prawo do smierci

22.03.10, 09:28
to cale utrzymywanie przy zyciu nieuleczalnych, jesli jest wbrew ich woli to
nie jest przypadkiem znecanie ze szcz. okrucienstwem? skoro sie rozpatruje ze
odlaczenie aparatury to morderstwo wiec wszystko dzieje sie w kregu terminow
prawnych a nie lekarskich.kiedys taka sprawa byla ze kobieta sama sprawe w
sadzie zlozyla o eutanazje ale niewiem jak to sie skonczylo.dlaczego trzeba
sprawy zakladac.prosic?
dlaczego nie mozna stanowic o swoim koncu podobnie jak o poczatku tez stanowic
nie mozna.
na to wychodzi ze czlowiek tylko jest.

a co jesli sam, czlowiek dorosly i swiadomy rozpozna ze nie nadaje sie do
zycia?skoro medycyna zaprzecza naturze w jedna strone dlaczego nie pujdzie w
druga i nie wyprodukuje syropku na umieranie.a nawet jesli nie syropek bo za
milo by bylo to chociaz nie zostawi w spokoju?
poco odratowali tego faceta co skoczyl z okna? skoro taka podjal decyzje.

dinozaury szlag trafil nie tylko bo wybuch i klimat.
zle zrobione byly. za duze na ten swiat,ile to musialo zrec zeby
przetrwac.blad w sztuce bozi.sie okazalo ze male zwinne futrzaki sa lepsze.
a jak sie nieumie byc futrzakiem? nic nie wnoszaca zagwozdka.
    • nelsonek Re: prawo do smierci 22.03.10, 12:48
      > a co jesli sam, czlowiek dorosly i swiadomy rozpozna ze nie nadaje sie do
      > zycia?

      Wtedy popelni samobojstwo. Nie wiedziales?

      skoro medycyna zaprzecza naturze w jedna strone dlaczego nie pujdzie w
      > druga i nie wyprodukuje syropku na umieranie.

      Dlatego, ze medycyna to nauka o leczeniu czlowieka a nie o jego zabijaniu?
      • jedzoslaw Re: prawo do smierci 22.03.10, 14:16
        Przepraszam, może kogoś tym zdenerwuję, ale w Internecie ortografia, gramatyka i
        interpunkcja NADAL obowiązują.
      • pia.ed Re: prawo do smierci 22.03.10, 16:14
        nelsonek napisał:
        > > a co jesli sam, czlowiek dorosly i swiadomy rozpozna ze nie
        nadaje sie do zycia?
        >
        > Wtedy popelni samobojstwo. Nie wiedziales?


        Moze nie bylo tu wyraznie powiedziane, ale chodzi oczywiscie
        o ludzi nieuleczalnie chorych, ktorzy nie maja mozliwosci
        samodzielnie popelnic samobojstwa,
        bo leza sparalizowani ... czy nie maja dostepu do preparatow
        powodujacych smierc.

        Aktualna jest w Szwecji sprawa dziewczyny, zachorowala jako male
        dziecko.
        W tych dniach wyslala do rzadu prosbe o zmiane przepisow, bo jej
        zycie jest od kilku lat utrzymywane sztucznie ...
        Chce aby wylaczono aparature - po uprzednim podaniu jej srodkow
        nasennych.
        • iuo Re: prawo do smierci 22.03.10, 21:18
          jak przeczytalem o olewniku to bylem w szoku ze tak sie da.rok w studni trzymac
          czlowieka.a wmiedzyczasie zyc,jesc,spac,myslec.choc moze oni nie mysleli i moze
          nie mogli spac.
          a co ruznica kogos przykuc do maszyny oddychajacej a ten ktos uwieziony w ciele,
          w odlezynach.
          nelsonek, amerykoodkrycie pt 'ze medycyna to nauka o leczeniu a nie
          zabijaniu'sprawia ze na scianie pojawia sie powidok maryi.
          • matti.x Re: prawo do smierci 22.03.10, 22:30
            iuo napisał:

            > nelsonek, amerykoodkrycie pt 'ze medycyna to nauka o leczeniu a nie
            > zabijaniu'sprawia ze na scianie pojawia sie powidok maryi.


            O ile nie mam wyrobionego zdania, to mam tzw. doświadczenie.
            Np. moja Mama leżała na jednym łóżku, na łóżku obok leżała 17-toletnia dziewczyna, a jeszcze na innym łóżku leżał Pan, który miał coś ok. 60-tki. Wszystkie osoby były nieprzytomne i nie miały możliwości podejmowania decyzji o odłączaniu itp.

            Dziewczyna odzyskała przytomność po roku. Nie miała odleżyn, bo się personel dobrze opiekował. Moja Mama, po trzech miesiącach, też nie miała odleżyn, ale zmarła. A ten Pan - po pół roku - został odłączony od aparatury, chociaż rodzina tego nie chciała i robiła co mogła, aby go przy życiu utrzymać.

            Prawo do śmierci, o którym piszesz, obejmuje coś więcej: czyli np. zaaplikowanie czegoś, co śmierć spowoduje. W przeciwieństwie do tego, co powoduje, że śmierci jeszcze nie ma. Ogólnie, nie można leczyć kogoś bez zgody tej osoby, o ile ona jest przytomna i ma możliwość wyrażania woli. Skąd wziąłeś tę koncepcję utrzymywania przy życiu wbrew woli osoby?
            • iuo Re: prawo do smierci 22.03.10, 23:03
              fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/chantal-sebire-popelnila-samobojstwo,1082889?source=rss
              dziennik.pl/wydarzenia/article325883/Matka_chce_eutanazji_dla_swojego_syna.html
              www.gloswielkopolski.pl/stronaglowna/41184,prosba-o-eutanazje-czyli-blaganie-o-pomoc,id,t.html#material_1
              tu nie chodzi o wbrew woli.bo przeicez kazdy moze sie zabic sam- przeciez to
              "takie proste"...
              artykulu o kobiecie co sama nie mogla i wniosla sprawe i przegrala nie znalazlem.
              kobieta z rakiem zabila sie w koncu sama.

              nigdzie nie wspominalem o ludziach nieswiadomych.[wyjatkiem jest zalinkowany
              tekst o matce co prosi o smierc syna. ale w jego przypadku niema mowy o
              przebudzeniu.
            • pia.ed Re: prawo do smierci 22.03.10, 23:10

              Dziwczyna o ktorej pisalam jest calkowicie sparalizowana,
              ale przy zdrowych zmyslach. Decyzja jest jak najbardziej
              swiadoma.
              Ma chorobe miesni ktora spowoduje, ze na koniec udusi sie
              mimo respiratora... i nie chce tego doczekac.
              Ty napisales o ludziach w spiaczce, a to juz zupelnie inna
              para kaloszy.

              Jej chodzi wylacznie o odlaczenie od respiratora,
              moze to zrobic jej rodzina czy lekarz, ale wg prawa ta osoba
              zostanie skazana za morderstwo.
              • iuo Re: prawo do smierci 22.03.10, 23:16
                o to mi wlasnie chodzilo o czym pia.ed napisala.
                z jakiej paki dziewczyna ma czekac na uduszenie i meczyc sie wsadzona w
                respirator bez zadnej nadziei? na co takie zycie?
                to nie jest pomoc tylko znecanie sie.
          • nelsonek Re: prawo do smierci 22.03.10, 23:52
            > nelsonek, amerykoodkrycie pt 'ze medycyna to nauka o leczeniu a nie
            > zabijaniu'sprawia ze na scianie pojawia sie powidok maryi.

            To nie jest zadne odkrycie (no chyba, ze dla Ciebie), tylko stwierdzenie faktu.
            A napisalem to po to by pokazac pewien blad w Twoim wywodzie. I tyle.
        • nelsonek Re: prawo do smierci 22.03.10, 23:50
          > Moze nie bylo tu wyraznie powiedziane, ale chodzi oczywiscie
          > o ludzi nieuleczalnie chorych, ktorzy nie maja mozliwosci
          > samodzielnie popelnic samobojstwa,
          > bo leza sparalizowani ... czy nie maja dostepu do preparatow
          > powodujacych smierc.

          Obecna technika jest na takim poziomie, że nie ma zadnego problemu by
          skonstruowac urzadzenie ktore zareaguje na npp osmikrotne mrugiecie lewym okiem.
          A reakcja urzadzenia bedzie podanie jakiegos smiertelnego srodka.
          • iuo Re: prawo do smierci 22.03.10, 23:54
            moze najpierw przeczytaj o co chodzi
          • pia.ed Re: prawo do smierci 23.03.10, 12:36
            nelsonek napisał:
            > ... nie ma zadnego problemu by skonstruowac urzadzenie ktore
            zareaguje na np osmiokrotne mrugiecie lewym okiem. A reakcja
            urzadzenia bedzie podanie jakiegos smiertelnego srodka.



            Cos nie wydaje mi sie, aby takie urzadzenie kiedykolwiek
            skonstruowano wink
            Duzo prosciej jest mrugnac okiem na pytanie "Czy chcesz
            zakonczyc swoje zycie?"

            Tylko ze w Polsce i w Szwecji to nie wystarczy.
            Podanie samobojcy in spe chocby wiekszej ilosci morfiny,
            powodujacej smierc,
            zawsze bedzie sie liczyc jako morderstwo ...
Pełna wersja