzi. Patrząc na tę planetę mam wrażenie, że chodzi o to,
          żeby ludzie się nienawidzili, a nie kochali. Dlatego zakazuje się seksu, który w
          naturalny sposób rozładowuje napięcia, a więc łagodzi obyczaje.

          We wszystkich religiach tak jest, że wierni usiłują przekupić bóstwo i pozyskać
          jego łaski. Temu służą dobre uczynki (nie płynące z serca, lecz z kalkulacji),
          wyrzeczenia różnego rodzaju (alkohol, pieniądze, jedzenie, seks i wiele innych),
          zapalanie świeczek (dla skrajnie skąpych) lub darowanie świątyni kosztowności
          (kto był na Jasnej Górze, ten widział na własne oczy).

          Niewielu ludzi rozumie, na czym polega świadome transformowanie energii niższych
          czakr w energie wyższych. Dlatego łatwiej zobaczyć powszechne przejawy głupoty,
          niż mądrości.

          I to dotyczy wszystkich religii bez wyjątku, chrześcijaństwo czy katolicyzm nie
          są tu żadnym wyjątkiem.
          • zocha.w Re: Celibat 07.09.07, 16:27
            queenmaya napisała:

            > Niewielu ludzi rozumie, na czym polega świadome transformowanie
            energii niższych
            > czakr w energie wyższych. Dlatego łatwiej zobaczyć powszechne
            przejawy głupoty,
            > niż mądrości.

            No właśnie. Nie wiem jak to jest u katolickich mnichów, ale w
            buddyzmie są praktyki uczące transformowania niższych energii w
            wyższe. I mnisi są tego uczeni. Buddyści z Zachodu, którzy idą na
            dłuższe odosobnienia – też. Żadna z takich osób, z którymi
            rozmawiałam, nie żaliła się na brak seksu w czasie odosobnienia.

            Makaryna napisała powyżej:
            „A dla mnie to akurat to samo: osiegniecie jakis tam
            duchowych/"wyzszych" wartosci
            kosztem fizycznosci. Ja ofiaruje/wyrzekne sie czegos co mi sprawia
            lub powinno
            sprawiac przyjemnosc , a w zamian dostane nagrode: okreslony stan
            duchowy/
            umyslu/opanowania/dostapie swietosci.”

            I nie chodzi tu wcale o nagrodę za coś tam, czego się człowiek
            wyrzeknie. Chyba nie bardzo wiesz, o czym piszesz.

            A poza tym w buddyzmie można (z różnych względów) przestać być
            mnichem, założyć rodzinę i mieć dzieci. Jako ciekawostkę opiszę tu
            przypadek jednego mnicha z Bhutanu, którego znam osobiście (mieszka
            głównie we Francji, gdzie prowadzi buddyjski ośrodek odosobnień).
            Jego brat, człowiek „świecki”, miał żonę i dzieci, ale porzucił
            rodzinę. A jest tam taki zwyczaj, że w takiej sytuacji nie zostawia
            się kobiety samej, tylko brat tego wiarołomcy przejmuje rolę jej
            męża. Rodziny są tam liczne, więc na ogół braci jest dostatek. No i
            padło na tego mnicha. „Oddał” śluby mnisie i ożenił się z porzuconą
            bratową. Mają już nawet wspólne dziecko. Mieszkają we Francji, a on
            w dalszym ciągu prowadzi ośrodek buddyjski.
            • misss_w Re: Celibat 07.09.07, 20:54
              >A kto ci powiedział, że się nie da?
              >Mam kolegę, który jest pastorem. Ma żonę, dwóch synów oraz pracę
              zawodową, jak
              >każdy normalny mężczyzna. Jego pracą jest odprawianie mszy,
              wygłaszanie kazań,
              >organizowanie pielgrzymek i pilnowanie porządku w owczarni pańskiej.

              >Malo nie oplulam ekranu!!!
              >To dopiero dobre. Co ma zycie seksualne i masturbacja do braku
              >czasu? Przeciez inni tez pracuja calymi dniami nie tylko
              ksieza ....
              >smile

              DLACZEGO SIĘ NIE DA POŁĄCZYc: dlatego chociażby że katolicyzm wymaga
              większego zaangażowania niż protestantyzm. Tu akurat brak czasu nie
              ma nic do rzeczy – po prostu: jeżeli ktoś potrzebuje masturbacji to
              pewnie potrzebuje też seksu, więc i związku lub życia intymnego.
              Technicznie można połączyc wielogodzinne, długie nabożeństwa,
              modlitwy, spowiedzi itd. z seksem, ale jeśli ktoś zdecydował się żyć
              takim życiem zupełnie spokojnym gdzie największym wydarzeniem są
              dyskusje teologiczne i postanowi rozpocząc życie seksualne, to
              pewnie szybko ucieknie z SEMINARIUM, bo mając jednocześnie do
              czynienia z takimi silnymi wrażeniami jak seks i koniecznośc
              uczestniczenia w takich monotonnych praktykach, trudno mu będzie
              wytrzymac to drugie.
              Żeby być księdzem katolickim to chyba trzeba się wyciszyc na tyle
              żeby odnaleźdź radośc w tych praktykach. Można życ bez seksu, tak
              jak można nie posiadac rodziny.
              Może to dla kogoś dziwactwo, ale to znaczy że ludzie nie mają prawa
              do swoich jazd? Najmniej wiarygodni Są ci „najnorozsądniejsi”. Wole
              chociażby tego faceta co przez całe życie siedział na słupku ( :\ )
              niż fanów New age którzy na wszystko maja jedno lekarstwo
              _PSYCHOLOGIĘ (na której nawet się nie znają) .
              Łatwo się śmiac z faceta który całe życie siedzi na słupku – zawsze
              można sobie pomyślec – „Jest ktoś głupszy i mniej praktyczny niż
              ja” ;}
              • queenmaya Re: Celibat 08.09.07, 01:27
                Wszystko jasne: NIE MA ZBAWIENIA POZA KOŚCIOŁEM KATOLICKIM. Prawda, jakie to proste?
                Wszystkie inne religie, praktyki duchowe, psychologia, nauka i kultura odmienna
                od chrześcijańskiej to zmyłka, bo jest tylko jedna, jedyna ścieżka, która
                prowadzi do celu. I dlatego powinniśmy wysłać do gazu wszystkich myślących inaczej.
                Ja tam rezygnuję z takiego zbawienia. Z pełną świadomością. Do zobaczenia w
                piekle, może ktoś wybiera się tam razem ze mną? Zapewniam, że będzie ciekawie smile
                • misss_w Re: Celibat 08.09.07, 11:38
                  Moi znajomi Z*** by się ze śmiechu gdyby wiedzieli jak tu ingiwiluję
                  ludzi do kościoła kotolickiego, ale nie mogłam się powstrzymac. Na
                  serio nie chodzę do kościoła i nawet uważam że jestem
                  dosyc „wyzwoloną”osobą. Lecz – gdy widze że ktoś nie ma racji i nie
                  wie o czym mówi to po prostu razi mnie to niezależnie od tematu.
                  Q- Czytałam twoje opinie dotyczące psychologii i nie zaimponowały mi.
                  • neptus Re: Celibat 08.09.07, 20:19
                    misss_w napisała:

