Dodaj do ulubionych

Niebezpieczna koniunkcja?

07.12.08, 15:58
Jak sie moze przejawic scisla koniunkcja Slonca z Lilith w
horoskopie natalnym, gdy obie planety leza w 7 domu w Skorpionie
i - co najciekawsze i o co najbardziej mi chodzi - nie odbieraja
zadnych innych aspektow poza luzna koniunkcja Slonca z Merkurym (8
dom)???
Obserwuj wątek
      • arossa Re: Niebezpieczna koniunkcja? 08.12.08, 14:46
        Dziekuje Neptusie za szybka odpowiedz smile Akurat tego nie widze, ale
        kto to wie... W sumie o wplywach Lilith sporo czytalam, trudno mi
        jednak zinterpretowac konsekwencje braku aspektow uroczej koniunkcji.
        • neptus Re: Niebezpieczna koniunkcja? 03.01.09, 21:55
          hehe, Lilit w skorpionie miał Hussein. wink
          Wg. PP, Lilit w 7 domu to coś ala Słońce w 12 - samotność,
          odrzucenie, niedowartościowanie albo związki "wojenne" z walka o
          dominację, nadmierny popęd, potrzeba silnych wrażeń erotycznych.

          Nie ma rady - musisz dojść, co ci siedzi w podswiadomości i wydobyc
          to na swiatło dzienne. W Lilit groźne jest to, co nieświadome.
          Uświadomione jest bezradne. wink
      • queenmaya Re: Niebezpieczna koniunkcja? 12.01.09, 15:16
        neptus napisała:

        > Kojarzy mi się tak z marszu podejrzliwość, zazdrość, Ziobro
        > opakowany dyktafonami...

        To o mnie?
        Mam tę koniunkcję w Skorpionie, tyle tylko, że w 2. domu smile Merkury się nie załapuje na ścisłą koniunkcję, ale jest w stellum, a co więcej jest tam władca asc.
    • iokepine Re: Niebezpieczna koniunkcja? 08.12.08, 15:51
      arossa napisała:

      > Jak sie moze przejawic scisla koniunkcja Slonca z Lilith w
      > horoskopie natalnym, gdy obie planety leza w 7 domu w Skorpionie
      > i - co najciekawsze i o co najbardziej mi chodzi - nie odbieraja
      > zadnych innych aspektow poza luzna koniunkcja Slonca z Merkurym (8
      > dom)???

      Okresowe depresje na tle związkowym, poczucie, że jest się wykorzystywanym, nie
      wiadomo dlaczego i bez przyczyny. Na szczęście nie przez cały czas, program
      Lilith ma to do siebie, że cyklicznie uaktywnia się i zamiera.

      Na wyższym poziomie - głębokie zrozumienie, że światło w związku nie może
      istnieć bez cienia. Zrozumienie funkcji Cienia w psychice i jego roli w
      związkach, dobry materiał na psychoterapeutę dla par.

      O karmie takiej osoby nie będę pisać, bo zaraz na mnie tu nakrzyczą, że brzytwa
      Ockhma itd smile

      Pozdrawiam serdecznie,
      Józefina Jagodzińska
      • all2 Re: Niebezpieczna koniunkcja? 08.12.08, 23:23
        O karmie takiej osoby nie będę pisać, bo zaraz na mnie tu nakrzyczą, że brzytwa
        > Ockhma itd smile

        Iokepine, napisz smile Sama przed chwilą pisałam w innym wątku, że nie lubię
        machania karmą na prawo i lewo przy omawianiu aspektów typu Mars kwadrat
        Merkury, ale temat Lilith jest ciekawy choć często nadmiernie dramatyzowany.
        Jako posiadaczka koniunkcji Lilith Słońce, a do tego, było nie było, v-ce admin
        tego forum, obiecuję, że będę Cię tu bronić przed brzytwami, czuj się
        bezpiecznie i pisz smile
        • iokepine Re: Niebezpieczna koniunkcja? 06.01.09, 18:10
          all2 napisała:
          > Jako posiadaczka koniunkcji Lilith Słońce, a do tego, było nie było, v-ce admin
          > tego forum, obiecuję, że będę Cię tu bronić przed brzytwami, czuj się
          > bezpiecznie i pisz smile

          Uff, człowiek przez chwilę nie czyta forum, a potem, żeby znaleźć wątek, musi
          grzebać w wyszukiwarce smile Zanim odpiszę, przeczytam, co napisali inni smile
          Dziękuję za oficjalną zgodę admina forum wink
        • iokepine Re: Niebezpieczna koniunkcja? 06.01.09, 18:40
          Ok, przeczytałam cały wątek smile

          all2 napisała:

          > Sama przed chwilą pisałam w innym wątku, że nie lubię
          > machania karmą na prawo i lewo przy omawianiu aspektów typu Mars kwadrat
          > Merkury,

          A tak. Też tego nie lubię. Tak robią kiepscy i/lub początkujący adepci
          astrologii, którzy lubią wywoływać stany lękowe pomieszane z poczuciem
          wyjątkowości u klientów.

          ale temat Lilith jest ciekawy choć często nadmiernie dramatyzowany.
          > Jako posiadaczka koniunkcji Lilith Słońce

          Koniunkcja Lilith Słońce, podobnie jak planety pokoleniowe, zwłaszcza Pluton,
          opóźnia różne rzeczy, które człowiek chciałby już teraz, zaraz. Jakie to rzeczy,
          mówi o tym dom horoskopu, w jakim się znajdują. W przypadku Lilith jednak nie
          chodzi o procesy grupowe i wymianę pokoleniową / zmiany w stylu życia, która
          umożliwia spełnienie swojego losu takiej osobie, a o rozwój własny.

          Lilith jest punktem na orbicie Księżyca (mniej więcej, nie chce mi się tego
          rozpisywać) i jako taki ma naturę żeńską, tak jak Księżyc. W dzisiejszych
          czasach, w przypadku horoskopu kobiety zwykle jest to traktowane jako
          rozliczenia z samą sobą, w przypadku horoskopu mężczyzny różnie, to zależy na
          ile ma on zintegrowaną żeńską część swojej osobowości. Jeśli nie bardzo, to
          realizacja Lilith pójdzie po najmniejszej linii oporu, a więc mężczyzna będzie
          szukał kobiet, które zostaną obciążone workiem z jego niemożnościami z nalepką
          "zrób to za mnie".

          Przykład, jaki podaje Arossa, jest sytuacją typową, jej Neptun jest w koniunkcji
          z jego Słońcem i Lilith na granicy VII i VIII domu (btw, jakiego systemu domów
          użyłaś Arossa). W jego przypadku prawdopodobnie oznacza to problemy z sytuacjami
          sformalizowanymi, w tym z oficjalnymi związkami, wiernością, wyłącznością,
          kontrolą i tak dalej.

          Teraz pytanie, na ile taki układ obciąża (i czy obciąża) Arossę, która, jak
          rozumiem, jest kobietą. O tym mówi położenie Neptuna w jej horoskopie, a więc
          dom oraz jego aspekty. Równie dobrze Arossa może chcieć być jego osobistym
          aniołem, bo dla niej to, co jest problemem dla tego chłopaka, to sprawy
          oczywiste, intuicyjne i robione z automatu. Neptun jest pokoleniowy, działa
          samobieżnie, jak pralka smile Odpowiedzią są tu położenie i aspekty Neptuna.

          Na głębokim poziomie, Lilith nie pozwala robić różnych rzeczy, których bardzo
          pragniemy, ponieważ ze względu na braki własne (które możemy uzupełnić w ciągu
          życia lub nie) skończyło by się to dla nas tragicznie. Moim zdaniem Lilith jest
          tą szpilką wbitą w koło horoskopu, która zapobiega temu, byśmy własnoręcznie
          dokonali seppuku, bo nam się wydaje, że to nam przyniesie szczęście. Jest to
          więc autosabotaż nie wynikający z lęku, kompleksów itd., jak pisze Piotr
          Piotrowski, lecz z realnych, acz niedotykalnych powodów, które powodują, że póki
          nie dojrzejemy, ten owoc pozostaje niedostępny smile
          • all2 Re: Niebezpieczna koniunkcja? 08.01.09, 02:59
            dzięki, Iokepine, to ciekawe, co piszesz. Ze autosabotaż - to jasne, ale że on
            dla naszego dobra jako pas bezpieczeństwa, to mi nigdy nie przyszło do głowy.
            Ale czy to nie jest tak, że jeśli potrafimy ten pas rozpiąć, tym samym oznacza
            to, że jesteśmy już na to gotowi?
            • iokepine Re: Niebezpieczna koniunkcja? 08.01.09, 14:07
              all2 napisała:

              > dzięki, Iokepine, to ciekawe, co piszesz. Ze autosabotaż - to jasne, ale że on
              > dla naszego dobra jako pas bezpieczeństwa, to mi nigdy nie przyszło do głowy.
              > Ale czy to nie jest tak, że jeśli potrafimy ten pas rozpiąć, tym samym oznacza
              > to, że jesteśmy już na to gotowi?

              No właśnie nie chodzi o rozpinanie pasa, tylko o to, czy warunki są takie, że
              sam się rozepnie. Kolejność jest odwrotna. Owszem, można wypiąć się ze
              spadochronu z napisem Lilith, ale jak to robisz za wcześnie, w powietrzu,
              wiadomo jaki będzie efekt - katastrofa, połamanane nogi itd. I potem stąd te
              wszystkie gadki, jakie to straszne fatum było. Tymczasem dzięki temu fatum nie
              łamiesz sobie karku, bo chociaż trochę spowalnia spadanie. To nie będzie wina
              spadochronu, że się za wcześnie wypięłaś. Lilith bardzo dba o bezpieczeństwo i
              przetrwanie w danej dziedzinie życia i daje bolesne ograniczenia zwłaszcza w
              młodości. Jeśli człowiek nie wyciąga wniosków - przez całe życie. To tak jak z
              Saturnem i Plutonem.
        • kama_gwiazdka Niebezpieczna koniunkcja? 12.01.09, 14:26
          Jeśli ktoś znajdzie chwilkę niech rozwieje mi wątpliwości jakie mi się nasunęły po przeczytaniu tego wątku co do mojego kosmogramu :

          czy
          lilith w koniunkcji z mekrurym (2st) w bliźniętach w 8 domu
          może być powiązana z koniunkcją tegoż merkurego ze słońcem (3 st) w tym samym domu i znaku
          (kolejność w przeciwną niż ruch zegara stronę : słońce/merkury/lilith)
          mając powiązanie z opozycją merkurego i saturna (1 st)
          i słońca (3 st) i saturna
          i lilith (3 st) i saturna
          ?
          Bo odczuwam to jako dużą niemoc skupienia się na nauce...
          Czy ktoś przy interpretacji mógłby dać jakieś cenne wskazówki jak "ugładzić" te aspekty?

          Pozdrawiam serdecznie!
    • gabryzjon Re: Niebezpieczna koniunkcja? 01.01.09, 12:50
      arossa napisała:

      > Jak sie moze przejawic scisla koniunkcja Slonca z Lilith w
      > horoskopie natalnym, gdy obie planety leza w 7 domu w Skorpionie

      Lilith w pełnym blasku słońca wink - a dlaczego ona nie jest spalona ?
      wprawdzie w "swoim" znaku ..., ale i słońce przecież też tu się
      czuje jak u siebie - ?
      • malaniedzwiedzica Re: Niebezpieczna koniunkcja? 01.01.09, 13:05
        Koniukcja Słońca z Lilith w 7 domu to energia z którą bardzo trudno będzie sobie poradzic. Nie unikniesz w zyciu sytaucji gdy Twoje związki bedą zdominowoane przez jej wpływ. A jaki on jest no coż najpierw niezwykle pociagajacy a potem trzeba brać nogi za pas. Tak czy inaczej musisz zmierzyc się z jej potężną w twoim przypadku siłą.
        • neptus Re: Niebezpieczna koniunkcja? 02.01.09, 00:13
          Lilith to najgłębsza podświadomość budząca nieuswiadamiane lęki i
          zahamowania. Razem ze Słońcem dotyczy leku o swoje ja, ważność,
          adekwatność, dominację, rozwój itd. W 7 domu na pewno w zwiazkach
          nie pomaga.
    • aarvedui Re: Niebezpieczna koniunkcja? 02.01.09, 01:42
      ale ta koniunkcja to u mężczyzny czy u kobiety (domyślam się ,że kobieta, ale
      pewności nie ma)
      to pierwsza sprawa.
      ta koniunkcja z merkurym jest separacyjna, więc nawet w prognostycznych będzie
      się osłabiać (chyba,że wejdzie w retro,ale tego nie wiem).
      więc pominąłbym koniunkcję
      to dwa.
      jak u tej osoby przejawia się słońce? brak aspektów słońca sugeruje, że osoba
      żyje niejako "z dala od siebie", o ile już odkryła swoje "ja", to trudno
      przychodzi jej powiązać inne działania symbolizowane przez planety ze "sobą", z
      własnym centrum.
      podkreśla to zależność jej słońca od innych osób (VII dom), osoba może bardziej
      polegać w określaniu siebie na konfrontacji z innymi, skorpion sugeruje
      konfrontację emocjonalną, niejawną próbę sił.
      to trzy.
      Lilith archetypowo to dla mnie rodzaj "grzechu przedpierworodnego".
      to kobieta pierwsza okazała niezależność i nieposłuszeństwo,i zapłaciła za to
      swoją cenę.w wersji feministycznej:niechęć do ofiarowania siebie dla być może
      głupszego Adama i rozrodczych planów "Elohim" skazała ją na wygnanie i
      upadek.wersja inna: wyzwolenie i niezależność zdegenerowały się do rozpasania i
      lubieżnego używania własnych osobistych zasobów twórczych,emocjonalnych
      (rodzenie demonów).
      Lilith całkiem zgrabnie pasuje mi do skorpiona, wydaje mi się podobna
      "energetycznie".
      teraz jedynie należy przeprowadzić syntezę tych wszystkich danych, ale do tego
      wypadałoby mieć jakiś osobisty kontakt z właścicielem radiksu, czyli feedback ;>
      • malaniedzwiedzica Re: Niebezpieczna koniunkcja? 02.01.09, 11:43
        Słońce z Lilith w znaku Skorpiona to najbardziej wybuchowa miesznaka w dodatku w 7 domu. A wyobrażacie sobie sytuację podobną, np koniukcję Słońca mężczyzny w Skorpionie z Lilith kobiety w Skorpionie włanie w domach małzeńsko - miłosnych tj 5 i 7? To jest dopiero jazda. A w tym przypadku jakby wszytsko to dzieje się w niej samej bez udzialu drugiej osoby. Nie wiem czy to łatwiej? Moze jesli idzie o sytuacje zewnetrzne to na pewno ale zycie wewnetrzne na pewno nie jest proste
              • malaniedzwiedzica Re: Niebezpieczna koniunkcja? 02.01.09, 17:35
                To nie będzie Ci łatwo, ale wiesz takie rzeczy to juz nie na forum. Co możesz zrobić na pewno? Czytaj o Lilith poznawaj ją im bardziej ją zrozumiesz z każdego punktu widzenia tym lepiej dla ciebie. Nietety jest to układ karmiczny więc co macie do załatwienia załatwic musicie i nikt za was tego nie zrobi.
                • yoanix Re: Niebezpieczna koniunkcja? 02.01.09, 23:25
                  Jak moge podłączyć się do wątku...to tez chciałabym wiedzieć na temat układu z Lilith...ja mam Lilith w pannie(5 dom w nim tez są pluton w koncówce panny i uran w wadze, które nie mają z nią aspektów)i ta Lilith jest w trygonie do saturna w byku(12 dom)i w trygonie do wenus w koziorożcu(dom 9/na samym styku z 8), oczywicie saturn i wenus też sa w trygonie do siebie. Jakoś nie moge rozgryźć tego układu.
                  Jedno co zauwazyłam to moja Lilith czesto jest w koniunkcji moze nie zbyt scisłej z księżycami osób w mojej rodzinie dziadek, brat, wujek i mój syn, ze słońcem mojej babci, moja mama ma opozycje jej Lilith do mojej,a moj ojciec ma urana w kwadracie do mojej Lillith ,a ja mam urana w kwadracie do jego Lilit...dlatego myśle ze ona jest dość istotnym elementem w moim horoskopie.Będe wdzięczna za pomoc.smile
                  • all2 Re: Niebezpieczna koniunkcja? 02.01.09, 23:49
                    yoanix, a jakiego rodzaju emocjonalną więź czujesz z tymi osobami, które mają
                    Księżyc przy Twojej Lilith, czy są to pozytywne więzy, czy raczej bagaż do
                    przepracowania, coś co odbierasz jako obciążenie?
                    czy jest w tym gdzieś element buntu, odruchowej przekory?
                    • yoanix Re: Niebezpieczna koniunkcja? 02.01.09, 23:58
                      Osoby te sa mi bardzo bliskie...zawsze o nich myśle z wielka miłością. Nigdy nie odbierałam ich jako obciążenie, na mojego dziadka zawsze mogłam liczyć, mojego synka kocham nad zycie, z bratem tez mam dobry układ, wujek juz niezyje ale tez miałam z nim dobry kontakt. Ciężko mi sie porozumieć natomiast z ojcem, tu czuje jakies ciezkie obciązenia.
                        • yoanix Re: Niebezpieczna koniunkcja? 03.01.09, 00:36
                          Aspekty księzycy(syna i dziadka) do lilith są do 3 stopni...chyba dlatego tak bardzo czują się z nimi zwiazana, to najbardziej kochane przezemnie osoby w rodzinie, wujek ma dość rozwlekłą koniunkcje moze dlatego jakoś mozna powiedzieć nie było miedzy nami az tak silnego powiazania jak z dziadkiem i moim synem... Od długiego czasu się zastanawiam nad tym trygonem między saturnem , wenus a lilith...to dość ścisłe trygony zaledwie 2 stopnie różnicy...w dodatku wenus jest w koziorozcu a saturn w byku.
                          • neptus Re: Niebezpieczna koniunkcja? 03.01.09, 18:13
                            Jak na Lilit 3 stopnie to dość luźne aspekty. Przy takiej recepcji
                            bardzo wiele tłumaczy sam aspekt Wenus/Saturn. Dziadkowie są zwykle
                            bardzo silnie związani z wnuczkami, często wydzieraja je rodzicom i
                            nie trzeba się w tym doszukiwać żadnej karmy, fatum itd. To jest
                            sprawa wymiany energetycznii, której dzieci zwykle mają nadmiar, a
                            starzy ludzie niedomiar, to próby realizowania się dziadków przez
                            potomków (Wenus/Saturn się kłania). jak widzę, ze wątek zmierza w
                            strone zwalania wszystkiego na "karmę", to mi się nawet go czytać
                            nie chce. Nie do tego służy astrologia. Jeśli chcesz mieć z
                            horoskopu pożytek, patrz na to, co mozna zmienić odpowiednim
                            postepowaniem, a nie na to, co jest "zaklepane".
                            Popatrz lepiej w indywidualnych horoskopach, czego dziadek szuka u
                            wnuka, co sobie chce "załatwić", a przede wszystkim, co wnuczek
                            otrzymuje od dziadka, czego mu nie dają rodzice, bo to jest lekcja
                            dla Ciebie i tylko swoje własne postępowanie wobec syna (dziadka
                            też) możesz zmienić.
                • all2 Re: Niebezpieczna koniunkcja? 03.01.09, 00:10
                  malaniedzwiedzica napisała:

                  > Niestety jest to układ karmiczny więc co
                  > macie do załatwienia załatwic musicie i nikt za was tego nie zrobi.

