Gdyby żył skończyłby 14 stycznia 70 lat

16.01.04, 20:21
Hłaskower, Mareczek, polski James Dean. Ulubieniec Warszawy, Tel Awiwu i
Hajfy. Przystojny pijak, w którym zakochiwał się każdy napotkany człowiek,
dziecko czy pies. Cynik, który pięknie udawał rozgoryczenie miłością i
jednocześnie tęsknił do niej. Uroczy kłamca, który w swoich opowiadanich
przekazywał zawsze jakąś prawdę, potrzebną lub nie, albo po prostu opowiadał
urzekającą historyjkę. Strasznie go lubięsmile I to właśnie w czasie
teraźniejszym, nie przeszłym...
    • ann.k Re: Gdyby żył skończyłby 14 stycznia 70 lat 16.01.04, 21:13
      Mój ulubiony. Ukochany. W tym co pisał. W tym co mówił, jaki był. Nikt tak jak
      on nie umiał opisać chamsinu na pustyni koło Hajfy. Żaru lejącego się z niebia.
      Zemsty, długo wyczekiwanej, zrealizowanej na zimno i przez to bardziej
      satysfkacjonującej. Czytając jego opis pustyni izraelskiej, czuje się piach
      wciskający się w oczy, słońce palące niemiłosiernie. To chyba jedyny pisarz, o
      którym mogę powiedzieć, że przeczytałam wszystko co kiedykolwiek się ukazało.
      Pełen ironii i cynizmu. A jednocześnie cholernie wrażliwy.
      Tak btw urodziny obchodzimy tego samego dnia smile
      • owca Re: Gdyby żył skończyłby 14 stycznia 70 lat 16.01.04, 21:34

        ann.k napisała:
        > Tak btw urodziny obchodzimy tego samego dnia smile

        więc urodzinowe uściski Ci ślę smile

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • ann.k Re: Gdyby żył skończyłby 14 stycznia 70 lat 16.01.04, 21:54
          Whoopy thanks smile jak mówią nasi bracia angole
    • ann.k Marek o Polsce 16.01.04, 21:52
      <Umarli są wśród nas, rok 195x>

      "Czy pani wie co to jest ludzkość? Ludzkość jest to parada nikczemnych
      karzełków. Czy pani wie, co jest największym paradoksem we wszechświecie?
      Człowiek. Czy pani wie, co to jest - Polska? Jest to kraj, w którym zawsze
      klęka się przed pałką policjanta, lecz nigdy przed geniuszem.(...) Człowiek
      przyzna się do wszystkiego, lecz nigdy do samego siebie. Czy pani podziela moje
      zdanie, Spermensito? Czy pani wie, czysta dzieweczko, ze istnieje na świecie
      taki kraj, w którym każdy z jego mieszkańców uważa się za zmarnowanego
      człowieka? Czy pani wie - o pieśni słodyczy! - że jest pod niebem taki kraj, w
      którym każdy kretyn mający ptasi móżdżek i zbyt słabe ręce do pchania
      taczek... - w którym każdy łajdak, zanim zdążył innym podstawić nogę i sam
      wpaść pyskiem w błoto - uważa się za człowieka skrzywdzonego przez historię?
      Czy pani wie, że jest taki kraj, w którym, gdy złodziej staje przed sądem i
      skazują go, on z braku argumentów krzyczy: "Jestem Polakiem" - Czy pani wie, że
      jest taki kraj, który powinien mieć w herbie - zamiast orła - rozwścieczonego
      indyka z tubą wazeliny w szponach, na tle dwu nahajek z bielonego klozetu z
      serduszkiem? Kraj, w którym słowo "polityka" od wieków równoznaczne jest ze
      słowem "oszustwo"?"



      "W Polsce - Mikołaju, nikt nie przegrywa: w Polsce albo się komuś noga krzywi,
      albo inni swoją podstawiają, albo - w ostatnim przypadku - to najświętsze słowo
      Polaków: "pech", tym słowem załatwia się u nas zarówno katastrofy osobiste, jak
      i narodowe."


      I o miłości też trochę:

      wielka miłość zdarza się w życiu tylko raz, wszystko, co następuje potem, jest
      tylko szukaniem tej utraconej miłości


      najbardziej kochamy tych ludzi, te sprawy i te rzeczy, od których bieg życia
      każe nam odchodzić - nieraz na zawsze
      • sloggi Re: Marek o Polsce 17.01.04, 18:24
        Sonata marymoncka to lustro ówczesnego Marymontu, miał facet dar przekazywania
        opisów i atmosfery miejsc. Za szybko odszedł.
    • candycandy Re: Wuj Józef 21.01.04, 22:50
      Jedna z postaci długiego ogonka bohaterów opowiadań Hłaski. Oto kilka cytatów
      z "Sowy córki piekarza":

      "- Proszę pana uprzejmie - powiedziałem i patrzyłem chwilę za nim. Szedł
      trzymając się muru i pomyślałem sobie, co nastąpi, kiedy skończy się
      mur. Tylko anioł stróż byłby w stanie przeprowadzić go przez jezdnię i
      roześmiałem się, przypomniawszy sobie o tym, jak kiedyś ksiądz w
      szkole zapytał mnie o to, jak wyobrażam sobie Anioła Stróża. Poprosiłem
      go o dzień zwłoki i w dwa dni później, za radą Wuja Józefa, powiedziałem
      mu, że Anioł Stróż to taki gość ze skrzydłami, który prowadzi mnie, kiedy
      idę pijany przez kładkę nad przepaścią. Ksiądz zrobił straszną awanturę i
      omal mnie wtedy nie wyrzucono (...)"


      "Dzisiaj jest trzynastego września. Trzynastka nie dla wszystkich jest
      szczęśliwa.
      - Dla pana na pewno nie będzie - powiedział, podszedł do drzwi i zakmnął
      je na klucz; klucz wsadził do kieszeni. - Teraz proszę się zachowywać
      spokojnie - powiedział. Jako student boksowałem w wadze półciężkiej.
      Czasem i teraz trenuję. Tak dla zabawy.
      - Słusznie pan robi. Nigdy nie wiadomo, na co to się może przydać.
      - Cieszy mnie, że pan tak myśli.
      - Ze mną nie będzie pan miał kłopotów - powiedziałem - Jestem
      niezgrabny. Umiem się bić, ale po chamsku."


      "W trzaskający mróz spotkałem Wuja Józefa idącego z syfonem wody
      sodowej w ręku. Ubrany był tylko w garnitur. Zapytałem go, dlaczego idzie
      po wodę sodową ubrany tylko w garnitur. Powiedział mi, że szedł nie po
      wodę sodową, a z jednego krańca miasta na drugi; palto przegrał w
      pokera, a teraz wziął z sobą ten syfon, aby ludzie widzący go myśleli, iż
      idzie tylko na róg do sklepu i niepotrzebne mu palto. "W ten sposób -
      powiedział Wuj Józef - możesz przejść przez miasto i zachować twarz.
      Jeśli nie udało ci się zachować palta."

      I jeszcze bardzo lubię pana Miecia z kluczem francuskim do bram Kameralnej
      Dziennej, Popołudniowej i Nocnej. Pan Miecio był postacią autentyczną!smile
Pełna wersja