sibeliuss
22.12.09, 21:38
Koleżanka się rozstała ostatecznie z facetem. Dupek w garniturku.
Byli ze sobą 8 lat, od początku mówiła wyraźnie, że chce mieć dom, męża,
dzieci, psa etc. Chce zwykłego życia. Długi czas to było dorabianie się, auta,
mieszkania, zaraz potem domu. Oboje mają świetne i dobrze płatne posady. Gdy
przyparła go do ściany 2 lata temu to wtedy wydukał, że chyba nie jest gotowy
być ojcem.
Nie tak dawno skończyła 30 lat i głośno zapowiedziała, że odstawia tabletki.
Aby uwierzył położyła nieskończoną paczkę na nocnym stoliku. Ojej jak się
chłopczyk zesrał ze strachu, wystartował z gumkami, powiedziała ok. Po 3
miesiącach powiedziała wprost - albo bez gumek, albo bez współżycia. No i
koleś wreszcie wystękał (o dziwo w pracy jest postrachem podwładnych) że on
nie chce dzieci, a ślub to tylko papierek, którego on nie musi podpisywać. Na
spokojnie zapytała kiedy się wyprowadzi i co usłyszała - to może po Świętach,
bo co on powie mamusi. Zatem wzięła telefon i powiedziała jego rodzicom w czym
rzecz. Usłyszała, że znalazła pełne zrozumienie i obietnicę wielkiej przyjaźni.
A dupek? Dupek powiedział, że zniszczyła mu życie tym swoim egoizmem.
Dziś się wyprowadził.
Małgocha, wiem, że to przeczytasz - jestem z Ciebie dumy. Walcz o swoje