(nad)waga kobiet i mezczyzn.

25.01.04, 16:40
W chwili obecnej panuje przekonanie, ze czym kobieta/mezczyzna sa chudsi, tym
szybciej znajda sobie partnera? Ale czy rzeczywiscie tak jest? Jak wygladaja
nasze upodobania?

To pytanie nasunelo mi sie po wczorajszym pobycie na potupajce. Byla tam
niewiasta slusznych rozmiarow. Ewidentnie poszukiwala partnera do lozka. I
choc wzbudzala ogolny niesmak swoim obcislym strojem, to nie bylo momentu,
zeby sie nie obsciskiwala z jakims panem.

I jak to faktycznie jest? Ja np. nie widze siebie w roli partnerki grubego
czlowieka. Wole tych o standardowych rozmiarach. A moj maz to prawie
anorektyczki uwielbia (jak sie poznalismy 48 kg wazylam!). A teraz? Przybylo
nam tu i tam i wcale nam to szczegolnie nie przeszkadza. Uwielbiamy sie
nawzajem.

A jak wy to postrzegacie? Czy grube osoby sa askesualne? Czy rzeczywiscie
kult "jogurtow jogo" i kielkow jest taki wspanialy? A gdziez sie podzialo
uwielbienie dla rubensowskich ksztaltow? Hm?
    • jackussi Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 25.01.04, 16:59
      > W chwili obecnej panuje przekonanie, ze czym kobieta/mezczyzna sa chudsi,
      tym
      > szybciej znajda sobie partnera?

      Czyje to przekonanie? Nie powołujesz się na jakiekolwiek opinie.
      Masz rację - wolę szczupłe,oko na takich zatrzymuje sie dłużej.
      Ja szczupłość traktuję jako przejaw zdrowia (generalnie)

      > Ja np. nie widze siebie w roli partnerki grubego

      Jak bedzie dalej - nie wiesz.Znałem kolesiów ważących 65 kg a teraz mają ponad
      setkę i przybyło im to w niecałe 10 lat.
      Trzeba chcieć byc szczupłym aby zachowac zdrowie i urodę.Już od najmłodszych
      lat nie jeść węglowodanów itd

      Czy grube są asekualne? - dla jednych tak dla innych nie
    • sloggi Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 25.01.04, 20:21
      Dodam tylko, ze panienka wyraziła ochotę na sex ze mną bez żadnych ogródek. Na
      wieść, że jestem innej orientacji wzruszyła ramionami i od tej chwili
      traktowała mnie jak powietrze.
      • aankaa Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 25.01.04, 20:52
        sloggi napisał:

        > Dodam tylko, ze panienka wyraziła ochotę na sex ze mną bez żadnych ogródek.

        dziwisz się ? w końcu jesteś "ciut przystojniejszy od diabła" wink

        > Na wieść, że jestem innej orientacji wzruszyła ramionami i od tej chwili
        > traktowała mnie jak powietrze.

        w tej sytuacji jej reakcja była jak najbardziej prawidłowa smile))
        • sloggi Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 25.01.04, 20:58
          Nie wiem jak wyglada diabeł, no chyba że ten z przedwojennych filmów z
          hiszpańskim wąsikiem.
          Następny podrywany niestety był zbyt mało przekonywujacy i panna obaliła go na
          glebę i zaczęła się na nim pokładać. (pomiedzy podrywaniem mnie, a tym
          kolesiem obaliła cztery kielony Absoluta).
          • aankaa Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 25.01.04, 21:23
            sloggi napisał:

            > panna obaliła go na
            > glebę i zaczęła się na nim pokładać. (pomiedzy podrywaniem mnie, a tym
            > kolesiem obaliła cztery kielony Absoluta).

            zuch kobitka big_grinDD
            • sloggi Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 08:40
              A tak swoją drogą czy zastanawialiście się co jest przyczyną otyłości?
              Najczęściej ludzie tłumaczą, że jest to efekt choroby (tylko jakiej?).
              Wydaje mi się, że zaczyna u nas funkcjonować mentalność powszechna w USA, czyli
              rzekoma bezkompleksowość w postrzeganiu swojej fizjonomii. To właśnie tam
              nikogo nie dziwi, że gruba jak balon kobieta zżera 3 soczyste hamburgery
              popijając je shake'em. Bezkrytyczność to jedno, a drugie to podejście - nie
              będę sobie odmawiać rzeczy, na które mam apetyt.
              Szkoda, że taki obżarciuch nie pomysli o swoim zdrowiu, o kośćcu, który nie
              jest w stanie utrzymać takiej góry bekonu, o chorobach stawów, otłuczeniu
              serca, miażdzycy, wieńcówce i innych chorobach związanych z niewydolnością
              krążenia (ten tłuszcz trzeba ukrwić).
              Choroba otyłości to na najczęściej mała ruchliwość, lenistwo, wilczy apetyt
              i bezmyślność.
              A, że bywają z chorobliwą nadwagą - to chyba 5-10% ogólu pulchnych.
      • geograf Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 25.01.04, 21:54
        mnie się przypomina,że w pewnym momencie,gdy tańczyliśmy na najwyższej czesci
        podestu podeszła do Ciebie..nawet wypinała się lubieżnie,niby to nogawki
        poprawiając..ale fakt..zuch kobita...

