Dodaj do ulubionych

Nadgodziny...placone czy nie??

    • gosik3 Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 08.01.05, 14:20
      tzn.opiekuje sie dziecmi w wieku szkolnym i jak narazie zawsze kiedy mialy ferie
      albo byly chore to zamias 6 h dziennie bylam z nimi 12h, i czy za to powinno byc
      dodatkowo placone bo jak narazie nawet o dodatkowej platnosci nie wspominaja
      wiec moze to ja powinnm wspomniec,owszem takie sytuacje nie zdarzaja sie czesto
      bo jak narazie na 3miesiace byly to moze ze 3 tygodnie no ale to przeciez moja
      dodatkowa praca, moj blad byl w tym ze na pocztku tej kwestii nie poruszalism
      jak bylo wszystko omwiane no ale to nie zaczy ze czasami zmiast 30 hmam siedziec
      60 bez dodatkowej placy, a jesli powinni mi plaic to ile, bo jesli zaczne
      omawiac ta sprawe powinnam miec zarys ile chce dostawac dodatkowo.

    • mary_an Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 08.01.05, 15:14
      Mi nikt nigdy nie placil za nadgodziny i ja wcale nic przeciwko temu nie
      mialam. A jak mojej host-mother powiedzialam, ze niektore operki tego zadaja,
      to sie bardzo oburzyla (i w sumie ja rozumiem).

      TO chyba zalezy od danej sytuacji, ale ja czesto bylam w domu i po prostu
      bawilam sie z dzieciakami nie patrzac na zegarek. Albo razem cos robilismy, nie
      bylam tam pracownikiem i nikt nie liczyl godzin.

      Nie mowie, ze nie masz racji proszac o zaplate za nadgodziny, ale na pewno duzo
      ryzykujesz i mozesz duzo stracic w oczach rodzinki.

      Juz kiedys na forum byla dziewczyna, ktora po pytaniu o nadgodziny zostala po
      prostu przez rodzine skreslona (ale jak juz mowilam to zalezy od konkretnej
      sytuacji).

      Teraz jak jade, to pierwszy tydzien dzieciaki tez maja ferie i tez pewnie bede
      z nimi dluzej, ale tez nie mam zamiaru prosic z tego powodu o wiecej kasy.
      • gosik3 Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 08.01.05, 16:03
        Ja tez nie jestem z rodzaju osoba ktora patrzy na zegarek wiele razy siedzialam
        z dzieciaami nadplanowo i mi to nie przeszkadza ale jezeli w gre wchodzi kilka h
        wiecej a nie 2 razy wiecej czyli zamiast 30 60 h tygodniowo, dla mnie to luz
        gdybym nie chcala pracowac dodatkowo a w takim wypadku to bardzo komplikuje sprawe
        • mijaczek Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 08.01.05, 17:02
          Nie mam czasu sie rozpisywac, ale powiem szbko -jesli masz ustalone, ze
          tygodniowo pracujesz np.30h, to jesli zdarzy ci sie popracowac 35 to nalezy ci
          sie ekstra kasa za nadgodziny. kropka.
          operki pracuja "na godziny"... niestety...
          nawet ja mialam placone...
    • girlfrompoland Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 08.01.05, 17:13
      Zgadzam sie z Mija. Nasza praca, to praca na godziny. Mamy okreslony czas i
      place za ten czas. Jesli jestem z nimi godzine plus w tygodniu, choc powinnam
      sie oburzac(co mi sama lcc powiedziala i zaraz chciala do rodziny dzwonic, ze
      lamia reguly!!!bo mam skedzul na 45 wiec wszystko plus jest lamaniem regul:) )
      sie nie oburzam, ale jesli jestes 60 zamiast 30!!! To zwykle wykorzystywanie,
      jesli Ci za to nie placa!
      Ja poczatkowo sadzilam, ze jako czesc rodziny nie mam sie co rzucac, bo "cos za
      to rzucanie sie strace", ale dopiero po 6 tygodniach oczy mi sie otworzyly i
      dostrzeglam, ze jestem czescia, ktora daje z siebie duzo wiecej niz moi hosci.
      I skonczylam. Nie wyjezdzam z nimi na weekendy, bo oni jechali, a ja za
      dzieciakami latalam. A miala to byc moja rozrywka. Teraz sobie rozrywki sama
      funduje i bardziej mi sie to podoba. Zreszta od nadmiaru dzieci, same wiecie.
      Mam i tak nadamiar, tzn niezdrowa sytuacje ostatnio, bo moje szkraby nazywaja
      mnie "mommy" i pytaja "Can you be my real mommy?"
      Zapytaj, jak najszybciej. Nie z wyrzutem, po prostu powiedz, ze umawialiscie
      sie na 30 godzin za tyle, ale skoro pracowalas 60 to chyba powinni Ci zaplacic
      za nadgodziny.
      Powodzenia! Monika
      • mary_an Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 08.01.05, 18:49
        No dobra, to latwo tak poradzic, ale gorzej, jak potem okaze sie ze przez takie
        pytanie mozna narobic sobie sporo problemow.
        U mnie bylo jasno powiedziane, ze jestem u nich czescia rodziny, jak "starsza
        siostra" i rzeczywiscie tak bylo. Czasami oni mnie odwozili sami samochodem na
        dyskoteke, czasami kupowali mi piwo na wieczor, zapraszali do restauracji i
        placili kupe kasy za gory zarcia, dawali mi prezenty, kupowali w sklepie rozne
        smakolyki, tylko dlatego, bo je lubilam, a ja mam im mowic, ze prosze mi tu
        doplacic, bo pracowalam wiecej? Jak bylam chora i lezalam w lozku, to oni nawet
        nie pomysleli o tym, zeby mi cos za to potracic!!
        Po prostu zalezy to bardzo od sytuacji i mysle, ze za kazdym razem, jak bylam
        operka to takie pytanie od razu zepsuloby mi uklady z rodzinka. Nawet jakby
        dziecko bylo chore i musialabym z nim wiecej siedziec, to bym nie zapytala, ale
        to na serio zalezy od ukladow, bo ja nigdy nie bylam u rodzinek jak pracownik,
        tylko naprawde jak starsze rodzenstwo. Nigdy nie liczylam godzin, raz bylo to
        mniej, raz wiecej, czasami robilam cos z wlasnej woli (np. pieklam ciasto),
        albo jak np. mala przyszla do mnie raz o 7 rano do lozka bo sie czula samotna
        to tez nie pracowalam przez to tego dnia mniej. To jest bardzo delikatna sprawa
        i trzeba troche wyczucia, bo mozna sporo stracic. Jesli juz pytac, to jakos
        bardzo dyskretnie i delikatnie, zeby sobie nie popsuc ukladow z rodzinka.
        • gosik3 Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 08.01.05, 22:21
          Ja tez na pozatku tak myslalam ze przeciez nie bede liczyc h i jak posiedze
          wiecej to nic sie nie stanie ale teraz mam wrazenie ze wyczuli ze jestem troche
          za dobra i wykozystuja to na maxa, a nie bylo bylo by sprawy gdyby chodzilo o
          kilka h ale to jest 2 razy wiecej ja wiem ze to nie codziennie sie zdarza tylko
          bylyu takie 3 tygodnie w przeciagu 3 miesiecy no ale coz juz np. wiem ze
          niedlugo znow beda mialy ferie i ze znow pewnie bede z nimi siedziec ten czas
          bez dodatkowej placy, a mnie sie wydaje ze skoro bylo umowione tyle h to powinno
          byc tyle a nie wiecej a jesliwiecej to io kilka a nie o 30, tylko teraz
          pozostaje kwestia jak to powiedziec.....
          • mary_an Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 08.01.05, 23:01
            no wlasnie, jak to im powiedziec... ja jestem w takich sprawach kiepska,
            najgorsze jest to, zeby to nie zostalo zle zrozumiane. Sama najlepiej wiesz,
            jakie masz z nimi uklady, jak najlepiej ich podejsc, moze sproboj na poczatek
            tylko jakos zasugerowac i popatrzec jak zareaguja...
            jasne, 2x wiecej to jednak troche jest, mam nadzieje, ze jakos znajdziesz
            rozwiazanie. napisz, jak juz z nimi pogadasz i jaka byla ich reakcja.
            powodzenia!
    • jollyvonne senior talk- nie znaczy jedynie sluszne ;) 08.01.05, 23:53
      Gosiu, tak jak juz zostalo napisane: w takiej sytuacji najbardziej liczy sie
      Twoj uklad z rodzina, zarowno w sensie kontraktu jak i stosunkow
      miedzyludzkich. Czyli musisz ich sama wyczuc, moze beda woleli zaplacic to co
      Ci sie nalezy aby Cie nie stracic, w koncu nie tylko Ty masz cos do stracenia,
      oni ryzykuja utrata dobrej au-pair. Druga sprawa to ta Twoja ewentualna druga
      praca, uprzedzalas ich ze moze bedziesz chciala takowa podjac? Bo jesli tak to
      jest argument - blokuja Ci mozliwosci wiec powinni placic za prace ktora
      wykonujesz dla nich (bo masz przeciez prawo traktowac to jako bi-job, umimo iz
      ten sam pracodawca), mysle ze taki argument normalny czlowiek zrozumie. Sprobuj
      tez spojrzec na sprawe godzin z ich strony, moze byly dni kiedy wogole sie
      dziecmi nie zajmowalas? Nie mowie o tych "ustawowo wolnych", ale jakies
      tamtejsze swieta na przyklad, albo ich wyjazd, a Ty mialas nadplanowe wolne.
      Moze oni sobie to "odliczaja" (nie oceniam czy slusznie, tylko sugestia).
      Rozmowy o pieniadzach w wiekszosci przypadkow prowadza do mniejszych lub
      wiekszych spiec, wiec sie przygotuj psychicznie i nie denerwuj nad miare,
      poziom adrenaliny rosnie po obu stronach, a my jestesmy z Toba! Nie kloc sie,
      cokolwiek by nie bylo, a wyzalisz sie tutaj. Na spokojnym zachowaniu mozesz
      wiecej zyskac niz na "szybkich slowkach na goraco", ktorych czesciej sie zaluje
      niz o tym zwyklysmy pamietac.
      Powodzenia, jakakolwiek decyzje podejmiesz :)
      Z wyrazami poparcia - Seniorka Rodu ;)
      • jollyvonne senior talk- nie znaczy jedynie sluszne ;) 09.01.05, 00:00
        Moze dobrym rozwiazaniem bedzie uprzedzenie sytuacji: przypomnij im ze masz
        kontrakt na 30 godzin i ze zblizaja sie ferie, proponujac zarazem ze zajmiesz
        sie dzieciakami w czasie dodatkowym za dodatkowa oplata? W mysl zasady ze
        najlepsza forma obrony jest atak.

        Caly czas pamietaj ze masz poparcie forum, niewidzialne ale podbudowuje :)
        Z extra dawka dobrych fluidow - Twoja Seniorka ;)
        • dragonka Re: senior talk- nie znaczy jedynie sluszne ;) 09.01.05, 13:40
          jasne ze upominaj sie o swoje :). ja teraz jestem u nowej rodzinki i oni sami
          zaproponowali mi ze beda mi wieciej placic jak sa ferie. dla mnie to lepiej bo
          ja bardzo nie lubie rozmawiac o pieniadzach. poprzedni niestety nie placili mi
          za dodatkowe godziny. takze walcz o swoje.
    • daisy75 Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 21.01.05, 20:25
      Gosik, i jak w końcu zakończyła się sprawa Twoich nadgodzin?
      Ja jeszcze jestem w Polsce, szukam rodzinki i cały czas zastanawiam się, jak to
      bedzie, jeśli w kontrakcie będę mieć np. 35 godz. tygodniowo, a w rezultacie
      wyjdzie mi troche ponad 40 godz. I co wtedy? Przymknąć oko? Nie jestem zbyt
      przebojową osobą, nie wiem, czy będę umiała zwrócić im na to uwagę.
      Może akurat rodzinka będzie w poprządku :)
      • gosik3 Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 21.01.05, 21:20
        hmmm moja sprawa narazie utknela w miejscu bo... zbieram sie w sobie :)))
        narazie moi hosci calymi dniamy pracuja wiec nawet gdybym chciala nie m na to
        czasu ani odpowiedniej chwili (wole zeby bylo wypoczeci w dobrym humorze i nie
        mysleli w tym momecie o czyms innym ) ferie za 3 tyg ale mysle ze przed feriami
        nawno sie upomne o swoje.. poza tym np. w tym tyg bylo tak ze dzieci mialy duzo
        zajec w szkole i tez za duzo sie nie napracowalam wiec troche mi teraz glupio
        cos o kasie mowic skoro przez te tydzien nie pracoalam pelnych 30h, ale z
        drugiej strony moze ie bylo tych pelnych 30 h ale takze mialam przez jeden dziej
        przez jakies 5-6h zamiast 2 dzieci 4!!! bo sasiedzi podrzucil swoje.. wiec o tez
        chyba sie liczy,
        nie jetem osoba z typu ze lcze kazda h czy kazde dziecko naprawde ale troche
        przesada jest ze z 30 h robi sie 60 ??? tym bardziej ze wiem ze tak bedzie bo
        zblizaja sie te ferie, moj blad byl wtedy ze kiedy mialy ferie jakis czas temu
        nic sie nie odezwalam czy jak byly chore to tez siedzialam cicho przez 2 tyg
        pracujac 2 razy wiecej (a wtedy jeszcze marudne byly jak diabli :))))
        qurde powinnam byc bardziej odwazna walczyc o swoje!!!
        No ale w porownaniu z Holandia (o ktorej kiedys pisalam) to ta rodzina jest
        poprostu wspaniala, wyrozumiala, i przede wszystkim traktuja nas naprawde z
        szacunkiem (pisze nas bo jak wam wiadomo jestem tu z chlopakiem :))))
        ufffff sama nie dala bym rady.. podziwiam dziewczyny wyjezdzajace same naprawde :)
        • mary_an Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 22.01.05, 08:57
          Ja wlasnie wyjezdzam za dokladnie 2 tygodnie (dokladnie o 9 w sobote mam byc na
          miejscu) i jak mi wczoraj napisali, pierwszy tydzien mojego pobytu naklada sie
          feriami dziewczynek, potem beda mialy jeszcze 2 tygodnie ferii. Zobaczymy, ile
          bede z nimi siedziala, ale raczej przy stawkach, jakie mi placa nie bede sie
          oburzala, nawet jakbym musiala 2x wiecej pracowac. :) Ale mam nadzieje, ze tak
          nie bedzie.
          • dziannia Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 01.02.05, 11:50
            no chyba zartujecie ze maja wam nie placic za nadgodziny?! znam au apir ktore
            nie maja placone i dla mnie jest to smieszne- zgadzalyscie sie na prace 25
            godzin za 50 funtow a nie 50 godzin za 50 funtow!!! ja np w kazde wakacje czy
            ferie czy half termy dostaje duzo wiecej kasy i kiedy dzieci sa chore i musze z
            nimi zosatc w domu to tak samo mam dodatkowo platne- jedynie za babysittingi mi
            nie placa ale to bylo w umowie ze 2 darmowe w tyg wiec lajt. i nie rozumiem jak
            sie moze rodzinka oburzyc ze my chcemy wiecej kasy za wieksza ilosc
            przepracowanych godzin- czy tylko ja widze tu sens?!- pokazcie mi frajerska
            host mame czy tate ktorzy pojda pracowac nadgodziny za darmo zamian za
            obietnice ze szef bedzie ich traktowal bardziej jak rodzine...?!
            • mary_an Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 01.02.05, 13:23
              No a np. jak masz 30h tygodniowo, ale czasami wychodzi tylko 15? A potem kiedys
              40? To tez prosisz o dodatkowa kase? Bo u mnie bardzo czesto tak bylo. POza tym
              to zalezy od bardzo indywidualnego nastawienia rodzinki i jestem pewna na 100%,
              ze moi by mnie za takie cos wykopali (i tak poza kieszonkowym wydawali na mnie
              kupe kasy). Wiec jak taka sytuacja sie raz zdarzyla to po prostu posiedzialam
              dluzej, nie klocilam sie o 10, czy 20 euro.
              • dziannia Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 01.02.05, 15:13
                no ale wlasnie o to chodzi ze jak mnie moja rodzinka powiedziala kiedys- to
                jest twoje kieszonkowe a nie pensja i ty zawsze to dostaniesz. niewazne czy
                jade do polskina tydzien to i tak mi placa, bylam z nimi na wakacjach i
                stawiali mi wszystko od wejsciowek do roznych miejsc do pobytu w hotelu i
                kolacji w restauracjach i wszedzie chodzilam z nimi- nie bylo ze oni wychodza a
                ja zostaje z dziecmi ani razu. zgadzam sie ze to zalezy od rodzinki czy
                zdecyduja sie ci placic ale taka w porzadku rodzinka zaplaci i moim zdaniem
                powinni- to ze rzadko sie to trafia to juz niestety smutna rzeczywistosc. ale w
                zadnym badz razie nie badzcie zaklopotane i zapytajcie- ja np wiem ze gdybym
                miala jechac jako au pair gdzie indziej to na pewno nie zgodizlam bym sie na
                nieplatne dodatkowe godziny pracy. bo dobra jak mi wyjdzie ze zrobilam 27
                zamiast 25 to sie nie bede klocila bo ja czasem z wlasnej inicjatywy sie bawie
                z dziecmi i dluzej z nimi posiedze ale jesli za podwoja liczbe godizn maja mi
                placic wciaz tyle samo to ja dziekuje takiej rodzince.
                • mary_an Re: Nadgodziny...placone czy nie?? 01.02.05, 18:24
                  No nie wiem, ja wlasciwie za kazdym razem mialam totalnie dziwna sytuacje i
                  moze po prostu trudno mi przez to ocenic, bo nie bylam w typowych rodzinkach -
                  u nich nikt nie pracowal i wszyscy siedzieli w domu i ja tez. I po prostu
                  bawilam sie z dzieciakami, jak mi sie znudzilo to sobie szlam poogladac TV,
                  potem sie znowu pobawilam troche, gdzies je zabralam itp. Nawet by mi trudno
                  bylo policzyc godziny... No i sama nie bylabym w stanie powiedziec, kiedy to
                  praca a kiedy nie (np. jak bylismy na wakacjach i po prostu razem siedzielismy
                  na plazy - to kiedy pracuje a kiedy nie?) I przez to bycie wakacyjna operka
                  moze nie mam doswiadczenia w tej kwestii. Praktycznie nigdy nie bylo sytuacji,
                  ze musialam pilnowac dzieci od-do, oni wszyscy siedzieli ciagle w domu i nawet
                  baby-sittingu nigdy nie mialam chyba takiego prawdziwego (no chyba 1 raz wyszli
                  wieczorem na spacer na godzine :).
                  Teraz jade do takiej typowej rodzinki, juz mi na pierwszy dzien (sobota)
                  zaplanowali pilnowanie dzieci, bo ida na impreze, zobacze, jak to bedzie
                  wygladalo u nich :) Ma byc planowo 30h w tygodniu, to tez sie okaze na miejscu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka