Dodaj do ulubionych

Czytam was czasami i ...

23.06.04, 10:05
Wiecie co, czytam czasami co tu pisujecie, bo jak juz wczesniej pisalam w
innym watku zastanawiam sie nad zaproszeniem au-pair do siebie do opieki nad
dzieckiem. Sama 10 lat temu bylam au-pair i znalam wiele au-pair i wydawalo
mi sie, ze wiem jak to wyglada, ale im wiecej czytam o waszych problemach,
klopotach, frustracjach, kombinowaniu, podejsciu do dzieci, podejsciu do
calej rodziny hostow i do programu au-pair... tym bardziej watpie w sens
takiego rozwiazania.
Sama wyjechalam swiadomie wiedzac w co sie pakuje i nie mialam zadnych
problemow z 11 i 12-letnimi dziecmi ani ich rodzicami. Rodzina miala przede
mna juz chyba z 10 roznych au-pair wiec wiedzieli jak postepowac z dodatkowym
czlonkiem rodziny (bo tak sie czulam!) i do dzisiaj spotykam sie z hostami i
ich dziecmi ktore aktualnie juz studiuja.
Wiele z was podchodzi do programu bardzo niepowaznie i wiele z was nie
dostrzega nic poza czubkiem wlasnego nosa, nie potrafi zdystansowac sie i
dostrzec sprawe z drugiej strony, nie generalizuje, bo czytalam tu tez wiele
rozsadnych wypowiedzi. Ale pamietajcie - program au-pair ma polegac na
WYMIANIE i ZAUFANIU obustronnym, au-pair w zamian za opieke nad dziecmi,
bycie ich tymczasowa starsza siostra (bratem) otrzymuje wikt i opierunek i
mozliwosc poznania obcej kultury i jezyka i dostaje kieszonkowe (nie pensje,
ale kieszonkowe).

Nesla
Obserwuj wątek
    • moore_ash Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 10:43
      nesla napisała:

      > Wiecie co, czytam czasami co tu pisujecie, bo jak juz wczesniej pisalam w
      > innym watku zastanawiam sie nad zaproszeniem au-pair do siebie do opieki nad
      > dzieckiem. Sama 10 lat temu bylam au-pair i znalam wiele au-pair i wydawalo
      > mi sie, ze wiem jak to wyglada, ale im wiecej czytam o waszych problemach,
      > klopotach, frustracjach, kombinowaniu, podejsciu do dzieci, podejsciu do
      > calej rodziny hostow i do programu au-pair... tym bardziej watpie w sens
      > takiego rozwiazania.

      nesla. ja ci powiem tylko tyle. ja nigdy ni oddalbym swojego dziecka w rece
      obcej osoby. nie wierze, ze moglbym komus az na tyle zaufac, zeby oddac
      najwazniejsze co mam.


      > Sama wyjechalam swiadomie wiedzac w co sie pakuje

      nigdy tak na prawde nie wiesz na co trafisz.


      i nie mialam zadnych problemow z 11 i 12-letnimi dziecmi ani ich rodzicami.

      ja spotkalem na przyklad au-pair, ktora mieszkala w haarlem (znajomo?:P) u
      rodziny z jednym osmioletnim chlopcem (jak odchodzila mial 10) chlopiec raz
      dziennie ogladal fil "szczeki 3". rzucal w nia nozami. wytrzymala dwa lata. ja
      bym tym pierdolnal po tygodniu.



      Rodzina miala przede mna juz chyba z 10 roznych au-pair wiec wiedzieli jak
      postepowac z dodatkowym czlonkiem rodziny (bo tak sie czulam!)

      moi tez mieli 4 operki i na poczatku tez czulem sie jak czlonek rodziny (choc
      moze nie do konca) ale poznoej pojawiaja sie drobne niuanse, ktore nie
      pozwalaja Ci sie czuc dobrze.


      > Wiele z was podchodzi do programu bardzo niepowaznie i wiele z was nie
      > dostrzega nic poza czubkiem wlasnego nosa,

      mozliwe. wszyscy jestesmy egoistami...

      nie potrafi zdystansowac sie i
      > dostrzec sprawe z drugiej strony, nie generalizuje, bo czytalam tu tez wiele


      masz racje. dlatego wlasnie napisalem w watku obok, ze sie nie nadaje.

      pozdr.
      tb
      • nesla Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 11:12
        Wiesz, nie znam cie, wiec cie nie chce oceniac, ale stwierdzasz ze sie nie
        nadajesz, a jeszcze niedawno oferowales sie jako au-pair gdy pisalam, ze
        poszukuje... czy to nie hipokryzja?
        Mysle, ze kazdy siebie na tyle zna, ze wie czy potrafi opiekowac sie nad
        dzieckiem i byc z nim samemu w domu, w jakim wieku dzieckiem moglby sie
        opiekowac i czego oczekuje od wyjazdu i od hostow. Jesli ktoras ze stron nie
        wywiazuje sie z umowy (nawet jesli bylaby tylko ustna) to rozumiem ze sie ja
        zrywa, ale decydowanie sie na wyjazd "tak dla jaj" albo z nudow, znowszenie
        upokorzen (przynajmniej we wlasnej ocenie) i godzenie sie na zle traktowanie (o
        ile to ma miejsce) to wyrzadzanie nie tylko krzywdy sobie ale rowniesz dzieciom
        hostow.

        Pozdrawiam
        Nesla
        • moore_ash Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 11:33
          Wiesz, nie znam cie, wiec cie nie chce oceniac,

          ciesze sie:)

          ale stwierdzasz ze sie nie nadajesz, a jeszcze niedawno oferowales sie jako au-
          pair gdy pisalam, ze poszukuje... czy to nie hipokryzja?

          tak, jestem hipokryta, ale akurat w tym przpadku nie. moja "oferta" nie byla
          powazna. znaczy sie byl to zart. odpowiedzialas, ze i tak nie oddalabys dziecka
          w rece dwudziestokilkuletniego chlopaka wiec juz nie odpowiadalem bo i tak mnie
          skreslilas. odebralem to jako zalozenie ze kobiety lepiej sie nadaja do opieki
          nad dziecmi. niewazne zreszta.


          > Mysle, ze kazdy siebie na tyle zna, ze wie czy potrafi opiekowac sie nad
          > dzieckiem i byc z nim samemu w domu, w jakim wieku dzieckiem moglby sie
          > opiekowac i czego oczekuje od wyjazdu i od hostow. Jesli ktoras ze stron nie
          > wywiazuje sie z umowy (nawet jesli bylaby tylko ustna) to rozumiem ze sie ja
          > zrywa, ale decydowanie sie na wyjazd "tak dla jaj" albo z nudow, znowszenie
          > upokorzen (przynajmniej we wlasnej ocenie) i godzenie sie na zle traktowanie
          (o ile to ma miejsce) to wyrzadzanie nie tylko krzywdy sobie ale rowniesz
          dzieciom hostow.

          naturalnie zakladasz, ze latwo jest sie tak po prostu spakowac i wyprowadzic.
          dobrze wiesz, ze zycie nie jest czarne i biale i dla mnie na przyklad byloby
          niemozliwe spakowac sie i wynies cpo pierwszych niepowodzeniach. po pierwsze
          dlatego, ze podeszlem z ambicja a po drugie dlatego, ze nie bardzo mialem sie
          dokad wyniesc a do PL nie chcialem wracac.
          ale znam kogos kto po klotni z hostmatula spakowal manatki i wynios sie na dwa
          tygodnie do znajomego po czym wrocil do polski. tak tez mozna, tylko ze mnie tu
          akurat trzymalo jeszcze cos innego.
          nie sprawdzilem sie i uwazam ze dobrze ze przekonalem sie o tym teraz. moj
          blad, moja porazka i ciesze sie, ze sie czegos nauczylem.

          pozdr.
          tb
          • nesla Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 11:46
            Tak, twierdze, ze kobiety lepiej sie nadaja do opieki nad malymi dziecmi,
            malymi w sensie niemowletami, bo w naszym przypadku dziecko mialoby cos w
            okolicach 5 miesiecy. Czy to dyskryminacja? Tu trzeba by miec pretensje do
            natury.
            Ciekawe jak dlugo trwala twoja meczarnia i jakie urazy psychiczne pozostawila w
            tobie (sam piszesz, ze nigdy nie chcesz miec wlasnych dzieci) i na dzieciach,
            ktorymi sie opiekowales? Nie wiem wiec czy suma summarum twoj bilans "zyskow i
            strat" jest dodatni...

            Pozdrawiam
            Nesla
            • moore_ash Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 12:04
              Tak, twierdze, ze kobiety lepiej sie nadaja do opieki nad malymi dziecmi,
              > malymi w sensie niemowletami, bo w naszym przypadku dziecko mialoby cos w
              > okolicach 5 miesiecy. Czy to dyskryminacja? Tu trzeba by miec pretensje do
              > natury.

              ok Ty twierdzisz tak, ja inaczej i po sprawie. uwazam, ze poza karmieniem
              piersia (i wcale nie mam pretensji do natury) facet potrafi wykonac wszystkie
              czynnosci rownie dobrze co kobieta. a powszechne przekonanie, z ekobieta robi
              to lepiej wynika tylko z tego, ze kobieta robi to czesciej. tak samo jak
              stwierdzenie, ze facet potrafi zmienic kolo w samochodzie lepiej niz kobieta.
              bezsens.


              > Ciekawe jak dlugo trwala twoja meczarnia

              nie demonizujmy. nie twierdze, ze byl to az taki horror. nie twierdze, ze
              znecali sie nade mna czy cos w tym stylu. nie twierdze w koncu, ze nie ma wtym
              mojej winy. to, ze nie umiem oddzielic zycia prywatnego od "zawodowego" to moja
              wina- fakt.

              i jakie urazy psychiczne pozostawila w tobie (sam piszesz, ze nigdy nie chcesz
              miec wlasnych dzieci)

              nie wiem. okaze sie za jakis czas.

              i na dzieciach, ktorymi sie opiekowales?

              podejrzewam, ze spore. wyobraz sobie ze masz piec lat i odkad pamietasz zajmume
              sie Toba jakas "obca" osoba. co roku inna. to sie nie moze dobrze skonczyc.

              Nie wiem wiec czy suma summarum twoj bilans "zyskow i strat" jest dodatni...

              nie wiem. jeszcze go nie zrobilem. i szczerze mowiac to nie mam zamiaru.

              pozdr.
              tb
              • nesla Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 12:25

                Z tym zajmowaniem sie dziecmi to bym sie mogla zgodzic od jakiegos tam wieku,
                powiedzmy 2-3 lata, wtedy nie ma znaczenia czy to facet czy kobieta jest
                niania, ale jesli o niemowleta to nie zmienie zdania, bo znam polskie realia i
                wiem, ze mialabym jakis promil szans trafic na doswiadczona w tej dziedzinie
                meska nianke. Ty piszesz teoretycznie, a ja mysle praktycznie. Twoj przypadek
                tylko potwierdza moja opinie.
                A o zmianie kola w samochodzie nie mam pojecia :-) i wcale nie chce miec.

                Nie zgadzam sie z toba, ze wychowywanie dzieci przez "obce" osoby skrzywia
                psychike dziecka. Bardzo duzo zalezy od rodzicow i od niani. Au-pair czesto nie
                jest traktowana jako osoba obca, ale jako czlonek rodziny, male dzieci szybko
                przyzwyczajaja sie do nowych ludzi i bywaja bardzo otwarte, jesli rodzice maja
                odpowiednie podejscie i maja rowniez czas dla swoich dzieci to niania wcale nie
                musi byc nienawidzona, ale moze stac sie najlepszym przyjacielem dzieci. Wiem,
                ze w rodzinie, u ktorej bylam au-pair odwiedzalismy poprzednie au-pair w
                roznych miejscach na swiecie, dzieci pisaly do nich listy na urodziny, one
                przyjezdzaly na wakacje na zmiane i kontakty sa utrzymywane do dzisiaj, nie ze
                wszystkimi, ale z wieloma. Dzieci (juz nie dzieci!) sa normalne i nie wykazuja
                zadnych traumatycznych objawow. Maja tez nadal bardzo bliskie kontakty z
                wlasnymi rodzicami.
                O bilansie napisalam metaforycznie, nawet gdybys chcial to nie potrafilbys
                zrobic obiektywnego podsumowania na tym etapie.

                Przykre, ze twoje doswiadczenia sa takie zle i jeszcze bardziej przykre, ze sam
                przyznajesz, ze nie pozostajesz bez winy..

                Pozdrawiam
                Nesla
                • moore_ash Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 13:31
                  bo znam polskie realia i
                  > wiem, ze mialabym jakis promil szans trafic na doswiadczona w tej dziedzinie
                  > meska nianke.

                  ok, tylko nie wiem czemu mowisz o Polskich realiach nie mieszkajac w polsce?
                  dlatego, ze chcialas sciagnac operke z PL?

                  Ty piszesz teoretycznie, a ja mysle praktycznie.
                  i tu sie zgadzamy

                  Twoj przypadek tylko potwierdza moja opinie.
                  a widzisz. ja jestem zdania, ze wlasnie najlepiej mi idzie z najmniejszym
                  dzieckiem. gdy przyjechalem miala poltorej roczku. i nadal jest moim
                  ulubiencem. z niemowlakami jest o tyle inaczej, ze musialbym wiedziec co zrobic
                  gdy dziecko ma kolke i inne takie, przede wszystkim skad to wiedziec. ale to
                  chyba tez jest do nauczenia sie?

                  Przykre, ze twoje doswiadczenia sa takie zle i jeszcze bardziej przykre, ze sam
                  przyznajesz, ze nie pozostajesz bez winy..

                  wolalabys zebym napisal, ze to wszystko ich wina? czy to nie byloby wlasnie
                  hipokryzja?
                  prawda jest zawsze po srodku


                  pozdr.
                  tb
                  • nesla Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 14:16
                    Tak, jesli mowa o au-pair to myslalam o kims z Polski, chce aby dziecko od
                    poczatku osluchalo sie z jezykiem.
                    Wiesz, wszystko jest do nauczenia sie, ale dlaczego mam sie decydowac na kogos
                    kto sie bedzie uczyc na MOIM dziecku?
                    Nie chodzi o to co ja bym wolala zebys napisal tylko co ty uwazasz. Jesli
                    zgadzasz sie, ze wina lezy rowniez po twojej stronie to nie masz prawa
                    narzekac, ze atmosfera jest nieciekawa, relacje z ludzmi polegaja na dawaniu i
                    braniu i jesli sam przyznajesz, ze bierzesz udzial w zachwianiu tych proporcji
                    to nie mozesz sie spodziewac zrozumienia.

