Pierwsza rozmowa z rodzina

18.07.03, 14:04
Czesc Dziewczyny,
W przyszlym tygodniu przyjezdza do pracy moja kolezanka. Bedzie au-pair u
angielskiej rodziny z dwojka chlopcow. Rodzine zna moja znajoma, ktora
obecnie dla nich sprzata, i twierdzi ze moga moja kolezanke wykorzystywac do
prac, ktore nie naleza do obowiazku au-pair.
Czy mozecie mi podpowiedziec, co au-pair powinna robic? Dla przykladu
gotowanie- czy powinna gotowac dla calej rodziny czy tylko dla dzieci (padlo
pytanie, czy moja kolezanka dobrze gotuje, bo Ona nienawidzi gotowania).
Jak sie powinna zachowac? Czy rodzina powinna zaplacic za jej szkole?
Moim zdaniem powinny to wszystko sobie powiedziec na pierwszej rozmowie.
Jakie sa wasze doswiadczenia w tej kwestii.
Z gory dziekuje i pozdrawiam.
    • ola2010 Re: Pierwsza rozmowa z rodzina 01.08.03, 14:42
      wlasnie... ja mam podobne pytanie, choc z drugiej strony. Tzn. to ja mam zamiar
      byc ta host mother dla jakiejs au-pair. I tu jest problem... Czego moge
      wymagac? Co musze zapewnic? Wy - jako au-pair z doswiadczeniem - jak
      wyobrazacie sobie idealna wspolprace? Bo nie bardzo wiem jak ulozyc moje
      stosunki z przyszla dziewczyna do mojego dziecka. Pomozcie, napiszcie jaka jest
      wasza idealna host-rodzinka i czego to WY od niej oczekujecie...
      ola
      • operka3 Re: Pierwsza rozmowa z rodzina 02.08.03, 21:30
        Bierzesz udział w programie - tam powinni ci wszystko powiedziec, czego możesz
        wymagać i co zapewnić. To od strony formalnej. Z doświadczenia osobistego i
        innych powiem ci, że najważniejsze jest być w dobrym układzie
        interpersonalnym. Mieć do siebie zaufanie. Chodzi też o to, żeby nie
        przemęczać dziewczyny częstymi baby-sittingami, dawać wolne weekendy, dać
        samochód do dyspozycji, najlepiej razem z paliwem, nie ustalać żadnych godzin
        policyjnych (chyba, ze jakaś bardzo młoda). Traktować jak członka rodziny, nie
        jak pracownika, od którego się tylko wymaga. Nie ma czegoś idealnego, ale
        można się postarać, żeby było jak najlepiej. I to od razu na początku, w
        procesie rekrutacji trzeba sobie ustalić pewne kryteria doboru dziewczyny, a
        potem bedzie łatwiej.
    • operka3 Re: Pierwsza rozmowa z rodzina 02.08.03, 21:23
      Powinna dostać pełen zakres możliwych obowiązków przed przyjazdem do rodziny.
      Firma organizująca wyjazd powinna dopilnować, żeby dziewczyna nie wykonywała
      innych prac niż związane z dziećmi. Gotować może tylko dla dzieci, ale w
      praktyce będzie to wyglądało tak, że i dla rodziców będzie musiała. Sprzątanie
      tylko po dzieciach (chociaż ja osobiście uważam, że tylko za niemowlęciem
      można sprzątać, reszta niech se radzi sama), ale mogą zrobić tak, że w każdym
      pomieszczeniu będą porozkładane zabawki, więc siłą rzeczy będzie sprzzątać
      cały dom. Różnie jest. Jeżeli twoja koleżanka nie jest pierwszą au-pair u tej
      rodziny, to może być nielekko, jeżeli istnieją podejrzenia, że będzie
      wykorzystywana. Ale zawsze może się zwrócić do jakiegoś opiekuna z programu i
      poskarżyć, powinno trochę pomóc.
