jedzenie u hostow

17.04.06, 19:21
hejka :)
ciekawi mnie jak u was wygladalo jedzenie. jak sie umawialyscie w sprawie
jedzenia? czy to bylo ustalane na poczatku? czy prosilyscie hostow zeby
ku[owali np. tyle i tyle jogurtow i tyle i tyle slodyczy, platkow czy kawy.
byly z tym jakies problemy?
co zrobic zeby od poczatku nie bylo problemow, jak to powiedziec? albo czy
mowic ze np. je sie takie i takie jedzenie i zeby wiedzieli ze napewno bede
osobno zrobione jadla jedzonko?!
    • mary_an Re: jedzenie u hostow 17.04.06, 20:18
      to zalezy od rodziny, ja mialam taka gdzie jadlo sie w 15 osob przy wielkim
      stole i TRZEBA bylo wszystko zjesc, wiec z odruchem wymiotnym polykalam rzeczy,
      ktorych nienawidze.
      potem mialam taka, co mi dawali na jedzenie i sobie sama kupowalam, dziennie
      calkiem sporo dostawalam i sobie sama kupowalam i gotowalam, co chcialam
      a potem trafilam do anglikow, ktorzy jedli takie obrzydlistwo, ze ja sie nie
      zblizalam do tego na kilometr, lodowka byla pusta, kupowali 4 jogurty
      tygodniowo na 3 duzych dzieci, 2 rodzicow i mnie (oczywiscie kupowalam i
      gotowalam sobie sama, ale za wlasnie pieniadze)
      nic nie mozesz narzucic ludziom, do ktorych jedziesz, zobaczysz na miejscu
      • aupairka19 Re: jedzenie u hostow 18.04.06, 17:39
        dobra, to jedzonko zostawie na 'jak przyjade' :)
        ewentualnie wspomne, ze lubie aktywny tryb zycia i zdrowe jedzonko skladajace
        sie z masy owocow i nabialu.. <lol>
        no bo wlasnie, jak beda chcieli zebym przygotowala dziecom cos do zjedzenia to
        musze napisac ze 'gotuje' zdrowo i praktycznie surowe jedzonko( lol 'GOTUJE' :D)
        zreszta chetnie bym sie pochwalila, ze uwielbiam piec, ale boje sie, ze zostane
        z tym ozeniona :D(bo wiadomo to co TRZEBA zrobic juz nie sprawia takiej
        przyjemnosci :/ )
        • mary_an Re: jedzenie u hostow 18.04.06, 21:01
          ja nie jem miesa i wlasnie przyjechalam dzisiaj do mojej nowej rodzinki i
          przygotowali wegetarianskie danie :) jak milo
          zawsze z gory mowie, ze nie umiem gotowac (chyba ze jajko na twardo), zeby
          potem nie bylo szoku -chociaz i tak zawsze jest ze az TAK BARDZO nie umiem :DDDD
          • mooi1 Re: jedzenie u hostow 19.04.06, 08:32
            Ja miałam tak, że nawet w moje wolne dni jadłam z hostami, zawsze pytali mnie
            czy będę na obiedzie. Jak odwiedzała mnie koleżanka wegetarianka to zawsze byl
            bezmięsny obiad. Kupowali mi ulubione serki i jogurciki, nawet ciasteczka, a ja
            im pieklam pyszności jak miałam ochote.
            • aupairka19 Re: jedzenie u hostow 20.04.06, 19:27
              ee to pieknie :)
              musze sie modlic zeby na taka rodzinke trafic co mnie bedzie obsypywac
              pysznosciami i nie tyka miecha i junkfoodow :DDD
              • testardo Re: jedzenie u hostow 25.04.06, 23:47
                Ja tez wege i nie bylo problemow. Bardzo nie lubie gotowac, wiec powiedzialam,ze
                nie umiem, wiec bardzo wyjatkowo czasami prosili mnie bym cos ugotowala, ale
                dokladnie mi 3 razy tlumaczyli jak sie gotuje ziemniaki czy makaron (wszytsko
                bez soli oczywiscie, to chyba taka angielska mania). Generalnie rzecz biorac to
                gotowal tatus na zapas,a ja tylko wyjmowalam woreczki z jedzeniem z zamrazalki,
                i w mikrofali odgrzewalam. Kilka razy popisowo cos przypalilam,zeby widzieli,ze
                nie zartuje z tym gotowaniem ibylam ustawiona :) A z zakupami bylo tak,ze zawsze
                jak sie cos konczylo to sie to zapisywalo na liste przyczepiona do lodowki i do
                niej tez sie dopisywalo co sie chcialo, wiec zawsze jak mi na cokolwiek przyszla
                ochota to tam pisalam. A zapasowa lodowke mieli u mnie w pokoju i tam mi stale,
                bez proszenia z mojej strony, uzupelniali zapas piwka, bo wiedzieli,ze lubie. A
                za moja lazienka byla piwniczka z winkiem, w ktorej tez sie moglam czuc jak u
                siebie:)
                • kamyk4 Re: jedzenie u hostow 26.04.06, 01:30
                  Proponuje zapytac sie hostow czy nie mieli by nic przeciwko aby kupowac dla was jedzenie ktore jadacie i tyle. A najlepiej samej robic zakupy:)
    • dominika1982 Re: jedzenie u hostow 30.04.06, 18:53
      "Moja" rodzina duzo jadla a jeszcze wiecej kupowala. Jak bylam w domu to z nimi
      jadlam kolacje, a poza tym to moglam jesc co chcialam i tyczylo sie to
      wszystkiego: slodyczy, platkow, sokow itd. Jednym slowem - tak jak w domu-
      moglam jesc wszystko co chcialam. Jak do mnie przychodzila kumpela na sleepover
      to tez jej jesc kazali.Tacy juz byli.Jak jechali na zakupy, pytali czy chce
      zeby mi cos kupili. Jak zamawiali picce albo jakies inne takeovery, to tez
      zawsze mnie brali pod uwage. Tak normalnie bylo z tym jedzeniem.
Pełna wersja