Dodaj do ulubionych

zanudzam sie na smierc..

20.08.05, 19:12
zostaly mi 3 tygodnie
mary an ma racje)
juz nigdy nie wybiore wsi
i mam jeszcze jedno pytanie co do spedzania czasu wolnego i wyjsc nocnych
moi hosci mieli 2 au pair przede mna
pierwsza byli zachwyceni bo spedzala caly czas z dziecmi nawet ten wolny i
nigdy sie nie meczyla zabawa z nimi(idealna au pair)
co o tym myslicie?ja tak nie moge-zastanawiam sie czy to ja nie mam powolania
czy ona byla jakas wyjatkowa)
ich 2 au pair wychodzila codziennie i wracala o osmej rano z imprez a w
weekendy spala i to wszystko im sie nie podobalo ale nic nie mowili bo swoja
prace wykonywala perfekcyjnie i byli z niej bardzo zadowoleni
do wszystkich mowia ze au pair powinna wychodzic bawic sie miec swoje zycie
bo wtedy jestesmy szczesliwe itd a pozniej nie pasuje im ze w wolnym czasie
spimy albo ze za czesto nas nie ma albo ze dzieci mnie nie widza w weekendy
(kiedy mam wolne)
wiec czego oni chca?
(oststnio moja host mama mi powiedziala ze gdybym ja imprezowala tak jak ich
poprzednia au pair to nastepnej nie pozwoliliby wychodzic w tygodniu
JA uwazam ze to PRZESADA

czy wasi hosci wtracaja sie do waszego zycia poza praca?
Obserwuj wątek
    • slotna Re: zanudzam sie na smierc.. 20.08.05, 23:44
      Na poczatku pobytu, w wakacje wyjezdzalam w kazdy weekend, bo moi przyjaciele
      mieszkali w Londynie. Jak wyjechali, przestalam i wlasciwie w ogole nie
      wychodzilam, a moja hostka nie mogla tego scierpiec:) Kiedys wspomnialam, ze
      ktos tam mnie zaprosil na weekend, ale mi sie nie chce jechac, a ona 'no co
      tyyyyyy, jedz!!!' itede. Albo zaproponowala mi, ze zaplaci £30 za taksowke, bo
      wlasnie tez mieszkalam na wsi i z dojazdem z imprez byl problem. Zastanawiam
      sie do tej pory, czy meczyla ja moja obecnosc, czy po prostu chciala, zebym
      robila cos poza siedzeniem 24/7 przed kompem;)
    • bailey84 Re: zanudzam sie na smierc.. 21.08.05, 17:00
      moja hostka to sama powiedziala na poczatku, ze jak ona miala 20 lat to trudno
      jej bylo w miejscu usiedziec i po to jest sie mlodym zeby sie wyszalec, bardzo
      sie cieszy jak gdzies wychodze, a jeszcze bardziej jak z kims :) wlasciwie
      zawsze jej opowiadam co i jak sie dzialo, bo tez nie mam wiele do ukrycia.
      ale na tygodniu staram sie nie wychodzic za wiele - po prostu moj organizm jest
      dosc slaby i pewnei by mnie jakies przeziebienie zaraz z niedospania dobralo.
      najlepiej znac umiar w tym, co sie robi - nie tak jak pierwsza spedzac z
      dziecmi caly wolny czas, bo na dzieci kobiety kochane kazda z nas bedzie miala
      czas jeszcze w swoim zyciu. Nie tak jak ta druga, co jej nie bylo w ogole i
      cale zycie jedna wielka impreza. Grunt to wiedziec, kiedy wyjsc ;)
      Ale wychodzic i prowadzic zycie towarzyskie jak najbardziej! Bo na siedzenie w
      domu przed kompem lub telewizorem czas bedziemy w zyciu jeszcze miec :P
    • mary_an Re: zanudzam sie na smierc.. 21.08.05, 20:18
      Jezu, ja tu imprezuje dziko jak jeszcze nigdy z zyciu chyba :) Ale to w koncu
      Barcelona. Ale tylko w weekendy. Wracam do domu o 11, odsypiam, jem cos i dalej
      spadam na impreze. Moi sie ciesza, nawet sami mnie kiedys ze soba zabrali i nie
      widza problemu, zebym np. w tygodniu tez wychodzila, tylko ze moi znajomi
      pracuja i nie moga, a ja mieszkam daleko i mi sie potem nie chce dojezdzac.
      Najwazniejsze, zeby np. kac nie przeszkadzal ci w pracy i zebys nie wracala
      rano i spala caly dzien, a dzieci samopas lataja po domu. Taka jest
      przynajmniej moja opinia.
      • mujer1323 Re: zanudzam sie na smierc.. 22.08.05, 20:13
        nie miewam kaca bo nie pije i wracam najpozniej o 4 dzieci budza sie o 10
        a to ze moze czasami mi sie juz nie chce z nimi bawic w cos co powtarzamy 50raz
        to wcale nie dlatego ze jestem niewyspana tylko dlatego ze juz mnie to meczy!
        (niemozliwe zeby dzieci same lataly po domu-tu nie wolno siedziec w domu bo sie
        nabrudzi a poza tym moja hostka jest teraz przez 2 tygodnie w domu i w zasadzie
        moj host tez bo maja wakacje)i przeszkadza im ze spie w wolnym czasie w swoim
        pokoju bo dzieci maja zly przyklad...
        co jak co ale za rok to wybiore rodzine co nie kaze mi byc autorytetem)
        a mary an -ty to bys chyba sie nawet w rumunskiej wsi dobrze bawila-jak ty to
        robisz ze wszedzie gdzie jestes jest idealnie?nigdy nie trafilas na zla rodzine?
        albo na fajna ale w ktorej cos ci nie pasowalo?a moze to nie rodziny tylko po
        prostu ty
        • mada85 Re: zanudzam sie na smierc.. 22.08.05, 21:29
          ja tez mam rodzine korej nie przeszkadzaja moje codzienne wyjscia taki plus ze
          ne mieszkam z nimi, trylko w osobnym mieszkniu z innymi dwoma au pair,
          ale u mnie jest tak ze nawet jak do resturacj wychodza to najpierw sie pytaja
          czy nie mam plano na wieczor, jak ak to zostaja,moja hostka tez byla fille au
          pair w stanach i wie co o znaczy sie bawic sama mi opowiadala i nie wie
          dlaczego ja mialabym siedziec sobie w domu mam tylko patrzyc na oczy jak do
          pracy przychodze drugi plus to taki ze jest mlda 35 lat i dalej imprezuje , w
          okolicy byla tez inna fille au pair i zaczela sie z nami spotykac codziennie po
          pracy i ja odeslali do domu bo nagle nic nie robila a wczesniej jacy byli
          zadowolei ze hej, dodaje ze jestem na strasznej wiosce gdzie mieszka moze ze
          300 osob po sezonie tak to ami turysci i my, wiem ze wracam za rok na wakacje i
          jeszcze na zime ale to juz tylko w odwiedziny, z minusow o tylko to ze wszyscy
          nas znaja i wiedza wszystko,czasem wiecej niz my
            • mary_an Re: zanudzam sie na smierc.. 23.08.05, 00:24
              Ja mam dobre referencje i papiery, zglasza sie do mnie wiele rodzin i ja
              wybieram sobie ta, ktora najbardziej mi odpowiada. Bardzo wielu odmawiam, bo
              nie pasuje mi jakas pierdola. A to wiek dziecka, a to polozenie, a to godziny
              pracy, albo np. brak komunikacji.
              Ale tu mieszkam na wsi i tez jest fajnie, wychodze, jade 1,5h do miasta, potem
              wracam, jade 1,5h i potem jeszcze maszeruje po gorach przez las przez godzine,
              ale mi to nie przeszkadza :) Moze rzeczywiscie tez chodzi o nastawienie, ale na
              pewno jakby rodzinka byla marna to nie bylabym tak zadowolona. Chociaz nie
              wiem, moze u moich 4 rodzinek u ktorych bylam inne dziewczyny by sie meczyly i
              bylyby niezadowolone, nie mam pojecia.
        • mary_an Re: zanudzam sie na smierc.. 23.08.05, 00:28
          Ja tam duzo pije i wracam o 11, potem spie do 15 (nastawiam sobie budzik),
          wlaze do kuchni, jem obiad, po czym dalej ide do wyrka, o 20 kaze sie odwiezc
          do miasta i dalej na impreze.
          Nie wiem, co oni o tym mysla, ale jakos nie wygladaja na bardzo przejetych,
          wczoraj nawet krzyczeli na dzieci, ze sie glosno zachowuja jak ja usiluje spac
          po imprezie :) I jak wstalam to sie bardzo przejmowali, pytali czy dobrze
          spalam, a ja po wrzaskach i pijanstwie glos stracilam i im tylko na migi
          odpowiadalam, to sie przejeli i mi jeszcze leki przyniesli :D
          Mysle, ze w rumunskiej wsi mogloby byc super wesolo!!! :D
          • testardo Re: zanudzam sie na smierc.. 24.08.05, 17:09
            hej, to ja powtorze moje pytanie z innego watku, bo nie uzyskalam odpowiedzi,a
            wyjazd na dniach. Zaznaczam,ze jade do rodzinki, u ktorej juz pracowalam,ale
            dochodzaco tylko, wiec nie bylo takiego problemu, a na wakacjach jak z nimi
            mieszkalam to jakos tak naturalnie wychodziloz,e 24/24 bylam pod reka.
            To jak wy z tymi godzinami pracy? bo macie umowy podpisane,ze od-do, tak? czy
            jak? Bo ja sie w sumie z dziecmi dobrze bawie, ale jak nie mam czasu dla siebie
            w ciagu dnia to sie jakas taka stlamszona czuje. Wiec co, mam sie nagle postawic
            i powiedziec, ze sorki,ale teraz to ja sie chce soba zajac czy jak? A jak nie
            bede chciala isc nigdzie tylko w ogrodku poczytac i dzieciaki do mnie przyleca
            to co im powiem, sorki,ale ja jestem od-do dla was?
            • mary_an Re: zanudzam sie na smierc.. 24.08.05, 18:20
              zalezy jaki masz z nimi uklad, ja np. raz mialam caly dzien i tylko weekendy i
              wieczory wolne, innym razem mialam od-do np. od 9 do 12, innym razem od 15 do
              19 a potem wychodzilam z domu, zamykalam sie w pokoju i trzymalam jak najdalej
              od dzieci bo co za duzo to niezdrowo
              • testardo Re: zanudzam sie na smierc.. 25.08.05, 00:54
                to ja to chyba chora jestem, albo pracoholik jakis, bo nawet wiedzac,ze mam
                prawo do czasu dla siebie to bym miala wyrzuty jakies,ze ja tu sobie costam,a
                oni sie musza dziecmi zajmowac, ze niby po to mi placa slono,zebym sie tymi
                dziecmi zajmowala.eeeh
                • mujer1323 Re: zanudzam sie na smierc.. 27.08.05, 15:05
                  ja pracuje od 9 30 do 16 a pozniej od 2 30 do 10 a pozniej zalezy czy mi
                  powiedza czy wychodza oni czy ja(ale kolacja i tak sie konczy o 11)
                  w ciagu dnia niby mam wolne ale nie mam innej opcji jak plaza a spedzam na
                  plazy juz ponad 2 miesiace wiec nie moge na nia patrzec i chetnie bym poszla na
                  zakupy ale nie mam takiego dojazdu zeby potem wrocic
                  a w weekendy chcialabym pospac do jakiejs 11 tylko ze wtedy juz nigdzie nie
                  moge jechac bo mam autobus o 7 rano a powrotny o 21 a to mi sie wcale nie
                  podoba tym bardziej ze nie mam z kim jechac bo wszyscy pracuja a co mozna samej
                  robic w miescie caly dzien-nie wiem jak wy ale ja nie wstane o 7 rano
                • inka_83 na czesc 1.09 -dzieci do szkoly - hip hip hurrra!! 31.08.05, 22:15
                  testardo! a moze Ty moja zaginiona siostra blizniaczka jestes? ;) mam podobne
                  odczucia; tyle ze u mnie to poczucie stlamszenia (trafnie to ujelas w
                  poprzednim poscie) konczy sie w lodowce ;) wiec staram sie zachowac rownowage
                  psychiczna i uciec sobie raz czy drugi od moich dzieciatek. i bardzo sie juz
                  ciesze z poczatku roku szkolnego;)
                  a co do wyrzutow ze sie musza wlasnymi dziecmi zajmowac- tez takie miewam- no
                  ale warto sobie uswiadomic (co czynie regularnie;), ze to w koncu ich dzieci!!
                  i to ze oni o tym czasem zapominaja i myla pojecie "au pair" z "matka
                  zastepcza" nie znacy ze my tez musimy.
                  wrzucamy na luz! aby nie zwariowac, drogie operki ;)
                  pozdrawiam!:)
            • bailey84 Re: zanudzam sie na smierc.. 25.08.05, 09:38
              pracuje codziennie do 19.30 czasami dluzej (ale zawsze wiem wczesniej) z
              licznymi przerwami w ciagu dnia :P na tygodniu wiec niezbyt mam ochote
              wychodzic, zwlaszcza ze nie mam z kim, ale weekendy mam wolne i znikam no i
              mnie nie ma ile mi sie podoba :)
              na tygodniu jak ktos akurat chce sie ze mna spotkac to po pracy moge spadac,
              znaczy sie kolo 20.00 zwykle moge sie ulotnic :)
      • mada85 Re: zanudzam sie na smierc.. 26.08.05, 23:05
        ja pracuje od 9/30 do 12/30 a potem od 16 do 19 i spoko zadowolona jestem
        wieczory do mnie naleza a spie po 3 lub 4 godziny i oni dobrze o tym wiedza i
        sie ciesz ze sie dorze bawie np dzis jestem na baby sitting ktory wyglada tak
        uspili mi dzieci przyszla moja kolezanka ogladamy tele i pijemy herbatke oni
        wroca z imprezy a ja wtedy wyjde i zaczne moja taki uklad mamy a w niedziele
        jest taka impreza na koniec sezonu i ja ide z nimi a oni nianie wynajmuja na
        ten wieczor niezle nie ja sie tak troche dziwnie czuje z tym faktem ale wiem ze
        mnie nie traktuja jak niewolnika tylko normalnie i zdrowo,,
        pozdrawiam
        papa
        • anulka7 Re: zanudzam sie na smierc.. 30.08.05, 22:41
          heja laseczki
          to co niekture z was tu opowiadaja to az mi sie wlos na glowie jezy:) operka to
          nie zadna tania sila robocza -nie powinnyscie sie zgadzac na wiecej niz 5-6
          godzin "pracy" dziennie i musicie mic 2 pelne dni wolnego. jak nie to maja wam
          wiecej zaplacic i koniec. moi mnie wykorzystywali harowalam dla nich jak wol
          ale spoko mi to pasilo bo na poczatku powiedzieli ze beda mi placic za
          dodatkowa robote. ale kiedy sie upomnialam o kase natychmiast przestali tyle
          ode mnie wymagac, od tej pory "pracuje" 4 godz dziennie, grzecznie sie mie
          pytaja czy nie mam planow na wieczor i czy bym im nie pobejsitingowala oraz
          przepraszaja mnie ze smieli zostawic talerze po lunchu niewpakowane do zmywary
          a wczesniej byli na tyle beszczelni ze prosili mnie o nakarmienie bejbiatek
          (blizniaki 4ro miesueczne) o 11 w nocy a matka w tym czasie brala sobie
          prysznic. wprawdze od poczatku mialam napisane na kartce ktora mi wreczyli
          wydrukowana z kompa ze pracuje od 1 do 7 ale w praktyce okazalo sie ze
          podczas "pracy" nie mam czasu pierdnac normalnie gorzej niz w normalnym miejscu
          pracy albo na jakims zmywaku a niewtajemniczonym przypominam ze operowanie to
          nie jest praca na kontrakcie tylko wymiana kulturalna -kto chce niech poczyta
          stosowne statuty. teraz placa mi po staremu 100 eurosow i stali sie naprawde
          milutcy. naprawde, nie przesadzam. od razu mi to poprawilo humor. ale kurcze
          zastanawiajace co oni sobie o mnie wczesniej mysleli -ze ja jakas lola z
          przerosnietym instynktem macierzynskim tudziesz sprzataczkowym?? a swoja droga
          takie szarpanie sie o kilkadziesiat euro jest upokarzajace. nigdy wiecej nie
          bede operka, profesjonalne nianki zarabiaja 3-4 razy wiecej i chociaz nie mam
          zadnego certyfikatu to z moim doswiadczeniem i referencjami dam rade.

          ps.co do imprezowania moi sie nie wtracaja as long as nie potrzebuja mnie zebym
          im pobejsitingowala w likend. na to ja im ze mam prawo do 2ch pelnych dni
          wolnych w tygodniu wiec beda musieli mi zaplacic. to oni juz nagle zmieniaja
          plany i nigdzie nie ida:)) wierzcie lub nie sa sto razy milsi i to szczerze
          odkad zaczelam sie stawiac. bo to naprawde mili i sympatyczni ludzie sa:))))
          ps 2. w zeszlym roku operowalam w londku u chinczykow bardzo mlodych i jak raz
          wrocilam z impry rano o 9 to matka o malo z krxesla nie spadla chyba sie
          zszokowala abo co:)
          • korn.ik Re:a ja sie nie nudze:) 01.09.05, 13:50
            wiecie co dziewczyny,to wszystko jak to bedzie z rodzinka i stosunkami z
            nimi,wychodzeniem i balowaniem,zalezy tylko od nas,naszego nastawienia.bo
            poznalam kilka operek,cichutkich i grzecznych,ktore ciagle siedza ciagle w
            domu.troche tego nie rozumiem,skoro sie jedzie do innego kraju,to po to zeby
            tez przygode przezyc,ktorej sie nigdy nie zapomni.a jak sie czegos bardzo chce
            to i na wsi mozna sie bawic.ja wiem,moze nie rozumiem teog do konca,bo w
            hannoverze mieszkam 15 min od centrum.i praca praca,ale powinno sie tu poznawac
            duzo osob,bo i tak sie cwiczy jezyk:) a nowe znajmosci tutaj nie trudno. ja
            poznalam kilka na gg i ciagle jestesmy w dobrym kontakcie,reszte na
            kursach,imprezach a nawet i zwyczajnie na ulicy :P co do wychodzenia i
            imprezowania,to wydaje mi sie ze nie powinno byc z tym problemu jesli operka
            mimo ze jej np nie ma wieczorami i w weekendy wykonuje wszystkie swoje
            obowiazki.bo mimo ze zyjemy z ta rodzina,w pewien sposob sie z nia wiazemy,to
            chyba mamy juz swoje lata i nie musimy pytac o pozwolenie,albo???
            ------------------------------------------------------------------
            por un lococ todo es posible
            • mujer1323 Re:a ja sie nie nudze:) 10.09.05, 14:04
              ja pracuje od kiedy wstaja dzieci czyli przedtem 10rano -teraz we wrzesniu 8.30
              do kiedy wroci mama z pracy 16 pozniej mam wolne do 20 , od 20-10 pracuje i
              pozniej w zasadzie nie ale kolacja jest o 11 albo 12 a po kolacji musze
              przeczytac dziecku bajke na dobranoc czyli wychodzi na to ze musze byc w domu
              do 12 lub 1 w nocy bo ona tak chodzi spac wiec niby nie pracuje tyle godzin bo
              rodzice sa w domu ale tez nie moge wyjsc
              i to jest wlasnie to co mnie wkurza
              na poczatku wydawalo mi sie ze praca od 10-4 po poludniu to malo
              ale jak spojzec na te wieczory to chyba za duzo

              co o tym myslicie

              co do wychodzenia
              weekendy mam wolne
              ale majac 70 euro na tydzien i chcac imprezowac w weekendy musialabym to
              wszystko wydawac bo sam dojazd do miasta mnie bedzie kosztowac jakies 15 euro w
              obie strony ale wiec liczac 2 dni to 30
              poza tym w sobote stad sa tylko 2 autobusy o 9 rano i 16 po poludniu
              a w niedziele zeby wrocic mam 1 autobus o 15
              (a oni nie zamierzaja mnie wozic)
              moze marudze ale bylam au pair w duzym miescie i dla mnie to ogromna roznica
              • bailey84 Re:a ja sie nie nudze:) 21.09.05, 09:39
                kobieto, nie marudzisz, sytuacje masz STRASZNA!
                1. czy oni (rodzice dzieci) jak chodza do pracy to musza pracowac z przerwa tak
                ze wychodzi im ze spia od 1 do 7 a reszta dnia to praca? szczerze mowiac
                watpie, a juz na pewno nie za pieniadze jakie dostaje operka. Powiedz im, ze
                kategorycznie nei zgadzasz sie na te wieczory, bo ty nie jestes darmowy robol!
                Albo extra money niech placa!
                2. jesli wies to tylko z samochodem, ja bym tu doslownie UMARLA jakby mi nie
                dali auta, ostatni autobus w weekend przyjezdza o 18.30 i w dodatku do
                przystaku i tak poltora km. ech... gdzies ty sie tam wpakowala?
                masz szanse zmienic rodzine?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka