agnes-smile
26.07.05, 14:45
Na poczatku maja zaczelam szukac rodziny na wakacje, pisalam setki ogłoszen
na roznych stronach - wole nie myslec ile godzin przesiedzialam przed kompem
i moja mama - kosmiczny rachunek za prad... I nic, niby gadalm z 2 rodzinkami
przez telefo i z kilkoma pisalam, ale albo oni juz sie nie odzywali albo nie
pasowaly termiy, albo 1 fecet ktory juz mi kupowal bilet nic o mnie nie
wiedzac a sam napisal o sobie 3 zdania...Normalnie beznadzija, nie wiem
czamu, stwierdzilam ze moze dlatego ze taki krotki termin - moglam od kanca
maja do polowy sierpnia i potem na wrzesien, ale potem czytam ze Ty w same
wakacje zalatwilas sobie do 3 miejsc! ja Ty to robisz? Niezle znam angielski
z matury podstawa 96, rozszerzony 82 procent, jestem kontaktowa, otwarta co
do miejsca, ilosci dzieci, obowiazkow, kasy, chodzimi pzrede wszystkim o nowe
doswiadczenia, ciekawy sposob spedzenia czasu...dodam jeszczwe ze mam prawo
jazdy i doswiadczenie - 2 tygoznie we Francji z 2 dziewczynkami, ale to byla
znajoma moich rodzicow i 3 lata jako baby-sitter dla malej dziewczynki, tez
saisdow... Zupelnie nie wiem dlaczego nic mi sie nie udaje... Juz nie moge
wytrzynmac sama w domu, zanudze sie na smierc, bo poza codziennym
sprawdzaniem poczty i wszystkich serwisow, zupełanie nie mam pomyslow na ten
ogrom wolnego czasu, a tak bardzo chcialam wyjechac... Prosze odezwij sie,
poradz cos,a moze Ty masz jaka potrzebujaca rodzinke...jak codzien patzrena
pustaskrzynke to mi sie wszystkiego odechciewa, a naprawde chetnie zajelabym
sie jakimis maluszkami, zawsze je uwielbialam, przy zdieciach bylam wiecznie
usmiechnieta, mialam glowe pelna pomyslow, to tak satysfekcja jak sie ich
nauczy czegos nowego, jak side widzi usmiech od ucha do ucha na ich slodkich
buziach...