Gość: Marcin
IP: *.dg-net.pl
31.08.09, 19:52
W marcu zainteresowałem się Multimo. Akurat wygasła mi umowa z Netią. Udało mi
się w końcu skontaktować z infolinią Multimo (nie było to łatwe - albo zaraz
zrywało połączenie, albo można było czekać w nieskończoność). Po konsultacji
przesłano do mnie stosowne dokumenty, które następnie podpisane odesłałem.
Niedługo później kazało się (co wynikało z rozmowy z konsultantem, który do
mnie zadzwonił), że usługa nie może być uruchomiona na liniach T.P. S.A.
Multimo winą za to obardczało Netię (która mogła nie zwolnić jeszcze zasobów)
lub Telekomunikację (która to mogła "nie zauważyć" stosownego pisma z Netii).
Samodzielnie podjąłem pewne działania zmierzające do wyjaśnienia sprawy i
pomocne w tej kwestii dokumenty przesłałem do Multimo. Od tamtej pory sprawa
ucichła, nikt ze mną się nie kontaktował, NIKT TEŻ NIE POINFORMOWAŁ MNIE o
tym, że usługa w ogóle może być uruchomiona i jak sprawy potoczyły się
dalej!!! Próbowałem się kilkakrotnie skontaktować z infolinią, niestety bez
rezultatu! Tam zwyczajnie nie dało się dodzwonić... Mając dość oczekiwania
zainteresowałem się ofertami innych operatorów. Od zeszłego miesiąca mam
podpisaną umowę na świadczenie na 'radiówkę'. Jakież było moje zaskoczenie,
kiedy dziś znalazłem w skrzynce pocztowej fakturę za usługi, których de facto
nie zamówiłem (aktywacja i 3 miesiące opłat za abonament!!!). Wynika z tego,
że już od czerwca jestem klientem Multimo. To po prostu kpiny. Wynika z tego,
że rzekomo mam od 3 miesięcy internet z Multimo, a do sieci nie zalogowałem
się nigdy! Po prostu jakaś paranoja! Oczywiście dodzwonić się do nich tez nie
ma możliwości, choćbym nie wiem jak długo wisiał na telefonie... Na razie
napisałem maila.
Czy tego typu umowa jest ważna?
Przychodzi mi do głowy jedno porównanie: zamawiam wycieczkę w biurze podróży,
wybieram termin, zostaje poinformowany, że nie ma miejsc na ten wybrany
termin, a po 3 miesiącach ciszy dostaję rachunek za wycieczkę...