Dodaj do ulubionych

Sposob odejscia naszej Aupair

19.08.06, 22:05
Witam, witam mam cos dziwnego do napisania. Tak jak juz niektore tu wiedzxa
jestm Hostka. Dzis milam pokaz odejscia obrazonej Aupair, bo wyszlo ze wiem
ze mnie oszukala. A wiec tak - umowilysmy sie, zr zostaje na rok lub gdzy nie
bedzie sie jej podobalo to dam mi czas na znalezienie nastepczyni.
Po 6 tyg. pobytu mowi ze wraca na studia i nie moze wiecej u mnie byc, ja ze
studia rozpoczynaja sie pozniej, ale ona na to ze musi wiele rzeczy
pozalatwiac, o.k. date wyjazdu narzucila sama i dala mi 2,5 tyg. na
znalezienie nowej Aupair ( duuuzo co?) ale o.k. W trakcie tyg. dowiaduje sie
od kogos, ze znalazla nowa rodzine w innym miescie, ach mysle sobie
poczekam, popytam moze mi powie. 7 dni co dzien karmila mnie historiami ze
wraca, ze nie musze odwozic jej na dworzec, pytam o tel do domu zeby
zadzwonic jak dojedzie, zapomniala i wiele bzdur powierdazjacych ze nie
jedzie do PL. Ja jej juz wczesniej zaplacilam bilet powrotny, ale oczywiscie
mowi ze nie zkorzysta, bo jedzie najperw do kolezanki i z innego miasta
wroci. No i dzis rano, pyta o rozliczenie, ja ze za bilet chce jej potracic,
a ona niech sobie wycofa pieniazki w Polsce, a ona ze jestem nie w porzadku
no to jej powiedzialam ze od tyg. robi idiotke ze mnie i z siebie bo ja wiem,
ze jedzie do innej rodziny. Ja oplacilam jej ubezpieczenie na 6 miesiecy,
wiec niech mi je odda, oczywiscie nie oddala. Wyzwala mnie od wyzyskiwaczy,
zucila kanapka o blat i poszla pakowac sie do pokoju ( miala jechac jurto).
Ja zanioslam jej caja reszte pieniedzy do pokoju nie potracajac jej biletu,
przypomnialam jej o kilku extra, to nazwala "marne pieniadze" ( dumna to po
co brala "marne pieniadze"). Zajelam sie czyms w ogrodzie i po pewnym czasie
slysze moje dzieci po drugiej stronie domu gdzie jest ruchliwa ulica ( mam
male dzieci) ide przez dom, widze drzwi domu szeroko otwarte i moje dzieci
siedzace przy ulicy na murku. Oytma co Wy tu robicie, ja wyszliscie a one ze
za .... ( Aupair). Ohh, prawda pokoj pusty dzieci zostawione na ulicy i tyle.
Pytam czy sie pozegnala, czy cos powiedziala podobno tak, dowidzenia. Ja pal
licho, ta zla polka co sie w du.. przewrocilo, ale moje dzieci i maz ( byl w
domu) dostaly swietny przyklad pozegnania "odpowiedzialnej" Aupair.
Poszla trudno, boli mnie jedno, aby nie wypasc na ta "skapa" polska Host,
zaplacilam jej zgodnie z umowa, a teraz czuje ze jestem glupsza niz ona -
kieszonkowe, bilet powrotny i ubezpieczenie na pol roku ( byla 9 tyg. z czego
pracowala 7, bo 2 nas nie bylo za ktore tez dala normalne kieszonkowe)
ma odemnie a ja mam 1 tyg. na znalezienie kogos, a ja pracuje i nie moge
sie zwolnic na jakis czas. Znalezc znajde, ale czy chce ???

Sorry, ale nie mialam sie komu wygadac
Obserwuj wątek
    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 19.08.06, 23:24
      Trzepie mnie, ze nie moge. Nie moge przezyc, jak mozna potraktowac tak dzieci,
      zrobily prezenty, ktore mialy dac jurto ( dodam, ze bylam bardzo zadowolona z
      kontaktu z maluchami i one tez), a dzis patrzyly za oddalajaca sie Aupiar z
      walizka i nic nie rozumialy, syn zapytal czy wroci bo wczoraj obiecala 3 razy
      zagrac dzis w chinczyka no i jak teraz dadza te prezenty, powiedzialam ze
      doslemy, ale to nie to samo. Mielismy juz wczesniej 2 dzwieczyny i pozegnanie
      wygladalo inaczej ( nawet nas jedna niedlugo odwiedzi ).

      • mijaczek Re: Sposob odejscia naszej Aupair 20.08.06, 09:42
        Kurde... no widzisz... naprawde glupia sytuacja...
        Napisz teraz cos, co moze wywolac pewna burze, szczegolnie, ze jestem
        zalozycielka tego forum i mozna znalezc wiele wypowiedzi mojeo autrostwa, ktore
        wielokrotnie "zagrzewaly do walki" operki...

        No wiec uwazam, ze dziewczyny czesto przed wyjazdem nasluchuja sie [lub
        naczytuja] tesktow w stylu "tylko ty sie tam nie daj!", "nie jestes idiotka, jak
        chca opieke do dziecka, to niech sie wychylaja", "pamietaj, ze masz sobie nie
        dac w kasze dmuchac", "nie boj zaby, oni wszyscy maja kase, wiec niech placa, a
        jak bedzie cos nie tak, to pakuj manatki i wiej stamtad"...

        No i przyjezdzaja dzieewczyny z odpowiednim attitude, nastawione od samego
        poczatku bojowo, zeby im ktos tylko nie probowal "krzywdy zrobic" i wydaje im
        sie, ze to one moga stawiac warunki, no bo przeciez ty ich bardziej potrzebujesz
        niz one ciebie...

        Ech... szkoda, ze tak sie porobilo...
    • asiczek21 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 20.08.06, 09:37
      niezle cie wykolowala-wspolczuje. z doswiadczenia wiem, ze taki 3latek na chwile
      spuszczony z oka zamiast drzwiami wyjdzie oknem:( co do kasy, to twoja operka
      chciala wuciagnac od ciebie jak najwiecej i jej sie to udalo. sprawdzalas
      wczesniej jej referencje? bedzie dobrze,:)
    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 20.08.06, 11:46
      Referencje, ja wiem ze juz jedna rodzina tez ja wystaiwla za dzwi, ale
      historie ,ktora mi opowiedziala to wlasnie taka, ze oni byli nie normalni a ona
      biedna itd. Mam adres do jej mamy, ktora oczywicie mysli, ze ja k.. itd.
      Chyba jej cos napisze bo nie dam rady, a ja bym znalazla, ale boje sie
      ze np. mi samochod porysuje czy co ? Ach, szkoda ze takie glupie zaby kreca sie
      po swiecie i zawalaja opinie polskim dziewczynom. Wiem ze jest w Den Haag.

      Ach, szkoda gadac
      • mujer1323 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 20.08.06, 13:38
        no niezla historia-mozna jeszcze tak potraktowac hostow ale dzieci?tym bardziej
        ze miala z nimi dobry kontakt..tego nie rozumiem-ja za dziecmi zwykle tesknie
        nie wyobrazam sobie ze tak mozna wyjsc nie wazne jak bym sie nienawidzila z
        hostami
        ale to mnie utwierdzilo w przekonaniu ze lepiej nie opowiadac przyszlej
        rodzinie ze sie mialo wczesniej zle doswiadczenia bo tak naprawde nie wiadomo
        co sobie pomysla skoro zdarzaja sie takie operki..
        (ja za 1 szym razem mialam koszmarna rodzine i tez jak wyjezdzalam to sie nie
        pozegnalismy tyle ze zostalam do konca)wychodzi na to ze lepiej takich rzeczy
        nie mowic..
        • anna_maria21 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 20.08.06, 16:48
          Sama jestem au-pair ktora szuka teraz rodzinki(tyle ze we Francji) i powiem
          szczerze ze niezwykle mnie draznia takie zachowania polskich au-pair!!!
          Ja mjej hostce dalam ponad miesiac na znalezienie kogos a i tak mam wyzuty ze
          to za malo!Znowu rodzinki do niej wydzwaniaja i pytaja jaka ja jestem, czy
          imprezowa, czy bylabym w stanie zostawic ich z niczym bo przeciez "takie
          hiostorie sie slyszy o polskich dziewczynach!". Ciekawe ze o tych ktore maja
          fantastyczny kontakt z dziecmi i hostami, o normalnych dziewczynach ktore sa w
          stanie w swoj dzien wolny oproznic zmywarke czy zostac dwie sekundy z dieckiem
          sie nie slyszy!I po co takie zachowanie???Tylko psuje opinie dziewczyna ktore
          sa ok!
    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 20.08.06, 22:48
      Wiecie co, tak bardzo boje sie, ze to co zrobila zostanie malemu w pamieci ( 5
      lat). Musialo to dla nich byc czyms dziwnym, nierzozumialym, bo norlanie
      przybiegly by do mnie i powiedzialy, ze .... wychodzi z walizka. K.. mnie
      strzela. Maly dzis oswiadczy ze nie chce nowej Aupair, a ja naprawde nie dam
      rady zrezygnowac z pracy. Musze przeczekac jakis czas, boje sie tylko ze nowa
      dziewczyna bedzie miala trudniejsza droge dostania sie do ich malych serduszek.
      Przyszla by i powiedziala, sluchaj co miedzy mani to miedzy mani, ale nie chce
      ranic dzieci takze pozegnajmy sie jak przyslao zeby wiedzialy. A one wiedza, ze
      i ze mna i z papa sie nie porzegnala, nie zagrala w obiecanego chinczyka i nie
      wiela zrobionych przez nich prezentow. Jak bardzo jej moje dzieci byly
      obojetne, mhh. Stara jestem i naiwna.
        • mijaczek Re: Sposob odejscia naszej Aupair 22.08.06, 18:34
          Sluchaj, mysle, ze powinnas pogadac z dzieciakami i powiedziec im, ze operka o
          nich nie zapomniala, ze tylko przez roztargnienie tak odeszla.. wiem, brzmi
          naiwnie, ale dzieci nie powinny sie zrazac do nian w ogole...
          dzieciaki, ktorymi ja sie zajmowalam na poczatku nie pozwalaly mi sie dotykac,
          okazywac sympatii, nie moglam im wlosow czesac, i w ogole wszystko bylo be, bo w
          ciagu 9 lat mialy 17 [sic!] operek i nie chcialy sie przywiazywac do kolejnej
          dziewczyny, ktora i tak odejdzie za miesiac...
          nie odeszlam, zostalam...
          pod jakims czasie mowily mi, ze mnie kochaja, przychodzily do mnie po fryzury,
          makijaze na przedstawienia teatralne, prosily, zebysmy udawaly, ze jestem ich
          starsza siostra [bylysmy nawet podobne do siebie!], mlodsza mi kilka razy nawet
          powiedziala, ze wolalaby, zebym to ja byla ich mama...
          na wszystko potrzeba czasu, ale rowniez nie mozesz oczerniac bylej operki w
          oczach dzieci...
          moi hosci wyznawali zasade - my sie nie pytamy o twjoa poprzednia rodzine, ty
          sie nie pytaj o nasze poprzednie operki...na poczatku bylam oburzona i myslalam,
          ze chca cos ukryc, ale prawde powiedziawszy - wyszlo nam to na zdrowie, bo nie
          wysluchiwalam o "potworach", ktore byly przede mna a i rowniez wiem, ze o mnie
          tak nigdy by nie powiedzieli...
          powodzenia!!!
          Mia
          na wszystko potrzeba czasu...
    • mojnowylogin do dzwony1 22.08.06, 19:13
      Witam! jest pani tu chyba jedyna hostko na tym forum, chcial sie poradzic w
      pewnych sprawach, czy mogla by mi pani podac maila?
      pozdrawiam i zycze powodzenia
    • asska4 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 23.08.06, 21:37
      sama jestem drugi miesiac aupair w Anglii i jestem przerazona tym co
      przeczytalam na temat odejscia polskiej aupair.ludzka bezczelnosc nie ma
      granic.i jaka teraz opinia powstaje na temat polskich aupair! sama tez bym sie
      bala teraz zaufac nastepnej osobie ale wiedz ze nie wszyscy sa tacy. ja jestem
      jak narazie bardzo zadowolona z mojej host-family sa bardzo mili i przyjazni, a
      dziewczynki , ktorymi sie opiekuje nie stwarzaja wiekszych problemow choc
      czasem jest roznie ale to normalne, jak to dzieci. pozdrawiam i zycze
      znalezienia odpowiedzialnej i "slownej" aupair.
    • mariaextreme Re: Sposob odejscia naszej Aupair 30.08.06, 21:10

      Witam to ja "okrutna" au pair...
      Jak mi ktos pokazal tego linka to myslalam ze zwariuje...
      Teraz wracam do jednej z historii o ktorej wolalabym zapomniec...
      Pod koniec czerwca pojechalam do rodzinki ... mowie super bedzie matka dzieci
      Polka dzieciaczki mowia po polsku bedzie okey ...mozna bedzie nawiazac lepszej
      jakosci relacje i wogole...
      Bilet kupilam za swoje pieniazki kosztowal okolo 360 zl w obie strony...mialam
      dostac zwrot juz na miejscu taka byla umowa jak i byla umowa ze bede pracowala
      35 godzin tyg, "dzwony1" powiedziala tez
      ze jak nie bedzie klikalo lub ja niebede dobrze wykonywala pracy to mi
      podziekuje okres probny miesiac...(ale jak wiadomo dziala w obie strony nie
      tylko ona ma prawo zmienic decyzje) ale ogolnie wstepnie jej mowilam ze ja w
      Holandii mam zamiar zostac na rok.

      Kazdy wie jak wyglada jazda autokarem-totalna masakra tym bardziej gdy autokar
      jest ful. Ale dzwony1 nie odebrala mnie z CS czekalam 40 minut na upale z
      walizkami stresujac sie ze nikt nie przyjedzie...pozniej sie okazalo ze dzwony
      miala spotkanie w interesach i wyslala kolezanke ktora tez jest au pair...
      dziwnie sie czulam byla z dziecmi i jak przyjechalysmy na miejsce wlasciwie juz
      pierwszego dnia zmeczona zajmowalam sie dziecmi...w pokoju ktory miala
      zamieszkiwac nie bylo kwiatow...ale kurz kurz i rupieciarnia w kacie...
      kto by na wstepie nie dal minusa??
      Dzwony wrocila do domu wieczorem...i jedno co uslyszlam to ze boli ja glowa
      hmmm fajne powitanie-co za oryginalnosc,

      Dzieci jak to dzieci przeciez nie sa niczemu winne troszke lobuziaki siusiak na
      mnie mowily ale luz pracowalam wczesniej w przedszkolu -wiec braku
      doswiadczenia juz dzwony1 nie mogly mi wmowic...
      Dzwony1 na drugi dzien pokazala mi co nalezy do moich obowiazkow gotowanie
      prasowanie i sprzatanie calego domu plus wiekszosc weekendow i wieczorow z
      trolami pracowalam ogolnie okolo 46 godzin tygodniowo...

      zal mi bylo czasem dzwony1 bo nie miala za duzo znajomych ... nie chcialam jej
      mowic ze odchodze do innej rodzinki ...nie chcialam tez sie klucic o
      nadgodziny...wiec 4 tygodnie przed moim wyjazdem powiedzialam ze sie
      zastanawiam czy nie wrocic na studia...i tydzien pozniej oswiadczylam ze jednak
      wracam ... miala juz rodzinke w innym miescie co prawda z 3 trolami ale co tam
      30 godzin pracy to nie 46 ...
      Mysle ze postapilam jak najbardziej wpozadku... dzieci stopniowo
      przygotowywalam psychicznie za juz niedlugo mnie nie bedzie...tez sie
      przywiazalam do nich wiadomo przeciez to ja je prawie zawsze kompalam i kladlam
      spac... a maly tak plakal ze nie ma nigdy mamy ze musialam go brac do siebie do
      pokoju i raz nie spal nawet do 12...dzeci w jego wieku tez nie mocza sie bez
      powodu czesto jest to wynikiem jakiegos stresu...dlatego niezycze sobie pisania
      ze to ja im jakas krzewde wyzadzilam!!! Nie mozna byc tak zapatrzonym w siebie
      i ciagle szukac winnych dookola...radze sie tez dobrze zastanowic nad swoim
      postpowaniem ...
      wogole przez te ostatnie 2 tygodnie to mialam jeszcze wiecej pracy...bo skoro
      juz jade to trzeba wykozystac na maxa wyszlo na to ze okolo 50
      godzin...kazdego dnia babysiting wieczorem...bo przeciez trzeba sie wyszalec
      zanim aupair odjdzie okey nic nie powiedzialam na ten temat do dzwony1...tylko
      jak sie pytalam czy napewno mi zaplaci za moja prace robila sie jakas
      dziwna...wspominala o bilecie za ktoty dala mi 70 euro a teraz mowila ze dala
      100 hmm bez komentarza...
      dziwne ze mi nie powiedziala zebym sobie poszla jak juz przeczytala moj
      dziennik lub Bog wie skad sie dowiedziala ze zmieniam rodzinke w kazdym razie
      prywatnosci tez nie mialam(czy to takie wazne jaki powod dalam i tak odchodze i
      tak)...a zrobilam to co uwazalam za lepsze dla niej...

      w kazdym razie nie powiedziala mi jak tylko sie dowiedziala ze zmieniam
      rodzinke wolala zeby sytuacja trzymac to w sobie...ja trzymalam sie tego ze
      wracam na studia...
      nie powiedzila mi tez w czwartek ani w piatek ale w sobote kiedy juz mnie
      zwyczajnie niepotrzebowala...oznajmila z wrednym wyrazem na twarzy ze ona wie o
      czyms.. hmm mysle co to moze byc bo nawet to ze zmieniam rodzinke niepowinno ja
      tak zdenerwowac...hmmm ale tak to jest jak sie tlumilo cale dwa tygodnie ze sie
      wie...oznajmila mi ze mi powie ale wtedy bede musiala sie wynosic...po czyms
      takim oczywiscie ze bylam zmuszona chciec wiedziec...wiec mi powiedzila a
      raczej wywrzeszczala i to jeszcze przy trolikach!!! Nie sadze ze tak sie
      zachowuje osoba dorosla i odpowiedzialna...normalnie powinna porozmawiac
      szczerze kiedy juz sie dowiedziala...ale trudno sa rozni ludzie dla mnie niezla
      szkola zycia...
      Pewnie gdybym sie tak nie starala zarowno nad pomoca wychowania dzieci jak i
      sprzataniem calego domu a posprzatalam przed wyjazdem nawet ten pokuj kory
      przeciez dostalam w stanie mega zakurzonym...to bym machnela reka ale sie
      poplakalam tym bardziej ze ona kazala mi sobie isc a rodzina do ktorej mialm
      jechac jeszcze nie wrocila z wakacji...ja to oczywiscie nic nie
      obchodzilo...dzwonilam do znajomych czy nie moge zostac na noc...
      Bylam w totalnym szoku w jaki sposob mnie potraktowano i to rodaczka nie jakas
      Holenderka...nawet rece mi sie trzesly daje slowo...na dodatek nic nie zdazylam
      zjesc bo zaczela przedstawienie jak szykowalam sniadanie (kanapki nie rzucilam
      po prostu bylam tak zdenerwowana ze nie wiedzialam co mam robic...czy sie
      pakowac czy z nia rozmawiac...czy dzwonic...)w tyamtym momencie pozalowalam ze
      nie odeszlam z dnia na dzien...
      na dodatek nie mialam juz kasy... a ona mi powiedziala ze nie zaplaci poniewaz
      odciaga za bilet...super!!!
      pokazalam wiec jej te nadgodziny ktore spisywalam kazdego dnia...spojrzala ze
      zdziwieniem ze to wszystko notowalam-czasem dobrze posuchac rady mamy;)rzucila
      mi 50 euro...bez komentarza...jak wogole dzwony1 moga sie dziwc ze wzielam
      swoje pieniadze...tego tez nie rozumiem

      zlosliwie dzwony za to nie chcialy mi oddac ladowarki wiec wydalam polowe zeby
      ow kupic...

      w stanie w jakim bylam tego dnia myslalam raczej o przetrwaniu kiedy wyjde z
      tego domu z 3 walizkami u boku a nie o ladnym pozegnaniu z kims kto mnie
      wyrzuca-halllo chyba cos nie tak w glowce??!! Spakowalam sie w pospiechu dalam
      buziaki trolikom mala sie zapytala czy wracam jutro i znow puscilam bekse
      naprwade trudno mi bylo sie zeganac nie tak to planowalam...mowilam zeby weszly
      do domu ale szly za mna (na tej wiosce nie ma ruchliwej ulicy!!!co za bzdura)
      dzwony1 doskonale wiedzila ze wychodze ale udawala ze nie ... troliki byly
      slodziarskie chcialy pomoc z walizkami...w ten dzien nie zaproponowano mi
      pomocy chocby na CS podrzucic...kazalam dzieciaczkom isc do domu ale machaly
      mi tak dlugo az nie doszlam do przystanku wtedy dzwony1 przyszla popatrzyla sie
      i weszla do domu zostawiajac nadal trole nazewnatrz...bez komentarza...
      tu koncze moge tylko powiedziec ze nareszcie mam normalna rodzine...30 godzin
      tygodniowo i zadnego sprzatania i gotowania dla calej rodziny!!! babysitingu
      jeszcze nie mialam:) nio i mam normaly pokuj i pelna prywatnosc:D jupi jest
      sprawiedliwosc na tym swiecie;)






      • asiczek21 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 30.08.06, 22:28
        nareszcie mamy reakcje z 'drugiej strony'.dobrze, ze odpisalas na posta, mysle,
        ze prawda lezy po srodku, ale teraz jestem przekonana co do jednego-nidgy nie
        pojade do polskiej rodziny.na szczescie udalo ci sie znalezc inna
        rodzinke.pozdrawiam:)
        • debby Re: Sposob odejscia naszej Aupair 30.08.06, 22:38
          Oj Dzwony,
          a tak pieknie potrafisz uzalac sie nad soba na łamach forum,
          jaka to ty biedna jestes i wogole,poczytaj dobrze wątek"nienawidze mojej hostki"
          -poczytaj dobrze i wyciagnij wnioski.Żal mi tylko "trolików",bo dzieci nigdy
          niczemu nie byly winne,a musza to na swoj sposob przechodzic, przezywac...
          A z drugiej strony,jakby dziewczynie(aupairce)bylo z wami dobrze,napewno nie
          szukalaby innej host rodzinki-to jest chyba logiczne!Życze powodzenia w
          szukaniu nowej aupairki i zachecam do wyciagniecia wnioskow,bo niektorzy
          niestety nie wiedza co to znaczy slowo"aupair"...pozdrawiam
      • aga_ta85 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 05.01.07, 02:09
        Z gory przepraszam, ze w ogole sie odzywam, bo wiem, ze co niektorzy woleliby
        aby ten temat ucichł. Jednak przeczytałam sobie wszystkie wypowiedzi Hostki i
        Au-pairki. Obie Panie strasznie zdenerwowane, jedna oskarza druga i na odwrót,
        ale tak naprawde NIKT z nas nigdy nie bedzie wiedział jak tam było, bo NIKT z
        Nas tam nie był. Dlatego moim zdaniem prawda lezy gdzies po srodku. Kazdy
        normalny człowiek dązy do tego, aby przedstawic sie w jak najlepszym swietle i
        jestem pewna, ze zadna z tych osob nie przyzna sie co zrobiła zle, albo co
        mogła zrobic zle wg subiektywnej oceny.
        Ja osobiscie nie toleruje kłamstwa, dlatego wolałabym powiedziec prawde, ze
        odchodze do innej rodziny i tyle. Tym bardziej, ze ja kłamac nie umiem. Czasami
        wydaje mi sie ze jestem za bardzo uczciwa, dlatego ja powiedziałabym otwarcie:
        ODCHODZE.
        Zauwazyłam Marioextreme, ze piszac ta wypowiedz jestes strasznie zdenerwowana,
        sposob w jaki piszesz jest ciezki do czytania, masa błedow...wiem to nie na
        temat, ale jak widze: "wogole", "klucic", "wpozadku".
        Poza tym wszedzie piszesz "bez komentarza", a moze lepiej byłoby gdybyc
        skomentowała to...Twoj język mnie powalił...jeden wielki chaos, masa "byków"...
        Wybacz, ale musze zapytac: co skonczyłas? jakie szkoły?
    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 05.09.06, 10:50
      Witam, troche sie usmialam, troche tu prawdy ale i duzo histerii,
      nie wyzucilam, ladowrka jest nadal do odebrania i ona wie, bo wyslalam sms-em,
      kiedy moyz byc odebrana, dzieci ja milo wspominaja i to sie liczy.
      A odeszla sadze, bo sie jej nudzilo w Arnhem, i moze rzeczywiscie byla,
      troche czesciej z dziecmi ( okres wakacyjny ). Nie umie walczyc o Swoje to inna
      sptawa, nigdy nic nie powiedziala, ze cos nie pasuje, gdyby dala znak to moze
      bysmy cos zmienily, bo ja bylam zadowolona. Glupio odeszla, trudno.
      Zyczye jej powodzenia
    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 06.09.06, 10:52
      Nie odpisywalabym, gdybys mieszala z blotem stosunki Host - Aupair, ale
      w Swoim liscie dotknelas dzieci - wiec posluchaj:

      O obowiazakch pisalam Ci przed przyjazdem, pisalam raz tydz. bedzie 30, raz 35
      a raz 40 ( wiele z tych godzin byly wieczorne, kiedy dzieci spaly ),
      Nie moglam Cie odebrac, odbior Ciebie polecilam bardzo doswiadczonej Aupair,
      ktora w ten upal stala prawie obok Ciebie z dziecmi, skad moglas wiedziec ze to
      one, skoro nie poposilas nas o zdjecia przed wyjazdem. Prowadzimy Swoj biznes,
      i czas naszej pracy jest nie normowany, kolacje sluzbowe to tez praca. Nikt nie
      oczekiwal, zebys pomagala pierwszy dzien, do tego byla inna Aupair, wiec to
      tylko Twoj wybor, pokoj - rupieciarnia. Czego nie napiszesz ze bylismy po
      przeprowadzce ( dom jest nowy) i ze ja nie mam szafy w sypialni, hostow tez
      czasaem nie stac na kupienie wszystkiego jednego dnia.
      Ale do rzeczy, moczenie u chlopcow zdarza sie do 6 roku zycia, takze zejdz w
      dziecka, plakal ze mamy nie ma ? - no normalne tak to jest moja droga
      dziewczynko, ze nie zaprosilam Cie abysmy razem codziennie graly w chinczyka z
      dziecmi, to Twoja rola, ja w tym czasie musze zarobic, na prad, jedzenie, buty
      dla dzieci, wakacje, kieszonkowe dla Aupair i wiele innych rzeczy. Sa rozne
      rodziny i rozne wymagnia, jedni biora Aupair dla wygody, a drugim jest
      potrzebna do pomocy przy codziennym zyciu. Piszesz "nie milam kasy" - kiedy
      wydalas 2,5 pensji skoro pracowalas 50 godzin ( 2 dni wolne). Czego nie
      piszesz, ze w ciagu ok. pol roku 3 raz zmianiasz rodzine. Zastanow sie co
      naprawde chcesz robic, bo w osiagnieciu celu trzeba pracy i wytrwalosci. Mnie
      potraktuj, jako szkole zycia.

      Oklamalas mnie i tyle i pamietaj ze jak ktos nie umie plywac, to niech nie
      skacze do glebokiej wody, bo potem jest juz szarpanie i utoniecie ( mowie o
      umiejetnosci klamstwa). Nie czytalam zadnych dzieninkow, Swoim "szrapaniem"
      sama potwierdzalas co dzien ze nie wracasz do domu i tyle, a potem powiedzaials
      kolezance o nowej rodzince, ktora poznalas dzieki mnie ( bardzo sprytne )
      Pracuj i zyj dalej, i zdecyduj sie co chcesz aby nie platac sie za dlugo
      zanim nauczysz sie plywac.

      Sorry, jezeli urazilam jakies inne Aupair z Forum, mozecie sie na mnie
      wyladowac lub nie. Prosze Was o jedno, kierujcie sie Swoim rozumem i nie dajcie
      sie wykorzystywac, a jak nie pasuje zawsze mozecie odejsc, tylko z glowa do
      gory. Ja tez bylam Aupair i chyle czola prawdziwym Aupair, opieka nad czyimis
      dziecmi,moze byc czasem trudna. Matka moze w ostatecznosci dac klapa Wam tego
      nie mozna a dzeici to wiedza i czesto wykorzystuja.
      Powodzenia
      • mariaextreme Re: Sposob odejscia naszej Aupair 08.09.06, 11:45

        Wlasciwie nie rozumiem takiej afery o to jedno klamstwo (czy naprawde nieznacie
        klamstwa w dobrej sprawie) naprawde nie robilo wielkiej roznicy w calej
        sytuacji spojrzcie dobrze... Mysle ze hostka chciala tym odwrocic uwage od
        swojego postepowania i tego ze niby nie widziala ja ciezko pracuje i jak sie
        poswiecam. Cala wina ma byc moja bo powiedzilam ze jade do Polski a nie ze po
        prostu nie chce juz tam byc... Ja nie nawidze obludy i klamstwa i takiej
        typowej wredoty ludzi dlatgo nie wytrzymalam rowniez tego...sa rzeczy ktore
        jest trudno czasm dostrzec golym okiem trzba sie lepiej przyjrzec....a takiej
        obludy zeby tylko wybielic swoja osobe nienawidze najbardziej.
        A tak to hostko nawet nie wiesz ze wcale nie gralismy z trolikami w
        chinczyka...tylko w rycerzy...tak wlasnie intreujesz sie dziecmi,najlepiej
        przeciez dac kalapa niech poplacze i wie kto tu rzadzi...
        Co robilam z moimi pieniedzmi to nie Twoja sprawa...moze akurat wyslalam je do
        Mamy,bo ma trudna stytuacje...
        Nie zmienialam rodziny 3 razy w ciagu pol roku...
        Wczesniej mieszkalam z chlopakiem pol roku wiec po co znowu wymyslasz jakies
        bajki...
        Ja plywam dobrze i o mnie sie nie martw daje sobie rade nawet w glebokej
        wodzie...
        Ciekawe od kiedy poznalas mnie z Klaudia...myslalam ze to ja dalam Tobie jej
        numer bo mi proslas pod koniec...
        I prosze nie zgrywaj juz wiecej ofiary losu pokrzywdonej przez au pair bo obie
        wiemy ze wcale tak nie bylo...
        Ja tylko nie moge patrzec jak sciemniasz na forum ... pozostaje mi sie tylko
        smiac...

        Mam tylko nadzieje trzymac sie jak najdalej od obludy dziwnych intryg
        obgadywalstwa...a jesli ktos mnie oklamie abym nie miala niepotrzebnego stresu
        to przynajmniej bede wiedziala ze robil to w dobrej wierze...
        zrozumicie ze jesli bym powiedzila ze zostwaiam ich dla innej pracy... czulam
        ze przy charakterku bylej(na szczescie) hostki kolejne 3 tygodnie (ktore im
        zostawilam) bylyby jeszcze gorsze...

        I nie nazwalabym tego szkola zycia bo wierze ze nie trafie juz na cos takiego w
        swoim...a jesli ktos juz sie nauczyl zycia w obludzie to gratuluje...ale ja nie
        wytrzymuje takiej atmosfery...

        Do dzwony tylko jeszcze tyle najpierw moze spojrz na swoja belke zanim
        zaczniesz wogole znajdywac drzazgi u innych...i przestan sie zgrywac wreszcie
        bo to mega wkurzajace jesli sie wie ze nieprawdziwe...

        pozdrawiam





        • debby Re: Sposob odejscia naszej Aupair 08.09.06, 17:31
          Girlfrompoland,z tego co mi wiadomo,ty tez nie do konca bylas szczera w
          stosunku do swoich hostow!,wiec nie pisz o etykiecie klamcy!powiedzialas im,ze
          chyba wracasz do Polski,a w tym samym czasie mialas rozmowe z innym,(niby
          przyszlym hostem)-pracodawcą.Odrazu pisze,ze nie chce nikogo oskarżac,ani
          krytykowac,chodzi w tym wszystkim o to,ze PUNKT WIDZENIA ZALEŻY OD MIEJSCA
          SIEDZENIA...A Ty przypieczetowalas odrazu dziewczynie etykietke do czoła,ze
          jest kłamczucha i wogóle,ale moge zapewnic Cie,ze tak nie jest.Zrobiła to w
          Dobrej Wierze...a reszte doczytaj w jej ostatnim poście...pozdrawiam
    • girlfrompoland Re: Sposob odejscia naszej Aupair 08.09.06, 02:51
      Jestem operka od dwoch lat bez przerw. (tzn dwukrotnie dwutygodniowe platne
      wakacje). W jednej rodzinie 8 miesiecy, w drugiej 16.

      Przeczytalam relacje hostki i pomyslalam, biedna koieta, na taka piiiiii trafic
      toz to wstyd dla mnie, polskiej operki, ze TAKIE sa wsrod nas. Potem opis laski
      i tez, oj biedna operka.

      Powiem jedno. W tym konflikcie prawda moze lezy "to tu to tam", ale dla mnie
      jako dla osoby postronnej NIEPRAWDOMOWNOSC SKRESLA OPERKE.

      Moi pierwsi hosci tez klamali. Co do obowiazkow, wyposazenia pokoju, co do
      pierdolow. Klamstwo mo krotkie nogi. Oklamany czujesz sie jak debil. Klamca nie
      jest odpowiedzialny, nie ma szacunku do ludzi, nie ma kegoslupa moralnego.

      Teraz mam rodzine, gdzie wole uslyszec krytyke, ale wiem, ze bajek mi nie
      opowiadaja. (Krytykowac, tez nie krytykuja;P)

      Rozumiem, ze lasce nie podobala sie rodzina, wymagania, cos tam. Wielka mi
      rzecz, usiadz do stolu i powiedz, co czujesz. Jak nie podziala, poszukaj innej
      pracy i rodzinie daj czas na znalezienie nowej dziewczyny. Po co klamac? Nie
      chcialas ranic jej uczuc, jak to smiesznie mowia Amerykanie?

      Niczego wiecej nie trzeba mi, zeby wydac "osad". Hostce zycze powodzenia i bez
      urazy do polskich operek, bo zdarzaja sie te ok i te be, jak zawsze. Lasce
      powiem, na klamstwach daleko nie zajdziesz, a etykietka klamczuch to chyba
      najgorsze, co moze sie czlowiekowi zdarzyc.

      Monka
      • rotkaeppchen1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 08.09.06, 14:49
        Girlfrompoland, nie zgadzam sie z Toba do konca. Zaraz opowiem dlaczego. Otoz,
        bylam au pair u pewnej niemieckiej rodziny z malej miejscowosci kolo Celle,
        dokladnie trzy miesiace - mialam byc rok. Na poczatku bylo super: on
        zadowoleni, wychwalali mnie pod niebiosa, jaka to ja jestem wspaniala, jak sie
        dobrze zajmoje ich corka (w przeciwienstwie - jak mowili, do mojej
        poprzedniczki), jak porzadnie wykonuje swoje obowiazki (bylam doslownie
        sprzataczka, caly dom byl na mojej glowie, oraz pranie i prasowanie ogromnych
        ilosci ubran). Moze troche denerwowalo mnie, ze musze glownie sprzatac i
        prasowac, ale coz, byli naprawde bardzo mili, ciagle mnie chwalili, nie
        pracowalam wiecej niz 5-6 godzin dziennie, mialam duzo czasu wolnego, wiec bylo
        OK. Do czasu. Po jakichs 7-8 tygodniach zaczelo sie coraz czestsze
        niezadowolenie z mojej pracy (a staralam sie coraz bardziej, i robilam coraz
        wiecej), ze za krotko pracuje - bo wykonywalam swoje obowiazki w krotszym, niz
        ustalonym czasie, mimo ze wcale nie gorzej, niz gdybym poswiecila im dwa razy
        wiecej czasu. Stopniowo zaczeli sie czepiac kazdego drobiazgu, a ze w nocy za
        czesto do toalety chodze - mimo ze naprawde bylam cicho, a ze nie jem z nimi
        kolacji - jdeli o 19 ciezkostrawne rzeczy, a jak zaproponowalam ze chetnie im
        potowarzysze nie jedzac, podziekowali, ze nie trzeba. Poprostu bylo coraz
        gorzej, cokolwiek bym nie zrobila, bylo nie tak. Tak sie zlozylo, ze na kurs
        niemieckiego, na ktory chodzilam, chodzila rowniez dziewczyna szukajaca nowej
        au pair dla swojej rodziny. Na poczatku powiedzialam nie, bo chcialam byc
        LOJALNA wobec swoich, skoro mialam byc u nich rok, to bede. Pare dni pozniej
        przeszlam rozmowe z moja Gastmutter, wiedzac ze mam mozliwosc zmienienia
        rodziny, powiedzialam co mi sie nie podoba, co mi sprawia przykrosc, itd,
        wszystko grzecznie, milo, na co ona powiedziala: jak ci nie pasuje, to mozesz
        wracac do domu. I w rocilam, tylko ze za tydzien bylam juz z powrotem u innej
        rodziny w Celle. Oczywiscie NIE POWIEDZIALAM im ze znalazlam nowa rodzine,
        balam sie, ze mi nie zaplaca i ze nie odwiaza na lotnisko na 6 rano (sama bym o
        tej porze nie dala rady, za skomplikowany dojazd) I MIALAM RACJE ze sie nie
        przyznalam!!! Przejrzalam moja Gastmutter, mimo ze do konca byla mila
        (udawala). Nastepna ich au pair WYLECIALA tego samego dnia, kiedy powiedziala,
        ze znalazla nowa prace, a oni powinni sie zastanowic czego oczekuja i jak
        traktuja swoje au pair!!! Dali jej 2 godziny, i mozliwosc podwiezienia do
        miasta, a tam miala sobie znalezc pokoj w hostelu i poczekac 2 dni na autobus
        do PL. Ciesze sie, ze nie bylam w 100% szczera, mimo ze o mojej starej rodzinie
        nikomu zlego slowa nie powiedzialam. Potem okazalo sie ze mi obsmarowali d...
        przed zaprzyjazniona rodzina. Bo bylam jeszcze gorsza niz ta, ktora
        wyrzucili... Rece mi opadly wtedy... Dobrze ze nie kazdy w to uwierzyl,
        sasiedzi tez poznali sie na nich.
        Pozdrawiam, Julia
    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 10.09.06, 14:44
      Hejka, to jeszcze raz ja. Mam troche czasu wiec pisze.
      Oskarzylam byla Aupair glupi sposob odejscia i nie pozegnanie sie, jak rowniez
      o naciagniecie mnie na koszty biletu powrotnego i kosztu oplaconego
      ubezpieczenia na pol roku ( przypomne jej, ze poprosilam ja aby wykupila
      ubezpieczenie na pierwsze 3 miesiace, a wykupila odrazu na pol roku i ta sume
      jej dalam bez komentarza, poprostu ucieszylam sie ze tyle moze u nas zostanie).
      W Swoich listach wyladowalam sie ze zlosci, jaka we mnie narastala przez caly
      tydzien sluchania perdol o studiach i rodzaju podrozy do PL ( jednego dnia, byl
      to autokar, drugiego nawet znajoni po nia przyjada itp.). Powtarzam ze nie
      czytala zadnego dziennika, tylka sama mnie naprowadzila na to ze nie wraca (
      pytam raz o nr. tel. do domu do mamy, tak abym mogla zadzwonic i zapytac sie
      czy dojechala, a opdowiedz brzmi "nie znam numeru" pytam jak to? "zapomialam"
      pada odpowiedz. Mowie, ze nic nie szkodzi bo go gdzies mam z poprzedniej
      korespondencji, ona na to, ze ten telefon moze byc wkrotce nieczynny bo mama
      chce zrezygnowac z telefonu stacjonarnego ( bardzo trudne domyslic sie zebym
      nie dzwonila bo wyjdzie ze nie wyjechala do PL ). Kolezanke, ktora wymienila
      poznala poprzez dziewczyne, do ktorej dalam jej telefon (lancuszek nie ma tylko
      jednego oczka ). Gotowanie odbywalo sie nie codziennie i glownie dla dzieci i
      sama mi je zaproponowala. Czesto bylo cos juz ugotowane przezemnie, ale chyba
      jej nie smakowalo, bo czesto gotowala dla siebie osobno i nigdy jej tego nie
      wypowiadalam. Jedna z Was zdziwila sie ze nie pytala o nasze zdjecia przed
      wyjazdem, wiec i moze mojego opisu obowiazakow ( ktore sa naprawde w miare
      o.k.) nie przeczytala do konca przy wyborze mojej rodziny. Przykladow dziecego
      myslenia mam jeszcze sporo, ale tylko na jej prosbe je opisze a wtedy z
      tragedii, ktora rozpisujemy wkradnie sie duza doza humoru. Czas skonczyc ta
      walke ( ani ochoty ani czasu). Jak trudny jest jezyk polski, skoro nie udalo
      sie nam porozumniec. Latwiej jest wydukac cos w innym, niz we wlasnym poprostu
      porozmawiac ( nie pisze to do wszystkich tylko do "dziewczynki").

      Naiwna bym byla, gdybym oczekiwala, ze wszystkie staniecie po mojej stronie,
      jest to przeciez Wasze Forum. Ale nie zgodze sie z opinia, ze wszystkie
      rodziny oszukuja jest wiele wsrod Aupair(s) , ktore piszac odpowiedz na
      pytanie "dlaczego chcesz zostac Aupair" maja nosy jak Pinokio.

      Pozdrawiam i do "przeczytania" moze juz na innym temacie.
      • wrexham Re: Sposob odejscia naszej Aupair 15.09.06, 11:12
        ja mam tylko dwa komentarze: co do dukania w obcym jezyku to faktycznie latwiej
        jest czasem wydukac cos do osoby, ktora jest twoim przyjacielem i ktora cie
        slucha, niz w pieknej polszczyznie wyspiewac do wroga, ktory cie zle traktuje;
        co do zdjec natomiast to dziwie sie rowniez i tobie, ze nie poprosilas o jej
        zdjecie i nie przeslalas jej zdjecia swojego i dzieci; osoba, ktora czekala na
        dworcu powinna wiedziec jak wygladac bedzie przybysz, a przybysz powinien byc
        poinformowany kto na niego bedzie czekal;
        no to jeszcze trzeci nadporgramowy: dzieci ja lubily? i to bardzo z tego co
        sama przyznajesz, a to dla mnie by byl najwiekszy skarb na swiecie, bo ona
        najwyrazniej byla bardzo dobra dla nich, a dzieci nie udaja lubienia ani
        sympatii do kogos, szczegolnie takie male; gdyby moje dzieci tak lubily obca w
        koncu osoba, ktorej pomocy bardzo potrzebuje to wbilabym zeby w sciane i nieba
        przychylila, zeby zostala; bo dzieci sa najwazniejsze;
        pozdrawiam
        • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 15.09.06, 17:23
          wrexham, daruj sobie bo albo nie znasz historii, alebo Ci ja zle ona
          opowiedziala. Jak umiesz czytac, to zrozum , ze ja nie bylam na nia zla
          jaka jest tylko ze mnie oszukala i nie pozegnala sie np. z moim mezem, ktory od
          tej calej sprawy trzymal sie z daleka ( a ktory przyjal ja rowniez pod Swoj
          dom ) i to ze zostawila dzieci przy ulicy. Zdjecia jej mialam, wiec widze
          ze piszesz z doskoku, ona o nasze nie porosila, moje intencje byly szczere.
          Nie sodze zebym byla az taka zolza, wiec i ona w zlosci pisala moj obraz ( tak
          mysle ). Probowalam znalezc jej znajomych, ale w jej wieku nikogo nie znam, a
          do mojego swiata znajomych nie pasowala ( ludzie juz starsi i parujacy).
          Kiedys sie spoznilam, o 10 min. a wiedzialam, ze ma spotkanie, nie bylo mi to
          obojetne, wpakowalam male dzieci samochodu w pizamach i ja odwiozlam,
          pierwsze tyg. odebralam ja moze ze 2 razy ze stacji ok 23. Tu poszlo o brak
          komunikacji i tyle. Dzieci ja lubily, tak to prawda, ale dzieci wychowuje ze
          jest czas ze Aupair jest a potem musi odejsc i tyle.
          Tak to prawda "dzieci sa najwazniejsze" wiec pomysl co bys zrobila widzac
          wlasne na przy ulicy bez opieki ?

          Czesc
          • arwen.a Re: Sposob odejscia naszej Aupair 15.09.06, 19:24
            Wiesz co, Dzwony1, śledzę ten wątek i po prostu śmiać mi się chce jak po każdym
            poście wciąż się usprawiedliwasz.
            Po prostu jestem ciekawa po co to robisz? Chcesz wzbudzić żal? - biedna,
            oszukana hostka...
            To Ci się raczej tu nie uda. To jest forum głównie dla dziewczyn operek. I zbyt
            wiele z nich, w tym także ja, widziało, wie do czego zdolne są rodzinki, jak
            potrafią traktować operki. Nie znam Cię i nie twierdzę, że jesteś dokładnie z
            tych ale za samo to czepianie się każdego zdania, dowodzenie, że to ja a nie
            operka jestem ok..., kurcze, to mi aż za bardzo przypomina życie pod jednym
            dachem z moją hostką idealną... sekutnicą :)
            wyluzuj trochę!
          • wrexham Re: Sposob odejscia naszej Aupair 16.09.06, 09:42
            watek przesledzilam i wydalo mi sie podejrzane, ze ona was nie poznala skoro
            miala zdjecia wiec wyszlam z zalozeniam, ze nie miala skoro czekala obok dzieci
            40 minut bez reultatow; nie jestem z doskoku, zanim sie wypowiem czytam
            wszystko dokladnie; fakt, ze forum znalazlam niedawno nie swiadczy o mojej
            tendencji do klepania w ciemno; mysle, ze sie nie zgralyscie - to czasem sie
            zdarza; zycze powodzenia w przyszlosci, ale jeszcze jedno musze napisac: tak
            jak sa takie chwile w zyciu zolwia, ze musi komus dac w morde, tak i w zyciu
            kazdego z nas sa takie momenty, ze musi zadbac przede wszystkim o siebie i
            niestety przestaje sie liczyc z obrazona hostka i jej mezem (ojej nie pozegnala
            sie z nim? mam nadzieje, ze jakos to przezyjecie) przestan sie rozczulac nad
            soba - nie jestescie pepkiem swiata - ona pewnie musiala sie czuc u was
            okropnie skoro po prostu uciekla;
            czy ona sama byla z dziecmi tej feralnej godziny kiedy odchodzila? nie, a wiec
            gdzie ty bylas kiedy twoje dzieci byly na ulicy???
            czesc
    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 15.09.06, 21:23
      Hejka, darujmy sobie wszystkie, pozwole sobe troche podsumowac:
      - sa rodziny, ktore oszukuja, sa Aupair ktore oszukuja.
      - sa rodziny, ktore szukaja taniej sily roboczej, ale i sa Aupair
      ktore, mysla ze jak Hossci maja to niech daja
      - sa Aupair podrywane przez Hostow i jest im trundo, ale i sa Aupair, ktore
      za plecami Hostki maja romans z Hostem a potem pomagaja jej ubierac dzieci.
      - sa rodziny, ktore chca miec Aupair caly czas przy sobie, i wtedy Aupairki
      nazekaja, ale sa i takie ktoym odpwoeidama gdy nie mam matki podczas jej czasu
      pracy. Kazdy ma Swoja historie i tyle. Ja sie nie tlumacze, bo i nie mam z
      czego. Forum jest po to, aby dyskutowac. Ciesze sie, ze przesledzilas ten
      watek, i mam nadzieje, ze i wiele innych ktorych dobrze ze czasem ( czasem )
      Hosci nie czytaja, bo by sie wiele dowiedzieli, hmm..."nauczyli" - napisalam
      od razu odpwowiedz za ktoras z Was. Jedno jest pewne, bedziecie mialy Swoje
      domy, pociechy to Wam sie obraz Swiata troche zmieni. A narazie, cieszcie sie
      swoboda, i uwazajcie na dzieci.
      • kawa_cynamonowa Re: Sposob odejscia naszej Aupair 16.09.06, 11:02
        dla mnie klamstwo, czy mowienie pol-prawdy to jest najgorsza rzecz na swiecie.

        Za dlugo zyje zeby wierzyc ze ktos nie powie calej prawdy ze wzgledu na to
        zeby kogos innego nie urazic jesli chodzi o relacje pracodawca-pracownik. Nie
        powie bo albo sie boi albo jest po prostu nieuczciwa. Bez wzgledu na to jaka
        przyczyna taka relacja jest spalona - nalezy ja zakonczyc jak najszybciej bo to
        bardzo nie zdrowa sytuacja. Zeby komus powierzyc swoje dzieci pod opieke trzeba
        miec stu procentowe zaufanie do rzetelnosci tej osoby.

        Nie wiem jak wazne sprawy moga miec matki czy wogole rodzice, zeby zdecydowac
        sie na kontynuacje opieki nad dziecmi osobie ktora oszukuje. Zeby nie wiem ile
        mnie to kosztowalo materialnie i psychicznie - gdybym ja sie dowiedzial ze Au-
        pair oszukuje i cos knuje za moimi plecami - wyszla by od razu do hotelu na moj
        koszt na tydzien. Wytlumaczenie dzieciom odejscia Au-pair przez dbalego i
        kochajacego rodzica to najmniejszy problem. Nie wdawalbym sie w dyskusje ile
        mnie ubezpieczenie kosztowalo czy bilet czy tam cokolwiek - bo to sie tylko
        konczy slowna przepychanka. Przyjmujac ostatecznie obca osobe pod swoj dach to
        jest ryzyko. Za pomylki trzeba placic.

        Gdybys dzwony1 pozbyla sie dziewczyny w momencie gdy dowiedzialas sie ze
        kombinuje oszczedzilabys sobie troche krwi, a to co mowi i robi osoba z ktora z
        wzajemnoscia nie macie dla siebie szacunku jako doroslej kobiecie nie powinno
        robic na Tobie zadnego wrazenia.

        A nastepnym razie nie grzeb w ogrodku jak Ci sie opiekunka pakuje i wyprowadza,
        tylko zaopiekuj sie wlasnymi dzieciakami i posiedz troche z nimi( czy w ogrodku
        czy przy tym chinczyku, w ktorego dzieci tak bardzo chcialy grac)to Ci dzieci
        samopas po ulicy nie beda latac.

        To tyle ode mnie.


    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 16.09.06, 11:47
      Dzieki Cynamonowa.., masz racje. Blad zrobilam nie mowiac odrazu o tym ze wiem.
      Zaoszczedzilo by mi to nerwow. Troche tu pogadalam i na Tym koncze.
      Znalazlam dziewczyne i narazie jest wszystko o.k. Za dodatkowe prace
      porzadkowe dolozylam pieniazkow, coby uniknac rozmow o "wykorzystywaniu"
      i tyle. A teraz ide do ogrodka z moimi maluchami, a potem do lasu na spacer,
      tyle ze tego nie nuczylam sie tutaj, to juz robie od 5-ciu lat.

      Pozdrawiam,
      • west284 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 14.12.06, 14:56
        Przeczytalam cala historie ale prawde tylko Wy znacie. Sama bylam AuPair i z
        gory wiedzialam, ze godziny pracy beda dluzsze niz bylo w umowie.
        Zaakceptowalam to. Rodzine maialam super. O gotowaniu dla dzieci wiedzialam
        jeszcze przed przyjazdem, dlatego problemu z tym nie mialam. Dom sprzatalysmy
        razem, tez bylo O.K. Moim zdaniem kazda dziewczyna musi liczyc sie z tym, ze
        praca jako AuPair to nie bajka a ciezki kawalek chleba. Jesli mysli, ze to czas
        na party itp to niech lepiej w domu zostanie. Oczywiscie w czasie wolnym
        robilam co chcialam, ale w godzinach pracy staralam sie byc w 100% dla dzieci.
        To, ze dzieci za mama tesknia i placza to przeciez normalne. To wlasnie zadanie
        AuPair zrobic wszystko, aby o tej tesknocie zapomnialy. Nie bylo mi latwo ale
        jestem dumna slyszac od "mojej rodziny", ze bylam ich najlepsza AuPair.
        Pracowalam rok i po uplynieciu umowy nadal mielismy kontakt. Jednak nigdy
        wiecej nie chcialabym jako opiekunka do dzieci pracowac, bo to naprawde wymaga
        ODPOWIEDZIALNOSCI. Jesli ktos nie wie co to znaczy to nigdy nie powinienen sie
        decydowac na taka prace. Nigdy bym sama czegos takiego jak Twoja operka nie
        zrobila. Spiecia sa zawsze i beda. Trzeba nauczyc sie o problemach rozmawiac i
        je rozwiazywac. Osobiscie znam dziewczyne, ktora zostawila dzieci po sasiedzku
        i ... uciekla. Matka tych dzieci po powrocie z pracy zastala pusty dom i
        kartke, gdzie sa dzieci oraz wiadomosc, ze ona odchodzi. Biedna kobieta
        wydzwaniala potem po wszystkich znajomych swojej AuPair i pytala, czy wiedza
        gdzie ona jest. Czyli nie mialas jeszcze tak zle. A tak na przyszlosc jak
        bedziesz kogos do dzieci szukala: jesli dziewczyna juz wczesniej pare razy
        rodzine zmieniala - finger weg!!!
    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 14.12.06, 15:21
      Hejka, West - juz myslama ze ten watek umarl i tak powinno byc.
      Ja tez sie czegos nauczylam z calej tej historii, o jednym nie mozna zapomniec -
      ze kazda rodzina i kazda Aupair jest inna. Obecnie mam kolejna Aupair i jestem
      zadowolona a i ona chyba tez, potrafi sama czasem zaproponowac dodatkowa pomoc
      w domu o ktora jej nie prosze.Z dziecmi ma sie super. Czasem sobie zartuje w
      duchu co bym sie nie przyzwyczaila za bardzo bo jak mi sie kolejna trafi, ktora
      bedzie zyc z zegarkiem w reku i z ustalona lista obowiazkow to sie zdziwie.
      Rozumiem ze ja przerosla sytuacja ( mowie o klamstwie ) ale odchodzac w taki
      sposb powierdzila, ze jest jeszcze b. nieodpowiedzialna.
      Moje dzieci wykazaly sie wieksza doza odpowiedzialnosci siedzac na murku
      ( a nie biegajac po ulicy, lub za nia ) niz ona zostawiajac je przy ruchliwej
      ulicy. Zanim zacznie sie znow lawina atakow od innych Aupair(s) dajmy calej tej
      historii juz spokoj.
      pozdrawiam
    • sabi35 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 21.12.06, 13:17
      przeglądnęłam ten wątek i włosy mi stanęły na głowie.
      Też jestem polską hostką z polską au-pair i jak narazie wszystko jest super.
      Myślę, że ani nie chciałabym takiej au-pair, ani takiej hostki chyba.
      Myślę, że najważniejsza jest szczerość obu stron, pierwsze kłamstwo wyklucza
      chyba dalszą współpracę. Przynajmniej tak było u nas z pierwszą kandydatką.
    • dzwony1 Re: Sposob odejscia naszej Aupair 22.12.06, 09:39
      Czesc Sabi, nie znasz nas obie, ani mnie ani bylej Aupair.
      To nie byla nasza pierwsza Aupair, a i teraz mam fajna dziewczyne.
      To musi poprostu kliknac, moja poprzednia poprostu byla jeszcze
      niezdecydowana gdzie i co chce, " tak aby do jutra " - to jest moje
      zdanie. Tak oczywiscie tez mozna zyc, ale.., niewazne. U nas w rodzinie
      liczy sie slowo, a ona wymyslila historie, ktora wymknela sie jej sie
      z pod kontroli i juz sobie z nia nie poradzila, dlatego opuscila dom
      i tyle. Nikt jej nie wyzucil. Klamala caly tdzien patrzac mi w oczy, to
      i jak miala z nami do stolu usiasc w dzien w ktory jej powiedzialam
      ze to co mowi to nie prawda. Sama zgotowala cala sytuacje i tyle.
      Nie wiem czy ona cos wyniosla z tej historii, ja tak ale co pozostawie
      dla siebie, nie chce juz nikogo "szarpac"
      Pozdrawiam


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka