Dodaj do ulubionych

mam pytanie co do dzieci...

24.09.04, 13:31
wlasciwie to nie wiem od czego zaczac
czy ktos z was opiekowal sie diablem ktory caly czas proboje cos rozwalic
zepsuc albo zrobic sobie krzywde?
nie wiem co o tym myslec ,na poczatku probowalam sie z nim dogadac
pozniej robilam to co jego starsza siostra-czyli albo nie zwracalam na niego
uwagi albo dostawal lanie-nikt nie byl przeciwko bo wszyscy wiedza jaki jest-
ale jednak ja nie jestem rodzina-i nie moge robic wszystkiego co mi sie podoba
-on mnie nie znosi-z wzajemnoscia-i kiedy zostaje tylko ze mna jest jeszcze
gorszy niz zwykle
jakie sa wasze dzieci?
bo z tego co tu czytalam niektorzy to maja takie co siedza same i sie bawia..
-moja kolezanka tez miala spokojne dzieci-
co mam zrobic jak on po prostu nie chce isc do szkoly???
ma 7 lat przeciez nie moge go zaniesc
-na szczescie za tydzien wyjezdzam-
i wlasnie
ile godzin na tydzien pracujecie?
macie wieczor wolny?
i co z gotowaniem?
Obserwuj wątek
    • mijaczek Re: mam pytanie co do dzieci... 24.09.04, 15:40
      Fitam!

      Wydaje mi sie, ze troche za pozno juz na to, zeby malego zmienic. Wychowywanie
      takiego diabelka to proces. Ja na twoim miejscu zacisnelabym zeby i przeczekala
      ten tydzien, bo juz nic nie da sie zrobic. 7 letnie dziecko rozumie absolutnie
      wszystko i w duzej czesci jest swiadome tego, co robi. Wydaje mi sie, ze tutaj
      powinni interweniowac rodzice. Sprawa nie wyglada za milo...

      Wracasz do Polski?

      Pozdrafiam i cierpliwosci zycze!
      Mia
    • mary_an Re: mam pytanie co do dzieci... 27.09.04, 08:01
      Ja mialam takiego diabla lat 10, na szczescie moim zajeciem bylo opiekowanie
      sie maluszkami, ale mimo wszystko on ciagle tam byl. To co robilam, to totalne
      ignorowanie jego zachowania, udawalam, ze go nie widze, traktowalam jak
      powietrze, czasami dawalam wyraz mojej nienawisci jakas wredna mina, albo sie
      na niego wydarlam - po wielu probach stwierdzilam, ze to najlepszy sposob, po
      tym jak bylam dla niego wredna on zaczal mnie unikac i mialam spokoj. A chlopak
      byl naprawde straszny, tak jak cala reszta byla super kochana - po prostu
      slodziutkie anioleczki, to ten moim zdaniem wyrosnie na kryminaliste-
      zwyrodnialca-morderce-totalnego popapranca psychicznego-psychopate i co tam
      jeszcze. Ja mialam to szczescie, ze juz ma 10 lat i nie mialam z nim nic
      wspolnego, ale ich poprzednia operka, co byla tam zeby sie nim zajmowac jak
      mial 5 lat podobno ledwo to przezyla (dowiedzialam sie od innej Polki, ktora u
      nich sprzatala).
      Moja rada - zacisnij zeby i uciekaj stamtad jak najszybciej :)
    • wronga Re: mam pytanie co do dzieci... 27.09.04, 11:22
      ja mam na szczescie grzeczne dziecko. Tyle ze sam sie nie chce bawic, nawet jak
      rysuje to ja tez musze siedziec obok przy nim i tez cos rysowac.
      Za to moja kolezanka ma diably. Nawet sama matka jej powiedziala ze ona to ja
      woli raczej do sprzatania niz do dzieci bo ona wie ze dzieci to ma niedobre. No
      ale ta moja kolezanka nie wiedziala ze az tak niedobre. Juz pierwszego dnia
      jeden naplul jej do zupy. Istne potwory. A ona nawet krzyknac na nie nie moze,
      zreszte nawet rodzice na nich nie krzykna. Jedyna kara to zabieraja im pasy z
      pieniedzmi, ktore im tak oddaja na drugi dzien.

      • mujer1323 Re: mam pytanie co do dzieci... 01.10.04, 13:13
        hmmm
        nie moge go ignorowac bo moze wysadzic dom w powietrze...
        ----
        pierwszego dnia mojego pobytu jego mamusia mi pokazala rozwalony zyrandol na
        podlodze w sypialni...
        -zabawne- [dla niej]
        wczesniej na niego wrzeszczalam i czasami dostawal
        i bylo ok
        to znaczy nie znosilismy sie ale mniej wiecej mnie sluchal
        ale ostatni miesiac moja host mama zaczela sie mnie czepiac
        -to znaczy do mnie nic nie mowi ale slyszalam jak mnie obgaduje-co jest jeszcze
        gorsze..
        i odkod on to zauwazyl przestal mnie sluchac kompletnie...
        -a poza tym ostatnio powiedziala mu ze jest mezczyzna nr 1 w tym domu-mam
        samotna matke- i on teraz mysli ze moze mna zadzic...
        niewazne i tak pojutrze wracam...
        zastanawialam sie tylko czy to ja mam zle podejscie do dzieci czy tylko do
        takich potworow...
        • mujer1323 Re:jeszcze cos 01.10.04, 13:24
          wlasnie
          mojej host mamie nie podoba sie ze ja na przyklad nie umiem robic zupy takiej
          jak oni
          z krewetkami itp
          albo kalamarnicy...
          wczesniej jej to nie przeszkadzalo i moglam robic co chce
          a teraz powiedziala ze dzieci nie lubia moich obiadow..
          sorry ale w polsce nie jada sie krewetek..
          jak to jest takie wazne to mogla mi pokazac na poczatku jak sie robi ich dania..
          chyba powinna rozumiec ze polska to nie majorka
          a ja mam wrazenie ze ona patrzy na mnie tak jakbym nie potrafila ugotowac jajka
          na twardo...
          czy wy robicie takie obiady????
          i czy w ogole gotujecie?
          codziennie?
    • mijaczek Re: mam pytanie co do dzieci... 01.10.04, 16:19
      Mam andzieje, ze sie nie obrazisz mujer, ze skasowalam twoje 3 posty o zupach...
      bylo ich cztery i mysle, ze przez przypadek wyslalas ten sam post 4 razy :o)

      A jesli chodzi o twojego potworka, to powinnas juz skonczyc, prawda?
      Mia
      • asha22 Re: mam pytanie co do dzieci... 01.10.04, 23:32
        Jestem w rodzinie gdzie dzieci sa starsze 11 chlopczyk i 9 dziewczynka. Chlopak
        jest super, pomaga mi jak cos potrzebuje nie mam z nim problemow, rodzice tez.
        Dziewczynka jest okropna, wogole ze mna nic nie chce rozmawiac, nie umie dobrze
        angielskiego ale ona krzyczy do mnie np. gdzie jest pilot od tv, ja nie rozumie
        ona jeszcze bardziej tonem rozkazujaco piskliwym krzyczy, w koncu na szczescie
        jej brat ja uspokaja bo jej go podaje.Wogole rano jak wstaje to chyba cala
        okolica slyszy, mam pokoj pod nia ona ma w dodatku lozko pietrowe i zeskakuje z
        niego. Czasami az wstaje z przerazeniem co sie dzieje!
        Na poczatku bylo O.K. przy stole siedzialam kolo niej, ale ostatnio powiedziala
        mamie ze mam sie przesiasc, a ona ma kolo niej siedziec.Zauwazylam ze mi sie
        przyglada co chwile.Kiedys powiedziala do mamy o mnie - tak to teraz twoja
        przyjaciolka nie ja.
        Jak idziemy do szkoly idzie kilka metrow przedemna, nie mowiac ze jak ja
        odbieram to biegnie do domu.
        Ostatnio juz wogole przegila, bylismy w miescie i ja z tatusiem i z dziecmi
        musialam isc do Mcdonalda na sniadanie, kazala sie tatusia zapytac czy mam
        pieniadze bo jak nie to nie ide, a tatus zadal mi to pytania.Odpowiedzialam ze
        nie lubie jadac w Mcdonaldzie (co zreszta prawda jest), ale glupio mi sie
        zrobilo, facet slucha 9 letniej corki.Nawet na najtansze sniadanie dla mnie ich
        nie stac!!!!!!!!!!!
        Tak wogole rodzina jest O.K., bardzo lubie mame i syna ktory potrafi przywrocic
        siostre do pionu i powiedziec ZAMKNIJ SIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Co do gotowania ja gotuje codziennie, ale w angli wszystko zjedza.
        Chcialabym zeby mi ktos poradzil z ta 9 latka, ja ja ignoruje jest mi obojetna
        czy dobrze robie?
    • thorgalla Re: mam pytanie co do dzieci... 02.10.04, 11:31
      >czy ktos z was opiekowal sie diablem ktory caly czas proboje cos rozwalic
      > zepsuc albo zrobic sobie krzywde?

      To chyba do mnie to pytanie,na szczescie to wszystko juz za mna.Skonczylam
      ponad 3 m-ce temu.Opiekowalam sie dwoma chlopcami.Gdy zaczynalam ten starszy
      mial 7 lat,mlodszy 8 m-cy.Starszy nie mowil po angielsku wiec kontakt byl
      utrudniony.Maly,zanim zaczal chodzic to jeszcze byl znosny ale potem sie
      zaczelo.Niszczyl wszysto co wpadlo mu w rece,wyrzucal rzeczy z szuflad,szafek i
      niemal caly czas plakal,marudzil.Ten starszy doslownie znecal sie nad mlodszym
      ale oczywiscie wtedy gdy rodzicow nie bylo w poblizu.Nawet gdy zdarzylo mu sie
      popchnac malego az ten udezyl z hukiem glowa o podloge to rodzice wlasciwie
      poza krotka,lagodna reprymenda,nie robili nic.
      Jedyna rade jako moge Ci dac to to opowiedz rodzicom,co sie dzieje,zapytaj co
      masz robic w takiej sytuacji.Ale jezeli oni tym sie nie przejma to Ty tym
      bardziej.Wbrew zapewnieniom ze o-perki naleza do rodziny to jestesmy tylko
      tania (bardzo!!) sila robocza i nie mamy wlasciwie nic do powiedzenia,zwlaszcza
      gdy dotyczy to sposobu wychowywania dzieci.
      Pozdrawiam
      Teraz sama sobie dziwie jak ja wytrzymalam rok.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka