Stanisława Walasiewiczówna i jej historia...

18.09.09, 08:34
Czołemsmile

Nie milkną echa historii biegaczki z RPA, którą posądzano o to, że
jest mężczyzną. W historii polskiego sportu mielismy przypadek
podobny. Stanisława Walasiewiczówna..

"Mistrzyni świata w biegu na 800 metrów Caster Semenya z RPA to nie
pierwszy problem sportu z ustaleniem płci zawodniczki. W historii
polskiej lekkiej atletyki też mieliśmy taki przypadek – Stanisławę
Walasiewicz.

W nocy 4 grudnia 1980 roku na parkingu centrum handlowego w
Cleveland zginęła tragicznie Stanisława Walasiewicz-Olson. Napastnik
chciał wyrwać jej torebkę, ale 69-letnia kobieta stawiała opór i
agresor użył broni. Obok informacji o śmierci jednej z
najsłynniejszych polskich lekkoatletek, pojawiła się i inna, równie
szokująca.

Lekarz badający ciało stwierdził, że denatka miała żeńskie i męskie
narządy płciowe. Rozgorzał spór, jak traktować wyniki Stanisławy
Walasiewicz, które doprowadziły ją na szczyty kobiecego sportu.
Osiągała je uczciwie czy nie? Odebrać rekordy i medale czy milczeć
nad jej trumną?"...


I całość:

www.rp.pl/artykul/275010,365022_Mowic_czy_milczec__.html
Pozdro
Krzysztof
    • sibeliuss Re: Stanisława Walasiewiczówna i jej historia... 18.09.09, 09:01
      Wygląd mówi wiele, ale że wtedy tego nikt nie zauważył?
      Zastanawiające było jej małżeństwo z Olsonem, potężnym bokserem.
      • kriss67 Re: Stanisława Walasiewiczówna i jej historia... 18.09.09, 09:03
        Czołemsmile

        I mnie zastanawia to małżeństwo..


        Pozdro
        Krzysztof
        • mi.ka.n Re: Stanisława Walasiewiczówna i jej historia... 18.09.09, 11:40
          Skoro byla obojnakiem to to małzenstwo wchodziło w grę.
      • aiczka Re: Stanisława Walasiewiczówna i jej historia... 18.09.09, 11:40
        Wygląd mówi wiele, ale myślę, że obecnie inaczej oglądamy ludzi niż
        kilkadziesiąt lat temu. Dzięki powszechności telewizji, zniesieniu wielu tabu i
        odwiecznemu zainteresowaniu ludzi skandalami, nietypowością, seksem niemal każdy
        miał możliwość obejrzeć transwestytów, transseksualistów i nawet hermafrodytów,
        w różnym stopniu wyglądających zgodnie z deklarowaną płcią. Dzięki serialom
        medycznym czy popularno naukowym wiemy nawet, w jak różnym stopniu można być
        "niedookreślonym" (czy w samych genach, czy w narządach, czy w psychice). Wydaje
        mi się, że w związku z tym łatwiej zaczynamy "podejrzewać", że osoba w spódnicy
        może nie być od zawsze stuprocentową kobietą.
        www.bieganie.com.pl/joomla/index.php?option=com_content&task=view&id=127
        O małżeństwie słyszałam, że "dla obywatelstwa" albo "dla ukrócenia plotek o
        niekobiecości". Ale to chyba nie takie ważne dziś.

        Moim zdaniem nie ma dziś sensu zbytnie analizowanie, w jakim stopniu zdobywczyni
        medali sprzed kilkudziesięciu lat była kobietą. Nie ma to znaczenia dla niej -
        przecież już nie żyje, prawdopodobnie także dla jej konkurentek. Gdyby zacząć
        analizować wszystkie przeszłe zawody pod kątem fair play, stanu medycznego
        zawodników, jakości przyrządów pomiarowych itd. to można by chyba zrezygnować z
        rozgrywania wspołczesnych zawodów i zająć się tylko odbieraniem medali i
        przekazywaniem ich staruszkom lub potomkom tych, o których teraz wydaje nam się,
        żę powinni byli wygrać. Rozumiem, że może być istotny akutalny rekord świata,
        ale rekord, który został już wielokrotnie pobity?
Pełna wersja