Znaczek, który nie ma cechy znaczka :-))

24.03.03, 14:13
W dniach od 20 marca 2003 r. do 31 grudnia 2003 r. stosowany jest w obiegu
znaczek o nominale 10,00 zł emisji „25. Rocznica Pontyfikatu Ojca Świętego
Jana Pawła II” jest to znaczek samoprzylepny, wydrukowany został na srebrnej
folii. Filateliści abonujący grupę E (znaczki stemplowane) otrzymają ten
znaczek jako niestemplowany, gdyż z uwagi na fakt wyprodukowania znaczka na
folii tusz datownika „nie trzyma się” znaczka. Innymi słowy znaczka nie da
się w sposób trwały skasować (chyba, że przekreślając długopisem, ale to
także nie jest pewne). W związku z tym zastanawiam się czy nie ma tu do
czynienia z przerostem formy nad treścią J)) Świetnie rozumiem, że jest to
walor filatelistyczny, wydany w niewielkim nakładzie. Z drugiej strony jest
to przecież (przede wszystkim) znaczek pocztowy, powinien więc mieć cechy
znaczka, tzn. dać się skasować (zgodnie z procedurą). Wydaje mi się więc, że
nie powinno wydawać się takich znaczków – materiał z którego wykonany jest
znaczek (a przynajmniej jego część) powinna umożliwiać prawidłowe odciśnięcie
datownika.
Ciekawe co na to filateliści...
    • danwar1 :-)) Znaczek, który nie ma cechy znaczka :-)) 10.04.03, 01:43
      Myślisz, że ten znaczek będzie szedł jak znaczek? Na FDC przyszczurzyli stempel
      wytłaczany, bo tusz nie chwyta. Na co nalepić markę za 10 złociszów? Włoży się
      do klasera i już. Od nalepiania na listy są marki z dworkami i hydraulikami.
      Niestety, bo przydałoby się więcej wzorów na listach. Pozdrawiam.
      P.S. A jakby co, znaczek co się go klej nie ima można nalepiać po parę razy i
      oszczędność jest! smile
      • naczelnik_forum_pocztowego Re: :-)) Znaczek, który nie ma cechy znaczka :-)) 10.04.03, 18:01
        danwar1 napisał:

        > Myślisz, że ten znaczek będzie szedł jak znaczek?

        Nie będzie szedł jak znaczek, bo nakład jest tak mały, że trzeba mieć chody lub
        zamówiony abonament, by znaczek ten nabyć.
        Chodziło mi tylko o to, że znaczek wydany po to, by cieszyć oko filatelistów,
        mimo wszystko powinien mieć cechy znaczka. Zgodnie z prawem pocztowym nie ma
        znaczków filatelistycznych i innych, znaczek to po prostu znaczek. Jedynie
        praktyka jest taka, że pewne znaczki drukuje się w wielomilionowych,
        powtarzalnych nakładach (znaczk zwane potocznie obiegowymi), a innych drukuje
        się mniej i mają one bardziej wymyślne formy (np. numerowany bloczek,
        większa "ładność", lepszy papier). Ale znaczek pocztowy, to znaczek pocztowy.
        Nie ma przecież przeszkód, by "ładnego" znaczka nie użyć w celu zapłaty
        za "brzydką" przesyłkę lub inną czynność placówki pocztowej. Dlatego
        nawet "ładny" znaczek, który większość ludzi włoży do klasera, powinien mieć
        cechy znaczka - podstawową cechą jest możliwość skasowania zgodnie z
        obowiązującymi przepisami - tj. tuszowym odciskiem datownika. Tak mi się wydaje.

        > Na FDC przyszczurzyli stempel wytłaczany, bo tusz nie chwyta.

        To też jest dla mnie swego rodzaju absurd (być może takie absurdy są właśnie po
        to, by zwiększyć wartość walorów - "zrobili znaczek, na którym nie da się
        umieścić tuszowego odcisku datownika, to datownik wytłoczyli" może być
        porównywalne do: "przez pomyłkę nie wydrukowali nazwiska Małysza na części
        nakładu" (chyba tak było).

        > Na co nalepić markę za 10 złociszów? Włoży się do klasera i już.

        Można by wysłać jakąś przesyłkę z takim znaczkiem (wcale nie rzadko trzeba
        płacić powyżej 10 zł, zwłaszcza gdy korzysta się ze świadczeń dodatkowych).
        Można też nalepić dwa na pełnomocnictwo pocztowe, albo zgłoszenie zwrotu
        przesyłki do nadawcy...

        Pozdr.,
        Naczelnik
Pełna wersja