[pr] NieLOTna poczta na Białoruś

17.08.03, 20:26
www.gazeta.pl/gospodarka
NieLOTna poczta na Białoruś
Cezary Goliński, Mińsk, Maciej Kuźmicz 05-08-2003, ostatnia aktualizacja 05-
08-2003 18:03


Z winy polskiego przewoźnika Białorusini nie mogą doczekać się
korespondencji wysyłanej pocztą lotniczą z zagranicy - alarmuje mińska
prasa. - Obsługujemy przewozy poczty na bieżąco - ripostuje LOT Cargo.
- Już od kilku miesięcy kilkaset paczek i przesyłek nadanych na Białoruś z
krajów europejskich leży w magazynach międzynarodowego portu lotniczego w
Warszawie - przypomina najważniejsza białoruska gazeta "Biełaruś Siegodnia",
podkreślając, że właśnie stolica Polski jest jednym z najważniejszych
punktów przeładunkowych poczty wysyłanej drogą lotniczą z Zachodu do Mińska.
Dalszym transportem powinien zajmować się LOT, do którego składów
tranzytowych trafia zagraniczna korespondencja.
- I tam pokrywa się ona kurzem - twierdzi mińska gazeta. - Na początku lipca
było jej już od 1,5 do 2 ton. A wszystko dlatego, że wszystkie przesyłki nie
mieszczą się w polskich samolotach. Latające na trasie Warszawa - Mińsk
samoloty ATR-72 i Embraer EMB-145 mają niewielkie luki bagażowe, więc często
nie mieści się w nich poczta, jeżeli pasażerowie przewożą dużo bagażu.
- Faktycznie, na początku lipca mieliśmy zaległości w dostarczaniu poczty,
ale dziś już wszystko działa sprawnie. W poniedziałek było 220 kg poczty do
Mińska i została ona przewieziona bez problemów- odpiera zarzuty Iwona
Korpalska, dyrektor LOT Cargo (biuro to zajmuje się transportowaniem
ładunków w ramach LOT). Jak tłumaczy szefowa LOT Cargo, z powodu niewielkiej
ładowności embraerów i ATR-ów, kiedy poczty jest dużo, polskie linie
decydują się na wysłanie do Mińska Boeinga 737-400, który może
zabrać "zaległości". Zwykle lata on w piątki.
- Pocztę wozi się w ramach wolnego miejsca w lukach, pierwszeństwo mają
pasażerowie i ich bagaż. Więc jeżeli zdarzy się, że pasażerów jest dużo i
mają sporo bagażu, część poczty po prostu zostaje w Warszawie i czeka na
kolejny lot - tłumaczy Korpalska.
- Walczymy o to, żeby można było wozić ładunki zamkniętymi ciężarówkami na
trasach lotnisko - lotnisko. Rozmowy na razie trwają. My jesteśmy gotowi do
tego typu operacji, ale muszą być m.in. ustalenia dotyczące cła, na nie cały
czas czekamy - wyjaśnia.
Mińska gazeta przypomina, że gdy o polskich kłopotach z dostarczaniem
korespondencji na Białoruś dowiedzieli się Francuzi, zaczęli wysyłać
przesyłki do Mińska przez Moskwę.
Poczta Polska nie czuje się odpowiedzialna za opóźnienia. - Podejmowaliśmy
próby wożenia przesyłek z lotniska transportem samochodowym, ale strona
białoruska się na to nie zgadzała, więc zaniechaliśmy tych prób - tłumaczy
zastępca rzecznika Poczty Polskiej Radosław Kazimierski.
- To, co leży na Okęciu, to tzw. odsyłki zamknięte - mówi. Są to przesyłki
zagraniczne, które trafiają do Polski w ramach tranzytu; są przeładowywane
na Okęciu bez uczestnictwa Poczty Polskiej. Tak więc nie mamy do czynienia z
opóźnieniami w transporcie, to nie są nasze przesyłki - wyjaśnia Kazimierski.

Źródło:
www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33205,1608199.html
Pełna wersja