piotr-55
26.01.10, 09:23
Ponioslo mnie dzisiaj na "loże" i przeczytałem tam wątek o "umieraniu" psa.
Gdy byłem maly babcia miała takiego, sterego kundelka. Gdy nadszedł juz jego
czas zacząłem wyć, że Kajtek umiera. Pamietam jaki wykład mi babcia zrobila,
wręcz mnie skrzyczala. "Pies nie umiera, pies zdycha a zwierzęta gospodarskie
"padają" - Umiera tylko człowiek."
Od tamtej pory minęło ponad 50 lat, ale nadal razi mnie gdy ktoś mowi ,ze
zwierze umiera.
Jak to jest w Waszej "okolicy"?