nuvvo 16.01.09, 17:56 jakie są sygnifatory tego czy dana osoba będzie dużo podróżować, znać obce języki, itp? jakie tranzyty wysyłają nas w tułaczkę po świecie? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
undyna Re: podróże 16.01.09, 20:17 nuvvo napisała: > jakie są sygnifatory tego czy dana osoba będzie dużo podróżować, > znać obce języki, itp? > > jakie tranzyty wysyłają nas w tułaczkę po świecie? Jowisz w I domu, tranzyty Jowiszowe oczywiście. Ostatnio polatałam sobie to tu to tam jak tranzytowy Jowi z I domu robił mi opozycję do Słońca. Teraz zupełnie niechcący zaplanowałam (sam się zaplanował) wylot na czas kiedy Jowi będzie na Słońcu mojego Misia i w Wielkim Trójkącie z moim Uranem i Saturnem. Nie mówiąc już o tym, że zbliża się do opozycji z moim Marsem i obsesyjnie myślę, że w żadnym wypadku nie wytrzymam do tego czasu. Odpowiedz Link
aarvedui Re: podróże 16.01.09, 21:27 nuvvo napisała: > jakie są sygnifatory tego czy dana osoba będzie dużo podróżować, > znać obce języki, itp? > > jakie tranzyty wysyłają nas w tułaczkę po świecie? jakie chcesz =) w świat może kogoś wysłać niezadowolenie z pracy, perspektywy rozwoju i awansu, nauka, miłość, potrzeba czegoś podniecającego i nowego, poszukiwanie inspiracji, eskapizm...-każdy z tych powodów to może być inna planeta, inny tranzyt. jeśli jest to poważny powód, to raczej będą to ciężkie planety, najwyżej społeczne. mogą to być także tranzyty społecznych przez domy. krótkie podróże, jeśli nie wpisują się regularnie w "zeitgeist" właściciela radiksu, ciężko przyszpilić do tranzytów. Odpowiedz Link
all2 Re: podróże 17.01.09, 03:14 ale coś te podróże uaktywnia, nie zawsze jest odpowiedni moment, żeby wyruszyć, i nie każdy też wyrusza. Odpowiedz Link
aarvedui Re: podróże 17.01.09, 13:08 all2 napisała: > ale coś te podróże uaktywnia, nie zawsze jest odpowiedni moment, żeby wyruszyć, > i nie każdy też wyrusza. toż ja właśnie o aktywatorach pisałem.to,że nie każdy wyrusza na klasycznych tranzytach jest jasne jak to, że wyrusza nieraz na tranzytach nieklasycznych. jak na górze, tak na dole, ale według kontekstu dołu. Odpowiedz Link
neptus Re: podróże 16.01.09, 21:59 nuvvo napisała: > jakie są sygnifatory tego czy dana osoba będzie dużo podróżować, > znać obce języki, itp? Ogólnie to przede wszystkim Jowisz i Strzelec ale mozna sie naciąć, bo takze np. sygnifikatory nauczycieli i wielu innych spraw. Całość wynika z kontekstu, powiązań, aspektów, domów itd. Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: podróże 16.01.09, 22:02 Jak mi Pluton przelazl przez asc w Strzelcu to mnie wykopal na emigracje. Potem jak robil kolejne aspekty do planet za kazdym razem sie przenosilam i mam juz tego SERDELKOWO DOSC! 1 rok w Szwecji=> 3 lata w UK=> 5 lat USA, CA Berkeley=> ostatnie 3 znow UK.... Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: podróże 16.01.09, 22:06 w dodatku jeszcze musialam sie uczyc niemieckiego i francuskiego ze wzgl na rodzaj pracy. Jezus Maryja juz sie boje co bedzie jak mi Pluton wlezie na Jowisza. Australia czy Syberia? Dobrze ze na Marsie nie ma jakichs firm bo zaloze sie ze tam by mnie zeslali? Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: podróże 17.01.09, 12:39 ja ok 7 lutego bede miec pierwsze przejscie plutona przez jowisza ty za tydzien. Odpowiedz Link
anahella Re: podróże 18.01.09, 20:09 Ja sobie w CV wpisuje 5 jezykow obcych, z czego dobrze mowie tylko dwoma, trzeciego nie uzywalam ze 20 lat, ale tez sobie calkiem przyzwoicie radzilam. Duzo nie podrozuje, choc na kazdy wyjazd za rogatki miasta ciesze sie jak dziecko. Mysle ze u mnie dziala tak kwadratura Mars-Merkury, co daje latwosc wypowiedzi nawet gdy znam w danym jezyku 3 slowa na krzyz, Slonce w 9 domu w Raku - lubie wszytko co zagraniczne, ze szczegolnym uwzglednieniem zycia codziennego, wole poznawac inny kraj patrzac jak gospodynie domowe ugniataja ciasto niz walkonic sie w pieciogwiazdkowym hotelu. Odpowiedz Link
black_halo Re: podróże 26.12.09, 12:14 Jak mam upakowany 9 dom i strzelca a na emigracje wypchnal mnie chyba Saturn przechadzacy przez DC - radykalna zamiana w zyciu, przeprowadzilam sie do chlopaka po dwuletnim zwiazku na odleglosc. Powody emigracji sa rozne ale ja sie przyznaje, ze mnie zawsze ciagnelo dalej, dalej, dalej i w ogole lubie podrozowac, podroze mnie nie mecza - chyba, ze tak jak ostatnio spedzilam 8 godzin na lotniskach. Potwornie boje sie latac samolotem, nie posiadam prawa jazdy bo boje sie siedziec za kolki, nie znosze pociagow bo ciasno, brudno i trzeba sie przesiadac, autobusem czy autokarem nienawidze jezdzic bo nie mozna sie wygodnie usadowic a nawet jesli to nie przez 20 godzin, prawda? W zadnym wypadku nie wsiade na zaden wielki statek zeby poplynac do ameryki, tym bardziej na pewno nie wsiade do samolotu co leci wiecej niz 5 godzin. Ale jak uz mam okazje to jezdze, jezdze, jezdze i moge tak jezdzic bez konca. I popieram anahelle - ja tez lubie podgladac codzienne zycie mieszkanscow. Pierwsza konwersacje w jezyku flamandzkim przeprowadzilam po tygodniu nauki z pania z piekarni obok mojego domu. Dzisiaj zdecydowanie chetnie dyskutuje z pania z frytkarni gdzie czesto sie zywilam w pocztkach emigracji kiedy to jeszcze gotowanie na indukcyjnej kuchni czesto konczylo sie generalnym wietrzeniem :d Biegle znam dwa jezyki obce ale z nauka trzeciego mam problemy bo wciaz nie moge znalezc szkoly, albo nie ma miejsc, albo nie ma wystarczajacej liczby chetnych, albo za drogo albo za daleko. Z nauka samego jezyka nie ma wiekszych problemow, dosc szybko lapie gramatyke a ze i chetnie czytam ksiazki to tez szybko wpadaja mi do glowy nowe slowka. Biblioteczka w domu jest 3 jezyczna narazie, mysle, ze ksiazek przybedzie jak naucze francuskiego a nastepny w kolejnosci jest finski A w ogole jako ciekawostke podam, ze ilosc jezykow zalezy chyba od kraju gdzie sie mieszka. Np. we flandrii skad jest moj chlopak w szkole obowiazkowo uczy sie wszystkich jezykow urzedowych w Belgii czyli flamandzkiego, francuskiego i niemieckiego plus angielski i lacina. Moj chlopak chociaz w strzecu ma tylko Urana to wlada tymi piecioma jezykami calkiem dobrze a teraz dodatkowo uczy sie polskiego i tez mu idzie niezle. chyba bym szukala raczej talentu do nauki jezykow a nie tego czy ktos te jezyki bedzie znal bo to akurat zalezy od rodzicow - niektorzy przeciez posylaja przedszkolaki na lekcje i od systemu szkolnictwa w ogole - bo jaki on jest to kazdy widzi. Dodajmy jeszcze jedna ciakawostke - w wielu krajach, na pewno w skandynawskich i wlasnie we flandrii nie dubbinguje sie filmow ani nie ma lektora, za to puszcza sie napisy. Cale mnostwo ludzi, w tym nawet tych starszych zna jezyk angielski w stopniu pozwalajacym na prosta konwersacje. Po drugiej stronie, w czesci walonskiej gdzie naciask na jezyki jest mniejszy ze swieca szukac osoby ktora pogadalaby po angielsku nie mowiac nawet o flamandzkim. Mozna przezyc ciezki szok w stolicy europy pytajac o droge tubylca, ktory nawet nazwy wlasnej ulicy nie zna w drugim jezyku co mi sie juz kiedys zdarzylo :d Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: podróże 26.12.09, 17:40 black_halo napisała: Biegle znam dwa jezyki obce jeszcze pytanie jak biegle. Ale jesli zalozymy ze naprawde biegle i ze potrafisz rowniez swietnie pisac to nie sadze abys w Polsce miala problemy ze znalezieniem pracy majac dodatkowo i wyksztalcenie w jakims sensownym zawodzie Odpowiedz Link
black_halo Re: podróże 27.12.09, 00:06 Trudno powiedziec bo na moje CV wysylane do polskich firm nikt nie odpowiedzial. Zreszta mnie do Polski nie ciagnie A angielski znam naprawde biegle, moze nie na poziomie nativa ale bez problemu pisze i czytam oraz codziennie rozmawiam. Angielski to dla mnie jezyk codziennie, drugi jest flamandzki i po dwoch latach w obcym kraju i nauce od zera tez bez problemu rozmawiam, pisanie idzie mi ciut gorzej, poeta nie jestem. Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: podróże 27.12.09, 11:21 black_halo napisała Trudno powiedziec bo na moje CV wysylane do polskich firm nikt nie odpowiedzial. Nie zauwazyli Cie wsrod sterty CV, bo prawda jest taka ze w Polsce kazdy jeden licealista wpisuje biegla znajomosc 2 jezykow jakie mial w ogolniaku - ta domniemana bieglosc oczywiscie jest dalekie od prawdy. )) A tak serio to przebicie bys miala w Polsce w firmach i instytucjach gdzie jest wymagana znajomosc flamandzkiego plus angielski dodatkowo, no i najlepiej w branzy jaka studiowalas. A tam teraz w Brukseli nie ma zapotrzebowania do parlamentu europejskiego na trzyjezyczne biurwy? Swego czasu naganiali tylko egzaminy trzeba bylo zdac Zreszta z ta robota nie bierz tego personalnie do siebie bo to nie Twoja wina. Ciezko bylo znalezc prace absolwentom bez rozleglego doswiadczenia zawsze, a teraz w dobie recesji to juz przechlapane maja. Doswiadczenie zawodowe w podobnej branzy do tej w jakiej jest rekrutacja najczesciej jest czynnikiem decydujacym. Odpowiedz Link
black_halo Re: podróże 27.12.09, 19:24 Mam rozne inne wlasciwosci w CV, ktore powinny zostac zauwazone a jednak nie. Trudno powiedziec co jest tego powodem, teraz wydaje mi sie, ze nie powinnam byla wpisywac zagranicznego numeru telefonu. CV mam dobre i moim zdaniem duzo lepsze niz przecietny polski absolwent ale coz ... slyszac po znajomych to wiem, ze po pierwsze licza sie znajomosci, po drugie zajomosci i po trzecie doswiadczenie. W parlamencie zapotrzebowanie jest zawsze i nawet wyslalam aplikacje ale procedura sie przeciegnie. Testy zdaje sie odbeda sie dopiero w kwietniu a poczatek ew. pracy to koniec nastepnego roku. Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: podróże 27.12.09, 20:29 > W parlamencie zapotrzebowanie jest zawsze i nawet wyslalam aplikacje > ale procedura sie przeciegnie. Testy zdaje sie odbeda sie dopiero w > kwietniu a poczatek ew. pracy to koniec nastepnego roku. no to czekamy na dobre tranzyty. Daj znak jesli sie powiedzie Odpowiedz Link
anahella Re: podróże 26.12.09, 22:26 > a nastepny w kolejnosci > jest finski nie było już trudniejszego? A na poważnie: gratuluję planów. Moim marzeniem jest nauczyć się arabskiego. Brzmienie tego języka jest dla mnie magiczne. > A w ogole jako ciekawostke podam, ze ilosc jezykow zalezy chyba od > kraju gdzie sie mieszka. Tak, to zależy od miejsca ale i od czasu. Spójrz na pokolenie swoich rodziców. Przeciętny Polak w tym wieku, zapytany o języki obce odpowie: "trochę rosyjski", bo wtedy przez 8 lat (od piątej klasy podstawowej aż do matury) każdy uczył się obowiązkowo rosyjskiego. A że z każdej strony otaczała nas radziecka propaganda, to nie chciało się go uczyć, stąd po 8 latach nauki zostało tylko trochę. Dziś młody Polak po maturze włada jako tako dwoma językami, najczęściej jest to angielski i jakiś inny: niemiecki albo jakiś romański. Rodzice z dużych miast posyłają dziecko na dodatkowe zajęcia językowe, stąd np. w Warszawie na każdym rogu w Śródmieściu stoją ludzie rozdający ulotki szkół językowych. Człowiek po studiach władający trzema językami to w sumie już żadna rzadkość dzisiaj, powiedzmy mniejszość idąca w kierunku normy. > chyba bym szukala raczej talentu do nauki > jezykow I to wszystko powinno się mieścić w granicach współczesnych człowiekowi tendencji i mód. Oraz łatwości podróżowania. Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: podróże 27.12.09, 11:07 Naprawde nie wyobrazam sobie wladania biegle jakimkolwiek jezykiem jesli sie codziennie przez pare godzin w nim czlowiek nie wypowiada w rozmowach z native speakerami. Osobiscie znam ludzi jacy po licencjacie z angielskiego przyjechali do Anglii i byli przerazeni, bo przez pierwsze kilka miesiecy sporo nie rozumieli z wymowy natives. Z tego co pamietam po 2 latach nauki od zera za granica wlasnie wtedy zdalam CAE na C i nigdy bym nie nazwala mojej znajomosci angielskiego po 2 latach pobytu za granica jako biegly, ale raczej ze opanowalam podstawowy szkielet jezyka dopiero. Gdybym liczyla kazdy jeden jezyk w jakim potrafie poprowadzic jakas tam podstawowa konwersacje z bledami to byloby ich z 5. No ale na Boga, biegle to znam tylko 2. Zreszta i moj polski i angielski pozostawiaja sporo do zyczenia - co rowniez widac po tym wpisie ha ha ha))) Odpowiedz Link
anahella Re: podróże 29.12.09, 17:52 princesswhitewolf napisała: > Osobiscie znam ludzi jacy po licencjacie z angielskiego przyjechali d > o Anglii i byli przerazeni, bo przez pierwsze kilka miesiecy sporo nie rozumiel > i z wymowy natives. Bo nauka bez konwersacji z native'ami jest niepełna. Odpowiedz Link
black_halo Re: podróże 27.12.09, 18:49 > Dziś młody Polak po maturze włada jako tako dwoma językami, najczęściej jest to > angielski i jakiś inny: niemiecki albo jakiś romański. Rodzice z dużych miast > posyłają dziecko na dodatkowe zajęcia językowe, stąd np. w Warszawie na każdym > rogu w Śródmieściu stoją ludzie rozdający ulotki szkół językowych. Z tym akurat bym sie klocila bo ja po maturze nie umialam uzywac angielsko. Moglam napisac opowiadanie o wakacjach i opisac kuchnie, przeksztalcic zdanie w strone bierna a jesli by ktos ze mna rozmawial i zechcialabym uzyc zdania w formie biernej to ucieklabym z krzykiem. Moja siostra wlasnie zdala mature w tym roku i pomimo dlugoletniej nauki angielskiego nie umie porozmawiac z moim chlopakiem dluzej niz 10 minut a i tak robi mnostwo bledow. Wydawalo mi sie niemozliwe wejsc na poziom kiedy zdania przychodza mi do glowy rownie latwo co po polsku. No dobra, teraz gdy opanowalam jezyk na wyoskim poziomie widze jak duzo mi brakuje, zeby mowic na perfekcyjnym poziomie. Czasem brakuje mi slow ale takich bardziej specjalistycznych albo takich nieuzywanych na codzien bo np. nie wiem jak sie po angielsku nazywa kosc piszczelowa albo zapalenia gardla. Ale bez problemu czytam po angielsku. Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: podróże 27.12.09, 20:25 black_halo napisała: No dobra, teraz gdy opanowalam jezyk na wyoskim poziomie widze jak duzo mi brakuje, zeby mowic na perfekcyjnym poziomie. No wlasnie. Od 13 lat pracuje z native English speakerami, codziennie pisze niezliczone ilosci raportow, emaili, prezentacji w pracy w j angielskim, mialam wieloletni zwiazek z native speakerem jaki niewatpliwie tez wplynal na moj angielski, Studia tez skonczylam w j.angielskim, no i aby sie na nie dostac musialam byc daleko wyzej niz proficiency... ...A nadal uwazam ze robie niekiedy bledy. Dojscie do poziomu native speakera jest niezwykle trudnei sa to dziesiatki lat wladania jezykiem. Mam kolezanke jaka jest Phd student na anglistyce w UK i jest Polka... Uniwersytet nie jest kiepski... ale czasem jak cos powie to zadziwia mnie jak to mozliwe ze wlasnie z anglistyki ten doktorat pisze... Odpowiedz Link
anahella Re: podróże 29.12.09, 17:54 black_halo napisała: > Z tym akurat bym sie klocila bo ja po maturze nie umialam uzywac > angielsko. Moglam napisac opowiadanie o wakacjach i opisac kuchnie, > przeksztalcic zdanie w strone bierna a jesli by ktos ze mna rozmawial > i zechcialabym uzyc zdania w formie biernej to ucieklabym z krzykiem. > Moja siostra wlasnie zdala mature w tym roku i pomimo dlugoletniej > nauki angielskiego nie umie porozmawiac z moim chlopakiem dluzej niz > 10 minut a i tak robi mnostwo bledow. Bo wszystko zależy od poziomu nauczania w szkole, po drugie od tego czy ktoś używa języka obcego poza szkołą, czy chce się go nauczyć itp. Odpowiedz Link