agamuza
28.11.06, 11:12
Padalo tu kilka pytan o tego nieszczesnego befsztyka i szpinak. Ja to robie
tak - podkreslajac, że według moejgo dietetyka, zamiana szpianku na brokuł
jest niedozwolona ponieważ brokuły zawieraja inne związki minerałne, mają
inną wartość odzywczą. Zamiana befsztyka na filet z kurczaka to samo -
befsztyk sie robi z polędwicy i tak samo: ma inne wartości niż kurczak.
BEFSZTYK: polediwca normalna, wołowa 50 - 60 zl za kg kosztuje, kupuje sie
jakies 20 dag i żarcia po uszy. Rozbijasz pięścią, tylko delikatnie bo to
mięciutkie mięsko, robisz na patelni, na oliwie prawdziwej, bez przypraw,
smażysz jakies 4 min z kazdej strony, naciskasz widelcem befsztyka na
patelni, zeby krew mu nie leciela (chyba, ze wolisz troche krwiste), na
talerz kotleta, solisz, pieprzysz, ja dodaje troche cebulki tej z kostek
smaku knorra lub czosnek granulowany (ale dosłownie szczypteńkę!!!) i już.
Naprawdę jest niezłe. Jesli bedziesz smazyc za dlugo, kotlet bedzie twardy
jak podeszwa.
SZPIANK: mrożony na patelnię bez tłuszczu, podsmażasz, dodajesz trochę soli i
czosnek (koniecznie - bez czosnku nie do zjedzenia dla
mnie), na talerz, kroisz jajko lub pomidora, bierzesz dużą łyżkę, nakładasz
szpinka, na wierzch jajo albo pomidora i wcinasz. Duża łyżka, aby szybciej
poszło, a jajko i pomdzik dla smaku. Ja szpinaku naprawdę takiego nie
cierpię - krokiet ze szpiankiem chętnie :)))