jak radzicie sobie z tesknota?

11.06.05, 11:38
pytanie skierowane glownie do au pairek, ktore wyjechaly na rok albo
dluzej... wiem, ze trzeba duzo wychodzic ze znajomymi, z dziecmi, rodzinka,
czyms sie zajmowac, zeby nie myslec o tym za duzo, ale moze cos jeszcze?
znajac mnie, to w nocy przed zasnieciem bede w lozku beczec:] juz teraz mi
sie robi smutno pomalu, ze rok sie z nikim nie bede widziec, jak sobie z tym
radzicie????
    • ajakaga Re: jak radzicie sobie z tesknota? 11.06.05, 18:59
      ja tez sie tego boję a jade już za 3 tygodnie i przez pół roku mnie napewno nie
      będzie a juz teraz jak sobie o tym mysle to mi sie łezka w oku kręci a
      wieczorów sobie nie wyobrażam :)
      • rotkaeppchen1 Re: jak radzicie sobie z tesknota? 12.06.05, 02:01
        Dziewczyny, no cowy?! W dzisiejszych czasach? A Internet, a tanie polaczenia
        telefoniczne? Wiadomo, ze to nie to samo, szczególnie dla osob bardzo zzytych z
        rodzina i znajomymi, ale mimo wszystko!
        Sama nie mialam razczej z tym probelemu, podczas poprzedniego wyjazdu mialam
        zapelniony czas po brzegi, ale kiedy jednak zdarzaly sie "gorsze chwile",
        zamiast isc na kawe do kawiarni, przeznaczalam te 3 euro na telefon do
        przyjaciolki lyb mamy, i potrafilam, rzadko, ale jednak cala godzine przegadac
        (przy specjalnym kierunkowym, nie wychodzilo to drogo). Poza tym, mozna sobie
        zainstalowac na kompie np Skypa, dzieki któremu mozna rozmawiac prawie tak jak
        przez telefon.
        Pomyslcie, co mialy robic aupairki w czasach, kiedy nie bylo internetu, rozmowy
        telefoniczne byly potwornie drogie a listy tez nie zawsze dochodzily?
        ajakaga, jezeli nie wyobrazasz sobie wieczorow, to nie siedz w domu, tylko
        spedzaj ten czas w gronie nowopoznanych ludzi:-)
        • ajakaga Re: jak radzicie sobie z tesknota? 12.06.05, 10:50
          tylko jest problem bo n ie znam języka:)
          • rotkaeppchen1 Re: jak radzicie sobie z tesknota? 12.06.05, 13:35
            Hmm...myslalam, że chodzi o tesknote za rodzina i bliskimi pozostawionymi w
            ojczyznie? Z nimi nie musisz rozmawiac w obcym jezyku;-)
            A co do nowych znajomych - jedziesz tam po to, zeby sie jezyka nauczyc.
            Zobaczysz, bedac w sytuacji "przymusowej" okaze sie, ze jezyk znasz lepiej niz
            myslisz, nawet jezeli sa to jeszcze podstawy. Wlasnie w grupie znajomych, np z
            kursu, na którym poziom znajomosci jezyka jest raczej dosc rowny (bo jak ktos
            zna lepiej, to jest na kursie dla bardziej zaawansowanych), bardzo dobrze i
            bezstresowo mozna poglebiac znajomosc. Kazdy kazdemu pomaga, stara sie
            zrozumiec, bo sam ma jeszcze trudnosci. Taka "wymiana" wiedzy kazdemu duzo
            daje:-)Zobaczysz, ze z kazdym dniem bedziesz mowila lepiej.
            Podczas mojego pobytu w Niemczech zawsze po kursie chodzilismy do kawiarni,
            gdzie 2-3 godziny rozmawialismy na rozne tematy, oczywiscie korzystajac ze
            slownikow. To bylo bardzo zabawne, kiedy np nie rozumialam jakiegos wyrazu, a
            rozumiala je moja kolezanka slowaczka, mowila mi po slowacku co ono znaczy, i
            jezeli bylo podobne do polskiego, to wiedzialam o co chodzi, a jak nie, to ktos
            próbowal mi wytlumaczyc opisowo. Zawsze w takiej sytuacji bylo duzo smiechu i
            zabawy:-)
    • dana1274 Re: jak radzicie sobie z tesknota? 19.10.05, 15:42
    • foooczka Re: jak radzicie sobie z tesknota? 22.10.05, 11:07
      tesknota jest nieunikniona ale jest mnostwo sposobow zeby sobie z nia radzic.na
      poczatku (ja tak mialam)ze bylam tak zafascynowana nowym miejscem nowymi ludzmi
      i wogole nowa sytuacja ze nie milam czasu na tesknote.fakt ze milam szczescie i
      od razu poznalam duze grono znajomych z roznych zakatkow swiata i to dalo mi
      sile na przetrwanie.po 2 miesiacach jednak mnie dopadlo..dzownilam codziennie
      do domu i wyplakiwalam sie na samotnych spacerach.byl to kryzys ktory pszeszedl
      po 2 tyg i o takiej sile juz nigdy nie wrocil..uff.ale co najwazniejsze to nie
      mozna siedziec w domu i kontemplowac swojej tesknoty bo przynosi to odwrotny
      skutek.tak wiec moja rada to szukac znajomych gdzie tylko sie da,miec dobry
      kontakt z rodzinka zeby czuc sie dobrze w domu i zeby zawsze moc w chwilach
      slabosci porozmawiac(to naprawde dziala)i przedewszystkim nie odliczac czasu i
      cieszyc sie tym ze jestes tam gdzie jestes i czerpac z tego jak najwiecej
      korzysci:)to tyle.pozdrawiam
      • bailey84 a ja jestem nienormalna! 22.10.05, 13:33
        nie tesknie w ogole, a juz na pewno nie za rodzina. Nie bylo mnie u rodzicow
        juz 10miesiecy i wcale mnie jakos to nie boli, jedyne za czym tesknie, to moje
        plyty jakie w PL zostawilam bo nie moglam sie ze wszystkim zabrac (ale to
        nadrobie teraz przy przeprowadzce do Szwecji :D) i wroclawski Rynek (a sama
        pochodze ze swietokrzyskiego wiec...)
        czy sa dziewczyny ktore czuja (lub nie czuja) jak ja?
Pełna wersja