                    Pozdr.Nesla
                    • mijaczek Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 17:59
                      Widzę, że przegapiłam apogeum jakiejś dyskusji :o) Nie przedstawiam sie, bo i
                      tak wszyscy mnie tu znają :o)
                      Więc tak - chciałam zacząć od tego, że ja za każdym razem pisałam o swoich
                      doświadczeniach podkreślając, że są one tylko moje i nie świadczą w żaden
                      sposób o całym programie.
                      Moore_ash - rozumiem cię doskonale. Każde jedno słowo (no może oprócz chęci
                      posiadania dziecka, ale to nieistotne). Nigdy mam nadzieje nie znaleźć się w
                      sytuacji, w której będę musiała oddać swoje dziecko pod opiekę au-pair (nie
                      mówię tu o niani na 1 wieczór w tygodniu). Wystarczająco dużo widziałam. Nie
                      zapomnę nigdy sceny: przygotowuję moje dziewczynki na recital - Geo balet (10
                      l.), Noovie (7 l.)- jazz. Musiałam je obie uczesać i pomalować. Kiedy już
                      uczesałam Noovie, ona przyszła do mnie i powiedziała mi, że chciałaby, żebym to
                      ja była jej mamą [sic!]. W tym momencie zobaczyłam wyłaniającą się głowę mojej
                      host mamy ze wszystkim możliwym w oczach. Zareagowałam szybko i prypomniałam
                      Genevie, że mam swoją mamę, na to ona, że w takim razie chciałaby mieć dwie
                      mamy, bo swojej prawdziwej za często i tak nie ma w domu... Nie mogłam się
                      schować nigdzie, a Noovy przyniosła mi chusteczkę na moje łzy... Popłakałam się
                      ze szczęścia i żalu. Było mi tak strasznie żal, że dziecko przekierowało część
                      swojej miłości z matki na mnie. To było w czerwcu a ja wiedziałam, że w
                      październiku odchodzę.
                      Moi hości (szczególnie mój host father) mówili mi, że jestem najlepszą operką
                      na świecie [sic!] a poniżał mnie w tak wyrafinowany sposób, ze aż wstyd
                      opisywać... ja im oddałam wszystko. Moje dzieci nie miały żadnego powodu by
                      narzekać na mnie (moimi największymi przewinieniami było - raz zaspałam na
                      odebranie dzieci do szkoły. zdrzemnęłam się po południu i obudziłam się o
                      15.00, a za 5 minut miałam być w szkole.. oczywiście się spóźniałam. Dzieci
                      grzecznie czekały pod umówionym drzewem, a drugie przewinienie to pomyliłam
                      lunch'e moich dzieci i Georgia dostała to co się należało Genevie i na odwrót).
                      Brak szacunku tych ludzi nie wynikał z tego, że źle się zajmowałam ich dziećmi.
                      Ich nienawiść wywoływał fakt mojego istnienia.
                      Host rodziny myślą, że dając nam kwaterę i jedzenie mogą nas traktować jak
                      członków rodziny (nigdy nie mogłabym się poczuć jak członek rodziny w obcym
                      domu), ergo - mogą od nas wymagać "dmowych" obowiązków. Ktoś gdzieś wyliczył,
                      że to wszystko to koszt ok. $14 000 . Dajcie mi tą kasę i normalną pensje, a ja
                      już sobie spokojnie znajdę własne lokum. A kultury i prywatnych "obrzędów"
                      rodzinnych oszczędź mi Boże, bo to, co widziałam każdego dnia w domu moich
                      hostów powaliłoby Monthy Pythona.
                      Litości... au-pairki nie są upośledzonymi (nie wszystkie przynajmniej)
                      gównoiarami marzącymi o wklejanie się do rodzinnych zdjęć...
                      Mia
                      • moore_ash Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 20:06

                        > Moore_ash - rozumiem cię doskonale. Każde jedno słowo (no może oprócz chęci
                        > posiadania dziecka, ale to nieistotne).

                        dla mnie istotne:)

                        wiesz, jeszcze rok, poltorej roku temu myslalem o tym ze chcialbym iec dziecko.
                        nawet jak juz tu przyjechalem o tym myslalem. teraz juz raczej.
                        i skalda sie na to wiele powodow. miedzy innymi to, ze widze ile czasu maja
                        rodzice dla siebie samych i dla siebie nawzajem. oczywiscie jest w tym duzo
                        pozytywow, nie bagatelizuje ich istnienia. doszedlem jednak do wniosku,
                        obnizyla mi sie chec podtrzymania gatunku a podwyzyla chec wyjscia z Naj na
                        koncert/do kina/n aimpreze do znajomych bez wychodzenia o 19stej/ gdziekolwiek
                        indziej/ czy wyjscia samemu kiedy drugie akrat musi pracowac/uczyc sie etc.
                        moze i jets to przykre ale nie dbam o to. jesli kiedys zachce miec dzieci to
                        bedzie to na pewno za dluuuugi czas. choc szczerze watpie ze to nastapi...

                        pozdr.
                        tb

                        p.s. Mia, dzieki za zrozumienie:)
                        • mijaczek Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 20:22
                          moore_ash napisał:

                          >
                          > > Moore_ash - rozumiem cię doskonale. Każde jedno słowo (no może oprócz chęc
                          > i
                          > > posiadania dziecka, ale to nieistotne).
                          >
                          > dla mnie istotne:)

                          dla mnie też, ale chodziło mi o kontekst zdania.

                          >
                          > wiesz, jeszcze rok, poltorej roku temu myslalem o tym ze chcialbym iec
                          dziecko.

                          Myślę, że jak już się stanie, czyli twa ukochana zajdzie w ciążę to spojrzysz
                          na wszystko inaczej. Wierz mi...


                          >
                          > nawet jak juz tu przyjechalem o tym myslalem. teraz juz raczej.
                          > i skalda sie na to wiele powodow. miedzy innymi to, ze widze ile czasu maja
                          > rodzice dla siebie samych i dla siebie nawzajem. oczywiscie jest w tym duzo
                          > pozytywow, nie bagatelizuje ich istnienia. doszedlem jednak do wniosku,
                          > obnizyla mi sie chec podtrzymania gatunku a podwyzyla chec wyjscia z Naj na
                          > koncert/do kina/n aimpreze do znajomych bez wychodzenia o 19stej/
                          gdziekolwiek
                          > indziej/ czy wyjscia samemu kiedy drugie akrat musi pracowac/uczyc sie etc.
                          > moze i jets to przykre ale nie dbam o to. jesli kiedys zachce miec dzieci to
                          > bedzie to na pewno za dluuuugi czas. choc szczerze watpie ze to nastapi...


                          będzie dobrze, życie rodzinne (TWOJE, nie innych) może być cudowne!
                          > pozdr.
                          nawzajem
                          > tb

                          > p.s. Mia, dzieki za zrozumienie:)

                          Polecam się na przyszłość :o)
                          Żmija
                          • moore_ash Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 21:12

                            > dla mnie też, ale chodziło mi o kontekst zdania.