        a co do meritum wątku:
        różnie to bywa. z jednej strony niektórzy traktują szczupłość jako objaw
        zdrowia,ale z drugiej strony mówi się,że osoby "z czymś więcej" są pocieszne,
        byweają dusza towarzystwa, do tego bywają wspaniałe...a przecież nie wszystko
        sprowadza się do seksu (i pieniędzy).
        są gusta i guściki. Obecnie mimo wszystko nadwaga to wynik złego
        odżywiania,ale..nie zawsze. trzeba o tym pamiętac.

        trudno ocenić, ja wolę szczupłe osobysmile
    • kini Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 10:01
      Ja się ostatnio buntuję przeciwko temu terrorowi bycia chudym za wszelką cenę.
      Mam 166 cm wzrostu, 58 kilo wagi i czuję się grubo! Czy to jest normalne?
      Przecież mam prawidłową wagę!
    • nauma Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 11:24
      Zdecydowanie wolę nadwagę. Sam mam 175cm wzrostu przy wadze oscylującej koło
      80kg smile
      Spędziłem wiele lat z dziewczyną, która przy wzroście 180cm ważyła około 50kg i
      choć figurę miała niesamowitą (zwłaszcza nogi), przy niedopasowaniu
      emocjonalnym kroplą, która przelała czarę, była moja (najpierw podświadoma,
      później świadoma) dążność do krągłości. Obecnie jestem z prześliczną kobietą,
      która, będąc niewysoką, ma imponujący biust, cudowny brzuszek i... wciąż
      namawiam ją, żeby tyła. Pragnę grubych udek, gorąca bijącego z obfitości,
      pulchnej buzi i dużego tyłeczka - tak, bym gubił się w jej krągłościach...
      Widok kości, żeber, wystających bioder jest mi przykry - precz z anoreksją!
      Owszem, nie chcę przesady, żadnego tłuszczu w typie ludzika michelin. Po prostu
      pragnę kobiety ponętnej, pełnej rozbuchanej cielesności, nie zatracającej przy
      tym gracji ruchów i cudownie wyglądającej nago, w kostiumie kąpielowym,
      wieczorowej sukni czy powyciąganym swetrze. Mój ideał to 165cm wzrostu i 60kg
      wagi - i będę do tego dążył z moją Lubą. Mam cichutką nadzieję, że przytyje w
      ciąży i tak już jej zostanie smile
      • wgfc Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 11:51
        Nauma napisał:

        > Mój ideał to 165cm wzrostu i 60kg

        Ale przecież to jest mało, wydaje mi się że przy takich wymiarach to nie będzie
        okrągła...
        • nauma Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 12:20
          kiedyś tyle ważyła, widziałem na zdjęciach - mniam!!! (a teraz waży 53)
          • wgfc Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 12:58
            Nauma napisał:

            > kiedyś tyle ważyła, widziałem na zdjęciach - mniam!!! (a teraz waży 53)

            To waży zdecydowanie za mało.
            Ale nawet gdy będzie ważyć 60 kg, to jej masa będzie o 1,25 kg mniejsza niż
            masa należna wg Lorentza, a także wg wzoru Amerykańskiego Towarzystwa
            Ubezpieczeń na życie smile)
            O nadwadze mówimy, gdy masa ciała badanego przekracza o 10% masę należną,
            czyli, żeby miała nadwagę, musiałaby ważyć więcej niż 67,375 kg.
            Przeczytałem i wyciągnąłem wnioski na podstawie:
            www.blubit.com.pl/science/01/index.htm
            • wgfc Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 13:03
              A tu jest jeszcze kalkulator do obliczania innego wskaźnika, tj. BMI (Body Mass
              Index): zywienie.fotomodelka.cz/bmi.php.
            • geograf Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 27.01.04, 21:26
              Wg Pottona mam ledwie 10 kilo niedowagi,a wg Lorentza lekkie 4 kilo...cudnesmile
              • wgfc Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 27.01.04, 22:30
                geograf napisał:

                > Wg Pottona mam ledwie 10 kilo niedowagi,
                > a wg Lorentza lekkie 4 kilo...cudnesmile

                Zazdroszczę mimo, że teoretycznie moja masa jest prawidłowa...
      • kini Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 13:27
        Mój ideał to 165cm wzrostu i 60kg
        > wagi


        Och, jak milutko czytać takie słowa... smile)))
        • nauma Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 13:54
          Kini, jak fajnie że są kobiety, które cieszą się z tych słów! smile))
    • inka.7 Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 26.01.04, 13:04
      wiesz co, to przekonanie o którym piszesz to dość zwodnicza sprawa. Sama
      wazyłam kiedys tyle ile powinnam, czyli przy wzroście 160 około 55-57 kg, czyli
      ciałko w sam raz moim zdaniem, no ale nie, niewinne uwagi znajomych /zwłaszcza
      w pracy/czy aby w ciaży nie jestem, ze nieustannie cos mam w ustach itp.
      Zdarzyło sie ze potem schudłam i to dość gwałtownie, bynajmniej nie w wyniku
      zamierzonego odchudzania, teoretycznie wygladałam jak te "barbi-anorektyczki"
      czyli chudzina jak nic, wiec powinnam byc obiektem pożądań wszelkich stworzeń -
      a tu tragedia - czulam sie podle, zupełnie nie atrakcyjnie. Więc teraz z
      czułością pielegnuje każdy z trudem zdobyty kilogram. Sama tez prędzej obejrzę
      sie za panem nieco "misiowatym". Kto to wogóle wymyslił ze chude jest piękne ?
      • zzdorka Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 28.01.04, 00:20
        Bardzo mnie cieszy, ze potraficie lubic sie takimi jakimi jestescie. Oczywistym
        jest, ze jesli ktos lubi samego siebie, to wysyla pozytywne sygnaly w strone
        innych i ci automatycznie zaczynaja akceptowac go w takiej formie, jaka
        prezentuje. I tak trzymac...
        • geograf Re: (nad)waga kobiet i mezczyzn. 30.01.04, 17:19
          ktoś kiedyś powiedział,że jedyną drogą do osiągnięcia szczęścia jest
          zaakceptowanie samego siebie...(a może to filar którejś z religii??)
          coś w tym jest..
          zadowolony,uśmiechnięty człowiek wygląda o wiele milej,nie mówiąc o przebywaniu
          z takim w otoczeniusmile
    • sloggi Historia diet w pigułce 28.01.04, 10:37
      Ludzkość odchudza się już co najmniej od tysiąca lat – z krótkimi przerwami na
      posiłek. Oto kilka kluczowych dat, które powinien znać każdy rasowy obżartuch:

      1087
      Król Anglii Wilhelm Zdobywca, aby schudnąć, stosuje dietę płynną – kładzie się
      do łóżka i nie spożywa niczego poza alkoholem. W tym samym roku umiera.

      Przełom XVII i XVIII w.
      Szkocki lekarz George Cheyne, po serii eksperymentów na różnego rodzaju
      płynnych produktach, dochodzi do wniosku, że stosując dietę mleczną człowiek
      staje się „szczupły, lekki i zwinny”.

      1811
      Lord Byron, poeta epoki romantyzmu, aby schudnąć nasącza jedzenie octem. Udaje
      mu się w ten sposób zbić masę ciała z 97 do 65 kg.

      Lata 30. XIX w.
      Amerykański pastor Sylvester Graham (zwany też „Doktorem Trociną”wink piętnuje
      grzech obżarstwa, prowadzący, jego zdaniem, do rozpusty, niestrawności i
      wychowania chorowitych dzieci. Proponuje spartańską dietę składającą się z
      ciemnego, gruboziarnistego chleba pieczonego bez użycia drożdży (słynne
      pieczywo Grahama) oraz z warzyw i wody.

      Lata 60. XIX w.
      William Banting, przedsiębiorca pogrzebowy z Londynu, traci 25 kg stosując
      dietę wysokobiałkową, na którą składają się chude mięso, grzanki, jajka na
      miękko i warzywa. Do końca XIX stulecia dieta Bantinga była najczęściej
      stosowaną metodą odchudzania w Ameryce.

      W tym samym czasie inny propagator diety wysokobiałkowej, doktor James
      Salisbury, lansuje odżywianie oparte na gorącej wodzie i kotletach z siekanego
      mięsa (słynne steki Salisbury’ego), które pozwala schudnąć i poprawić stan
      zdrowia.

      Koniec XIX w.
      Diety mleczne, dawniej zalecane, aby przytyć i pozbyć się niestrawności,
      zyskują popularność jako terapie odchudzające.

      Lata 90. XIX w.
      Doktor Edward Hooker Dewey zaleca umiarkowaną głodówkę i niejadanie śniadań.

      1898
      Biznesmen Horace Fletcher powołuje ruch na rzecz wolnego przeżuwania. Kiedy z
      powodu nadwagi odmówiono mu ubezpieczenia na życie, Fletcher zrzucił 20 kg,
      przeżuwając każdy kęs jedzenia przed połknięciem, aż do uzyskania płynnej
      konsystencji.

      1918
      Zaczyna się moda na liczenie kalorii. Dieta doktor Lulu Hunt
      Peters, „najbardziej znanej i kochanej lekarki Ameryki”, zaczyna się od
      głodówki, potem przechodzi do wolnego przeżuwania i liczenia kalorii, przy czym
      dzienny limit wynosi 1200 kalorii. Jest tylko jedno małe „ale”: recepty należy
      przestrzegać do końca życia.

      1928
      Zła wiadomość: w przypadkach poważnej nadwagi lekarze zalecają zmniejszenie
      dziennego limitu do 600 kalorii.

      Lata 20. XX w.
      Doktor William Howard Hay lansuje odżywianie oparte na prawidłowym łączeniu
      produktów. Jego „metoda tysiąclecia” (która zaleca także codzienne lewatywy i
      powolne przeżuwanie) zakłada, że kluczową sprawą jest zachowanie właściwego pH
      w organizmie. Aby to osiągnąć, nie powinno się łączyć w jednym posiłku skrobi,
      owoców i produktów białkowych.

      Inne nowe trendy: niskokaloryczna dieta Hollywood (18 dni, po 585 kal.
      dziennie, głównie w postaci grejpfrutów, pomarańczy, jajek i cieniutkich
      grzanek), dieta ananasowa oraz dieta oparta na kotletach jagnięcych.

      1932
      W salonach piękności sprzedawany jest proszek odchudzający „Diet Aid” doktora
      Stolla, do stosowania zamiast posiłków.

      1960
      Na wzór Anonimowych Alkoholików powstaje organizacja Anonimowych Żarłoków.

      1961
      Bestseler Hermana Tallera „Calories Don’t Count” (Kalorie się nie liczą)
      promuje dietę bogatą w tłuszcze i białko, a ubogą w węglowodany. Z czasem
      Taller zostaje uznany winnym oszustwa, w związku ze sprzedażą wysyłkową
      bezwartościowych kapsułek z wyciągiem z krokosza.

      Lata 60. XX w.
      „Złoty wiek” diet niskowęglowodanowych i dopuszczających alkohol, ukazują się
      książki „The Drinking Man’s Diet” (Dieta człowieka pijącego) Gardnera Jamesona
      i Elliotta Williamsa oraz „Martinis and Whipped Cream” (Martini i bita
      śmietana) Sidneya Petrie’ego.

      1972
      „Rewolucyjna dieta” Roberta Atkinsa zaleca duże ilości mięsa i tłuszczu;
      węglowodany są zakazane.

      Lata 70. XX w.
      Moda na dietę astronautów, oparta na płynnym pożywieniu.

      Rok 1976
      „Dieta ostatniej szansy” autorstwa osteopaty Roberta Linna łączy głodówkę i
      płynne odżywki białkowe sporządzone ze ścięgien i skór zwierzęcych. Uważa się
      ją za przyczynę śmierci co najmniej 58 osób pozbawionych podstawowych
      składników odżywczych.

      1978
      Herman Tarnower lansuje wysokobiałkową dietę Scasdale o dziennym limicie 700
      kalorii. Dwa lata później ginie zamordowany przez swoją kochankę.

      1981
      Dieta Cambridge, oparta na niskokalorycznych odżywkach białkowych,
      rozprowadzanych w systemie sprzedaży bezpośredniej. Zanim zakazano dystrybucji
      tych napojów, 30 wycieńczonych grubasów zmarło na zawał serca.

      2003
      Brytyjscy piekarze przeklinają doktora Atkinsa i jego dietę. W ciągu ostatniego
      dziesięciolecia sprzedaż chleba w Zjednoczonym Królestwie spadła o 15 procent.

      2004
      – Facet był gruby, a żarcie podłe – tak wspomina po latach wizytę w domu dr
      Atkinsa burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg.
      • inka.7 Re: Historia diet w pigułce 28.01.04, 10:46
        i po tej lekturce zrobiłam sie głodna, ide cos zjesc
Inne wątki na temat:
Pełna wersja