Kryzysowe narzeczone...

25.09.09, 12:18
Mężczyźni w większości nie cierpią na żadną związkofobię, natomiast
często stosują strategię „przetrwania”, którą nazywam: „kryzysowa
narzeczona”. Zanim na horyzoncie męskiego wzroku pojawi sie ONA,
panowie zazwyczaj nie czekają na nią w samotności, ale wiążą się
przejściowo z kimś, kto umili im czas oczekiwania na kobietę ich
życia. Ten ktoś, to właśnie taka „kryzysowa narzeczona”. Taka
partnerka wzbudza naturalnie ich sympatię, lubią z nią pogadać i
spędzić trochę wolnego czasu, nie wyłączając oczywiście namiętnego
seksu. Kobiety często interpretują to jako rozwijające się uczucie.
Niestety jest to na ogół tylko jednostronne, kobiece uczucie.
Mężczyźni tak naprawdę nie kochają „kryzysowych narzeczonych” i
związki z nimi kończa się albo w momencie pojawienia się na męskim
horyzoncie JEJ, albo w momencie gdy „kryzysowa narzeczona” za bardzo
się zaangażuje. Czy to egoizm? Z punktu widzenia kobiety tak, z
męskiego punktu nie. Mężczyzna na ogół nigdy nie mówi „kryzysowej
narzeczonej” o swojej miłości, nie snuje z nią planów na przyszłość,
nie uważa więc, że w jakikolwiek sposób zwodzi ją lub okłamuje.
Daje jej trochę zainteresowania, trochę seksu, trochę wolnego czasu
i oczekuje tylko tego samego. Fifty – fifty. Problem wynika stąd, że
to kobieta interpretuje jego zachowania jako przejaw wielkiego
uczucia do niej. I również oczekuje tego samego. A poza sympatią i
seksem, żadnej wielkiej miłości ze strony mężczyzny nie ma. W takim
związku zakochana kobieta po jakimś czasie czuje się wykorzystana –
dała wszystko, a otrzymała tylko trochę.
Żeby nie uprawiedliwiać żadnej ze stron, dodam, że niektórzy
mężczyźni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że kobieta się
angażuje i nie ma pojęcia o tym, że pełni jedynie przejściową rolę w
jego życiu...i z czystym sumieniem z tego korzystają...

www.partnerforlife.pl/porada-online,kryzysowa-narzeczona,18
    • onlodz42 Re: Kryzysowe narzeczone... 26.09.09, 07:47
      bo życie to nie je-bajka? wink
      • sibeliuss Re: Kryzysowe narzeczone... 26.09.09, 15:20
        To jest zupełnie normalne, co ciekawe - wielu facetów nie
        ukrywa charakteru tego układu. Niestety wiele takich kobiet liczy,
        że "obudzi się w nim uczucie", "on się zmieni"; albo tłumaczą sobie,
        że on "na traumę i jest po przejściach".
        Trudno powiedzieć, czy on jest bydlakiem, czy ona idiotką.
        • gazeta_mi_placi Re: Kryzysowe narzeczone... 26.09.09, 17:34
          Czasem też zaliczają dokładnie zaplanowaną (przez jedną stronę) "wpadkę" big_grin
          • marguyu Re: Kryzysowe narzeczone... 26.09.09, 21:39
            "Trudno powiedzieć, czy on jest bydlakiem, czy ona idiotką."

            Jesli jej wyjasnil, to nie da sie ukryc, ze to ona jest idiotka.
    • maria10344 Re: Kryzysowe narzeczone... 27.09.09, 07:52
      Ja bym to nazwała "przetrwalnikowe narzeczone".To jest syndrom naszych
      czasów.Gdyby nie było seksu,nie byłoby problemu.Dziewczyny się łudzą,albo chcą
      się łudzić,czekając na rozwój sytuacji.Facet nie znajduje niczego "lepszego"
      więc trwa w takim wygodnym związku.Im taki związek dłuższy,tym nadzieje
      "przetrwalnikowej" większe/bo może jednak kocha?/Nie mogąc się doczekać
      deklaracji,dziewczyna "wpada" a facet często wtedy się wiąże.Znam parę takich
      związków,już bardzo długoletnich,bardzo się teraz kochających.I odwrotnie,facet
      po jakimś czasie uważa,że już pora,bo właśnie poznał coś nowego,że
      dziecko/dzieci/ już duże/5-7 lat/i pryska.Czasem facet nic nie znajduje nowego
      i trwają w takim byle jakim związku w chłodzie.
      Jak widać nie ma na to reguł.
Pełna wersja