                    > Moi znajomi Z*** by się ze śmiechu gdyby wiedzieli jak tu
                    ingiwiluję
                    > ludzi do kościoła kotolickiego, ale nie mogłam się powstrzymac. Na
                    > serio nie chodzę do kościoła i nawet uważam że jestem
                    > dosyc „wyzwoloną”osobą. Lecz – gdy widze że ktoś nie ma racji
                    > i nie
                    > wie o czym mówi to po prostu razi mnie to niezależnie od tematu.
                    > Q- Czytałam twoje opinie dotyczące psychologii i nie zaimponowały
                    mi.

                    1. Inwigilacja to jest sledzenie - to co robi Ziobro. Jak można
                    inwigilowac do koscioła?

                    2. Jak można mówić o fanatycznych, nienawidzących wszystkiego, co
                    zyje moherach w kontekście duchowości? To sa osoby chore psychicznie
                    i potencjalnie niebezpieczne. Fantyk bedzie zabijac, jesli tylko
                    wódz każe.

                    Myślę, że jesteś nastolatką z gimnazjum, osoba bardzo kiepsko
                    wykształconą, i bardzo jeszcze młodą.

                    Nieznajomość popularnego słownictwa i styl należą do dziecka. Po
                    prostu DDN, czyli troll.

                    QuinnMayę poczytaj dokładnie. Pisze bardzo mądre rzeczy. Niestety,
                    aby to zrozumieć, trzeba odrobinę myśleć.

                    Może za kilka lat, jak dorośniesz, pouczysz się, wiele rzeczy
                    zrozumiesz?... Jak dotad nie bardzo wiesz, co to jest rozwoj
                    duchowy, astrologia itp. Póki co więcej czytaj, mniej pisz, nie
                    będziesz się wygłupiać z inwigilacją.
                    • sarna34 Re: Celibat 08.09.07, 21:13
                      Przeraża mnie ta dyskusja.
                      Nie można oceniać Kościoła i duchowości po "moherach", bo to nie
                      cały Kościół. Są osoby, które z własnej woli studiują teologię i
                      wybierają życie w czystości. Nie wolno ich oceniać przez własny
                      pryzmat, bo skoro "ja" lubię seks i nie umiem bez niego żyć, to
                      znaczy, że wszyscy muszą mieć podobnie. Nie... to sprawa
                      indywidualna.

                      Kościół to także światli ludzie, którzy starają się rozumieć
                      odmienności innych i szanować to.
                      Zauważyłam, ze najbardziej atakują Kościół, Ci co są sami ze sobą
                      skłóceni lub mają podświadome poczucie winy. Innym powodem mogą być
                      wcześniejsze ataki przez jakiś dewotów, którzy w imię dobra
                      popełniają zło.
                      Bez powodu nikt nie wylewa tylu brudów na dziedzinę, którą zna w
                      ułamku. Brak wiedzy prowadzi czasem do niesprawiedliwych sądów i
                      ocen.
                      Interesuję się teologią, więc to co tu czytam, jeży mi włosy na
                      głowie. Rozumiem, ze jest to wynik małej wiedzy w tej dziedzinie.
                      Zrozumcie, że Kościół nie ocenia świata jednoznacznie, nie mówi, że
                      zbawieni będą Ci co są katolikami. Jeśli człowiek urodził się i
                      wychował w określonej kulturze i religii, żyje zgodnie z jej
                      zasadami chociaż nie jest katolikiem, nie będzie potępiony, bo niby
                      dlaczego miałby być potępiony. Bywa też, że ludzie odchodzą z
                      Kościoła Katolickiego, każdy przypadek jest inny, trzeba sobie zadać
                      pytanie, dlaczego to robi. Bywa, że przyczyną odejścia jest złe
                      postępowanie innych. Nie jest to powód do potępienia.
                      Kościół nie może o żadnym zmarłym powiedzieć, że na pewno jest
                      potępiony. Miłosierdzie Boże jest tajemnicą. Możemy jedynie
                      zakładać, że sposób bycia i postępowania, może być przyczyną
                      potępienia. Wielokrotnie winę za czyjeś złe postępowanie ponoszą
                      inni ludzie, świadomie lub nieświadomie. Duchowość jest
                      skomplikowaną dziedziną, nic nie jest tylko białe i czarne. Niestety
                      wielu „katolików” tego nie rozumie, czasem nie jest w stanie pojąć.
                      To jest powodem tego zła, które człowiek popełnia w imię dobra.
                      • queenmaya Re: Celibat 08.09.07, 22:16
                        Droga sarno, my tu nie dyskutujemy ani o Kościele jako takim, ani o księżach. My
                        tu dyskutujemy o tym, jakie motywacje skłaniają zwykłych, konkretnych ludzi do
                        podejmowania decyzji o życiu w wiecznej cnocie. Ne rozumiem, dlaczego kilka osób
                        zareagowało tak, jakby tu ktoś nawoływał do zburzenia wszystkich kościołów i
                        wymordowania wszystkich księży.