      • ola2010 Re: Pierwsza rozmowa z rodzina 07.08.03, 10:59
        aha, rozumiem. Nie potrzebuje kucharki ani pani do sprzatania, tylko dziwczyny
        do dziecka, ale jak taka osoba mieszka z nami w jedym domu to chyba bardzo
        trudno zdefiniowac kiedy pracuje a kiedy nie, prawda? Jak na przyklad oglada
        telewizje z dzieckiem to wtedy pracuje czy nie? Wezcie pod uwage ze po prostu
        siedzi na kanapie a obok dziecko - ani nie rozmawiaja, ani nic. Wlicza sie ten
        czas do godzin pracy czy nie? (przyklad realny z domu mojej kolezanki ktora
        zatrudniala taka au-pair, i jedyny konflikt polegal na tym ze ilosc godzin
        spedzanych z dzieckiem ktore wyliczala au-pair byl bardzo rozna od ilosci
        godzin wyliczanych przez moja kolezanke - jej pracodawczynie (chodzilo nawet o
        godziny posilkow i wspolne wyjazdy calej rodziny np do wesolego miasteczka). A
        wlasciwie to ile godzin dziennie pracuje taka au-pair?
        Czy lepiej jest ja zatrudniac przez agencje, czy lepiej prywatnie? (i dla mnie
        i dla au-pair). Jakie sa wasze doswiadczenia?
        • operka3 Re: Pierwsza rozmowa z rodzina 08.08.03, 01:58
          Znaczy to jest najczęściej tak, że rodzice pracują cały dzień i wtedy
          potrzebują kogoś do dzieci. Nie wiem, jak jest w twoim przypadku - czy np.
          pracujesz w domu i potrzebujesz, żeby ktoś się zajął dziećmi, żeby Ci nie
          przeszkadzały, w jakim wieku masz dzieci itp.
          Jeżeli dziewczyna ogląda telewizję z dzieckiem podczas Twojej nieobecności, to
          jest to z pewnością praca. Jeżeli do tego ma przypilnować, żeby dziecko nie
          dłubało w nosie, nie obgryzało paznokci, nie bekało itp., to pracuje.
          Ja np. mam tak, ze jak rodzice wracają z pracy, to jestem zasadniczo wolna,
          ale mam koleżanki, które maja obowiązek zajmować się dziećmi w czasie kiedy
          rodzice są w domu - czy to jakąś zabawę zorganizować, czy gdzieś z nimi wyjśc,
          czy tylko pilnować, żeby sobie krzywdy nie zrobiły. Ale tez czasem sa takie
          dzieci (szcególnie w wieku szkolnym), które doskonale się sobą zajmują i
          trzeba tylko mieć baczenie, żeby się nawzajem nie pozabijały albo czegoś
          poważnie nie uszkodziły.
          Co do godzin, to ustawowo - do 40 tygodniowo (zależy też w jakim kraju), nie
          więcej jak 10 godzin dziennie. Do, tzn. może być mniej, zależnie od potrzeb.
          Wyjazdy - jeżeli oczekiwałabyś od dziewczyny, zeby się zajmowała dziecmi na
          wyjeździe, żebyś ty w tym czasie miała święty spokój, to się liczy jako praca.
          W przeciwnym wypadku nie.
          Zdecydowanie lepiej jest dobierać się przez agencję - zarówno dla Ciebie jak i
          dla niej. Zawsze jest ktoś, to czuwa nad wami, pomoże rozwiązać konflikt albo
          coś podpowie w róznych kwestiach.
        • sznoberka Re: Pierwsza rozmowa z rodzina 07.01.04, 22:23
          Halo!!!
          Pracowałam jako au pair we Francji, było to w roku 1997, oj pamiętnym roku:)))
          Jeśli chodzi o zasady wyjazdów to jest tak, ze każda operka powinna pracować
          określoną ilość godzin (np. dla mnie bylo to 5 godz. dziennie w tygoniu + baby
          sittingi). Prace, które wykonuje powinny być raczej małe, głownie chodzi o
          pomoc przy opiece nad dzieckiem, jakieś drobne prace domowe typu prasowanie,
          mycie naczyń, sprzątnie, ścielenie łóżek itp. Podstawową zasadą takiego wyjazdu
          jest to, ze osoba taka ma być traktowana jako członek rodziny czyli nie jako
          slużąca.
