Dodaj do ulubionych

czy wam tez trzeba mowic co macie robic??

30.03.05, 16:19
czesc wszystkim dzielnym operkom!
Wizyta mojej pierwszej oper konczy sie jutro i mam naprawde mieszane uczucia!
Chyba bylam za lagodna, za malo wymagajaca i w koncu odwrocilo sie to
przeciwko mnie samej.

Czy wam jako oper tez trzeba bez przerwy mowic co macie zrobic, bo bez tego
nie ruszycie tylka???
Moja oper z Niemiec tylko na poczatku rwala sie do sprzatniecia czegos, czy
zajecia sie dziecmi w stylu zawiazanie sznurowki czy zapiecie kurtki. Teraz
juz nie.
Strasznie mnie to wkurza ona jutro wyjezdza i wyobrazalam sobie, ze kupie jej
jakis prezent, zrobimy mila kolacje itp. A teraz flaki mi sie przewracaja jak
pomysle, ze mam jej zaplacic 100 frankow za ten tydzien w czasie ktorego w
zasadzie nie kiwnela palcem w bucie...
Zdecydowanie negatywny wplyw na ta sytuacje mial fakt, ze my czesto bylismy w
domu, zwlaszcza moj maz i ta dziewczyna jakos tak sobie wyobrazila, ze skoro
jakis rodzic jest w domu to ona w sumie nie ma nic do roboty.

I pomyslec, ze bylam tak glupia, ze jeszcze jej siostre i chlopaka zaprosilam
do nas do domu, zeby tylko jej sie nie nudzilo, bo tak plakala i w ogole takie
urwanie glowy z tym wszystkim jakby wyjechala nie wiadomo gdzie i nie wiadomo
na ile.
Kiedy jej siostra byla u nas one chcialy obie wjechac telekabina na nasz
tutejszy szczyt, ale jakos w ostatniej chwili stwierdzily ze to za drogo dla
nic. Poniewaz tlukly sie po domu bez sensu stwierdzilam ze dam im pieniadze na
ten wjazd i czy moglyby zabrac dzieci ze soba. Pomyslalam sobie, ze skoro
zabieraja malych to i tak chociaz jednej zaplace za wjazd. O.K. moja fille au
pair troche glupio sie czula, ze tak jej daje dodatkowe pieniadze, ale ja
mowie, ze to nic, ze ja poprosze zeby mi za to kiedys umyla okna.
Nadchodzil czas odjazdu, ona sie nie angazuje w zadne zabawy z dziecmi itd,
wiec jej mowie : w przyszlym tygodniu pomozesz mi posprzatac pokoj dzieci. Ona
na to "w porzadku" i "a co trzeba posprzatac" a ja no, ze trzeba wszystkie
zabawki posortowac, poukladac inne gry i ksiazki na etazerce poniewaz burdel
nie z tej ziemi a takze sprzatnac gorne lozko, na ktore syn naniosl roznych
zabawek itp. Chyba jej powiedzialam z dwa razy o tym pokoju, ale nic, zadnych
krokow nie podjela. Pewnego razu przed wyjsciem do praca kiedy latalam jak w
ukropie a ona "zajmowala sie dziecmi" w ich pokoju (czyt. przegladala swoj
informator na studia) ja do niej mowie z lazienki Julia zaczynaj juz sprzatac
ten pokoj, a jak nie to wyjdz z dziecmi na dwor. "Dobrze, dobrze" i nic nie
zrobila.... Czy ja jestem za glupia, czy to sytuacja normalna???? Wiem ze
powinnam byla od razu na poczatku postawic kropke nad i i nie pozwolic na
takie zachowanie, ale w sumie jakos nie potrafilam.
Takze nie zareagowalam na fakt, ze ona notorycznie w czasie zajmowania sie
dziecmi oglada telewizje po niemiecku i ze nigdy nie zrobila nic ciekawegp z
dzieciakami w stylu malowanie, robienie czegos, wyjscie spontaniczne na
spacer, czy nawet przeczytanie ksiazki!!!