                  Weź tylko pod uwagę, Mała Niedźwiedzico, że jeśli w horoskopie mamy 10 planet,
                  do tego doliczmy cztery punkty kardynalne, no i Lilith, pomijając już pozostałe
                  drobiazgi, to mamy obsadzone 15 stopni zodiaku, czyli 1/24 całości. Czyli
                  statystycznie jedna na dwadzieścia cztery osoby będzie trafiać swoją Lilith w
                  jakąś naszą planetę albo oś koniunkcją. Kwadratur, opozycji itd. będzie
                  kilkakrotnie więcej. Każdy z nas na pewno poznał w życiu więcej niż 24 osoby. A
                  z tego wynika, że synastrycznych połączeń przez Lilith mamy w otoczeniu mnóstwo.
                  W tej sytuacji mówienie, że z kimś łączy nas zależność karmiczna i nie ma
                  przeproś, to moim zdaniem spore nadużycie. Lilith to z pewnością jest temat do
                  pracy nad sobą, ale nigdzie nie jest powiedziane, że mamy ją tę pracę wykonać
                  właśnie w tym, a nie w innym związku. Kandydatów jest dokoła wielu.
                  Jeśli więc napisałaś to, co napisałaś, w znaczeniu "każde z was z osobna ma za
                  zadanie pracować nad swoją Lilith i przez istniejące aspekty macie okazję robić
                  to razem", to zgoda, ale jeśli miało to znaczyć "jesteście na siebie skazani i
                  nie ma odwołania", to veto - nie widzę żadnych podstaw do takiego myślenia.
                  --
                  Agnostic General
                  • aarvedui Re: Niebezpieczna koniunkcja? 03.01.09, 01:04
                    all2 napisała:

                    > malaniedzwiedzica napisała:
                    >
                    > > Niestety jest to układ karmiczny więc co
                    > > macie do załatwienia załatwic musicie i nikt za was tego nie zrobi.
                    >
                    > Weź tylko pod uwagę, Mała Niedźwiedzico, że jeśli w horoskopie mamy 10 planet,
                    > do tego doliczmy ..

                    dokładnie.
                    mnie jakoś nie sprawia przyjemności straszenie klientów wszechobecną karmą
                    zawartą w półtorakwadracie lilith do pars fortunae i paraleli kowerteksu i
                    czarnego ksiezyca. niemniej zapewne brzmi to fantastycznie i robi niezłe
                    wrażenie na co bardziej wypranych z mózgów klientów o wybujałej potrzebie bycia
                    zdominowanym.
                  • malaniedzwiedzica Re: Niebezpieczna koniunkcja? 03.01.09, 16:02
                    do Agnostic General

                    Statystycznie rzecz biorąc ale jak wiesz nie ma przypadków, jesli więc spotykasz tą 1 na 24 osoby własnie w swoim zyciu to niby z czego to twoim zdaniem wynika? Z prawa przyciagania o czym pisal kiedys zacny stary astrolog czy powiązań jakie te osoby stworzyły miedzy soba w ciagu poprzednich wcieleń? Wcielalismy się juz tyle razy że spotykanie sie nie jest niczym niezwyklym. Oczywiscie o zaleznosci karmicznej mozna tak naprawdę stwierdzić po obejrzeniu calosci radiksu, sama jednak koniukcja to na pewno za mało, ale i tak jest przynajmniej dla mnie intrygujacą własnie w przypadku Lilith.
                    • neptus Re: Niebezpieczna koniunkcja? 03.01.09, 18:19
                      I co Ci te wszystkie dociekania -n wcieleń dają dla Twojego rozwoju?
                      Nic.
                      Wobec tego jest to sztuka dla sztuki, próba odwrócenia uwagi od
                      rzeczywistych problemów, wymagających nieco wysiłku dla ich
                      rozwiązania. Bardzo karkołomny eskapizm.
                      • malaniedzwiedzica Re: Niebezpieczna koniunkcja? 03.01.09, 18:39
                        I po co ten atak? Choć go przewidziałam, więc się nie dziwię. Dla mnie astrologia nie ma sensu bez poprzednich wcieleń, gdyż własnie one decydują o tym jaki horoskop otrzymamy na dane wcielenie, co nie znaczy że one odwracają uwagę od rzeczywistych problemów. One pozwalają je w końcu zrozumieć i podjąc odpowiednie i własciwie kroki! Jeżeli rozumiesz bagaż przeżyć z poprzednich wcieleń jako sztukę dla sztuki czy też karkołomny eskapizm to masz to tego prawo ale nie masz prawa narzucac takiego stanowiska komus innemu.
                        • neptus Re: Niebezpieczna koniunkcja? 03.01.09, 21:46
                          na razie to ty wszystkim wciskasz karmiczne uwarunkowania. Rób, co
                          chcesz, tylko pamietaj, ze bierzesz odpowiedzialność za zycie ludzi,
                          którym to wmawiasz. Dla mnie w astrologii nie mają sensu wcielenia.
                          Nie odpowiedziałas na pytanie, co ci to daje? jak chcesz zmieniać
                          przeszłe życie, które juz nie wróci?
                    • all2 Re: Niebezpieczna koniunkcja? 08.01.09, 03:08
                      malaniedzwiedzica napisała:

                      > do Agnostic General
                      >
                      > Statystycznie rzecz biorąc ale jak wiesz nie ma przypadków, jesli więc spotykas
                      > z tą 1 na 24 osoby własnie w swoim zyciu to niby z czego to twoim zdaniem wynik
                      > a? Z prawa przyciagania o czym pisal kiedys zacny stary astrolog czy powiązań j
                      > akie te osoby stworzyły miedzy soba w ciagu poprzednich wcieleń?

                      No właśnie, nad tym można dyskutować. Moim zdaniem z prawa sympatii, czyli
                      przyciągania podobnego. Jeśli wyjadę na rok na Grenlandię, to tam też wydłubię
                      sobie osoby, które będą pasowały do mojego horoskopu. Zrobię to niezależnie od
                      tego, gdzie się znajdę i ile razy w życiu kompletnie zmienię środowisko.
                      Otoczenie można zmienić, ale swoje czułe punkty niesie się ze sobą.

                      Wcielalismy si
                      > ę juz tyle razy że spotykanie sie nie jest niczym niezwyklym.

                      To znowu kwestia przekonań. Może się wcielaliśmy jako ta sama indywidualność
                      łańcuszkiem inkarnacji, a może po śmierci trafiamy do ogólnego kotła z zupą i
                      przy następnej okazji chochelka wygarnia marchewkę z jednej inkarnacji razem z
                      pietruszką z drugiej i lepi z nich nową całość. W końcu podobno wszyscy jesteśmy
                      jednością suspicious
                      A może jest jeszcze zupełnie inaczej.
                      Istotne jest to, co mamy do zrobienia tu i teraz, reszta to zabawy znudzonego
                      umysłu.
                      --
                      Agnostic General
                      • malaniedzwiedzica Re: Niebezpieczna koniunkcja? 08.01.09, 11:07
                        Alez najzupełniej sie z tym zgadzam, jesli pojadę na Grenlandię to poznam Eskimosa, w Indiach Hindusa, wszyscy jestesmy z jednego kotła. Tylko widzisz np ze 24 poznanych Hindusów podejdzie do mnie ten, oczywiscie jest to sytuacja hipotetyczna, który bedzie odbieral moje czule punkty i tak bedzie na calym swiecie. Co najwyzej mozna sobie astografia nieco poprawic pewne relacje.
                        • neptus Re: Niebezpieczna koniunkcja? 08.01.09, 11:44
                          Czy to znaczy, ze astrokartografia zmienia karmę, fatum,
                          przeznaczenie? Siedzisz sobie w Warszawie z 1-domowym słoneczkiem i
                          węzłem, masz tu realizować siebie w swiecie, aktywnie,
                          egocentrycznie, dynamicznie i asertywnie. Jedziesz do Uppsali,
                          wszystko Ci leci na drugą stronę ascendentu i w samotni podziwiasz
                          zorze medytując o sobie w środku i zawiłosciach
                          ogólnoegzystencjalnych, pogrążając się w depresji z
                          niedoświetlenia... Przeprowadzasz się gdzie indziej i Twoim
                          przeznaczeniem staje się luksusowy burdel. Jak to jest z tą karmą?
                          Zmieniłaś poprzednie wcielenia, czy jak?
                          Spotykamy ludzi, którzy nam pokazują nasze wady do poprawki tu i
                          teraz. Do tyłu nie ma już niczego. Jeśli nawet reinkarnacja
                          istnieje, to masz wymazana pamięć nie po to, by biadolić nad tym,
                          czego juz nie ma, tylko, żeby realizować się tu i teraz najlepiej,
                          jak potrafisz. To samo dotyczy wszystkich ludzi, któych spotykasz.
                          Zapewniam Cie, że nabudowałaś juz sobie w tym zyciu wystarczajaco
                          wiele karmy, by potrzebować całkiem nowych, odmiennych ludzi i
                          doświadczeń.
                          • malaniedzwiedzica Re: Niebezpieczna koniunkcja? 08.01.09, 12:17
                            Astrokartografia jest własnie po to aby pomagac tu i teraz.

                            Co do karmy i reinkarnacjizastanawiam sie własnie skąd my się znamy? Musze sobie przypomniec, ale nasz porównawczy niestety nie wskazuje najlepszych relacji, co nie znaczy że nie mam nad tym pracowac tu i teraz.

                            Jesli chodzi o porzednie wcielenie to jesli wczytasz sie dokladniej w temat to sa ludzie którzy pamietaja poprzednie wcielenia i ja do takich należe. jest to dla mnie bardzo ciekawe i bardzo nielatwe doswiadczenie i zapewniam Cię ze spotkanie nasze nie jest wcale przypadkowe.
              • queenmaya Re: Niebezpieczna koniunkcja? 12.01.09, 15:50
                arossa napisała:

                > Tak, on ma te koniunkcje Lilith i Slonca. Lezy ona dokladnie na moim Neptunie

                To, co ludzie mają w horoskopach objawia się zależnie od dojrzałości tych osób, ale tej dojrzałości lub jej braku nie da się odczytać z horoskopu. To można ustalić tylko na podstawie rozmowy z zainteresowanymi. Horoskop (planety) niczego nie wymuszają, a ludzie są bardzo różni (nawet jeśli mają identyczne horoskopy), więc z samego horoskopu nie można odczytać, jak kto zareaguje. Można tylko coś podejrzewać i ostrzec właściciela horoskopu przed uwikłaniem się w toksyczny układ.

                Tutaj ostrzegałabym właścicielkę Neptuna przed odgrywaniem roli "ratowniczki", która zbawi faceta przed "złymi" kobietami (matką itp.) i uratuje go przed dziwnymi związkami. On sam musi rozwikłać swoje problemy partnerskie z kobietami.

                Mnie się Lilith kojarzy z energiami feministycznymi i problemami, jakie wynikają dla obu płci z faktu życia w patriarchacie - wprawdzie dziś już mocno osłabionym, ale jego skutki długo jeszcze będziemy odczuwać i przepracowywać. Patriarchat okaleczył jednakowo obie płcie, nie tylko kobiecość i to jest karma, z która musimy sobie poradzić wspólnie.

                Obawiam się, że Neptun nie pozwoli facetowi na samodzielność, bo Neptun to męczennik i zbawca cierpiących, a nawet całego świata. Dlatego obawiam się, że to nie będzie zdrowy układ.
    • arossa Interpretacja? 03.01.09, 18:42
      Mala Niedzwiedzico, w nawiazaniu do Twojej wypowiedzi "To nie będzie
      Ci łatwo, ale wiesz takie rzeczy to juz nie na forum..." .
      Twoja bardziej precyzyjna interpretacja tego ukladu moglaby byc
      interesujaca i wazna dla wielu forumowiczow (moze nie dla
      wszystkich, ale dla wielu).
      A zatem Mala Niedzwiedzico, rozwijaj smialo dlaczego na podstawie
      tego jednego ukladu stwierdzasz, ze nie bedzie mi latwo. Niech sie
      dzieje na forum dla dobra nauki! W koncu dziewiaty dom mam silnie
      obsadzony, z Uranem na czele ; )
      • malaniedzwiedzica Re: Interpretacja? 03.01.09, 19:15
        Droga Arosso zatem chcesz abym dla dobra nauki naraziła się jeszcze paru osobom. Przecież wiesz że interpretacja dwóch kosmogramów to naprawdę ciezki kawałek chleba i wiele mogłoby się rozjasnic po zobaczeniu Waszych radiksów. Ale niech tam mam słabośc do Lilith albo ona do mnie.
        Z doswiadczenia wiem że połaczenia Lilith w końcu bezdennego cienia ze Słońcem to co? Myslisz że to jasność totalna czy tez raczej ciemność z mdłym swiatłem? I do tego Twój Neptun, czy on wskaże drogę czy też powiedzie na bezdroża? I kto ma w tym zwiazku byc drogowskazem? Naprawdę musisz podejsc do tego bardzo filozoficznie. Ale przeciez rozwijasz się więc na pewno we właściwym czasie wyznaczonym przez tranzyty, progresje i dyrekcje odnajdziesz właściwą drogę, czego Ci serdecznie zyczę.
        • arossa Re: Interpretacja? 06.01.09, 15:36
          Dziekuje Niedzwiedzico, ze odpowiedzialas mimo sporu wokol karmy
          jako takiej :o)

          Zastanawia mnie jednak, dlaczego mowisz ze jest to spotkanie
          karmiczne, a nie np. "spotkanie, ktore moze na mnie wywrzec pewnien -
          taki a taki - wplyw"?
          Lilith w koniunkcji ze Sloncem bywa interpretowana jako karma w
          zyciu wlasciciela horoskopu. Jednak moze sie ona realizowac w
          spotkaniu z wieloma osobami, ktorym koniunkcja Lilith wchodzi w
          jakies uklady w syneastrii. Czy wszystkie to spotkania okreslilabys
          jako "karmiczne"?
          • malaniedzwiedzica Re: Interpretacja? 06.01.09, 17:07
            Sama widzisz że karma działa na pewne osoby w sposób mało harmonijny. Po co więc poruszać ten wątek, chyba że żałożymy nowy temat wkładając przysłowiowy kij w mrowisko pt. np Karma w horoskopie. Ale wiesz nie jestem astrologicznym Judymem.
      • kama_gwiazdka moje aspekty z lilith 12.01.09, 19:11
        kochani! nie chciałam by umknęło moje zapytanie, więc ponownie je wkleję :
        czy
        lilith w koniunkcji z mekrurym (2st) w bliźniętach w 8 domu
        może być powiązana z koniunkcją tegoż merkurego ze słońcem (3 st) w tym samym
        domu i znaku
        (kolejność w przeciwną niż ruch zegara stronę : słońce/merkury/lilith)
        mając powiązanie z opozycją merkurego i saturna (1 st)
        i słońca (3 st) i saturna
        i lilith (3 st) i saturna
        ?
        Moje odczucia związane z tymi aspektami to wyjątkowa trudność w skupieniu się na
        nauce, mimo szczerych chęci, i kolejnych, rokrocznych postanowień że do
        następnej sesji przygotuję się już od października wink
        Czy rzeczywiście te aspekty mają tak silny wpływ na mnie?
          • kama_gwiazdka Re: moje aspekty z lilith 12.01.09, 21:45
            ok, wybaczcie, może za dużo info dałam, ale wszystko wydało mi się ważne
            (związki z tymi aspektami, znakami i domami) przy pytaniu odnośnie edukacji
            studiuję ciężki kierunek i chciałabym wiedzieć czy takie położenie planet w
            kosmo.natalnym będzie miało wpływ na całe moje życie w aspekcie edukacyjnym
            (chcę kontynuować naukę po studiach) i jak zrozumieć te aspekty by móc się
            "zmusić" smile

            jeszcze raz podam aspekty:
            lilith w koniunkcji z mekrurym (2st) w bliźniętach w 8 domu
            powiązana z koniunkcją tegoż merkurego ze słońcem (3 st) w tym samym
            domu i znaku (kolejność w przeciwną niż ruch zegara stronę : słońce/merkury/lilith)
            mając powiązanie z opozycją merkurego i saturna (1 st)
            i słońca (3 st) i saturna
            i lilith (3 st) i saturna

            mam nadzieję że troszkę jaśniej już jest smile
        • queenmaya Re: moje aspekty z lilith 13.01.09, 14:58
          kama_gwiazdka napisała:

          > Moje odczucia związane z tymi aspektami to wyjątkowa trudność w skupieniu się na
          > nauce, mimo szczerych chęci, i kolejnych, rokrocznych postanowień że do
          > następnej sesji przygotuję się już od października wink
          > Czy rzeczywiście te aspekty mają tak silny wpływ na mnie?

          "Jeśli sądzisz, że potrafisz to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz - również masz rację" - Henry Ford

          Może po prostu studiujesz nie to, co cię interesuje? Jeśli to niewłaściwy kierunek studiów, to nic dziwnego, że brak ci motywacji i nie potrafisz się zmusić do nauki. Kto zadecydował o tym, co masz studiować?

          Jeśli chodzi o wyjaśnienie astrologiczne - w tym forum wciąż pojawiają się osoby, które zwalają całą odpowiedzialność za swoje niepowodzenia na rzekomo fatalne aspekty w horoskopie.

          To nie horoskop jest "winny". Horoskop to tylko plan nauki na obecne wcielenie. Masz w nim zapisane lekcje, które trzeba przerobić, żeby posiąść mądrość.

          Jeśli uwierzysz, że Lilith cię niszczy, to cię faktycznie zniszczy. Jeśli uważasz, że Saturn cię blokuje, to cię zablokuje. Jeśli przyjmiesz, że jakiś aspekt jest nie do przerobienia, to nigdy nawet nie spróbujesz go ruszyć.

          Kup książkę "Saturn" Liz Greene i poczytaj, jakim skarbem jest ta planeta. Bez niej wszystko by się rozpadło i rozlazło jak meduza. Co do Lilith poszukaj jakichś pozytywnych opisów tego "demona" (w sieci są takie) i nie dołuj się jej patriarchalno-chrześcijańskim rzekomym fatalizmem. Ja swoją Lilith bardzo lubię, ona daje mi poczucie kobiecej godności i niezależności.

          Zapewniam cię że ja mam znacznie "gorszy" horoskop, ale już nie stękam, tylko realizuję to, co w nim najlepsze.

          Wszystko zależy od wiary. Przemyśl to, co powiedział Ford.
          • kama_gwiazdka Re: moje aspekty z lilith 13.01.09, 17:11
            bardzo dziękuję za wypowiedź!
            mam świadomość że astrologia nie jest nieuchronną machiną, i całe szczęście
            jednak poznając pewne wpływy można starać się coś w tym kierunku robić
            jeżeli nie zadowala mnie to że saturn może ograniczać merkurego, chciałabym temu
            przeciwdziałać smile pytam czy jest to możliwe? wydaje się że tak, to już pewien
            krok, a ja pragnę zrobić następny, by być w ruchu i się rozwijać, więc chcę
            "oswoić" swój kosmogram
            chcę poznać te zapisane lekcje, które trzeba przerobić, żeby posiąść mądrość...
            czy na początek mogłabym prosić o małe wskazówki? smile
            • neptus Re: moje aspekty z lilith 13.01.09, 17:48
              Saturn, którego nie rozumiesz, może ograniczać Merkurego. Popatrz na
              to inaczej. Merkury bez Saturna to próżne gadanie i szum
              informacyjny. Dopiero Saturn umożliwia selekcję informacji, ich
              uporządkowanie i nadanie im konkretnej formy. One muszą działać
              razem, aby słowo (Merkury) ciałem (Saturn) się stało.
              Studia polegają własnie na zbieraniu, porządkowaniu informacji i na
              ich podstawie tworzenia czegos trwałego w postaci np. prac
              seminaryjnych, a na koniec pracy dyplomowej.
              Saturn to obowiązek, systematyczność i odpowiedzialność. Nie jest to
              szczególnie "rozrywkowe" ale bez tego niewiele można osiągnąć. To
              jest jakieś ograniczenie ale ograniczenie umożliwiające osiągnięcie
              zamierzonego celu i umożliwiające funkcjonowanie każdej
              społeczności. Jak głosi napis na bramie, to forum ma na ascendencie
              Saturna. Czy to przeszkadza Ci tutaj pisać, pytać i uzyskiwac
              odpowiedzi? Nie. To tylko ogranicza gadanie nie na temat, wypowiedzi
              wulgarne lub obraźliwe i dzięki temu pozwala się skutecznie
              dogadywać i uczyć.
              Przepisy ruchu drogowego wymyślono nie dla uprzykrzenia życia
              kierowcom i przechodniom ale po to, by każdy miał szansę dotrzeć do
              celu swojej "wycieczki". Gdyby nie one, na wykłady musiałabyś
              jeździć czołgiem, na dyskoteki też. A ponieważ wszyscy by tak
              robili, dojeżdżałyby do celu tylko te czołgi największe i najlepiej
              opancerzone (czyli właśnie te z najsilniejszym Saturnem). smile
              • yoanix Re: moje aspekty z lilith 13.01.09, 19:41
                Lilith to nie demon,jakiego zrobiła zniej religia, która wywyższała mężczyzn, w pewnym okresie przecież w religii chsześcijańskiej uznano nawet ,że kobieta jako stworzenie nieczyste nie ma duszy.... Lilith to kobieta znajaca swoja wartość, kobieta która chce by traktowano ją na równych prawach, chce ona mieć też cos do powiedzenia, w waznych dla niej kwestiach...,była piekna, mądra i nie chciała Adama gamonia wink to sie jej dostało od męskiego boga za taką emancypacje wink...Lilith to wolność , której pragniemy ale sie boimy, bo z jakiś przyczyn nie potrafimy się czemuś bąć komuś przeciwstawić... ja lubie moja Lilith...a saturn też moze być kochany , ale do niego trzeba dojrzeć, aby zrozumiec co dobrego chce nam dać...to takie moje przemyślenia wink
                • kama_gwiazdka Re: moje aspekty z lilith 13.01.09, 20:22
                  Dziękuję wam!
                  Selekcjonowanie informacji to moja mocna strona, ale problemem jest usiedzenie w
                  spokoju nad książką i wkuwanie. Dlatego tu coś chciałam się dopatrzeć. Jako
                  bliźniak chcę ciągłego ruchu i zmian, również w nauce, a takie ślęczenie nad
                  książką bez inwencji mnie nudzi wink Co do lilith - pomyślałam że może ma to
                  związek w mojej silnej postawie na rzecz nawet nie równouprawnienia, co
                  odwrócenia szali i ustawienia na piedestale kobiet (a co! smile)
                  Tak, widziałam że forum z saturnem na asc, bardzo fajny pomysł smile) W ogóle
                  początkowo, gdy zaczęłam interesować się astrologią, przeraziła mnie ilość
                  negatywnych opinii o tej planecie. Ale jak wgryzłam się w to głębiej, to uważam
                  że jest ona bardzo potrzebna i niedoceniana. O ile lepiej by było na świecie
                  gdyby nie kierowano się czasem nadmiernymi emocjami będącymi skutkiem jakiegoś
                  impulsu, który zaraz przecież mógłby być zapomniany. Warto myśleć
                  perspektywicznie, jak strateg. Można tak opisać działanie saturna, prawda?
                  U mnie impuls czasem ma fatalne skutki, staram się właśnie narzucić sobie więcej
                  samodyscypliny, ale ciężko czasem się opanować wink może mars w kwadraturze do asc
                  tak działa, ale tak tylko delikatnie napomykam, bo nie chcę być potraktowana
                  jako osoba zwalająca wszystko na kosmogram, jak pisała wcześniej queenmaya smile)
                  rozumiem was że niektórzy przybierają pozę biernego podmiotu zrzucając winę na
                  horoskop, ale prawda jakie to ludzkie? a jakie wygodne... smile
                  • neptus Re: moje aspekty z lilith 13.01.09, 22:26
                    Wiele razy juz zostało to przez wiele osób stwierdzone, że najlepiej
                    sie zwala odpowiedzialność za wszystko na Saturna, to taki fajny
                    chłopiec do bicia. Ostatnio dołączyła do niego Lilit. No i fajnie,
                    staruszkowi zawszeć to raźniej z atrakcyjną partnerką. wink

                    Nie przejmuj się, Saturna zaczyna się tak naprawdę rozumieć nie
                    wcześniej, niż po zakończaniu pierwszego cyklu (niektórzy nigdy do
                    niego nie dojrzewają). I tak ma być. Młodość ma być durna i chmurna.
                    Ktoś musi rozwalać skorupki nadmiernie przesaturnionych, żeby była w
                    przyrodzie równowaga. Na wszystko przychodzi odpowiedni czas i pora,
                    od tego mamy tranzyty, żeby nam o tym przypominały.
                • vrs-2 Re: moje aspekty z lilith 13.01.09, 23:24
                  Nigdy się nie zastanwiałam jak działa lilith, nie wydawało mi się to istotne. Ja np. mam lilith w ścisłej kwadraturze do Merkurego i w trygonie do Księżcyca. Może i to ma związek z tym, że nie przejmuję się tym co powiedzą inni i co pomyślą o mnie inni, jak mnie oceniają, czy się śmieją. Znam swoją wartość, a wszelkie próby urobienia mnie na swoją modłę i tak się kończą niepowodzeniem. Lilith w Byku.
                  • amber.waves Re: moje aspekty z lilith 13.01.09, 23:36
                    Ja mam Lilith w ścisłej koniunkcji z Węzłem Północnym, więc jak by nie patrzeć jest mi z nią po drodzesmile Lubię Lilith i myślę że klawa z niej babka.

                    --
                    War doesn't determine who's right. War determines who's left.
                • centauris Saturn? 08.03.09, 21:05
                  Ja mojej Lilith już nie boję sięsmile
                  Dowiedziawszy się, co moja znaczy, również ją polubiłam.
                  To ona gna mnie cały czas za wiedzą. Chociaż czasami może być uciążliwa.
                  Ale, co z Saturnem w Koziorożcu?
                  Czy można spełnić się, czy tylko jedyną szansą jest wyjechać z kraju urodzenia?
                  Może wystarczy tylko wyjechać z miejsca urodzenia?



                  • neptus Re: Saturn? 08.03.09, 21:23

                    -centauris napisała:

                    > Ale, co z Saturnem w Koziorożcu?
                    > Czy można spełnić się, czy tylko jedyną szansą jest wyjechać z
                    kraju urodzenia?
                    >
                    > Może wystarczy tylko wyjechać z miejsca urodzenia?

                    1. Nie ma lepszego miejsca dla Saturna, jak własny znak.
                    2. Żadna relokacja nie przesunie planet do innych znaków ani nie
                    zmieni aspektów między nimi.
                    -
                    Anormalność przewlekła staje się normą. [Tadeusz Kotarbiński]
                    Błękitny Pałac Neptus
                    • cytrynka_ltd Re: Saturn? 08.03.09, 21:47
                      dziękuję za odpowiedź.
                      ale, tak ostatnio studiuję Saturna, że aż napisałam o nim, a to zastanawia mnie
                      Jowisz w Koziorożcu.
                      Saturna mam w Bliźniętach, ale astrologii jeszcze nie zgłębiłam.

                      Szukam o tym Jowiszu w Koziorożcu, którego mam w 14 st. 28 min. w VI Domie.
                      I jeśli coś to podpowie, to mam trygon Saturna do Urana w horoskopie urodzeniowym.

                      Strasznie mnie tutaj blokuje. A, kiedyś za granicą faktycznie szybko coś osiągnęłam.
                      Może jak Pluton opuścił już mojego Strzelca, to będzie łatwiej.
                    • centauris Re: Saturn? 26.03.09, 20:31
                      Może nie na temat, ale mnie to trochę drąży.
                      Znalazłam, że Margaret Thatcher ma również Jowisz w Koziorożcu i osiągnęła wiele
                      w swoim krajusmile
                      Jowisza w VI Domie również ma wielu znanych ludzi jak np.: Hillary Clinton,
                      Vincent van Gogh, Michael Schumacher, Jules Verne, Oprah Winfrey, Jean Paul
                      Sartre, Chuck Norris, Agatha Christie, Thomas Edison, Paulo Coelho, Enya.

                      A, mam trochę z ekologasmile
            • lwi2 Re: moje aspekty z lilith 13.01.09, 20:29
              Masz ciekawy horoskop (kama gwiazdka), mi się wydaje, ale chyba to
              nie Lilith tam jest akurat taka najważniejsza, co się jej tak
              uczepiłaś? Masz opozycję Saturna do Słońce/Merkury, zwróć uwagę jak
              ona łączy się z innymi planetami w Twoim horoskopie, które są w
              podobnym stopniach, dużo tego, prawda? (o ile dobrze zerknęłam).
              Neptun, Pluton, Ceres, Wenus. Jak one są połączone to działają jakby
              razem, w dodatku Pluton i Ceres są w swoich znakach, Merkury też w
              swoim znaku, czyli są silne.
              Ciekawa jestem tego Ceres-Pluton, co tu u Ciebie się rozgrywa? One
              są na wierzchołkach bisekstyli, czyli bardzo ważne, i w swoich
              znakach i w konfiguracji (współtworzą połowę Wielkiego Sekstylu
              czyli bardzo harmonijnej konfiguracji).
              Rozpartywanie pojedyńczych aspektów nie ma sensu w oderwaniu od
              całego układu. A pytanie też powinno być bardziej jasne, wciąż nie
              można zrozumieć o co Ci chodzi? Może ta Lilith właśnie nie pozwala
              Ci docenić Merkurego? Masz "głębokiego" Merkurego w opozycji do
              Saturna i kwadracie do Ceres (półkrzyż z Ceres na wierzchołku). Może
              to Twoje wrażenie tylko, że uczysz się nie dość dobrze? Że
              można "głębiej"? No ciekawa jestem, jak planujesz uczyć się także po
              studiach to źle nie jest przecież, prawda?
              Lwi
        • all2 Re: moje aspekty z lilith 14.01.09, 02:17
          Kama, po pierwsze, aspekty Lilith należy traktować bardzo ściśle, w zasadzie do
          1 stopnia, więc już koniunkcja z Merkurym jest u Ciebie dyskusyjna, a opozycja z
          Saturnem tym bardziej.
          Po drugie, wcale ta Lilith nie wydaje mi się konieczna do wyjaśnienia Twojego
          problemu. Masz sobie za złe niesystematyczność i kłopoty z koncentracją, a to
          jest wystarczająco dobrze opisane przez układ: Merkury ze Słońcem w Bliźniętach
          w opozycji do Saturna w Strzelcu. Merkury w Bliźniętach, nawet bez wspomagania
          słonecznego, ma niezwykłą podzielność i przerzutność uwagi i skoncentrowane
          wpatrywanie się w jeden rozdział w książce przez godzinę z pewnością nie jest
          jego ulubioną metodą nauki. Taki Merkury uczy się najlepiej, jeśli jednocześnie
          słucha muzyki, kątem oka zerka na film w telewizji, kątem drugiego oka przegląda
          gazetę i jeszcze rozmawia z kimś przez telefon. Wtedy pracuje na maksymalnych
          obrotach i najwięcej z tego wyciąga. Słońce w Bliźniętach też jest wtedy
          zadowolone i wszyscy byliby szczęśliwi, gdyby nie ten Saturn, który siedzi
          naprzeciwko i gdera jak stara ciotka: no ale jak to, tak przecież nie można,
          nauka nie tak powinna wyglądać! A przecież, jak wynika z Twojego postu, jakoś te
          sesje dotychczas udawało Ci się przejść pomimo braku systematyczności smile

          Moja rada jest taka: zastanów się, w jakich warunkach pracujesz najwydajniej,
          czy rzeczywiście potrzebna Ci jest systematyczna rąbanka i sterylne, wyciszone
          otoczenie do nauki. (Założę się, że nie wink A jak już sobie to przemyślisz, to w
          drugiej kolejności zastanów się, jak nakarmić Saturna. On musi swoje dostać,
          żeby przestał gderać, a poza tym warto go zaprząc do roboty, bo w opozycji z
          Merkurym jest doskonałym narzędziem do selekcji i porządkowania informacji.
          Ustal więc sobie coś takiego: godzina nauki dziennie - ale nie musi być
          codziennie o tej samej porze, maksymalnie trzy różne bodźce naraz (czyli jeśli
          do nauki muzyka i film, to telefon i gazetę już odkładamy), ucząc się rób
          notatki graficzne, kolorowe, ze strzałkami, odnośnikami, podkreśleniami itp. -
          takie spodobają się i Twojemu Merkuremu, i Saturnowi. I tego się trzymaj. To są
          propozycje, sama będziesz najlepiej wiedziała, co Ci służy, i na pewno
          znajdziesz różne metody, żeby zadowolić obydwie planety naraz. Ten program musi
          zawierać jakieś ograniczenia dla Saturna, żeby był zadowolony, ale też
          odpowiednią ilość różnorodnych bodźców, żeby Merkury nie zwariował z nudów.
          Możesz na przykład spróbować nauki w różnych miejscach - raz w domu, raz w
          herbaciarni, raz na ławeczce w parku. Możesz próbować uczyć się z kimś,
          przepytując się wzajemnie. Różne rzeczy mogą być, bylebyś nie próbowała siedzieć
          nad książką i gapić się godzinę na jedną stronę, aż zapamiętasz każdą literę, bo
          to u Ciebie nie ma prawa zadziałać. To jest dobre dla Merkurego w koniunkcji z
          Plutonem smile Bierz się też za większe partie materiału naraz, Saturn w Strzelcu
          lubi robić duże syntezy, Merkury w Bliźniętach wypełni je szczegółami. Czyli
          może, zamiast godziny codziennie, sesyjka po każdej większej partii materiału?
          Pokombinuj, najważniejsze, żebyś znalazła swoją własną metodę i nie przejmowała
          się, że robisz inaczej niż inni smile

          --
          Agnostic General
          • neptus Re: moje aspekty z lilith 14.01.09, 12:30
            Kiedy własnie ten Saturn pomaga zapamietać to, co zostało przejrzane
            po łebkach! On nadaje temu trwałość. Inny wariant realizacji tego
            układu, to uczenie się dopiero wtedy, kiedy Saturn wisi nad głową w
            postaci egzaminu, czy kolokwium. wink Bliźnięta obłożą się 10
            ksiązkami, a Saturn mówi: ta jedna Ci wystarczy. Mowi też: rób
            notatki z tego, co czytasz. W przyszłości mogą Ci się porzydać.
            Bardzo fajna metoda uczenia dla Bliźniąt to robienie ściąg, z
            których potem już nie trzeba korzystać. Saturn wtedy wybiera z
            całego informacyjnego śmietnika dokładnie to, co istotne i może być
            potrzebne. Do tego "bryka" warto dołożyć jakąś bliźniaczą
            ciekawostkę, która potem sprawi wrażenie dogłębnego przestudiowania
            tematu. suspicious
            Bliźnięta nie muszą wszystkiego wykuć na blachę. Muszą wiedzieć,
            gdzie co można znaleźć i zawsze mieć coś do powiedzenia na dowolny
            temat. Nie metoda się liczy, a efekt. Rób to, co Ci daje efekty i
            nie patrz na to, jak się uczą inni. Oni nie są Tobą, a Ty nie jesteś
            nimi. Chyba, że masz akurat opracować temat "Różnorodność
            indywidualnych systemów przyswajania wiedzy, a sprawa polska w
            świetle programów kosmicznych UE w okresie kryzysu gazowego na
            Bałkanach"... wink
            • kama_gwiazdka Re: moje aspekty z lilith 14.01.09, 21:21
              Kochani!
              Dziękuję za tak wyczerpujące odpowiedzi na wyjątkowo wycinkowe pytanie. Zdawałam
              sobie sprawę że nie będzie to tak proste, wiem że nie jest adekwatne stosowanie
              szczątku do całości, ale nie chcę was obciążać podstawowymi pytaniami, bo to
              jest przecież mało twórcze, a odtwórcze smile

              lwi2-->jestem pod wrażeniem, jak Sherlock Holmes pozbierałaś napomknienia o
              kilku apektach/planetach w znakach i domach i masz mnie na widelcu smile
              co do "ciekawego horoskopu" to czy to tak jak w tym powiedzeniu : Obyś żył w
              ciekawych czasach? smile Czy jest on raczej obiecujący? Osobiście zdawało mi się że
              Wenus jest dominantą, ale nie mam tak ogromnej wiedzy astrologicznej jak adept
              zajmujący się tematem ponad 8 lat smile chociaż mam nadzieję że na tyle mnie to
              wciągnie że coraz częściej będę mogła powiedzieć że "wiem więcej niż mniej".
              Ceres-Pluton, niestety nie wiem co tu napisać, o Ceres i jej wpływie nie wiem
              prawie nic.
              Co do niedoceniania - od zawsze jak popatrzę na jakieś swoje sukcesy - np.
              dostanie się na studia, otrzymanie nagród za naukę czy inne osiągnięcia - sama
              nie wiem jak mi się to udało. To jest jakby niezasłużone. Przecież nie byłam
              taka znowu extra dobra. Taki mam stosunek do tego. Może lilith.. Ale nie "bijmy"
              jej smile

              neptus-->"Młodość ma być durna i chmurna. " hehe nigdy tego nie czułam...
              wyszumiałam się wcześniej niż inni 12-14 a potem tak jakby starość. "Spokojna"
              bardziej niż inni (oczywiście nie "stary pierd", uwielbiam się śmiać, ale
              domatorsko) więc buntu brak.
              "uczenie się dopiero wtedy, kiedy Saturn wisi nad głową w
              postaci egzaminu, czy kolokwium" oj tak, i do tego nauka jedynie pod przymusem!
              jak nie ma bata to nie ma jak się zmobilizować, ale potem jaka satysfakcja, że
              zmusiłam się za pięć dwunasta i dałam radę! smile ale zawsze obiecuję sobie że
              wezmę się za to dużo wcześniej... niestety : czcze gadanie. Odnośnie nie
              oglądania na innych to miałam zawsze tendencje porównawcze i to ja zawsze
              wypadam blado... dlatego postanowiłam znaleźć przyczynę i skorzystać z waszej
              pomocy, chociaż przyznam że nie bardzo wiedziałam jak do tego podejść, stąd
              takie niejasne pytanie. Neptus, w ogóle świetne rady, skorzystam! No i jasne że
              obkładam się 10 książkami a potem i tak wybieram tylko 1, hehe znasz się na
              rzeczy wink

              all2-->"Taki Merkury uczy się najlepiej, jeśli jednocześnie
              słucha muzyki, kątem oka zerka na film w telewizji, kątem drugiego oka przegląda
              gazetę i jeszcze rozmawia z kimś przez telefon."dokładnie! jestem w stanie robić
              kilka rzeczy na raz i uwielbiam to smile a przed sesją jest najpierw marudzenie :
              weź się! nawet robię plan ile na dzień stron, itp : nic nie daje! Dopiero
              tydzień przed siadam i zgrzytam zębami jak ja to zdam. A mam takie przedmioty
              które niestety wymagają baaardzo dużego przygotowania, nie da się ogarnąć w
              tydzień czy dwa... Ale jak się zmuszę to siedzę do 5 rano w dzień egzaminu i mam
              powera do nauki smile ale jest to mało efektywne, więc chciałabym czerpać większe
              korzyści przed podyplomowymi no i wiadomo że pracodawcy weryfikują wiedzę a nie
              oceny.
              W ogóle super metody, zwłaszcza grupowa nauka, z tym że niewiele chyba osób
              wynosi takie korzyści jak ja, a trudno zmuszać domownika do odpytywania, bo
              przecież nie uczę się na pamięć, tylko wybieram istotną treść i układam w zdania
              spontanicznie. Irytuje mnie gdy ktoś kto się na tym nie zna mówi mi że nie
              powiedziałam tego co jest w książce wink Baaardzo Ci dziękuję all2!
              • queenmaya Re: moje aspekty z lilith 15.01.09, 02:13
                kama_gwiazdka napisała:

                > Co do niedoceniania - od zawsze jak popatrzę na jakieś swoje sukcesy - np.
                > dostanie się na studia, otrzymanie nagród za naukę czy inne osiągnięcia - sama
                > nie wiem jak mi się to udało. To jest jakby niezasłużone. Przecież nie byłam
                > taka znowu extra dobra. Taki mam stosunek do tego. Może lilith..

                To jest właśnie cecha i rola Saturna: generować stałe uczucie niezadowolenia i braku satysfakcji. W przypadku połączenia z Merkurym jest to poczucie niedoskonałości intelektualnej. Taka osoba czuje się głupsza, niedouczona, mało rozgarnięta i to bez względu na swoje rzeczywiste osiągnięcia. To jest właśnie to: dostałaś się na studia, ale uważasz, że cudem i niezasłużenie.

                A przede wszystkim osoba z połączeniem Merkury-Saturn strasznie boi się, że zostanie uznana za głupią lub że może czegoś nie wiedzieć i tym sposobem się skompromitować. A kompromitacja to dla osoby saturnicznej rzecz gorsza niż śmierć.

                Doceń to: dzięki temu niezadowoleniu stale starasz się dążyć do doskonałości, starasz się być jeszcze lepsza i jeszcze mądrzejsza. W końcu staniesz się chodzącą encyklopedią i omnibusem. Kiedyś ludzie to docenią i nagrodzą cię pozycją, na jaką zasługujesz.
              • all2 Re: moje aspekty z lilith 15.01.09, 04:10
                tak jak pisze Maria, Saturn odbiera Ci pewność siebie i nie pozwala popaść w
                samozadowolenie, może dawać wrażenie, że wciąż jesteś oceniana przez innych
                (przeważnie negatywnie). Patrzy z góry na Bliźniacze Słońce i Merkurego, nie
                bardzo rozumie ich metody, nie są po jego myśli. Opozycja to przeciwstawienie,
                często nam się wydaje, że jeden z jej końców to "inni ludzie", w tym wypadku
                bardzo krytyczni i osądzający. Wrzuć trochę na luz i doceń bystrość i
                błyskotliwość swojej bliźniaczej części. Na pewno doceniają ją Twoi wykładowcy,
                a w przyszłości docenią pracodawcy. Lepiej mieć pracownika bystrego, bo taki
                zawsze sobie poradzi, niż obkutego na blachę a nieruchawego umysłowo, bo ten
                będzie działał tylko tam, gdzie na pewno umie, a dalej stop.

                Saturn to jest takie nasze "zewnętrzne sumienie", często działa jak chip
                wszczepiony do mózgu z wpisanymi rozmaitymi prawdami i zasadami, które wpajało
                Ci otoczenie. Jeśli na przykład Twoi rodzice wyrzucali Ci, że robisz wszystko na
                ostatnią chwilę i ciągle się rozpraszasz zamiast skupiać, to teraz słyszysz ich
                głos przez swojego Saturna. I nie jest ważne, na ile te zasady pasują do Twojej
                osobowości. To powoduje wyrzuty sumienia, że coś robisz nie tak jak trzeba, nie
                tak jak inni, bez względu na efekty, jednym słowem czysta strata energii.

                Bliźnięta uczą się "z powietrza", przez osmozę. Zeby się uczyć skutecznie, nie
                musisz sobie nakładać jakichś strasznych rygorów. Stwórz sobie raczej otoczenie,
                w którym ta wiedza sama będzie wchodzić do głowy nie wiadomo kiedy. Stwórz sobie
                wiele drobnych okazji. Zamiast przysięgać sobie, że od października siedzisz i
                wkuwasz, dopilnuj jednego: żeby na bieżąco robić ze wszystkiego te kolorowe
                notatki. A potem przylepiaj je na ścianach, nad łóżkiem, w łazience, nad
                chlebakiem w kuchni, miej zawsze parę przy sobie, na okoliczność np. czekania na
                autobus na przystanku. Jak będziesz na to często patrzeć, to Saturn będzie sobie
                działał w tle, porządkując i przyswajając, a Ty nie będziesz miała wrażenia, że
                się do czegoś zmuszasz. A potem okaże się przed sesją, że większość materiału
                już masz w głowie i wystarczy przejrzeć smile
                • queenmaya Re: moje aspekty z lilith 15.01.09, 16:52
                  All jak zwykle genialnie smile

                  A ja dodam do tego jeszcze tylko to, że w moim odczuciu Saturn jest dla Bliźniąt prawdziwym błogosławieństwem, bo z natury mają one skłonność do chronicznego rozpraszania się i zajmowania mnóstwem rzeczy, które rzadko są naprawdę ważne i pożyteczne. One po prostu mają problem z odróżnieniem tego, co ważne, od tego co ciekawe, aktualne i ekscytujące. A ekscytować się można np. plotkami.

                  Saturn nie może patrzeć na takie marnotrawstwo energii i talentu (!), więc wkracza i narzuca dyscyplinę. Zamiast plotkować - bierzemy się za naukę i to na wysokim poziomie. To dzięki Saturnowi i stałemu niezadowoleniu z siebie wiele Bliźniąt sięgnęło po ważne nagrody, z Noblem włącznie. Bez Saturna mogłyby zupełnie się rozproszyć i nie zrealizować swoich potencjałów.

                  Każda osoba ma gdzieś Saturna i tam, gdzie jest ta planeta widać jej kompleksy i frustracje. Sztuka polega na tym, żeby nie dać się pokonać zwątpieniu, lecz zakasać rękawy i pokazać temu Saturnowi, na co nas stać. Choćby tylko po to, żeby zrobić na złość tym, którzy nas krytykowali w dzieciństwie i "prorokowali", że do niczego nie dojdziemy.
                  • kama_gwiazdka sprawdziłam wasze rady :) 30.01.09, 12:45
                    Przepraszam że nie odpisywałam, ale wzięłam się do sesji, słuchając waszych rad.
                    Chociaż ciężko było się mobilizować z innej perspektywy niż dotychczas, efekt
                    jest niesamowity : dostałam 5 (ostatnia piątka na studiach była kilka lat temu,
                    więc jakie zaskoczenie i radość, że byłam w stanie to osiągnąć!).

                    queenmaya-->oj tak, skompromitowanie się to bardzo ciężka lekcja, gdy się
                    trafia... ale zauważyłam że brak zdolności organizacji czasu przygotowań do
                    nauki może wynikać z księżyca w strzelcu w 3 domu...

                    all2-->osmoza to bardzo dobre porównanie! najfajniej przyswajam jak słucham,
                    dlatego wykład czy nauka ze znajomymi, gdzie jest burza mózgów, wymiana
                    poglądów, dyskusja - to jest to!

                    Jeszcze zastanawiam się nad położeniem tego saturna w 2 domu... Czy to może być
                    związane z moją niegdyś egoistyczną naturą niedzielenia się z innymi tym, co
                    sama miałam? Piszę niegdyś, bo obecnie staram się nad tym pracować...

                    Do tego naukowego aspektu jeszcze dodam nieco tranzytowego punktu widzenia :
                    pluton w koniunkcji do księżyca w tym 3 domu... Na razie orba wynosi 4 st ale
                    przecież od kwietnia pluton będzie retrogradować, więc czy jeżdżąc mi po
                    księżycu nie cofnie mnie do punktu niezadowolenia ze swojej nauki? Przepraszam
                    że tak drążę, ale strasznie mnie to nurtuje...

                    Pozdrawiam serdecznie!
                    • all2 Re: sprawdziłam wasze rady :) 31.01.09, 04:33
                      kama_gwiazdka napisała:

                      > Przepraszam że nie odpisywałam, ale wzięłam się do sesji, słuchając waszych rad
                      > .
                      > Chociaż ciężko było się mobilizować z innej perspektywy niż dotychczas, efekt
                      > jest niesamowity : dostałam 5 (ostatnia piątka na studiach była kilka lat temu,
                      > więc jakie zaskoczenie i radość, że byłam w stanie to osiągnąć!).

                      gratulacje smile)

                      > Jeszcze zastanawiam się nad położeniem tego saturna w 2 domu... Czy to może być
                      > związane z moją niegdyś egoistyczną naturą niedzielenia się z innymi tym, co
                      > sama miałam? Piszę niegdyś, bo obecnie staram się nad tym pracować...

                      tak, Saturn w 2 ciągle się boi, że mu czegoś zabraknie, stąd niezbyt lubi się
                      dzielić; te obawy są często nieuzasadnione, no ale to Saturn, który ciągle sam
                      sobie podstawia nogę i sam gorliwie realizuje własne najczarniejsze scenariusze;
                      jak poluzuje, to się okazuje, że jest znacznie lepiej niż myślał smile

                      > Do tego naukowego aspektu jeszcze dodam nieco tranzytowego punktu widzenia :
                      > pluton w koniunkcji do księżyca w tym 3 domu... Na razie orba wynosi 4 st ale
                      > przecież od kwietnia pluton będzie retrogradować, więc czy jeżdżąc mi po
                      > księżycu nie cofnie mnie do punktu niezadowolenia ze swojej nauki? Przepraszam
                      > że tak drążę, ale strasznie mnie to nurtuje...

                      To znaczy, że już miałaś pierwsze przejście Plutona przez Księżyc? W takim razie
                      sprawdź sobie, kiedy to było, i zobacz, co się wtedy działo. Ale napisałaś, że
                      masz Księżyc w Strzelcu - Saturn już do Strzelca nie wróci, więc zdaje się, że
                      wszystko za Tobą, teraz tylko przez jakieś 2 lata będziesz ten tranzyt przeżuwać.
                      Trudno tu dokładnie powiedzieć, o co mogło chodzić, nie znając całego horoskopu,
                      ale Księżyc i 3 dom kojarzy się raczej ze środowiskiem - rodziną, znajomymi,
                      sąsiadami, bliskim otoczeniem.
                      Tu mogły być jakieś zmiany i przewartościowania. No i w emocjach. Niekoniecznie
                      akurat w podejściu do nauki, chyba że ten Księżyc jest jakoś podpięty pod Twój
                      merkurowo-saturnowy układ. Studia to dom 9, nie 3.
                      • kama_gwiazdka tranzyty 31.01.09, 14:32
                        all2, dziękuję smile)
                        Tak, miałam już przejście Plutona przez Księżyc natalny w 3 domu Strzelca
                        (pobawiłam się Uranią i wyszło 20.12.2007 wieczorem; niestety nie pamiętam
                        tamtego czasu zbyt drobiazgowo, wiem że miałam potrzebę zmian, zmieniłam się z
                        blondynki (jasny blond) w brunetkę (niemal czarny), szamotałam się w związku z
                        wątpliwościami dot. kierunku studiów)
                        nie mogę zorientować się w tym zdaniu ->"napisałaś, że
                        masz Księżyc w Strzelcu - Saturn już do Strzelca nie wróci, więc zdaje się, że
                        wszystko za Tobą, teraz tylko przez jakieś 2 lata będziesz ten tranzyt
                        przeżuwać" (mój saturn natalny jest w strzelcu, ale teraz tranzyt saturna
                        biegnie przez pannę; może chodzi że pluton już do strzelca nie wróci? wprawdzie
                        ma retrogradować ok. 5 m-cy, ale faktycznie nie wróci do strzelca smile )

                        ->"Niekoniecznie
                        akurat w podejściu do nauki, chyba że ten Księżyc jest jakoś podpięty pod Twój
                        merkurowo-saturnowy układ. Studia to dom 9, nie 3. " na szczęście mam 9 dom
                        zaczynający się w bliźniętach, a tam siedzi jeszcze wenus w raku; księżyc nie ma
                        najmniejszego aspektu z saturnem czy merkurym, ale przecież to księżyc odpowiada
                        temu rakowi, gdzie siedzi wenus w 9 domu... smile
                        co do 3 domu myślałam że może to się wiązać z przyporządkowaniem go bliźniętom,
                        co troszkę wpływa na warunki intelektualne (wymagane na studiach wink )

                        Pozdrawiam smile)
                        • all2 Re: tranzyty 01.02.09, 02:55
                          kama_gwiazdka napisała:

                          > all2, dziękuję smile)
                          > Tak, miałam już przejście Plutona przez Księżyc natalny w 3 domu Strzelca
                          > (pobawiłam się Uranią i wyszło 20.12.2007 wieczorem; niestety nie pamiętam
                          > tamtego czasu zbyt drobiazgowo, wiem że miałam potrzebę zmian, zmieniłam się z
                          > blondynki (jasny blond) w brunetkę (niemal czarny), szamotałam się w związku z
                          > wątpliwościami dot. kierunku studiów)

                          miałaś zapewne trzy przejścia - do przodu, retrogradację i znów do przodu.
                          Sprawdź sobie wszystkie daty, ale przy planecie tego kalibru to nie dokładny
                          dzień jest ważny, a cały okres gdy się kręcił wokół Księżyca. Możliwe też, że
                          dopiero za jakiś czas odkryjesz, co się tak naprawdę zmieniło.

                          > nie mogę zorientować się w tym zdaniu ->"napisałaś, że
                          > masz Księżyc w Strzelcu - Saturn już do Strzelca nie wróci, więc zdaje się, że
                          > wszystko za Tobą, teraz tylko przez jakieś 2 lata będziesz ten tranzyt
                          > przeżuwać" (mój saturn natalny jest w strzelcu, ale teraz tranzyt saturna
                          > biegnie przez pannę; może chodzi że pluton już do strzelca nie wróci? wprawdzie
                          > ma retrogradować ok. 5 m-cy, ale faktycznie nie wróci do strzelca smile )

                          oczywiście, chodziło o Plutona smile

                          księżyc nie m
                          > a
                          > najmniejszego aspektu z saturnem czy merkurym, ale przecież to księżyc odpowiad
                          > a
                          > temu rakowi, gdzie siedzi wenus w 9 domu... smile
                          > co do 3 domu myślałam że może to się wiązać z przyporządkowaniem go bliźniętom,
                          > co troszkę wpływa na warunki intelektualne (wymagane na studiach wink )

                          pośrednio to się oczywiście łączy, ale tylko pośrednio, bezpośrednia akcja może
                          dotyczyć czego innego.

                          również pozdrawiam smile
                          • kama_gwiazdka Re: tranzyty 01.02.09, 12:44
                            all2 --> miałaś zapewne trzy przejścia - do przodu, retrogradację i znów do przodu.
                            Sprawdź sobie wszystkie daty, ale przy planecie tego kalibru to nie dokładny
                            dzień jest ważny, a cały okres gdy się kręcił wokół Księżyca. Możliwe też, że
                            dopiero za jakiś czas odkryjesz, co się tak naprawdę zmieniło.

                            Właśnie sprawdziłam w Uranii, masz rację!
                            Już trzeci raz pluton boruje mi księżyc, ale retrogradował na nim 2 razy i już
                            3go nie będzie, uff!

                            Mam pytanie, czy jeśli w momencie ścisłej poprzedniej retrogradacji byłam w
                            daleko innym miejscu niż to miejsce dla którego liczę swoje tranzyty (czyli poza
                            miejscem zamieszkania), to ma to znaczenie? Bo przecież położenie planet jest
                            względem pewnego miejsca na Ziemi... Może jeśli to miało wpływ to nie odczułam
                            tej ostatniej retro plutona tak bardzo?

                            Czy ma znaczenie że te aspekty są w 3 domu?

                            Uff ile mam zagwostek wink
                            • all2 Re: tranzyty 02.02.09, 00:41
                              > Mam pytanie, czy jeśli w momencie ścisłej poprzedniej retrogradacji byłam w
                              > daleko innym miejscu niż to miejsce dla którego liczę swoje tranzyty (czyli poz
                              > a
                              > miejscem zamieszkania), to ma to znaczenie? Bo przecież położenie planet jest
                              > względem pewnego miejsca na Ziemi... Może jeśli to miało wpływ to nie odczułam
                              > tej ostatniej retro plutona tak bardzo?

                              Nie ma znaczenia, bo tranzyty liczymy do horoskopu urodzeniowego, który zostaje
                              niezmienny. Gdybyś przeniosła się gdzieś na dłużej, to można by zrobić relokację
                              czyli jakby przesunięcie hor. urodzeniowego w nowe miejsce, i na to też patrzeć,
                              ale zawsze w drugiej kolejności - hor. urodzeniowy zawsze pozostaje w mocy taki,
                              jaki jest.

                              > Czy ma znaczenie że te aspekty są w 3 domu?

                              Jasne, że tak - 3 dom wyznacza pole, na którym ten tranzyt się rozgrywa, czyli
                              treść 3 domu plus treść Księżyca. Razem dotyczy to: Twoich emocji, bliskiego
                              otoczenia (kontakty, znajomi, krewni, rodzina, ze szczególnym uwzględnieniem
                              kobiet). Efekt tranzytu jest zawsze syntezą natalnego położenia planety
                              tranzytującej i tranzytowanej, każda z nich ma swój ładunek i przy tranzycie te
                              ładunki się spotykają.
                              • neptus Re: tranzyty 02.02.09, 02:15
                                all2 napisała:

                                > > Mam pytanie, czy jeśli w momencie ścisłej poprzedniej
                                retrogradacji byłam
                                > w
                                > > daleko innym miejscu niż to miejsce dla którego liczę swoje
                                tranzyty (czy
                                > li poz
                                > > a
                                > > miejscem zamieszkania), to ma to znaczenie? Bo przecież
                                położenie planet
                                > jest
                                > > względem pewnego miejsca na Ziemi... Może jeśli to miało wpływ
                                to nie odc
                                > zułam
                                > > tej ostatniej retro plutona tak bardzo?
                                >
                                > Nie ma znaczenia, bo tranzyty liczymy do horoskopu urodzeniowego,
                                który zostaje
                                > niezmienny. Gdybyś przeniosła się gdzieś na dłużej, to można by
                                zrobić relokacj
                                > ę
                                > czyli jakby przesunięcie hor. urodzeniowego w nowe miejsce, i na
                                to też patrzeć
                                > ,
                                > ale zawsze w drugiej kolejności - hor. urodzeniowy zawsze
                                pozostaje w mocy taki
                                > ,
                                > jaki jest.

                                Ojjj... z relokacją różnie bywa. Znam przypadek, gdy krótka
                                (jednodniowa!) i wcale niedaleka relokacja uratowała może i życie, a
                                napewno przed straszną traumą. Sprawa była analizowana i zaplanowana
                                astrologicznie. Relokacja była jedynym sensownym pomysłem. To
                                zależy, na kogo padnie, co w natalnym siedzi. Jednemu działa po 3
                                latach, a innemu po godzinie.
                                • all2 Re: tranzyty 06.02.09, 05:15
                                  ok, ale to musiał być specyficzny przypadek. Jeśli komuś Pluton łazi po
                                  Księżycu, to łazi wszędzie i chwilowe przesunięcie osi rzadko coś pomoże.
                              • kama_gwiazdka Re: tranzyty 02.02.09, 19:58
                                all2 dziękuję Ci za cierpliwość w odpowiedziach smilesmilesmile
                                bardzo to ciekawy temat, astrokartografia
                                neptus, wiesz może od czego zależy że jednego uratuje relokacja, a innemu nie
                                pomoże? chociaż pewnie to skomplikowana sprawa...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka