Do mieszkanek Niemiec

27.04.10, 22:59
Powiedzcie moje miłe czy w Niemczech wypłaca się rodzinie zmarłego zasiłek
pogrzebowy i na jakich zasadach. Zmarł siostrzeniec mojej przyjaciółki,
mieszkający w Niemczech od 20 lat, praktykujący tam przez wiele lat lekarz.
Aktualnie był na dwuletniej okresowej rencie z powodu depresji. Jego żona
twierdzi, ze zasiłku takiego nie ma i chce pochować męża w Polsce, ale uważa,
że bracia muszą wszystko pokryć, bo ona zasiłku na pogrzeb nie dostanie. Czy
to możliwe w państwie? o takim poziomie socjalu?
    • skiela1 Re: Do mieszkanek Niemiec 27.04.10, 23:08
      Zapytaj tez tu
      forum.gazeta.pl/forum/f,10082,S_lon_Niepospolitych.html
    • pia.ed Re: Do mieszkanek Niemiec 27.04.10, 23:30

      forum.gazeta.pl/forum/f,10001,Polonia_w_Niemczech.html
      Zapytaj na forum niemieckim.

      W Szwecji tez nie istnieje zasilek pogrzebowy.
      Jesli osoba zyla z zasilku socjalnego, np.Somalijczycy zamieszkali w
      Szwecji (95 % jest bez pracy), to koszty standartowego pogrzebu
      pokrywa gmina.
      . Pogrzeb odbywa sie oczywiscie na terenie
      Szwecji.
      Koszty pogrzebu moga byc pokryte ew. przez prywatne
      ubezpieczenie od kalectwa czy smierci.
      Ja takiego nie posiadam, i w moim przypadku koszty pogrzebu
      zostalyby pokryte np. pieniedzmi uzyskanymi ze sprzedazy samochodu
      lub mojego mieszkania.


      dede43 napisała:
      > to możliwe w państwie? o takim poziomie socjalu?
      • skiela1 Re: Do mieszkanek Niemiec 27.04.10, 23:35
        Bez wzgledu na to czy w Niemczech jest zasilek czy nie to ja nie
        rozumiem tej kobiety
        " Jego żona
        twierdzi, ze zasiłku takiego nie ma i chce pochować męża w Polsce,
        ale uważa,
        że bracia muszą wszystko pokryć, bo ona zasiłku na pogrzeb nie
        dostanie
        "

        Jezeli zasilku nie dostanie, a chce pochowac meza w Polsce to czy
        nie ona powinna pokryc koszty pogrzebu-bracia ewentualnie moga pomoc
        w kosztach-moga ale nie musza.
    • matt.j Re: Do mieszkanek Niemiec 27.04.10, 23:38
      Współczuję mu żony. Przecież koszty samego pogrzebu nie są jakieś
      straszliwe, chyba, że chce się ekstra trumnę i fajerwerki. Pytanie
      jaki będzie koszt przywiezienia zwłok z Niemiec.
      Polski zasiłek z zusu to kwota ok. 4 tys., zazwyczaj spokojnie
      wystarcza. Kwestia czy grób jest opłacony i robi się dopłatę do 20
      lat czy też jest nowy i trzeba zapłacić za całe 20 lat.
      Ale mimo wszystko dziwi mnie, że ktoś kto 20 lat pracował w
      niemczech jako lekarz nie maił odłożonych tysiąca czy dwóch tysięcy
      euro.
      • dede43 Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 00:30
        To nie moja działka i nie wiem jak tam jest dokładnie z tym siostrzeńcem
        przyjaciółki. Kiedyś miał pieniądze, ale czy miał ostatnio nie wiem, leczył się
        przecież i był na rencie z powodu depresji,a wówczas różnie bywa. Pytam raczej z
        ciekawości
        A w Polsce zasiłek pogrzebowy teraz to ponad 6 tys.
        • matt.j Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 00:39
          O, to się ZUS szarpnął na podwyżkę na ostatnia drogę. Znam stan z
          2003r.
    • ewa553 Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 09:56
      pisze ze smutnego doswiadczenia sprzed 10 lat. Zasilku jako takiego
      nie ma, dostawalo sie wtedy 2 tys, marek (jeszcze) z kasy chorych.
      nie wiem jak jest u lekarzy, ale u normalnie zatrudnionych
      pracownikow dostaje sie rowniez rownowartosc trzech pensji brutto od
      pracodawcy. Koszty pogrzebu sa kolosalne. Nawet z trumna na srednim
      poziomie. O wiele tanszy jest pogrzeb ze spaleniem zwlok: i urna
      jest tansza i grob mniejszy, a wiec tanszy. W kazdym razie 10 lat
      temu pogrzeb z wszystkimi kosztami, grobem itd kosztowal okolo 20
      tys, marek.
      Zauwazcie w podanej tu historii dwie rzeczy: fakty znamy z trzeciej
      reki, wiec nic nie jest jasne. Poza tym jesli pan dr byl na rencie
      to i wszelkie swiadczenia sa niskie, a chorujac przez 2 lata mogl
      oszczednosci mocno nadszarpnac, bo renta chorobowa nawet u lekarzy
      jest niska.
      • pia.ed Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 10:53

        Sledze od pewnego czasu forum niemieckie i tam jakis Polak pytal sie
        o ceny niemieckoch trumien, bo chcial zaofiarowac trumny
        swego wyrobu, polskie, duzo tansze.
        Okazalo sie, ze niemieckie trumny sa w bardzo duzej rozpietosci cen,
        tak ze nawet renciste stac na trumne ...
        Najdrozsza pozycja byly uslugi firmy pogrzebowej ktorych nie sposob
        uniknac, choc mozna zaoszczedzic na dekoracji trumny czy na
        nekrologach w prasie.

        Renta chorobowa z pewnoscia nie jest wysoka,
        ale sluzba zdrowia i lekarstwa w Niemczech sa subwencjonowane,
        wiem to od znajomej ktora zamieszkuje w Niemczech. Uzywa duzo
        lekarstw, ale to ja wcale nie rujnuje, choc pracuje
        tylko na 50 % etetu, wiec ma mniej pieniedzy niz rencista.

        • kafeterianka Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 11:10
          pia.ed napisała:

          > Renta chorobowa z pewnoscia nie jest wysoka,
          > ale sluzba zdrowia i lekarstwa w Niemczech sa subwencjonowane,

          >
          Zalezy jak sie to widzi. W moim np przypadku, gdybym z dnia na dzien nie mogla
          pracowac- kompletna niezdolnosc do pracy, nie mylic z niezdolnoscia wykonywania
          zawodu- otrzymalabym renty chorobowe w wysokosci mniej wiecej 900€. W sumie
          duzo, jesli wezmie sie pod uwage, ze do konca zycia, przez byc moze dziesiatki
          lat, nie musialabym nic za te pieniadze robic big_grin
          • pia.ed Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 11:27

            Ten lekarz byl na rencie dopiero 2 lata.
            Przypuszczam, ze wysokosc renty zalezy od wysokosci wczesniejszych
            zarobkow, czyli powinna byc u niego wysoka.
            Dobrze zarabiajacego stac na dodatkowe ubezpieczenie od smierci
            i zabezpieczenia bytu rodzinie.
            Czyzby zona lekarza zamierzala powrocic do Polski,
            skoro koniecznie chce sprowadzic do Polski trumne ze zwlokami?

            Natansze rozwiazanie to spalenie zwlok. Robi sie to coraz czesciej w
            Polsce, a jeszcze wiecej by robilo, gdyby krematoria byly w kazdym
            miescie...
        • ewa553 Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 17:21
          oj lubie ci ja lubie te glosy zza granicy, ktore tak dobrze wiedza
          jak jest u nas w Niemczech....
          Z renta droga moja jest tak ze nie opiera sie na ostatnich
          zarobkach, tylko na wysokosci skladek, ktore sie wplacilo do kasy
          emerytalnej. Liczy sie rowniez ilosc przepracowanych lat. Dla
          uzyskania emerytury trzeba miec przepracowanych 40 lat (u akademikow
          doliczaja sie do tego studia) lub osiagniety wiek emerytalny. Jezeli
          nie spelnia sie tych dwoch warunkow, to moze byc krucho z emerytura.
          Pinadto osoba zatrudniona w firmie ma automatycznie odciagane
          przepisowe skladki emerytalne, natomiast pracownicy w tzw. wolnych
          zawodach (architekci czy lekarze np.) placa nieraz najnizsza
          skladke, zabezpieczajac sie w inny sposob.
          Co do sluzby zdrowia i lekarstw w Niemczech: coraz mniej swiadczen
          przejmuja kasy chorych. Nie dostaje sie juz ani grosza doplaty do
          okularow. Akurat pogorszyl mi sie wzrok, potrzebuje nowych okularow
          i pan optyk mi yliczyl: tylko szkla, bez oprawki, kosztuja w moim
          wypadku 1.050 Euro. No coz, moj pech, ze mam "skomplikowane" oczy.
          Tyle ze jestem emerytka... Dalej: zeby prawie w calosci trzeba
          placic samemu. Najprostsza proteza, wykonana gdzies w Chinach i
          sprowadzona do Niemiec nie kosztuje ponizej 4.000 Euro.
          U okulisty dostalam ulotke: od 1.kwietnia lekarz bada wylacznie
          ilosc dioptrii, nie udziela jednak zadnych porad jakie okulary sa
          dla pacjenta wskazane itd. Za to placisz extra, prywatnie.
          Wiele lekarstw zapisuje lekarz wylacznie na prywatne recepty, trzeba
          je w calosci samemu finansowac, bo kasa chorych nie przejmuje tego.
          A wracajac do trumien: najtansza jest chyba za 900 Euro. Wiele osob
          ma takie emerytury. Niby cena miesci sie w rencie. Ale: wtedy nie ma
          na czynsz i inne swiadczenia, nie wspominajac o kosztach utrzymania.
          Moglabym jeszcze godzinami opowiadac jak to bajecznie mozna zyc. Ale
          pewnie rzucam grochem o sciane? W panstwach osciennych beda i tak
          wiedziec lepiej....
          • skiela1 Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 17:31
            Wszedzie dobrze gdzie nas nie mawink
            • ewa553 Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 18:16
              nie,nie, nie chcialam absolutnie mowic, ze tutaj jest zle. Chcialam
              tylko rozne bledne opinie sprostowac. Pracuje jako wolontariuszka w
              urzedzie socjalnym i moglabym wiele opowiadac o rencistkach, ktorych
              nie stac na trumne. Nawet ta najtansza. Poltora roku umarla moja
              podopieczna, ktorej panstwo zafundowalo pogrzeb, bo nie miala ani
              grosza oszczednosci, nie bylo z czego oszczedzac. Taki panstwowy
              pogrzeb to kremacja zwlok, najtansza urna i anonimowy pogrzeb w
              anonimowym grobie....
              A wiesz ilu rencistow rezygnuje z roznych zabiegow, ktore by im
              dobrze zrobily (masaze, gimnastyka korekcyjna czy tepe), bo ich nie
              stac na oplaty, ktore musza sami wnosic? Jasne, jest masa rencistow,
              ktorzy sobie na to moga pozwolic. Ja w kazdym razie moich okularow
              za tysiac euro nie zrobie tutaj, tylko za 300 euro w Polsce, bo
              akurat jade.... Dobrze ze mam taka mozliwosc!
              • skiela1 Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 18:22
                nie,nie, nie chcialam absolutnie mowic, ze tutaj jest zle. Chcialam
                tylko rozne bledne opinie sprostowac."

                To nie do Ciebie bezposrednio bylo,ale tak ogolnie do nas
                wypowiadajacych sie z drugiej strony granicywink
              • matt.j Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 22:17
                ewa553 napisała:

                > nie,nie, nie chcialam absolutnie mowic, ze tutaj jest zle.

                Ale tak to trochę zabrzmiało, przynajmniej dla mnie. Może dlatego
                tak to odebrałem, że dość często spotykam się z takim zdaniem. I
                zawsze mnie zastanawia, że skoro komuś tak źle mieszka się za
                granicą, wszystko drogie i w ogóle tragedia to dlaczego nie wróci do
                Polski?

                Wszystko ma swoje plusy i minusy. Tak samo życie w różnych krajach
                jest inne, nigdzie nie jest idealnie, choć gdzieś może być lepiej,
                łatwiej a gdzie indziej trochę ciężej.


                Tak na marginesie to przypomniała mi się pani, która dzwoniła do
                radia Maryja jak miało być referendum w sprawie wejścia do UE.
                Strasznie odradzała głosowanie za wejściem do UE, całą tyradę
                odstawiła mówiąc o samych złych stronach UE argumentując to faktem,
                że już od 20 lat mieszka w tak złej UE (w Niemczech) i wie jak tu
                jest niedobrze, dlatego odradza wszystkim polskim patriotom
                głosowania za wejściem do Unii smile Niestety ojczulek nie raczył jej
                spytać dlaczego w takim razie nie przyjedzie do ojczyzny.
                • ewa553 Re: Do mieszkanek Niemiec 29.04.10, 08:37
                  Swiete slowa, matt! Czasami zagladam na forum polonii niemieckiej i
                  tez mnie szlag trafia. Slucha sie niektorych tak, jakby tu byli na
                  przymusowych robotachsmile))) A przeciez powinni sie cieszyc z tego, ze
                  Europa jest wreszcie otwarta i moga zamieszkac tam, gdzie uwazaja
                  ze jest najlepiej. Mnie to szczegolnie wkurza, bo przyjechalam tu
                  35 lat temu bez mozliwosci powrotu. Nie zebym miala kiedykolwiek
                  ochote wracac, jestem z mojego zycia tutaj bardzo zadowolona, ale
                  swiadomosc ze nie wolno, jest przygnebiajaca... A wiec walic po
                  lapach kazdego kto niepotrzebnie narzekasmile))
          • pia.ed Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 19:22

            Czyli w Niemczech jest tak samo "dobrze" jak bylo w Szwecji
            przez ostatnie dziesiatki lat!
            Oboje z synem nosimy okulary. Ja mam dwie rozne wady oczu,
            ale jak daleko moja pamiec siega, to nigdy nie bylo
            najmniejszej doplaty, a ja zmieniam okulary srednio co dwa lata,
            razem z oprawka, bo inaczej by nie dzialalo ubezpieczenie w razie
            uszkodzenia.
            Badanie wzroku wylacznie u optyka, za oplata taka sama jak u
            lekarza specjalisty.

            Jesli chodzi o zeby, to kilkakrotnie zmienialy sie przepisy,
            ale dalej jest tak, ze za "nacisniecie na klamke" placisz
            ca 80 euro
            ,
            to jest najnizsza stawka za kontrole uzebienia.
            Do tego dochodzi ca 100 euro za najprostsze plombowanie ... Dopiero
            kiedy przekroczy sie sume 300 euro (w jednym roku), to dostaje sie
            50% znizki.

            W Szwecji lekarze nigdy nie przepisuja lekarstw prywatnie,
            bo niemal 100 % lekarzy ma umowe z Kasa Chorych, wiec prywatnych
            recept nie wolno im przepisywac..
            Aby dostac redukcje ceny za lekarstwo trzeba bardzo czesto
            chorowac
            .
            Ja place za lekarstwa bez zadnej znizki, bo tu nie ma znizki na
            kwartal
            jak w Niemczech.
            Znizka liczy sie w skali roku i nigdy nie zdaze jej osiagnac,
            wiec "panstwowa" recepte place w rzeczywistosci "prywatnie",
            100 procentowo.
            Aha, w Szwecji kosztow leczenia nie odciaga sie od podatku,
            tak jak sie to robi w Polsce... nie odciaga sie tez skladek
            placonych do ZUS-u,
            a placi sie je cale zycie, takze na emeryturze.
            Zupelnie nie orientuje sie jak ta sprawa wyglada w Niemczech,
            bo ja tylko podpisuje gotowa, wypelniona przez urzad podatkowy
            deklaracje, i wrzucam do specjalnej skrzynki.
            • ewa553 Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 20:09
              no i znowu wiesz lepiej jak ja, o jakiejs znizce kwartalnej. czegos
              takiego nie ma, uwierz mi.
              • pia.ed Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 20:31
                Wiadomosci mam wylacznie od znajomej z Niemiec. Powiedziala, ze
                lekarstwa w jednym kwartale moga kosztowac najwyzej jakas okreslona
                sume - jesli sie te sume przekroczy, to sa bezplatne.
                Identyczna jest sprawa z oplata za wizyte u lekarza.
                Jesli nic z tego sie nie zgadza, to napisz jak w rzeczywistosci
                dziala sprawa ulgowych recept, i jak daja sobie rade osoby ktore
                musza pare razy w miesiacu chodzic do lekarza. Gdyby nie bylo
                jakiejs redukcji ceny, to emerytow nie byloby stac na leczenie...
                A jak jest z zabiegami przepisanymi przez lekarza, np. u
                rehabilitanta, czy tez sie za nie placi pelna cene - tak jak to sie
                dzieje w Szwecji?
                • ewa553 Re: Do mieszkanek Niemiec 28.04.10, 22:06
                  nie jestem specjalistka od przepisow, ale to co piszesz, to pardon,
                  glupstwa. Pewnie cos zle zrozumialas.
                  Sa faktycznie osoby ktore nie maja dosc dochodow na zycie: albo za
                  mala emerytura, albo zadna. Takim panstwo przyznaje tzw.
                  Grundsicherung, czyli podstawowe zabezpieczenie. Jest ono bardzo
                  niskie. I takie osoby moga byc zwolnione z oplat
                  aptecznych/lekarskich. Jest pewna granica, nie wiem teraz dokladnie
                  jak wysoka, ktora trzeba przekroczyc, aby uzyskac to zwolnienie.
                  Oblicza sie to na rok. Dopiero jak osiagniesz ta granice, to jestes
                  z oplat zwolniona. Zaznaczam ze ne jest to automatycznie dla
                  renciostow, to dla tych naprawde ubogich i wniosek nalezy zlozyc
                  w poprzedzajacym roku do kasy chorych. Moje obecne dwie podopieczne
                  naleza do tej grupy. Aby ulatwic ta procedure wplacilam w styczniu
                  ta sume ktora kasa chorych uznala za granice i w ten sposob
                  uzyskalam dla nich na caly rok zwolnienie z oplat.
                  Nie ma czegos takiego jak ulgowe recepty. Lekarz przepsuje, idziesz
                  do apteki a tam w compie dowiaduje sie pan aptekarz czy lekarstwo
                  jest mniej czy wiecej subwencjonowane przez kase chorych, czy tez
                  wogole nie i musisz w calosci zaplacic. I wtedy placisz swoja
                  dzialke, a reszte ceny lekarstwa pan aptekarz odzyskuje od kasy
                  chorych.
                  Za zabiegi nie placi sie pelnej ceny, jesli masz przekaz od lekarza.
                  Wtedy placisz tyle ile wyznaczyla twoja kasa chorych. U mnie np.
                  6 zabiegow (cos w rodzaju pasywnej gimnastyki) po operacji obojczyka
                  kosztowaly tylko 30 Euro.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja