nihan1
15.05.05, 12:53
zalozylam juz watek ze jade na wakacje w okolice brighton i ze chetnie
nawiaze kontakt z jakas inna au-pir, ale tak wlasciwie to nie wiem czy
jade... opowiem wam jak to wszystko wyglada, w lutym zlozylam wszystkie
papiery do warszawskiej agencji stud-tour, papiery mam w miare dobre:
udokumentowana znajomosc jezyka na poziomie zaawansowanym, doskonale
swiadectwa, prawo jazdy, referencje, dlugasny list, ubezpieczenia wszystkie,
papiery od lekarza, zdjecia, wszytsko czego wymagali a nawet wiecej, jedyna
wada moja jest podobno wiek, mam 18 lat, a to niewiele jak na wakacyjna au-
pair; no ale czekalam cierpliwie, w umowie z biurem napisane jest ze
najpozniej 3 miesiace po zlozeniu dokumentow dostane odpowiedz, no i po
rowniutkich 3 miesiacach, calkiem niedawno dostalam 2 oferty, na maila biuro
mi przyslalo krotki opis kazdej rodziny, gdzie mieszkaja, czym sie zajmuja i
czego wymagaja ode mnie, maila tego dostalam we wtorek 10 maja, po
intensywnych namyslach wybralam samotna matke na wozku z 5-letnia corka w
polegate; w srode dalam odpowiedz do warszawskiego biura, jaka decyzje
podjelam, biuro napisalo ze nastepnego dnia czyli w czwartek da mi odpowiedz
od rodziny kiedy mam przyjechac i skontaktuja mnie z rodzina wyobrazam sobie
ze telefonicznie... ale juz jest niedziela a nie odzywa sie nikt, w
warszawskim biurze powiedzieli ze ejszcze zadnych informacji nie maja i beda
mnie na biezaco informowac, co myslicie o tym? dlacezgo to tyle trwa? skoro
rodzina wyrazila zainteresowanie to chyba powinno im zalezec na szybkim
kontakcie ze mna, zlwaszcza ze do wyjazdu zostal miesiac (ja w aplikacji
napisalam ze 15 czerwca moge jechac, a w mailu brytyjska agencja potwierdzila
termin polowe czerwca), musze kupic bilety, zorganizowac sobie wszystko...
eh :( piszcie prosze co myslicie, czy to nie za dlugo sie ciagnie?