                            wiem, wiem:)


                            > Myślę, że jak już się stanie, czyli twa ukochana zajdzie w ciążę to spojrzysz
                            > na wszystko inaczej. Wierz mi...

                            hola hola:) jestesmy duzymi dziecmi i wiemy co sie robi, gdy si enie chce:)
                            wiem, ze nie ma 100%, ale 99 nam wystarczy:)

                            poza tym... jestesmy w trudnym okresie. na prawde trudnym...:(


                            >
                            > będzie dobrze, życie rodzinne (TWOJE, nie innych) może być cudowne!

                            wiem o tym:) ale jeszcze nie teraz:)

                            > Polecam się na przyszłość :o)
                            >

                            wiedzialem, ze na adminke mozna zawsze liczyc:)
                            pozdr.
                            tb
                      • nesla Re: Czytam was czasami i ... 24.06.04, 10:42
                        Mijaczek,
                        Nie twierdze, ze nie piszesz o SWOICH doswiadczeniach, nie watpie w to, kazdy
                        pisze o SWOICH doswiadczeniach, ktore w sumie stworzyly taki a nie inny obraz
                        Was au-pairek w moich oczach.
                        Wydaje ci sie, ze bylas idealna au-pair, a az roi sie w twoich postach od
                        niuansow dowodzacych, ze tak nie jest lub raczej nie bylo (chocby arogancka
                        krytyka "obrzedow" domowych, cokolwiek by one nie znaczyly czy wysmiewanie idei
                        wtopienia sie w rodzine, podczas gdy w programie au-pair wlasnie o to chodzi).
                        Wyglada na to, ze nie zdajesz sobie sprawy z faktu, ze kazda akcja spotyka sie
                        z reakcja i twoja podejscie do wypelniania obowiazkow au-pair (typu dajcie mi
                        normalna prace - to dlaczego i po jaka cholere jestes/bylas au-pair a nie
                        profesjonalna nianka wynajmowana na godziny???) nie pozostaje bez wplywu na
                        relacje w rodzinie (ktore sama ignorujesz).
                        Moim zdaniem wiele z was popelnia ten sam blad - program au-pair traktujecie
                        jako PRACE, odskocznie od codziennosci, zapominajac o prawdziwej idei bycia au-
                        pair, ktora jest poszerzanie horyzontow, poznanie obcej kultury i jezyka
                        poprzez mieszkanie z autentyczna rodzina z innego kraju i przy okazji opieke
                        nad ich dziecmi. Nie trzeba im wcale zastepowac rodzicow, ani wychowywac, ale
                        zajmowac sie i organizowac czas, odbierac z przedszkola itp..
                        Nie twierdze, ze rodziny hostow wszystkie sa idealne, ale twierdze, ze dobra
                        wola OBU stron jest niezbedna a najniezbedniejsza jest wlasciwa i szczera
                        komunikacja, a nie ukrywanie i gromadzenie frustracji, lub co gorsza odbijanie
                        ich na dzieciach.. (nie pisze tu o mijaczku).

                        Ja tobie rowniez nie zycze abys byla zmuszona kiedykolwiek oddac dzieci pod
                        opieke au-pair, tak naprawde to trudno mi sobie taka sytuacje wyobrazic, zawsze
                        istnieja inne mozliwosci, zawsze mozna podjac inna decyzje, wynajac
                        profesjonalna nianie, oddac do zlobka, zrezygnowac z pracy i samemu poswiecic
                        sie na full-time wychowaniu dziecka/dzieci.
                        Nie jest to wiec kwestia PRZYMUSU ale wyboru, podobnie jak wybor ma kazda
                        potencjalna au-pair, ktora wcale nie MUSI godzic sie na warunki, ale MUSI
                        wiedziec jakie te warunki sa i czego moze sie spodziewac po programie.

                        Pozdrawiam
                        Nesla
                        • mijaczek Re: Czytam was czasami i ... 24.06.04, 11:27
                          nesla napisała:

                          > Mijaczek,
                          > Nie twierdze, ze nie piszesz o SWOICH doswiadczeniach, nie watpie w to, kazdy
                          > pisze o SWOICH doswiadczeniach, ktore w sumie stworzyly taki a nie inny obraz
                          > Was au-pairek w moich oczach.

                          Mi chodziło właśnie o to, żeby nie oceniać wszystkich operek poprzez moje
                          wypowiedzi, których jakby nie patrzeć jest najwięcej na forum.

                          > Wydaje ci sie, ze bylas idealna au-pair, a az roi sie w twoich postach od
                          > niuansow dowodzacych, ze tak nie jest lub raczej nie bylo (chocby arogancka
                          > krytyka "obrzedow" domowych, cokolwiek by one nie znaczyly czy wysmiewanie
                          idei
                          >
                          > wtopienia sie w rodzine, podczas gdy w programie au-pair wlasnie o to chodzi).

                          Wiesz, co, nigdy nie chciałam tego opisywać, ale opiszę. Jeżeli przez 8
                          miesięcy, codziennie rano, przez dwie godziny oglądasz i słyszysz swojego
                          HF "rozciągającego sie na podłodze" a przy tym sapiącego, pierdzącego i
                          stękającego co minutę, jeśli wchodząc do którejkowliek z łazienek (oprócz
                          mojej, zktóej tylko ja korzystałam), a tam w kibelku pływają defekalia, bo
                          tatuś ma zasadę, że wszystko musi się ładnie "rozpuścić" zanim powędruje do
                          oceanu, jeśli twoje dzieci mogą biegać nago po domu (młodsza to jeszcze, ale
                          starsza zaczynała już dojrzewać) i po moim zwróceniu uwagi, żeby przynajmniej
                          telewizji w pełnym rozkroku nie oglądały i dostaje za to zjebkę, bo nikomu to
                          nie przeszkadza, jeśli przechodzisz obok sypialni twoich hostów, a tam otwarte
                          drzwi, a przez szparę (metrową) widzisz goły owłosiony tyłek swojego hosta,
                          jeśli chcesz pokazać HF polski zwyczaj śmingusa dyngusa i w zamian za trzy
                          krople wody (wziełam kubeczek z wodą, a opryskałam wszystkich ilością wody,
                          która zostaje na palcach po zanurzeniu w kubeczku), które miałaś czelność
                          rzucić na swojego HF dostajesz plasterkiem szynki w twarz [sic!] i słyszysz
                          demoniczny rechot z tego powodu, to sorry, ja mam gdzieś taką wymianę
                          kulturalną. Takich kwiatków mam więcej, chcesz?

                          > Wyglada na to, ze nie zdajesz sobie sprawy z faktu, ze kazda akcja spotyka
                          sie
                          > z reakcja i twoja podejscie do wypelniania obowiazkow au-pair (typu dajcie mi
                          > normalna prace - to dlaczego i po jaka cholere jestes/bylas au-pair a nie
                          > profesjonalna nianka wynajmowana na godziny???) nie pozostaje bez wplywu na
                          > relacje w rodzinie (ktore sama ignorujesz).

                          Nie moja droga, ja nigdy nikomu nie dałam odczuć, ze się źle czuję u kogoś w
                          domu, czy z powodu czeku, na którym widniało co tydzień $139,05 (tak,
                          dokładnie, co do centa). Ja doskonale wiedziałam po co jadę na au-pair. Nie
                          było żadnym moim marzeniem wyjechać nigdy do stanów i wcale nie tzręsłam nogami
                          tylko po to, żeby w końcu skończyć pracę w piątek i jechć np. do NYC zaszaleć.

                          > Moim zdaniem wiele z was popelnia ten sam blad - program au-pair traktujecie
                          > jako PRACE, odskocznie od codziennosci, zapominajac o prawdziwej idei bycia
                          au-pair, ktora jest poszerzanie horyzontow, poznanie obcej kultury i jezyka
                          > poprzez mieszkanie z autentyczna rodzina z innego kraju i przy okazji opieke
                          > nad ich dziecmi. Nie trzeba im wcale zastepowac rodzicow, ani wychowywac, ale
                          > zajmowac sie i organizowac czas, odbierac z przedszkola itp..

                          Wiesz, na tym polega właśnie wychowywanie dzieci, a swoją drogą skoro to jest
                          wymiana kulturowa to dlaczego do jasnej cholery operki piorą, gotują,
                          sprzątają, zawożą ubrania do pralni, odbierają zdjęcia od fotografa. Przecież
                          my też to wszystko mamy w Polsce, ja nie potrzebuję poznawać amerykańskiej
                          wersji "przynieś, podaj, pozamiataj". Sorry, ale na palcach jednej ręki mogę
                          policzyć rodziny, które traktują dziewczyny w sposób, któy ty opisałaś. Wic
                          polega na tym, że dziewczyny przyjeżdżają najczęściej nastawione na "full", ale
                          potem jak widzą, że nie spotyka się to z żadnym zainteresowaniem to mówią
                          sobie "Ja to pierniczę takie klocki, ja tu sobie flaki wypruwam na to, co nie
                          jest w umowie, a oni nawet dziękuję nie powiedzą". Taka jest prawda. To
                          rodzinom się wydają, że dostają pracownika o tyle naiwnego, że pracującego za
                          marną kasę.

                          > Nie twierdze, ze rodziny hostow wszystkie sa idealne, ale twierdze, ze dobra
                          > wola OBU stron jest niezbedna a najniezbedniejsza jest wlasciwa i szczera
                          > komunikacja, a nie ukrywanie i gromadzenie frustracji, lub co gorsza
                          odbijanie ich na dzieciach.. (nie pisze tu o mijaczku).

                          Może powinni rodziny szkolić zanim przyjmą nas do siebie?

                          >
                          > Ja tobie rowniez nie zycze abys byla zmuszona kiedykolwiek oddac dzieci pod
                          > opieke au-pair, tak naprawde to trudno mi sobie taka sytuacje wyobrazic,
                          zawsze istnieja inne mozliwosci, zawsze mozna podjac inna decyzje, wynajac
                          > profesjonalna nianie, oddac do zlobka, zrezygnowac z pracy i samemu poswiecic
                          > sie na full-time wychowaniu dziecka/dzieci.
                          > Nie jest to wiec kwestia PRZYMUSU ale wyboru, podobnie jak wybor ma kazda
                          > potencjalna au-pair, ktora wcale nie MUSI godzic sie na warunki, ale MUSI
                          > wiedziec jakie te warunki sa i czego moze sie spodziewac po programie.
                          >
                          > Pozdrawiam
                          > Nesla

                          Nie istnieje sytuacja bez wyjścia.
                          Mia
                          • nesla Re: Czytam was czasami i ... 24.06.04, 12:32
                            mijaczek,

                            Jesli atmosfera i zwyczaje w domu hostow ci nie odpowiadaly dlaczego nie
                            zmienilas rodziny? Trudno wymagac od nich, ze dostosuja sie do twoich zasad,
                            cokolwiek by nie znaczyly ich zwyczaje domowe to tak jest, ze au-pair je albo
                            akceptuje albo zmienia rodzine. Rodzina, w ktorej ja bylam au-pair byla
                            nudystami i cala rodzinka biegala nago po domu, co mnie szokowalo jedynie na
                            poczatku, a potem to olalam i wprawdzie odmowilam wyjazdu z nimi na wakacje,
                            ale w domu zaakceptowalam ten fakt, chociaz moglam prosic o zmiane rodziny..
                            uznalam jednak ze to dla mnie nie ma wiekszego znaczenia, bo zachowywali sie
                            naturalnie i nie wymagali ode mnie dolaczenia do "klubu".
                            Gdybym w jakikolwiek sposob poczula sie niewygodnie, obrazana, wykorzystywana
                            to na pewno bym glosno o tym powiedziala i jesli to nie odniosloby skutkow to
                            na pewno nie gromadzilabym frustracji ale od razu zadala zmiany rodziny. Bywaly
                            momenty gdy 12-latek przegial pale, wtedy nie krylam emocji i ojciec skutecznie
                            zwracal uwage, a nastepnego dnia dostalam laurke z przeprosinami. To, ze
                            wytrzymywalas tam rozne niewygodne dla ciebie sytuacje z zacisnietymi zebami
                            wcale nie przemawia w moich oczach na twoja korzysc, bo twoja nieasertywna
                            postawa jedynie przyzwolila rodzinie na kontynuowanie swojego zachowania i
                            podobnie beda traktowac nastepne au-pair.
                            Pytasz dlaczego au-pair maja rozbudowane zakresy obowiazkow - bo sie na to
                            godza! Przeciez wystarczy sprawe dogadac przed przyjazdem i nie godzic sie na
                            wykonywanie dodatkowych zajec nie objetych we wczesniejszych ustaleniach.
                            Ja nie wiem, ale naprawde wydaje mi sie, ze ludzie z natury nie sa zli i moze
                            czasem maja lepsze lub gorsze dni, moze czasem probuja przeciagnac pewne
                            granice (na ile im sie pozwoli, mowa o obu stronach) ale sama napisalas, ze au-
                            pairki to nie glupie dziewczyny, ktore daja sobie skakac na glowe.

                            Wychowanie dzieci to dla ciebie organizowanie im czasu i odbieranie ze
                            szkoly???!!! no to gratuluje, kolezanko. Mam nadzieje, ze nie masz w planach w
                            najblizszej przyszlosci zalozenia rodziny... Wychowanie to cos wiecej niz
                            zabawa, to przede wszystkim przekazywanie wartosci, nauka zasad etycznych i
                            moralnych oraz wiez duchowa oparta na milosci i relacji.

                            Nesla

                            • mijaczek Re: Czytam was czasami i ... 24.06.04, 16:06
                              nesla napisała:

                              > mijaczek,
                              >
                              > Jesli atmosfera i zwyczaje w domu hostow ci nie odpowiadaly dlaczego nie
                              > zmienilas rodziny?

                              Zmiana rodziny nie polega wyłącznie na powiedzeniu - sorry, od jutra tu nie
                              pracuję. Dla twojej informacji - ja zmieniłam rodzinę podczas mojego pobytu. Ta
                              pierwsza była jeszcze lepsza (na przykład miałam zakaz używania łazienki na
                              parterze, jeśli tejże łazienki nie myłam raz w tygodniu, oczywiście używali jej
                              wszyscy, ale tylko ja byłam zobligowana do czyszczenia kibla w celu
                              skorzystania z niego.)
                              Moja druga rodzina to było połączenie dwóch skrajności - moi Hości i moje
                              dzieci. Najukochańsze złośnice na świecie. Nigdy z nimi nie miałam problemów.
                              Zakochałam się w nich bardzo szybko i było mi dobrze, kiedy przebywałam tylko z
                              nimi.
                              Jak każda operka miałam swoje powody na to, żeby wyjechać do Stanów (i nie
                              mówcie mi, że tak nie jest, bo było to coś, czemu szczególnie przyglądałam się
                              przez cały rok - każda operka ucieka przed czymś. Bardzo rzadko wychodzi to
                              przy pierwszej czy nawet dziesiątej rozmowie. Najczęściej wychodziło to po
                              ponad połowie pobytu w Stanach). Kiedy zmieniałam rodzinę poznałam krótką
                              historię moich nowych pracodawców. Najstarsza córka miała 10 lat, pierwsza
                              operka przyjechała do nich kiedy Georgii nawet na świecie nie było. W ciągu 10
                              lat moje dzieci miały 17 operek. średnio - ponad półtora na rok. O czymś to
                              świadczy. ja przyjechałam do nich w lutym 2003 roku. POprzednia operka
                              wprowadziła się w październiku 2002, poprzednia w w lipcu 2002, a ta, która
                              była jeszcze wcześniej wytrzymała cały rok. Zaznaczyć pragnę, że rodzina ta
                              jest w rocznym programie ergo - przyjmują operki z założeniem, że zostanie z
                              nimi przez rok. jedna, nawet dwie dziewczyny mogą się mylić co do ludzi, ale
                              nie tych 7, które uciekły z tamtąd po kilku miesiącach. W czerwcu 2003 miałam
                              spory kryzys. Chciałam nawet wracać do Polski. Nie miał on nic wspólnego z
                              moimi dziećmi, ale z rodzicami, którzy nie tylko w stosunku do mnie, ale w
                              stosunku do swoich dzieci mieli po prostu chore wymagania.
                              Historia jest długa, aczkolwiek może się kiedys pokuszę i dokończę moją
                              historię w wątku "Być au-pair".

                              Trudno wymagac od nich, ze dostosuja sie do twoich zasad,
                              > cokolwiek by nie znaczyly ich zwyczaje domowe to tak jest, ze au-pair je albo
                              > akceptuje albo zmienia rodzine.

                              Wydaje mi sie, że dość dawno byłaś operką i już chyba zatarły ci się
                              wspomnienia.

                              Rodzina, w ktorej ja bylam au-pair byla
                              > nudystami i cala rodzinka biegala nago po domu, co mnie szokowalo jedynie na
                              > poczatku, a potem to olalam i wprawdzie odmowilam wyjazdu z nimi na wakacje,
                              > ale w domu zaakceptowalam ten fakt, chociaz moglam prosic o zmiane rodziny..

                              No fajnie, ale ciekawa jestem jak by zareagowali gdybyś to ty zaczęła skakać po
                              domu nago (oczywiście zakładając, że rodzina by tego nie robiła)? Co? Nie
                              wypada? Bo to nie twój dom? Zaraz, zaraz, przecież miałam się czuć jak członek
                              rodziny, jak u siebie... Aha.. chyba nie zrozumiałam, to operka jest tą, która
                              nagina się do wszystkiego jak może, a rodzinka nie dosyć, że nie zmienia stylu
                              życia to jeszcze próbuje ją uszczęśliwić na siłę swoimi praktykami. nie, no
                              czad!

                              > uznalam jednak ze to dla mnie nie ma wiekszego znaczenia, bo zachowywali sie
                              > naturalnie i nie wymagali ode mnie dolaczenia do "klubu".

                              za to mogłaś sobie dowoli popatrzeć!

                              > Gdybym w jakikolwiek sposob poczula sie niewygodnie, obrazana, wykorzystywana
                              > to na pewno bym glosno o tym powiedziala i jesli to nie odniosloby skutkow to
                              > na pewno nie gromadzilabym frustracji ale od razu zadala zmiany rodziny.

                              Super, zazdroszczę ci stanowczości. Nie zmienia to faktu, że ja tak nie
                              potrafię. Bo gdybym potrafiła to nie istniałaby rodzina, która by się dla mnie
                              nadawała, ale nie dlatego, że ja mam chore standardy, ja jestem bardzo
                              elastyczną osobą. Nienawidzę obłudy, a przekonałam się, że właśnie obłudą
                              przesiąknięty jest program au-pair.

                              Bywaly
                              >
                              > momenty gdy 12-latek przegial pale, wtedy nie krylam emocji i ojciec
                              skutecznie zwracal uwage, a nastepnego dnia dostalam laurke z przeprosinami.

                              Ja nie miałam sytuacji, w której dzieci by przeginały pałę, bo wiedziały, że po
                              prostu im jest to nie na rękę. One wiedziały jaka jestem kiedy traktujemy się
                              fair i wiedziały, że to się skończy jeśli przegną. Nie przegięły.

                              To, ze
                              > wytrzymywalas tam rozne niewygodne dla ciebie sytuacje z zacisnietymi zebami
                              > wcale nie przemawia w moich oczach na twoja korzysc, bo twoja nieasertywna
                              > postawa jedynie przyzwolila rodzinie na kontynuowanie swojego zachowania i
                              > podobnie beda traktowac nastepne au-pair.

                              Czy ty jesteś jakimś pseudo - socjologiem? Zazdroszczę ci twojej asertywności,
                              ale nadal śmiem twierdzić, że nie masz racji.

                              > Pytasz dlaczego au-pair maja rozbudowane zakresy obowiazkow - bo sie na to
                              > godza! Przeciez wystarczy sprawe dogadac przed przyjazdem i nie godzic sie na
                              > wykonywanie dodatkowych zajec nie objetych we wczesniejszych ustaleniach.

                              Przyznaj się, ty nigdy nie byłaś au-pair...albo byłaś 20 lat temu kiedy to
                              wszystko wyglądało zupełnie inaczej...


                              > Ja nie wiem, ale naprawde wydaje mi sie, ze ludzie z natury nie sa zli i moze
                              > czasem maja lepsze lub gorsze dni, moze czasem probuja przeciagnac pewne
                              > granice (na ile im sie pozwoli, mowa o obu stronach) ale sama napisalas, ze
                              au-
                              > pairki to nie glupie dziewczyny, ktore daja sobie skakac na glowe.

                              Do czego ma to doprowadzić? Hmm.. a może ty byłaś operką, tylko, że u sasiądów
                              zza ściany? Zanim wyjechałam do Stanów mieszkałam przez 2 lata sama daleko od
                              rodziców, których widywałam dwa razy w roku, bo częściej się nie dało.
                              Myslałam, że to super trening przed wyjazdem na rok na oper. Niestety, nawet
                              fakt bycia samodzielnym we własnym kraju, własnym otoczeniu nie daje gwarancji,
                              że będziesz mogła byc samodzielna w cudzym domu.
                              >
                              > Wychowanie dzieci to dla ciebie organizowanie im czasu i odbieranie ze
                              > szkoly???!!!

                              Chodziło mi o to, że jest to element wychowania. Dziecko wychowuje się non stop
                              z przerwami na sen.

                              no to gratuluje, kolezanko. Mam nadzieje, ze nie masz w planach w najblizszej
                              przyszlosci zalozenia rodziny...

                              MAM. I DLA TWOJEJ SATYSFAKCJI POWIEM CI, ŻE JESTEM JUŻ PO JEDNEJ PRÓBIE, KTÓRA
                              ZAKOŃCZYŁA SIĘ DLA NAS TRAGEDIĄ. I na pewno nie będę brała sobie do serca rad
                              kogoś, kto ma "tyle" ciepła dla mnie!

                              Wychowanie to cos wiecej niz
                              > zabawa, to przede wszystkim przekazywanie wartosci, nauka zasad etycznych i
                              > moralnych oraz wiez duchowa oparta na milosci i relacji.

                              No co ty?

                              >
                              > Nesla
                              >

                              Mia
                              • nesla Re: Czytam was czasami i ... 24.06.04, 16:37
                                mijaczek,

                                No dobrze, uraczylas nas tu swoja meczenska historia o tragicznej rodzinie, na
                                jaka trafilas i nic tym nie wnioslas nowego do dyskusji, ktora prowadzimy, bo
                                generalnie moglabym to podsumowac tym co juz wczesniej napisalam. Dodalabym
                                moze jeszcze tyle, ze ZANIM zmienilas rodzine, moze nalezaloby dowiedziec sie
                                czegos o niej i np porozmawiac z poprzednimi au-pairkami?

                                Tak, uwazam, ze to au-pair powinna sie dostosowac (lub przynajmniej
                                zaakceptowac) zwyczaje panujace w domu hostow, jesli te zwyczaje zbyt daleko
                                odbiegaja od poziomu jej tolerancji to zostaje zmiana rodziny. Nadal jednak
                                uwazam, ze wiele rzeczy mozna ustalic PRZED decyzja o wyjezdzie do akurat tej a
                                nie innej rodziny. Np poruszona przeze mnie sprawa zamilowan do nudyzmu przez
                                rodzine, do ktorej sie wybieralam - uwazam ze powinni byli o tym wspomniec
                                wczesniej, ale tego nie zrobili, mialam prawo wiec miec powod do zmiany
                                rodziny. A ze tego nie zrobilam nie wynika z moich zamilowan do ogladania
                                cudzych golych tylkow (i tak nie bylo na co patrzec) ale z faktu, ze mi to
                                naprawde nie przeszkadzalo.

                                Bylam au-pair 10 lat temu, czyzby realia az tak sie zmienily w miedzyczasie?
                                Spodziewalabym sie ze to raczej wtedy byly gorsze czasy i wieksza desperacja
                                dziewczyn do wyjazdu, wiec wiecej moglo decydowac sie na gorsze warunki niz
                                obecnie. Nie wiem. Moze rowniez ma tu wplyw fakt, ze nie bylam au-pair w
                                Stanach, ale w Europie, nie u sasiadow, ale prawie (w NL) - nigdy nie
                                uscislilam kraju, pisalam o programie generalnie. Byc moze rodziny w Stanach
                                maja calkiem inne podejscie i stad twoje przykre doswiadczenia?

                                Nie jestem pseudo socjologiem, ale po latach potrafie bez emocji i bardziej
                                obiektywnie spojrzec na sprawe. Chyba jeszcze wiecej obiektywizmu dodaje mi
                                fakt, ze aktualnie rozwazam sytuacje wlasnie z drugiej strony - strony
                                ewentualnych hostow (chociaz prawde mowiac, w tym momencie juz zostal jakis
                                promil szans na to, ze zdecyduje sie na jakakolwiek au-pair w swoim domu)

                                Wspolczuje ci nieudanej proby, moge sie tylko domyslac jak sie czujesz, bo sama
                                spodziewam sie dziecka. Jesli cie urazilam to niechcacy, bo nie jest moim
                                zamiarem uskuteczniac tu osobiste ataki, chodzi mi o program au-pair i
                                podejscie au-pairek do programu jako takiego. Nie satysfakcjonuje mnie cudze
                                nieszczescie i sluze cieplem jesli masz ochote porozmawiac na jakis inny temat.

                                Pozdrawiam
                                Nesla
                    • moore_ash Re: Czytam was czasami i ... 23.06.04, 20:01
                      Wiesz, wszystko jest do nauczenia sie, ale dlaczego mam sie decydowac na kogos
                      > kto sie bedzie uczyc na MOIM dziecku.

                      a Ty na czyim sie uczysz?
                      jesli jest to pierwsze dziecko to tez sie musisz nauczyc prawda?

                      Jesli zgadzasz sie, ze wina lezy rowniez po twojej stronie to nie masz prawa
                      narzekac, ze atmosfera jest nieciekawa,

                      a niby dlaczego nie?
                      to ze czesc winy jest po mojej stronie nie uniewinnia chyba tej drugiej strony
                      nieprawdaz?


                      relacje z ludzmi polegaja na dawaniu i braniu i jesli sam przyznajesz, ze
                      bierzesz udzial w zachwianiu tych proporcji to nie mozesz sie spodziewac
                      zrozumienia.

                      po pierwsze primo: grabi sie zawsze do siebie
                      po drugie primo: zrozumienia mam prawo oczekiwac zawsze. tak samo jak mam prawo
                      uslyszec szczere zdanie drugiej osoby (tak jak uslyszalem Twoje) i mam prawo
                      wyrazic swoja opinie.

                      pozdr.
                      tb
    • karolina_78 Re: Czytam was czasami i ... 29.06.04, 17:09
      Neslo, a ja Ciebie czytam czasem i ....
      Wydaje mi sie, ze masz bardzo wyidealizowany obraz pobytu Au-Pair z host
      rodzina. Mowisz o dwoch stronach, ktore sa idealne, pokorne dziewcze (facetow
      jako AuPair raczej nie akceptujesz), ktorego powolaniem jest przekazywac normy
      etyczne dzieciom, obdarzyc je miloscia i scalic sie z rodzina w jedno. To samo
      ze strony rodziny - pelna akceptacja, normalnie sielanka. Tylko w wogole nie
      pokrywajaca sie z rzeczywistoscia. Takie sa zalozenia programu, byc moze, ale
      niewykonalne. Nie wiem gdzie spotkalas sie z takimi idealnymi rodzinami, moze
      bylo to baaardzo dawno, moze wartosci sie zmienily, a moze mialas wyjatkowe
      szczescie. Sama bylam Au-Pair i wiele dziewczyn znalam. Probuje sobie
      przypomniec chociazby jedna normalna sytuacje, rodzine i nie moge.....Kiedys
      nawet pomyslalam sobie, ze napisze o tych przypadkach ksiazke :) Oto kilka
      przykladow:
      Rodzina 1. samotna matka, jedno dziecko, okazuje sie, ze matka alkoholiczka,
      weekendowe wieczory, noce, matka pije wino do lustra, synek siedzi sam w
      fotelu, oglada telewizje (ktorej przeciez tak naprawde nie wolno mu ogladac za
      wiele), Au-Pairka rezygnuje z wyjscia ze znajomymi, kladzie dziecko do lozka,
      zostaje przy nim, jest przerazony, matka chwieje sie na krzesle, traci poczucie
      rzeczywistosci, innym razem nie wraca na noc, zostajac w hotelu z nowym
      narzeczonym, nie mowiac nic malemu i Au-Pairce, maly przychodzi do pokoju
      AuPair w nocy z placzem, gdzie jest mama???
      Rodzina 2. Poczatki cudowne, piatka chlopakow (!), rodzina super, zabieraja
      dziewczyne na wakacje, wspolne rozmowy, poczucie, ze jest sie u siebie, po
      kilku miesiacach okazuje sie, ze nie jest tak rozowo, zaczynaja sie problemy
      malzenskie i szantaz emocjonalny ze strony HM,aby Au-Pair stanela po jej
      stronie, dziewczyna nie wytrzymuje dlugo i wraca do Polski rozwalona psychicznie
      Rodzina 3. Wersja soft - pokoj w piwnicy, wilgoc, zakrecanie ogrzewania w
      zimie, chowanie przed Au-Pair owocow, slodyczy, wyjazd na wakacje na tydzien,
      dziewczyna zostaje z pusta lodowka i kilka dni przed "kieszonkowym", wiec jest
      bez grosza - czy tak traktuje sie czlonka rodziny?
      Rodzina 4. W weekendy pozostawianie talerza z obiadem na wycieraczce pod
      drzwiami do pokoju dziewczyny, bo rodzina chce miec weekendy tylko dla siebie...

      Ufff, moge jeszcze tak dlugo, ale po co, chyba wystarczy tych przykladow. Nie
      twierdze, ze dziewczyny sa zawsze swiete, bo nie sa. Jednak zazwyczaj sa to
      mlode, niedoswiadczone dziewczyny, ktore po raz pierwszy wyjezdzaja za granice,
      marzy im sie ciekawy rok, pelen nowych doswiadczen, nauka jezyka, program
      Au_Pair im to umozliwia. Oczywiscie Ty, jako matka (lub przyszla?) myslisz
      tylko o dziecku, ze zajmowanie sie nim powinno byc jedynym celem przyjazdu Au-
      Pair? Program powinien dzialac w dwie strony, tak aby obie strony z tego
      skorzystaly, najczesciej jednak (nie twierdze, ze zawsze) konfrontacja z
      rzeczywistoscia jest okrutna. Wyjezdzamy na zachod, gdzie jednak te wartosci
      rodzinne sa troche inne, taka sytuacja wymaga przede wszystkim OTWARTOSCI na
      innosc, takze ogromnej tolerancji-Z DWOCH STRON. Nie przesadzajmy, ze
      komukolwiek udalo sie tak po prostu, naturalnie wtopic w obca rodzine i to
      zagraniczna, imho niemozliwe.
      Ale rozumiem, ze Ty neslo bedziesz idealna host mother, jesli nia bedziesz,
      jesli nie zrazily Cie jeszcze posty tych wszystkich okropnych dziewczyn, ktore
      wypowiadaja sie na tym forum....

      Jeszcze jedno, juz nie bede wypowiadac sie na watku moore_ash, ale uwazam, ze
      zbyt szybko i pochopnie oceniasz innych.
      Zapewniam Cie, ze lista, ktora tu zamiescil, a ktora dostal od swojej rodziny
      jest conajmniej dziwna. Oni nie mieli powodu, zeby mu nie ufac i zostawiac
      takie listy, jakby byl conajmniej niedorozwiniety. Cale szczescie, ze juz sie
      wyprowadza od nich, bo - bylam, widzialam - nie wytrzymalabym z ta czworka
      dzikusow tygodnia...Zycze Ci, abys miala kiedys tak godna zaufania Au-Pair, jak
      jest moore_ash.
      Pozdrawiam
      K.
      • moore_ash Re: Czytam was czasami i ... 29.06.04, 18:34

        > Jeszcze jedno, juz nie bede wypowiadac sie na watku moore_ash, ale uwazam, ze
        > zbyt szybko i pochopnie oceniasz innych.
        > Zapewniam Cie, ze lista, ktora tu zamiescil, a ktora dostal od swojej rodziny
        > jest conajmniej dziwna. Oni nie mieli powodu, zeby mu nie ufac i zostawiac
        > takie listy, jakby byl conajmniej niedorozwiniety. Cale szczescie, ze juz sie
        > wyprowadza od nich, bo - bylam, widzialam - nie wytrzymalabym z ta czworka
        > dzikusow tygodnia...Zycze Ci, abys miala kiedys tak godna zaufania Au-Pair,
        jak jest moore_ash.

        wow!
        dzieki Karolinko (ze pozwole sobie na tak spoufalajace zdrobnienie;)). Ciesze
        sie, ze sie stad wynosze, ale (pomijajac to ze z deszczu pod rynne) dzis tak
        sobie lezalem z Twoja dwuipolletnia imienniczka na dywanie i pociekla mi lza
        tesknoty... bedzie mi jej brakowac:(

        3maj sie.
        pozdr.
        tb_singing in the rain...
      • nesla Re: Czytam was czasami i ... 30.06.04, 12:22
        Karolino,
        Byc moze mam wyidealizowany obraz programu, opieram sie na doswiadczeniach
        wlasnych i innych au-pair, ktore poznalam w trakcie pobytu. Faceci jako au-pair
        mi nie przeszkadzaja, ale nie odpowiada mi au-pair-facet w moim domu zajmujacy
        sie moim niemowlakiem, chyba moge miec taki wymog..?

        Na pewno masz racje, z pewnoscia przez ostatnie 10 lat wszystkie rodziny sie
        pozmienialy i inne jest rowniez pokolenie au-pair, dziewczyny jada z innym
        nastawieniem, a hosci tylko i wylacznie chca je wykorzystac i jak najbardziej
        unieprzyjemnic jej pobyt w obcym kraju. Z pewnoscia wszystkie sytuacje ktore
        opisalas mialy miejsce i zapewne sa standardem, z ktorym potencjalna au-pair
        powinna sie liczyc i przed wyjazdem wiedziec, ze w taki sposob bedzie wygladal
        jej program.

        Ja jako matka mysle nie tylko o dziecku i zapewniam cie, ze nie zdecyduje sie
        na zaproszenie au-pair jesli stwierdze, ze nie bedzie to oparte na obopolnej
        korzysci. Z reszta najprawdopodobniej w ogole nie zdecyduje sie na au-pair, ale
        to juz inna bajka. Nie twierdze nigdzie, ze au-pair ma zastepowac dziecku
        matke, obdarowywac je miloscia i wpajac zasady moralne. To rola rodzicow.

        Bez przesady z ta okrutna rzeczywistoscia.. tak naprawde to ona wcale nie tak
        wiele rozni sie od polskiej! Inny jezyk, troche inna kultura, co do wiezi
        rodzinnych to kwestia indywidualna, ale nie posunelabym sie tak daleko jak ty w
        generalizowaniu "zachodnich standardow" w tym temacie.

        Nie ocenilam tu nikogo, rowniez nie ocenilam moore_ash, poddalam w watpliwosc
        wasz obiektywizm i skrytykowalam zmanierowane podejscie do programu, nie
        ocenialam ludzi, ale ich zachowanie i ich posty. Moore_asha nie znam i nie wiem
        nic na tamat jego rozwoju, podobnie jak o jego hostach wiem tyle ile sam
        napisal - stad tez taka a nie inna reakcja na jego "zalenie sie".

        Pozdrawiam
        Nesla

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka