Dodaj do ulubionych

Z listy zawodów znikają nazwy stomatolog i doręczy

07.01.05, 01:18
Z listy zawodów znikają nazwy stomatolog i doręczyciel
www.gazeta.pl/katowice
Wioleta Niziołek, lama (Poznań) 06-01-2005 , ostatnia aktualizacja 06-01-2005
22:14

Doręczyciel nie obrazi się, gdy nazwiemy go listonoszem, ale lekarz
stomatolog może nam mieć za złe "dentystę". Ujednolicenie nazw tych zawodów
nie wszystkim jednakowo się podoba.

Od początku 2005 roku obowiązuje nowe rozporządzenie ministra gospodarki i
pracy, które wprowadza zmiany w nazewnictwie zawodów. - Chodzi o
uaktualnienie danych, czyli wprowadzenie tych zawodów, które pojawiły się w
ostatnim czasie, a także dostosowanie naszej klasyfikacji do nazewnictwa w
innych aktach prawnych - mówi Zbigniew Kajdanowski z biura prasowego MGiP. Na
liście po raz pierwszy pojawiły się zawód producenta filmowego (przedtem
uważano, że taką funkcję sprawuje nie osoba, lecz firma), motorniczego metra
(bo podczas uchwalania poprzedniej listy metra w Polsce nie było) czy
statysty.

Okazuje się też, że teraz listy przynoszą nam już nie doręczyciele, ale
wyłącznie listonosze, a zęby borują dentyści, a nie stomatolodzy.

- No i chwała Bogu - cieszy się językoznawca prof. Jan Miodek. - Nareszcie
wracamy do normalności. Ja mam 60 lat i ani razu nie powiedziałem o
listonoszu doręczyciel. To słowo to groteska, wymyślona przez urzędników,
którzy chcą uciekać od rzeczywistości. Podobnym nonsensem było nazywanie
krawata zwisem męskim - dodaje.

Profesor przypuszcza, że doręczyciela wymyślono, żeby dowartościować
listonoszy. - Weźmy taką sprzątaczkę: kobieta wykonuje wspaniałą pracę,
zawsze przed taką osobą kapelusza uchylę. Ale słowo sprzątaczka źle się
kojarzy, więc by dodać prestiżu, wymyślono nazwę konserwator powierzchni
płaskich - mówi.

W środowisku katowickich lekarzy stomatologów czy raczej teraz już dentystów
zdania na temat zmian są podzielone. Ci z dłuższym stażem w zawodzie nie
widzą problemu: - Stomatolog czy dentysta to bez znaczenia. Ważne, żeby był
dobry w tym, co robi - mówi Bogusław Dorda. Podobnie uważa Adam Chrostek: -
Dentysta był przed i po wojnie, dla mnie to nic nowego. Na dyplomie też tak
mi wpisali i nie mam przez to żadnych kompleksów. Innego zdania jest
Katarzyna Piecha (trzy lata w zawodzie): - Nie podoba mi się ta zmiana. To,
czego się uczymy, dotyczy całej jamy ustnej, a dentysta jest tylko od zębów.
Na dyplomie mam wpisane "lekarz stomatolog". Dentysta brzmi bardziej
technicznie i mniej poważnie. To umniejszanie naszej roli - uważa.

Nic przeciwko nazywaniu ich listonoszami nie mają za to dotychczasowi
doręczyciele. - Nazwa listonosz mi się podoba, bo brzmi dostojniej - mówi
Marcin Markiewicz, listonosz z Katowic z trzyletnim stażem. Wspomina, że
wcześniej zdarzały się żarty na temat doręczycieli. Ludzie mówili o nich
dręczyciele albo donosiciele.

Marcin Markiewicz z
urzędu Poczty Polskiej przy ul. Pocztowej w Katowicach cieszy się, że nie
jest już doręczycielem, ale znowu stał się listonoszem
Fot. Maciej Jarzebinski / AG
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka