matti.x
27.02.10, 16:25
Pisaliśmy już o tym, że brakuje nam respektu dla policji, o tym, że policjanci powinni być lepiej wyszkoleni, lepiej wyposażeni (sam wspominałem o taserach). A pisaliśmy w związku z ostatnimi wypadkami, czyli śmiercią policjanta w Warszawie, pobiciem innego policjanta.
Tymczasem, poza tak skrajnymi przypadkami, zdarzają się historie codzienne, zwykłe, w pewnym sensie banalne, acz jednocześnie wcale nie łatwe do oceny.
11 maja 2009 roku, pani Kathryn Winkfein, 72-letnia mieszkanka stanu Texas, jadąc przez teren zabudowany swoją Toyotą z prędkością 60 mil na godzinę, przekroczyła dozwoloną prędkość o mil 15. Zastępca konstabla Christofer Bieze zatrzymał panią Winkfein i wypisał jej mandat w związku z popełnionym wykroczeniem. Kobieta odmówiła podpisania mandatu, wobec czego policjant otworzył drzwi i nakazał jej, aby wyszła z samochodu. Co stało się dalej możecie zobaczyć na filmie.
Uprzedzam, że film nie jest zbyt przyjemny.
Prawo stanu Texas, jako jednego z nielicznych, wymaga, aby osoba której udzielono mandatu podpisała dokument. Złożenie podpisu nie stanowi przyznania się do winy, lecz jest zobowiązaniem do stawienia się w sądzie w wypadku sprzeciwu i nie uiszczenia kwoty mandatu. Po wyjściu z samochodu kobieta, wyraźnie wściekła, powiedziała jednak: „Gimme that fucking thing and I’ll sign it”, a więc – mimo iż nieco wulgarnie – zgodziła się mandat podpisać. Zrobiła to zresztą dwukrotnie. Z punktu widzenia policjanta było już jednak za późno. Kilka razy kazał zdenerwowanej pani odsunąć się dalej (od siebie, jak również – jak twierdził później – od białej linii oddzielającej pobocze od pasa ruchu – dla jej własnego bezpieczeństwa). Dwukrotnie też szarpnął ją i popchnął dość mocno, aby odsunąć od tej linii, przy okazji grożąc, iż potraktuje ją taserem. Ona z kolei, zaczęła go do tego prowokować. Dwa razy stwierdziła też: „idę do mojego samochodu”, ponownie przy tym ignorując polecenia funkcjonariusza. W wyniku kłótni, policjant użył w końcu tasera. Po całym zajściu Pani Winkfein wylądowała w areszcie.
Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy:
Leżącej i wydającej okrzyki bólu kobiecie policjant grozi ponownym użyciem tasera, jeśli nie wysunie ona rąk do tyłu aby mógł jej założyć kajdanki. A grozi mimo tego, że ona wyraźnie mówi, iż próbuje to zrobić, ale nie może.
Popatrzcie także na ruchy jej ciała w momencie, kiedy policjant ją odpycha. 72-letnia kobieta może mieć osteoporozę i takie niby delikatne popchnięcia mogą się smutno skończyć.
Policjant, jak mi się zdaje, cały czas ma w ręku ten taser. W pewnym momencie rzuca na ziemię podkładkę na dokumenty i sięga po kajdanki. Każe kobiecie założyć ręce do tyłu. Nie słyszę jednak aby jej powiedział, że jest aresztowana (jeśli ktoś to wychwyci, proszę o wskazanie momentu).
Nie napiszę teraz jak się sprawa zakończyła, ani też jaka jest moja opinia. Zaś bardzo ciekaw jestem opinii innych forumowiczów. Jeśli ktoś nie zna angielskiego a chce wiedzieć co było mówione w jakimś fragmencie, proszę o wpis, a w miarę możności spróbuję przetłumaczyć.