skiela1
28.04.10, 03:56
Niby zwykłe kanapki ze śledziem, a potrafią uzależnić
Kto się wybiera do Cieszyna, musi koniecznie spróbować miejscowego
specjału - kanapek ze śledziem. Klub miłośników tego smakołyku
skrzyknął się na Facebooku.
- Jest na nich nie tylko śledź, lecz także kawałek jajka i inne
pyszne rzeczy. Naprawdę - palce lizać! - zachwala pan Władysław. -
Na Facebooku powstał nawet fanklub cieszyńskich kanapek. Zapisało
się do niego już ponad pół tysiąca internautów. Wielbiciele
cieszyńskiego specjału trafiają się nawet daleko od Polski. "Brakuje
mi tej kanapki, we Włoszech takich nie robią" - napisał jeden z
internautów. Inny z rozrzewnieniem wspominał, jak w szkolnych
czasach kupował kanapki za pieniądze, które dostawał na obiady, a
mieszkający pod Wawelem Sven Avenhansen zapewnił, że choć próbował
już wielu różnych kanapek ze śledziem, żadna nie smakowała mu tak
bardzo jak cieszyńska.
Popyt na cieszyńskie kanapki jest tak duży, że zakład z trudem
nadąża z ich przyrządzaniem - codziennie dostarcza od 4 do 5 tys.
sztuk. Można je kupić m.in. w firmowym sklepie przy ul. Regera. Są
klienci, którzy zamawiają większą ich liczbę. Podobno w Cieszynie
żaden bankiet nie może się obyć bez tego rarytasu.
W czym tkwi fenomen? Zdania są podzielone, być może smak podkreśla
doskonałej jakości majonez. Wielu już próbowało, ale nikt dotąd nie
dał rady zrobić śledziowej sałatki samemu. - Niby to takie proste,
wydaje się, że wystarczy pokroić bułkę, posmarować masłem i położyć
śledzia, ale smak jest inny - mówi Mrózek.
Na wszelki wypadek receptura społemowskich kanapek jest pilnie
strzeżona.
/Gazeta.pl/
Slinotoku dostalam