Glupia bylam czy jak? Jak to wyglada z waszej perspektywy?

Z druga oper ustawimy sytuacje inaczej, bo jak nie to juz sama nie wiem...

pozdrowienia
kalina

Obserwuj wątek
    • anulka7 Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 30.03.05, 16:51
      hmm wiesz myślę że to Ty położyłas sprawę bo nie zareagowałaś na samym
      początku. z drugiej str jak ja operowałam to nawet przez myśl mi nie przeszło
      żeby robić coś swojego a poza tym ja sie świetnie bawiłam z moją Ashley. kiedy
      jej rodzice byli w domu woleli sami choć trochę coś z nią zrobić ale i tak
      byłam przy tym i wiedziałąm że zaraz odejdą do swoich obowiązków(bardzo często
      zdarzało się że pracowali w domu przez telefon i sieć). pomysłów miałam 1000 na
      minutę w co się będziemy bawić i na dodatek dyskutowaliśmy to z tatusiem który
      miał obsesję żeby wszystkie zabawy były twórcze i rozwijające i bezpieczne
      (fajny był:) sprzątałam kiedy chciałam ale zawsze 1 na tydz. zależało mi żeby
      nasze relacje pozostały ok w końcu z nimi mieszkałam więc przestrzegałam ich
      reguł jakie obwieścili mi na początku. nie musieli mi mówić ze szczegółami jak
      sprzątać, to było oczywiste, przecież robie to u siebie:)))) ta twoja była
      operka to jakaś pokraka a Ty sie dobra kobieto zlitowałaś... następnym razem
      ustal wszystko z góry i po sprawie. przed zaproszeniem au-pair do siebie zadaj
      kilka pytań sprawdzających np w co sie bedzie bawić z dzieciakami(nie wiem w
      jakim są wieku) albo np ile czasu potrzebuje na sprzątnięcie swojego
      mieszkania.
      pozdro
      :-*
      • kalina29 Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 30.03.05, 18:05
        Problem w tym, ze na samym poczatku wszystko wygladalo inaczej. Ona zajmowala
        sie dziecmi a moglam spokojnie uczyc sie do egzaminu i isc do pracy. Po jakims
        czasie skapnela sie jednak, ze nie musi sie za bardzo wysilac i na przyklad po
        obiedzie, kiedy to ona juz niby miala zajmowac sie dziecmi do czasu mojego
        wyjscia do pracy, ciagle je mialam miedzy nogami i musialam sie wkurzac bez
        przerwy, ze nie moge sie spokojnie ubrac czy popracowac przy komputerze.
        Moja wina jest ewidentna, niestety, postaram sie jej nie powtorzyc...
        Z tym ze ja nie rozumiem jak mozna na przyklad przy stole kiedy dziecko sie
        pyta "moze mi ktos pokroic pizze" nie zareagowac w ogole???

        W ciagu ostatnich dwoch tygodni najszesciej powtarzajacym sie pytaniem z jej
        ust bylo "czy moge isc jutro na snowboard?"
        wkurzajace niestety!

        Wczoraj po poludniu umyla w koncu okna w salonie, nastepnie osiadla na laurach
        i puscila sobie kasete. Kiedy mlodszy syn sie przebudzil ze sjesty i zaczal
        plakac, moj maz musial jej powiedziec "Julia, mozesz wziac dziecko bo placze?"
        bez tego chyba by sie nie ruszyla.
        Potem dala dzieciom podwieczorek na dworze. Wieczorem wracamy, kubki i talerze
        stoja ciagle na dworze, zabawki porozwalane, zolw z piaskiem otwarty, napadalo
        na niego, a ona siedzi i oglada poraz dziesiaty ten sam film. Moj maly syn byl
        bardzo zmeczony i probowal sciagnac buty, zaczal plakac, ja szybko robie
        kolacje i mowie jej (ZNOWU trzeba jej powiedziec) "julia mozesz Emerykowi buty
        sciagnac?" Na to maly, jak to zmeczone dziecko zaczal jeszcze bardziej plakac,
        ze on nie chce. Ale niestety nasza oper cos tylko probowala mu powiedziec z
        kanapy, nie wstala nawet, w tym czasie moj maz wszedl do mieszkania i widzac
        placzace dziecko sciagnal mu buty...

        pomijajac te wszystkie negatywy (choc jest ich sporo) musze powiedziec, ze w
        sumie dzieci bardzo ja polubily, maly zawsze chce jej dac buzi jak ona wychodzi
        i chetnie do niej szedl na rece itp.

        no nic troche sie wyzywam, ale wierzcie mi nie przesadzam zbyt wiele!
        Kalina
    • slotna Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 30.03.05, 16:59
      Hm... widzisz, u mnie bylo (no, jeszcze przez 2 tyg bedzie:)) zupelnie inaczej
      jesli chodzi o zajmowanie sie dziecmi. Moja hostmama nie wymaga zebym sie z
      nimi bawila. Nawet przeciwnie.
      Kiedy ona jest w domu, ja nie mam nic do roboty. Kiedy wychodzi, wola mnie,
      zebym przyszla na gore i dzieci sie bawia ze soba, a ja siedze przy komputerze,
      ogladam tv, czytam - cokolwiek. Wrecz im zapowiada, zeby mi nie zawracaly
      glowy:D Na poczatku chodzilam za nimi krok w krok (moze z wyjatkiem
      najstarszego chlopca), bo balam sie czy sobie czegos nie zrobia itp. Ale to sa
      bardzo grzeczne dzieci, zreszta wlasna mama tez tak za nimi nie lata, bez
      przesady. No i oczywiscie czasem jednak gralismy, a to w monopol a to sie
      tluklismy na poduszki itp. Lubie zreszta gawedzic z Jackiem (najstarszy) i
      bawic sie z Anna. Ale kiedy Clare jest w domu zawsze sie nimi zajmuje - w koncu
      to jej dzieci.

      Co do sprzatania - ja mialam na poczatku napisane, co mam robic, pozniej gdzies
      zgubilam te kartki, ale juz sie nauczylam obowiazkow. Jesli Clare mnie prosila
      o cos, nie ma mowy zebym tego nie zrobila. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji
      szczerze mowiac :/ Poza tym glupio mi bylo jak np. ja siedzialam przy
      komputerze w office, a caly dywan zawalony zabawkami, zawsze sama troche
      ogarnelam itp. W koncu ja tez tu mieszkam.

      A co do tego zajmowania sie oper dziecmi - nie wiem czy to tak oplaca. Mam
      teraz porownanie (po tych wszystkich baby-sittingach), dzieci bez operek, te
      ktore musza sie same soba zajac, sa znacznie lepiej rozwiniete, potrafia sie
      lepiej bawic, nie nudza sie (doslownie z 5 razy sie zdarzylo w ciagu pobytu
      zeby mi ktores powiedzialo "Marta, I'm bored", i to glownie byl Ben, ktory ma
      autyzm!). Rozumiem czytanie bajek wieczorem itp, ale zajmowanie calego wolnego
      czasu przez szkole, zajecia, a w domu osoby, ktore organizuja ten czas wydaje
      mi sie niezbyt rozwijajace.
      • kalina29 Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 30.03.05, 18:16
        Mnie nie chodzi o to zeby ona sie bez przerwy bawila z dziecmi, ale dwa
        miesiace bez zadnej konstruktywnej zabawy w cokolwiek, to chyba troche za duzo?
        Ostatnio sama przed wyjsciem do pracy, widzac ze starszy syn sie nudzi (a
        mlodszy spal) wydrukowalam mu dwa dinozaury do kolorowania i mu
        mowie "pokoloruj to". Wracam z pracy, oper przed telewizorem a na stole
        kolorowanki nawet nie ruszone. Wkurzylam sie i mowie "dlaczego nie
        pokolorowales???" ale znowu nie zupelnie bezposrednio do oper, niestety
        tu ona sie troche ruszyla, dotarlo do niej, ze w sumie to ona powinna byla go
        przypilnowac, zeby pokolorowal, no ale ...i tak nic nie zrobila.
        Ech szkoda gadac, z nowa oper bedzie inaczej, dostanie liste co ma robic i
        wyrazny nakaz zajmowania sie dziecmi w sposob kreatywny!

