sibeliuss
13.02.10, 18:41
W jednej z poczytnych gazet wywiad z posłanką PiS, pani poseł stwierdziła, że
cieszy ją obecny nagły wzrost poczęć i urodzeń. Stwierdziła, że Państwo
powinno bezwzględnie pomagać rodzinom wielodzietnym o niskim dochodzie lub
niskim statusie materialnym. Pomoc powinna być uzależniona od stopnia
niedostatku, a tłumaczy ją potrzeba utrzymania tendencji wzrostowej.
Odjechałem, bo może jeszcze ustalmy, że po 8 dziecku rodzice nie pracują,
dostają zapomogę i wtedy mogą domontować jeszcze kilkoro.
Zapytana o powrót podatku bykowego powiedziała, że to jest ciekawy pomysł, a
może wręcz zachęta dla rodzin celowo bezdzietnych, bo przecież istotą związku
jest prokreacja.
A ja się pytam, po co pomagać niemotom, którzy spłodzą kolejne rzesze
niezaradnych?