po co są listy zwykłe?

11.02.05, 22:04
Pytam dlatego, że je wysyłam a one sobie nie dochodzą. Nie do jednej osoby,
nie w jednym i tym samym mieście, adresy sa prawidłowe, podany nadawca,
przesyłka opłacona wg taryfy, zważona przy okienku... zresztą, nie tylko ja
mam takie problemy, koleżanki z gazetowego forum, z którymi wymieniam listy z
miłą nam zawartością- również. W związku z nasileniem mojej działalności
korespondencyjnej ostatnio, widzę skalę tego problemu- jest to nagminne!
Proszę mi nie odpowiadać, że jeśli chcę, żeby moja przesyłka doszła do
adresata, to powinnam wysłać ją poleconym! Wobec tego należy zlikwidować
kategorię listu zwykłego, skoro się za nie płaci, a ktoś moje listy gubi,
kradnie albo zwyczajnie nie chce mu się ich oddać do rąk adresata- grunt, że
firma poczta polska nie wywiązuje się notorycznie z powierzonego (i opłaconego
z góry) jej zadania! Poczta mi żadnej łaski nie robi, że dostarcza list, bo za
to właśnie płacę, kupując znaczek na zwykły list.


Proszę mi wybaczyć to wzburzenie, ale to po prostu ludzkie pojęcie przechodzi.
Ludzie nie będą listów pisać, jesli poczta tak będzie klientów traktować.

Pytanie- jak zwrócić uwagę na ten problem skoro panie z okienka twierdzą, że
bez kwitka świadczącego o nadaniu listu nie ma podstaw do składania
reklamacji? Przeciez nie chodzi tu jakieś odszkodowania, bo wiem, że go za
zwykły list nie dostanę, ale o to, żeby po prostu firma działała lepiej... A
teraz daje mi się do zrozuminia, że to cud nad cudy, że czasami zwykły list
zostanie dostarczony, w drodze wyjątku, tudzież- przypadku... nie wiem...
    • yoza Re: po co są listy zwykłe? 12.02.05, 00:15
      Zgadzam się z tym, dodatkowo część listów dochodzi otwarta, zwłaszcza te z
      zawartością miękką wielkości banknotów. Płacimy za usługę, za któą usługodawca
      nie bierze na siebie odpowiedzialności. Wiem, że jest to zgodne z prawem, ale
      troszeczkę "dziwne".
      Kolejn problem to awiza, zostawiane w skrzynce pomimo obecności lokatorów w
      domu.
      • mrouh Re: po co są listy zwykłe? 12.02.05, 11:22
        Z awizami jest i taki problem, że już kilka razy po prostu go w skrzynce nie
        było. Czekałam niecierpliwie na paczkę, dopiero po interwencji na poczcie
        przesyłka odnajduje się w magazynie, ale ja o tym, że ona tam na mnie czeka- nic
        nie wiem! No bo i skąd!

        Ostatnia przygoda z pocztą utwierdza mnie w przekonaniu, że mają mnie- klientkę
        daleko "gdzieś". Wysłałam życzenia zwykłym priorytetem do koleżanki w Warszawie
        (jestem z południa Polski). List wrócił do mnie po miesiącu. Nie podano
        przyczyny zwrotu, podkreślono tylko nazwę ulicy. Adres był prawidłowy, napisany
        czytelnie. Dwa dni wcześniej wysłałam do niej paczuszke i ta doszła bez
        problemu. Po bliższym przyjrzeniu się kopercie pani z okienka reklamacji
        stwierdziła, że list nie dotarł do docelowego urzędu pocztowego, ale do innego w
        Warszawie. I tam ktoś ręcznie podkreślił nazwę ulicy i zdecydował, że bliżej
        będzie mi go odesłać na południe kraju, niż do właściwego urzędu w tym samym
        mieście. Złożyłam reklamację i ani przepraszam nie usłyszałam, ani wyjaśnienia
        dlaczego ktoś tak postąpił, choćby mętnego, nie mówiąc o zwrocie pieniędzy za
        znaczek! I nie był to pierwszy list do tej osoby, który zaginął, poprzedni po
        prostu do mnie nie wrócił... za to polecone i paczki dochodzą, wtedy jakoś nie
        ma problemu ze znajomością warszawskich ulic...

        Czekam na 2009 rok z utęsknieniem, niechże wreszcie i w listach bdzie konkurencja!
    • jaroslaw.lysio Re: po co są listy zwykłe? 12.02.05, 11:56
      Mrouh napisała:

      > Pytam dlatego, że je wysyłam a one sobie nie dochodzą. Nie do jednej osoby,
      > nie w jednym i tym samym mieście, adresy sa prawidłowe, podany nadawca,
      > przesyłka opłacona wg taryfy, zważona przy okienku... zresztą, nie tylko ja
      > mam takie problemy, koleżanki z gazetowego forum, z którymi wymieniam listy z
      > miłą nam zawartością- również. W związku z nasileniem mojej działalności
      > korespondencyjnej ostatnio, widzę skalę tego problemu- jest to nagminne!

      Ze stwierdzeniem, że jest to nagminne, nie zgadzam się. Wysyłam i otrzymuję
      bardzo dużą liczbę zwykłych przesyłek listowych - nie pamiętam, kiedy ostatnio
      coś zaginęło.
      Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty przeprowadza co roku niezależne
      badania terminowości przebiegu przesyłek pocztowych. Z ostatnich opublikowanych
      przez URTiP danych wynika, że na 1000 przesyłek kontrolnych zaginęło 28, z
      czego wynika, że udział zaginionych przesyłek w ogólnej liczbie badanych listów
      stanowił 0,28%.
      Oczywiście, idealnie byłoby, gdyby nie ginął żaden list - jest to w praktyce
      niemożliwe, ale należy dążyć do tego by, tych zaginionych listów było jak
      najmniej. Wydaje mi się, że główną przyczyną zaginięcia listów nie są wcale
      żadne kradzieże dokonywane na poczcie, lecz "błąd czynnika ludzkiego" - np.
      listonosz przez pomyłkę wrzuca list do innej skrzynki oddawczej, a osobie która
      ten list dostała nie chce się odnieść go na pocztę lub pod właściwy adres -
      woli go na przykład wyrzucić do kosza (to taka polska specyfika).

      > Pytanie- jak zwrócić uwagę na ten problem skoro panie z okienka twierdzą, że
      > bez kwitka świadczącego o nadaniu listu nie ma podstaw do składania
      > reklamacji? Przeciez nie chodzi tu jakieś odszkodowania, bo wiem, że go za
      > zwykły list nie dostanę, ale o to, żeby po prostu firma działała lepiej...

      Możesz złożyć skargę do jednostki nadzorującej pracę placówek pocztowych z
      Twojego terenu. Warto napisać, kiedy i w jakich relacjach wysyłane były
      zaginione listy.
      • mrouh Re: po co są listy zwykłe? 03.05.05, 18:30
        No i znowu żeżarło kartkę priorytetową na moje własne imieniny... skoro mi
        zdarza się to tak czesto, to ja nie chcę sobie wyobrazać, jak wygląda magazyn na
        "zagubione" listy... bo gdzie one giną niby? wylatuja z samolotu? pociągu? a
        może spadaja pod biurko w urzedzie? i nikt ich nigdy nie znajduje? Niechby
        przyszły z opóźnieniem, ale niech przyjdą!
Pełna wersja