        Szkoda tylko ze z ta tak sie to konczy... Jakos tak glupio.
        Dzis rano znowu zadala sakramentalne pytanie "czy moge isc na snowboard" na co
        moj maz "najpierw musisz posprzatac twoj pokoj" Aj strasznie bylo, mowie wam.
        Co do jej pokoju nie dodalam, ze kleby wlosow sie walaja po podlodze nie mowiac
        o klebach kurzu...
        No nic ja tez maniaczka porzadku nie jestem, no ale jakos tak glupio, sama nie
        wiem

        I na zakonczenie dodam tylko, ze niestety ta dziewczyna sie chyba niczego u nas
        nie nauczyla, zadnej szkoly zycia, zadnego doswiadczenia, zadnego bagazu na
        przyszlosc (pomijajac nauke jazdy na snowboardzie:)
        pozdrawiam
        piszcie jeszcze opinie
        Kalina
    • anulka7 Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 30.03.05, 20:00
      to mi wygląda coraz bardziej komicznie:)) Twoja oper jest najwyraźniej
      rozpieszczoną osoba bez zasad która myśli że przyjechała na urlop bo życie tak
      jak i praca ma wyglądać jak nieustające wakacje.. ja np miałam coś takiego że
      jak hości byli w domu nigdy nie czułam sie do końca wyluzowana, pomimo że byli
      mili jak złoto było jednak cos takiego we mnie że to nie jest mój dom więc nie
      mogę sie np bić o pilota:) czy rozsiąść przed tv i nie zwracac uwagi że oni już
      są itp, kwestia wychowania.
      nie rozumiem z tym snowboardem? dlaczego musi mieć wasze pozwolenie??
      • kalina29 Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 30.03.05, 21:37
        Oczywiscie fakt, ze czesto ktos jest w domu nie wplynal dobrze na pobyt oper.
        Sama bylam oper i szlag by mnie trafil jakby mi matka czy ojciec caly czas sie
        platali pod nogami!Fakt!

        Z tym snowboardem to niby chodzi o to, ze ona sie pyta, poniewaz niby albo rano
        albo po poludniu ma sie zajmowac dziecmi, wiec sie pyta czy moze isc i my niby
        mozemy powiedziec, "o nie, jutro rano chcialabym zebys zajela sie dziecmi"
        albo "o.k. ale wroc przed pierwsza poniewaz po poludniu musisz zajac sie
        dziecmi". Ale pomijajac to, to ona w ogole mi sie o duzo zeczy pytala, na
        przyklad w swoim wolnym czasie mi sie pytala "moge isc teraz do sklepu?" albo
        wieczorem "moge dzisiaj wyjsc?" (to niby ze jakbysmy my chcieli gdzies wyjsc,
        to ona nie pojdzie. Fakt, to tez zalezy jak jest pytanie zadane, n.p.
        na "wychodzicie dzis wieczorem?" mozna bez problemu odpowiedziec tak czy nie,
        natomiast "moge dzis wieczorem wyjsc?"??? Ja jej mowilam "a idz gdzie chcesz,
        co mi sie pytasz!"

        No nic to takie doswiadczenie, ktore nam sie moze przyda w przyszlosci.
        Tak to trzeba potraktowac.
        Kalina
    • agiszon Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 30.03.05, 20:47
      Kalina, bo to Niemka jest. Wez Rosjanke, Slowaczke, a najlepiej Polke - inne
      wychowanie w domu, co przeklada sie potem na prace. A dlaczego tak wiele rodzin
      chce wylacznie Polki? Bo Polka nie dosc, ze pracowita, sumienna i twarda, to
      jeszcze wie, ze nie wychodzi sie w bieliznie spod prysznica, jak Twoj maz jest
      w domu ;)
      • kalina29 Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 30.03.05, 21:50
        Juz myslalam zeby wziac slowianke nastepnym razem, z tym ze to u nas ciagle
        nielegalne wiec troche strach. Zobacze czy w ogole kogokolwiek wezmiemy po
        wakacjach, to zalezy ile ja bede pracowac.
        Na razie bedzie serialu czesc druga poniewaz w niedziele przyjezdza na kolejne
        dwa miesiace szwajcarka niemiecka!!! Juz sie zaczynam bac. Ona jest z bardzo
        dobrej rodziny, ojciec jest psychiatra w Davos, rodzenstwo studiuje
        architekture i medycyne, ona sie w przyszlym roku wybiera na biologie, co
        oczywiscie niby o niczym nie swiadczy, ale wydaje mi sie ze oni maja duzo forsy
        i w zwiazku z tym zadaje sobie pytanie jaka bedzie faktyczna pomoc ze strony
        tej osoby, znowu sie pewnie przejade... Plusem jest to ze ona juz duzo
        podrozowala, pare miesiecy byla w Nowej Zelandii, pare innych w Stanach, w
        Meksyku, wiec nie bedzie plakac w poduszke z tesknoty za rodzina. W Stanach
        byla u jakiejs rodziny (nie wiem tylko w jakim charakterze) gdzie byly roczne
        trojaczki, wiec sie troche o dzieci otarla. Pozyjemy, zobaczymy. Poza tym chce
        u nas wziac troche kursow z nauki jazdy, i bedzie czasami wyjezdzac na weekendy
        poniewaz uczestniczy w regatach na rodzinnym jachcie;)))

        na razie
        Kalina
        • girlfrompoland Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 31.03.05, 07:11
          O matko, kobito, w cos Ty sie wplatala?:)
          Normalnie barak mi slow i nawet sie polapac nie moge od czego, by tu zaczac.
          Powiem wyrywkowo, bo musze w koncu isc spac.
          Primo, pracuje 45 godzin w tygodniu i jest to ciagle zajmowanie sie dziecmi.
          Malowanie, czytanie, uczenie(trzylatkow literek, ale coz), gry i zabawy. nie ma
          ogladania TV i kompa.
          Fakt mam troje dzieci, wiec same sie ze soba bawia, jak dami im pomysl, ale w
          zyciu by mi do lba nie wpadlo w tym czasie TV ogladac?!?!? Jak Ty sie moglas na
          takie zachowanie zgodzic, to jej praca czy urlop?!?!?

          Mnie sie wydaje, ze przez te poczatkowe placze urobila cie na dobre, a potem
          jezdzila po was jak chciala.

          Fakt jest taki, ze u mnie w host domu, kiedy hostka robi sobie kanapke, a syn
          zapyta sie o takowa dla siebie, ona wysyla go do Moniki, bo ona teraz nie
          zajmuje sie dziecmi. i lapa by jej odpadla, ale nie zrobii. Co wydaje mi sie
          dziwne, bo bez przesady z tym podzialem. Od tego zaczelam tez chamsko dzielic
          swoje godziny i "po godzinach" jak mlodzi wrzeszcza z lazienki, ze sie
          zalatwili, nie pojde. No czasem, ale nieczesto. :)

          I koncowa konkluzja, KOBIETO, to byla Twoje pierwsza operka, wiec nie popelnij
          drugi raz takiego bledu. A stwierdzanie, ze dzieci ja lubily, bo dawaly
          buzi... :) moje nazywaja mnie mama i krzycza, ze kochaja i buzi, buzi, ale co
          to niby znaczy...? Nithing, ze daje im cukierki, jetem funny i cool:) jak mi
          mowia, dziec sa juz takie. dzis kochaja operke numer jeden, jutro numer dwa. I
          tu nie ma sie co rozwodzic nad cudownoscia dziewczyny, bo daja jej cmoka.
          Trzeba byc nie wiem, jak swinia, zeby sie z dziecmi zrec.
          Dobranoc i powodzenia.
          monika
          www.fotolog.net/monikagata/
          i moja operska przygoda:)
          aupair.no-ip.info//forum/viewtopic.php?t=1361&start=450
          • kalina29 Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 31.03.05, 09:57
            Do czegos takiego wlasnie nie chcialabym doprowadzic. Wychodze z zalozenia, ze
            jezeli juz kogos zapraszam do siebie do domu, to chce zeby czul sie na luzie i
            nie musial wychodzic z domu za kazdym razem kiedy ja sie w nim pojawiam. Ani
            zeby zeby sobie na mnie ostrzyl poniewaz go traktuje jako pracownika jedynie i
            nic wiecej.
            Wspolzycie jest w takiej sytuacji chyba przyjemniejsze.

            Fakt ze dzieci za nia biegaja oczywiscie nie swiadczy ze chcialyby mnie na nia
            zamienic;) ale pomimo tych wszystkich problemow ja wyraznie widze, ze ona sie
            mimo wszystko przywiazala do dzieci i bardzo je lubi. Musze jej chyba jakiegos
            plusa znalezc, nie?

            Poza tym wczoraj wyjasnilo sie dlaczego oper byla w ostatnich dwoch tygoniach w
            niedobrym stanie (co oczywiscie w niczym ja nie tlumaczy z braku zainwestowania
            w prace, ale...). Otoz nasza oper zakochala sie w tutejszym instruktorze
            snowboardu i - uwaga - boi sie wracac do domu, ze wzgledu na czekajacego na nia
            tam chlopaka. Nie wie co zrobic. Spedzala ostatnio z nim czas, ale on, raz
            dzwoni raz nie dzwoni, jakis podejrzany typ, ktory podrywa duzo dziewczyn.
            No nic, spadam do pracy
            Kalina
    • mary_an Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 31.03.05, 08:21
      Ja ogolnie to sie staram, codziennie planuje zajecia dla dzieci, na samym
      poczatku tak to ustalilam z rodzicami, czyli jakies malowanie, wycinanie,
      lepienie w masie solnej, kino, muzeum, plac zabaw, czytanie ksiazek,
      kolorowanki ipt. Ale z drugiej strony czasami brakuje mi tego, zeby
      powiedzieli, czy wszystko jest ok, czy tez cos robie nie tak. Np. jak oni sa w
      domu to ja od razu wychodze - tak sobie powiedzialam, ze nie chce przeszkadzac
      w ich rodzinnej sielance, ktora srednio trwa pol godziny, godzine dziennie
      (rodzice pracuja od 8 rano do 7 wieczorem, dzieci o 8 ida spac). W weekend
      zwykle tez w ogole mnie nie ma, nie wtracam sie w ich zycie, przy czym np. jak
      schodze do kuchni i jest balagan to posprzatam, to samo w pokojach dzieci.
      Najgorsze jest to, ze nie wiem, czy im to odpowiada, czy nie. Model operki,
      ktory tu uskuteczniam to raczej babysitterka, jestem z dziecmi tylko i
      wylacznie w godzinach mojej pracy, z byciem czescia rodziny nie ma to nic a nic
      wspolnego. Pytalam sie ich o poprzednie operki, to ich najukochansza siedziala
      caly czas w domu i bawila sie z malymi, nawet w weekendy kiedy miala wolne. A
      ja mam tu swoje zycie, przyjaciol, chlopaka, do domu wrocilam rowno 10 minut
      temu, po tym jak wyszlam wczoraj o 19.30. Ale do mojej pracy sie przykladam,
      jestem zawsze na czas, cos robie z dziecmi, staram sie byc uzyteczna. Trudno mi
      powiedziec, czy rodzinka jest zadowolona, czy nie, ale ostatnio pytali, czy
      moze bym do nich jeszcze chciala przyjechac, chcieli mnie tez polecic znajomym,
      wiec powinno byc ok.
      Dzisiaj za to ide na interview do kolejnej rodziki, zobaczymy, co z tego
      wyniknie :))
    • anulka7 Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 01.04.05, 20:34
      haha tak to już z tymi operkami jest, tesz na podryw przyjeżdżają:) ja jak sie
      zabujałam podczAS mojego operowania i nie chciałam lunchu tylko leżałam na
      podłodze w livingu(!) powalona tym uczuciem wpatrywałam sie w sufit:) to host z
      Małą przyszli i zainstalowali sie z lunchem chociaż nigdy tam nie jedliśmy.
      fajnie było wiedzieć że mam od nich takie wsparcie(gadaliśmy o wszystkim).....
      ale to jusz inna kwestia...
      • gosik3 Re: czy wam tez trzeba mowic co macie robic?? 01.04.05, 22:16
        Jestem au pair juz od ponad pol roku (za 5 tyg wracam do domku :))) i
        muszepowiedzuiec ze w zyciu nie zdazylo mi sie w godzinach prayogladac tv albo
        siedziec przed kompem.. chyba ze dzieci gdzies poszly z rodzicami i akurat
        trafilo sie ze nie mam co robic, zawsze sprzatam z dziecmi ich zabawki i wetdo
        glowy mi nie przyszlo zeby siedziena fotelu i nic nie robic kiedy dzieci sie
        nudza i trzeba im zorganizowac jakas zabawe... poza tym gotuje objady chociaz
        nie musze i czesto gesto zajmuje sie dzieciakami nad planowo i dla mnie to
        normalne bo wiem ze jesli dziele z ludzmi jeden dach to musze zachowywac sie jak
        czlonek rodziny a nie jak gosc na wakacjach!!!!
        • mijaczek Moja skromna opinia :o) 01.04.05, 22:57
          Kalina,
          Przede wszystkim mysle, ze nie powinnas za wiele sobie wyrzucac...
          Wydaje mi sie, ze bylas bardzo mila i goscinna host mama.
          Jjest dla mnie oczywistym, ze twoja operka osiadla troszku na laurach po
          zorientowaniu sie, ze nie chodzisz za nia i nie patrzysz jej na rece.
          Wiesz, nie zmienisz tego, co bylo, ale na twoim miejscu z nastepna operka
          porozmawialabym sobie szczerze i od serca na samym poczatku wspolpracy.
          To bardzo mile, ze probujesz stworzyc przyjazna atmosfere dla operki, ale tez
          nie mozesz zapominac, ze to jest twoj dom i dzieci maja byc wychowywane w taki
          sposob, w jaki ty sobie zyczysz [mimo wszystkich kretynskich zasad w domu moich
          host-rodzicow nie wyobrazam sobie dyskutowania zalecen rodzicow co do
          wychowania ich dzieci. Jesli rodzice zycza sobie, zeby dziecko spedzalo czas
          na "tworczych" zajeciach to operka powinna tak organizowac swoj czas, aby
          dzieci rozwijaly swoje zdolnosci a nie szanse na wade wzroku przez tv lub
          kompem].
          Osobiscie uwazam za bezczelnosc ogladania TV, siedzenie przed kompem, czytanie
          gazet, ksiazek, wiszenie na telefonie, etc. w czasie pracy... nie za to placisz
          operce [oczyfiscie nie popadajmy w paranoje... jesli wybucha wojna w ojczyznie
          to pozwolmy operce obejrzec wiadomosci, jesli jej mama wlasnie obchodzi
          urodziny, pozwolmy jej zadzownic, jesli ma wazna sprawe to 3 min. rozmowa nie ]
          Chodzi o to, zeby kazdy wiedzial jakie ma obowiazki w domu...
          Pozdrafiam i zycze pofodzenia przy wybieraniu nastepnej operki...
          Mia
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka