Zabrac nie zabrac ...?

09.01.10, 20:31

Piętnastoletnia matka - do ośrodka wychowawczego, a jej dziecko - do pogotowia
rodzinnego. Tak zdecydował sąd, bo jak uzasadniono - dziewczyna ma "trudną
przeszłość" i nie powinna wychowywać syna. Pomoc oferuje matka chrzestna
dziewczyny oraz jej 38-letni partner, ojciec dziecka. Sama Paulina nie
wyobraża sobie rozstania z synkiem i zapewnia, że jej życie się zmieniło.

www.tvn24.pl/-1,1637256,0,1,15_latka-nie-zabierajcie-mi-dziecka,wiadomosc.html
    • sibeliuss Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 20:32
      Nie zabierać, umożliwić dziewczynie start w życie.
      A tego pana to za fiuta i albo do pierdla, albo alimenty.
      • skiela1 Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 20:40
        Tez tak uwazam.

        tylko co z nim, bo jak on w pierdlu bedzie to zaden pozytek.
        • piotr-55 Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 20:45
          a ja nie wiem. Zostałem dziadkiem gdy moja corka miała niecale 17 lat. To nie
          jest proste. Trzeba i samozaparcia i sporych srodkow zeby wyciagnąc taka
          "rodzinę" na powierzchnie. Mnie zajęło to 10 lat.
          • horpyna4 Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:03

            Tak, ale z dzieckiem ona ma motywację do podźwignięcia się z dawnego
            życia. Jeżeli jej odbiorą dziecko, będzie dużo gorzej.

            Liczy się to, że jej na dziecku zależy. A skoro ma oparcie w
            chrzestnej, łącznie z zamieszkaniem, to nie powinno być problemu.

            Chyba, że na tym dziecku komuś konkretnie zależy... jak znam życie,
            to może właśnie o to chodzi w całej tej sprawie.
            • pia.ed Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:16

              Nasuwa sie pytanie, dlaczego chrzestna matka nie zajela sie
              chrzesnica, kiedy ta nie miala domu i byla byla pod opieka sadu?
              Z zalozenia chrzestna matka zastepuje rodzona matke,
              kiedy ta nie moze zajac sie swoim dzieckiem ...

              horpyna4 napisała:
              > Liczy się to, że jej na dziecku zależy. A skoro ma oparcie w
              > chrzestnej, łącznie z zamieszkaniem, to nie powinno być problemu.
              • gazeta_mi_placi Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:35
                pia.ed napisała:

                >
                > Nasuwa sie pytanie, dlaczego chrzestna matka nie zajela sie
                > chrzesnica, kiedy ta nie miala domu i byla byla pod opieka sadu?
                > Z zalozenia chrzestna matka zastepuje rodzona matke,
                > kiedy ta nie moze zajac sie swoim dzieckiem ...

                No właśnie.
                Może to chwilowy rzut "dobroczynności" a potem małoletnia matka z dzieckiem
                znowu zostanie na lodzie.
              • pieskuba Re: Zabrac nie zabrac ...? 13.01.10, 10:41
                Z założenia, to matka chrzestna nie zastępuje rodzonej matki, tylko
                wspiera rodziców dziecka w wychowaniu go w wierze. Li i jedynie.
            • dede43 Re: Zabrac nie zabrac ...? 10.01.10, 07:52
              horpyna4 napisała:

              .... Chyba, że na tym dziecku komuś konkretnie zależy... jak znam życie, to może
              właśnie o to chodzi w całej tej sprawie.

              A może o to, że dziecko, to już zawsze jakaś opieka z MOPS - zasiłek rodzinny,
              zasiłki celowe, po kilku latach mieszkanie socjalne....
              Życie z pomocy społecznej to tez sposób na życie.
              • pia.ed Re: Zabrac nie zabrac ...? 10.01.10, 12:27

                Nie przypuszczam, aby niedouczona dziewczynka myslala takimi
                kategoriami,
                choc z drugiej strony miala dziewiec miesiecy na zorientowanie sie
                we wszystkim ...

                Zgaduje, ze dla niej dziecko to zywa laleczka ktorej ktos jej
                chce pozbawic...

                Ogladam czesto amerykanskie programy i kilkakrotnie w talkshow
                byl poruszany problem dziewczynek, nawet 12 - 13-letnich ktore
                deklaruja, ze przy pierwszej mozliwej okazji beda probowaly zajsc w
                ciaze,
                bo chca miec cos swojego, cos co bedzie nalezalo tylko do
                nich ...



                > A może o to, że dziecko, to już zawsze jakaś opieka z MOPS -
                zasiłek rodzinny,
                > zasiłki celowe, po kilku latach mieszkanie socjalne....
                > Życie z pomocy społecznej to tez sposób na życie.
          • sibeliuss Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:04
            Warto było?
            • piotr-55 Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:29
              to nie jest kwestia warto - nie warto, tylko wartości. Jestem kinserwatysta i
              mam konserwatywne spojrzenie na rodzine. Robilem co moglem zeby utrzymac corke w
              rodzinie. Było ciężko, nie wiem czy sam dałbym rade gdyby nie wsparcie reszty
              rodziny. Mialem wsparcie i w swojej mamie i w zonie ale kilka razy bylem na
              krawedzi.
              Pytanie "czy było warto" traktuje jako retoryczne. Ale nie wiem czy drugi raz
              bym sie na to porwał.
    • gazeta_mi_placi Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:17
      Alkohol,puszczalstwo,wagary,problemy ze szkołą-nad czym się tu jeszcze zastanawiać? Jaką przyszłość zapewni temu dziecku taka matka?
      Sąd powinien brać pod uwagę co jest najlepsze dla dziecka a nie dla jego matki.
      • sibeliuss Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:19
        A gdybyś to była Ty?
        • piotr-55 Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:22
          ale nie jest.
        • gazeta_mi_placi Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:31
          Zawsze (nawet jako nastolatka) byłam nad wiek dojrzała
          i nie obarczałam nikogo swoimi problemami.
          Alkohol i seks w 18 roku życia.
          Ale jak ktoś lubi te rzeczy już od 14 roku życia -proszę bardzo,tylko niech
          potem nie płacze w telewizji czy mediach.


      • gazeta_mi_placi Re: Zabrac nie zabrac ...? 09.01.10, 21:27
        Sprecyzuję: skoro już był w jej życiu alkohol i inne problemy (i to wszystko przed 15 rokiem życia) to jej samej (bez obciążenia nawet w postaci dziecka) będzie ciężko w życiu a co dopiero z malutkim dzieckiem.
        Nie ma ona pozytywnych wzorców z życia własnej rodziny (rodzice mają ograniczoną władzę rodzicielską),nawet dziewczyny z dobrych rodzin nie najlepiej radzą sobie z opieką nad dzieckiem a co dopiero ktoś kto nie miał takich wzorców i nie wychowywał się w normalnej rodzinie a ma dopiero 15 lat.
        Zresztą dziwnym zbiegiem okoliczności dzieci wychowywane przez młodociane samotne matki często same zostają rodzicami w wieku nastoletnim.Częściej też (jak pokazują statystyki) mają kłopoty z prawem w wieku nastoletnim.
        Lepiej dla dziecka będzie jeśli pójdzie do adopcji do pełnej normalnej rodziny.

