sloggi
07.02.06, 12:58
Święta dawno minęły, a nadal zarówno paczki priorytetowe, jak i ekonomiczne
nie są dostarczane na czas przez opolską pocztę. Ba, opóźnienia są tygodniowe!
29 grudnia minionego roku "Gazeta" pisała o tym, iż Poczta Polska nie
dostarcza w terminie priorytetowych przesyłek. Że opóźnienia są co najmniej
kilkudniowe i bardzo wielu opolan nie dostało na czas świątecznych paczek.
Kierownik działu paczek w Opolu Małgorzata Hebda tłumaczyła to wówczas bardzo
dużą ilością przesyłek w okresie przedświątecznym i tym, że ma za mało ludzi
do ich rozwożenia. Zapewniała wtedy że: - Sytuacja będzie się niebawem
klarować i ruch będzie płynny. Na pewno nie powinno dojść do sytuacji, że
paczka nie zostanie doręczona.
A jak ma się rzeczywistość do składanych obietnic i zapewnień? Nijak.
Sami pracownicy poczty donieśli nam już o setkach paczek zalegających w
magazynach, które powinny być już dawno dostarczone. - W magazynach leżą
paczki z datami z 18 i 20 stycznia. Jest ich tyle, że aby opanować sytuację,
trzeba by zaapelować do całej Polski, aby nie przysyłać paczek do Opola co
najmniej przez cztery dni. Wtedy udałoby się rozładować to, co jest w
magazynach. Szefostwo tłumaczy się tym, że składało zapotrzebowanie na 10
samochodów, a ma do dyspozycji tylko pięć, ale czy to jest wytłumaczenie? -
pyta nasz informator.
Inny z pracowników, który również prosił o niepodawanie nazwiska, mówi: -
Zalegają również paczki terminowe. Kierowcy nie są w stanie ich dostarczyć na
czas, bo za mało mamy ludzi i dysponują kiepskim sprzętem.
Zadzwoniliśmy do kierowniczki działu paczek, aby powiedziała, co zamierza z tą
sprawą zrobić. Odesłała nas do dyrektora oddziału Janusza Reila. Sekretarka
dyrektora odesłała nas z kolei do rzecznika Poczty Polskiej w Katowicach. Ten
stwierdził: - Mogę zweryfikować tylko konkretny przypadek, jeżeli mam numer
nadania przesyłki, miejsce i adres, pod który powinna zostać na czas
dostarczona. Klient zawsze może złożyć skargę lub reklamację - uciął Adam
Lewandowski.
Kiedy tłumaczymy mu, że w Opolu zalegają hałdy paczek i że sami pracownicy nas
o tym już informują, skwitował: - Nie możemy generalizować. A anonimowych
informacji nie komentuję.
Ponownie próbowaliśmy skontaktować się z dyrektorem Poczty Polskiej w Opolu.
Usiłowaliśmy przekonać sekretarkę, by umówiła nas z nim na rozmowę, bo
skomentowanie tej sprawy leży w jego gestii, a nie rzecznika z Katowic.
Zostawiliśmy swój numer telefonu. Nie oddzwonił.
Jeden z naszych rozmówców z poczty kwituje: - Przecież na wysokich stołkach w
Poczcie pracują młodzi i wykształceni ludzie, czemu więc nie przejmą się tym,
że nie dajemy sobie rady? No, bo oni pracują od godz. 7 do 15 i nic więcej ich
nie obchodzi. Tylko my słyszymy wciąż, że jesteśmy mało wydajni.
Możemy sobie pisać skargi
Jeśli paczka nie zostaje dostarczona na czas, znaczy to, że Poczta Polska nie
wywiązuje się z umowy cywilnoprawnej, w której zobowiązała się dostarczyć
przesyłkę w określonym terminie.
Na jakie zadośćuczynienia mogą zatem liczyć nadawcy, którzy paczki opłacili?
Otóż na żadne.
Bo przepisy regulujące prawo do reklamacji na poczcie są ułomne. - Ustawodawca
nie przewidział kary w takim przypadku - mówi Bogdan Kalisiewicz z
departamentu rynku pocztowego.
Departament nie może też ukarać poszczególnych placówek ani ich dyrektorów,
jeśli nie sprostali zadaniu. Jedyna przewidziana kara grozi im za
nieprzysłanie w terminie sprawozdania ze swej działalności.
Petent zatem może co najwyżej złożyć skargę na poczcie i oczekiwać na
przeprosiny, jeżeli znajdzie się ktoś, kto zechce przeprosić.
miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,3150609.html