pierwszy dzien u rodzinki

09.06.06, 00:43
Niedlugo bede jechac i ostatnio zaczelam sie stresowac jak to bedzie na poczatku, macie moze jakies sprawdzone sposoby na przelamywanie pierwszych lodow? Z rodzicami, z dziecmi, moze jakas gra, zabawa dzieki ktorym moznaby sie z nimi poznac?
    • nomanda Re: pierwszy dzien u rodzinki 09.06.06, 14:25
      Wiadomo poczatki sa zawsze ciezkie, ale hosci powinni ci przez pierwsze dni
      pokazac co i jak, gdzie co jest w domu, w miescie, jak wygladaja zwyczaje ich
      rodziny. Jak beda naprawde w porzadku to przez pierwsze dni sami zabiora Cie
      np. do centrum zeby pokazac miasto itp. Oczywiscie nie zawsze tak jest, opowiem
      Ci jak u mnie bylo. Przyjechalam do mojej nowej rodzinki po poludniu ok. 13:00,
      zjedlismy razem w domu obiad i juz zaraz po obiedzie musialam posprzatac po
      obiedzie a potem zajac sie dziecmi, nawet nie dali mi czasu na pojscie do
      lazienki wziac prysznica po podrozy... (a jechalam przez 14 godzin
      autokarem...) Jesil chodzi o poznanie dzieci to wychodzi to naturalnie, mozesz
      poprosic dzieciaki (jesli sa troche starsze) zeby pokazaly Ci dom, ogrod, swoj
      pokoj, zapytaj je o ich ulubiona zabawe albo sama mozesz im pokazac jakies gry
      ktorych nie znaja). Z hostami po prostu duzo rozmawiaj, poznanie sie nawzajem
      wychodzi naturalnie, a zwlaszcza kiedy sie z kims mieszka pod jednym dachem. Po
      tygodniu bedziesz juz sie tam czula o wiele pewniej, a pierwszy tydziec leci
      naprawde szybko. Takze sie nie stresuj, na pewno wszystko bedzie w porzadku.
      Powodzenia!
      • mooi1 Re: pierwszy dzien u rodzinki 09.06.06, 15:08
        Tak, tak, ja też się bałam pierwszych godzin u hostów. Po pierwsze: czy się
        polubimy a po drugie: czy dzieci mnie polubią? Po przyjeżdzie wypiliśmy
        herbatę, poczęstowali mnie ciastem, oprowadzili po domu, pokazali pokój. A
        potem poszłam się zdrzemnąć (jechałam 21godzin). To była sobota więc oboje byli
        w domu. Z dziewczynkami poszło rewelacyjnie, tego samego wieczoru oglądałyśmy
        bajki i bawiłyśmy się naklejkami. Nie mówiłam słowa po holendersku, z pomoca
        hostów porozumiewałam się z dziećmi. Napisali mi podstawowe zwroty a w
        poniedziałek zostałam z nimi sama. Nie przejmuj się, grunt to wykazać
        inicjatywę i zainteresowanie!
    • farelkaa Re: pierwszy dzien u rodzinki 09.06.06, 18:29
      ja przylecialam na miejsce po 21 na lotnisku czekal host i od razu spytal czy
      chce prowadzic LOL ;), w domu czkala hostka a dzieciaki spaly, oprowadzili mnie
      po domu i poszlam spac. drugiego dnia (pierwszego wlasciwie) dziewczynka szla
      do przedszkola a ja mialam zajmowac sie z hostka malym .... Wieczorem sama
      sonbie wyszlam poszwedac sie po okolicy.

      Przez pierwszych kilka dni mialam problemy zeby zrozumiec co dziewczynka do
      mnie mowi, ale teraz jest juz okej ;)
      Na poczatku, sprawdzala jak daleko moze sie ze mna posunac i nie obylo sie bez
      wycia i krzyku....ale moja maxine to przypadek wyjatkowo wrednego dziecka
      wiec...
      • jolietta Re: pierwszy dzien u rodzinki 09.06.06, 23:22
        dzieki za odpowiedzi, ja prawdopodobnie bede na miejscu w sobote kolo 13 (heh ale dopiero w sierpniu:P) wlasnie dlatego, bo prosili zeym przyjechala tak zebysmy mogli jeszcze weekend razem spedzic zanim zostane sama z dziecmi (chlopiec 3 latka i dziewczynka 8 ) Nie no ogolnie wydaja mi sie strasznie spoko, z babeczka juz przez telefon rozmawialysmy kilka razy, z obecna aupairka maja tak dobry kontakt ze jada w te wakacje razem z nia do Szwecji odwiedzic jej rodzinne strony. Najbardziej chyba stresuje sie tym, ze ta moja host mama bedzie mnie strasznie obserwowac na poczatku, i absolutnie to rozumiem w koncu zostawia swoje pociechy pod opieka kogo zna tylko z telefonu, ale jak ktos mi tak na rece patrzy caly czas to nic mi nie wychodzi tak jakbym chciala. No ale zobaczymy :) A i jeszcze jedna sprawa czy dzieci smialy sie z was na poczatku, w sensie z tego jak mowicie, bo no dogadac jakos sie dogadam ale na pewno nie jest to plynna i dźwięczna francuszczyzna :P Ehhh ale nad czym ja sie w ogole zastanawiam dzieciaczki wydaja sie rozkoszne i fajniutkie, rodzinka sympatyczna wiec i dzieci chyba tez, a w moich czarnych scenariuszach jawia sie jako male wredoty :P
Pełna wersja