o powierzchownosci wnioskow...

15.10.03, 08:58
tak sobie czytam i czytam i zastanawiam sie, czy nie wkrada sie nam tutaj
pewnego rodzaju powierzchownosc w stwierdzeniach: aspekty typu: opozycje daja
cos tam...i tutaj pada np. haslo: kryminogennosc. jesli taka teza zostaje
wysunieta, to - moim skromnym zdaniem- nalezy wziac pod uwagę: opozycja czego
do czego ????? czyli jakiej planety do jakiej...w jakich znakach posadowione
sa owe planety, w jakich zywiolach...itd.itd.
Inny przyklad : Wielki Trygon...no ale co wielki trygon?? a w jakich
zywiolach jest on posadowiony ?? czy nie jest wazne jakie planety wchodza w
sklad wielkiego trygonu, jesli juz o nim mowimy??
Dla mnie rozwazania astrologiczne to analiza i synteza , z ogromnym naciskiem
na "i", a nie rozczlonkowanie poszczegolnych ukladow w oderwaniu od
konkretnego radixu i bez uwzgledniania żywiołow, domow, planet i aspektow
POMIEDZY NIMI... ale ja sie nie znam smile))

Moje widzenie astrologii: Planety+inne ciala niebieskie ( np. Lilith)
+Elementy ( żywioły) +Znaki zodiaku+ Domy ( ze szczegolnym uwzglednieniem
osi )+ aspekty = calosc

To nie jest atak na kogokolwiek ( chce , aby to bylo jasnesmile, wyrazam tutaj
tylko swoją opinie oraz skonnnosc do syntetycznego myslenia, szczegolnie w
tak obszernych zakresach wiedzy, gdyz powierzchowne wnioski potrafią zwiesc
na manowce.

pzdr

irys

    • perse3 Re: o powierzchownosci wnioskow... 15.10.03, 12:25
      Irysku miły!! Trudno tu an forum analizować całe konkretne horoskopy. Tytuły
      wątków przypominam to forma prowokacji do dyskusji i podzielenai się
      doświadczenaimi a nei próba ustalanai jakichś astrologicznych dogmatow,
      przesądów czy uprzedzeń.
      • ashanti5 Re: o powierzchownosci wnioskow... 15.10.03, 13:55
        Muszę przyznać, że powierzchowność wniosków bierze się też z niedokładnej
        znajomości tematu.
        Czuję się tak, jakby post iryska skierowany był do mnie, bo przyznaję się bez
        bicia, że mam skłonność do redagowania powierzchownych wniosków i mało
        wnikliwego traktowania zagadnienia.
      • irysek1 Re: o powierzchownosci wnioskow... 15.10.03, 14:47
        perse3 napisała wczesniej ( watek o opozycjach w radixie, o ile pamietam):


        >ponoc dośwaidczeni astrologowie dostrzegają u takeij osoby
        potencjalne skłonnosci kryminalne.
        Moze dlatego,ze opozycje te
        >>>>>>>>> "te" to znaczy ktore???? aby dyskutowac o danym przypadku nalezy
        sprecyzowac, o ktorych opozycjach mowimy, bo jesli tylko o ich ilosci w
        radixie , to sorry gregory ale ja mam zupelnie inne spojrzenie na astrologie, i
        w jakis sposob odbieram to jako "kaleczenie" tej rozleglej wiedzy, i nie
        potrafie tak dyskutowac...gdyz dyskusja to argumenty i ich kontrowanie lub
        potwierdzanie...jaka dyskusje mozna stworzyc na tak powierzchownych wnioskach???



        perse3 napisała:

        > Irysku miły!! Trudno tu an forum analizować całe konkretne horoskopy.

        >>>>>>>>> jako wyrazenie "konkretny horoskop" mialam na mysli: "niekotrzy
        astrologowie twierdzą ze np. koniunkcja mars-uran w radixie daje u czlowieka
        wewnetrzna agresje uzewnetrzniajaca sie tendencja do: bójek itd. itd.to juz
        jest cos konkretnego prawda????
        Weż pod uwagę, ze na tym forum sa osoby , kotre naprawde są pozatkujace, i
        uczestnicza w tych rozmowach, aby sie czegos dowiedziec. wyobraż sobie ze taka
        osoba oglada radix kogos i widzi: 7 opozycji i co sobie przypomina? Twoj post
        kryminalistach. wyciaga daleko idace wnioski - niestety- i jest ejj smutno,
        zle , zaczyna sie martwic, bo jej mąż np. ma tychze 7 opozycji...i mysli
        sobie, "o boże, zygmus skonczy w pace"...rozumiesz?
        za chwile zaczniemy "dyskutowac" czy Zenek jak ma: 4 trygony, 5 opozycji i 2
        koniunkcje to musi byc wariat...a w ogole jak ma tak malo aspektow to musi byc
        koszmarnie nieciekawy i prosty facet...
        ja sie nie znam, ale jakos inaczej na to wszystko patrze...

        >Tytuły
        > wątków przypominam to forma prowokacji do dyskusji i podzielenai się
        > doświadczenaimi a nei próba ustalanai jakichś astrologicznych dogmatów
        > przesądów czy uprzedzeń.

        >>>>>>>>>przeczytaj watek wlasny o wielkim trygonie, uogólniony na maxa , dla
        mnie to wlasnie jest dogmat i przesąd ( osoby z wielkim tryg,. wodnym sa taki
        lub inne,Perse KAZDY z nas jest inny, pod warunkiem, ze popatrzymy na dana
        jednostkę calosciowo) niestety...

        chcialam na zakonczenie jeszcze raz przypomniec, ze nie jest to absolutnie atak
        personalny na ciebie, chodzi mi o forme jak to nazywasz "prowokacje" , która -
        sorry - ale mnie prowokuje do zupelnie innych przemyslen, co widac po moim
        wątku aktualnym.

        pozdrawiam

        Irys

    • anahella Re: o powierzchownosci wnioskow... 15.10.03, 14:11
      irysek1 napisała:

      > inne ciala niebieskie ( np. Lilith)

      Moze skoryguje - Lilith nie jest cialem niebieskim, jest punktem wyliczanym
      matematycznie - to druga ogniskowa orbity Ksiezyca - przynajmniej te Lilith
      uwzgledniaja programy astrologiczne. Jest oczywiscie obiekt o nazwi Lilith i
      nawet sa jego efemerydy a takze hipotetyczny satelita Ziemi zwany siedliskiem
      demonow jednak zbyt malo sa popularne i tak naprawde nie ma na ten temat
      literatury.

      A co do calosci wypowiedzi - zgadzam sie. Horoskop jest caloscia, bo my jestesmy
      caloscia.
    • aarvedui Re: o powierzchownosci wnioskow... 18.10.03, 15:28
      irysek1 napisała:

      > tak sobie czytam i czytam i zastanawiam sie, czy nie wkrada sie nam tutaj
      > pewnego rodzaju powierzchownosc w stwierdzeniach...
      komu sie wkrada,temu sie wkrada....;->
      poza tym,podobno nie ma glupich pytan(TU:WATKOW),sa tylko glupie odpowiedzi...
      (PODOBNO....)
    • dori7 Re: o powierzchownosci wnioskow... 19.10.03, 00:40
      A jak inaczej mozemy sie czegos nauczyc? Zeby powstala synteza, musi byc
      najpierw analiza, czyz nie? wink Wiec omawiamy sobie rozne aspekty w oderwaniu,
      kto moze, dorzuca cos ze swoich doswiadczen o danym ukladzie, ale na pewno nikt
      nie bedzie potem klasyfikowal ludzi na podstawie tej jednej rzeczy. Po prostu,
      im wiecej takich "drobiazgow" sie pozna, tym latwiej pozniej dojsc do tej
      syntezy, o ktorej piszesz. Bo przeciez wszystkim wlasnie o to chodzi smile)

      a tak w ogole, to ja jeszcze bardziej sie nie znam, ale moze kiedys to sie
      zmieni, w innym zyciu najpredzej... wink)
Pełna wersja