Kontakty rodzinne

18.02.04, 12:22
Każdy ma krewnych, bliższych lub dalszych - zapytam o następującą rzecz:
Czy przyjaźnicie się z rodzeństwem, kuzynowstwem?
Wiele kontaktów rodzinnych ogranicza się do kurtuazyjnych spotkań z jakiejś
okazji, są to relacje czysto rodzinne i jedynym powodem są więzy krwi. Rzadko
się zdarza, aby były to relacje towarzyskie.
Zapytałem, bo dla mojej Mamęcji wspaniałą przyjaciółką jest jej siostra.
Często sie spotykają, mają ze sobą setki tematów, podobne poglądy. Teraz, gdy
obie są na emeryturze mają więcej czasu i wiecej okazji do spotkań, dużo do
siebie telefonują. Podoba mi się to smile
    • gacus2 Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 12:28
      Tak, kontaktuję sie, ale raz na jakis czas. Z kuzynami z Łodzi mmay wspólne
      tematy, jestesmy w podobnym wieku. Z warszawska siostrą również. Natomaist z
      innymi...hmmmm mam pewnego kuzyna mieszka ode mnie 4 przystanki ale nei
      utrzymujemy kontaktu. Znudziło mi sie ciagle wyciąganie na spotkania itp.
    • wedrowiec2 Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 12:29
      Nie mam rodzeństwa. Kuzynostwo rozrzucone jest po całym świecie. Najbliżej mam
      do braci - ciotecznego i stryjecznego, mieszkających w Niemczech. U jednego z
      nich bywam często (tylko 750 km autostradą), ale pewnie daletego, że mieszka po
      sąsiedzku ze swoją mamą, a siostrą mojej mamysmile Rodzeństwo rodziców, razem ze
      swoim starym potomstwem mieszka na 3 kontynentach (do niedawna na 4, ale komuś
      zmarło się). Nie służy to podtrzymywaniu więzi rodzinnych.
      Dla mnie na starość zostanie internet i Fora Gazetysmile
    • very_famous Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 12:51
      Aaaa - moje siostrunie kochane - dużo ich.
      1. Jedna grupa to karierowiczki.
      2. Druga - o ludzie - ogolone na łyso, z kolczykami na twarzy i ćpające.
      3. Trzecia grupa - normalne fajne dziewczyny.
      4. Braci też kilku posiadam - też fajni.
      Oczywiście całe rodzeństwo - cioteczno-stryjeczne. smile
    • zo_h Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 13:05
      Z kuzynostwem – kontakt nikły i raczej nikt nie wykazuje chęci na zmiany w tym
      kierunku. Osobiście miałem chęć zmienić to, ale kwaśna mina moich sióstr
      ciotecznych zniechęciła mnie a nie mam zamiaru narzucać się komuś. Tym bardziej
      jeśli jestem postrzegany jako intruz. Tak to już bywa.
      Jeśli chodzi o najbliższą rodzinę to nie ma problemu i mam bardzo dobry
      kontakt z moja siostra oraz rodzicami. Z tą częścią rodziny wychodzę dobrze nie
      tylko na przysłowiowym zdjęciu wink.

      Kto wie może kiedyś i kuzynostwo będzie czerpać przyjemność z kontaktów zemną?
    • anexxa Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 13:47
      ha, ha.

      nie mam rodzenstwa, ale mam kuzynostwo. dwoch braci stryjecznych (starsi ode
      mnie o pare lat) - mieszkaja dosc daleko, ale staramy sie podtrzymywac kontakt.
      jestem nawet mama chrzestna synka jednego z nich.

      w warszawie mam kuzynke. tez starsza nieco, ale to wciaz to samo (mniej-wiecej)
      pokolenie. jestem z natury towarzyska, wiec kiedy juz doszlysmy do wieku, kiedy
      roznica nie byla wyrazna, chcialam jakos nawiazac z nia kontakt. niestety, bez
      skutku. ona zupelnie nie byla zainteresowana jakimkolwiek kontaktem ze mna -
      odwolywanie spotkan w ostatniej chwili, zdawkowe i konczone przez nia po 30
      sekundach rozmowy telefoniczne (- czesc, wszystkiego najlepszego z okazji
      urodzin! - a, czesc, dzieki. [trzask odkladanej sluchawki])... to nie bylo mile.
      obiecalam sobie, ze juz nigdy wiecej.

      niemniej jednak, jakis czas temu nadarzyla sie okazja wspolpracy. zaproponowalam
      jej wspoludzial w moim przesiewzieciu. ona zgodzila sie natychmiast, byla bardzo
      zainteresowana, miala pare pomyslow... coz jednak z tego, skoro po paru dniach
      dostalam od niej wiadomosc, ze juz nie jest zainteresowana, bo trafilo sie jej
      cos lepszego. zrobilo mi sie przykro jak nigdy dotad i powiedzialam wszem i
      wobec, ze od tej pory prosze mnie nie wypychac w jej kierunku, nie wspominac mi
      o niej i nie prosic, zebym zadzwonila do niej z zyczeniami urodzinowymi ani
      swiatecznymi.

      teraz moja kuzynka bierze slub. grzecznosc wymaga, zebym sie zjawila, ale juz
      postanowilam, ze ogranicze sie do zdawkowego "wszystkiego dobrego", wrecze jej
      kwiatki i wyjde. zreszta, nic wiecej nie bedzie - wesele ani poczestunek nie sa
      planowane.

      nasz wspolna ciotka, zloty czlowiek, wyrazila ostatnio nadzieje, ze nasze (moje
      i kuzynki) stosunki sie poprawia. odpowiedzialam, ze jasne - jak tylko uslysze
      od niej "przepraszam". co jest tak samo prawdopodobne, jak wynurzenie sie
      Atlantydy.

      xx.
      • f.l.y Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 14:11
        kontakty rodzinne, te bliskie były dopóki nie zabrakło mamy...od 10 lat nie
        możemy zebrać się wszyscy na Wigilię, o Wielkanocy nie wspomnę... wspólne
        imieniny to również rzadkość...
        jedna siostra wyjechała za wielką wodę, rozeszła się z mężem - dzieciaki
        dorosłe - spotykamy się na weselach lub pogrzebach...
        brat oddał się we władanie drugiej, starszej od siebie żonie i skutecznie
        odsunęła go od rodziny - do każdego z nas coś ma: do mnie, że zostawiłam
        takiego dobrego męża, do siostry, że wyjechała, do drugiej, że jest
        zapracowana...do drugiego brata, że jest niepoprawnym wolnym a przy okazji
        niebieskim ptakiem...no i do ojca staruszka, że ma swoje to tamto...
        kontakty utrzymujemy głównie telefoniczne, z siostrą spotykamy się rzadko -
        najczęściej ma do mnie zawsze jakiś interes.... sad
        o siostrzenicach i bratankach nie wspomnę - mają swoje życia, a o spotkaniu
        tylko pomarzyć...
        próbuję to jakoś połatać, bo mnie serce boli, że tak jest...
        na ostatniej Wigilii udało mi się już zebrać większą część rodziny - nie
        odpuszczę i będę dalej próbować nas zcalać...
        naszym ojcem żadne z rodzeństwa się nie interesuje...to przykre...
        za każdym razem suszę im głowę na ten temat...
        z rodziną mojego mężczyzny też jest podobnie, nie akceptują mnie...a ja ich, za
        ich przebiegłość, wyzyskiwanie i ploty... brr...(nie wspominając, co od nich
        usłyszałam, kim jestem itepe...włos się jeży!!!)

        generalnie: jest źle z małym tylko światełkiem na poprawę...i z dużą dozą
        mojego optymizmu i pozytywnego nastawienia do świata...

        uff...
        chyba mi nieco lżej, tylko po co ja Wam to wszystko....strach czytać...

        pozdrawiam,
        Fly
        nie wiem jak to będzie...
    • sasha_m Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 14:30
      Jestem jedynaczką, mam bardzo dużą rodzinę ze strony mamy i taty, kilkoro
      rodzeństwa ciotecznego i wielu dalszych kuzynów. I... z nikim nie utrzymuję
      bliższych kontaktów. Spotykamy się przy okazji ślubów, chrzcin i pogrzebów.
      Bardzo starałam się, żeby to naprawić, ale nie udało się. Smutno...
      Na szczęście, siostra mojego męża jest mi bardzo bliska, jest teraz bardziej
      moją siostrą niż męża smile
    • smia Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 17:54
      moje kontakty z rodzinka, zwlaszcza ta dalsza, sa dosc okrojone, glownie
      dlatego, ze mieszkam za granica, ale nie jest to jedyny powod. spotykamy sie na
      przyslowiowych weselach i pogrzebach i doprawdy, mam wrazenie, ze poza wiezami
      krwi niewiele nas laczy. i dopoki Babcia zyje, bedziemy sie na tych weselach
      spotykac, a potem, to juz nie wiem jak bedzie. nie bedzie osoby, ktora by
      gromadzila rodzine wokol siebie. smutne to, ale sadzac z poprzednich postow,
      nie jest to przypadek odosobniony.
      moje kuzynostwo mozna podzielic na dwie grupy wiekowe: starsi ode mnie i mojego
      brata tak o 5 lat, i mlodsi o 5. my jestesmy "w srodku" i w sumie nigdy nie
      mielismy wiele wspolnego z zadna z tych frakcji, bo w dziecinstwie bylismy za
      smarkaci, no i zadne wiezy nie powstaly. poza tym z racji odleglosci nawet w
      dziecinswie widywalismy sie raz - dwa razy do roku.
      kilka lat temu moja Mama i Ciocia postanowily zorganizowac wspolna Wigilie.
      I... udalo sie! A ze rodzina liczna, samego wujostwa sztuk piec, kazde z
      dziecmi, niektore dzieci ze wspolmalzonkami, wiec gosci bylo co niemiara.
      najbardziej gwarna, wesola i swiateczna Wigilia jaka pamietam.
      • olga55 Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 20:38
        Kiedyś ludzie bywali bardziej rodzinni,to wynikalo chyba ze stylu życia-jakieś
        zjazdy rodzinne w domach babć,jakies niekończące się koligacje (i wiadomo kto
        był kim).Ja nie mam rodzeństwa,kontakty z bratem mężą i bratową są, ale nie
        jest to przyjaźń..kuzynostwo-jeszcze trochę w dzieciństwie, niektórych to nawet
        nie znam choć to dość bliska rodzina...Człowiek taki zalatany...trochę żal.
        • boniedydy Re: Kontakty rodzinne 20.02.04, 08:43
          olga55 napisał(a):

          > Kiedyś ludzie bywali bardziej rodzinni,to wynikalo chyba ze stylu życia-
          jakieś
          > zjazdy rodzinne w domach babć,jakies niekończące się koligacje (i wiadomo kto
          > był kim).Ja nie mam rodzeństwa,kontakty z bratem mężą i bratową są, ale nie
          > jest to przyjaźń..kuzynostwo-jeszcze trochę w dzieciństwie, niektórych to
          nawet
          >
          > nie znam choć to dość bliska rodzina...Człowiek taki zalatany...trochę żal.

          Do tej pory można prowadzic taki styl życia i wiedzieć, kto jest kim w
          rodzinie, tylko trzeba chciec, a wysiłek w podtrzymywanie takiego stanu rzeczy
          muszą wkładac również średnie pokolenia i młodzież. Ja byłam wychowywana z
          moimi kuzynami (co po polsku nie ozancza braci i sióstr ciotecznych, tylko
          krewniaków), bawiłam sie z nimi i doskonale to wspominam. Teraz nasze drogi się
          trochę rozeszły, ale zażyłosci z czasów dzieciństwa nie odbierze nam nikt.
          Sama jestem obecnie mamusią, a ponieważ moi wujkowie i ciocie, z którymi sie
          bawiłam w dzieciństwie (byli moimi rówieśnikami) nie mają jeszcze dzieci, wiec
          musiałam poszukać dla mojego synka towarzystwa z rodziny, z która przez
          ostatnie 30 lat kontakty były utrzymywane rzadziej. Jestem gotowa dołożyć
          dużych starań (wszyscy rówieśnicy mojego synka z rodziny mieszkaja co najmniej
          w innych miastach, jeśli nie w innych krajach), żeby mój synek miał kuzynów za
          towarzyszy dziecięcych zabaw. Takie samo jest podejście rodziców rówieśników
          mojego synka. Wszyscy pamietamy, jak spójna była rodzina za czasów naszego
          dzieciństwa i jakie to było fajne, i chcemy dać dzieciom to samo, co my
          mieliśmy.
    • chaladia Re: Kontakty rodzinne 18.02.04, 21:46
      Jestem jedynakiem i dobrze mi z tym. Moja Małżonka też jest jedynaczką i
      wszystko wskazuje na to, że nasza córcia też jedynaczką zostanie.
      Co do rodziny, to zgadzam się z twierdzeniem, ża z nią najlepiej wychodzi się
      na fotografiach. Ma cioteczną siostrę i stryjecznego brata. Kiedyś, gdy mój
      Tato zmarł, a Mama, jak to naukowiec, z trudem wiązała koniec z końcem, ja
      byłem dla nich "ubogim krewnym": oni, dzieci "prywatnej inicjatywy" (fabryczka,
      gabinet stomatologiczny) spędzali wszystkie wakacje w Hiszpanii albo Francji -
      ja w najlepszym razie gdzieś na Mazurach... Dziś ja jestem tym, kim jestem, a
      oni mają permanentne kłopoty z pracą i sami mają trudności ze związaniem końca
      z końcem. Pamiętam jednak dobrze, że nigdy nie zaproponowali mi pomocy i ja tez
      nie zamierzam jej im oferować.
    • chiabatta Re: Kontakty rodzinne 19.02.04, 15:43
      Moj ojciec ma jeszcze kolegow ze szkoly sredniej, od kiedy pamietam sa jakby
      tez moja rodzinka ,fajni ludzie i tacy ciekawi wszystkiego.Indywidualisci.
      Z podziwem i sympatia patrze na takie długoletne,prawdziwe kontakty.
      wiecie co jakkis czas brydz, wyjazdy na wakacje ...jeszcze pod namioty.
      czasmi niezapowiedziane wizyty...sama czasami wpadam do Ojca na brydzyka
      (jestem obserwatorem i namietnym słuchaczem...bawie sie wtedy swietnie)
      Co do mnie to "troche " zaniedbuje kontakty za duzo wszystkiego na glowie ..no
      ale tez taki czas...praca..kursy smile ale tez
      wiem ze
      z moim bratem mam max kontakt nie wiem czy wiecie o czym mowie to takie
      porozumienie bez slow na bazie wspolnego dziecinstwa itp
      ...bratowe tez sa rewelacyjne(organizujemy czasami wiedzmowisko do switu)
      tak po prostu
      i
      fajnie jest
      a czy za 20-30 lat tez tak bedzie ..chcialabym.
      i pozdrawiam
      mnie sie trafili fajni ludzie z rodzinki!!


    • geograf Re: Kontakty rodzinne 20.02.04, 22:21
      Kontakty rodzinne-trzeba przyznać,że w mojej rodzinie sa dość krusze...
      Mam chyba dosyć liczną rodzinę na Radomszczyźnie-od strony mamy. Swego czasu
      spędzaliśmy tam wakacje, obowiązkowe grzybobranie, jechaliśmy jesienią i
      wracaliśmy ze skrzynkami jabłek,czy workami papryki...
      później zmieniło się to-oczywiście rpzez ojca,ale nie jest to wątek na
      wywlekanie tego.
      W pewnym razie gdy rzadziej zaczęliśmy jeździć na wieś moja mama i jej
      kuzynka-moja mama właściwie wychowywała się na tamtej wsi,więc ona zna połowe
      mieszkańców i nawzajem,a z rodziną jest/była zżyta- zapytały retorycznie co to
      bedzie w przyszłości,czy my (młode pokolenie) utrzymamy kontakt ze sobą...i
      wychodzi na to,że nie. Przy okazji pogrzebu,ślubu,komunii-to już nie ten sam
      kontakt, oni dobrze czują się wśród swojej najbliższej rodziny,ja też bardziej
      zażyły kontakt utrzymuję z tymi na miejscu...
      niestety-wymierają kontakty i relacje z nimi...co to będzie gdy rodziciele umrą?
      zostanie rodzina "bezpośrednio stryjeczna/cioteczna".Na to wygląda...

      Niestety...

      i chyba ktoś miał rację tam,wyżej-najpewniej to przez styl życia oraz przez
      mniej okazji do wspólnego spędzania czasu...
Pełna wersja