                        A co do zdania, które tu napisałam (ironicznie), to przykro mi bardzo: Benedykt
                        XVI ogłosił był właśnie tę wielką nowinę urbi et orbi: "nie ma zbawienia poza
                        Kościołem Katolickim". I tymi słowami doprowadził do wrzenia reprezentantów
                        innych odłamów chrześcijaństwa, a więc protestantów i prawosławnych.

                        Ale nie to jest tematem tego wątku. W dalszym ciągu zastanawiamy się, dlaczego
                        ludzie ślubują, że wyrzekną się tego czy innego i co się za tym kryje.
                        • sarna34 Re: Celibat 08.09.07, 23:01
                          Zostawmy Benedykta XVII. Wiara musi być poparta myśleniem, myśleniem
                          logicznym. Logika podpowiada, ze nie może być odtrącony ktoś, kto
                          poznał Boga przez określoną religię, inną niż katolicyzm. Bóg jest
                          mądrością, miłością i dobrem. Mogą być różne drogi prowadzące do
                          oświecenia. Oświecenie to wchodzenie poza zasłonę, to zgłębianie
                          tajemnicy Boga. Jan Paweł II nie na darmo przekroczył próg synagogi
                          i meczetu. Najważniejsze, ze jest się dobrym człowiekiem. Nic tu nie
                          pomoże dogmat o nieomylności papieża, bo papież zawsze pozostanie
                          człowiekiem. Nie jest równy Bogu, więc może się mylić. Lucyfer już
                          próbował dorównać Bogu, wiemy jak się to skończyło, choć jako anioł
                          był doskonalszy od człowieka.

                          Wybór celibatu jest sprawą osobistą. Nie da się tu ustalić, czy to
                          coś złego czy dobrego. Dla jednego będzie to głupota, dla dobrego
                          wartość. Stawiam tu na połączenia jowisza z neptunem. Cenię ludzi,
                          którzy potrafią odnaleźć się w celibacie. Szanuję ich wybór, choć
                          sama nie wybrałabym takiej drogi.

                          • arcoiris1 Re: Celibat 08.09.07, 23:59
                            Wiara musi być poparta myśleniem, myśleniem
                            > logicznym.

                            Wiara to nie logika i z definicji jest irracjonalna- nie ma dowodów
                            że obiekt kultu istnieje i że czeka nas cokolwiek po smierci. Tak
                            sobie tylko gdybamy, bo wiara polega na tym, że w coś wierzysz nie
                            mając żadnych dowodów. Ty wierzysz w niebo/piekło/czyściec, ktoś
                            inny w reinkarnację, ktoś inny w ufoludku - wytłumacz mi logicznie
                            dlaczego mam w to wierzyć? Nie jesteś w stanie, bo o to własnie
                            chodzi- wiara to wiara, a szkiełko i oko to coś innego. Człowiek
                            natomiast musi miec poczucie "że jest coś wiecej"
                            jakaś 'kontyunacja" i stąd masz różne systemy religijne oferujace co
                            się komu zywnie podoba. Ale smierc to jedyna podróż z której nikt
                            nie wrócił, wiec trudno cos tu przyjąc na logikę.

                            Wybór celibatu jest sprawą osobistą. Nie da się tu ustalić, czy to
                            > coś złego czy dobrego

                            W kościele katolickim nie jest. Jest w pakiecie. I albo go bierzesz
                            albo księdzem nie bedziesz/tudzież trudno Ci bedzie nim byc
                      • arcoiris1 Re: Celibat 09.09.07, 00:15
                        Kościół to instytucja Sarna, pręznie funkcjonująca od 2 tysiecy lat.
                        Czasem odnosze wrażenie nic nie mająca wspólnego z chrześcijanstwem
                        i duchowością. Oczywiście sa wyjatki, ale wyjatki nie stanowią o
                        ogóle.
                        Ataki na Kosciół tudziez odwrócenie się od niego bierze się z
                        obserwacji tejże instytucji i jej działań a nie z poczucia winy czy
                        skłócenia ze sobą. Nie chodze do Kościoła, bo nie ufam ich
                        przedstawicielom i skandalom jakie wywołują, nie trzymanie się
                        zasad, którym ślubowali, nie podoba mi się pomysł spowiedzi,
                        tradycja wymuszonej kolędy, i tak dalej. Widocznie nie spotkałam
                        jeszcze fajnego ksiedza, ale w sumie mi nie zalezy. Zdarzają się
                        wybitni filozofowie i światli ludzie wsród nich, ale ogólne
                        wrażenie pozostaje nieciekawe.

                        Historia KK tez jest superciekawa i jeżąca włos na głowie i mało
                        mająca wspólnego z miłosierdziem, empatią, ubóstwem, czystością czy
                        dobrem.

                        religia to Neptun, Ryby i 12 dom jak dla mnie. Nałóg trochę- zwróc
                        uwagę ilu alkoholików znajduje wyjście w religii i stają się
                        żarliwymi wyznawcami. Tu akurat religia spełnia fajna rolę i brawo
                        jej za to.
                        • neptus Re: Celibat 09.09.07, 12:26
                          arcoiris1 napisała:

                          > religia to Neptun, Ryby i 12 dom jak dla mnie. Nałóg trochę- zwróc
                          > uwagę ilu alkoholików znajduje wyjście w religii i stają się
                          > żarliwymi wyznawcami

                          Niestety, Arcoiris, mylisz się.

                          Wiara jest sprawą czysto duchową, to mistyka, nie skuta żadnymi
                          nakazami i zakazami, bezinteresowna miłość, ofiarność, empatia. To
                          Neptun, Ryby, dom 12.

