Menu PO.

27.05.06, 17:23
Piszę ten wontek żebyście wy który już przechodziłyście przez tą dietkę
wcześniej powiedziały mi czy taka dieta pomoże mi utrzymać wagę a nawet
jeszcze troszkę schudnąć.
Zamieżam jeść:
- jogurt naturalny (0% tłuszczu lub bez cukru-nie wiem który lepszy)
- ser biały chudy (różnie z rzodkiewką, ze szczypiorkiem)
- jajka na twardo, miękko, jajecznicę (na oliwie z oliwek, z drobiową
wędlinką, z cebulką) z dodatkiem majonezu, wiem że nie może być go za dużo
- pieczywo tylko ciemne, chleb żytni razowy
- oliwa z oliwek do smażenia, do smarowania masło zwykłe
- płatki owsiane z mlekime 0,5%, z dodtakiem orzechów włoskich)
- owoce, tego mi sie chce najbardziej
- sałatki - i tutaj mam pytanie czy mogą byc takie kupne już z sosami czy może
być tutaj jakaś pułapka ?
- słodyczy sobie nie odpuszczę ale nie będe ich jeść często
- raz na jakiś czas też chyba nie zaszkodzi żebym zjadła jakiś makaron albo
ryż z jakimś sosem i mięskiem oczywiście z kurczaka (wiadomo jak si robi
pulpety, cebulka, jajeczko)
- z przyprawami takimi jak sól też nie zamierzam przesadzać
- woda, woda i jeszcze raz woda, nie pije słodzonych napoi więc tu nie będzie
problemu, tylko herbata z cytryną i z cukrem ale to nie w lato, plus jeszcze
czerwona herbtka
- raz na jakiś czas kakao z mlekim 0,5%

To chyba wszystko, proszę powiedźcie czy czegoś powinnam unikać, czego nie
powinnam, co mogę... Już mam takiego stracha przed pierwszy dniu PO... Hehh...
Pozdrawiam serdecznie.
    • carolinecat Re: Menu PO. 27.05.06, 17:55
      ja co prawda dopiero w trakcie (to juz wiesz), ale znam troche swoj organizm i
      wiem, na co musze uwazac. tak jak ty uwielbiam majonez, ale to cholerstwo jest
      strasznie zdradliwe. jak juz koniecznie musisz, to polecam Winiary light, ze
      wszystkich "odchudzonych" jest najbardziej zjadliwy i choc troche przypomina
      prawdziwy. no i a propos majonezu - radzilabym omijac robione salatki z sosami.
      nie dosc, ze jest w nich wlasnie kupa majonezu, to do tego rozne srodki
      konserwujace. lepiej zrobic samemu...
      co do picia - masz rację, żadnych słodzonych napoi, z dala od coli i tym
      podobnych. no a slodzycze - moze uda ci sie je zastapic chociaz czesciowo
      suszonymi owocami?
      jeszcze ostatnia rzecz - makaron. W niewielkich ilościach chyba nie powinien
      stanowić problemu, pod warunkiem, że jest z pszenicy durum (jeśli jest, to
      będzie to podane na opakowaniu) i lekko niedogotowany, al dente. Jest trochę
      droższy, ale np. Melissa Primo Gusto ma całkiem przystępną cenę, zwłaszcza w
      hipermarketach.
      • norka84 Re: Menu PO. 27.05.06, 18:13
        Heh... Dziękuję. Ale mnie zdołowałaś z tym majonezem. Ja to lubię najbardziej
        napoleoński majonez, wiesz co chyba zostanę przy nim tylko oczywiście w
        mniejszych ilościach, mała łyżeczka raz na jakiś czas mi nie zaszkodzi... :P Co
        do makaronu dzięki za radę, wiedziałam że ma być aldente ale nie wiedziałam jaki
        dokładnie.
        Co do sałatek, dlaczego robione w domu nie są tak dobre jak te kupne? Ja lubię
        coleslawa, tylko nie wiem co tam się dodaje, wiem że biała kapusta, ale ta w
        moim wydaniu jest twrada, może trzeba ja lekko podgotować... :-| Albo
        przynajmniej spazyć.
        A wiesz może jak jest z paluszkami krabowymi, kukurydzą z puszki, serem żółtym?
        Można?
        • carolinecat Re: Menu PO. 28.05.06, 10:45
          nie mam patentu na coleslawa, może w necie można coś znaleźć. co do kukurydzy,
          paluszków krabowych i sera, to nie powiem, że nie, bo też je uwielbiam, tyle że
          wiesz, z umiarem.
          a co do paluszków krabowych, to mam fajny patent na lekką kolację, jeżeli jadasz
          żelatynę.
          kroisz drobno paczkę paluszków (z chłodni, z mrożonymi nie próbowałam), do tego
          dwa-trzy jajka ugotowane na twardo i warzywa wg uznania (mnie najbardziej pasuje
          z kukurydzą i brokułami). doprawiasz świezym koperkiem, solą, pieprzem i kilka
          kroplami cytryny. całą mieszankę wsypujesz do niedużej formy na ciasto i
          zalewasz żelatyną. wstawiasz do lodówki aż się zetnie (2-3 godziny, ja zawsze
          robię to zaraz po obiedzie, żeby było na kolację). Można skropić cytryną, ale
          najlepiej smakuje... z majonezem :P
Pełna wersja