kriss67
18.09.09, 08:34
Czołem
Nie milkną echa historii biegaczki z RPA, którą posądzano o to, że
jest mężczyzną. W historii polskiego sportu mielismy przypadek
podobny. Stanisława Walasiewiczówna..
"Mistrzyni świata w biegu na 800 metrów Caster Semenya z RPA to nie
pierwszy problem sportu z ustaleniem płci zawodniczki. W historii
polskiej lekkiej atletyki też mieliśmy taki przypadek – Stanisławę
Walasiewicz.
W nocy 4 grudnia 1980 roku na parkingu centrum handlowego w
Cleveland zginęła tragicznie Stanisława Walasiewicz-Olson. Napastnik
chciał wyrwać jej torebkę, ale 69-letnia kobieta stawiała opór i
agresor użył broni. Obok informacji o śmierci jednej z
najsłynniejszych polskich lekkoatletek, pojawiła się i inna, równie
szokująca.
Lekarz badający ciało stwierdził, że denatka miała żeńskie i męskie
narządy płciowe. Rozgorzał spór, jak traktować wyniki Stanisławy
Walasiewicz, które doprowadziły ją na szczyty kobiecego sportu.
Osiągała je uczciwie czy nie? Odebrać rekordy i medale czy milczeć
nad jej trumną?"...
I całość:
www.rp.pl/artykul/275010,365022_Mowic_czy_milczec__.html
Pozdro
Krzysztof