        • prazanka44 Re: Zabrac nie zabrac ...? 10.01.10, 20:40
          Pogotowie rodzinne, to jeszcze nie adopcja. Czeka je pewnie wiele lat w domu
          dziecka. Z dwojga złego lepsza chyba opieka własnej matki z możliwie jak
          najwieksza pomocą "ludzi dobrej woli" oraz kontrolą odp.
          instytucji. Oczywiście wątpię, czy coś naprawdę dobrego z tego wyniknie
          , ale jest jakaś szansa na rozwój dziecka i jego matki, zaistnieją
          może jakieś uczucia między nimi. Miłość jest najważniejsza.
          • gazeta_mi_placi Re: Zabrac nie zabrac ...? 10.01.10, 20:47
            Kwestia tylko i wyłącznie odebrania praw rodzicielskich przez sąd.
            Potem już dziecko jest gotowe do adopcji.
            Szczerze mówiąc nie znam przypadku zdrowego białego noworodka z uregulowaną kwestią prawną,dla którego nie ma żadnej rodziny adopcyjnej.
            Problemy z adopcją (w przypadku gdy prawa rodzicielskie są odebrane) są tylko w przypadku dzieci starszych lub chorych.
            • pia.ed Re: Zabrac nie zabrac ...? 13.01.10, 01:22
              wiadomosci.onet.pl/2108022,11,zmienilam_sie_15-latka_nie_chce_oddac_synka,item.html

              Znalazlam to, dokladnie wysluchalam, i wlasciwie chcialabym,
              aby chwilowo nie odlaczac matki od dziecka,
              bo karmi, a cuda przeciez tez sie zdarzaja ...
              Jesli teraz nie da sie jej szansy na poprawe, to taka szansa moze
              nigdy nie przyjsc i wyrosnie z niej "element"...

              Poniewaz w tym roku skonczy 16 lat, to dlaczego nie pozwolic jej
              mieszkac z ojcem dziecka, ktory wg personelu szpitala jest nim
              zainteresowany?
              Chrzestna i warunki jakie proponuje dziewczynce
              nie sa najlepsze,
              poza tym nie sadze, zeby potrafila sie na dlusza mete
              dogadac z kims w wieku swojej babci.
              • gazeta_mi_placi Re: Zabrac nie zabrac ...? 13.01.10, 09:51
                Tyle,że czas leci.Z niemowlaka (który ma bardzo duże szanse na adopcję) robi się już starsze dziecko i gdy w tym momencie okaże się,że pomysł jednak nie wypalił i młodociana matka się nie sprawdza w roli rodzica szanse na adopcję drastycznie spadają.Największa kolejka chętnych zawsze jest po niemowlę.
                Po co robić eksperymenty na nikomu niewinnym maluchu? Matka już wcześniej miała problemy z wagarami i alkoholem oraz dziwnymi związkami (bo związek 15-latki z 40-latkiem jakoś chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie uzna za normalny i zdrowy).
                • pia.ed Re: Zabrac nie zabrac ...? 14.01.10, 19:45

                  Myslalam o jakims krotkim okresie czasu, najwyzej 6 miesiecy ...

                  A co do adopcji, to do trzech lat dziecko liczy sie jeszcze
                  jako male,
                  i wiele par wezmie go z pocalowaniem reki...
                  Nie wiem dokladnie jakie wymagania stawia sie parom ktore chca
                  adoptowac dziecko, ale na innym forum ktos tu piszacy podal, ze
                  wymagania sa niesamowite!
                  Szkoda ze polowy takich wymagan nie stawia sie biologicznym
                  rodzicom,
                  to unikneloby sie wiele tragedii a nawet smierci tych dzieci ...

                  gazeta_mi_placi napisała:
                  > Tyle,że czas leci.Z niemowlaka (który ma bardzo duże szanse na
                  adopcję) robi si
                  > ę już starsze dziecko i gdy w tym momencie okaże się,że pomysł
                  jednak nie wypal
                  > ił i młodociana matka się nie sprawdza w roli rodzica szanse na
                  adopcję drastyc
                  > znie spadają.Największa kolejka chętnych zawsze jest po niemowlę.
    • sibeliuss To jej druga ciąża 16.01.10, 11:16
      www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100116/REPORTAZE/853737647
      • gazeta_mi_placi Re: To jej druga ciąża 16.01.10, 17:08
        Nie powiem : "A nie mówiłam " tongue_out
Pełna wersja