[pr] Pocztowa korespondencja z Brukselą

17.02.05, 22:16
Pocztowa korespondencja z Brukselą
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2558535.html
Konrad Niklewicz 17-02-2005, ostatnia aktualizacja 17-02-2005 18:54

Komisja Europejska ma problem z Pocztą Polską - dowiedziała się
nieoficjalnie "Gazeta". Bruksela zastanawia się, czy specjalny status prawny,
jakim cieszy się Poczta, nie jest przypadkiem rodzajem pomocy publicznej.

Poczta Polska jest przedsiębiorstwem użyteczności publicznej utworzonym na
mocy ustawy. Komisja Europejska zastanawia się, czy taki specyficzny status
prawny Poczty nie daje jej uprzywilejowanej pozycji w stosunku do konkurentów.

- Wobec podmiotów utworzonych na mocy ustawy nie stosuje się reguł prawa
upadłościowego - mówi "Gazecie" ekspert Urzędu Ochrony Konkurencji i
Konsumentów. Słowem - Poczta Polska nie może zbankrutować. Gdyby więc chciała
uzyskać kredyt w banku komercyjnym, to - teoretycznie - może liczyć na lepsze
traktowanie. Kredyt gwarantuje bowiem państwo.

Taki status Poczty przez lata nikomu nie przeszkadzał. Komisja Europejska
zwróciła na to uwagę dopiero wtedy, gdy trafiły do niej dokumenty z Warszawy
z prośbą o akceptację dwóch programów pomocowych dla przedsiębiorstwa. Taki
program jest podstawą do tego, by przedsiębiorstwu udzielać wsparcia
publicznego bez konieczności każdorazowego proszenia o zgodę Brukseli.

Przedstawiciele Komisji wypowiadają się o Poczcie bardzo ostrożnie. -
Faktycznie, otrzymaliśmy dwie notyfikacje od polskich władz, analizujemy je.
Jest za wcześnie, by powiedzieć, czy zawierają one rozwiązania budzące
niepokój związany z konkurencją. Nie planujemy na razie decyzji o tym, czy
wszcząć śledztwo, czy nie - poinformował nas Luc De Hert z biura prasowego
unijnej dyrekcji generalnej ds. konkurencji.

Warszawa nie rozumie wątpliwości Brukseli. - Nawet teraz wymieniamy
korespondencję z Komisją Europejską - mówi nasz informator. - Poczta wspólnie
z Ministerstwem Infrastruktury oraz UOKiK aktywnie uczestniczy w rozmowach
prowadzonych w tej sprawie. Opracowujemy i przekazujemy Komisji niezbędne
materiały i analizy - potwierdza Marcin Anaszewicz, rzecznik prasowy Poczty.

Jednak wątpliwości Komisji Europejskiej nie wzięły się znikąd. W ostatnich
latach zajmowała się już podobnym przypadkiem i uznała, że specjalny status
to jednak nielegalna pomoc publiczna.

Chodzi o francuski koncern elektryczny EDF. Od 1946 r. ta spółka cieszyła się
statusem tzw. EPIC (franc. etablissement public a caractere industriel et
commercial). Tak jak Poczta przedsiębiorstwo typu EPIC było wyłączone spod
prawa upadłościowego. Po długich deliberacjach Komisja Europejska uznała, że
to taki status daje koncernowi przewagę nad konkurentami, bo łatwiej jest mu
ściągać pieniądze z rynku.

Na szczęście dla nas między Pocztą Polską a EDF-em jest jednak wielka
różnica. Lepsza pozycja negocjacyjna EDF-u pomogła mu w międzynarodowej
ekspansji w latach 90. Koncern wszedł na niektóre europejskie rynki z takim
impetem, że zirytował miejscowe rządy, m.in. we Włoszech.

Poczta Polska nie prowadzi ekspansji, a jedynie mozolnie się restrukturyzuje,
wiedząc, że za kilka lat rynek przesyłek zostanie całkowicie otwarty. - W
przypadku Poczty nie bardzo widać, jakie korzyści mogłaby ona uzyskać ze
swojego specjalnego statusu - mówi "Gazecie" ekspert z UOKiK. Być może jednak
problem pojawi się w przyszłości: przedstawiciele Poczty zapowiadali
ostatnio, że firma zamierza pozyskać do 2007 r. ponad 3 mld zł na inwestycje.
Oczywiście zanim Komisja Europejska coś postanowi, kłopot może sam zniknąć -
wystarczy, że polski parlament zmieni status prawny Poczty.

• Przywilejów wynikających ze statusu Poczty nie należy mylić z inną pomocą
publiczną, której chcą oficjalnie udzielać polskie władze. Dwa programy
pomocowe, które Polska wysłała do Brukseli, dotyczą tzw. usług powszechnych.
Chodzi o urzędy pocztowe na wsi, których utrzymywanie przynosi straty. Ale
państwo nie może przecież dopuścić, by na wsi znikały okienka pocztowe, więc
chce do nich dopłacać. Takie dopłaty funkcjonują w całej Unii.
Pełna wersja