          W praktyce wygląda to nieco inaczej. Ale z własnego doświadczenia wiem już, ze
          jeśli au pair mieszka z rodziną (bo są też rodziny które gwarantuje pokój w
          innym miejscu niż ich dom) to nie ma szans aby pracowala ta wstępnie ustalona
          liczbę godzin i wykonywała tylko te obowiązki, które byly na początku
          określone. Oczywiście jest to wkurzające, ale zdrugiej strony nie sposób jest
          rzucić dziecka lub żelazko bo skończył się moj czas pracy na dzisiaj. W końcu z
          tą obca rodziną żyje się na co dzień i trzeba jakoś wspólnie funkcjonować, może
          nawet się polubić aby jakoś przetrwać ten cięzki czas. Dlatego trzeba
          wyrozumiałości i cierpliwości z obydwu stron a na pewno wszystko się uloży i
          zaowocuje, tak jak w moim przypadku, przyjaźnią która trwa do dzisiaj.
          Pozdrawiam Magda
        • iberka Re: Pierwsza rozmowa z rodzina 18.05.04, 21:47
          czesc
          napisalam na adres gazetowy
          iza
          • mijaczek Re: Pierwsza rozmowa z rodzina 18.05.04, 23:16
            Fitam,
            słuchajcie obie zainteresowane strony. Została tu poruszona bardzo ważna
            kwestia, która tak naprawdę jest bardzo trudną do rozwiązania kwestią.
            Zacznę od tego, że wszystko tak naprawdę zależy od was - to na wypadek
            wszelkich komentarzy później.
            Mam strasznie dużo przemyśleń na ten temat i mam nadzieje, że uda mi się
            wszystko zapisać co chcę :o)
            Więc tak.. zacznijmy najpierw od operek.
            Muszę zaznaczyć, że wiele zależy od tego, czy jedziecie na program za
            pośrednictwem biura czy nie. Te z was, które same sobie znalazły rodziny muszą
            tak naprawdę same określić swoje obowiązki i tak naprawdę to wy musicie je
            egzekwować, nikt się za wami nie postawi. Operki z agencji - wy teoretycznie
            macie plecy w postaci swojej counsellorki (w przypadku Au-Pair in America) i
            LCC (w przypadku Edu Care, dawniej EF), która doskonale wie co należy do
            obowiązków operki.
            Dziewczyny, które jadą z APiN (Au-Pair in America) dostaną nienieską książkę, w
            której dość jasno są określone - obowiązki i prawa operek. Oczywiście są to
            jedynie zarysy waszych obowiązków bo wszystko tak naprawdę zależy od rodziny i
            dzieci, którymi będzieci się zajmować. Wiadomo, że jeśli zajmujecie się 3
            miesięcznym niemowlakiem to czystym szaleństwem (rodziców, nie waszym) jest od
            was wymagać, żebyście w czasie, w którym zajmujecie się dzieckiem miały jeszcze
            sprzątać, gotować, prać i odbierać pranie. Istnieje zasada wg której do
            głownych zadań operki jest opieka nad dzieckiem plus zajęcia związane z
            wyżywieniem dziecka (nie całej rodziny), utrzymaniem w czystości jego pokoju
            (nie całego domu!) i jego ubrań (a nie pranie dla całej rodziny 6 razy w
            tygodniu - znam takie przypadki). Operka ma obowiązek spędzać z dzieckiem tyle
            czasu ile jest to potrzebne dla jego bezpieczeństwa i rozwoju (nie będziecie
            gapic się na 4 miesięczne dziecko jak śpi po południu, ani też nie będziecie
            gapić się jak 13-letni chłopiec ogląda tv).
            jeśli jedziecie na program z APiA (tylko na temat stanów mogę się wypowiadać,
            bo nie wiem jak jest w Europie :o( ) to przez pierwsze trzy dni przejdziecie
            pranie mózgu w Stamford, CT gdzie wytłumaczą wam jak krowie na rowie czego nie
            wolno wam robić w obecności dziecka (never shake a baby!), kiedy nie możecie
            dziecicka z oka spuścić i takie tam.
            Padło tu gdzieś pytanie czy jak operka siedzi na kanapie i ogląda tv z
            dzieckiem to też pracuję. To zależy. Jeśli operka jest jedyną dorosła osobą w
            tym czasie w domu to choćby spała - pracuje. Nie ważne co robi - ona pracuje.
            Jeśli mama lub tata są w domu, ale to operka zajmuje się w tym czasie
            dzieckiem - tak, należy to liczyc jako czas pracy. Jeśli natomiast Host mama
            jej powie, słuchaj, już nie pracujesz, ja się zajmuję dzieckiem, a mimo to
            operka ma ochotę zostać i pooglądać tv z dzieckiem (ja bardzo często bawiłam
            się z moimi dziećmi np. w niedzielę rano jak nie miałam co robić) to wtedy ona
            nie pracuje.
            Zgodnie z wytycznymi programu APiA operka nie może pracować dłużej niż
            45h/tydzień i więcej jak (bodajże, nie jestem pewna) 10h/dzień. Wszelkie
            nadgodziny powinny być: a)ustalane każdorazowo, b)opłacane extra. Operka nie
            może zostawać sama z dziećmi na noc. Taka jest zasada, bardzo rzadko
            przestrzegana zresztą (ja raz bez uprzedzenia zostałam z dzieckiem do 4 nad
            ranem, a następnego dnia na pytanie dlaczego nie zostałam poinformowana o
            późnym powrocie rodziców dostałam opier...l dosłownie!!!! za wtrącanie się w
            prywatne życie moich hostów - pożegnałam się z nimi tego samego dnia, niestety
            skończyło się to inaczej, ale o tym możecie przeczytać w wątku "być au-pair").
            Hmm... co jeszcze... słuchajcie drogie operki. Tak naprawdę wszystko zależy od
            was. Ja osobiście wyznaję zasadę - ludziom, których lubię - 150%, ludziom,
            którzy mnie wykorzystują - 100% i ani trochę więcej.
            Szczególnie Amerykanie wiedzą co to znaczy "ja płacę, ja wymagam". Polskie
            operki dość często chcą się pokazać z dobrej strony i zaczynąją swoją
            współpracę od sprzątania całego domu, gotowania dla całej rodziny, bycia na
            każde zawołanie etc. Amerykanie nie popuszczą tego! Jak raz im pokażesz co
            robisz za te ich $139,05 to oni juz zawsze będą chcieli takiego standardu...
            Ojej, ale się rozpisałam... co by tu jeszcze... słuchajcie, najważniejsze jest,
            żebyście nie bały się o nic pytać przez telefon! Ci ludzie was nie znają, więc
            nawet jak wam się nie spodobają to nigdy nie dowiecie się jaki mieli wyraz
            twarzy, bo nie wiecie jak wyglądają :o)
            Rodziny was będą pytać o różne rzeczy... jak będziecie rozwiązywać problemy,
            konflikty, jak będzieci sobie radzic w sytuacjach stresowych, będą się pytać o
            wasze życie, moga się zapytać o wszystko.
            Wy też pytajcie o wszystko. Czy oni szukają kolejnego członka rodziny, ktory
            będzie dzielił z nimi ich życie, czy może pracownika, od którego będą wymagać,
            żeby wieczorami wychodził z domu (wierzcie mi, że rodziny moga mieć oczekiwania
            takie, że... hej!)...
            Ojej, wiecie co... bardzo dobry kumpel zadzownił, że urodził mu się synek i
            zapomniałam wszystko co chciałam napisać.... sorki.... rozkleiłam się...ale to
            już inna historia....
            Pozdrafiam...
            Mia
            • m_wait Re: mijaczku 19.05.04, 20:33
              Mam nadzieję ,że przypomnisz sobie ,co chciałaś dopisać bo udzieliłaś wielu
              cennych rad.
              Ostrzegasz przed przepracowywaniem się na początku(opieka nad dzieckiem,a nie
              nad rodziną)Jak wykazać się i jak ich sobie zjednać w inny sposób?Jakie prezenty
              z Polski są w tzw.dobrym tonie(dla rodziców)Chciałabym pracować w rodzinnej
              atmosferze...
              • mijaczek Re: mijaczku 20.05.04, 00:31
                Fitam ponownie :o)
                m_wait - pierwsza myśl jaka mi się nasunęła gdy napisałaś "chciałabym pracować
                w rodzinnej atmosferze" - każdy by chciał! Jednak w praktyce wygląda to różnie.
                Powiem was szczerze, że najlepiej doświadczenie się zdobywa poznając osobiście
                operki i słuchając co one mówią o swoich rodzinach. I od razu chcę uprzedzić
                krytykę. Nie jest tak, że wszystkie operki są cacy a rodziny fe! Poznałam takie
                operki, którym nie pozwoliłabym zajmować się chomikiem mojej siostry i takie,
                które były dla dzieci lepsze niż ich rodzone matki (to o Was Magdatku i Manusku
                jeśli kiedykolwiek traficie na to forum :o) ).
                Kiedy pisałam, żebyście nie świrowały w pierwszych dniach chodziło mi o to,
                żebyście na przykład nie szalały robiąc zakupy za własną kasę i przygotowując
                kolację jak na przyjęcie prezydenta, bo Hości mogą (nie muszą!) pomyśleć, że
                tak już zawsze będzie, a wy po prostu chciałyście im pokazać polską
                gościnność, hehe
                Na początek radzę dobrze przygotować się do rozmowy telefonicznej (szkoda, że
                mnie nikt takiej rady nie dał dwa lata temu :o) ). Napiszcie sobie na kartce
                jaki tak naprawdę jest cel waszej podróży i pytania, które może chciałybyście
                zadać. Jeśli wasz angielski nie jest super płynny nie przejmujcie się. Rodziny
                zdają sobie sprawę z tego, że nie jesteście rodzonymi Angielkami i nie śmigacie
                po angielsku tak jak oni (chociaż np. może się zdarzyć, że rodzina miała już
                kilka operek przed wami i są przyzwyczajeni do świetnego angielskiego, bo ich
                operki były np. z Kanady, RPA, Australii czy Szwecji). Jeśli ktoś ma problem z
                listą pytań, mogę pomóc je obmyślić, teraz podam takie najbardziej podstawowe:
                1. Ile dzieci jest w rodzinie?
                2. Iloma ja się będę zajmować? (wcale nie głupie pytanie, czasami operka jest
                potrzebna do jednego dziecka, lub rodzina ma więcej niż jedną operkę)
                3. W jakim wieku są dzieci?
                4. Czy chodzą do szkoły (jeśli tak, to na ile godzin dziennie, pomoże to wam
                się zorientować ile godzin dziennie będziecie pracować)
                5. Jakie dzieci mają zainteresowania? (zajęcia pozaszkolne, etc.)
                6. Jakie będą moje obowiązki w domu?
                7. Jak wygląda typowy dzień dziecka?
                8. Co robią rodzice?
                9. Ile operek wcześniej mieli? (mała dygresja - jeśli najstarsze dziecko ma np.
                7 lat, a Twoja rodzina miała już 13 operek - daruj sobie taką rodzinę, coś z
                nimi jest nie tak)
                10. Dlaczego korzystają z programu? (jeśli matka nie pracuje i siedzi w domu, a
                mimo to biorą operkę - uważaj! Istnieje prawdopodobieństwo wiecznego bycia pod
                jej czujnym okiem - masakrrrra!)
                11. Jakie są dzieci? Ich charaktery, zainteresowania, kontakty z innymi
                dziećmi, poprzednimi operkami.
                12. Jakiego zaangażowania z Twojej strony w życie rodzinne oni oczekują?
                13. Jak się ustosunkują do Twojego życia prywatnego (w przypadku amerykańskich
                rodzin koniecznie zapytajcie się o tzw. carefew... kurde, właśnie sobie
                uświadomiłam, że nie wiem jak to się piszę...tyle razy używałam tego słowa, a
                nie wiem jak je przeliterować - syndrom nauki nowych słów ze słuchu :o) zero
                pojęcia jak się je zapisuje hihi, no ale w każdym razie to care few to jest
                godzina waszego powrotu do domu. Czasami jest tak, że rodzinka ci powie - o 23
                powrót do domu i nie ma dyskusji, a wy chcecie poszaleć... i co? konflikt
                gotowy, lepiej dowiedzieć się wcześniej, szczególnie w przypadku dziewczyn
                poniżej 21 lat!!!), zapytajcie się również o kwestię samochodu. czy będziecie
                mogły po pracy korzystać z autka (to też od wielu czynników zależy. jeśli w
                waszych obowiązkach znajdzie się wożenie dzieci to jest większa szansa na
                dostanie autka do prywatnych celów. ja w pierwszej rodzinie woziłam małego do
                szkoły, rodzina miała 5 samochodów, a mimo to jak mieli mi dać samochód to już
                wolałam, żeby kumpele po mnie przyjeżdżały bo robili straszne problemy, a w
                drugiej rodzinie miałam "swój własny" autek, ale z kolei musiałam się rozliczać
                z przejechanych mil, ale to długa historia), bo uwierzcie mi, że w stanach nie
                posiadać swojego samochodu jest naprawdę dużą rzeczą i wcale nie chodzi o
                prestiż! jesteście uziemione!!! zazwyczaj jednak nie ma z tym większego
                problemu, no oczywiście pod warunkiem, że umiecie jeździć (dla dzieci i waszego
                bezpieczeństwa proszę zapoznajcie się z różnicami w ich zasadach ruchu
                drogowego!). Inna sprawa jest taka, że też nigdy nie wiecie jak oni się
                zachowają gdy wy znajdziecie sobie amerykańckiego lowelasa :o) jednym to nie
                będzie przeszkadzać inni mogą ci powiedzieć, że na przykład zamiast
                koncentrować się na dzieciach ty myślisz o swoim facecie cały dzień (ja miałam
                troszkę inną sytuację, bo przez pierwsze 2 miesiące nie wychodziłam z domu i
                siedziałam przed kompem non stop, a potem jak poznałam moje kochanie to w domu
                byłam tylko wtedy kiedy pracowałam i akurat ja miałam taką sytuację, że nawet
                już potem na noc nie wracałam, a moje słonko było mile widziane u mnie w domu.
                oczywiście nie gdy pracowałam, ale to zrozumiałe. I wy drogie operki nie
                sprowadzajcie facetów do domu, żeby za was "pobawili" się z dziećmi, no chyba,
                że rodzinka się zgodzi.) Aha, a propos samochodu! nawet jeśli rodzina nie da ci
                samochodu to ich psim obowiązkiem jest załatwienie ci transportu do szkoły! Nie
                ważne czy jedziesz 2 razy w tygodniu dwie przecznice dalej, czy dwa razy w roku
                na kursy dla operek 300 mil - oni mają za to zapłacić!
                14. zwierzaki. czy je mają i czy będą od ciebie oczekiwać zbierania np. kupki
                ich pieska lub wożenia tejże kupki do weterynarza, etc. jeśli jesteście
                uczulone na zwierzaki - koniecznie o tym powiedzcie!!
                15.nadgodziny. czy zdarzały się z poprzednimi operkami i jak oni rozwiązują tą
                kwestie (moja dobra rada - w tygodniu za extra godziny min. $5/h, w weekendy
                min. $6-7/h to jeszcze zależy gdzie mieszkacie. Im bliżej NYC tym drożej :o) )
                16. weekendy - czy pracujesz w weekendy (pamiętaj, że przysługuje ci
                przynajmniej jeden pełny weekend w miesiącu!!!)
                17. wakacje - jak oni je planują i czy oczekują, że ty z nimi pojedziesz lub,
                że w tym czasie weźmiesz swoje wakacje. Jeśli jedziesz z rodziną na wakacje to
                choćby zabrali cię na Marsa - oni za to płacą (nie dajcie się nabrać na tzw.
                dutch treat - jesteś zaproszona, ale płacisz sama). jest nie pisanym zwyczajem,
                że pierwszy tydzień wakacji ustala rodzina, a ty podajesz im termin drugiego
                tygodnia (tylko zróbcie to z jak największym wyprzedzeniem i dajcie się ludziom
                do tego przygotować!)
                18.niech ci opiszą pokrótce gdzie mieszkają, czy nie orientują się czy są w
                pobliżu jakieś inne operki (każda operka należy do clusteru, który obejmuję
                jakiś tam obszar i gdy tylko przyjedziesz dostaniesz od swojej counsellorki/LCC
                tzw. welcome pack, w którym będzie spis clusteru z telefonami, adresami,
                nazwiskami, narodowością, wiekiem wszystkich operek i spisem jakimi dziećmi się
                zajmują - przydatne w planowaniu np. playdate'ow dla maluchów)
                Więcej pytań nie pamiętam, ale jak coś to pytajcie.
                Aha... prezenty. No cóż. Najlepsze i neutralne dla rodziców są: album o Polsce,
                czekoladki np. Wedla, etc. Wódki bym sobie odpuściła, jak będą chcieli to
                możecie Belvedera albo Chopina na święta im kupić w pierwszym lepszym
                monopolowym w stanach :o)
                Jak sobie ich zjednać? No cóż. Moja rada - po przyjeździe do rodziny wykażcie
                zainteresowanie a nie na przykład wyskakujcie na imprezę w pierwszy weekend.
                Rozmawiajcie dużo, pytajcie się o wszystko, jak zaproszą was na kolację -
                idźcie, jak zapytają się, czy nie pojedziesz z nimi na piknik w weekend to
                pojedź, baw się więcej z dziećmi (może być ciężko na początku, ale dacie radę),
                etc.
                co jeszcze? pytajcie, a odpowiem.
                zastrzegam, że większość z tego co napisałam jest moim prywatnym doświadczeniem
                i pamiętajcie, że ludzie są różni!
                Pofodzenia!
                Mia
                • mijaczek Re: mijaczku 20.05.04, 00:44
                  mała poprawka - właśnie mi moje kochanie powiedziało, że to, co nie wiedziałam
                  jak się piszę to się pisze - curfew. zapamiętajcie to słówko moje panie!!!hihi
                  pozdrafiam
                  Mia
                  • vedella Re: mijaczku 08.06.04, 00:01
                    Nieźle się spisałaś, Mia :-) Powinnaś napisać biografię:-) Myślę, że pomogłaś
                    wielu osobom i za to Ci chwała!
                    • mijaczek Re: mijaczku 08.06.04, 00:26
                      Dzięki Vedella!
                      Wierz mi, że mój rok w stanach był bardzo...hmm... CIEKAWY. Dużo rzeczy się
                      działo... czasami nawet za dużo. Już myślałam o pisaniu książki, poważnie.
                      Miałam też inne pomysły.. chciałam do gazet pisać, sama zostać counsellorką,
                      żeby te rodzinki powkładać w kagańce (niektóre operki też)... zobaczymy.
                      Na razie czeka mnie starcie z obroną pracy i... powrót w paszczę lwa, czyli
                      wracam do stanów, ale tym razem już prywatnie. Żadnego operowania!
                      Pozdrafiam,
                      Mia
                      • vedella Re: mijaczku 08.06.04, 20:47
                        Hej Mijaczek! Tak się składa, że ja też w tym miesiącu bronię pracę i dopiero
                        po tym chciałam trochę pooperować. Niestety dopiero pierwszy raz, a mając już
                        24,5 roku, to chyba się załapię na ostatni moment (jeśli w ogóle!). Bo mam
                        chrapkę na Luksemburg, a tu jest limit wiekowy do 25-ego roku życia, więc jak
                        szybko nie znajdę rodziny, to wszystko stracone:-( Pozdrawiam
                        • mijaczek Re: mijaczku 09.06.04, 18:16
                          No to szybciutko, szybciutko... a jak nie Luksemburg to zawsze można gdzie
                          indziej, a potem do L. na wakacje za ciężko zarobione pięniążki.
                          Mia
Pełna wersja