                          Religia to już jest system wierzeń, oparty na symbolach,
                          przedmiotach kultu, ceremoniałach. To jest Jowisz, Strzelec, dom 9.

                          Kościół to już Saturn, Koziorożec, dom 10. To struktura, regułki,
                          zakazy i nakazy, jak w wojsku lub w urzędzie. Tam już nie ma miejsca
                          na wiarę, to jest struktura paramilitarna, partia polityczna,
                          przedsiębiorstwo.

                          Co wynika z pomieszania Saturna z Neptunem mieliśmy okazje
                          obserwować w czasie niedawnej opozycji tych planet. Skutki tego
                          będziemy naprawiać przez bardzo długie lata.

                          KK nie jest ani gorszy ani lepszy od innych tego typu struktur. Czy
                          weźmiemy KK, czy moherową sektę Rydzyka, czy radykalne odłamy
                          islamu. Pod hasłami New Age powstają takie same mafijne sekty.
                          Naiwność ciemnych ludzi szukających ucieczki od lęku przed śmiercią
                          sa łąsym kąskiem dla wszelkich odmian żądnych władzy i majątkow
                          zdziercow.

                          Miniony trygon Saturna z Plutonem sprawił, ze jeszcze wzrosła
                          pazerność takich struktur typu mafijnego i żądza władzy. Mozna to
                          obserwować zarowno w kościołach, jak i w polityce na całym swiecie.
                          Równocześnie zaostrzyła się walka ludzi świadomych o wyrugowanie z
                          życia publicznego wszelkich autorytarytaryzmów i narzucania
                          uniformizacji. To było preludium do ingresu Plutona w Koziorożca,
                          który jest już coraz bliżej...
                          --
                          Organizowanie chaosu kończy się chaosem organizacji.
                          astroalgorytmy.eu/
                          • arcoiris1 Re: Celibat 09.09.07, 13:34
                            Wiara jest sprawą czysto duchową, to mistyka, nie skuta żadnymi
                            > nakazami i zakazami, bezinteresowna miłość, ofiarność, empatia. To
                            > Neptun, Ryby, dom 12.
                            >
                            > Religia to już jest system wierzeń, oparty na symbolach,
                            > przedmiotach kultu, ceremoniałach. To jest Jowisz, Strzelec, dom 9.
                            >
                            Masz rację Neptus, skrót myślowy, miałam na mysli wiarę jako motor
                            tych nawróceń. Religia to system, w którym oni uczestniczą, w końcu
                            Jowisz to współwładca Ryb
                • arcoiris1 Re: Celibat 08.09.07, 17:08
                  jedna ścieżka? Przecież ninkt tak nie powiedział, dlaczego Miss nie
                  może wyrazić spokojnie swoejgo zdania?. Dlaczego wszystko jest dla
                  ciebie biało-czarne i troche agresywne?
        • queenmaya Re: Celibat 08.09.07, 20:37
          neptus napisała:

          > Unikanie partnerstwa jest zawsze związane z jakimiś kompleksami,
          > lękami albo zwykłym wygodnictwem.

          No wiesz co, a co masz przeciwko wygodnictwu? Jesteś ostatnią osobą, którą bym
          podejrzewała o skłonność do składanie siebie samej na ołtarzu poświęcenia dla
          jakiegoś (za przeproszeniem) trutnia. Nie sądzę też, żeby cię obchodziło zdanie
          tzw. opinii publicznej, przed którą większość ludzi trzęsie portkami i robi
          wszystko, byle tylko jej nie podpaść.

          Ja wolę być wygodnickim singlem, niż męczyć się w związku z kimś, kto marudzi,
          wymaga, dołuje, pozbawia poczucia własnej wartości i jest stale niezadowolony.

          Ale według zasad patriarchalnej astrologii mam w swoim horoskopie tragiczny
          aspekt: trygon Jowisza do Słońca, co sprawia, że aby czuć swoją wartość nie
          potrzebuję podpierać się prestiżem mężczyzny / męża. To w dawnych czasach było
          uważane za fatalny prognostyk dla kobiety. Taka baba nie szanuje mężczyzn... i
          nie będzie żadnemu służyła.

          Tak więc jestem wygodnicka, a jak ktoś sobie życzy, może mnie nazwać nawet
          egoistką. Proszę bardzo smile)))

          Jeśli nie ma na horyzoncie faceta, który potrafi być partnerem i miłym
          towarzyszem życia, to trudno. Wolę singlować niż iść na kiepski kompromis.
          • queenmaya Re: Celibat 08.09.07, 20:54
            I jeszcze dopisek:
            niektóre podają się tu za feministki, ale jednocześnie hołdują patriarchalnym
            przesądom obyczajowym, według których każda kobieta musi być w związku, bo jak
            nie, to jest z niej suka, tłusta, wstrętna i śmieszna nieudacznica, której nikt
            nie chciał.

            Zaraz, chwileczkę! Najwyższy już czas złożyć patriarchalne przesądy społeczne w
            starym, zatęchłym kufrze. Każda z nas się zestarzeje i każda bez wyjątku stanie
            się babą pod pięćdziesiątkę, a nawet starszą. Pod tym jednym jedynym względem
            panuje w świecie pełna demokracja. Zamiast więc wyśmiewać się z siebie samej w
            przyszłości (masz kochana męża i dzieci i jesteś pod tym względem spełniona? A
            może trafiają ci się tylko przelotni kochankowie na pięć minut?) lepiej
            popracować nad sobą, żeby już niedługo samej nie stać się toksyną, niszczącą innych.

            Czas wreszcie uznać, że kobieta ma prawo żyć tak, jak się jej podoba i nie
            wiązać się z nikim, jeśli nie ma na to ochoty. Osądzanie innych w złośliwy
            sposób wystawia świadectwo wyłącznie osądzającej, jako zakompleksionej
            nieudacznicy i strażniczce patriarchatu.
            • arcoiris1 Re: Celibat 09.09.07, 00:28
              Ło matko. Ilość negatywnych plutonem ziejacych przymiotników
              alarmujaca.
              Mam nadzieję, że nie masz anegdotycznych wąsów jaki Putra.

              Bycie feministką to nie jest fanatyczna negacja męzczyzny i węszenie
              wszędzie patriarchatu bo wtedy własnie grozi bycie baba pod 50-tkę,
              z którą nikt nie chce nawet isć na kawę a co dopiero do łózka.
          • neptus Re: Celibat 09.09.07, 13:32
            queenmaya napisała:

            >
            > No wiesz co, a co masz przeciwko wygodnictwu? Jesteś ostatnią
            osobą, którą bym
            > podejrzewała o skłonność do składanie siebie samej na ołtarzu
            poświęcenia dla
            > jakiegoś (za przeproszeniem) trutnia. Nie sądzę też, żeby cię
            obchodziło zdanie
            > tzw. opinii publicznej, przed którą większość ludzi trzęsie
            portkami i robi
            > wszystko, byle tylko jej nie podpaść.

            Feminizm nie przeszkadza w tworzeniu dobrych związków, a nawet w tym
            pomaga.

            Queenmaya, trzeba odróżnić pewne sprawy. W konkretnej sytuacji
            życiowej wybor bycia "singlem" wynika z konkretnych uwarunkowań.
            Ludzie zostają singlami z różnych powodów. Najczęstsze to:
            1. Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa,
            2. Rozczarowanie nieudanymi związkami w przeszłości,
            3. Choroby, kalectwo,
            4. Oziębłość seksualna,
            5. Izolacja i brak kontaktów,
            6. Postawa "nikt mnie nie kocha",
            7. Niechęć do wzięcia odpowiedzialności za związek.

            Żeby nie było nieporozumień - jestem od 20 lat singlem z wyboru (por
            pkt. 2 i 7). Ponieważ mam temperament tylko nieco mniejszy od
            Ghandiego i nieszczególnie lubię się poświęcać, nie jest to
            singlowanie zupełne. wink Mimo to uważam, że to JEST chore. W pewnych
            przypadkach jest lepsze, niż brnięcie w niszczące związki ale to
            jest tylko wybór mniejszego zła. Człowiek jest zwierzeciem stadnym,
            w którego naturze jest łączenie się w pary.
            Nie zarzekam się, że nigdy już nie wejdę w ścisły związek. Przez
            cały ten czas singlowania pracuję nad swoimi związkami. I nie
            bezowocnie. Moje związki są coraz lepsze. Moje problemy z
            funkcjonowaniem w związkach doprowadziły mnie jednak do ciężkiej
            choroby, która może ten proces przerwać przed osiągnięciem pełnego
            sukcesu. Potraktujcie to jako ostrzeżenie. Nasze ciała funkcjonują
            tak samo, jak nasze życie.

            Wybór bycia singlem jest ucieczką. To ucieczka od zmierzenia się ze
            swoimi ograniczeniami, lękami, itp. To jest poddanie się,
            tchórzostwo i żadna dorobiona ideologia tego nie zmieni.

            Ad. wiara.
            Znałam w życiu jednego prawdziwego chrześcijanina. Był kapłanem ale
            to, co mówił i pisał o kapłaństwie, nijak nie przystawało do tego,
            co sie spotyka w KK. Był zbyt sławny, by mogli go usadzić. Był więc
            funkcjonariuszem "na wariackich papierach". Nie raz żałował swojego
            wyboru ale pozostał mu wierny. Mam zamiar napisać o nim artykuł,
            więc nie będę sie tu rozpisywać.

            I jeszcze o Ghandim. Ten człowiek nie wyrzekł się związków. Był
            dobrym mężem i ojcem. Postanowił zapanować nad swoim seksem, kiedy
            ożenił się z bardzo młodziutką dziewczyną, właściwie dzieckiem. Dla
            niej to robił, bo nie chciał jej skrzywdzić. Jest ogromna różnica
            między ucieczką od odpowiedzialności, a odpowiedzialnym poświęceniem
            dla kochanego człowieka.
      • na_fe Re: Celibat 08.09.07, 01:55
        > bo fajnie jest byc sobie singlem w wieku lat 30-40, kiedy jest się
        > zdrowym, ma sie pieniądze, urodę, czas, siły i energię żeby
        > wychodzic, bywac, podróżowac i całe życie przed sobą. W wieku lat 60
        > i w góre już nie- wtedy samotność jest najgorsza. Nie ma nikogo, kto
        > by ci pomógł, pogadał, odwiedził, pograł w karty (chyba że pani z
        > opieki socjalnej albo opłacony student).

        a mi się wydaje, że jeśli ktoś świadomie wybiera takie życie, to znaczy,
        przede wszystkim, że dobrze mu samemu ze sobą i nie jest to, ani trochę,
        związane z wiekiem.
        opisana przez Ciebie sytuacja, to po prostu ból i samotność.
        nf
        • arcoiris1 Re: Celibat 08.09.07, 17:04
          a mi się wydaje, że jeśli ktoś świadomie wybiera takie życie, to
          znaczy,
          > przede wszystkim, że dobrze mu samemu ze sobą i nie jest to, ani
          trochę,
          > związane z wiekiem.

          Nie? A mnie sie wydaje, że bardzo. Bycie singlem jak sie ma 35 lat a
          bycie nim jak się ma 70 to jednak różnica. I nie zawsze jest to
          kwestia świadomego wyboru.


          > opisana przez Ciebie sytuacja, to po prostu ból i samotność.
          > nf

          Nic odkrywczego nie napisałaś. To chyba jasne.
          • na_fe Re: Celibat 08.09.07, 18:34
            > Nie? A mnie sie wydaje, że bardzo. Bycie singlem jak sie ma 35 lat a
            > bycie nim jak się ma 70 to jednak różnica. I nie zawsze jest to
            > kwestia świadomego wyboru.

            ja zatem inaczej rozumiem sinlglowanie; raczej jako decyzję przemyślaną, nie-
            wymuszoną. człowiek, który szuka a nie znajduje, jest tylko' samotny a nie
            samotny z wyboru. być może jest to tylko kwestia interpretacji słowa. kojarzę,
            że zaczęto go używać na okreslenie tych, którym pasuje taki stan rzeczy, bo
            'samotni', stało się mocno nieadekwatne.
            nf
            • arcoiris1 Re: Celibat 08.09.07, 23:46
              singlowanie to nie tylko Ci sami, nie samotni, z wyboru. Sa to tez
              ludzie, którzy chca miec partnera, rodzinę a nie mogą znalezc
              odpowiedniej osoby, mnóstwo tu takich osób, nawet tu na tym forum.
              Nie chcą byc singlem, chcą miłości ale nie mogą jej znalezc- i nie
              jest to wcale dziwne w tych czasach.
            • misss_w Re: Celibat 08.09.07, 23:54
              Neptus – Czytam dużo na tym forum - Wiem że znasz się na astrologii
              trochę bardziej niż przeciętnie i pewnie dla wielu osób jesteś
              autorytetem albo przynajmniej partnerem do dyskusji – więc chyba
              chcesz być traktowana poważnie.
              Pomyliłaś się co do mojego wieku, bo mam za sobą szkołę choć pewnie
              jestem o wiele młodsza od ciebie. Tak samo co do mojego
              wykształcenia.
              Co do używania danego słowa w innym znaczeniu niż to właściwe –
              zdarza się – mam nadzieje że już ochłonęłaś po ujrzeniu tego zgrzytu
              na pisowni.

              >Jak dotad nie bardzo wiesz, co to jest rozwoj
              >duchowy, astrologia itp. Póki co więcej czytaj, mniej pisz

              Zaglądając na to forum mało wiedziałam o astrologii – do tej pory
              przeczytałam ponad 20 książek na ten temat – pewnie nadal nie można
              tego jeszcze nazwać dużą wiedzą ale raczej unikam wypowiedzi na
              tematy bardziej fachowe. Źle oceniłaś moje podejście, bo to że moje
              wypowiedzi brzmią lakonicznie jest spowodowane faktem że
              rzeczywiście wole czytać niż wdawać się w poważną dyskusję – w
              rzeczywistości mam obojętny stosunek do celibatu.
              Co nie zmienia faktu że zgadzam się z sarną34 i f_e a wypowiedzi
              Quinnmayii i twoje mi nie odpowiadają.

              >QuinnMayę poczytaj dokładnie. Pisze bardzo mądre rzeczy. Niestety,
              >aby to zrozumieć, trzeba odrobinę myśleć.
              Z tego co pisze Queenmaya wynika że nie ma wykształcenia
              psychologicznego i wiedzy też – jeśli się mylę to będzie ewidentnie
              mój błąd, bo na razie jestem o tym przekonana.
              • arcoiris1 Re: Celibat 09.09.07, 00:50
                QuinnMayę poczytaj dokładnie. Pisze bardzo mądre rzeczy. Niestety,
                > >aby to zrozumieć, trzeba odrobinę myśleć.
                > Z tego co pisze Queenmaya wynika że nie ma wykształcenia
                > psychologicznego i wiedzy też – jeśli się mylę to będzie
                ewidentnie
                > mój błąd, bo na razie jestem o tym przekonana.

                To znaczy, jest to lektura dla lubiacych spiski, kryminały i
                odpornych na niebotyczną ilość fanatycznych przymiotników, związków
                frazeologicznych po których nic tylko sobie walnąc kielicha i
                zapłakac nad tym strasznym światem i jeszcze gorszymi mężczyznami,
                którzy zmuszają nas do akceptacji patriarchatu, kryjącego się
                wszędzie i zawsze, nawet w hasle "czy mogłabys mi kotku podac piwo,
                proszę". Wróg nie śpi, czai się wszędzie i tylko ja jestem
                oświecona. Ja nie przeszłam przez żaden artykuł swego czasu, dawno
                temu, ale ja mam nature słoneczno-jowiszową i ilosc negatywnej
                energii w tych wpisach byla dla mnie zbyt wielka. Ale jesli ktoś
                chce sie zdołowac, przygnebic, zacietrzewic czy nerwowo rozstroic to
                polecam, ja najwyrazniej nie mam na tyle rozbudoznej duchowości żeby
                docenic.
                • neptus Re: Celibat 09.09.07, 14:09
                  Przeczytaj, co napisałam wyżej do QuinnMai. wink
                  Jak widzisz, nie ze wszystkim, co Maya pisze, mogę się zgodzić.
                  Strona QuinnMai jest bardzo kontrowersyjna i Twoje zarzuty są w
                  sporej części uzasadnione. Niemniej, jest tam mnostwo rzetelnej
                  wiedzy astrologicznej, psychologicznej i ezoterycznej.
                  Pewnie nie jest to strona dla każdego. Ja ją czytuję zawsze z
                  uśmiechem, bo jest tam mnóstwo bardzo celnych i mądrych wypowiedzi.
                  Maria to dynamit ale znam ją także jako człowieka z wielkim
                  doświadczeniem życiowym i wielkim, gorącym sercem, pełnego empatii i
                  zrozumienia. I takie artykuły też znajdziesz na jej stronie.
                  Między innymi i to szanuję u Marii, że ma odwagę być sobą i
                  bezkompromisowo walczyć z kołtuństwem, nienawiścią, fałszem,
                  podziwiam jej celne riposty. Nie oczekuję, że jest oświecona. Ja też
                  nie jestem.
                  Trudno jest oczekiwać, że osoba naładowana energią bliską masy
                  krytycznej stworzy niebiesko-różową stronę, słodziutką jak zupa
                  nic. wink))
                  Nie każdy lubi skorpioniczne klimaty. Doradzałam Miss, aby zapoznała
                  sie dokładniej z treścią wszystkiego, co Maria ma do przekazania, bo
                  nie lubie, kiedy ktoś ocenia człowieka, a szczególnie, gdy ocenia,
                  nie znając go. Można się spierać do upadłego o treści ale najpierw
                  trzeba je poznać. Nie sadźcie, abyście nie byli sądzeni.
              • neptus Re: Celibat 09.09.07, 14:38
                misss_w napisała:

                > Pomyliłaś się co do mojego wieku, bo mam za sobą szkołę choć
                pewnie
                > jestem o wiele młodsza od ciebie. Tak samo co do mojego
                > wykształcenia.

                Mozliwe, że potraktowałam Cie zbyt ostro. Jesteś jednak jeszcze
                bardzo młodziutka i brak Ci życiowego doświadczenia, co oczywiście,
                nie jest wadą. smile Chwali Ci sie szukanie wiedzy, miło, że akurat
                astrologicznej.

                Astrologia jest dziedziną pokrewną psychologii. Kładzie nacisk na
                głębokie poznawanie i rozumienie siebie i innych. Jesli ktoś ma
                wstręt do psychologii, nie zrozumie horoskopu.

                > Co do używania danego słowa w innym znaczeniu niż to właściwe –
                > zdarza się – mam nadzieje że już ochłonęłaś po ujrzeniu tego
                zgrzytu
                > na pisowni.

                To nie pisownia, to semantyka. Przypuszczam, że chodziło Ci o
                indoktrynację i ta wpadka bardzo mnie rozśmieszyła. smile))

                Co nie zmienia faktu, że QuinnMaya ma duze doświadczenie i zna się
                na astrologii i na psychologii, a Sarna i F_e jeszcze nieszczególnie.

                Zestawienie Ghandiego z moherami jest jak ustawienie w jednym
                szeregu św. Franciszka z pracownikiem rzeźni. Jeśli nie widzisz
                różnicy, to dyskusja staje się niemożliwa. Polecam Ci jako lekturę
                sztukę "Świętoszek" Moliera.
    • fla Re: Wieczna dziewica z Lublina 16.09.07, 13:54
      jeśli was to jeszcze interesuje pani Anna, o której w tym wątku mowa na jednej
      ze stron internetowych przedstawia się w ten sposób: "Urodziłam się bladym
      świtem w piątek, 30 stycznia 1976 roku jako pierwsze dziecko płci żeńskiej w tym
      pokoleniu." smile
      • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 17.09.07, 03:13
        Niecały dzień przed nowiem. Ścisłe opozycje Mars/Neptun i
        przwdopodobnie Księżyc/Saturn - duży problem z ojcem i w ogóle z
        wzorcami męskimi. Neptun ciągnie latawiec z Marsem na ogonie i
        Plutonem na skrzydle. Jedyny aspekt Wenus to sekstyl z Uranem. W
        wodzie Saturn, Uran i węzeł. Gdzie tu miejsce na kobiecość?
        Podaj link do tej strony.
        • wildcat_x1 Re: Wieczna dziewica z Lublina 28.09.07, 12:38
          A co byś powiedziała o takim przypadku?Też wieczna dziewica ,ale
          nie ze względów religijnych, ponieważ jest ateistką.Urodzona 6
          kwietnia 1980 w Kańczudze(woj.podkarpackie),o godzinie 19.18.Jest z
          charakteru typem introwertycznego samotnika stroniącego od ludzi.Ma
          strasznie nadwrażliwą psychikę,co sprawia że jest postrzegana przez
          otoczenie jako osoba dziwna i niezrozumiała.Woli w samotności
          oddawać się sztuce.Twierdzi iż nie nadaje się do życia z związku z
          kimkolwiek.Bardzo ceni sobie wolność i posiadanie własnej
          przestrzeni życiowej.Nie znosi kompromisów które uważa za rezygnację
          z własnego zdania.Nie jest też stworzona do życia rodzinnego,jak
          sama zresztą uważa,nie chce mieć dzieci.Uważa się też za osobę
          wyjątkowo nieatrakcyjną.Ma fatalnie umiejscowioną Wenus i równie
          negatywne jej aspekty(kwadratury z Marsem i Jowiszem,Wenus w 8 domu
          który kojarzy się przecież za śmiercią i sprawami ostatecznymi).I
          jak tu taka osoba ma nie zostać po wsze czasy dziewicą?
          • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 28.09.07, 17:41
            wildcat_x1 napisała:

            > A co byś powiedziała o takim przypadku?Też wieczna dziewica ,ale
            > nie ze względów religijnych, ponieważ jest ateistką.Urodzona 6
            > kwietnia 1980 w Kańczudze(woj.podkarpackie),o godzinie 19.18.

            Powiem, ze osoba z Plutonem na asc i Słoncem na desc widzi tylko
            własne ja. Prawdopodobnie rozdepcze kazdego z czarującym uśmiechem.
            Ja tu nie widze wielkiej wrażliwości, raczej totalne skupienie na
            sobie i niereformowalność. Przy recepcji Me/We mozna o uczuciach
            pogadac ale nie im ulegać, to jest powierzchowność, nie głębia. Na
            pierwszy rzut oka znaczna interesowność i bezwzględność w
            manipulacjach.
          • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 28.09.07, 17:48
            wildcat_x1 napisała:

            > A co byś powiedziała o takim przypadku?Też wieczna dziewica ,ale
            > nie ze względów religijnych, ponieważ jest ateistką.Urodzona 6
            > kwietnia 1980 w Kańczudze(woj.podkarpackie),o godzinie 19.18.Jest

            Az mnie ciarki przeszły. Bezwzględna, interesowna, wyrachoiwana,
            totalnie egoistyczna manipulantka, powierzchowność w uczuciach, kto
            jej stanie na drodze, rozdepcze z uśmiechem na ustach. Nadwrazliwa
            to jest wyłącznie na punkcie własnego ego i prawdopodobnie
            niereformowalna. Nie chciałabym z nią wchodzić w żaden rodzaj
            relacji.
              • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 29.09.07, 10:45
                Pewnie zaplanowałaby okrutną zemstę.
                Niestety, to JEST taki horoskop. Inna sprawa, czy zostałas przez
                włascicielkę upoważniona do publicznego podawania danych?
                Publikowanie cudzych danych osobowych, gdy nie wchodzi w grę osoba
                publiczna, jest

                > sporym nadużyciem. Co by było, gdyby ta osoba trafiła tu
                przypadkiem i
                > przeczytała coś takiego o sobie?
                • invisible7 Re: Wieczna dziewica z Lublina 29.09.07, 12:12
                  neptus napisała:
                  > Pewnie zaplanowałaby okrutną zemstę.
                  > Niestety, to JEST taki horoskop.Inna sprawa, czy zostałas przez
                  > włascicielkę upoważniona do publicznego podawania danych?
                  > Publikowanie cudzych danych osobowych, gdy nie wchodzi w grę osoba
                  > publiczna, jest

                  Domyślam się, że Pluton na AS w opozycji do Słońca w Baranie na DS. Zastanawia
                  mnie też ten Księżyc na Neptunie w 3. Też się zastanawiałam, czy dobrze tak
                  podawać dane - własne owszem, ale cudze bez zgody osoby?
                    • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 29.09.07, 17:04
                      Dla przemawiania sztuką to może być bardzo dobre - momowo=ne
                      wyczucie zapotrzebowania społecznego, przemawianie tak, ze kazdy w
                      tym widzi siebie. Natomiast w relacjach osobistych nie jest to
                      najlepszy układ. Mozliwe bajeranctwo, albo niezrozumiałość albo
                      konfabulacja. Ale może tez robic dobre wrażenie... Trzeba by na to
                      głebiej wejść w analizę. Może ładnie śpiewa albo tańczy? Albo
                      potrzebuje kielicha, żeby się rozgadać.
          • andgie Re: Wieczna dziewica z Lublina 28.09.07, 22:59
            wildcat_x1 napisała:

            Ma fatalnie umiejscowioną Wenus i równie
            > negatywne jej aspekty(kwadratury z Marsem i Jowiszem,Wenus w 8
            domu
            > który kojarzy się przecież za śmiercią i sprawami ostatecznymi).

            Czy faktycznie to takie fatalne aspekty? Kwadratura do Marsa i osmy
            dom kojarzy mi sie raczej z namietna femme fatale niz z dziewictwem.
            A kwadrtaura z Jowiszem co oznacza?
          • arcoiris1 Re: Wieczna dziewica z Lublina 29.09.07, 01:18
            Ma fatalnie umiejscowioną Wenus i równie
            > negatywne jej aspekty(kwadratury z Marsem i Jowiszem,Wenus w 8
            domu
            > który kojarzy się przecież za śmiercią i sprawami ostatecznymi).I
            > jak tu taka osoba ma nie zostać po wsze czasy dziewicą?

            tez mam Wenus w 8, w upadku, wchodzi w konfiguracje Palec Diabła-
            półtorakwadrat do Jowisza i kwadrat do Neptuna. Nie mam szczescia w
            miłości ale mam w innych sprawach- kasie, która mi spada z nieba, od
            innych osób. Typu teraz- kupiłam dzisiaj auto- jestem spłukana jak
            największa spłuczka świata, nagle na dniach, cyk, jakis urząd po
            latach odda mi pare stów (?), znalazłam jakies funty w szufladzie,
            komus sie przypomniało że cos mi wisiał i ze odda. smile i tak to
            wygląda z Wenus w 8. Poza tym, mieszkanie spadło mi kilka lat temu
            jka z nieba- w moim mieszkaniu spóldzielczo-lokatorskim mieszkała
            babcia, ja miałam przejac je po jej śmierci. wynajmowałam mieszkanie
            przez szereg lat, w koncu mi sie znudziło, pomyslalam ze to
            wyrzucana kasa, wiec znalazłam nowe mieszkanie które chciałam kupic,
            a babcia niech zyje jak długo jest jej pisane, ale ja chciałam miec
            juz cos swojego i pomyslalam ze bede sie martwic po jej smierci co
            zrobic z 2 chatami. Byla wielkanoc, ja dopinałam wszystko na ostatni
            guzik. Miałam znalezione mieszkanie, załatwiony kredyt ale nie
            podpisany jeszcze, umowiona byłam z developerem na podpisanie umowy
            przedwstepnej gdzie miałam wpłacic 10 koła w Wielki Czwartek. I
            nagle bęcki, w wielkim tygodniu od poniedziałku do srody musiałam
            wyjechac do Hiszpanii słuzbowo, jak wróciłam to sie rozchrowałam i
            musiałam odwołac wszystkie spotkania z bankiem, rzeczoznawca, i tak
            dalej, wszystko przełozyłam na wtorek po swietach. W wielka sobote
            babcia zmarła nieoczekiwanie a ja "odziedziczyłam" mieszkanie -
            pisze w cudzyslowiu bo w sumie to ona mieszkała u mnie odkad
            skończyłam 18 lat jako ze cesja byla na mnie. Odwołałam kredyt na 20
            lat, i wyremontowałam mieszkanie i do teraz tu mieszkam i zaraz je
            wykupie za małe pieniadze i sprzedam za wielkie. To jest tak zwana
            Wenus w 8 rzadzaca IC i 9- czyli urzedy miedzy innymi i prawo.
            Seks- no, lubię wink

            Wenus w 8 nie jest zła wink
            • neptus Re: Wieczna dziewica z Lublina 29.09.07, 10:54
              arcoiris1 napisała:

              > Seks- no, lubię wink
              >
              > Wenus w 8 nie jest zła wink

              Zgadza się. To całkiem dobre połozenie dla Wenus. Pod warunkiem, że
              się ten seks i inne wielkie namiętności realizuje, a nie wypiera do
              piwnicy świadomości. O ile w 2 domu dajemy wszystkie dobra sobie, to
              w 8 już trzeba rozumieć, że wszystko jest wspólne.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka