Gość: megi
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
25.07.08, 11:25
Witam, mój problem dotyczy Tele2. Byłam ich abonentką i nie miałam zastrzeżeń,
dopóki z powodu zmiany mieszkania nie poprosiłam o przeniesienie telefonu ze
starego mieszkania do nowego. Po wypełnieniu odpowiedniego formularza, na
którym między innymi musiałam podać numer mojej komórki, aby mogli się ze mną
kontaktować, otrzymałam odpowiedź, że usługa zostanie zrealizowana do 25
marca. Tak się nie stało, a tego dnia na moją komórkę zadzwoniła pani z Tele2
z pytaniem, czy telefon został przeniesiony. Zapewniła mnie, że natychmiast
składa reklamację i na pewno już wkrótce technicy z tepsy (niezorientowanym
wyjaśniam, że ponieważ Tele2 świadczy swoje usługi na łączach tepsy, musi im
zlecać tego typu usługi) skontaktują się ze mną w tej sprawie. Minęły kolejne
dwa tygodnie, więc tym razem ja zadzwoniłam do Tele2 i tam od miłego pana
dowiedziałam się, że reklamacja została złożona, ale nie wiadomo, kiedy usługa
zostanie zrealizowana. Obie osoby, z którymi rozmawiałam, zapewniły mnie, że
oczywiście nie będę musiała płacić za abonament od 25 marca. Ponieważ z mojego
telefonu w moim starym mieszkaniu ktoś mógłby sobie na mój koszt bezkarnie
korzystać (jedni konsultanci twierdzili, że w Tele2 nie istnieje usługa
blokady telefonu, inni przeciwnie) i ponieważ nie widziałam sposobu
rozwiązania tej sprawy (w ten sposób mogli mnie zwodzić jeszcze długie
miesiące, a naprawdę bałam się, że z mojego telefonu ktoś sobie zacznie
korzystać), napisałam pismo, w którym zażądałam natychmiastowego zablokowania
mojego numeru i rozwiązania umowy. Na temat zablokowania numeru Tele2 nie
udzieliło mi żadnej odpowiedzi, umowę rozwiązało, a ponieważ stało się to trzy
dni przed upływem końca umowy, żądają 100 zł kary zgodnie z regulaminem, ale
(i to jest główny przedmiot mojego z nimi sporu) również zapłacenia przeze
mnie abonamentu od 25 marca do 30 czerwca, kiedy to umowa wygasła. Oczywiście
dwukrotnie składałam reklamację i dwukrotnie otrzymałam odpowiedź odmowną, a
argument Tele2 jest następujący: muszę zapłacić, gdyż usługa przeniesienia
telefonu nie została zrealizowana z mojej winy, ponieważ NIE MOGLI NAWIĄZAĆ ZE
MNĄ KONTAKTU. W moim przekonaniu próbują zrzucić na mnie winę za to, że być
może w wyniku ich sporów z tepsą, nie byli w stanie zrealizować usługi.
Przecież ich argument jest wyssany z palca: mieli numer mojej komórki,
dzwonili na nią, mój telefon w tym czasie działał normalnie, konsultanci
nigdy w rozmowie ze mną nie mówili, że usługa nie została zrealizowana, bo nie
można było nawiązać ze mną kontaktu. Czuję się kompletnie bezradna w
zetknięciu z tą olbrzymią, biurokratyczną machiną, gdzie nie można normalnie
załatwić sprawy, porozmawiać z człowiekiem, który faktycznie za nią odpowiada,
tylko z Bogu ducha winnym konsultantem. Ja swoje, oni swoje, grochem o ścianę.
W moim przekonaniu chcą bezpodstawnie wyłudzić ode mnie pieniądze. Pytanie do
UKE jest następujące: co mam robić? Czy mam jakieś szanse? Czy Państwo mogą mi
pomóc? Jeśli nie państwo, to kto? Do kogo się zwrócić? Nie chodzi o te nie tak
duże w końcu pieniądze, ale o łamanie prawa(?), zasad, poczucie
sprawiedliwości. Zaznaczam, że całą korespondencję z Tele2 mam do wglądu,
oprócz tego pierwszego druku ze zleceniem przeniesienia telefonu (nie
skserowałam, bo nie przewidziałam, że w ten sposób wszystko się skończy).
Liczę na odpowiedź, dziękuję Megi